wtorek, 19 stycznia 2016

"Bańki mydlane" - Edyta Świętek

 
WYZWANIE - KSIĄŻKA 5
 
 
 
 
*Tytuł: "Bańki mydlane"
*Autor: Edyta Świętek
*Wydawnictwo: SZARA GODZINA
*Rok wydania: 2015
*Ilość stron: 157
 
*Ocena : 9/10
*Opis:
 
Michalina ma wszystko, czego potrzeba młodej dziewczynie: kochającą rodzinę, przyjaciół, uroczego chłopaka i pochłaniającą ją pasję. Ale niepomyślna diagnoza lekarska w jednej chwili przekreśla jej życiowe plany. Okazuje się, że to nowotwór.
Jak odnaleźć się w nowej, okrutnej rzeczywistości, od której nie ma ucieczki?
Bohaterka znajduje na to receptę...
 
 
*Moje odczucia:
 
 
To moja pierwsza przygoda z książką Edyty Świętek, ale z całą pewnością nie ostatnia.

Życie każdego człowieka jest kruche, a najtrudniejsze chwile w życiu, przychodzą w najmniej oczekiwanym momencie i pozostawiają wiele pytań, na które nie możemy uzyskać odpowiedzi.
Czy zastanawialiście się kiedyś, czy wszystko co spotyka Was w życiu ma jakiś cel? Że nic nie dzieje się bez przyczyny?

W "Bańkach mydlanych" poznajemy Michalinę, młodą, pełną życia i pasji dziewczynę, której w życiu niczego nie brakuje. Powoli, każdego dnia dąży do osiągnięcia wyznaczonych sobie celów. Zaczyna chorować, z początku myśli, że to zwykłe przeziębienie, ale jak się później okazuje to nowotwór. Ludzie zazwyczaj w takich momentach zachowują się różnie, ale większość chyba się załamuje psychicznie. Myślę, że żadna osoba, która w pełni cieszy się swym życiem, nie ucieszy się z takiej diagnozy.
Michasia mimo przeciwności losu, okazuje się być niezwykle silną osobą. Nie baczy na swoje szczęście, pragnie go dla innych, mimo, że to jej by się teraz przydało. Postawa ta świadczy o tym jak wielkie posiada serce. Ma chwilowe załamania w związku z chorobą, ale szybko odnajduje w sobie siłę, by z nią walczyć.

Rak, to słowo zawsze wywołuje ból wśród tych, których dotyka. Śmierć w życiu każdego człowieka jest nieunikniona. Kiedy kogoś bliskiego z naszej rodziny doświadcza ta okropna choroba, często zdarza się, że domownikom ciężko o niej rozmawiać. Tym bardziej, jeśli nie ma już szans na wygranie z nowotworem. Ludzie nie chcą się z nim godzić, bo jak można się pogodzić z myślą, że nasze ukochane dziecko tego doświadcza, że zbliża się ku nieuniknionemu, kiedy całe życie przed nim? W tym przypadku Michalina pogodziła się z tym, że nie uniknie śmierci. Nie potrafiła jednak odejść z tego świata, gdyż było jej żal, że jej rodzina pogrąży się w rozpaczy.
Ludzie rodzą się, a później umierają - taka jest kolej życia. Nadzieję trzeba mieć zawsze i do samego końca. Są przypadki nowotworów, z którymi ludzie wygrywają walkę. Michalina też w pewnym momencie tę walkę wygrała, ale niestety po jakimś czasie nastąpił nawrót choroby.
Często słyszałam, że kiedy ludzie są umierający to tuż przed śmiercią nagle ich stan chwilowo się poprawia. I chyba jest w tym jakąś prawda, gdyż sama znam kilka takich przypadków.

Nowotwór jest okropną chorobą, ale nie należy unikać rozmów na jego temat. W takich chwilach ważne jest, aby wspierać chorego członka rodziny, ale wiedzieć też, że jeśli nie ma już ratunku, a stan chorego się pogarsza to umieć pozwolić mu odejść, by skończyły się jego męki.
Michalina w ostatni dzień swego życia, była niezwykle promienną i uśmiechniętą osobą. Chciała go spędzić jak najlepiej - dlaczego? Gdyż pragnęła, by rodzina właśnie taką - rozpogodzoną - ją zapamiętała. By wspomnienia o jej życiu wywoływały uśmiech na twarzach wszystkich tych, których kochała.

Przyznaję, że książka momentami wywołała u mnie łzy. W jakimś sensie jest mi niezwykle bliska. W mojej rodzinie również była osoba chora, ale wygrała walkę z rakiem. Dlatego doskonale wiem, jak ciężko jest przez to przechodzić wszystkim członkom rodziny, jak wiele przepłakanych momentów pojawia się w ich życiu i jak ważna jest nadzieja, nadzieja na lepsze jutro.

Edyta Świętek w piękny sposób przedstawiła nam raj. Jeśli w rzeczywistości wygląda tak samo, to od dzisiaj nie boję się śmierci.
 
 




 

7 komentarzy:

  1. Wzruszyłam się czytając Twoją recenzję. Nie spodziewałam się, że to książka o tej tematyce. Kilka bliskich mi osób zmarło na raka. Wkrótce będę czytała bardzo podobną książkę "Ostatnie dni Królika". Po takich lekturach człowiek bardziej docenia to co ma. :)
    Gratuluję kolejnej przeczytanej w wyzwaniu książki. :) Masz Ty dość książek na półkach, aby tworzyć kolejne stosy do końca roku, jak będziesz czytała w tak szaleńczym tempie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w rodzinie również słowo rak, nie jest obce.
      Czytam póki mam na to czas, w okresie letnim będę miała dużo pracy i mało czasu na czytanie. Póki co na jakieś 3 kolejne stosiki książki są ;)

      Usuń
    2. Wymiatasz, nie ma co. :D

      Usuń
  2. Dziękuję za wnikliwą opinię. Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytanie Pani książek to czysta przyjemność... szkoda tylko, że póki co nie mam żadnej innej w domu. Pozdrawiam ;)

      Usuń
  3. Odkąd zapoznałam się z książkami pani Edyty także uważam ,że to te przyjemniejsze chwile są przy mnie. Zaczęłam od "Cappucino z cynamonem" ,ale następna to była "Bańki mydlane". W mojej najbliższej rodzinie także nie obcy jest temat raka ,ale tak jak i u Ciebie szczęśliwie wygrała tę walkę.I masz rację gdy takie poważne sprawy pokazane są z "optymizmem" i wiarą tego co nas czeka -po drugiej stronie-można rzeczywiście myśleć ,że to nie koniec....a jakiś nowy początek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam twórczość Edyty Świętek ;) "Cappuccino z cynamonem" jeszcze nie miałam okazji przeczytać, ale z całą pewnością to nadrobię ;)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.