czwartek, 28 stycznia 2016

"Ta dziewczyna" Colleen Hoover


WYZWANIE - KSIĄŻKA 7
 

 

*Tytuł: "Ta dziewczyna"
*Autor: Colleen Hoover
*Wydawnictwo: W.A.B.
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 339

*Ocena: 10/10
*Opis:

Po dwóch latach znajomości Layken i Will, wciąż szaleńczo w sobie zakochani, biorą ślub. Ich droga do ołtarza nie była jednak usłana różami. Teraz mają wreszcie czas dla siebie i mogą cieszyć się wymarzonym "weekendem miodowym". To dla nich również okazja do wspomnień. Layken chce wiedzieć o swoim mężu wszystko. Także to, jak ich znajomość i jej trudne początki wyglądały z jego perspektywy. A Will? Jak na dobrego męża przystało, spełnia życzenia żony i dzieli się z nią najskrytszymi myślami, nie ukrywając absolutnie niczego...
 
*Moje odczucia:
 
Przed nami ostatnia część trylogii opowiadającej o miłosnych perypetiach Layken Cohen i Willa Coopera. Autorka po raz kolejny, zafundowała nam wycieczkę obraną w ogrom emocji. Wprawdzie moglibyśmy powiedzieć, że oprócz kilku drobnych szczegółów, nie dowiedzieliśmy się z tej książki niczego, czego byśmy już nie znali. Ale byłaby to nieprawda, gdyż to właśnie w tej części, dowiadujemy się o najważniejszych momentach w życiu tej dwójki z perspektywy Willa i jego odczuć. 339 stron tej książki, której akcja toczy się w czasie "weekendu miodowego", czyli zaledwie 3 dni, a zawarła całą znajomość Willa z Lake, od pierwszego spotkania, aż po dzień ślubu.

Przysłowiowy miesiąc miodowy, w przypadku tej dwójki jest zwany nie miesiącem, lecz "weekendem". Podczas tego słodkiego okresu Layken chce wiedzieć o swoim mężu dosłownie wszystko, każde odczucie, które towarzyszyło mu w danym wydarzeniu. Wspominają te przyjemne chwile, ale również i te, które zadawały im ogrom bólu i cierpienia. "
Layken cierpliwie słuchając opowieści męża, dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego, jak potrafiła niesłusznie oceniać Willa, w niektórych sytuacjach. Jednak dobrze wiemy, że nie ma na świecie ludzi doskonałych, a każdy człowiek ma prawo się pomylić. Życie tej dwójki od samego początku nie było usłane różami, oboje zbyt szybko musieli dorosnąć, bo życie taki scenariusz dla nich napisało. Oboje przeszli przez podobne, tragiczne wydarzenia. Z tym, że Will nie mógł się spodziewać, że jego rodzice zginą z dnia na dzień, natomiast Layken po śmierci ojca, dowiadując się o chorobie matki, mogła się przygotować na jej odejście, mogła się z nią pożegnać. Julia była wspaniałą matką i nie tylko dla Layken oraz Kela, ale również stała się nią dla Willa oraz Claudera.
 
"Zobaczysz, że warto było czekać, Lake. Że to wszystko, przez co musieliśmy przejść, miało sens. Obiecuję. Nawet jeśli będziesz musiała na mnie poczekać, sprawię, że będzie warto."

Will i Layke dostali doskonałą lekcję, jaką jest życie i jego konsekwencje. Chociaż na drodze ich miłości pojawiały się ciągle jakieś przeszkody, i mimo, że miewali wzloty i upadki, przetrwali, ich miłość była silniejsza od nich samych. Oczywiście, że autorka nie mogła dla nich napisać innego zakończenia, niż te które znajduje się w książce, gdyż w swoim życiu przeszli już niejedno i nie byłoby to wobec nich fer. Teraz nareszcie mogą się cieszyć życiem i tym, że stali się prawdziwą kochającą i szczęśliwą rodziną.
 
"Już nie mogę się powstrzymać i zaczynam rozmyślać o tym, co wszyscy przeżyliśmy przez minione dwa lata. O cierpieniach, jakie musieliśmy przetrwać, aby dojść do tej chwili, i o łzach, które wszyscy wylaliśmy po drodze. Nie mam pojęcia, jak to się dzieje, że ktoś może uważać swoje życie za jałową dolinę, w której nie spotka go już nic dobrego, a chwilę później w ułamku sekundy pojawia się ktoś inny i zmienia wszystko jednym uśmiechem."

Trochę mi przykro, że to już koniec przygody z tą dwójką cudownych bohaterów. Strasznie się z nimi związałam i wszystko przez co przechodzili, przechodziłam razem z nimi. Był uśmiech, ale były też i łzy. Colleen Hoover stworzyła bohaterów, z których każdy z nas może wyciągnąć wniosek dla swojego zachowania. Dzięki nim, możemy spojrzeć na świat z całkiem innej perspektywy. Bohaterowie dają nam nadzieję, nadzieję na lepsze jutro.
 

2 komentarze:

  1. Ja na razie mam za sobą dopiero pierwszą część trylogii i muszę przyznać, że była niezła, choć mnie nie zachwyciła - o wiele bardziej podobało mi się Maybe Someday Colleen Hoover. Na pewno jednak sięgnę po kolejne części, by przekonać się, jak potoczą się dalsze losy tej dwójki :)

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgnij, bo warto ;) Oczywiście, że "Maybe Someday" była cudowna.

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.