sobota, 12 marca 2016

"Kiedy na mnie patrzysz" Agata Czykierda-Grabowska


WYZWANIE - KSIĄŻKA 12 (STOS 2)


*Tytuł: "Kiedy na mnie patrzysz"
*Autor: Agata Czykierda - Grabowska
*Wydawnictwo: Novae Res
*Rok wydania: 2015
*Ilość stron: 487

*Ocena: 8/10
*Opis:

Żadne z nich nie wierzy w przeznaczenie, ale to nie znaczy, że przeznaczenie nie wierzy w nich.

Karina i Aleksander poznają się przypadkiem w deszczowy wakacyjny dzień, ratując potrąconego psa. Oboje są młodzi i straszliwie samotni. Szybko rodzi się między nimi intensywne, namiętne uczucie, ale na jego drodze stoi tragiczna przeszłość Kariny, tajemnica Aleksandra i ogromna odległość - ona na stałe mieszka w Polsce, on w Kanadzie.

Kiedy na mnie patrzysz to poruszająca opowieść o uzdrawiającej mocy miłości, która jest najlepszym lekarstwem na głębokie psychiczne rany, a także o intymności i erotycznej bliskości pomiędzy dwojgiem ludzi.


*Moje odczucia:


Książka jest debiutem autorki, i choć muszę powiedzieć, że nie jest bez wad, to przyznaję, że znalazła się wśród książek, które zapadły mi głęboko w serce.
Wykreowani bohaterowie są jak najbardziej rzeczywiści i nie sposób ich nie polubić. Ona, to krucha i delikatna dziewczyna, skrzywdzona przez los, który sprawił, że boi się rozmowy z ludźmi, boi się okazywania im uczuć, a jedyną drogą ratunku przed tymi wydarzeniami jest ciągła ucieczka. Tylko czy można całe życie uciekać przed tym co nieuniknione? Czy zamknięcie się w sobie, może wyjść jej na dobre?
On, przystojny, ale całe życie samotny. Jego życie od dzieciństwa nie było usłane różami, a żeby o nim zapomnieć wdawał się w przelotne romanse, które nic dla niego nie znaczyły. Nie był zdolny okazywać jakichkolwiek uczuć.
Ich życie się zmienia w momencie, w którym ratują potrąconego psa. I już tutaj autorka zdobyła moje serce. Szkoda, że w rzeczywistym świecie jest tak mało osób podobnych do tutejszych bohaterów, które chcą nieść pomoc pokrzywdzonym zwierzętom. Nie mogę patrzeć na krzywdę tych bezbronnych istot, które nie są niczemu winne. Całe życie okazują swoje serce ludziom, a oni mimo wszystko potrafią być dla nich tacy okrutni. Niejednokrotnie byłam naocznym świadkiem potrącenia psa przez samochód i ucieknięcia z miejsca wypadku. Raz nawet sama uratowałam takiemu biedakowi życie, dzięki czemu do dzisiaj cieszy się życiem.
 
Książka ukazuje nam, że rodzicielska miłość w obliczu tragedii jaka spotkała ich własne dziecko, już nigdy, nie będzie spokojna o dalsze życie swego dziecka. Rodzice, niestety nie zawsze wiedzą, jak mają się później w takich sytuacjach zachować, co nie zawsze jest dobrze odbierane przez ich pociechy, które nie potrafią zrozumieć, że oni się po prostu o nich troszczą.
Znajdziemy tutaj również przepiękną przyjaźń, taką o której mógłby pomarzyć każdy z nas. Przyjaźń, która w momencie tragedii nie obraca się na pięcie i nie odchodzi, lecz pozostaje na miejscu i wspiera w najtrudniejszych chwilach naszego życia.
 
Karina i Aleksander to postacie, które polubiłam od samego początku. Z przejęciem śledziłam opowieści o ich życiu. Niejednokrotnie z mojego oka uroniła się łezka. Byli niczym dwoje ludzi, którzy spotykają się przypadkiem, a okazuje się, że było im to pisane.
Przeszłość, niezależnie jak bardzo pragnęlibyśmy od niej uciec, ona zawsze nas dogoni. Czasem trzeba umieć się z nią pogodzić, by móc kroczyć w przyszłość nie oglądając się za siebie. Kara i Alek, oboje w swym życiu przeszli bardzo wiele, a im bardziej się poznawali, tym bardziej zaczynali rozumieć, że jedno drugiego potrzebuje do życia.
"Była niesamowicie piękna, ale nie tylko na zewnątrz, była też piękna w środku. Tyle w życiu przeszła, a wciąż potrafiła się uśmiechać. Tak bardzo bała się ludzi i uczuć, a zaufała mu. Nie prosiła o nic i niczego nie oczekiwała, a był gotów oddać jej wszystko, co tylko miał. Nigdy nie spotkał kogoś takiego jak ona i wiedział, że już nigdy nie spotka. Cokolwiek się wydarzy, miał pewność, że nigdy już nie poczuje czegoś podobnego."
Życia nie da się zaplanować, trzeba umieć przyjąć to co los dla nas niesie. Ona i on, pomimo bólu i cierpienia w swym życiu, można by powiedzieć, że odrodzili się od nowa w swoim towarzystwie.

Bardzo przypadły mi do gustu smsy, które bohaterowie wymieniali między sobą. Dodało to lekturze uroku. Niestety co mi się nie spodobało w książce, to brak tłumaczenia tekstów, które zostały napisane w języku angielskim. Ja ucząc się w szkole tego języka, nie miałam problemu w zrozumieniu nieprzetłumaczonego tekstu . Jednak nie oszukujmy się, nie wszyscy znają ten język, więc mimo wszystko  tłumaczenie powinno się znaleźć. Zabrakło mi również pikanterii w scenach erotycznych. A notoryczne przygryzanie wargi, sprawiało, że czasem miałam wrażenie iż czytam o Anie z Pięćdziesiąt twarzy Greya. Powieść jest opasłym tomiskiem, które zdecydowanie można było trochę skrócić.

Reasumując, fabuła powieści chwyciła mnie za serducho. Zdecydowanie książka, mimo kilku niedoskonałości przypadła mi do gustu. Czytało się lekko i przyjemnie, wprost nie mogłam uwierzyć, że tak szybko ją przeczytałam. A zakończenie? Cóż, zaskoczyło mnie totalnie... kompletnie się go nie spodziewałam. Nie ukrywam, że wywołało u mnie łzy, ale nie były to łzy w negatywnym znaczeniu. I jeszcze jedno - liczę, że i ja kiedyś otrzymam taki telefon jaki otrzymała Karina - dlaczego? Tego dowiecie się, kiedy sięgniecie po tę niezwykłą lekturę.  
 
 

8 komentarzy:

  1. Przepiękna recenzja! Nie mam do niej absolutnie żadnych zastrzeżeń:) Świetnie opisałaś to co mogę tam znaleźć i czytało mi się to bardzo płynnie i przyjemnie:))
    A o książce już kiedyś słyszałam, ale teraz jeszcze bardziej chcę ją przeczytać :D
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Bardzo podoba mi się fakt, że piszesz o wadach i zaletach tej książki. Twój blog przeszedł już lekką kosmetykę. Pięknie to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj trochę nad tym popracowałam ;)
      Cieszę się, że się podoba ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Brawo! Jedynie cztery kropki w niedopowiedzeniu trzeba zmienić na trzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawione ;) Nie zauważyłam, że wskoczyły cztery ;)

      Usuń
  4. Hm... chyba jednak ten wysuwający się na pierwsze tło romans nie spowoduje, że po nią sięgnę. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.