piątek, 8 kwietnia 2016

"Althea & Oliver" Cristina Moracho

 
WYZWANIE - KSIĄŻKA 8 STOS 3
 


*Tytuł: "Althea & Oliver"
*Autor: Cristina Moracho
*Wydawnictwo: Feeria young
*Rok wydania: 2015
*Ilość stron: 397
 
 
*Ocena: 7/10
*Opis:

Althea i Olivier byli najlepszymi przyjaciółmi, nierozłącznymi niemal od przedszkola. Jednak w liceum Althea nagle uświadamia sobie, że to, co czuje do Olivera, wykracza poza przyjaźń. Oliver chce tylko, żeby ich życie wyglądało tak jak zawsze, ale gdy po raz kolejny budzi się rano i nie pamięta nic z minionych tygodni, nie może dłużej zaprzeczać, że dzieje się z nim coś złego. Cierpi na zespół Kleinego-Levina, zwany syndromem śpiącej królewny.
 
Losy zaprowadzą ich oboje z dachów rodzinnych domów, zakrapianych alkoholem imprez i festynów w ich małym miasteczku do wielkomiejskich szpitali, przepełnionych ulic i squatów Nowego Jorku.
Wszystko to co w cieniu choroby, której nazwa brzmi jak z bajki, ale z bajką nie ma nic wspólnego.
 
Punkowa, dojrzała i bardzo prawdziwa opowieść o tożsamości, dorastaniu, przyjaźni, miłości i o tym, czemu czasem tak wspaniale jest podejmować złe decyzje.
 
*Moje odczucia:
 
Czy zdarzyło się w Waszym życiu, że w dzieciństwie spotkaliście przyjaciela bądź przyjaciółkę, z którym wspólnie dorastaliście i nie widzieliście poza nim świata? Że pomimo upływu lat, Wasza przyjaźń wciąż trwała i trwała?

Althea to siedemnastoletnia dziewczyna, która oprócz Olivera nie ma innych znajomych, jest zamknięta w sobie. Jednak im dalej brniemy w historię książki, tym bardziej jesteśmy świadkami jej przemiany, przemiany wywołanej chorobą najlepszego przyjaciela Olivera.
Oliver to chłopak, który nie stroni od przyjaciół. Od dzieciństwa trzyma się razem ze swoją przyjaciółką Al. Choruje na zespół Kleinego-Lewisa, czyli tak zwany syndrom śpiącej królewny.
"Lekarz tłumaczy, czym jest zespół Kleinego-Lewisa; jak się okazuje - prawie niczym. Dotyka głównie nastolatków i przede wszystkim chłopców. Po raz kolejny opisuje symptomy, zastanawia się, czy jest to zaburzenie snu, czy schorzenie neurologiczne, i jakby od niechcenia stwierdza, że skoro nie istnieje lekarstwo, większość pacjentów "albo z tego wyrasta, albo z wiekiem cierpi na coraz rzadsze ataki"."
 
Zastanawialiście się kiedyś, czy możliwa jest przyjaźń między chłopakiem i dziewczyną?  Ja wielokrotnie zadawałam sobie to pytanie i zawsze dochodziłam do wniosku, że zdania mogą być podzielone na ten temat. Jednak w większości przypadków ta przyjaźń przeistacza się w miłość bądź nienawiść. Tutaj to Althea uświadamia sobie:
"... Althea z poczuciem winy myślała o tym, czego nie wiedział - że zachorował wtedy, gdy uświadomiła sobie, jak go pragnie, i że w dniu, gdy siłowali się w deszczu, a ona wyobrażała sobie, jak to będzie, kiedy przeżyje z nim swój pierwszy raz, jego choroba została wprawiona w ruch. I choć wiedziała, że obie te rzeczy nie mają ze sobą nic wspólnego, pojawiły się równocześnie - jej pożądanie i jego zmęczenie - równie tajemnicze i nieodwracalne, jak klątwa złej czarownicy."
Niestety Oliver tego nie zauważa, nie zauważa, że Althea nie tylko chce przyjaźni, ale pragnie również jego miłości. Człowiek w obliczu choroby, potrafi zmieniać się nie do poznania. Oliver miewał dwie twarze, z tym, że o jednej z nich nigdy nie wiedział, nie miał nad nią kontroli. Wyobrażacie sobie, że żyjecie jak gdyby nigdy nic i nagle w jednej chwili czujecie okropne zmęczenia i zasypiacie na nieokreślony czas? Na tydzień, dwa, a może i miesiąc? Gorąco współczułam Oliverowi jego choroby. Doskonale rozumiałam jego cierpienie i frustrację, tym bardziej, że lekarze nic nie mogli poradzić. Ta niemoc to coś okropnego. Żyjesz ze świadomością, że coś ci dolega, ale nikt nie może ci pomóc. Jak w takim momencie ma czuć się człowiek dotknięty tą chorobą?
 
Można by powiedzieć, że w takich realiach istotną rolę powinni odgrywać rodzice, czego zdecydowanie z tej książce mi zabrakło. Rodzice nie są tutaj realnymi postaciami. Nie czułam ich zaangażowania w życie ich dzieci.
 
Althea & Oliver to powieść o przyjaźni, miłości, dorastaniu, ale przede wszystkim o odkrywaniu własnego "ja".  Książkę czyta się szybko, jednak potrzeba czasu, żeby zastanowić się nad jej sensem. Autorka pokazała nam świat normalnych nastolatków, którzy mierzą się z własnym życiem, ze smutkami i cierpieniem, często bezradnością. Znajdziemy w tej książce zarówno wzloty jak i upadki bohaterów. Zobaczymy jakie decyzje będą podejmować w swoim życiu i czy zawsze będą one słuszne?
Cieszę się, że autorka podjęła się przedstawienia nam choroby, o której nigdy wcześniej nie słyszałam. Jednak jeśli mam być szczera, to czuję się zawiedziona, że zajęła ona tak mało miejsca w tej książce. Wydawało mi się, że to ona powinna zająć tutaj pierwsze miejsce razem z Oliverem, a tymczasem odniosłam wrażenie, że kontrolę nad książką przejęła Althea, która swoim zachowaniem potrafiła wręcz irytować.
Muszę jeszcze trochę ponarzekać, bo przecież nie zawsze wszystko jest takie kolorowe jakbyśmy chcieli. Przeszkadzała mi tutaj trzecia osoba w czasie teraźniejszym, która nie chciała pozwolić wczuć się w tekst. Choć w teorii były to lata 90-te, to wcale ich nie odczułam, to kolejny minusik tej powieści.
 
Reasumując jest to powieść, która niesie w sobie głębokie przesłanie. To opowieść o nastolatkach, którzy w obliczu choroby, próbują normalnie dorastać, pokonać niepewność i odnaleźć własne "ja". Bohaterowie nie są idealni, popełniają błędy, ale uczą się życia i dokonywania trudnych wyborów.
Zakończenie książki pozostawi nas z ogromem pytań i brakiem odpowiedzi. Skłania czytelnika do myślenia, iż powstanie dalsza część, która rozwieje wszelkie wątpliwości jakie zasiała w odbiory.
"Nawet w obliczu Armagedonu marzył o rozwiązaniu, które nie będzie wymagało żadnych, gdzie nawet w równoległym wymiarze nie będzie żadnych niewiadomych, gdzie ludzie przekroczą próg i cali i zdrowi wyjdą po drugiej stronie. Ale prawda jest taka, że gdy układ słoneczny zacznie się rozpadać, nikogo nie będzie obchodzić, co jest po drugiej stronie."



11 komentarzy:

  1. Świetna recenzja:) ja nie czytuję za bardzo tego typu powieści więc pewnie nie sięgnę:)
    http://przewodnik-czytelniczy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja może sama bym po nią nie sięgnęła, ale wygrałam w konkursie, więc przeczytałam ;)

      Usuń
  2. Już jakiś czas temu wypożyczyłam tę książkę z biblioteki i pierwsze 100 stron bardzo mnie zawiodło i wynudziło, nie mogłam poczuć tej książki, ani nie czerpałam radości z jej czytania, więc ją oddałam nie poznając zakończenia :) Nie podeszła pod moje i tak drobne wymagania :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, to mnie też ta książka nie porwała. Ale przekaz w sobie miała.

      Usuń
  3. Mam tę książkę na półce, teraz już wiem, że warto ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo trudna choroba i choć nigdy o takiej nie słyszałam, zainteresowałaś mnie. Z chęcią przeczytam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba na razie się wstrzymam, jednak jeśli kiedyś wpadnie w moje ręce to chętnie wyrobie sobie o niej własne zdanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, nie ma jak przekonać się na własnej skórze ;)

      Usuń
  6. Nie słyszałam o niej ale zapowiada się bardzo interesująco. Myślę, że naprawdę warto po nią sięgnąć więc w najbliższej przyszłości to zrobię :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze ją wspominam, bardzo przyjemna i mimo tematu całkiem lekka :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.