sobota, 2 kwietnia 2016

"Linia serc" Rainbow Rowell


WYZWANIE - KSIĄŻKA 6 STOS 3

 
*Tytuł: "Linia serc"
*Autor: Rainbow Rowell
*Wydawnictwo: Otwarte
*Rok wydania: 2016 (3.02)
*Ilość stron: 378
 
 
*Ocena: 6/10
*Opis:
 
Georgie McCool, scenarzystce komedii z Los Angeles, pozornie udało się połączyć pracę z życiem rodzinnym. Ma cudowne córeczki Alice i Noomi, opiekuńczego męża Neala i piękny dom na przedmieściach. Jednak w jej małżeństwie od dawna coś nie gra, a Georgie nie ma odwagi ani czasu, by zmierzyć się z problemami.
Gdy wybiera pracę, zamiast świętować z rodziną Boże Narodzenie w mroźnej Nebrasce, jej małżeństwo jest o włos od rozpadu. Neal nie odpowiada na telefony, obecność czarującego Setha komplikuje sprawy jeszcze bardziej, a zamęt w sercu nie pozwala Georgie skoncentrować się na pisaniu śmiesznych dialogów.
 
 
*Moje odczucia:
 

Piękna okładka, zachęcające opinie skusiły mnie by sięgnąć po tę pozycję. Cóż, mówią, że książki nie należy oceniać po okładce i w tym przypadku muszę się całkowicie zgodzić. Pierwszy raz zdarza mi się, że okładka jest piękna, a wnętrze mnie po prostu zawodzi. Nie tego się spodziewałam.

Poznajemy tutaj Georgie, kobietę sukcesu, która na pozór jest spełniona zawodowo oraz rodzinnie. Pracuje jako scenarzystka komedii w Los Angeles, ma kochającego męża Neala oraz dwie córki Alice oraz Noomi. To właśnie jej mąż opiekuje się dziewczynkami, by ta mogła spełniać się zawodowo. Tylko czy takie życie ma sens? Czy kariera powinna stać na pierwszym miejscu, a rodzina dopiero na drugim?

Neal jest wspaniałym mężem oraz ojcem. Jego emocje są niemalże niezauważalne, ale kiedy jego żona wybiera pracę zamiast wspólnego wyjazdu na święta do Nebraski coś w nim pęka. Czuje się rozgoryczony i nie odbiera telefonów od Georgii. Czy ich małżeństwo właśnie zawisło na włosku?
"W mojej szafie jest schowany zaczarowany telefon. I zdaje się, że można przez niego nawiązać połączenie z przeszłością. A ja mam chyba za jego pomocą coś naprawić. Chyba mam naprawić coś, co poszło nie tak."
 
Motywem przewodnim książki jest żółty zaczarowany telefon za pomocą którego bohaterka łączyła się z przeszłością. Do mnie to jakoś nie specjalnie przemówiło.
W książce znajdziemy wiele retrospekcji. Dowiemy się jak wyglądały początki związku Georgii i Neala oraz jaką rolę w ich wspólnym życiu odgrywa Seth - najlepszy przyjaciel i współpracownik bohaterki. Autorka wielokrotnie nawiązuje w powieści do filmów, seriali oraz ich bohaterów, co było bardzo irytujące i wręcz nudne. O wielu z nich nigdy wcześniej nie miałam nawet pojęcia.

Linię serc mogłabym porównać poniekąd do Opowieści wigilijnej. W obu powieściach akcja toczy się podczas świąt Bożego Narodzenia. A Georgia jest podobna do Scrooga - nie dostrzega ludzkich uczuć, jest zapatrzona w siebie i swoją karierę, a kiedy mąż wyjeżdża z córkami do Nebraski, zaczyna powoli uświadamiać sobie jak wiele traci. Oboje ze Scroogem musieli spojrzeć w przeszłość, by uświadomić sobie swoje błędy teraźniejszości.
"Na co komu zaczarowany telefon? To nie wehikuł czasu. Georgie nie była w stanie zmienić przeszłości - mogła tylko z nią rozmawiać. Gdyby miała prawdziwy wehikuł czasu, może mogłaby faktycznie naprawić swoje małżeństwo. Cofnąć się do chwili, kiedy wszystko zaczęło się psuć, i zmienić kurs."
A więc podsumowując, choć książkę czyta się bardzo szybko, to tak naprawdę jest nudna, niczym ciekawym nas nie zaskakuje.  Nie czułam żadnej więzi emocjonalnej z bohaterami, przez co żadnego z nich nawet nie polubiłam. Irytująca okazała się córka Noomi, która wciąż zamiast "cześć" powtarzała "miau", czym potrafiła wytrącić mnie z równowagi. I choć autorka stara nam się pokazać czy prawdziwa miłość jest w stanie przetrwać wszystko, to myślę, że nie wybrała najlepszej sposobu, by nam to przedstawić. Cóż, spodziewałam się po tej książce czegoś więcej.

11 komentarzy:

  1. Ja ni czuje potrzeby poznawania tej pozycji. Choć z jednej strony co mn do niej przyciąga, to z kolejnej odpycha...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie przyciągało i sięgnęłam, a teraz żałuję...

      Usuń
  2. Już raz zawiodłam się na Rainbow Rowell i raczej nie sięgnę po Linię sercn zwłaszcza, że już opisy mnie nie przekonywały.
    Bardzo dobra recenzja :))
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się teraz zastanawiam co mnie skusiło, żeby po nią sięgnąć ;) ?

      Usuń
  3. Słyszałam wiele złego o tej książce, więc nie sięgnę:( pozdrawiam!
    http://przewodnik-czytelniczy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na Czytelnicze Nawyki TAG:)
      http://przewodnik-czytelniczy.blogspot.com/2016/04/tag-1-czytelnicze-nawyki.html

      Usuń
    2. Zapraszam do mnie! Nowa recenzja!
      http://przewodnik-czytelniczy.blogspot.com

      Usuń
  4. Jak na razie mam za sobą dwie książki Rainbow Rowell i obie bardzo mi się podobały. Na temat "Linii serc" czytałam wiele niepochlebnych opinii, jednak chciałabym tę książkę przeczytać, ot tak, żebym sama się przekonała, czy faktycznie jest taka zła.
    Pozdrawiam, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak masz rację, czasem to co jednej osobie się nie podoba, nie oznacza, że drugiej również się nie spodoba.

      Usuń
  5. Mnie po prostu nigdy nie ciągnęło do tych książek, dlatego po tą również nie sięgnę.

    Pozdrawiam Cię serdecznie,
    KrainaKsiazkaZwana

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka mnie zawiodła, ale czytałam ją właśnie dla Naomi, bardzo spodobało mi się to "miau".
    Uwielbiam dzieci i kiedy tylko zobaczyłam zachowanie Noomi, przypomniałam sobie jak opiekowałam się moim chrześniakiem, który w kółko powtarzał "miau" i "kotek ciocia!".

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.