niedziela, 29 maja 2016

"Zielone kalosze" Wanda Szymanowska

 
 
*Tytuł: "Zielone kalosze"
*Autor: Wanda Szymanowska
*Wydawnictwo: Novae Res
*Rok wydania: 2014
*Ilość stron: 161

 
*Ocena: 8/10
*Opis:

Antonina, po trzydziestu latach nieudanego małżeństwa, postanawia uciec ze złotej klatki, w której dała się zamknąć. Przyjeżdża do wsi Ruczaj Dolny, w której wynajmuje niewielki, zaniedbany domek. Po raz pierwszy w życiu nie ma sprecyzowanych planów na przyszłość i nie wie, z czego będzie się utrzymywać. Wie jedno – jest wolna!

Czy przyzwyczajona do miejskich wygód bohaterka odnajdzie spokój i szczęście w niewielkiej chatce stojącej pośród pól i lasów? Czy zdoła przegonić duchy przeszłości i zacząć życie od nowa? A może odważy się pokochać kogoś raz jeszcze?

Podobno droga do szczęścia jest wyboista i trudna… Być może jednak jest po prostu przykryta warstwą błota, którą pokonają najzwyklejsze na świecie zielone kalosze?
 
 
*Moje odczucia:
 
Powieść ta jest debiutem autorki. Można by powiedzieć, że wiele takich powieści już się czytało. Jednak temat, który jest poruszony jest jak najbardziej na czasie i zawsze chętnie o nim czytam. Tak było i tym razem.

Antonina, to kobieta, która nigdy w życiu nie myślała o zamążpójściu. Chciała poświęcić się karierze, ale jak widać niezbadane są uroki ziemskie. Wyszła za mąż, urodziła córkę i wiodła życie, o jakim nigdy jej się nie śniło. Najgorsze w tym wszystkim jednak okazało się to, że mąż okazał się tyranem, który pił i bił.

Zaskakujące jest podejście ludzi do życia, którzy przejmują się: co powiedzą ludzie? Bo tak naprawdę czy ważne jest co powiedzą o nas inni? Czy to oni przeżyją nasze życie za nas? Czy warto pozwalać sobą pomiatać, tylko i wyłącznie w imię myśli innych? Otóż z całą pewnością nie! Ja nie wyobrażam sobie, że mogłabym żyć w związku, w którym króluje alkohol i pięść. A już tym bardziej nie przejmowałabym się tym co mówią inni, tylko czym prędzej brałabym nogi za pas.
"Pierwszy raz Mundek pobił ją parę lat po ślubie. Ukrywała ten incydent przed światem, bo było jej wstyd. Bała się, co ludzie powiedzą. Wstydziła się przed dziećmi."

Wanda Szymanowska ukazuje nam, że niejedna kobieta, która była w takim związku jak Antonina czy też Stenia, nie ma odwagi, by przeciwstawić się mężowi i ciągle niczym "pies z podkulonym ogonem" wraca do niego ilekroć ten ją wyzywa czy podnosi na nią rękę.

Antonina po 30 latach małżeństwa w końcu zdecydowała się, żeby zostawić męża. Mówią, że lepiej późno, niż wcale. Wyniosła się do wsi, w której na nowo odżyła. I tutaj plus dla autorki, która w doskonały sposób wykreowała wizerunek życia na wsi, odsłaniając wszystkie karty. Antonina nie tylko okazała się nową mieszkanką wsi, ale też doskonałym przykładem dla innych kobiet, które również były bite przez swoich mężów. Otworzyła oczy na świat niejednej kobiecie.
"A przecież życie bywa teatrem. Czasem jest groteską, czasem czarną komedią, czasem dramatem. Czy trzeba koniecznie wpuścić widzów, nawet tych szyderczo uśmiechniętych?"
 Zielone kalosze to powieść, w której możemy utożsamić się z bohaterami, którzy są jak żywi. Obok tej książki nie można przejść obojętnie. Uświadamia nam, że w życiu zawsze należy walczyć o swoje, że nie można dać sobą pomiatać i że nigdy w życiu nie jest za późno na zmiany. Jeśli mężczyzna podnosi rękę na swoją kobietę raz, zrobi to i kolejny raz i kolejny. Trwanie u boku takiego tyrana, to wyrządzanie sobie samej krzywdy. Wiadomo, że w życiu nie zawsze trafiamy na właściwe osoby, ale to nie powód do wstydu. Ludzie każdego dnia popełniają błędy, ale grunt, by umieli się do tego przyznać.
 
"Najwidoczniej ludzie, albo są sobie przeznaczeni, albo nie, i tę zasadę stosować należy nie tylko w odniesieniu do znajomości damsko-męskich. Jest to zasada uniwersalna. Pierwszy rzut oka jest najważniejszy."
 
Mówi się, że ludzi nie powinno się oceniać na pierwszy rzut oka. Jednak są ludzie, którzy po pierwszym spojrzeniu potrafią poznać się na ludziach. Sama tak mam. W kilku przypadkach trafnie oceniłam osoby, na których inni się nie poznali i przez co później musieli cierpieć, ja natomiast tych osób nie lubiłam od pierwszego spotkania.

Zielone kalosze to nie powieść o kaloszach. To powieść jak najbardziej życiowa, która może dotknąć niejednego z nas. Gorąco zachęcam do zapoznania się z tą pozycją, zwłaszcza kobiety, które przeszły przez takie piekło jak nasze bohaterki powieści. Pamiętajcie, że nie jest ważne, co powiedzą ludzie, lecz to co czujemy my!


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce.  
 
Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę

13 komentarzy:

  1. Zapowiada się bardzo ciekawie i zawiera piękne cytaty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze że są autorki ktore nie boją się takich tematów

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejna książka, która mnie zainteresowała! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam małżeństwa ,które rozstają się nawet i po 30 latach wspólnego życia.Nie muszę daleko szukać....moja Mama odeszła od męża właśnie w takim czasie.Zrobiła to wtedy gdy najmłodsze ,czwarte dziecko było nastolatkiem (nasza trójka już była
    dorosła).Z okolic W-wy przyjechała właśnie do mnie do Dukli....bo musiało być daleko...My jako dzieci dziwiłyśmy się dlaczego tak późno...ale Mama miała swoje racje. Nie mnie oceniać....w każdym razie podziwiałam Mamę za Jej decyzję.Rozpisałam się ,ale chcę także wspomnieć o swojej sytuacji....ja zrezygnowałam-podjęłam decyzję o nie wychodzeniu za pierwszego "męża" 2 tygodnie przed datą ślubu i wesela....Szczęście -przeznaczenie -zatrzymało mnie przed popełnieniem błędu życiowego....uważam się za wielką szczęściarę ,która ma więcej szczęścia jak rozumu...Co prawda tej książki nie mamy w naszej bibliotece ,ale bardzo chcę ją przeczytać...a Tobie Grażynko bardzo dziękuję za zwrócenie uwagi na nią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana jak to mówią lepiej późno niż wcale. A nad Tobą widocznie czuwał Bóg i ochronił Cię w ostatniej chwili ;)

      Usuń
  5. Świetna recenzja, Grażynko, a szczególnie Twoje przemyślenia. Książka wydaje się ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam jeszcze wspomnieć, że jak poznajemy kogoś i zauroczymy się - nie widzimy tego, co widzą inni na pierwszy rzut oka i może to być powód "wpadnięcia w pułapkę takiego związku".

      Usuń
    2. Dziękuję Kochana. Właśnie zauroczenie potrafi zrobić swoje.

      Usuń
  6. Może niedługo będę miała okazję zapoznać się z tą książką, tematyka wydaje mi się bardzo bliska mojemu sercu. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.