wtorek, 28 czerwca 2016

Wywiad z Konradem Sikora


Kochani, jak widzicie wywiad goni wywiad. Dziś mamy dla Was kolejny. Tym razem z Konradem Sikora. Zapraszam do lektury.

 
 
 
 
Konrad Sikora

Absolwent filozofii i teologii, wystawia sztukę z dziećmi z młodzieżą z Zawadki Rymanowskiej. Pisze poezje i wydał dwie książki. Zadebiutował na łamach Nadwisłocza balladą „Młodość”, a także „Rapsodem żałobnym Parze Prezydenckiej”. Jego tomik poezji „Napisani na ścianach” dostał nominację do Nagrody Orfeusza im. K.I. Gałczyńskiego, a także znalazł się wśród 20 wyróżnionych poetów.
 
 
1.       Pochodzisz z małej wsi Zawadki Rymanowskiej koło Dukli na Podkarpaciu. Nie zniechęciło Cię to w pisaniu poezji?
Wręcz przeciwnie. Bardzo mnie to zmotywowało. Tutejsze okolice sprzyjają refleksyjności, z której rodzi się poezja. Zresztą to tutaj uczyłem się poetów: najpierw w liceum za sprawą profesorki Jolanty Wojdyły odkrywałem tzw. klasyków. Potem profesorka Maria Walczak przedstawiła mnie Oldze Lalić-Krowickiej, dukielskiej poetce. Potem droga się już rozpędziła, choć zakręcała w różne strony. Samo Podkarpacie może rzeczywiście jest dosyć ubogie, jeśli chodzi o środowiska poetyckie. Mamy tutaj owszem poetów, ale brakuje atmosfery, jaka panuje np. w Krakowie, czy chociażby w Warszawie, w której zdarza mi się bywać na spotkaniach w poetami. Być może sprawia to fakt, że na wsi (a krajobraz Podkarpacia jest w większości krajobrazem złożonym z wsi). Wieś jednak ma o wiele mniejszą potrzebę poezji. Jakoś to omijam.

2.       Dostałeś nominację do nagrody Gałczyńskiego za tomik „Napisania na ścianach”. Jakie to uczucie zostać wyróżnionym w tak młodym wieku?

Jest to na pewno uczucie radości i pewnej satysfakcji, że to, co się robi, podoba się krytyce, choć ktoś kiedyś powiedział, że poeci nie piszą dla krytyków, lecz dla publiczności. Nominacja do Orfeusza im. K.I. Gałczyńskiego jest to dla mnie ogromne wyróżnienie i kolejne świadectwo, że nie piszę rzeczy niszowych, ale naprawdę dobre. Może to brzmi nieco pysznie, ale takie są fakty, a ja z tych faktów się cieszę. Oczywiście tej nominacji nie byłoby, gdyby nie ludzie, którzy stoją obok mnie i pomagają mi. Dlatego im należy się ogromne podziękowanie.

3.       Napisałeś epos historyczny pisany klasyczną oktawą „Dolina śmierci” i „Zbiór dramatów Persona”. Z której książki jesteś najbardziej dumny?

Nad oboma książkami pracowałem dosyć długo. „Persona” to bardzo niedojrzała książka, w zasadzie pierwsze próby dramatyczne. W tym roku mija sześć lat od jej wydania, ale z niej na pewno nie jestem zadowolony. Można to było zrobić lepiej. „Dolina Śmierci” to zupełnie inna sprawa. Bardzo lubię tę książkę. Pamiętam, jak ją pisałem: układałem skrzętnie losy bohaterów, zbierałem coraz bardziej fascynujące informacje i wkomponowywałem je w epos. Bez wątpienia „Dolina Śmierci” jest pierwszą poważniejszą pozycją, która wyszła spod mojej ręki. To mi sprawia wielką satysfakcję. Najlepsze jest to, że dzięki niej poznałem wielu niesamowitych ludzi, od których mogę czerpać wiele wartościowych rzeczy.

4.       Wystawiasz sztuki z dziećmi i młodzieżą w Zawadce Rymanowskiej. Lubisz pracować z młodzieżą uzdolnioną artystycznie?

Praca z młodzieżą jest zawsze czymś fascynującym. Poza tym tworzenie dzieła wespół z kimś, a nie w pojedynkę, daje wielką radość. Nasza praca teatralna nie opiera się jedynie na harówce. Jest też czas na sytuacje śmieszne i na wesołe spotkania. Gdyby dodać do tego jeszcze dobry efekt na scenie, jest świetnie.


5.       Zadebiutowałeś na łamach Nadwisłocza Balladą „Młodość”, a także „Rapsodem żałobnym Parze Prezydenckiej”. Jesteś zadowolony, że to zapoczątkowało Twoją drogę pisarską?

Trudno powiedzieć, czy jestem z tego zadowolony, bo są to teksty słabe, a w zasadzie jedne z pierwszych. Pewnie, gdybym mógł zadebiutować ponownie, zrobiłbym to inaczej i z innymi tekstami. Niemniej cieszę się, że wszystko pognało do przodu.


6.       Masz w planach kolejną książkę lub tomik?

Planów zawsze jest dużo. Ciągle się coś tam pisze. Obecnie przygotowuję się do czegoś większego. Ponieważ w zamyśle ma być to powieść historyczna o Hannibalu Kartagińczyku, muszę zbierać sporo materiałów. Obecnie piszę jeden utwór prozatorski i w tzw. międzyczasie przygotowuję się do Hannibala.


7.       Jak godzisz życie prywatne, z zawodowym?

Chwytam dzień! Przynajmniej dotychczas mi się to udawało. Wstaję wcześnie rano, kładę się późnym wieczorem i dzięki temu mam sporo czasu na wszystko.


8.       Studiowałeś filozofię i teologię. Czy to pomogło Ci w dużym stopniu w pisaniu?

I tak i nie. Zależy, przez pryzmat których utworów na sprawę spojrzeć. Z jednej strony filozofia pomaga formułować myśli i przelewać je na papier. Teologia otwiera oczy na wiele niedostrzegalnych dotychczas rzeczy. Z pewnością dzięki zdobytej wiedzy i przeżyciom mogę teraz tworzyć dzieła poważniejsze i bardziej przemyślane.


9.       W jakich warunkach lubisz tworzyć swoje dzieła?

Jestem człowiekiem trybu dziennego. Wstaję około 5, często wcześniej. Zasiadam rano do biurka, biorę pióro, piję pyszną kawę i piszę przy wchodzącym słońcu. Albo druga alternatywa to późny wieczór, koło godziny 22, robię sobie coś dobrego do picia i tak piszę.


10.   Czemu piszesz dramaty i poezje, a nie np. miłosne erotyki lub horrory?

Dramat daje szeroki wachlarz dialogu z publicznością. Można pozwolić sobie na niedopowiedzenia, uszczypliwości, czasami przemilczenia, bądź wykrzyczenia. W ogóle dramat daje twórcy ogromne możliwości kreowania postaci. Poezja zaś to również bardzo szerokie pole do dialogu z publicznością. Dla nie bowiem dialog jest naczelnym wyznacznikiem twórczości. Człowiek jest istotną dialogiczną i nie może być samotną wyspą, jak podkreślał stale trapista Tomasz Merton.


11.   Czy jesteś zadowolony, że Twoja siostra również ma duszę artysty i bierze udział w sztukach, które piszesz?
Oczywiście, że tak. Zawsze to jakieś podparcie.

12.   Czy jesteś zadowolony ze swojego życia? A może jest coś, co chciałbyś w nim zmienić?

Nigdy nie ma tak, żeby nie było nic do poprawienia w naszym życiu. Generalnie jednak jestem zadowolony i szczęśliwy.


13.   Na spotkania bierzesz swoje podopieczne, które grają na flecie i pianinie, a także śpiewają. Sam wpadłeś na taką inicjatywę, by Twoje spotkania były inne niż każdego autora?

 To jakoś rodziło się w nas wszystkich. Poezja jest śpiewem, bo poeta bardziej powinien śpiewać niż mówić. Wiersz się wyśpiewuje, jak chciał tego Rilke. Jest to bardzo ważne, by poezja była muzyczna, melodyjna. Nam udaje się jeszcze poezję połączyć z czystą muzyką. To z całą pewnością dopełnia nasze spotkania. Ludzie wychodzący z nich są zawsze pod sporym wrażeniem, a to jest wielka radość dla twórców.
 
Dziękuję za rozmowę!


Serdecznie dziękujemy autorowi za poświęcony czas na udzielenie odpowiedzi na nasze pytania.

7 komentarzy:

  1. Interesujący wywiad. Miło choć trochę poznać tak twórczą osobę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się,ze dowiedziałam się więcej o człowieku stąd....bo Zawadka Rymanowska i okolice jej to od przeszło 35 lat moje strony,które kocham.Ci co mnie znają wiedzą ,że nie jestem pasjonatką poezji (pewnie dlatego ,że często jej po prostu nie rozumiem).Jednak podziwiam osoby z takimi talentami-darami od Stwórcy.Ucieszyła mnie w wywiadzie zapowiedź.....powieści historycznej (moje jedne z ulubionych)i wiem ,że czekanie sporo potrwa,ale to nic.Sięgam teraz czasami do "Doliny śmierci" ale przyznaję.....ciężki dla mnie to orzech do zgryzienia....A przy tym przygnębia mnie...bo tak być musi...Podziwiam Autora za wzięcie się za tak poważną....pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Konradzie, gratuluję sukcesów,jestem dumna z Twoich osiągnięć i życzę dalszego rozwoju twórczego !

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.