niedziela, 11 września 2016

Wywiad z Anną Dąbrowską




Po raz kolejny w tym miesiącu chciałybyśmy was zaprosić z Claudią z Zaczytana na wywiad , który przeprowadziłyśmy z autorką Anną Dąbrowską po raz drugi debiutującą.
 
 

1. Co skłoniło Cię do zrezygnowania z pseudonimu i pisania pod własnym nazwiskiem?

A.D: Czułam, że to pytanie pojawi się jako pierwsze (uśmiech). Pisząc jako Laven Rose, debiutowałam ubrana w ochronny pancerz, jaki dawał mi pseudonim. Czułam, że ten pancerz będzie tylko okryciem chwilowym…i tak się stało za sprawą mojej Pani Redaktor, która napisała mi, że pora przestać się ukrywać, a czas zacząć chwalić. Spodobało mi się owe zdanie. Stwierdzam także, że czuję się lepiej pisząc pod imieniem i nazwiskiem. Straciłam swój pancerz, ale zyskałam coś znacznie ważniejszego… czytelniczki, które zaczęły być bliżej mnie, co mnie ogromnie cieszy. Opowiadają mi o swoich problemach, pytają co u mnie. Porzucenie pseudonimu było bardzo dobrą decyzją.


2. Debiutujesz po raz drugi. Towarzyszą Ci nerwy, stres, tak jak przy pierwszym razie?

A.D: To prawda, że debiutuję po raz drugi, chociaż w moim odczuciu właśnie teraz debiutuję tak prawdziwie. Nakarmię cię miłością jest dla mnie niezwykle ważną książką. Przy jej pisaniu postawiłam sobie za cel nie stworzyć kolejnej bajki o Kopciuszku i szczerze wierzę, że to mi się udało. Teraz denerwuję się mocniej, bo już chciałabym usłyszeć pierwsze czytelnicze opinie o książce. Teraz także jestem świadoma tego co mnie czeka. Przy „Stalowym sercu” byłam zielona jak niedojrzały pomidor. Naprawdę! Nie wiedziałam niczego o czytelniczych gustach. Pisałam to, co ”siedziało” mi w głowie. Przy „Nakarmię cię miłością” pisałam to, co dyktowało mi serce.




3. Wiemy, że "Nakarmię cię miłością" różni się od "Stalowe serce". Jak to się stało, że postanowiłaś napisać dwie tak różniące się od siebie książki?

A.D: Nie ma nic gorszego od rutyny. Kobiety narzekają na rutynę w związku, a tym bardziej na rutynę w książce. Ja lubię zaskakiwać i będę zaskakiwać (obiecuję!). Moja głowa to istna kopalnia pomysłów, dlatego staram się nie tworzyć dwóch bliźniaczych książek. Stalowe serce było powieścią melancholijną, trochę podobną do kołysanki na dobranoc. Nakarmię cię miłością to zupełna skrajność. Lubię eksperymentować by wiedzieć w jakim kierunku powinnam podążać w pisaniu.



4. Przeszłaś sporą metamorfozę. Jak się czujesz jako "nowa" Anna?

A.D: Nie uważam by dużą metamorfozą było zrezygnowanie z pseudonimu. Większym przeobrażenie będzie widoczne w nowej książce. „Nowa” Anna ;-) chyba nie ma nowej, wciąż pozostała ta sama… ;-)

5. Planujesz wydać kolejną książkę?

A.D: Tak. Bardzo chciałabym, ale wiem, że taką decyzję podejmie Wydawnictwo sugerując się sprzedażą Nakarmię cię miłością. Mam już pomysły na kilka fajnych książek.



6. Twój ulubiony autor/autorka to?

A.D: Jest bardzo wielu autorów, których cenię. Nie chciałabym nikogo faworyzować, choć wiem, że rok temu upierałam się, że jest nią S.Meyer. Owszem, wciąż ją uwielbiam, ale przez rok dotarło na moją listę tylu fantastycznych autorów… Polskich i zagranicznych. Nie jestem w stanie podać danych tego jednego, jedynego autora.

7. Lubisz rozmawia ze swoimi czytelnikami?

A.D: Uwielbiam. Bardzo lubię poznawać ludzi. Czytelnicy są motorem napędzającym mnie do pracy.

8. Czym dla Ciebie jest miłość?

A.D: Miłość…Hmm… Uczuciem, które nie posiada daty ważności. Uśmiechem, błyskiem w oku, miłym słowem. Są różne aspekty miłości; kocha się inaczej mężczyznę, dziecko i zwierzę. Innym sposobem kochamy przyjaciół. Miłość to powietrze, bez którego nie można żyć.


9. Ile czasu zajęło Ci napisanie "Nakarmię cię miłością"?

A.D: Kilka miesięcy. Nie jestem w stanie oszacować dokładnej ilości, bo książka narodziła się w mojej głowie, kiedy kończyłam pisać drugą część Stalowego serca.

10. Czy w Twoim życiu pojawiają się chwile zwątpienia, że to co robisz jest beznadziejne? Jak sobie radzisz, w takich chwilach? A może one się w ogóle nie pojawiają?

A.D: Pojawiają się chwile zwątpienia w sens tego co robię. Już kilka razy chciałam wyrzucić plik z książką do cyber-kosza na śmieci. Jak sobie radzę? Po pierwsze, słucham muzyki, która mnie wycisza. Po drugie, jestem szczęściarą, która ma u swojego boku cudowne Osoby, które potrafią mną potrząsnąć i przemówić mi do rozsądku.

11. Gdybyś miała napisać przepis na udane życie, jakby on wyglądał?

A.D: Do jednego wielkiego garnka życia, włożyłabym uśmiech, pozytywne myślenie, dużo wiary w samego siebie, szczyptę dystansu dla innych osób, paczkę niekończącego się zdrowia, pasję i wszystko to wymieszała.


12. Czy pisanie to jest to, co chciałaś robić od zawsze?

A.D: Jako uczeń trzeciej klasy podstawowej pisałam wiersze. Najwspanialszym momentem szkoły były wypracowania. Miałam swój zeszyt, w którym powstawała pierwsza książka z elementami fantastyki. Kiedy skończyłam szesnaście lat także pisałam – pamiętnik i wiersze. Pierwsze pomysły na książkę zrodziły się w mojej głowie, kiedy miałam dwadzieścia lat… W każdym etapie życia powracałam do pisania (prędzej czy później). Wychodzi na to, że zawsze pisałam i nie potrafiłam bez tego żyć…


13. Co lubisz robić prócz pisania? Jakie masz pasje, hobby?

Kocham czytać. Taką odpowiedzią na pewno nikogo nie zaskoczyłam, prawda? Co lubię robić? Zbierać grzyby, słuchać muzyki. Uwielbiam jeździć na rockowe koncerty. Mogłabym dekorować wnętrza, wykonywać makijaże, głaskać koty i pisać… Nie umiem się zwyczajnie nudzić. Po prostu nie potrafię.


Bardzo dziękuję Dziewczynom za przeprowadzony wywiad. Wszystkim Czytelnikom życzę, by odnaleźli swój własny przepis na udane życie, oczywiście z książką w ręku ;-) Pozdrawiam





My również dziękujemy Ani za miłą rozmowę i poświecenie dla nas odrobine swojego czasu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.