niedziela, 2 października 2016

Wywiad z Edytą Kowalską






Kochani, rozpoczął się nowy miesiąc, a wraz z nim wspólnie z Claudią z Zaczytanej zapraszamy na wywiad z Edytą Kowalską.




1. Większość autorów przeważnie pisze książki z myślą, by czytelnicy wyciągali z nich jakieś przemyślenia. Pani książka jest łatwa i przyjemna, dlaczego zdecydowała się Pani właśnie na taką?


Pisałam ją w ciężkim dla mnie okresie. Była dla mnie odskocznią, chwilą relaksu i lekiem na chandrę.  Dlatego jest taka lekka, prosta w odbiorze, wręcz cukierkowa. Ale taka właśnie miała być. To książka dla tych, którzy po ciężkim daniu chcą miło spędzić czas nie zastanawiając się głęboko nad filozoficznymi wizjami życia J.




2. Jak rozpoczęła się Pani przygoda z pisaniem?


Właściwie pisać zaczęłam jako kilkuletnia dziewczynka. Pamiętam, że pierwsza była bajka o chłopcu, który odczarował królewnę zaczarowaną w różę. Potem były jakieś opowiadania i wiersze. Na studiach przestałam pisać, potem dom, rodzina, praca… Nie miałam czasu. Ale kiedy przeprowadziliśmy się do małej miejscowości, zaczęłam dużo czasu spędzać w samochodzie – do pracy jechałam prawie godzinę ( a czasami dłużej) w jedną stronę. Często stałam w korkach i wtedy miałam dużo czasu tylko dla siebie. W głowie zaczęły mi się układać jakieś dialogi, sytuacje. Kiedyś zimą, kiedy miałam naprawdę kiepski okres,  usiadłam i zaczęłam łączyć wszystko to w jedną całość. Zaczęło się od kilku stron, potem poleciało dalej i tak powstały Ścieżki życia. Napisałam je  w ciągu dwóch tygodni.


3. Kocha Pani zwierzęta, same jesteśmy ich miłośniczkami. Które z nich kocha Pani najbardziej?


Kocham wszystkie zwierzęta. No, może poza dżdżownicami, których się boję. Myślę, że gdybym miała więcej czasu, skończyłabym weterynarię i pracowała na dwa etaty ;) Staram się pomagać bezdomnym zwierzętom – organizuję akcje dla schroniska, wspieram różne organizacje. Kilka lat temu przygarnęłam psa ze schroniska, który mieszka u moich rodziców i jest bardzo szczęśliwy. Mam w domu kota znalezionego na ulicy. Ale gdybym miała wybierać, które zwierzęta są mi najbliższe  – zdecydowanie wybrałabym psy.


4. Od kilku lat mieszka Pani na Śląsku (jedna z nas pochodzi ze Śląska). Jacy są według Pani Ślązacy z krwi i kości?


Ze Ślązakami i Śląskiem mam do czynienia od wielu już lat, wcześniej mieszkałam w Sosnowcu, a stamtąd na Śląsk już bardzo blisko. Studiowałam w Katowicach i w Bytomiu, mam przyjaciół w okolicach Rybnika. Kiedy zmienialiśmy miejsce zamieszkania nie myślałam o tym, że będę żyła wśród Ślązaków. To dla mnie było czymś naturalnym, nad czym w ogóle się nie zastanawiałam. Zresztą mam cudownych sąsiadów, którzy są dla nas bardzo wyrozumiali.  Ślązacy to bardzo gościnni, pozytywnie nastawieni ludzie z dużym poczuciem humoru.  Kiedy dwa lata temu zmieniłam pracę i zaczęłam pracować na Śląsku , wszyscy przyjęli mnie bardzo serdecznie. Muszę tylko nauczyć się godoć ;)


5. Uwielbia Pani podróżować. Którą z podróży wspomina Pani najmilej i dlaczego?


Każda podróż ma w sobie coś innego, coś wyjątkowego. Z każdej można wynieść coś  pozytywnego, coś nowego. Dla mnie cenne są podróże zarówno te bliskie, jak i dalekie. Bardzo lubię polskie miasta, miasteczka i wioski. Można znaleźć tam wiele malowniczych i urokliwych miejsc. Uwielbiam nasze morze i staram się tam być chociaż kilka dni co roku. Lubię Europę –  szczególnie Włochy i Grecję. Był czas, kiedy byłam zafascynowana krajami arabskimi. I może nie będę oryginalna, ale wydaje mi się, że najmilej wspominam moją pierwszą podróż do Egiptu. Wtedy było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie, zupełnie inna kultura, inny klimat, jedzenie, muzyka itd. To był po prostu inny świat. Pamiętam, że wróciłam zauroczona.


6. Czego możemy spodziewać się w kontynuacji "Ścieżek życia"?


Ścieżki przeszłości zawierają wątek sprzed lat, który ma swój dalszy ciąg w teraźniejszości. Nie będę zdradzała fabuły, w każdym razie będzie to historia z czasów wojny i tuż po niej. Premiera książki już 28 października. Zapraszam serdecznie do czytania.


7. Za co "kocha" Pani książki?


Chyba za to, co wszyscy. Książki są dla mnie lekiem na całe zło, ucieczką od codzienności. Zdecydowanie wolę książki niż film. W filmie otrzymujemy już gotowy obraz i dźwięk. Nie ma tu miejsca dla wyobraźni. W książce sami o wszystkim decydujemy.  Sami tworzymy film w swojej głowie. Poza tym, jak mówi przysłowie: „Kiedy przeczytam nową książkę, to tak jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem – to tak, jakbym spotkał się ze starym przyjacielem”. A ja lubię poznawać nowych przyjaciół, lubię też spotykać się ze starymi.


8. Niedługo  premiera "Ścieżek przyszłości". Książka jest kontynuacją, a czy będzie również przyjemna, trochę zabawna  jak poprzednia?


Pierwsza część Ścieżek przeszłości to historia Weronki – babci Julii.  Obejmuje lata II wojny światowej  i tuż po niej, a to nie są łatwe czasy. Życie Weronki też nie było łatwe i przyjemne. Ale druga część– czyli ciąg dalszy pamiętnika Julii – stylowo bardzo podobna do Ścieżek życia.



9. Czy powstaje  już kolejna książka w Pani wydaniu?


Książka już powstała. Niestety, tylko w mojej głowie… Teraz zupełnie nie mam czasu na pisanie, z drugiej strony brakuje mi też samodyscypliny. A to jest według mnie najważniejsze przy pisaniu. Poza tym wiem, że kiedy już powstanie, będzie się różniła od tej, która jest teraz w głowie. Kiedy siadam do pisania mam jakiś plan, ale niestety potem książka żyje swoim życiem i w trakcie jej tworzenia zmienia się koncepcja, sytuacje, zdarzenia.


10. Czy posiada Pani jakiegoś pupila w swoim domu?


Oczywiście, że tak. Mam dwa psy – owczarki niemieckie, Norę i Sarę. Mam też wspomnianego już wcześniej kota, a właściwie kotkę – Kasię. Zresztą jest ona prototypem Piernika. Historia z ogonem jest prawdziwa.


11. Jak to się stało, że Pani książka została wydana? Najpierw pisała Pani do szuflady czy od razu zdecydowała się wydać swoje dzieło?


Kiedy zaczęłam pisać, nie myślałam w ogóle o jej wydaniu. Ale pewnego dnia stwierdziłam, że mogę spróbować. Wysłałam ją do wydawnictwa jeszcze tego samego dnia, bo gdybym to odkładała, to przypuszczam, że do dzisiaj leżałaby gdzieś na dnie szuflady.


12. Jest Pani nauczycielką. Woli Pani pracować z dziećmi czy z młodzieżą?


Tak, pracuję z małymi dziećmi. Kocham swoją pracę, od dzieciństwa chciałam być nauczycielką. Marzenie się spełniło. Kocham to co robię i nie zamieniłabym na nic innego .


13. Wiemy, że kocha Pani podróżować. Jakie ma Pani największe podróżnicze marzenie?


Oj, mam dużo marzeń podróżniczych. Mam nadzieję, że spełnią się chociaż niektóre z nich. Ostatnio marzy mi się podróż na północ – Szwecja, Norwegia, Finlandia. No i oczywiście Dania .



Serdecznie dziękujemy autorce za poświęcony nam czas.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.