poniedziałek, 21 listopada 2016

"The Story of Doctor Dolittle" Hugh John Lofting




*Tytuł: "The Story of Doctor Dolittle" (Doktor Dolittle i jego zwierzęta)
*Autor: Hugh John Lofting
*Wydawnictwo: Ze słownikiem
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 183

*Ocena: 9/10 
*Opis:

Doktor Dolittle i jego zwierzęta autorstwa Hugh Johna Loftinga wydana w 1920r. zaliczana jest do literatury dziecięcej. Głównym bohaterem książki jest tytułowy dr John Dolittle. Lekarz, którego pewnego dnia jego papuga Polinezja, uczy języka zwierząt. Dzięki temu zostaje weterynarzem. Akcja powieści rozgrywa się w pierwszej połowie XIX wieku. Doktor bardzo kocha zwierzęta i surowo przeciwstawia się, gdy są one źle traktowane. Sam posiada złotą rybkę, która mieszka w stawie, króliki w spiżarni, białe myszki w fortepianie, wiewiórki w bieliźniarce i jeża w piwnicy. A ponadto, posiada gołębie, kurczaki, dwie owieczki i wiele innych stworzeń. Jego ulubieńcami są: kaczka Dab-Dab, pies Jip, świnka Geb-Geb, papuga Polinezja i sowa imieniem Tu-Tu. Pewnego dnia doktor otrzymuje informację z Afryki, że małpy potrzebują pomocy.


*Moje odczucia:

Jak wielu z Was uczy się obcego języka? A ilu z Was lubi czytać książki w języku angielskim? Może większość z Was, chętniej by po takie sięgała, tylko boi się, że nie zrozumie wszystkich zawartych słów w książce. Dzięki Wydawnictwu ze słownikiem czytanie to może być dla Was łatwiejsze i przyjemniejsze.

Chyba każdy z Was zna doktora Dolittle i jego przygody ze zwierzętami? Chciałoby się, aby na świecie istnieli wyłącznie tacy weterynarze jak Dolittle, ponieważ mają niesamowite podejście do zwierząt. Zresztą gdybym tylko potrafiła rozmawiać ze zwierzętami jak nasz bohater książki, życie byłoby cudowniejsze. Mogłabym porozmawiać ze swoim psem, kucykiem i każdym napotkanym stworzeniem. Naszego doktora z każdej strony otaczają zwierzęta, którym niesie pomoc. Tylko czy z takim mężczyzną, który rozmawia ze zwierzętami można wytrzymać pod jednym dachem? Czy jego rodzina nie twierdzi, że on oszalał i postradał zmysły?

Wracając jednak do samego pomysłu stworzenia książki wraz ze słownikiem, myślę, że jest to bardzo dobry pomysł, i nie tylko dla tych najmłodszych, ale zarówno i dla starszych.
Na każdej stronie książki znajdujemy na marginesach słownik angielsko-polski, w którym zostają przetłumaczone wyrazy, które zostały wyraźnie zaznaczone poprzez pogrubienie. Dodatkowo na początku książki oraz na końcu znajdujemy kolejny słownik angielsko-polski z innymi wyrazami. Więc jeśli mamy jakiś problem ze zrozumieniem jakiegoś wyrazu, możemy zajrzeć i zrozumieć jego tłumaczenie.

Myślę, że takie książki będą bardziej zachęcać, zwłaszcza młodych czytelników do nauki języka obcego. To doskonały sposób na to, by doskonalić swoje umiejętności obcojęzyczne. Pamiętajmy, że w dzisiejszym czasie, znajomość języków obcych jest podstawą.

The Story of Doctor Dolittle to obowiązkowa pozycja dla każdego miłośnika zwierząt. Dzięki niej, wielu z Was zrozumie, że nie wolno krzywdzić zwierząt, gdyż to nasi przyjaciele. Zawsze trzeba nieść im pomoc i zawsze trzeba umieć ich słuchać, choć dla nas ich mowa nie jest do końca zrozumiała. Zachęcam do czytania po angielsku, gdyż oryginały książek bywają o wiele lepsze niż ich tłumaczenia.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję





6 komentarzy:

  1. Ja czytam już normalne książki po angielsku, ale od czasu do czasu muszę użyć tradycyjnego słownika. Książki tego wydawnictwa zapowiadają się interesująco i na pewno będą idealne dla tych bardziej początkujących

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z całą pewnością tak jak piszesz ;)

      Usuń
  2. Przyznam, że zdarza mi się czytać książki po angielsku i czasami słownik bywa pomocny. Zastanawia mnie tylko forma tego typu wydawnictw - czy podkreślone słowa i marginesy zapełnione słówkami nie rozpraszają podczas czytania? Do tej pory wychodziłam z założenia, że czasami lepiej domyślić się na podstawie kontekstu znaczenia jakiegoś wyrazu niż przerywać lekturę. Boję się, że wytłuszczenia czy podkreślenia mogą mimowolnie wytrącać czytelnika z lekturowego transu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dla tych początkujących nie będzie to rozpraszające. Dla tych starszych? Hmm...może być różnie. Mnie osobiście to nie rozprasza.

      Usuń
  3. Ja spasuje, gdyż mój język obcy pozostawia wiele do życzenia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.