piątek, 23 grudnia 2016

"Dziewczyny na emigracji czyli Liverpool bez cenzury" Iga Wołos [PRZEDPREMIEROWO]




*Tytuł: "Dziewczyny na emigracji czyli Liverpool bez cenzury"
*Autor: Iga Wołos
*Wydawnictwo: Novae Res
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 257


*Ocena: 7/10
*Opis:


Wchodzenie w dorosłość - wyprowadzka z domu, wybór studiów, pierwsza praca, budowanie dojrzałych związków - nigdy nie jest łatwe. Nina postanowiła jednak podnieść sobie poprzeczkę jeszcze wyżej i po maturze wyjechała do Anglii, by tam poznać smak dorosłego życia.


Rzeczywistość przerośnie jej oczekiwania - emigracja okaże się czasem wielu szalonych przygód, miłosnych uniesień i gorzkich lekcji... Przede wszystkim jednak będzie okazją do spotkania całego korowodu barwnych postaci, z mozaiki których wyłania się portret życia polskich emigrantów na Wyspach w pierwszej dekadzie XXI wieku.




*Moje odczucia:

Zapewne niejedna osoba z Was marzyła o tym, by wyjechać za granicę w celu polepszenia swojego życia materialnego. Niestety, nie ma co ukrywać, w Polsce ludzie nie mają szans się rozwijać, póki co nie ma tutaj dla nas przyszłości. Marne zarobki, ciężka harówka i kosmiczne ceny stanowią jeden wielki absurd. I jak tu żyć? Skoro 3/4 wypłaty musimy przeznaczyć na opłaty, jedzenie, dojazd do pracy itp. A pracodawcy chcieliby, byśmy pracowali za marne grosze.

Dlatego wielu z nas, decyduje się na wyjazd za granicę. Tak samo postanowiła zrobić nasza główna bohaterka Nina. Chciała żyć na poziomie, więc wraz z przyjaciółkami wyjechała do Liverpoolu, licząc na to, że jej życie od teraz będzie bardziej kolorowe. Kiedy za granicą poczuła "smak" większych zarobków, zaczęła szaleć wydając wypłaty na różne zakupy i ciągłe szaleństwa w klubach nocnych. Do tego chłopaków zmieniała jak rękawiczki. Tylko jak długo można żyć w ciągłym zawirowaniu?
"Zabawne, że w tych trudnych momentach mogłam liczyć na Brytyjczyków, a nawet na słowa wsparcia od Marca, który potępiał Beatę za jej zachowanie, ale nie na Polaków, których wyraźnie bawiła sytuacja, w której inny Polak ma po prostu gorzej."
Książka jest niezwykle życiowa i zawiera wiele prawdy. Z doświadczenia wiem, że Polak - Polaka za granicą "sprzedałby" za jednego centa. Nie można im ufać. To przykre, bo uważam, że my jako jeden naród powinniśmy trzymać się razem, ale tak nie będzie nigdy. Polak - Polakowi zazdrości wszystkiego, a cieszy się wtedy, gdy drugiemu się nie powodzi. Sama wyjeżdżam za granicę do pracy i wiem, że tak właśnie to wygląda.  Będąc za granicą, mając jakiś kłopot, prędzej uzyskamy pomoc od obcokrajowca niż swego rodaka.
"W niektórych środowiskach w Polsce panuje jakże błędne przekonanie o tym, że za granicę wyjeżdżają "nieudacznicy", "niedojdy życiowe", a nawet ludzie bez szkoły. Całkowicie temu zaprzeczam. Myślę nawet, że jest trochę na odwrót. "Nieudacznicy" i "niedojdy życiowe" zostali w kraju, godząc się na jedne z najgorszych w Europie warunków bytowych, jakie oferuje nam Polska. Wiadomo, że nie dotyczy to każdego. Od każdej bowiem reguły są wyjątki."
Otóż to, błędne myślenie ludzi, że jak ludzie wyjeżdżają za chlebem poza granice swego kraju, to od razu stają nie wiadomo jak bogaci. Wcale tak nie jest! Nie zapominajmy, że wyjeżdżając musimy gdzieś mieszkać, czymś się żywić. A te ceny w porównaniu z Polską bywają ogromne. Ci, którzy mieszkają tam na stałe mają dobry byt. Ale my, wyjeżdżający tylko zarobić, wcale nie mamy tak kolorowo. W pracy harujemy jak "woły". Gdybyście zobaczyli jak pracujemy my, a jak pracują mieszkańcy danego kraju w którym się znajdujemy, wierzcie mi, że załamalibyście ręce.
Do tego dochodzi nasza ogromna tęsknota za swą ojczyzną.

Życie za granicą z początku zawsze jest fajne. Stać nas na więcej rzeczy, możemy zaszaleć, pobawić się czy też wyjechać na jakieś wypasione wakacje. Jednak to jest dobre na jakiś czas. Później wraca tęsknota za każdą błahostką związaną z naszym krajem. Brakuje nam ulubionej kawy, fotela, w którym siadaliśmy i czytaliśmy książki, czy też spaceru wśród znajomych obszarów. Prędzej czy później, ciągnie nas z powrotem.

 Dziewczyny na emigracji czyli Liverpool bez cenzury to powieść, którą powinien przeczytać każdy z nas, by ujrzeć, to czego własnymi oczami często nie chcemy widzieć, bądź do siebie nie dopuszczamy. To również w pewnym sensie przestroga przed własnymi rodakami w obcym kraju, którzy liczą tylko na to, by podwinęła nam się noga.
Przeczytajcie, zobaczcie jak wygląda życie tam, gdzie nas nie ma.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję





4 komentarze:

  1. Na chwilę obecną raczej nie skuszę się na powyższą książkę, gdyż mam zbyt dużo innych zobowiązań czytelniczych, ale może kiedyś? Czas pokaże.

    OdpowiedzUsuń
  2. wszędzie dobrze gdzie nas nie ma:). ja na życie w Polsce nie narzekam, zawsze mogłam trafić gorzej

    OdpowiedzUsuń
  3. chętnie przeczytam, lubię ludzi otwartych na świat i wyzwania

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo wciągająca,trudno się oderwać

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.