czwartek, 15 grudnia 2016

"Matera 2019" Danuta Markiewicz





*Tytuł: "Matera 2019"
*Autor: Danuta Markiewicz
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 30


*Ocena: 5/10
*Opis:

Powieść – parabola. Mieszkańcy drążonej w skale dzielnicy egzystują na napromieniowanej ziemi. Charyzmatyczny breatharianin Falco uczy akceptacji teraźniejszości i żywienia się praną. Młoda Gaia wie, że większość tych, którzy przetrwali chroni się w dużych koloniach i broni przed skażeniem, przeszczepiając organy pochodzące od zwierząt. Dziewczynę odwiedza tajemniczy Riddick...
Opowieść o ludziach z Sassi jest alegorią. To książka o akceptacji życia, przyjęciu tego, co jest.


*Moje odczucia:

Muszę przyznać, że autorka miała całkiem ciekawy pomysł na książkę. Szkoda tylko, że jest taka króciutka. Zdecydowanie mogłaby być bardziej rozbudowana i wciągnąć czytelnika w swój świat.
Autorka ukazuje nam dwa różne światy, łącząc przeszłość z przyszłością. Akcja dzieję się w Materze.
"Matera – wisząca nad przepaścią bryła szarożółtego kamienia. Wykute w piaskowcu Sassi, ponoć najstarsze miasto świata. Liczące tysiące lat domy, do których z biegiem czasu doczepiano fasady – białe i równe fronty jaskiń. Z daleka zdają się tworzyć posklejaną całość. Miasto leży na wzgórzu. Spalona słońcem trawa raz po raz ustępuje miejsca glinie, gdzieniegdzie widać kaktusy i karłowate drzewa. Ściany wąwozu spadają pionowo, dołem płyną mętne wody Graviny."
 
Ludzie żyją tutaj w jaskiniach, ich przywódca Falco uczy ich żywienia się praną, oraz akceptacji tego co jest tu i teraz. Jego przyszłość jest jednak przesądzona - jest nieuleczalnie chory i wkrótce umiera.
Gaia poznaje Riddicka, który próbuje ją przekonać o słuszności postępowania ich ludności. Podstępem zwabia ją do siebie i wykorzystuje. Po tym występku Gaia postanawia stanąć na czele swojego "plemienia".

Danuta Markiewicz uświadamia nam, iż przeszłości nie można porównywać do przyszłości. Postęp oraz technologia wciąż mknie naprzód, wciąż się rozwija. Z każdym kolejnym rokiem będziemy mieli coraz więcej możliwości. Klonowanie... kto z Was wyobraża sobie, że mógłby mieć własnego klona? Nie wykluczone, że w przyszłości będzie to na porządku dziennym. Ja jednak jestem temu przeciwna. Ludzie się rodzą, żyją, a później umierają i taka jest kolej rzeczy. Trzeba umieć się cieszyć tym co jest tu i teraz. Skoro żyjemy w takim, a nie innym świecie, to tak właśnie powinno być.

Okładka niestety jest okropna. Wiem, że nie ocenia się książki po okładce, jednak to jest główna wizytówka książki moim zdaniem i to na niej czytelnicy zawieszają oko w pierwszej kolejności.
Zdecydowanie ta książka miałaby wyższą wartość, gdyby autorka zechciała ją bardziej rozbudować. Z całą pewnością znalazłaby swoich zwolenników. Czyta się ją szybciutko, gdyż język, którym posługuje się autorka jest przystępny.
"Z najgorszego koszmaru można się obudzić! Ten kryzys nas wzmocni..."
Matera 2019 to króciutka książeczka, która ukazuje nam, że trzeba akceptować to co nam dano, a przede wszystkim akceptować siebie samego. Powinniśmy się cieszyć każdą chwilą, gdyż nigdy nie wiemy jaka apokaliptyczna przyszłość nas czeka.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce.

9 komentarzy:

  1. Dziękuję za recenzję i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka faktycznie jest okropna. I szkoda, że książka nie jest trochę obszerniejsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedna ta moja okładka:) Zamiast biedzić się z Photoshopem lepiej było wkleić zdjęcie Matery i tyle!

      Usuń
  3. Książka czeka na spotkanie, ciekawa jestem swoich wrażeń. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. 30 stron to zwykle dla mnie za mało, żeby się wciągnąć. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.