piątek, 24 lutego 2017

"Barwy miłości. Zatracenie" Kathryn Taylor





*Tytuł: "Barwy miłości. Zatracenie"
*Autor: Kathryn Taylor
*Wydawnictwo: Akurat
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 366


*Ocena: 8/10
*Opis:


Sophie Conroy reprezentuje interesy rodzinnego domu aukcyjnego i zabiega o lukratywny kontrakt w Rzymie. Profesor historii sztuki Matteo Bertani, którego tam poznaje, sprawia wrażenie wyjątkowo antypatycznego człowieka, ale Sophie nie może go ignorować, ponieważ znajomość z nim może okazać się dla niej bardzo przydatna. W miarę jak coraz częściej się spotykają, początkowa niechęć ustępuje miejsca zainteresowaniu, fascynacji, a wreszcie gorącej namiętności. Na przekór zdrowemu rozsądkowi dziewczyna daje się wciągnąć w romans, który zmieni jej dotychczasowe życie i postawi na głowie jej cały świat.

Wydaje się, że wszystko układa się jak najlepiej, lecz los płata Sophie okrutnego psikusa. Matteo niespodziewanie się od niej odsuwa. Dziewczyna nie wie, dlaczego tak się dzieje, choć przypuszcza, że przyczyna może kryć się w przeszłości mężczyzny i wiązać się z tragiczną śmiercią jego żony oraz tajemniczą blizną na jego piersi.

Czy Sophie pozna sekret Mattea? Czy uda jej się na nowo rozpalić gorące uczucie, które niespodziewanie ich połączyło? Ma na to mało czasu, bo powrót do Londynu jest coraz bliżej…




*Moje odczucia:


Miłość ma wiele barw, a Kathryn Taylor po raz kolejny w swojej powieści nam to udowadnia. Tym razem dowiadujemy się czym jest zatracenie w miłości. Zdarzyło Wam się kiedyś coś takiego? Że nie mogliście przestać myśleć o tym mogłoby się wydawać wspaniałym mężczyźnie, który jednak ma swoje skazy? Że wszystko wokół Was przed nim ostrzegało, a mimo to wciąż Was do niego ciągnęło? To jest właśnie zatracenie. Jednak serce nie sługa, a to właśnie ono nam podpowiada co w takiej chwili robić.


Sophie Conroy pracuje w domu aukcyjnym. To bohaterka, którą polubiłam od samego początku. Zna się na sztuce, potrafi rozpoznać prawdziwe dzieła od jakiś tandetnych. Ma swój charakter, wie czego chce, a może i nie?

Matteo Bertani, profesor historii sztuki, to przystojny mężczyzna, za którym ugania się wiele kobiet. On jednak nie dopuszcza żadnej z nich do siebie. Ma za sobą ciężką przeszłość, która odcisnęła piętno na jego teraźniejszości. Raz jest czuły, a w następnej chwili może stać się lodowaty. Skrywa w sobie jakiś sekret.

Kiedy tych dwoje spotyka się na swojej drodze, z początku czują do siebie niechęć, która z każdym kolejnym spotkaniem ustępuje miejsca zainteresowaniu, fascynacji, a w końcu namiętności. Czy Sophie uda się poznać sekret Matteo? Czy mają szansę stworzyć w miarę normalny związek?
"Na samo wspomnienie, jak bezwstydnie i dziko odpowiedziałam na jego pocałunek, chcę się zapaść pod ziemię. Teraz jestem jednocześnie podniecona, przestraszona, zagubiona i wściekła. Na niego. Ale przede wszystkim na siebie. Dlaczego nawet nie próbowałam go powstrzymać? Przecież dałabym radę! A może...? Może chciałam, żeby mnie pocałował? Może on po prostu wyczuł, czego pragnęłam?"
 Każdy z nas wie, że miłość ma różne oblicza. Więc nawet, kiedy na swojej drodze spotykamy osobę, która na pierwszy rzut oka nas od siebie odpycha, a jednak jest w niej coś, co nas do niej ciągnie, nie możemy zapanować nad własnymi uczuciami. Taka osoba wzbudza nasze zainteresowanie, sprawia, że pragniemy się do niej zbliżyć, a przede wszystkim sprawić, by się przed nami otworzyła. Jednak nie zawsze jest to takie łatwe, jakby mogło się wydawać. Tutaj namiętność rodzi się między dwójką osób, które kompletnie się nie znają, które mają przed sobą sekrety, których nie chcą wyjawić. Należy, więc zadać pytanie, dlaczego? Dlaczego nie chcą się przed sobą otworzyć? Często ma na to wpływ wiele czynników, na które my nie mamy wpływu. Czy należy się w takiej sytuacji poddać? Choć uczucie robi się coraz gorętsze? Czy warto walczyć do samego końca?
"O Boże, chcę go, tego właśnie chcę, myślę. Ale wciąż się tego boję, bo uczucie, które mną wstrząsa, jest nieporównywalnie silniejsze niż cokolwiek, co dotychczas czułam do jakiegokolwiek mężczyzny. Czy mam się na to zgodzić? Czy to dobrze, skoro mam potem szybko o nim zapomnieć? Skoro to ma być tylko przelotna miłostka?"
Matteo to niewątpliwie osoba o dwóch twarzach. Raz potrafi być czuły, uwodzicielski, gdy w następnej chwili staje się zimny niczym lód, którego nie można roztopić. Jak rozgryźć takiego człowieka? Jak dociec, dlaczego w jednej sekundzie potrafi zmienić się o 360 stopni? Jak roztopić ten lód, który bardzo często u niego się pojawia?

Autorka pokazuje nam jak mocno można zatracić się w miłości. Że sami nie mamy wpływu na uczucia, które rodzą się w nas samych. Przedstawia nam tutaj również miłość do sztuki, którą nie każdy potrafi zrozumieć. Bo cóż takiego wspaniałego może być w obrazach? Otóż może, każdy człowiek ma inne upodobania, pasje czy też zainteresowania. Każdy może zachwycić się czymś innym.

Bohaterowie stworzeni przez autorkę są wyraziści, niemalże namacalni. Czułam z nimi więź, kibicowałam im, by w końcu wszystko się jakoś ułożyło. Każdy z nas ma w sobie jakiś sekret, który pragnie zabrać ze sobą do grobu. Tylko, że czasem te sekrety mają wpływ na nasze obecne życie, niszczą nas od środka, sprawiają, że tracimy cenne nam osoby.
A zakończenie? Pozostawia nas z wieloma zagadkami. Czekam więc z niecierpliwością na kontynuację, w której uda mi się je rozstrzygnąć.

Barwy miłości. Zatracenie to kolejna powieść Kathryn Taylor od której nie mogłam się oderwać. Wywołała we mnie huśtawkę emocji. Mamy trudną miłość, namiętny romans pełen burzliwości oraz sekrety, które autorka umiejętnie zataja przed swoimi czytelnikami. Jesteście ciekawi czym jest zatracenie w miłości? Zachęcam Was zatem do przeczytania tej pozycji.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Wydawnictwu


8 komentarzy:

  1. Kojarzę tę serię, ale jakoś nie mam obecnie na nią ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka wydaje się być dobrym poprawiaczem humoru i relaksaczem. Może kiedyś, na razie wypożyczyłam za dużo książek Nory Roberts!

    OdpowiedzUsuń
  3. Na półce czekają na mnie dwie pierwsze części, więc wypadałoby w końcu zabrać się za nie, skoro pojawił się już trzeci tom.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje się dobrą "odskocznią" od kryminałów, które ostatnio pochłaniam 😊 Jednak widzę, że trzeba będzie nadrobić zaległości skoro to już trzeci tom 😉 Napewno się skuszę 😉
    Dobra recenzja. Obserwuję i zostaję.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi ;) Racja, czasem odskocznia musi być ;)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.