wtorek, 14 lutego 2017

Blog talk show #2








Kochani zapraszam Was na drugą odsłonę Blog talk show. Kogo tym razem wzięłam pod "lupę"? Przekonajcie się sami.


BLOG TALK SHOW #2


Witaj Kochana, to może na początku przedstaw się wszystkim.


Witam wszystkich bardzo serdecznie 


Nazywam się Agnieszka Krizel. Żyję w Borach Tucholskich. Jestem mamą, żoną, córką, siostrą, wnuczką. W takiej, a nie innej kolejności. Od ponad trzech lat prowadzę bloga literackiego Recenzje Agi.




Prowadzisz blog Recenzje Agi. Kiedy i w jakich okolicznościach powstał?

Bloga założyłam lekko ponad trzy lata temu. Nie powstał od razu. Wahałam się, nachodziło mnie wile pytań i wątpliwości - czy dam radę merytorycznie, graficznie, czy ktoś mi w ogóle zaufa z wydawców, autorów.

Ta myśl kiełkowała we mnie długo, w międzyczasie podpatrywałam znakomite blogi literackie. Tu nie sposób nie wspomnieć o blogu Magdaleny Kordel, bloga Piotra Allana Murphiego „Pisany inaczej”. To raczej wielogodzinne rozmowy i przekonania Piotra dały mi bodźca do tego, by spróbować. W każdej chwili przecież można go trwale usunąć, wykasować. Póki co, trwam.


W dzieciństwie byłaś grzecznym dzieckiem, czy może przysparzałaś kłopotów rodzicom?



Może nie wyglądam na grzeczną dziewczynkę, ale taka raczej byłam. Rodzice nie mieli ze mną żadnych kłopotów. Zresztą wychowywałam się na wsi. Rozrywek za wiele w tamtym czasie nie mieliśmy, ale wspominam ten czas z nutą rzewności. Zresztą, byłam i jestem cały czas typem samotnika. Lubiłam czytać, nie tylko książki, ale przede wszystkim kolorowe gazety, w których królowała moda. Zaczytywałam się w bardzo znanym i słynnym magazynie młodzieżowym „Brawo”, mamie podbierałam „Panią domu”. Szczerze przyznam, że nigdy mnie nie rajcował bunt „głupiego wieku”, nie rozumiałam co może być fajnego w popalaniu papierosów po kryjomu, bądź ucieczki z domu. Nie wiem, może jestem dziwnym typem człowieka, ale tak było i nadal tak uważam.




Posiadałaś w latach dziecięcych jakąś rzecz, która szczególnie była Ci bliska? Jeśli tak, co to takiego było.


Miałam taką brązową torebkę ze skórki. Dzisiaj nawet byłaby w modzie, bo wszelkie kopertówki, listonoszki wróciły do łask. A ona była taka trochę nietypowych rozmiarów, z klapką na zatrzask, na paseczku. W niej miałam pamiętnik i namiętnie z tą torebką wszędzie chodziłam ;) W pamiętniczku obok wpisów kolegów i koleżanek pisałam sobie o motylach, zielonej trawce, ptakach świergających nad głową. Może dlatego tak bardzo pokochałam poezję ;) Takie czasy... komputery poznawałam w szkole, nasz pierwszy otrzymaliśmy do domu, kiedy liczyłam sobie już więcej niż dwadzieścia lat, a pozytywy internetu poznałam, jak urodziłam drugiego syna.


Jesteś jedynaczką, czy posiadasz rodzeństwo?


Mam młodszego brata. Ale od razu powiem, że pochodzimy z dwóch różnych światów ;)


Gdzie się urodziłaś, gdzie mieszkasz obecnie, a może gdzie chciałabyś zamieszkać?




Urodziłam się, mieszkam i żyję w Borach Tucholskich. Stąd pochodzą moi rodzice. Obecnie żyję w przepięknej, malowniczej gminie Kęsowo. Tu się też wychowałam i nie zamierzam nigdzie się stąd przenosić. A już na pewno nie do miasta ;)



Jesteś mężatką oraz matką. Czy czujesz się spełniona w tych rolach?

Oczywiście! Jak to nieraz bywa, są chwile gorsze i lepsze, ale nigdy nie narzekałam. To ważne role i śmiało mogę powiedzieć, że czuję się spełniona, na tym etapie. Mam nadzieję, że życie nie przygotuje mi jakichś „wybuchowych” niespodzianek.



Wiemy, że prowadzisz blog. Czym zajmujesz się oprócz tego? Czy starcza Ci czasu na wszystkie zajęcia?


Blog jest ważny, ale kocham też fotografię. Nie mam profesjonalnego sprzętu do zdjęć, jednak staram się za każdym razem, gdy wychodzę na spacer brać ze sobą mój skromny aparacik. Do południa, kiedy synowie są w szkole staram się na bieżąco ogarnąć mieszkanie, napalić w piecu, posprzątać, ugotować obiad, takie codzienne przyziemności każdej pani domowej, usiąść na chwilę wypić kawę i skrobnąć coś na bloga. Kiedy synowie wracają ze szkoły uwaga przenosi się na nich, szczególnie na młodszego, któremu muszę pomagać w nauce. Obowiązkowo, długi spacer z psem. I jakoś tak dzień zleci. Jak się mieszka samemu, nie ma się pod ręką teściowej, mamy, babci, czy cioci, to trochę to wygląda inaczej. Ale nie narzekam.


Czy miłość do książek narodziła się wraz z Twoim pojawieniem na świecie, a może miłością do czytania ktoś Cię zaraził?


Chciałabym odpowiedzieć standardowo, że owszem ;) Do książek w dzieciństwie nie miałam awersji, lubiłam czytać. Jeszcze w podstawówce miałam wspaniałą polonistkę, panią Alicję, mam z nią kontakt cały czas, która uwielbiała zadawać nam różne dodatkowe zadania pisemne. Pamiętam jedno z dodatkowych zadań – napisz dalsze losy Starego Człowieka z lektury „Stary Człowiek i morze”, albo rozprawkę za którą dostałam jako jedyna w klasie szóstkę. Ona jakoś mnie tak mobilizowała, że zatapiałam się trochę w książkach psychologicznych, czytałam Małgorzatę Musierowicz, która zresztą pisała książki tematycznie adekwatne z naszymi ówczesnymi problemami, można było zbratać się z jej bohaterami.  W siódmej klasie przeczytałam swój pierwszy kryminał dla dorosłych. Dokładnie pamiętam o czym był, tak mi się spodobał. Notabene, książkę wyciągnęłam mamie z szafy „Komisarz Bonetti szuka Magdaleny”. Książka mi gdzieś zaginęła, bardzo ubolewam, bo chętnie bym wróciła do niej. Nie była obszerna, raczej nadgryziona przez ząb czasu. Polecam!


W domu były książki, także to chyba szło gdzieś obok mnie.


Ile książek liczy dzisiaj Twoja własna biblioteczka?




Nie mam pojęcia. Nie mam tendencji do robienia statystyk. Poza tym, na bieżąco książki ode mnie wychodzą. Daję znajomym, zanoszę do biblioteki. Mamy mieszkanie dwupokojowe, nie mam miejsca na składowanie dużej ilości książek. Te, które są, to w 90% do przeczytania ;)







Wiem, że lubisz zwierzęta i jesteś posiadaczką psa. Opisz nam jak się u Ciebie znalazł, jaki jest, co w nim uwielbiasz?



Hera wypełniła lukę po poprzedniej suczce – amstafce Lunie. W naszym domu rodzinnym zawsze były psy i tak wyniosłam to upodobanie, miłość do tych zwierzaków do siebie. Cóż. Kocham psy. Luna była amstafką, wychowywałam ją wbrew powszechnej opinii, że amstafy to psy mordercy. Nieprawda. Racjonalne, stabilne emocjonalnie wychowanie psa daje genialne efekty. Dużo czytałam o amstafach, uczyłam się jej. Była grzeczna, ułożona, nigdy nikogo nie zaatakowała. Odeszła, bo była chora. Miała raka narządów rodnych. Amstafki często zapadają na tę chorobę. Była z nami ponad 7 lat. Nie muszę mówić, jak ja to przeżyłam. Źle. Dlatego pojawiła się Hera.


Hera jest owczarkiem niemieckim. Zakręcona, zwariowana. Ma nieco ponad rok, dlatego ma jeszcze „fisia” ;) Ale, zauważyłam, że  jest jeszcze bardziej do mnie przywiązana. Teraz uczę się na nowo. Czytam o owczarkach. Z natury bardziej przywiązują się do człowieka. Co tu mówić. Nieraz mnie zaskakuje. Chodzę na spacery do lasu, na pola. Ma tam mnóstwo miejsca do biegania. Uwielbiam, kiedy się tarza w śniegu. Jak są zaspy, to śmiesznie skacze, jak zając ;) I jest kochanym psem. Do końca mnie nie słucha, ale wiem że to moja wina, za dużo jej pozwalam ;)



Czy marzysz o napisaniu (a może piszesz?) czegoś własnego i wydaniu tego?

Marzyć a owszem, marzę. Piszę też. Trochę poezji, w ogóle mam wrażenie, że moje wiersze ostatnio bardzo zaniedbałam. Piszę bajkę dla dzieci i zaczęłam coś, co chciałabym by w finalnym etapie było książką, ale to trudny temat. Minione zamachy w Paryżu, II woja światowa – getto łódzkie. Czy kiedyś ośmielę się do kogoś to wysłać? Nie wiem. Ale... nigdy nie wydam za własne pieniądze. Nie stać mnie na to. Poza tym, nie robię czegoś na siłę.

Czym są dla Ciebie książki i co Ci daje czytanie?

Dobre pytanie. Książki to słowa, które pachną, grają, tańczą, układają się w pewne widzenie świata, obrazy fragmentarycznej codzienności, bo ta codzienność w książkach jest różnie pokazana, jako wycinek pewnej historii, w zależności od gatunku. A czytanie dla mnie to po prostu przyjemność, a nie obowiązek. Nie robię statystyk, ile książek przeczytałam w tym czy tamtym roku. To radość.


Jaką porę roku lubisz najbardziej i dlaczego?

Jako ciepłolub odpowiadam – wiosnę i lato! Za zapachy, kolory, możliwości uchwycenia ulotności. Wiosnę kocham za maj, budzącą się do życia przyrodę no i w maju mam urodziny ;) Lato za to, że mogę wygrzać sobie kości, za przyjemnie długie spacerowanie i podglądanie flory i fauny, za dary, które zamykam pod zakrętkami słoików, by zimą mieć chociaż jego odrobinę. Za całokształt.

Jakie zachowanie w ludziach najbardziej Cię denerwuje?

Fałszywość, zakłamanie, dwulicowość, łatwość osądzania, czy wylewania jadu, no i chamstwo. Kiedy wychodzi coś na jaw, najpierw opluwa się taką osobę jadem – żrącym, piekącym. Ale, gdy sprawa ucicha wraca się do tej osoby. A już w ogóle nie trawię czegoś takiego, jak przekupstwo byle osiągnąć jakąś korzyść.

Czy Twoim zdaniem istnieje przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną?

Z moich, nie osobistych, przeżyć, czego byłam świadkiem, nie. To moje zdanie. Może zmieniłabym je, gdybym trafiła na taką parę przyjaciół... ;)


Czy zdarzyło się, że Twój mąż przyniósł Ci śniadanie do łóżka?

Zdarzyło nawet kilka razy, szczególnie jak byłam chora, jak leżałam plackiem z gorączką ;)


Czy jesteś szczęśliwa?

Tak. Skłamałabym, gdybym napisała nie. Jestem :)

Czy jest coś, czego panicznie się boisz?

Kataklizmów. Jednak na to człowiek nie ma wpływu i tego najbardziej się boję. Obok tego, wojny i śmierci. Mówią, że śmierć jest naturalnym stanem, ale ja nie tylko się jej boję, ale też nie mogę się z nią pogodzić. Wiem, że punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. Wiem, że być może z czasem przyjdzie mi to samo, dojrzeję do tego, że być może się z tym pogodzę, zaakceptuję, ale... dzisiaj, nie.

Lubisz piec i gotować? W dzisiejszych czasach różnie to bywa u kobiet.



Uwielbiam! Odkryłam miejsce, skąd czerpię przepisy na szybkie i co najważniejsze - proste przepisy na pyszne potrawy. Jak mam chęć, to już robię, ale szybko mój zapał gaśnie, dlatego wybieram takie, które nie wymagają szczególnie długiego stania przy „garach” i robi się je z tanich składników, bo to też dla mnie ważne. Ciasto drożdżowe u mnie jest co tydzień. Kiedyś za żadne skarby mi nie wychodziło, upadało, robił się zakalec, teraz... mistrzostwo. Piekę od czasu do czasu swój chlebek, bułeczki. Ogólnie nie mam problemu z tym, by pichcić. Lubię w ogóle używać dużo przypraw. U mnie w i z kuchni musi pachnieć :)














O czym marzysz?


  O tym, by długo i młodo żyć ;) Naturalnie rzecz jasna, bez botoksów i sztuczności... żartuję oczywiście. Hm... marzenia się spełnia, a ja żyję pełnią. Marzę o tym, by dalej żyć w spokoju i byśmy byli wszyscy zdrowi.


Jaki jest Twój stosunek do innych bloggerów książkowych?


O tym, to Ty mogłabyś napisać. Każdego traktuję równo, nikogo nie wyróżniam. Staram się być koleżeńska i uczciwa. Mnie ktoś kiedyś też pomógł, jak zaczynałam, dlaczego miałabym nie pomóc i ja, czy nawet doradzić, podszepnąć dobre słowo. Staram się zawsze w granicach swoich oczywiście skromnych możliwości :)


***


Dziękuję za to miłe spotkanie i rozmowę. To mój trzeci taki wywiad w życiu. To miłe i mam nadzieję, że nikogo nie zanudziłam. Wróciłam wspomnieniami do lat, w których nie było łatwo ani nam, jako dzieciom, ani naszym rodzicom, którzy dorabiali się całe życie. Jeśli ktoś chciałby zajrzeć do mnie – będzie mi miło i przyjemnie :) Gdyby ktoś chciał też zwyczajnie porozmawiać, to może śmiało do mnie napisać, ja nie gryzę ;)


Życzę wszystkim zdrowia i cudowności, jakie daje nam codzienność, a których zazwyczaj nie dostrzegamy.


Grażynko, dziękuję :) Życzę Ci samych niesamowicie inspirujących współprac i ludzi, jakich spotykasz na swojej drodze :)


Pozdrawiam serdecznie,
Aga




To ja dziękuję Tobie Agnieszko, ze zechciałaś ze mną porozmawiać i poświęcić mi czas. Jesteś niezwykle sympatyczną osobą, która zawsze służy pomocą, czy też dobrą radą. Dzięki tej rozmowie, miałam okazję poznać Cię jeszcze lepiej. Ale myślę, że nie tylko ja, ale również i czytelnicy.
Dziękuję.


Tutaj możecie odwiedzić Agnieszkę. Po kliknięciu w poniższe nazwy zostaniecie przeniesieni w docelowe miejsca.


Blog Recenzje Agi
Fanpage Recenzje Agi





6 komentarzy:

  1. To ciasto drożdżowe wygląda cudnie, chętnie bym zjadła popijając mlekiem. O marzeniach z kolei pięknie powiedziane, podpisuję się pod każdym zdaniem ;)
    Pozdrawiam!
    http://znalezionewsrodwielu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowna kobieta....pozdrawiam Anita Scharmach

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znałam Agi z tej strony!!! Super wywiad :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.