sobota, 11 lutego 2017

"Boys from hell" Agnieszka Lingas-Łoniewska





*Tytył: "Boys from hell"
*Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
*Wydawnictwo: Novae Res
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 303


*Ocena: 10/10
*Opis:


Kiedy w grę wchodzą gorące uczucia, równie parne co teksańskie noce, nie liczą się konwenanse, lecz to, co jest sensem naszego życia.

 Do małego miasteczka w Teksasie powraca osiemnastoletnia Anna – córka ambitnego polityka, od najmłodszych lat przebywająca w oddalonych od domu szkołach z internatem. Wkrótce spotyka na swojej drodze starszego od niej Jaxa – szefa motocyklowego gangu o nazwie Boys from Hell, osieroconego w wieku sześciu lat opiekuna rodziny. Młodzi kochankowie, oszołomieni namiętnością, początkowo nie dostrzegają chmur gromadzących się na horyzoncie… Czy siła miłości pokona dzielące ich granice i pozwoli na spełnienie marzeń?




*Moje odczucia:


Anna to córka burmistrza, niezwykle wrażliwa dziewczyna, która przez karierę ojca, wciąż czuje się zaniedbywana przez rodziców, którzy kompletnie nie liczą się z jej uczuciami.

Jax to przystojny szef motocyklowego gangu, który prowadzi pub i opiekuje się swoim osieroconym rodzeństwem.

Oboje spotykają się na swojej drodze i od tego momentu ich życie wywraca się do góry nogami. Zaczyna ich łączyć niezwykle silne uczucie. Ale czy dwoje ludzi z całkiem innych światów, będą mieli szansę na przetrwanie? Czy burmistrz będzie w stanie zaakceptować wybór swojej córki? Co ich czeka?
"Ciągle atakowany przez różne dziwne myśli i obrazy, miał już siebie samego serdecznie dość. Wydawało mu się, że żyje w dwóch światach, w dwóch ciałach, z dwoma niezależnymi umysłami. Z których jeden mówił mu, że ona jest dla niego stworzona i to na nią czekał przez dwadzieścia pięć lat życia, a drugi podpowiadał, że z ich ewentualnego związku będą jedynie wielkie kłopoty."
W związku nie chodzi o różnicę wieku, czy też poglądy. Najważniejsze jest uczucie i to co podpowiada nam serce. Jeśli rodzi się uczucie, nie ważne co mówią inni, czy są temu przeciwni, bo to przecież nasze życie i nikt nie przeżyje go za nas. Jeśli głęboko w środku wierzymy, że ta miłość ma sens, to tak właśnie jest. Bo przecież my sami najlepiej wiemy jak przeżyć życie i z kim.


Autorka przedstawia nam życie dziewczyny, która jest córką burmistrza. Może sami nie zdajemy sobie z tego sprawy, jak takie życie potrafi być uciążliwe. Wszystko co dzieje się w rodzinie, kręci się wokół niego - burmistrza - gdyż to niezwykle ważna osoba. Ale, co z uczuciami dziewczyny, która nie zaznała nigdy czułości swych rodziców, której każdego dnia brakowało rozmowy z matką? Spróbujcie się postawić na jej miejscu. Bylibyście w stanie tak żyć? Ja zdecydowanie nie, więc doskonale rozumiałam Annę. Dlatego, kiedy w jej życiu pojawił się ktoś, kto się nią interesował, nic dziwnego, że czuła się szczęśliwa.

Mamy tutaj doskonały obraz tego, że w życiu nie jest najważniejsza kariera, pochodzenie, czy też to czym się zajmujemy. Najważniejszy jest człowiek i jego uczucia. Bo cóż z tego, że będziemy sławni, rozpoznawalni i bogaci, skoro nie będziemy szczęśliwi? Czy da się tak żyć? Kolejną rzeczą jest to, że nie powinniśmy oceniać człowieka na pierwszy rzut oka, bo to nie jego wygląd świadczy o tym jakim jest człowiekiem. Każdy ma swoje pasje, zainteresowania, swój styl ubioru. To przykre, że ludzie skreślają kogoś, tylko dlatego, że nie podoba im się to, co on robi i jak wygląda.
"Nie zdawali sobie sprawy, że czasami moc miłości nie jest na tyle silna, aby pokonać zwykłą ludzką podłość i źle pojmowaną troskę o najbliższych."
Autorka napisała kolejną cudowną powieść od której nie mogłam się oderwać. Och, jakże chętnie sama chciałabym spotkać takiego Jaxa w swoim życiu (pomarzyć można). Pomysł na fabułę jak najbardziej trafny, wykreowani bohaterowie nie są przerysowani. I te niezwykłe emocje towarzyszące lekturze, to to, co uwielbiam w autorce najbardziej. Nie ukrywam, że przez ostatnich 10-15 stron płakałam i nie mogłam się uspokoić. Muszę przyznać, że obstawiałam inne zakończenie, więc tutaj Agnieszka Lingas-Łoniewska mnie zaskoczyła. Oczywiście takie zakończenie mi odpowiada.

W miłości nie zawsze wszystko jest proste jakbyśmy chcieli. Zawsze pojawią się jacyś wrogowie, chcący zniszczyć coś pięknego między dwójką zakochanych w sobie osób. Czasami potrzebujemy czasu, by zrozumieć, że nie możemy się bronić przed uczuciami do drugiej osoby, że choćbyśmy chcieli ją uchronić to tak naprawdę możemy ją tym tylko skrzywdzić. Nasi bohaterowie zmierzą się z miłością namiętną, z ogromnymi uczuciami oraz z problemami. Czy ich związek przetrwa? O tym przekonajcie się sami.


Boys from hell to powieść, w której każda kobieta sama chętnie by się znalazła. Emocje jakie towarzyszą podczas czytania, nie są do opisania. To historia, która uświadamia nam, że miłość jest w stanie przezwyciężyć wszystko i że w życiu zawsze warto gonić za własnymi marzeniami. Polecam.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję




  

10 komentarzy:

  1. Już niedługo także i ja będę miała okazję przeczytać tę powieść i mam nadzieję, że również będę nią oczarowana :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie końcówka także totalnie rozłożyła. Emocje ogromne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie do końca moje klimaty, ale w wakacyjne zaczytanie, czemu nie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo chętnie przeczytałabym, ale ze względu na wątek motocyklowy :) Nie przepadam za romansami, ponieważ wszystkie wydają mi się na jedno kopyto :) Może kiedyś przeczytam, ale na razie odpuszczę :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna książka, ja również oceniam ją bardzo wysoko.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.