wtorek, 7 lutego 2017

"Cień burzowych chmur" Edyta Świętek [PRZEDPREMIEROWO]

PREMIERA: 14.02.2017






*Tytuł: "Cień burzowych chmur"
*Autor: Edyta Świętek
*Wydawnictwo: Replika
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 349


*Ocena: 10/10
*Opis:


Jest rok 1949. W małopolskiej wsi Pawlice zamieszkują zamożni gospodarze, którzy od dawna byli solą w oku najpierw okolicznego ziemiaństwa – Pawłowskich, a po II wojnie światowej przedstawicieli nowej władzy. Pomiędzy głową rodziny, Bronisławem, a Bartłomiejem Marczykiem, bratem wysoko postawionego funkcjonariusza UB, dochodzi do konfliktu. Marczyk poprzysięga zemstę. Na skutek reformy rolnej Szymczakowie tracą gospodarstwo będące owocem pracy kilku pokoleń. We wsi zostaje utworzona spółdzielnia rolnicza, której zarząd obejmuje Bartek. Mężczyzna zaprowadza własne porządki, uprzykrzając życie ograbionej z majątku rodzinie. Z braku perspektyw Bronek postanawia szukać szczęścia w świecie. Porzuca dotychczasowe życie rolnika i podejmuje pracę przy budowie Nowej Huty. Po pewnym czasie dołącza do niego młodsza siostra Julia, uciekająca przed nienawiścią Marczyka.




*Moje odczucia:


Edyta Świętek po raz kolejny udowodniła jak świetną jest pisarką. Każda kolejna powieść coraz bardziej mnie zaskakuje. To niewiarygodne jak bardzo powieści autorki wciągają czytelnika w swój świat, który nie zawsze jest "różowy".

Czym tym razem zaskakuje nas książka? Obrazem małopolskiej wsi, rodzinnych więzi, ciągłych intryg pomiędzy mieszkańcami, ale przede wszystkim realizmem opisów życia we wczesnym PRL-u. Jako, że w tamtych czasach nie było mnie jeszcze na świecie i nie mam swojego wyobrażenia jak wyglądało, życie w tamtym czasie, z tym większym zapałem zabrałam się za czytanie książki.
Obrazy wykreowane przez Edytę Świętek są tak realne, postacie jak najbardziej wiarygodne i barwne, że zatrzymując się na chwilę podczas czytania, zadałam sobie pytanie: czy chciałabym żyć w tamtych czasach? Oczywiście patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, odpowiedź brzmi nie.
"Rodzina Szymczaków z dnia na dzień została niemalże z niczym. Jedno, co mieli, to murowany dom – na szczęście zbyt mały, aby mógł stanowić łakomy kąsek dla urzędników, kawałek ogrodu przy nim, a prócz tego kilka mórg najlichszego gruntu oraz pastwisko dla jedynej krowy, która została z licznego niegdyś stada. Z urzędu gminy dostali dobrą radę, aby poprosili nowo mianowanego przewodniczącego spółdzielni o zatrudnienie. Tylko jak zabiegać o etat u Bartka Marczyka po tym, jak Bronek wziął się z nim za łby? Jak nagiąć karku, skoro tamten tylko patrzył, aby dobrać się do Julii albo Krystyny?"
Wielu z nas do dzisiaj, żyje na ziemiach, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie. I nie wyobraża sobie, że ktoś obcy mógłby przejąć tę ziemię. Rodzina Szymczaków również była tej myśli. Bronek stawał na głowie i robił co tylko mógł, by nie odebrano im ich ziemi. Niestety nie udało mu się to, gdyż reforma rolna zabrała mu niemalże wszystko, prócz murowanego domu i kawałka lichej ziemi. Musiał wyjechać z rodzinnej wsi do miasta, by zapewnić byt swojej rodzinie. Czy było to dla niego łatwe? Jak odnalazł się w nowej rzeczywistości?

Autorka w cudowny sposób przedstawia nam stare czasy, które niejeden z Was (mnie to nie dotyczy) miał okazję przeżyć. Dzięki tej książce powrócicie pamięcią do czasów, które zapewne niektórym z Was utkwiły głęboko w sercu. Czy zatem życie dawniejsze było lepsze od tego obecnego? Nie można tego jednoznacznie ocenić. Ludzie w dawnych czasach niezwykle cenili swój majątek i rodzinę. Czy w dzisiejszym świecie ludzie również cenią swoją rodzinę  i są w stanie zrobić dla niej dosłownie wszystko? Na to pytanie z całą pewnością posypałyby się różne odpowiedzi.
"W Gigancie wciąż czuł się nikim. Szarym robotnikiem w utytłanym błotem waciaku. To był teraz jego strój codzienny, noszony do roboty i do knajpy. Do kościoła nie chodził, choć do Mogiły nie było aż tak daleko. Czuł się obrażony na Boga, ponieważ ten zagrał mu na nosie. Pozwolił gładko przesmyknąć się przez wojenną zawieruchę po to, by w wolnej Polsce uczynić z niego dziada."
 Bronek to postać, która niewątpliwie zaskarbiła sobie moje serce. Od początku dom, rodzina i majątek stanowiły dla niego istotę życia. Jako najstarszy z rodzeństwa stał się głową rodziny, troszcząc się o matkę oraz pozostałe rodzeństwo. Życie boleśnie go doświadczało na każdym kroku. Jednak jego wiara, w to, że kiedyś odzyska utracone ziemie, wciąż motywowała go do dalszego działania i nie poddawania się. Stawiał czoła przeciwnością, wciąż wierząc w lepsze jutro i ponowne scalenie rodziny.


Edyta Świętek stworzyła powieść, która zasługuje na uznanie. Pomysł na fabułę, by przemierzać czasy od przeszłości i posuwać się ku teraźniejszości zachwycają czytelnika. Razem z autorką możemy odbyć podróż po Krakowie i jego zakątkach, miejscach, które autorka w dalszym ciągu darzy sentymentem. Odbędziemy zatem podróż, która na długo utkwi w naszej pamięci, rozbije nas mentalnie i da nam do myślenia.
"W porównaniu z tym praca w polu to była bułka z masłem i sama przyjemność – westchnął, wspominając, jak przed rokiem kosił ostatnie pole żyta. Jakże mu wtedy ptaki nad głową świergotały, jak szumiał pobliski zagajnik i pluskał potok płynący środkiem miedzy! Tamtego dnia nawet przez myśl mu nie przeszło, że wyląduje w krainie absurdu, gdzie wszystko postawione jest na głowie."
Cień burzowych chmur to książka, która zabierze nas w czasy powojennej Polski, pozwoli odkryć absurdy PRL-u, utwierdzi nas w przekonaniu, iż rodzina to najcenniejszy skarb, który posiadamy. Nie obędzie się również bez rodzinnych sprzeczek zrodzonych z zawiści, ciągłych intryg i spisków oraz  chęci krwawej zemsty. No i oczywiście pojawią się również romantyczne chwile. Zachęcam do przeczytania. Ja jestem zachwycona, wierzę, że i Wy będziecie.




Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję autorce oraz









12 komentarzy:

  1. Ja niecierpliwie czekam na premierę tej książki :) Mam nadzieję, że również i ja będę nią tak bardzo zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie spotkałam się do tej pory z książkami pani Świętek, ale bardzo przekonuje mnie tematyka! Czytam wszystko o II wojnie światowej, więc możliwe, że się skuszę ;). Recenzja bardzo ciekawa, narobiła mi apetytu. Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do zapoznania się w twórczością autorki :)

      Usuń
  3. Znając już w większości powieści Pani Edyty ....właściwie nawet bez zachęty dodatkowej sięgam po nie w ciemno.Ale Grażynko po Twojej recenzji i odczuciach tym bardziej niecierpliwie...czekam kiedy ją dorwę.Tym bardziej ,że to ukochana przeze mnie saga...więc ciąg dalszy nastąpi....a to jest wielce optymistyczne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale o tym wiem Grażynko ;)

      Usuń
    2. Od jakiegoś czasu ciekawi mnie twórczość Edyty Świętek, a jeszcze nie miałam przyjemności czytać żadnej jej książki. Twoja recenzja bardzo zachęca do lektury tej książki. :)

      Usuń
    3. Zapraszam na grupę na fb: Fani książek Edyty Świętek. Właśnie zorganizowałam tam book tour z tą książką :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.