sobota, 25 lutego 2017

"Wołyń bez litości" Piotr Tymiński [PRZEDPREMIEROWO]



PREMIERA: 15.03.2017




*Tytuł: "Wołyń bez litości"
*Autor: Piotr Tymiński
*Wydawnictwo: Novae Res
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 484


*Ocena: 10/10
pis:


Rok 1943. Kiedy sprzymierzeni na frontach II Wojny Światowej przełamują potęgę III Rzeszy, na Wołyniu dochodzi do eksterminacji Polaków. Stanisława Morowskiego spotyka osobista tragedia, a kolejne miesiące jego życia wypełni nieustanna walka o przetrwanie. Dynamicznie rozwijająca się akcja książki ukazuje politykę niemieckich okupantów, bezwzględność ukraińskich nacjonalistów i dwulicowość sowieckich partyzantów. Tłem dla opisanych wydarzeń są urokliwe plenery, gdzie żyją ludzie przywiązani do tradycji i ziemi.

Powieść oparta na autentycznych wydarzeniach.

*Moje odczucia:



Ludzie załamują się z wielu różnych powodów, czasem są to zwykłe błahostki, w porównaniu z tragedią jaka dotknęła ludność Polską na Wołyniu wiele lat temu. Czy jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, przez jakie piekło musieli przejść Ci ludzie? Za co zostali tak dotkliwie ukarani? Czym zawinili, że spotkała ich taka tragedia?


Nasza powieść przedstawia losy Stanisława Morowskiego, którego również dotknęła ta tragedia. Na własne oczy widział śmierć wielu bliskich mu osób. Jemu samemu udało się uciec, ale od momentu ucieczki jego życie stało się nieustanną walką o przetrwanie. Wspólnie z innymi, którym udało się ujść z życiem wędrowali z miejsca na miejsce, starając się bronić niewinnych ludzi. Ich życie stało się tułaczką podczas której przyszło im patrzeć na wiele wylanej krwi. Ich priorytetem stał się Bój, honor i ojczyzna.
"-Banderowcy zaskoczyli nas całkowicie. Czy wiecie, jak to jest z ukrycia bezsilnie patrzeć, jak rozprawiają się z bliskimi? Ja wiem i wierzcie mi, że to straszne uczucie."
 Oprócz tego, iż autor prowadzi nas przez wiele morderstw, zasadzek i zamachów, ukazuje nam również niezwykłe przywiązanie Polaków do swojej ziemi i tradycji. No bo, jak człowiek ma nagle wyrzucić i zapomnieć o całym dorobku swojego życia? Oddać go w ręce bestialskich morderców, którzy spalą ich rodzinne domy i to, na co pracowali całe życie w pocie czoła.

Wielu ludzi próbowało uciekać i się ratować, niestety nie wszystkim się to udawało. Bezlitosne bandy UPA nie miały żadnych skrupułów podczas eksterminacji Polaków. Nie ważne czy na ich drodze pokazał się chłop, kobieta, czy też bezbronne dziecko, każdego napotkanego mordowali w taki sposób, że na samą myśl o tym człowiekowi jeży się włos na głowie.
"Oczom nadjeżdżających ukazał się straszny widok. Wioska płonęła, ale nie to powodowało skurcz serca. Najgorszy był najbliższy płot. Z oddali myśleli, że widzą jakieś kukły albo strachy na wróble. "Para" spojrzał przez lornetkę i w nim pierwszym zastygła krew. Trójka kilkuletnich dzieci nabita na żerdkach płotu zwisała, tworząc na tle płonącej zagrody przerażający obraz wyjątkowego okrucieństwa."
 Nie sposób sobie wyobrazić przez co przechodzili tamci ludzie, Ci, którzy zostali zamordowani, oraz Ci którzy widzieli śmierć swoich bliskich z ukrycia, i nie mogli nic zrobić, by im pomóc, gdyż spotkałby ich taki sam los. Tym, którym udało się przeżyć i żyją do dziś, nie sposób wyrzucić z pamięci tamte okropne przeżycia. To pozostanie z nimi już na zawsze. I choć nie powinniśmy obwiniać za tamte wydarzenia dzisiejszą ludność ukraińską, to Ci, którzy przeżyli piekło na Wołyniu (nie mogąc o nim zapomnieć) tak właśnie robią. Moja babcia przeżyła, ale do dziś czuje nienawiść do Ukraińców za zbrodnie, których się dopuścili na ludności Polskiej.


Nie mówię, że mamy wybaczyć tym, którzy dokonywali bestialskich mordów Polaków na Wołyniu, ale nie powinniśmy też zapominać o tamtych wydarzeniach. Ludzkie cierpienie nie powinno być nam obojętne. Tam zginęła niezliczona ilość bezwinnych mężczyzn, kobiet, a także dzieci.


Wołyń bez litości to książka, która nie tylko ukazuje nam barbarzyństwo wobec bezbronnej ludności, ale również walkę o przetrwanie każdego dnia. To książka, która wywoła w czytelniku ogrom emocji - poprzez złość, irytację, niedowierzanie, a kończąc na krwawiącym sercu. To również książka, która sprawi, że my Polacy nigdy nie zapomnimy krwawych lat na Wołyniu. Każdy powinien to przeczytać, zachęcam.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



10 komentarzy:

  1. O tych wydarzeniach rzeczywiście trzeba pamiętać i cieszę się, że ta publikacja mi to umożliwiła. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem nie można uciekać od pewnych "tematów" bo dla kogoś to takie okrutne ,straszne,że nie może nawet o tym czytać czy oglądać. Byłam na filmie "Wołyń" (rzeczywiście trudno mi było w to wszystko uwierzyć)i uważam ,że o tym powinno się rozmawiać choćby także i dla przestrogi.Chociaż czasami widzę ,że ludzie nie potrafią uczyć się na "błędach". Wiem ,że ta książka spowoduje ,że dłuższy czas będzie "siedziała" w mojej głowie ,ale tym bardziej postaram się ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Grażynko, o takich wydarzeniach nie sposób zapomnieć i zostają w głowie na bardzo długo, jak nie na zawsze.

      Usuń
  3. Byłam w kinie na filmie i ciężko było mi na tą rzeż patrzeć. Nie wiem czy dałabym radę przeczytać jeszcze o tym książkę.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja filmu nie widziałam, ale muszę to koniecznie nadrobić.

      Usuń
  4. Byłam w kinie na filmie i faktycznie przedstawione sceny były bardzo drastyczne... Niestety boję się, że to była tylko namiastka rzeczywistego okrucieństwa. Muszę sięgnąć po tę książkę :) Pozdrawiam

    http://zaczytanazlosnica.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Trudna historia, na takie trzeba mieć odpowiedni czas...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.