niedziela, 2 kwietnia 2017

"Nakarm mnie" Julita Strzebecka




*Tytuł: "Nakarm mnie"
*Autor: Julita Strzebecka
*Wydawnictwo: Replika
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 335


*Ocena: 5/6
*Opis:


Joanna - samotna, zamożna kobieta na wysokim stanowisku, walczy ze swoją słabością – objadaniem się.
W wyniku kilku decyzji i zbiegów okoliczności kobieta spotyka na swojej drodze Wiktora. Mężczyzna osacza ją...
Wiktor – lekarz bariatra, początkowo ukrywa swoje preferencje. Należy on do specyficznej grupy społecznej zwanej feedersami (wypasaczami, tuczycielami, dokarmiaczami). Traktują oni kobiety jak przedmioty – nośniki fetyszu, jakim jest tłuszcz. Manipulują nimi, czynią z nich kaleki, a wszystko po to, żeby zaspokoić własne, wypaczone potrzeby.

Historia Joanny pokazuje, jakim zagrożeniem dla ciała i duszy jest objadanie się - nałóg, który może okazać się śmiertelnie niebezpieczny, jeśli się nad nim nie zapanuje.


*Moje odczucia:

Dzisiaj przedstawiam Wam debiut Julity Strzebeckiej, ale jakże ciekawy i niezwykle interesujący debiut.

Ludzie w swoim życiu mierzą się z wieloma nałogami, ale tylko nieliczni podejmują z nimi walę. Nasza bohaterka Joanna mierzy się z nałogiem objadania. Już ma 70 kg nadwagi, ale wciąż się objada i objada, a kiedy czuje odrobinę głodu i nie ma czym go zaspokoić od razu wpada w gniew. Nie widzi, że tylko potęguje swój problem, zamiast wziąć go w swoje ręce i próbować zwalczyć. Uważa, że jedzenie jest dobre na wszystko. W końcu jednak idzie do lekarza, robi badania i w końcu znajduje się w klinice, by walczyć z otyłością. Tam poznaje Wiktora.

Postać Wiktora od samego początku wprowadzała mnie w fale gniewu i frustracji. Najchętniej wzięłabym go za ubrania i porządnie nim potrząsnęła. To postać która od początku do samego końca budziła we mnie obrzydzenie i odrazę. Z jednej strony jest lekarzem bariatrą, a z drugiej miłośnikiem feedersów.

Tematyka, której podjęła się autorka niewątpliwie jest intrygująca. Dzięki niej mamy okazję poznać grupę społeczną zwaną feedersami, czyli osobami, które lubią tuczyć kobiety do przerażającej wagi dla własnej przyjemności. Traktują je jako przedmioty nic dla nich nieznaczące, kiedy one uważają, że ktoś w końcu je dostrzega i kocha. Siedzę i zastanawiam się, jak można urodzić się taką osobą z takim zamiłowaniem. Dla mnie jest to niepojęte, jak ludzie mogą wyrządzać taką krzywdę drugiemu człowiekowi. W głowie mi się to nie mieści.




Drugim problemem jest otyłość, której ludzie często nie dostrzegają, bądź nie chcą dostrzegać. Mam nadzieję, że ta książka stanie się przestrogą dla takich osób, które wszystkie smutki, problemy czy też radości zajadają ogromną ilością niezdrowej żywności. Takie osoby wyrządzają krzywdę tylko i wyłącznie sobie, często doprowadzając się do tragicznego stanu, a nawet śmierci. Są tacy, którzy chcą z tym coś zrobić, ale i tacy którzy nie mają wystarczająco silnej woli, by chociaż spróbować. Ważne jest, by w takich sytuacjach mieć wsparcie w osobach trzecich, by nie być samemu.

Jestem pełna podziwu dla autorki, że nie bała się poruszyć tak kontrowersyjnego tematu w swojej książce. Podczas czytania towarzyszyło mi mnóstwo emocji: był szok, złość, gniew, ale i ciekawość. Julita Strzebecka nie koloryzuje, ale ukazuje nam relacje bez wszelkiej cenzury.  Uświadamia nam jak ważna jest relacja z drugim człowiekiem, ale i przestrzega przed toksycznymi związkami, które mogą nas doprowadzić do zguby.

Nakarm mnie to świetny debiut, który z całą pewnością zasługuje na uznanie. Autorka ukazuje nam jakim zagrożeniem dla nas może być nałóg, w tym przypadku objadanie się. Nałóg, który może doprowadzić nas na niebezpieczne tory. Ta książka jest przesiąknięta wszelkimi emocjami. Gorąco polecam.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce oraz



15 komentarzy:

  1. O kurczę, trochę mnie przeraziłaś tą książką, ale też niezwykle zaciekawiłaś. Będę ją miała na uwadze :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Intrygująca tematyka. Będę miała na uwadze ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawie się popłakałam ze śmiechu widząc to zdjęcie :D
    Książkę będę miała na pewno na uwadze, jest intrygująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawiązałam przy zdjęciu do tytułu ;) Jak i do treści ;)

      Usuń
  4. Czekam na tę książkę jestem jej ogromnie ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fotka bardzo zachęca. Ach... I tak sięgnę po tą pozycje, bo niestety boje się, że mam podobny problem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że go nie masz ;) A jeśli nawet to, że po przeczytaniu tej książki się go pozbędziesz ;)

      Usuń
  6. Książka niewątpliwie porusza ważny temat, jednak tymczasowo nie jestem w stanie zagwarantować, że przeczytam tę książkę. Może kiedyś jak wpadnie w mogę ręce.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam kliku znajomych, którzy podjęli taką walką i zwyciężają. Ogromny podziw żywię do takich ludzi, bo walka z samym sobą, przeciwstawienie się sobie, to chyba najtrudniejsze, co może nas spotkać. Jeden kolega od dzieciństwa był otyły i miał ogromne problemy z nadwagą, na co w żaden sposób nie reagowali rodzice. W wieku dwudziestu kilku lat był dramat, osiągnął wagę jakiej nikt się nie spodziewał. Podobnie również było z Jego rodzoną, młodszą siostrą. Oboje wzięli się za siebie i teraz już chyba zrzucili 3/4 poprzedniej wagi. To niezwykłe, że wciąż się pilnują, ćwiczą, zdrowo się odżywiają, panują nad niepohamowanym głodem. Jestem z nich dumna, i ze wszystkich innych ludzi, którzy podjęli się i uparcie dążą do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oglądałam niedawno program w telewizji o podobnej tematyce, bardzo mną wstrząsnął. Mam w planach sięgnąć po tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.