niedziela, 25 czerwca 2017

Wywiad - Aneta Krasińska

W niedzielny wieczór zapraszam Was do zapoznania się z wywiadem, którego udzieliła mi sympatyczna autorka Aneta Krasińska.





1. Jak rozpoczęła się Pani przygoda z pisaniem?  

Może to banalnie zabrzmi, ale zaczęłam pisać przez przypadek. Nie bardzo wierzyłam w to, że potrafię to robić, ale zawirowania zdrowotne sprawiły, że to dzięki pisaniu znalazłam spokój i wiarę w to, że trzeba walczyć o siebie.

2. Który moment lubi Pani najbardziej i dlaczego: napisanie ostatnich słów swojej nowej książki, oczekiwanie na premierę książki, czy też może reakcja czytelników na nową powieść?

Uwielbiam pisać, tworzyć, wymyślać, gmatwać, mieszać itd. To sprawia mi największą frajdę. A jako, że nie należę do osób cierpliwych, to nie lubię czekać na odpowiedź wydawcy, redakcję i druk, choć elektryzuje mnie moment, kiedy dotykam okładki i otwieram książkę, która dopiero co zeszła z taśmy w drukarni.

3. W swoich powieściach porusza Pani problemy kobiet walczących z przeciwnościami losu, dlaczego akurat ta tematyka Panią zainteresowała?
Taka tematyka jest mi bliska. Sama nie lubię stać w miejscu. Wciąż poszukuję nowych wyzwań (stąd chociażby pomysł pisania powieści), a to często skutkuje problemami.




4. Kim na co dzień jest Aneta Krasińska?

Na co dzień jestem mamą, która dba o to, by moje dzieci wyrosły na wartościowych ludzi. Ponadto prowadzę dom, pielęgnuję ogród i sadzę warzywa w ogródku. Oczywiście pracuję też zawodowo J

5. Co jest dla Pani najtrudniejsze w życiu?

Patrzeć w taki sposób, żeby nie widzieć obłudy, bezczelności i hipokryzji. Na te cechy reaguję alergicznie…

6. Jakie ma Pani zainteresowania oprócz pisania i czytania?

Uwielbiam swój ogród, nawet jeśli wymaga on dużo pracy i ciągłego zaangażowania. Kocham zimowe wyjazdy w ciepłe regiony świata. Uwielbiam robić na drutach. Wówczas najlepiej odpoczywam psychicznie.




7. Szczęścia należy szukać, a może ono same nas znajdzie?

Myślę, że szczęścia należy szukać. Jeśli tylko czekamy, ono na pewno nas ominie albo go nie dostrzeżemy.

8. Czym są dla Pani spotkania autorskie?

Spotkania są zawsze niewiadomą i to mnie trochę w nich przeraża, ale z drugiej strony wiem, że jeśli ktoś nie chce mnie widzieć, to po prostu nie przychodzi na nie.

9. Najbardziej szalona rzecz w życiu, jaką Pani zrobiła?

Szaleństwem był wyjazd do parku rozrywki i genialna zabawa na rollercoasterze i nie tylko…

10. Czy jest coś, czego się Pani boi?

Obawiam się tego, że nie zdążę zrobić w życiu tego wszystkiego, co sobie zaplanowałam, a trochę tego jest.

11. Odroczone nadzieje poruszają temat choroby Alzhaimera. To okropna choroba, w której opiekunowie chorych muszą wykazać się niezwykłą cierpliwością i zrozumieniem. Czy miała już Pani styczność w normalnym życiu z tą chorobą?

Niestety jest to choroba coraz bardziej popularna wśród starszych osób i jeśli się dobrze przyjrzeć w otoczeniu każdego z nas jest osoba, która miała z nią styczność. Podobnie było w moim przypadku.




12. Co Pani robi, kiedy podczas pisania pojawia się brak weny twórczej? A może nie miewa Pani takich momentów?

Nie mam takiego stanu, jakim jest brak weny. Wena to przede wszystkim jasny umysł i chęć wysiłku intelektualnego. W moim przypadku jest tak, że albo mam siłę i jak to nazywam – wolną głowę do pisania, albo w ogóle nie siadam do laptopa, tylko idę się położyć do łóżka, ewentualnie poczytać książkę. Nie wyobrażam sobie, by tracić czas, siedząc i wpatrując się w pusty monitor, może jeszcze denerwować się przy tym na siebie i na otoczenie, bo coś mi nie idzie. Życie jest dostatecznie skomplikowane, dlatego nie trzeba komplikować go jeszcze bardziej. Lepiej zrobić coś innego. Przestałam walczyć ze swoim organizmem. To on mi mówi, co będzie dla mnie najlepsze, a ja po prostu tego słucham.

13. Gdyby wygrała Pani w lotto, co zrobiłaby Pani z wygraną?

Nie gram w żadne gry hazardowe, ale gdybym miała dużo pieniędzy kupiłabym dom w słonecznej Hiszpanii i poświęciła się pisaniu…











Serdecznie dziękuję autorce za poświęcony mi czas.



3 komentarze:

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.