poniedziałek, grudnia 30, 2019

"Dwanaście warunków Pani Prezes" Marta Milda

"Dwanaście warunków Pani Prezes" Marta Milda




TYTUŁ  "Dwanaście warunków Pani Prezes"

AUTOR Marta Milda

DATA PREMIERY 11.02.2019

WYDAWNICTWO  Novae Res

ILOŚĆ STRON 482




OCENA  3+/6

OPIS





Młody student i bogata Pani Prezes... czy to możliwe, by chodziło o coś więcej niż seks?

Dwudziestoletni Michał, niezwykle przystojny student historii Uniwersytetu Wrocławskiego, pracuje dorywczo w myjni samochodowej, by zarobić na utrzymanie, naukę i leczenie schorowanej matki. Kiedy pewnego dnia w jego miejscu pracy pojawia się czterdziestotrzyletnia pani Marta, bogata i elegancka właścicielka nowiutkiej czarnej hondy, chłopak czuje się onieśmielony tak piękną klientką, a jednocześnie zaintrygowany wysokim napiwkiem, jaki mu zostawiła. Jej nietypowa, intymna propozycja będzie początkiem serii namiętnych spotkań, które przerodzą się w relację pełną erotycznych niedopowiedzeń, gorzkich tajemnic i perwersyjnych pragnień...

Jak mroczne sekrety ukrywa w swojej luksusowej alkowie ekscentryczna kochanka? Czy młodemu mężczyźnie wystarczy sił i odwagi, aby przekroczyć niebezpieczną granicę strefy pożądania i stoczyć walkę z bezwzględną diablicą? Czyżby jego oczy potrafiły dostrzec więcej niż tylko powalający widok z okien jej eleganckiego apartamentu?




MOJE ODCZUCIA

Kto z was czytał Greya może porównać powieść Marty Mildy właśnie do tej książki, z tym, że w wersji damskiej. Doskonale wiem, że Grey ma dwie grupy odbiorców – tych, którzy go lubią i tych, którzy go nienawidzą. Podejrzewam więc, że podobnie będzie i z tą powieścią.

On – młody student, nieśmiały i zamknięty w sobie. Ona – bogata Pani Prezes, pewna siebie i wiedząca czego chce. On darzy ją uczuciem, ona się nim tylko bawi. Czy zatem jemu uda się  roztopić jej lodowate serce? Czy układ z tak dużą różnicą wieku może się udać?

Ludzi nie powinno się oceniać po wyglądzie, a mimo to mnóstwo ludzi tak właśnie robi. Są też osoby, które przejmują się tym „co ludzie powiedzą”. Osobiście tego nie rozumiem. Moim zdaniem w miłości nie ważny jest wiek, bo ci którzy się kochają, kochać się powinni. A kto powiedział, że w związku to właśnie mężczyzna musi być starszy? Czy nie może być odwrotnie? Czy to właściwie ma jakieś znaczenie? Nie sądzę.

Michał jest młodym, przystojnym mężczyzną, który żyje biednie, pracuje w myjni samochodowej. To wrażliwy chłopak, który pomaga swojej schorowanej matce. Marta jest 43-letnią kobietą sukcesu, do tego niezwykle piękną kobietą. Pewna siebie, bogata i inteligentna, nie liczy się jednak z uczuciami młodzieńca, dla niej najważniejszy jest seks.

„Dobrze wiedział, że w tym pokoju, że w tej sytuacji ona nie ugnie się, bo tu jest inna, a on gra z nią w jej grę, oraz że tylko w ten sposób może roztopić ten jej chory, twardy lód. Tylko tutaj, obok ławki, ona pokazuje uczucia. Skrajne uczucia, ale jednak uczucia!”

Autorka w swojej powieści zderza ze sobą dwa, kompletnie odmienne światy, dwie osoby które są całkowitymi przeciwieństwami. Czy uda się z tych dwóch światów stworzyć jeden? Czy stereotypy nie są po to, aby je łamać? On chce z nią być tak naprawdę, ale ona zgadza się tylko na to na swoich 12 warunkach. Czy zatem Michał zechce się im podporządkować, a może jednak odpuści i zrezygnuje?

„Oczywiście im dłużej rozważał wszystkie za i przeciw, tym większą miał ochotę ją odwiedzić. Powoli docierało do niego… Wiedział, że jej nie wystawi, tylko zrobi dla niej wszystko, czegokolwiek od niego oczekuje. Po prostu, tak po ludzku, był jej ciekaw i chciał ją poznać bliżej. Wyobrażał sobie siebie obok niej. Oczywiście wolałby spotykać się z nią na innych zasadach, swoich. Ale przecież on nie ma nic do zaoferowania. To ona ma wszystko i rozdaje karty, a on tylko jak pionek bierze udział w jej grze. Jego sytuacja wydawała się z góry przegrana.”

Jak myślicie, czy książka mi się spodobała? Nie mogę powiedzieć, że jakoś specjalnie mnie porwała, ale nie mogę też powiedzieć, że jest beznadziejna. Kreacja bohaterów nie jest doskonała, ale też nie najgorsza. Postać Michała, momentami drażniła mnie ogromnie tą swoją nadmierną płaczliwością. Rozumiem, że łzy nie są oznaką słabości, nawet u mężczyzn, jednak mogłoby ich być tutaj zdecydowanie mniej. Muszę przyznać, że jego postać zbudziła we mnie kontrowersje – no bo w życiu jest wrażliwym, spokojnym facetem, a tu nagle po jednym współżyciu z Martą zmienia się o 180 stopni. Trochę to takie mało realne. Jedyny plus ode mnie dla niego za wytrwałość w dążeniu do stworzenia prawdziwego związku.

Sama fabuła nie do końca spełniła moje oczekiwania. Niektóre z wątków w ogóle nie zostały rozbudowane przez co czuję niedosyt. Natomiast inne zbyt obszerne. Zdecydowanie brak tutaj równowagi. Zakończenie może i zaskakujące, jednak oklepane, nie przekonało mnie. I opisy miłosnych uniesień momentami zbyt pikantne, zabrakło odrobiny subtelności.

Dwanaście warunków Pani Prezes to literatura dla osób lubiących mocniejsze klimaty. Z całą pewnością znajdzie swoich zwolenników jak i przeciwników. Jeśli lubicie takie klimaty, zachęcam do przeczytania.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorce

piątek, grudnia 27, 2019

Autorzy o zwierzętach - Karolina Winiarska

Autorzy o zwierzętach - Karolina Winiarska


Karolina Winiarska Mama, żona i nauczycielka. Swoim debiutem literackim nie tylko spełnia marzenie o byciu pisarką, ale i udowadnia, że nie ma rzeczy niemożliwych, a chcieć to zwyczajnie móc. Podobnie jak bohaterowie jej książek, kocha podróże i to z nich czerpie pomysły na historie do swoich powieści.


1. Czy wyobraża Pani sobie życie bez zwierząt?

Absolutnie nie wyobrażam sobie życia bez zwierząt. Uwielbiam je i aurę, którą wokół siebie rozsiewają. Dla mnie zwierzęta są nicią łączącą nas ze światem przyrody, który wciąż jest nam tak mało znany.

2. Ile zwierząt miała Pani w swoim życiu?

Miałam trzy koty – niezwykłe, kochane, mądre i oddane.

3. Zwierzę jest dla mnie…

Magią i tajemnicą.

4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pani zdanie na ten temat?

Uważam, że każde żywe stworzenie ma duszę – coś co sprawia, że jest jedyne w swoim rodzaju i wyjątkowe.

5. Co sądzi Pani o Fundacjach ratujących zwierzęta?

Podziwiam i szanuję ludzi tam pracujących. Ich praca jest niezwykła i jednocześnie niezbędna. Pomaganie tym, którzy sami nie potrafią sobie pomóc, jest według mnie wartością nadrzędną.

6. Załóżmy, że jest Pani świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pani reaguje?

Po to mamy głos, by z niego korzystać w sytuacjach, które tego wymagają. Z pewnością bym go użyła a potem wykonała telefon do organizacji lub służb zajmujących się takimi sprawami.

7. Pani ulubione zwierzę to?

Kot. Uwielbiam koci indywidualizm i subtelność. A przytulanie się do mruczącego futrzaka natychmiast mnie odprężą.

8. Jakie zwierzę według Pani byłoby najlepszym bohaterem książki?

Pozostaję w kocim klimacie. Kot z jego nieprzewidywalnością i sprytem połączonym z dystansem do otacząjącego go świata, byłby cudownym bohaterem, na przykład, kryminału!

9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pani?

Też się z tym zgadzam! Każde zwierzę, które pokochamy my i które pokocha nas, staje się naszym przyjacielem.

10. Jakie zwierzę według Pani jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?

Uważam, że wszystkie zwierzęta są fotogeniczne – każde jest inne i w każdym możemy uchwycić coś innego, niepowtarzalnego i pięknego.


Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.


sobota, grudnia 21, 2019

Autorzy o zwierzętach - Agnieszka Jordan-Gondorek

Autorzy o zwierzętach - Agnieszka Jordan-Gondorek


Agnieszka Jordan-Gondorek - nowosolanka, z wykształcenia ekonomistka i anglistka, z zawodu pracownik działu logistyki. Dzieli swój czas między rodzinę, pracę i pasję, jaką jest czytanie książek. Od lat związana z forum literackim WeryfikatoriumM, postanowiła zaryzykować i spełnić marzenie o zostaniu pisarką. Zodiakalny Skorpion, który nieustannie dąży do perfekcji.




1. Czy wyobraża Pani sobie życie bez zwierząt?

Absolutnie nie. Zwierzęta są ważną częścią mojego życia. Nie wyobrażam sobie życia bez mojej kici.

2. Ile zwierząt miała Pani w swoim życiu?

Kiedyś miałam królika miniaturkę. Miał na imię Motorki. Później przyszła kolej na akwaria. Najpierw jedno, obecnie mam dwa, w jednym mam rybki, w drugim krewetki. Ale najważniejsza ze wszystkich jest moja Luna. Adoptowałam ją, jak była malutka. Karmiłam ją butelką. Traktuję ją jak dziecko.
Oczywiście księżniczka ma czasami swoje fochy, potrafi użyć zębów i pazurów, ale taka jej natura.



3. Zwierzę jest dla mnie…

...członkiem rodziny. Moją Lunę zaraz po adopcji karmiłam butelką, taka była malutka. Jest dla mnie jak dziecko które kocham i za które jestem odpowiedzialna.

4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pani zdanie na ten temat?

Ludzie którzy tak twierdzą, nie potrafią obserwować otoczenia. Syn miał trzy lata, kiedy w domu
pojawiła się Luna. Syn zasnął kiedyś na naszym łóżku w sypialni. Luna spała wtedy na szafie obok
łóżka. Jak tylko go zauważyła, zgrabnie zeskoczyła na łóżko, obwąchała go, z czułością polizała po
twarzy i wróciła na szafę, by obserwować czy wszystko jest w porządku. Jak w rodzinie, my opiekujemy się nią, a ona nami. I ma piękną duszę.



5. Co sądzi Pani o Fundacjach ratujących zwierzęta?

Chciałabym żeby takie fundacje nie były potrzebne, ale to utopia. To dla mnie niepojęte, że tak wielu
ludzi znajduje przyjemność w dręczeniu zwierząt. Na szczęście są i tacy, którzy poświęcają swój czas
na niesienie pomocy zwierzętom. Taki właśnie człowiek znalazł na ulicy moją Lunę, przerażoną,
zabraną od matki. Nie miałaby szansy na samodzielne przeżycie. Jestem wdzięczna członkom fundacji za to co robią.

6. Załóżmy, że jest Pani świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pani reaguje?

Wrzeszczę. Nie mogłabym bezczynnie patrzeć, jak ktoś krzywdzi zwierzę. Myślę że narobiła bym
naprawdę dużo hałasu.

7. Pani ulubione zwierzę to?

Oczywiście kot. Niezależny. Nie da się go do końca wychować ani złamać jego woli. Zawsze będzie
kombinował jak dostać to, co akurat chce.



8. Jakie zwierzę według Pani byłoby najlepszym bohaterem książki?

Kocur. Charakterny typ. Mam takiego w planach literackich.

9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pani?

Zwolennicy psów i kotów od lat toczą zacięte boje udowadniając sobie, kto jest lepszym przyjacielem.

Dla mnie to kwestia indywidualna, chodzi o dopasowanie charakterem. U Ciebie jest to pies, u mnie
kot. Ważne jest że tego przyjaciela kochamy i że on kocha nas.



10. Jakie zwierzę według Pani jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?

Oczywiście kot. Skrada się, robi miny, czasami pozuje w dziwnych miejscach, że człowiek nie wie
czy ma ratować kota, czy łapać aparat.





Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.


nowosolanka, z wykształcenia ekonomistka i anglistka, z zawodu pracownik działu logistyki. Dzieli swój czas między rodzinę, pracę i pasję, jaką jest czytanie książek. Od lat związana z forum literackim WeryfikatoriuM, postanowiła zaryzykować i spełnić marzenie o zostaniu pisarką. Zodiakalny Skorpion, który nieustannie dąży do perfekcji.njjb

czwartek, grudnia 19, 2019

"Wiewiórka Julia i magiczny orzeszek" Emma Kiworkowa, Anna Sakowicz

"Wiewiórka Julia i magiczny orzeszek" Emma Kiworkowa, Anna Sakowicz



TYTUŁ  "Wiewiórka Julia i magiczny orzeszek"

AUTOR Emma Kiworkowa, Anna Sakowicz

DATA PREMIERY 15.05.2019

WYDAWNICTWO  Edpiresse

ILOŚĆ STRON 240




OCENA  6/6

OPIS





Dwójka sąsiadów, sześcioletnia Zosia i siedmioletni Franio mają niezwykłą przyjaciółkę – to ruda jak marchewka wiewiórka Julia, która obdarzona jest magicznymi mocami. Wystarczy zastukać trzy razy specjalnym orzeszkiem, a Julia w te pędy pojawia się w pokoju dziewczynki. Właśnie wtedy zaczynają się pasjonujące przygody…

Zosia, Franio i wiewiórka Julia odwiedzają tajemniczy świat widzimisiów, walczą z gangiem kun, stawiają czoła srogiemu dozorcy i jego przebiegłemu kotu Daktylowi. Tak. Zdecydowanie, tę trójkę przyjaciół śmiało można nazwać małymi detektywami. Na szlaku wyjątkowych zagadek nie są jednak sami. Czasem z pomocą przychodzi dobra czarownica Leokadia Masełko i jej szczurek Serek. Mali detektywi wchodzą do świata bajek, odnajdują tajemne portale, szukają moli książkowych, latają, przeżywając przy tym niezapomniane chwile.

Wiewiórka Julia i magiczny orzeszek to zbiór dwunastu pełnych zwrotów akcji, wciągających historii ze szczyptą magii i detektywistycznego zacięcia. Każda z nich nie tylko bawi, lecz także pokazuje, jak ważna jest przyjaźń, lojalność i dobre serce.



MOJE ODCZUCIA


Wiecie co mi się zawsze podobało w dziecięcym świecie? To, że wystarczyło trochę wyobraźni oraz fantazji i wszystko mogło się zdarzyć. Magiczne moce, ciekawe przygody, zagadki do odkrywania, to rzeczy, które dzieci uwielbiają. A ja dzięki mojej dzisiejszej lekturze mogłam wrócić do dziecięcych czasów i znów być choć na chwilę małą dziewczynką. To było cudowne doświadczenie.

Zosia (6 lat) i Franio (7 lat) to dwójka sąsiadów, a zarazem najlepszych przyjaciół. Oprócz nich jest jeszcze magiczna wiewiórka Julia, która pojawia się zawsze, kiedy dzieci ją wezwą. Ta trójka przyjaciół wspólnie kroczy przez życie i odbywa coraz to nowsze przygody. Tam, gdzie coś się dzieje, tam pojawiają się nasi mali bohaterowie i zaczynają działać. Przemieniają się w wyśmienitych detektywów i szukają nowych poszlak. Nie raz wpadają też w kłopoty, ale pokazują, że siła tkwi w przyjaźni. To przebiegłe kuny i ich gang za wszelką cenę próbują zemścić się na wiewiórce.
 Były takie dni, kiedy Zosię dopadała głupawka. Głupawka była stanem śmiechu bez powodu, chichotania, biegania i rozrabiania, Każdy chyba tak miewał od czasu do czasu, nawet dorośli. Po prostu gromadziła się w człowieku nienazwana energia, którą trzeba było z siebie wyrzucić.

Duet Kiworkowa i Sakowicz uważam za niezwykle udany. Byłam zachwycona, iż mogłam wspólnie z bohaterami przeżywać ich przygody, podczas których dobrze się bawiłam. Są one pełne humoru, zabawy, ale także pouczające. Zbiór 12 opowiadań, a w każdym z nich inna przygoda, która nie tylko jest przyjemną zabawą dla maluchów, ale także uczy m.in., że trzeba pomagać słabszym, czasem trzeba być sprytnym, innym razem pokazuje jak pokonywać własne słabości. Także oprócz dobrej zabawy, nasze maluchy wyciągną też lekcje dla samych siebie.

Wykreowane postacie są niezwykle barwne, zabawne, a także odważne. Pokazują nam czym jest, a może przede wszystkim czym powinna charakteryzować się prawdziwa przyjaźń. To oddanie, lojalność, wzajemne pomaganie oraz wspieranie. Przyjaciel to ktoś na kogo można liczyć w każdej chwili, z którym uwielbia spędzać się wspólnie czas, z którym każda przygoda nawet ta najgroźniejsza nie jest aż taka straszna. W tej książce przyjaźń ocieka na każdym kroku. Nasi mali bohaterowie to prawdziwi przyjaciele, którzy nie wyobrażają sobie przeżyć ani jednego dnia, czy też przygody bez siebie nawzajem.

Franio w tym czasie podszedł do okna, z którego widać było ratusz. Przyjrzał się zegarowi. Za piętnaście minut jego przyjaciółka zyska nadzwyczajną moc, pomyślał. Cieszył się na samą myśl, bo wiedział, że razem z Zosią będą mogli z tej mocy skorzystać. Przecież Julka z Zosią będą mogli z tej mocy skorzystać. Przecież Julka wszystkie swoje przygody przeżywała razem z nimi.

12 opowiadań, a w każdym z nich inna przygoda, równie ciekawa i interesująca co poprzednia. Spotkamy tutaj m.in. Czerwonego Kapturka, dobrą czarownicę Leokadię i jej szczurka Serka, a także gang kun, które są tymi złymi. Podczas czytania tej lektury nie ma czasu na nudę, gdyż autorki zadbały o to, aby tutaj ciągle coś się działo, ciekawe zwroty akcji, portale za którymi kryją się magiczne światy i tarapaty, z których zawsze jest jakieś wyjście. Całość dopełniają ilustracje wykonane przez Huberta Grajczaka, a na samym końcu niespodzianka dla maluchów, którą ja sama odkryłam dopiero dzisiaj.

Wiewiórka Julia i magiczny orzeszek to niezwykle interesująca pozycja przy której nie tylko spędzi się miło czas, ale także nauczy się jak ważna jest przyjaźń, że dobro odpłaca dobrem i że zawsze trzeba być lojalnym. Całość napisana lekkim piórem z dużą dawką humoru. Gorąco polecam.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



środa, grudnia 18, 2019

"Będę Cię szukał aż Cię pokocham" Krzysztof Koziołek

"Będę Cię szukał aż Cię pokocham" Krzysztof Koziołek




TYTUŁ  "Będę Cię szukał aż Cię pokocham"

AUTOR Krzysztof Koziołek

DATA PREMIERY 25.11.2019

WYDAWNICTWO  Manufaktura Tekstów

ILOŚĆ STRON 474




OCENA  4/6

OPIS





Mijają dwa lata, odkąd Wally odszukał Kesję – miłość swego życia – i razem z Iną pokonał ludzi pracujących dla bezwzględnego koncernu Yeyland-Wutani. Teraz trójka dwudziestolatków obdarzonych niezwykłymi umiejętnościami pracuje dla Międzynarodowej Agencji do Spraw Nadprzyrodzonych, pod okiem Sary Bednarz i Andrzeja Sokoła. W fabryce położonej przy granicy z Niemcami finalizują prace nad niezwykle ważnym wynalazkiem.
Niestety, związek Wally’ego i Kesji przechodzi kryzys. Na domiar złego chłopak zaczyna się interesować Iną, nie zdając sobie sprawy, że ta od dawna się w nim podkochuje. Jakby tego było mało, fabryka zostaje zniszczona w wyniku katastrofy kolejowej.
Fiasko projektu sprawia, że Sara Bednarz musi walczyć o to, aby dowodzony przez nią europejski oddział Agencji nie przestał istnieć. Problemy dotykają też Wally’ego, który wikła się w uczuciową rozgrywkę z Kesją i Iną. Sokół zaś – nie wierząc w przypadki – podejmuje własne śledztwo w sprawie wypadku kolejowego.
Wkrótce wszyscy stają na drodze spisku, który ma zmienić świat bezpowrotnie.



MOJE ODCZUCIA

To moje pierwsze spotkanie z autorem i z pewnością jeszcze sięgnę po jakąś powieść autora. Krzysztof Koziołek ma świetny warsztat pisarski, co sprawia, że czytanie jego powieści jest przyjemnością.

Wally, Kesja i Ina pracują w Agencji do Spraw Nadprzyrodzonych. Wally i Kesja mają gorsze chwile w swoim związku, co stara się wykorzystać Ina, która próbuje uwieść Wally’ego.
Sara Bednarz i Andrzej Sokołowski starają się trzymać nad wszystkim pieczę. Pracują nad niezwykle ważnym dla nich wynalazkiem. I tutaj nie obejdzie się bez problemów.
Jak się okaże wszyscy staną na drodze spisku. Czy uda im się z tego wyjść z obronną ręką?

Autor stworzył powieść w której fabuła rozwija się błyskawicznie i w której ciągle coś się dzieje, nie ma więc czasu na dłuższe zastanawianie się nad tym co jest tutaj w danej chwili najistotniejsze. Całość trudno zaliczyć do jednego gatunku, gdyż jest tutaj dużo sensacji, są chwile grozy, momenty science-fiction, a także wątek romantyczny. Można by rzec, że dla każdego coś dobrego, także każdy czytelnik powinien odnaleźć w tej lekturze coś dla siebie.

- Dla Medium sterowanie człowiekiem to bułka z masłem – wytłumaczyła Sara Bednorz. – Pilot, który ją tutaj dostarczył, nawet by o tym nie wiedział. Tak samo jak obsługa radaru czy reszta załogi. Mogłaby przejść obok ciebie, dmuchnąć ci na kark, a ty jedyne, co byś poczuł, to podmuch powietrza.

Książkę czyta się szybko, a już sam początkowy wątek z katastrofą kolejową zapowiada intrygującą historię, którą odbiorca pochłonie bez reszty. Pojawią się ciekawe pytania, na które będziemy próbowali odnaleźć odpowiedzi. Wątek romantyczny, który mocno nas zaintryguje, i śledztwo Sokoła podczas którego wiele się wydarzy, tego nie można przegapić. Doskonała kreacja bohaterów, z którymi aż chce się iść przez życie. Wiele zwrotów akcji, w których autor umiejętnie manipuluje nie tylko bohaterami, ale również naszymi odczuciami, gdyż mamy wrażenie, że wpadliśmy w jakiś impas, z którego nie będzie już wyjścia, aż tu nagle znajduje się jakaś nowa poszlaka i nowe działania. W książce mamy również nawiązania do Adolfa Hitlera.

- Żyjemy w świecie, który bardzo często stoi na straży praw bandytów, a nie ich ofiar – zauważył Sokół.

Będę Cię szukał aż Cię pokocham to niezwykle interesująca lektura, z ciekawymi bohaterami, z dynamiczną fabułą, a przede wszystkim z historią, która niejednej raz wbije nas mocno w fotel. Takie historie chce się czytać, dlatego polecam waszej uwadze tę pozycję.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorowi.









piątek, grudnia 13, 2019

Autorzy o zwierzętach - Agata Suchocka

Autorzy o zwierzętach - Agata Suchocka


Agata SuchockaTłumaczka, wokalistka, multiinstrumentalistka, pedagog i animator kultury. Inicjatorka Nieformalnego Opolskiego Klubu Literackiego zrzeszającego twórców lokalnych. Zawodowo związana z Filharmonią Opolską, pasjonatka malarstwa, rysunku i bluesa.






1. Czy wyobraża Pani sobie życie bez zwierząt?   

Ale jak to, jak to?? Bez zwierząt ogólnie, czy bez zwierzątek domowych? Bez śpiewu ptaków o piątej nad ranem w kwietniu? Bez komarów przy letnim ognisku? Czy bez zwiniętego na kolanach kota? Najłatwiej jest mi wyobrazić sobie życie bez zwierz… na talerzu!

2. Ile zwierząt miała Pani w swoim życiu?

DUŻO! Od małego sprowadzałam do domu bezpańskie psiaki, koty, gołębie z przetrąconymi skrzydłami. Wielu z nich nie udało się uratować, ale niektórym się poszczęściło i znalazły nowe domy. Odchowałam nawet kilka pisklaków. Niestety, brak dostępu do internetu, brak fachowej pomocy, nie pomagał w tych praktykach. W dzisiejszych czasach jest dużo łatwiej znaleźć pomoc i informacje niezbędne do opieki nad zwierzakami. Co kuriozalne, ludzie wciąż nie potrafią zrozumieć, że niektóre zwierzęta, na przykład rybki, potrzebują konkretnych warunków, by czuć się dobrze, a nie tylko szklanej kuli z wodą. Wciąż kupowane są psy z pseudohodowli. Rozsądek i edukacja – to najważniejsze przed podjęciem decyzji o przyjęciu zwierzaka pod swój dach. Ja mam już trzecią sunię ze schroniska. Pierwsza żyła z nami długie lata, druga, po dwóch latach próby dominacji nad nami, znalazła dom bardziej odpowiadający jej potrzebom i energii, jest teraz bardzo szczęśliwa w nowym stadzie. Tęskniłam jednak za porannym stukaniem pazurków po panelach i teraz mieszka z nami Zośka.



3. Zwierzę jest dla mnie…

Prawowitym właścicielem Ziemi, który – w przeciwieństwie do człowieka – nie eksploatuje natury. Powinniśmy uczyć się od zwierząt, jak adaptować się do środowiska, a nie jak je modyfikować według własnego widzimisię. No, może wyjątkiem są bobry…

4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pani zdanie na ten temat?

Zwierzęta są bliżej natury, niż my. Uzupełniają świat, są jego harmonijną częścią. Czasami wydaje mi się, że to człowiek, ze swoim okrucieństwem i brakiem troski o przyszłość całej planety, tak naprawdę nie ma duszy.


5. Co sądzi Pani o Fundacjach ratujących zwierzęta?


To jeden z niewielu już bastionów humanizmu, rozumianego jako dobro dla wszystkich żyjących istot. W miarę możliwości wspieram różne fundacje, swego czasu przekazałam hojne datki dla fundacji wykupującej konie przeznaczone na rzeź. To, że takie fundacje muszą działać, źle świadczy o nas, ludziach. Gdybyśmy żyli w harmonii ze zwierzętami, rozumieli ich potrzeby i fakt, że mają takie same prawa do życia na Ziemi, jak my, fundacje nie byłyby potrzebne.

6. Załóżmy, że jest Pani świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pani reaguje?

Przede wszystkim natychmiastowo! Ostatnio byłam na porannym spacerze z psem i minął mnie pan z kartonem pod pachą, szedł w stronę stawów. Przestraszyłam się, że niesie jakieś szczeniaki czy kociaki, żeby je utopić… Krzyknęłam za nim, że jeśli ma tam zwierzęta, to ja je wezmę. Okazało się, że w pudle były… puszki piwa! Przeprosiłam pana, a on stwierdził, iż to bardzo dobrze, że ludzie reagują w takich – bądź co bądź – podejrzanych sytuacjach.

7. Pani ulubione zwierzę to?

Sam fakt, że się zastanawiam nad odpowiedzią, świadczy chyba o tym, że nie mam ulubionego. Hoduję rybki, mam psa, uwielbiam przylatujące na wiosnę jerzyki i mogę słuchać ich gwizdów godzinami! Większych zwierząt trochę się jednak lękam.



8. Jakie zwierzę według Pani byłoby najlepszym bohaterem książki?

Ośmiornica! Zaraz siadam do pisania bajki o ośmiornicy… Zaklepane!!

9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pani?

Prawda. Choć czasem kiepsko na tym wychodzi, kochając bez względu na okrucieństwo „właściciela”…

10. Jakie zwierzę według Pani jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?

To już zależy od fotografa! Ważne, żeby było szczęśliwe, zaopiekowane i nie ucierpiało podczas sesji zdjęciowej!



Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.


piątek, grudnia 13, 2019

"(Nie)zdobyta" Melissa Darwood

"(Nie)zdobyta" Melissa Darwood




TYTUŁ  "(Nie)zdobyta"

AUTOR Melissa Darwood

DATA PREMIERY 11.12.2019

WYDAWNICTWO  NieZwykłe

ILOŚĆ STRON 290




OCENA  6/6

OPIS





PIERWSZY TOM ROMANTYCZNEJ SERII GÓRSKIEJ PEŁNEJ MIŁOŚCI.

Julka ma trzydzieści dwa lata i słabo płatną pracę dziennikarki w czasopiśmie dla kobiet. Kiedy redaktorka naczelna sugeruje, by napisała artykuł na chwytliwy temat (z przystojnym szejkiem, celebrytą, milionerem lub alpinistą w roli głównej) Julka zaczyna zbierać materiały na temat polskich himalaistów.

Niebawem natrafia na informację o ekscentrycznym Jeremim Jansonie (zwanym JJ), który wydaje się być idealnym tematem na artykuł. Planuje on bowiem jako pierwszy człowiek w historii zdobyć zimą szczyt K2, i to solo, co jest istnym szaleństwem.

Wydawnictwo podchwytuje temat i proponuje dziennikarce duży budżet na napisanie reportażu. Jest jednak jeden warunek – Julka musi wziąć udział w wyprawie organizowanej przez JJ-a i dojść do bazy pod K2. Ona – która nie ma pojęcia o alpinizmie, nie znosi zimna i jest w słabej kondycji fizycznej. Jednak największy problem tkwi w tym, że Janson jest outsiderem i wcale nie chce zostać bohaterem książki.

Czy uda jej się przekonać nieustępliwego himalaistę do wspólnej wyprawy?

To wyzwanie okaże się ciężką próbą sił, i to nie tylko fizycznych. Julka nie zdaje sobie sprawy, że najtrudniej jednak będzie opanować silne przyciąganie, które narasta między nią a intrygującym Jansonem.



MOJE ODCZUCIA

Kiedyś już wspominałam, że czasem zdarzają się książki, które już po kilku pierwszych stronach zwiastują niesamowitą lekturę. I tak właśnie jest w przypadku tej książki. Pochłonęła mnie już od pierwszych stron i nie pozwoliła nawet na chwilę odłożyć się na półkę. Powiem Wam, że uwielbiam takie historie.

Julka to 32-letnia kobieta, dziennikarka. Ma szansę się wybić, ale musi napisać chwytliwy artykuł, który dobrze się sprzeda. Zaczyna zbierać informacje o polskich himalaistach wartych uwagi. I tak natrafia na Jeremiego Jansona, himalaistę, który zawsze na swoje wyprawy wybiera się sam. Planuje on zdobyć sam w dodatku zimą szczyt K2, co wydaje jej się idealnym tematem. Z czasem pomysł z artykułem przeradza się w napisanie książki, jest jednak pewien warunek. Ona sama musi wziąć udział w tej wyprawie u boku Jansona. Czy zatem kobiecie, która kompletnie nie ma pojęcia o alpinizmie uda się nakłonić outsidera Jeremiego na ten szalony pomysł?

Muszę przyznać, że jestem oczarowaną tą powieścią. I jak osobiście nie jestem zwolenniczką gór, tak tę historię pokochałam całym sercem. Widać ogromny wkład autorki w napisanie tej powieści i doskonałe przygotowanie do tematu. Nienawidzę, kiedy osoby, które kompletnie nie mają pojęcia o danym temacie podejmują się napisania powieści bez odpowiedniego researchu i obeznania w temacie. Tutaj czegoś takiego nie ma. Wręcz przeciwnie, wszystko jest doskonale poprowadzone, są zagadnienia związane z alpinizmem i czytelnik bez problemu odnajduje się w temacie.

Świetna kreacja bohaterów, którzy nie są jakimiś przesłodzonymi postaciami, wręcz przeciwnie, ewidentnie bije od nich życie. To ludzie z krwi i kości, którzy wiedzą czego chcą od życia. Julka to kobieta, która dąży do postawionego sobie celu, jednak nie kosztem wszelkich trupów. Ona działa zgodnie z własnym sumieniem, nie dopuszcza się haniebnych czynów, tylko i wyłącznie dlatego by zdobyć to czego pragnie. Wie, kiedy trzeba się wycofać.
Jeremi to mężczyzna o którym mogłaby pomarzyć każda z nas. Przystojny, wysportowany, opiekuńczy, a jednak to typ outsidera. Ciężko trenuje i pracuje by móc zdobywać ukochane szczyty gór. Niczego się nie boi, a przede wszystkim to mężczyzna, który jest odporny na ból.
Ona próbuje go nakłonić na ten reportaż i wspólną wyprawę, on na początku nie chce się zgodzić. W końcu jednak zmienia zdanie. Julka ogromnie się cieszy, jednak tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy jak ciężka i intensywna praca ją czeka przed wspólną wyprawą. Godziny ciężkiego treningu u boku samego Jeremiego wcale nie będą należały do najprzyjemniejszych. Do tego jego urok osobisty, który daje jej znać w każdej wspólnej spędzonej chwili. Czy zdoła się temu oprzeć i wytrwać w postanowionym sobie celu?

W jego oczach jest tak dużo bólu, który chciałabym złagodzić, że z wielkim trudem powstrzymuję się przed tym, by mocno go przytulić i złożyć kojący pocałunek na jego ustach. I choć miałam ochotę pocałować go już kilka razy wcześniej, to po raz pierwszy nie chodzi o to, że JJ pociąga mnie fizycznie, tylko o to, że Jeremi Janson posiada serce równie wielkie jak góra, którą zamierza zdobyć.

Czytałam tę powieść z zapartym tchem i przyrzekam wam, że ciężko było mi ją odłożyć choć na moment. Melissa Darwood prowadzi nas intensywnie przez życie tej dwójki. Wspólnie z nimi śledzimy przygotowania do wyprawy, które wcale nie są łatwe, wręcz przeciwnie, wymagają ogromnego wysiłku i poświęcenia. Pomimo tego, że ta dwójka ma między sobą umowę, uczuć nie da się oszukać. Na kilometr widać, że jedno ciągnie do drugiego, choć nie chcą się przed tym przyznać. Jeremi jest tajemniczy, nie chce za wiele zdradzać o swojej przeszłości, a Julka bardzo chce poznać go z każdej strony.

Ludzie na świecie często nie rozumieją, dlaczego himalaiści tak bardzo kochają zdobywać szczyty i często ryzykować własne życie. Ale czy można dyskutować z naszymi pasjami? Albo się rodzimy z miłością do czegoś, albo nabywamy ją w ciągu naszego życia. To coś trzeba mieć w sobie. I nie ważne, że w oczach innych jesteśmy postrzegani jako szaleni, czy kompletnie pozbawieni rozumu. Ważne jest to, że robimy to co kochamy. Wszak, że alpiniści żyją z większą świadomością czyhającej na nich śmierci, ale robią to z własnego wyboru, robią to, bo to kochają, nawet za taką cenę jaką jest ich życie.

[…] Nie chodzę w góry dla ludzi, tylko dla siebie. Zdobywam szczyty, żeby nabrać dystansu, zobaczyć wszystko z najwyższego miejsca, jakie jestem w stanie zdobyć sam, o własnych siłach. Wspinanie się po górach sprawia, że mogę się sprawdzić. […] Odkąd pamiętam, dążyłem do niezależności, a góry mi ją dają. One nie tworzą zasad, reguł, prawa, nie oceniają, są bezinteresowne. Niczego ci nie nakazują. Dają realną niepodległość. W górach czuję się naprawdę wolnym człowiekiem.

Autorka w swojej powieści zwiera ogrom emocji, które przelewają się na czytelnika i towarzyszą mu przez całą powieść. Podoba mi się ta historia, to jak jest poprowadzona, jakie wzbudza we mnie odczucia. Podoba mi się to, że nie jest to jakaś błaha historia jakich w świecie literatury wiele. Całość jest niezwykle realna, bohaterowie, których nie sposób nie polubić. Już mnie zżera ciekawość, co wydarzy się dalej, tym bardziej nie mogę się doczekać kolejnego tomu.

(Nie)zdobyta to historia, która pochłonie nas bez reszty, a gdy już otworzymy pierwszą stronę nie będziemy mogli jej zamknąć dopóki nie dobrniemy do ostatniej. Ta historia zabierze nas w niezwykły świat, który będziemy chcieli odkrywać wspólnie z bohaterami. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję






Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger