niedziela, maja 10, 2020

"Tu i teraz" Ewa Pirce




TYTUŁ  "Tu i teraz"

AUTOR Ewa Pirce

DATA PREMIERY 08.03.2020

WYDAWNICTWO  NieZwykłe

ILOŚĆ STRON 248




OCENA  6/6

OPIS





Noelle nie potrafi odnaleźć się w życiu. Jej świat rozpadł się w dniu, w którym wszystko, co kochała, zostało jej brutalnie odebrane. Mimo że ma dopiero dwadzieścia pięć lat uważa, że już przegrała.

Jedyne ukojenie znajduje w samookaleczaniu, a i to już jej nie wystarcza.

Jednak kiedy myśli, że już nic nigdy nie będzie dobrze, na jej drodze pojawia się on, Charlie.

Charlie dostrzega Noelle. Jako jedyny naprawdę ją widzi. Może dlatego, że sam przeżył podobną historię do tej, która dręczy ją. A może dlatego, że Noelle ma w sobie coś, co bardzo go pociąga.

Dwoje życiowych rozbitków, dwie trudne przeszłości, które być może połączą się w jedną przyszłość, chyba że zło znowu da o sobie znać.

Wodospad może wszystko zmyć i pozwolić zapomnieć o tym, co było. Jednak nie można bez końca stać pod strumieniem wody. Prawda?




MOJE ODCZUCIA

Czytając książkę Ewy Pirce momentami miałam ochotę „udusić” ją gołymi rękami, a momentami wyściskać z całych sił. Czy wam również zdarza się odczuwać takie stany emocjonalne czytając jakąś powieść?  Muszę przyznać, że ta książka wywarła na mnie nie małe wrażenie. Miała w sobie coś takiego, że nie mogłam odłożyć jej ani na moment. To idealna książka dla kobiet, ale nie tylko. 

Ta blizna zawsze będzie mi przypominała, co posiadałam, co straciłam i czego już nigdy nie będę mieć. Stała się piętnem uświadamiającym, że nie mam nikogo, a radość, która wypełniała moje życie po brzegi, odeszła, ustępując pola niekończącemu się bólowi.

Noelle to młoda zrozpaczona kobieta, która przeżyła w swoim życiu prawdziwą tragedię. Tragedię po której nie potrafi się pozbierać, dlatego zadaje sobie samej ból, okaleczając własne ciało. Nie widzi i nie potrafi poradzić sobie z dalszym życiem.
Charlie to mężczyzna, który również ma za sobą ogromną tragedię, z którą zmaga się na swój własny sposób.
Tych dwoje jakże różnych, ale o jakże podobnych traumach spotyka się na swojej drodze. On czuje, że musi jej pomóc. Ona zaczyna znajdować w nim ratunek. Czy dwie rozbite dusze, mogą się pozbierać na tyle, by znów tworzyć jedną całość? Czy dwoje ludzi, którzy przeżyli ogromne tragedie ma szansę zaznać jeszcze odrobinę szczęścia?

Ta powieść to jeden wielki wulkan emocji, który może wybuchnąć z ogromną siłą w dowolnym momencie. Czytając, wylałam mnóstwo łez, gdyż autorka zaserwowała naszym bohaterom tyle dramatów, że nie sposób przejść obok nich obojętnie. Dramatów z których wielu z nas mogłoby się nie podnieść, gdyż to za dużo jak na jednego człowieka. Ale jednocześnie zapaliła w naszych sercach iskierkę nadziei na to, że nawet po tak okropnych wydarzeniach jest szansa na to, że znowu zagości uśmiech na naszych twarzach. Że pomimo ogromu przytłaczających momentów w naszym życiu, jest promyk słońca, który gdzieś tam próbuje przebić się przez ciężkie chmury i ponownie dla nas zaświecić. Nie da się zapomnieć o trudnych chwilach, które wypalają w naszej duszy piętno, ale da się nauczyć żyć z tymi odciskami. Pamięć nie zniknie, tak samo jak i ból, jednak z czasem stanie się nieco lżejszy.

Powtarzałam to już wielokrotnie przy innych powieściach, powtórzę i tutaj. W życiu nic nie dzieje się bez przyczyny, wszystko co nas spotyka ma jakiś cel. Widocznie tych dwoje musiało się spotkać, by wzajemnie uleczyć swoje dusze, by wspierać się i dodawać sobie otuchy w trudnych chwilach. Czasem tak jest, że to nie rodzina, nie przyjaciele, a właśnie całkiem obcy człowiek staje się naszym ukojeniem, naszym tu i teraz.

Mogliśmy być ulepieni z różnej gliny, ale to, co przeżyliśmy stawiało nas na równi, a także potwierdzało, jak niezwykła była więź, która zrodziła się między nami już pierwszego dnia znajomości.

Historia toczy się dwutorowo. Poznajemy ją z punktu widzenia Noelle oraz Charliego. Krok po kroku odkrywamy skrywane w ich sercach sekrety, które przyczyniają się do strasznego cierpienia. A kiedy poznajemy już ten właściwy powód, nasze serce rozpada się na miliony drobnych kawałeczków. W prawdziwym życiu również zdarzają się takie tragedie, i nie życzę nikomu, by musiał przechodzić przez coś zbliżonego do losów naszych bohaterów. Kreacja bohaterów w pełni ujmuje moje serce. Czułam, jakbym była tuż obok i obserwowała wszystko z boku. Wspólnie z Noelle i Charlie cierpiałam, ale i przeżywałam miłe chwile. Zaimponował mi właśnie on swoją niezwykłą postawą wobec niej, tym, że wyciągnął do niej pomocną dłoń, pomimo tego, iż sam miał podobne przeżycia za sobą.

W tej książce możecie spodziewać się dosłownie wszystkiego. Cierpienia, bólu, uśmiechu, radości, nadziei, złości, dreszczyku emocji i sensacji. Przede wszystkim przygotujcie sobie jednak zapas chusteczek bez których się nie obędzie. W życiu nie możemy być niczego pewni, a z całą pewnością nie tego jak potoczy się nasza przyszłość. Czasem, gdy mamy już wszystkiego dość, gdy pragniemy zakończyć własne cierpienie, nagle napotykamy kogoś, kto nas od tego ocala.

Tu i teraz to historia, która zapada głęboko w sercu czytelnika i sieje w nim ogromne spustoszenie. Ilość dramatów i nieszczęść jaka spotyka bohaterów jest nie do pojęcia. Ale ta historia pokazuje nam, że jeśli tylko mamy obok siebie kogoś, kto nas rozumie i nie zawsze są potrzebne do tego słowa, to mamy szansę ujrzeć słońce po naszej własnej burzy. Koniecznie musicie przeczytać tę książkę!

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.

Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger