czwartek, maja 23, 2019

"Nagranie" Małgorzata Falkowska





TYTUŁ  "Nagranie"

AUTOR Małgorzata Falkowska

DATA PREMIERY 15.05.2019

WYDAWNICTWO  Kobiece

ILOŚĆ STRON 304




OCENA  4/6

OPIS





Zanim przeczytasz, upewnij się, że nie dostałeś nagrania…

Komisarz Maciej Gorczyński prowadzi trudną sprawę. W ciągu sześciu miesięcy w Toruniu zaginęło bez śladu pięciu młodych mężczyzn. Jedyną wskazówką są paczki z tajemniczymi nagraniami, które otrzymują rodziny zaginionych. Wynika z nich, że mężczyźni nie żyją.

Gorczyński wie, że ma do czynienia z seryjnym mordercą. Postanawia włączyć w sprawę zaprzyjaźnioną jasnowidz Sylwię Trojanowską, która czasami pomagała policji w trudnych przypadkach. Nietypowy duet znajduje się coraz bliżej zabójcy, który śledzi każdy ich ruch.

Nagrań przybywa, a tożsamość sprawcy wciąż pozostaje nieznana. Wkrótce wizje jasnowidz prowadzą do Fundacji LifeTrans, założonej przez jednego z profesorów Collegium Medicum.




MOJE ODCZUCIA

Czytałam już Falkowską w wersji bajki oraz romansu, teraz przyszedł czas na kryminał. Czy zatem autorce udało się mnie zaskoczyć w swojej najnowszej książce? O tym już za moment.

W Toruniu rośnie liczba zaginionych młodych mężczyzn, którzy jak się później okazuje są martwi. Seryjny morderca bez skrupułów pozbawia ich życia, biorąc coś w zamian. Sprawę śledztwa prowadzi Maciej Gorczyński, komisarz. Jednak zarówno on jak i reszta pracowników nie bardzo może odnaleźć trop zbrodniarza. Różne poszlaki prowadzą donikąd. W śledztwie pomaga Sylwia Trojanowska, jasnowidz. Co i rusz naprowadza na jakieś nowe tropy. Czy zatem uda im się w końcu odnaleźć sprawcę i powstrzymać przed następnymi zaginięciami?
 Tu nie chodziło o jedno czy dwa zaginięcia. Było ich sześć, a strach przed następnymi zdążył już ogarnąć całe miasto, którego mieszkańcy przestali ufać organom ścigania.

Cóż, muszę przyznać, że Falkowska ma dar. Dar pisania, bo czegokolwiek by nie napisała, czytelnicy chętnie będą po to sięgać. Mogłoby się wydawać, że dany pisarz specjalizuje się w większości przypadków w jednym, może dwóch rodzajach literatury. Jednak nasza autorka jest najlepszym przykładem na to, że każdy może napisać co tylko zechce. Ciekawe zatem czym następnym razem zaskoczy nas Małgorzata?

Muszę przyznać, że Nagranie mi się spodobało. Nie jest to typowy kryminał, w którym brak jakiegokolwiek humoru, wręcz przeciwnie. Autorce udało się w sprytny sposób przeprowadzić fabułę swojej książki, w której czytelnik do samego końca nie może odgadnąć kim jest morderca. Wspólnie z bohaterami, Maciejem i Sylwią odkrywamy krok po kroku nowe tropy w śledztwie, snujemy własne domysły na temat zbrodni, zastanawiamy się dlaczego ktoś ciągle porywa młodych mężczyzn.

Bohaterowie stworzeni przez autorkę zostali dobrze wykreowani. Nie są idealni, mają swoje za uszami, ale starają się zrobić wszystko, by w końcu ująć mordercę. Co ciekawsze, zapewne wielu z Was zna Sylwię Trojanowską - pisarkę, która występuje w książce. Myślę, że pod pewnymi względami bohaterka jest podobna do rzeczywistej Sylwii. Tak samo jak i ona dąży do wytyczonych sobie celów, a jej intuicja mało kiedy ją zawodzi. To ciekawe doświadczenie czytać książkę w której występują znane nam postacie, bo momentalnie my czytelnicy w tym momencie szukamy podobieństw i różnic pomiędzy nimi. Do tego akcja powieści w większości rozgrywa się w Toruniu, w którym mieszka sama autorka. To dało jej możliwość swobodnego przemieszczania się po tym mieście.

Droga do Torunia była długa, ale nie zajęła tyle czasu, aby zdążyć rozwikłać tę zagadkę, Dni uciekały, ludzie ginęli, a my wciąż byliśmy w martwym punkcie, który wyznaczył nam morderca, doskonale wiedząc, jak potoczy się śledztwo.

Małgorzata Falkowska w swoim kryminale spisała się moim zdaniem dobrze. Nagrania pozostawiane przez sprawcę, czy też listy dodają dreszczyku emocji. Książka wciąga już od pierwszych stron, napięcie rośnie z każdą kolejną przewróconą stroną. Akcja rozwija się w dość szybkim tempie, tutaj ciągle coś się dzieje, więc tekst nie nuży odbiorców.

W całość został wpleciony wątek romantyczny, który nie przykrywa całości, a jedynie nadaje książce odrobinę pikanterii. I tylko zakończenie pozostawiło we mnie niedosyt. Kompletnie się takiego rozwiązania zagadki nie spodziewałam, zostałam kompletnie zaskoczona. I ja bym tutaj widziała kontynuację powieści, no bo jak mam teraz spać spokojnie nie znając dalszych losów bohaterów?

Piękne zakończenia możliwe są tylko w książkach. Życie pisze smutne scenariusze, polegające na wyborach. I wcale nie złych czy dobrych, lecz tych nieuniknionych.

Nagranie to powieść po przeczytaniu której będziemy uważali, aby samemu nie dostać czasem owego nagrania. To historia, którą chce się czytać i przy której spędza się miło czas. Zachęcam do przeczytania.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorce oraz







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.

Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger