piątek, maja 22, 2020

"Do jutra w Amsterdamie" Agnieszka Zakrzewska




TYTUŁ  "Do jutra w Amsterdamie"

CYKL Do jutra w Amsterdamie (tom 1)

AUTOR Agnieszka Zakrzewska

DATA PREMIERY 15.02.2018

WYDAWNICTWO  Edipresse

ILOŚĆ STRON 400




OCENA  4+/6

OPIS





Bezrobotna dziennikarka Agnieszka pewnego wieczoru odbiera telefon z propozycją od swojej mieszkającej w Holandii siostry Julii. Ma ją zastąpić na parę miesięcy, pracując jako gospodyni domowa, i podreperować swój nadwyrężony budżet. Agnieszka bez wahania wyrusza w podróż. Na miejscu okazuj się, że siostra zniknęła w tajemniczych okolicznościach, a rolę przewodnika po holenderskiej rzeczywistości przejmuje jej przyjaciel, czarnoskóry Prosper, emigrant z Senegalu. Agnieszka zaczyna pracę w rezydencji zamożnych Holendrów. Powoli nawiązuje nowe znajomości, przyjaźnie, wreszcie poznaje miłość swojego życia. Na jaw wychodzą też okoliczności zniknięcia Julii. Okazuje się, że wplątała się w międzynarodową aferę przemytniczą i musiała uciekać...



MOJE ODCZUCIA

Udało mi się w końcu znaleźć trochę czasu, aby przeczytać książkę Agnieszki Zakrzewskiej. I z jednej strony szkoda, że dopiero teraz, a z drugiej to i dobrze. Będę mogła dłużej delektować się dalszymi częściami, które dopiero przede mną. Styl autorki przypadł mi do gustu, czytało się przyjemnie.

Główną bohaterką jest Agnieszka, która wyjeżdża z dnia na dzień do Holandii, by zastąpić w pracy swoją siostrę. Na miejscu okazuje się, że jej siostry tam nie ma, ale poznaje jej przyjaciela Prospera. To on wprowadza ją w życie w obcym kraju i opiekuje się nią najlepiej jak potrafi. Agnieszka powoli aklimatyzuje się w nowym miejscu i jego otoczeniu. Poznaje swoich trzech różnych pracodawców u których ma pracować. Z każdym kolejnym dniem podoba jej się tam coraz bardziej, a z czasem i jej serce przyspiesza bicie na widok pewnego mężczyzny.

Wierzę, że dzięki wrodzonej radości życia i niepoprawnemu optymizmowi będę zawsze młoda. Taka jak pani… Dobrego samopoczucia nie da się naciągnąć, napiąć, zliftingować czy wygładzić. Najpiękniejsze twarze to takie, na których widać prawdziwe emocje… Pani twarz to mapa życia, Annemarie.

Ogromnie polubiłam Agnieszkę. To kobieta niezwykle sympatyczna, pełna poczucia humoru, nie bojąca się niczego i zawsze stająca w obronie przyjaciół. Kiedy trzeba potrafi również pokazać swoje pazurki. Potrafi dostosować się niemalże do każdej sytuacji. Ma za sobą smutne wydarzenia, które ciężko przeżyła. Niemniej stara się cieszyć z każdej dobrej chwili.
Prosper to kolejna postać, którą polubiłam od razu. Bije od niego sama dobroć. I choć sam wiele nie ma, to daje od siebie, to co najcenniejsze, swoje serce na dłoni. Dba o Agnieszkę, kiedy trzeba pomaga jej bez chwili wahania.
Kiedy patrzyłam oczami wyobraźni na tę dwójkę moje serce się radowało. Chciałabym w prawdziwym życiu mieć takiego przyjaciela jak on. Przyjaciela na dobre i na złe, takiego na którego zawsze można liczyć.

Autorka w swojej powieści przedstawia nam życie na emigracji. Jako, że sama większość czasu w roku przebywam za granicą, mogłam co nieco porównać sobie relacje rodaków w obcym kraju. U mnie niestety widać, że polak polaka, gdyby mógł, utopiłby w łyżce wody. Moim zdaniem rodacy powinni się trzymać razem, tak jak nasza bohaterka z poznanymi w drodze nowymi przyjaciółmi. Przykre jest jednak to, że nie każdy polak potrafi zachować się odpowiednio. Nie rozumie dlaczego ludzi tak bardzo nienawidzą ciemnoskórych osób, że są rasistami pozbawionymi wszelkich skrupułów. Przecież każdy z nas jest tylko i wyłącznie człowiekiem. Nie ważne gdzie się urodził, gdzie mieszka, z kim się zadaje. Każdy z nas ma prawo żyć tak jak chce. Niemniej spotkamy się w książce z przykrym incydentem na tle rasistowskim.

Dzięki książce Agnieszki Zakrzewskiej poznałam kilka słów i zwrotów po holendersku, a nigdy wcześniej nie miałam styczności z tym językiem. Książka ta jest taką mieszanką, obyczaju, romansu, a nawet mogłabym powiedzieć poniekąd sensacji. Nie sposób się przy niej nudzić. Czyta się lekko i przyjemnie, wprost nie chce się rozstawać z bohaterami choć na chwilę. Autorka w swojej powieści przedstawia nam bardzo różnorodne postacie, których kreacja została dobrze przedstawiona. Udało mi się również troszkę poznać Holandię. Z wielką ochotą sięgnę po kolejny tom, gdyż zakończenie powieści pozostawia wiele znaków zapytania, na które koniecznie muszę poznać odpowiedzi.

Miłość to kompromisy i wybory. Nie zawsze zgodne z naszymi oczekiwaniami i wizjami.

Do jutra w Amsterdamie to ciepła opowieść o kobiecie, która z dnia na dzień znalazła się w obcym kraju, wśród obcych ludzi. To opowieść o życiu, które mogłoby dotyczyć każdego z nas. Przyjemna historia, w której wiele cennych i mądrych uwag. Serdecznie zapraszam do przeczytania.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.

Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger