środa, lutego 17, 2021

Debiut na miarę - Krzysztof Koziołek


 

1. Tytuł.

Krzysztof  Koziołek: – „Droga bez powrotu”.

2. Rok wydania.

– Niech się chwilę zastanowię… Dwa tysiące siódmy rok.

3. Gatunek.

– Powieść sensacyjno-przygodowa.

4. Jaki był impuls do stworzenia tej pierwszej historii?

– Nagły i mocny (śmiech). A już na poważnie: pewnego grudniowego wieczoru roku pańskiego dwa tysiące szóstego pomyślałem sobie, a co by było, gdyby w pewnej kamienicy przy ulicy Szkolnej zamordowano pewną kobietę? Zapisałem ten koncept do zeszytu, nie mając jeszcze pojęcia, że kiedykolwiek powstanie z niego powieść. Później pojawiły się pomysły na kolejne sceny i nagle zacząłem się zastanawiać: a gdyby stworzyć z tego jakąś większą historię? I tak się zaczęło.

5. Czas pisania książki?

– Zaległy przymusowy urlop, na który wysłano mnie wówczas w redakcji „Gazety Lubuskiej” (śmiech). To była chyba najbardziej komfortowa praca nad książką. Na wszystkie kolejne musiałem już kraść czas.

6. Bohater najbliższy Pana sercu?

– Jeśli chodzi o twórczość moją, to chyba dziennikarz Andrzej Sokół, bohater debiutanckiej „Drogi bez powrotu” i kilku późniejszych powieści, pięciu wydanych i jednej czekającej w kolejce. Głównie pewnie dlatego, że to moje alter ego, do czego przyznaję się bez bicia (śmiech). W przypadku literatury innych autorów, bardzo cenię sobie Rudolfa Heinza Mariusza Czubaja oraz komisarza Zygę Maciejewskiego Marcina Wrońskiego.

7. Pierwszy czytelnik?

– Pani od polskiego (śmiech). W przypadku powieści ugruntowała się stała grupa z najbliższej rodziny, która zawsze jako pierwsza ma okazję przeczytać tzw. surówkę.

8. Czy był stres przed reakcją czytelników?

– Mam świetną pamięć, ale krótką, więc nie pamiętam. Stres może i był, za to na pewno była ta naiwność debiutanta, że wystarczy napisać dobrą powieść, a już będą rozwijać czerwony dywan, dawać do podpisania lukratywny kontrakt i prezentować folder z jachtem pływającym po Morzu Śródziemnym (śmiech). Niestety, rzeczywistość jest dużo bardziej brutalna.

9. Czy uważa Pan swój debiut za udany?

– Chyba musi taki być, skoro to, co wtedy się zaczęło, trwa nadal. A to już przecież biegnie piętnasty rok, a niedługo ukaże się dziewiętnasta powieść! Samemu trudno mi w to uwierzyć…

10. Czy debiut doczekał się II wydania?

– Debiut doczekał się wielu dodruków, i, mimo że jako debiutancka powieść zawiera w sobie pewną dozę toporności i błędów, cały czas cieszy się wzięciem u czytelników, podobnie zresztą jak inne książki z Andrzejem Sokołem. I to jest chyba najlepszy dowód na to, że nie warto tylko marzyć, ale próbować te marzenia realizować.




Serdecznie dziękuję Autorowi za poświęcony mi czas.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.

Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger