piątek, 21 lipca 2017

Zapowiedź "W sieci uczuć" Aneta Krasińska


PREMIERA: lipiec/sierpień




Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka ma przyjemność ambasadorować książce W sieci uczuć Anety Krasińskiej.




Kamila stara się być pilną studentką, idealną córką i doskonałą pracownicą, jednak umiejętne pogodzenie tych wszystkich obowiązków wymaga ogromu poświęcenia
i w efekcie graniczy z cudem. Gdy do tego dochodzi jeszcze niespełniona, a może nieuświadomiona miłość z czasów studenckich, dziewczyna zaczyna się gubić w sieci własnych uczuć. Przypadek sprawia, że na jej drodze staje kolejny mężczyzna, ale ten związek szybko okazuje się toksyczny. Wbrew naciskom matki Kamila odważnie stawia swoje życie na głowie i pakuje walizki, chcąc poszukać swojego szczęścia zagranicą. W Berlinie musi się zmierzyć nie tylko z nowymi obowiązkami w pracy, wielokulturowym społeczeństwem, ale również odnaleźć się w obcym kraju, gdzie tak trudno trafić na kogoś życzliwego. Kiedy wreszcie wydaje się, że pokonała już wszystkie schody w drodze na szczyt, zjawia się Tomasz i uświadamia jej, jak bardzo jej dotychczasowe życie było puste…









Przeczytaj fragment powieści


Gdy rano wstała, na stole miała już naszykowany zestaw kanapkowy wielkości XXL oraz termos z herbatą. Skrzywiła się na jego widok, bo stanowił ciekawy kontrast z tym, co od kilku tygodni widziała za oknem. Trzydziestostopniowe upały według jej matki w ogóle nie przeszkadzały w piciu gorącej herbaty. Dla świętego spokoju cały ekwipunek zapakowała do plecaka i zabrała się za jedzenie śniadania. Właśnie kończyła, gdy usłyszała pukanie do drzwi.
— Otwarte! — krzyknęła, myjąc swój kubek.

— Gotowa? — spytała Piotr.


— Możemy wychodzić. — Założyła plecak i pokazała na stojącą przy drzwiach torbę.
— Kamila, aż tyle tego masz? — zaniepokoił się, widząc czarne monstrum naprężone do granic możliwości. — Mówiłem, żebyś wzięła najpotrzebniejsze rzeczy.
— I tak zrobiłam — stwierdziła i nie czekając na jego dalsze narzekania, wyszła na zewnątrz. — Piotr, a ty gdzie masz swoje rzeczy? — zdziwiła się, widząc niewielki plecak wraz z przytwierdzonym do niego namiotem i śpiworem.
— Tu. — Pokazał na swoje plecy. — Większość rzeczy włożyłem na siebie, żeby mieć lżej.

Przez chwilę patrzyła na niego, zaskoczona. Wcześniej tego nie dostrzegła, ale rzeczywiście miał na sobie długie dresowe spodnie, kolorową koszulkę, a wokół bioder majtała się kurtka nieprzemakalna.
— Dasz radę w tym wszystkim dojechać? — zapytała ostrożnie.
— Muszę! — podniósł głos. — Też mogłabyś tak zrobić!
— Ja nie dam rady — pośpiesznie uprzedziła. — Nie mam takiej silnej woli, żeby w takim upale zakładać na siebie ciepłe ubrania.
— Dobra, przestań już marudzić, bo się spóźnimy — uciął temat, złapał za torbę i mocno ją szarpnął.
Na szczęście uszy były bardzo solidne i choć przez całą podróż wielokrotnie narażano je na szarpanie, pociąganie, wleczenie czy targanie, dzielnie stawiły opór barbarzyńcy.
Kiedy wreszcie dotarli na pole namiotowe, słońce było w zenicie. Zanim zaczęli rozkładać namiot, usiedli nieopodal molo i zajadając kanapki, podziwiali sielski krajobraz. Przenikliwy błękit nieba zdawał się łączyć i w pewnym miejscu zlewać ze szmaragdowym kolorem wody. Śmiech kąpiących się urlopowiczów jednoznacznie wskazywał na to, że jest to idealne miejsce na relaks.

Posileni, dziarsko ruszyli do konstruowania swej tymczasowej siedziby. Ponieważ niesforne drzewa zdążyły zrzucić na wybrany przez nich plac kilka kłujących szyszek, musieli je najpierw uprzątnąć. Kolejny punkt instrukcji wydanej przez Piotra, najwidoczniej zagorzałego miłośnika pól namiotowych, odnosił się do kwestii rozłożenia namiotu i starannego przymocowania go śledziami do podłoża. Cóż robić, jeśli śledzi brak, a sklep rybny nie wchodzi w rachubę?
— Nie mam pojęcia, co się stało z tymi śledziami! — zachodził w głowę, nerwowo drepcząc wokół rozłożonego na ziemi namiotu. — Jestem pewien, że były w worku.
— A może masz omamy? — próbowała zażartować, ale widząc reakcję Piotra, ucichła.
— Uduszę go! — krzyczał, kopiąc pusty worek. — Uduszę, gnoja!
Odsunęła się na bezpieczną odległość, obserwując rozwój sytuacji. Chłopak dyszał ze zdenerwowania, a na jego twarzy i na szyi dostrzegła czerwone plamy, które z każdą chwilą nabierały większej wyrazistości. Nerwowo przegarniał włosy, które, pozostawione w nieładzie, zakrywały mu oczy. Dopiero po kilku minutach zdołał ochłonąć.
— Paweł ostatnio brał namiot, bo jechał gdzieś z kumplami — wyjaśnił zrezygnowanym głosem. — A ja nie sprawdziłem, czy niczego nie brakuje.
— Nieźle zakręcony ten twój brat. — Starała się rozluźnić atmosferę, choć wcale nie było jej do śmiechu.
— Idiota nie włożył śledzi z powrotem do worka — gorączkował się. — Jak zwykle ma ważniejsze sprawy na głowie! Następnym razem takiego dostanie — dodał, pokazując niewybredny gest.

Sytuacja była nieciekawa. Nie mogli rozstawić namiotu, a za chwilę pewnie będzie się ściemniać. Jedyne, co im zostało, to zebrać swoje rzeczy i wrócić do domu. Pozostała jeszcze kwestia pieniędzy za pole namiotowe.

Kiedy poszli do właściciela placu i opowiedzieli, co ich spotkało, omal nie spadł z krzesła.
— Że niby czego wam brakuje? — pytał, trzymając się za duży brzuch, który podskakiwał za każdym razem, gdy jego właściciel zaczynał się śmiać. — Śledzi? — dopytywał, rechocząc. — A nie wystarczy okoń albo płotka? Bez problemu mogę coś skombinować.
Gdy w końcu zreflektował się, że jego dowcip tylko rozsierdził coraz bardziej zdenerwowaną parę, podniósł się z krzesła i podszedł do starej drewnianej szafy. A kiedy odwrócił się do nich, w ręku trzymał pięć metalowych haków, które w tej chwili były na wagę złota.
— Więcej nie mam. — Podał je Piotrowi.
— Damy radę. — Uśmiechnął się i wziął podarunek.
— Jak zgubisz, to za każdy policzę ci dychę — poinformował tonem rasowego biznesmena. — Stoi? — Wyciągnął dłoń, by przypieczętować transakcję.

Piotr kiwnął głową. Nie omieszkał też wypożyczyć wędek. Zabrał rzeczy i z powrotem poczłapali w stronę miejsca, w którym uprzednio próbowali rozbić namiot. Teraz jego rozstawianie poszło jak z płatka. Około dwudziestej drugiej Piotr zacierał ręce i z błyskiem w oku podziwiał swoje dzieło. Pozostało już tylko rozłożyć śpiwór. I tu właśnie pojawiła się kolejna komplikacja, o której wcześniej chłopak nie pomyślał. Zabrał ze sobą tylko jeden, bo więcej nie miał, ale on wcale nie był dwuosobowy. Przez chwilę niczym automat odgarniał włosy z czoła, gorączkowo szukając wyjścia z sytuacji. Kamila patrzyła na jego konsternację i uśmiechała się z politowaniem.
— Jakiś problemik? — zapytała przekornie.
— W zasadzie to nie — odpowiedział i zaczął ustawiać buty przed namiotem. — Mogę spać na ziemi, a przykryję się kurtką.
— Nie żartuj! — Uśmiechnęła się z przekąsem. — Co ty byś zrobił beze mnie? — zastanawiała się na głos. — Ja jestem przygotowana na każdą ewentualność. — Mrugnęła do niego.
— Tak? — Przygryzł wargi. — To znaczy na co?
— Wszystko to wszystko — stwierdziła i zaczęła rozpakowywać swoją torbę. — Otóż to! — obwieściła i w triumfalnym geście podniosła niewielki pakunek. — Może i mały, ale jest.
— Śpiwór? — Piotr aż przekrzywił głowę, by lepiej widzieć. — Jesteś niesamowita!
— I nie zapominaj o tym — skwitowała, rozkładając swoje posłanie.

Później rzuciła na nie jeszcze niewielką poduszkę, którą też udało jej się przemycić w torbie. On w tym czasie poszedł zarzucić wędkę. Chwilę to trwało. A może chwilę dłużej. Kamila straciła rachubę czasu, moszcząc ich tymczasowe posłanie i skrzętnie upychając do namiotu wszystkie zabrane z domu rzeczy.
— A co z kolacją? — zapytała, gdy wreszcie wrócił. — Mam jeszcze kanapki — zachęcała, wyjmując kolejną porcję prowiantu.
— Jedyne, na co mam teraz ochotę, to ty. — Przyciągnął ją do siebie i mocno wpił się w jej usta, pozbawiając ją tym samym oddechu.
Kiedy po chwili udało się jej oswobodzić, zaczerpnęła potężny haust powietrza.
— Nie uduś mnie — protestowała, choć niezbyt przekonująco.
— Mam zupełnie inne plany. — Uśmiechnął się wymownie i pociągnął ją do namiotu.

Zgrzyt zamka błyskawicznego od namiotu obwieścił, że właśnie jest zasuwany. Po chwili kolejny zgrzyt, ale tym razem odsuwanego zamka błyskawicznego w bluzie, którą Kamila zdążyła założyć wieczorem. Gdy wreszcie udało się jej z niej wyplątać, wciąż się całowali. Jego ręce błądziły po jej plecach, udach i piersiach, odnajdując tam kolejne strategiczne punkty, które wprawiały jej ciało w drżenie. Powoli zdjął z niej spodnie i koszulkę. Została w samej bieliźnie. Położył ją na miękkim śpiworze, ale gdy tylko dotknęła podłoża, niemal natychmiast podskoczyła.
— Co jest? — zaniepokoił się.
— O cholera! Coś mi się wbija w plecy — odpowiedziała i dłońmi zaczęła przeszukiwać śpiwór. — Mam! — wykrzyknęła, podając mu jego własny zegarek, który najwidoczniej rozpiął się i spadł.
Kiedy sytuacja była opanowana, wrócili do momentu, w którym przerwali. Pomału zsuwał z jej ramion ramiączka biustonosza. Delektował się dotykiem jej miękkiej skóry. Kamila nie pozostała bierna. Co i rusz zdejmowała z niego kolejne fragmenty odzieży i niedbale rzucała je za siebie.
Po krótkiej chwili uniósł się na łokciach i powiedział:
— Kocham cię.
Nie odpowiedziała, tylko objęła jego twarz i mocno go pocałowała, jakby to miało
zrekompensować brak słów. Drżenia rąk, pachnący miętą oddech, ciepło rozlewające się gdzieś w okolicach podbrzusza, taniec myśli, głośne westchnienia, ciche szepty…
Kiedy była bliska spełnienia, poczuła, że Piotr nagle się wyprostował i nasłuchuje. Spojrzała w tamtą stronę. Oprócz zielonych ścian namiotu niczego interesującego nie dostrzegła.
— Ciii — szepnął, a po chwili już naciągał spodnie.
— O co chodzi? — spytała, zupełnie zbita z tropu. — Coś się stało?
Jedyne, co teraz przychodziło jej do głowy, to podejrzenie, że pewnie ktoś kradł ich buty stojące tuż za namiotem.

— Złodziej? — spytała cicho, zarzucając na siebie bluzę.
— Dzwonek — wyjaśnił, również szeptem, i wyszedł na zewnątrz.
— Dzwonek? — powtórzyła i powoli wyjrzała z namiotu.

Wszędzie panował mrok. Z drugiej części kempingu dochodziły odgłosy wieczornych rozmów. Ustawiona nieopodal latarnia rzucała dostateczną ilość światła, aby dostrzec, że nikt nie kręcił się wokół namiotu, a buty jak stały, tak stoją. Dopiero po chwili spostrzegła Piotra, który nachylił się nad wędką i spróbował ją poderwać do góry. Patrzyła z zainteresowaniem, a gdy manipulacje przy sprzęcie wędkarskim niebezpiecznie długo się przeciągały, wreszcie włożyła buty i pomaszerowała do chłopaka, który najwyraźniej coś ściskał w dłoniach.
— Co robisz? — spytała, stając obok niego.
— Złowiłem rybę. — Pokazał jej swą zdobycz.
— I co z tego? — Usiłowała pojąć absurd tej sytuacji, która z intymnej zmieniła się w rybią.
— Było branie. Słyszałem dzwonek — wyjaśnił z miną niewiniątka. — Musiałem przyjść, bo by się żyłka zerwała.



Przez chwilę patrzyła na niego okrągłymi ze zdziwienia oczyma. Dzwonek? Branie? Ryba? Po tym pokrętnym tłumaczeniu, straciła wszelkie chęci do dalszej dyskusji. Bez słowa wróciła do namiotu, w ubraniu zakopała się we własnym śpiworze i usiłowała zasnąć. Ostatnia myśl, jaka tego dnia przyszła jej do głowy, nie napawała optymizmem. Przegrała z oślizgłą, zimną rybą.




Prawda, że zapowiada się ciekawie?









Wyniki konkursu z audiobookiem "Perła. Afrykański przypadek księdza Grosera"



Wybaczcie zwłokę z wyłonieniem zwycięzców, jednak mam teraz urwanie głowy i po prostu brak mi najzwyczajniej w świecie wolnego czasu. Jednak już nadrabiam.

Zwycięzcami konkursu zostają

Iza Wolanin
oraz

mariola163

Gratuluję serdecznie. Bardzo proszę o wysłanie e-maila na czytaninka[@]onet.pl w temacie wiadomości wpisując: Wygrany audiobook,  a w treści podając adres do wysyłki nagrody włącznie z nr telefonu. Na adres czekam do końca wtorku, jeśli po tym czasie nikt się nie zgłosi, wybiorę innego zwycięzcę.


czwartek, 20 lipca 2017

Zapowiedź "Postaw na miłość" Karolina Kubilus


PREMIERA: 25.07.2017




Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Postaw na miłość Karoliny Kubilus.


Podobno nieszczęścia chodzą parami. Ale jak to liczyć, jeśli pary tworzą się i znikają – niczym w kalejdoskopie – we wnętrzu trójkąta?

Trzy bohaterki, trzy różne kobiety, trzy życiowe dylematy. Marta, Bogna i Dominika znają się od lat. Jako dojrzałe kobiety przyjaźnią się nadal, choć życie każdej z nich ułożyło się zupełnie inaczej. Bogna jest po rozwodzie, małżeństwo Dominiki nie jest może spełnieniem marzeń, ale daje jej stabilizację i poczucie bezpieczeństwa. Najbardziej szczęśliwa wydaje się Marta, jej małżeństwo nie przeżywa kryzysu (choć zazdrosny mąż też umie zdenerwować!), a kariera zawodowa przynosi satysfakcję. Życie jednak potrafi zaskakiwać.
Postaw na miłość to mądra i ciepła książka, choć traktuje o trudnych sprawach: zdradach, chorobach, utracie zaufania, odrzuconej miłości. Nie ma w niej młodych i przebojowych kobiet, które prą przez życie jak czołgi, nie zaliczając żadnych upadków. Są za to kobiety prawdziwe, kobiety z bagażem doświadczeń, którym czasem wali się na głowę cały świat, ale które dzięki przyjaźni i życiowej mądrości potrafią sobie poradzić z przeciwnościami losu i choć z wielu sytuacji wychodzą poranione, otrzepują się i idą dalej – silniejsze o kolejne doświadczenia.






Brzmi zachęcająco, prawda? Kto się skusi?

Recenzja w okolicach premiery!


poniedziałek, 17 lipca 2017

Współpraca z Wydawnictwami




Moi drodzy, jako, że ostatnio dużo osób zakłada blogi, tylko dlatego by zdobywać "darmowe" książki, a później je recenzować nawet ich nie czytając (tak, to widać gołym okiem), postanowiłam zadać wielu Wydawnictwom te same 5 pytań. Czy doczekałam się odpowiedzi od Wszystkich z nich? Niestety nie, bo zaledwie od garstki z nich, co trochę mnie rozczarowało.



Niemniej poniżej umieszczam zadane przeze mnie pytania i odpowiedzi tych Wydawnictw, które jednak zechciały mi chwilę swojego czasu poświęcić.
 
1. Kto w Waszym Wydawnictwie może zostać Recenzentem książek?
Propozycja współpracy ze strony blogera:
 Mail z informacją o blogu - imię i nazwisko, krótką informację o sobie i o blogu (mniej nas interesuje ile bloger ma dzieci, bardziej - jaki rodzaj literatury lubi czytać), dobrze, by zawierał jakieś statystyki, informacje, które z naszych książek go zainteresowały i dlaczego chciałby je zrecenzować, linki do bloga oraz mediów społecznościowych czyli fb, instagram, youtube. Mail powinien być staranny, jego autor powinien zwracać uwagę na poprawność językową, w końcu to jego wizytówka (dostajemy mnóstwo maili w których roi się od błędów ortograficznych i interpunkcyjnych, napisanych wyjątkowo niechlujnie).
Wydawnictwo Replika
Każdy kto prowadzi bloga, poczytnego bloga, jest aktywny w sieci, udostępnia recenzje książek także na stronach typu: lubimy czytać czy empik.com
 
Grupa Wydawnicza HELION
 
Współpracujemy z blogerami i vlogerami, rzadziej z osobami prowadzącymi np. tylko konto na Instagramie. Nie powiedziałabym, że można byłoby te współprace nazwać w pełni recenzenckimi, bo nie wszystkie teksty mają formę recenzji, dlatego raczej używam określenia współpracownicy.
 
Grupa Wydawnicza Foksal
 
Rozpatrujemy każdą prośbę o tytuł do recenzji. Zazwyczaj dajemy szansę również początkującym blogerom. 
 
Wydawnictwo Videograf
 
 
2. Czy podczas wyboru recenzentów, Wydawnictwo kieruje się jakimiś kryteriami?
 
 Wybierając recenzentów kierujemy się profilem bloga. Zwracamy uwagę na estetykę i graficzną atrakcyjność postów i recenzji, choć oczywiście najważniejsza jest treść. Sprawdzamy, czy poza blogiem funkcjonuje na portalach społecznościowych, prowadząc równolegle profil bloga np na fb czy instagramie (to duży atut), częstotliwość zamieszczanych recenzji - blog wrzucający recenzje raz w miesiącu nie rokuje dobrze. Popularność bloga także ma znaczenie - każdy kiedyś zaczynał, ale jeśli założyłeś bloga tydzień temu i masz na nim 10 obserwatorów nie proś od razu wydawnictwo o egzemplarze recenzenckie. Zamieść kilka recenzji książek, których nie otrzymałeś/aś od wydawnictw i wówczas zgłoś się już z jakimś gotowym materiałem, z którym możemy się zapoznać przeglądając Twojego bloga.
 
Wydawnictwo Replika
 
Sprawdzamy blog/vlog/kanał prowadzony przez daną osobę, co czyta, jak pisze/mówi, jaki ma odzew od czytelników, jakie kanały social media obsługuje (i z jakim odzewem), jaka jest popularność danego miejsca etc.
 
Grupa Wydawnicza Foksal
 
Sprawdzamy kto prowadzi bloga, czy jest poczytny,czy jest aktywny w sieci, udostępnia recenzje książek także na stronach typu: lubimy czytać czy empik.com, czy ma zasięg również na fb.
 
Grupa Wydawnicza Helion
 
Dużą uwagę zwracamy na popularność danego bloga - ilość obserwujących osób, ilość komentarzy, jakość recenzji. Ale nie są to kryteria decydujące.
 
Wydawnictwo Videograf
 
3. Czy napisana recenzja przez recenzenta ma jakiekolwiek znaczenie dla Wydawnictwa?
 
 Każda recenzja, która zainteresuje czytelnika ma znaczenie dla wydawnictwa. Dzięki recenzjom przedłuża się "żywot" książki w Sieci.

Wydawnictwo Replika
 
Oczywiście, inaczej przecież byśmy takiej współpracy nie prowadzili.
 
Grupa Wydawnicza Foksal 

 Napisana recenzja ma bardzo duże znaczenie, gdyż dzięki niej czytelnicy dowiadują się o książce.
 
Grupa Wydawnicza Helion
 
Ogromne :) Recenzje udostępniamy na fp naszego wydawnictwa, często robią to również autorzy. Fragmenty recenzji wykorzystujemy w materiałach promocyjnych itd.

Wydawnictwo Videograf


4. Co z recenzentami, którzy piszą  „pseudo-recenzje”, bo takie w blogowym świecie coraz częściej się pojawiają? 
 
Zależy nam, żeby recenzja była rzetelna. Recenzent nie musi na siłę chwalić książki, jeśli ta nie przypadła do gustu, ale powinien uczciwie wymienić jej wady i napisać dlaczego mu się nie spodobała.  Nie cenimy opinii pt.: nie podoba mi się książka, bo nie, i nie zamierzam tego uzasadniać. Blogerzy często zapominają, że to, co nie spodobało się jednemu - trafi do innego, trzeba tylko dać mu szansę, żeby się o tym dowiedział.
 
Wydawnictwo Replika
 
Weryfikujemy, i kończymy współpracę (recenzje typu: zdjęcia książki, opis rozdziałów, przedruk z notki - to nie recenzja książki).
 
Grupa Wydawnicza Helion
 
Blog to blog, a nie profesjonalne medium. Każdy może go prowadzić tak, jak uznaje za stosowne, nie możemy narzucać formy tekstu, ani właściwie wymagać niczego od blogera. Musimy pamiętać, że w większości przypadków blogowanie to tylko hobby, nie ma żadnego odgórnego nakazu, by to, co się tam pojawia miało formę recenzji, czy też zachowywało taki a taki poziom. Jedyne co możemy zrobić, to jeżeli uznajemy dany blog za z jakichś przyczyn nieodpowiedni, to nie nawiązujemy z nim współpracy.
 
Grupa Wydawnicza Foksal


5. Jak zdaniem Wydawnictwa powinna wyglądać względna recenzja blogera?
 
Mam problem ze słowem „względna”, ale przyjmijmy, że chodzi o minimum jakości tekstu. Powinna ona dotyczyć książki, która została wnikliwie przez daną osobę przeczytana. Powinna być napisana po polsku, chociaż na przyzwoitym poziomie językowym (brak błędów, logiczny, zrozumiały styl etc.). Dobrze jest, gdy współpracownik krótko opisuje fabułę, ale jednak nie zawiera w tekście spojlerów, by nie psuć innym przyjemności z samodzielnego odkrywania fabuły. Nie powinna być kopią materiałów od wydawcy, tylko rzeczywistą opinią danej osoby, chętnie dłuższą niż przysłowiowe trzy zdania.
 
Grupa Wydawnicza Foksal
 
Recenzja powinna być merytoryczna.
 
Grupa Wydawnicza Helion
 
Dla przykładu mogę powołać się na jeden z blogów: Literacki Świat Cyrysi :)
 
Wydawnictwo Videograf
 
6. Czy Wydawnictwo ma jakieś kryterium wiekowe? Chodzi o dolną granicę. Czy np. 13- 14 latki mogą swobodnie podejmować współpracę, czy zastrzegacie sobie minimum 16 bądź 18 lat?
 
To pytanie w naszym przypadku nie może dostać jednoznacznej odpowiedzi. Grupa Wydawnicza Foksal to kilka wydawnictw, o bardzo różnych profilach książek, w związku z czym o różnym podejściu do tej kwestii. Naturalnym jest, że np. YA! ma głównie młodych współpracowników, Uroboros również sporo młodych, ale nie tylko, pozostałe wydawnictwa raczej mają współpracowników z grupy tzw. młodych dorosłych i dorosłych.
 
Grupa Wydawnicza Foksal
 
Jeśli blogerki recenzują książki typu "Dziennik przyjaciółek", oczywiście wiek 11 lat jest OK.
 
Grupa Wydawnicza Helion

Nie mamy takiego kryterium.
 
Wydawnictwo Videograf





Natomiast Wydawnictwo Kobiece na podesłane pytania odesłało mi Regulamin Blogera, który częściowo pozwolę sobie tutaj wstawić.


 

Serdecznie dziękuję Wydawnictwom za poświęcony mi czas. Życzę wielu owocnych współprac.


niedziela, 16 lipca 2017

"Za zakrętem" Anna Kasiuk





*Tytuł: "Za zakrętem"
*Autor: Anna Kasiuk
*Wydawnictwo: Novae Res
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 444


*Ocena: 5/6
*Opis:



Opowieść o miłości, która ocala.

Trzydziestodwuletnia Agnieszka żyje w błogim przekonaniu, że świat stoi przed nią otworem. Mieszkając z rodzicami, na których wsparcie i zrozumienie zawsze może liczyć, nie musi się troszczyć o codzienne potrzeby powszedniego życia. Jej świat wali się w gruzy, gdy rodzice giną w wypadku samochodowym. Agnieszka jest przekonana, że śmierć rodziców ma związek z przestępstwem, którego ona i jej matka były mimowolnymi świadkami. Czuje, że jej własne życie oraz życie jej pięcioletniego brata też jest zagrożone. Jedynym wyjściem wydaje się wyjazd z rodzinnego miasta. Czy zdoła uciec przed zagrażającymi jej bandytami i własnym obezwładniającym lękiem?


*Moje odczucia:

Żyjemy, cieszymy się każdym dniem, aż tu nagle jedno wydarzenie odciska piętno na całym naszym dalszym życiu. Przechodzimy ogromną traumę, boimy się wszystkiego dookoła, wciąż myśląc, że tuż za zakrętem czai się na nas zło. Często wydaje nam się, że poradzimy sobie z tym kłopotem sami, że potrzebujemy czasu, by zapomnieć, żeby znowu móc zacząć żyć od nowa. Niestety, nie zawsze tak to działa. Bywa, że niektóre wydarzenia z naszego życia pozostawiają w nim swoje piętno już na zawsze.

Agnieszka to kobieta, która żyje w przeświadczeniu iż każdy kolejny dzień przyniesie jej coś nowego. Ma wsparcie w rodzicach, których bardzo kocha i którzy wiele dla niej znaczą. Cały jej świat się wali, kiedy rodzice ponoszą śmierć, a ona pozostaje tylko z pięcioletnim bratem Dawidem. Czuje, że śmierć rodziców nie była przypadkowa i teraz musi uciekać, bo ich życiu zagraża niebezpieczeństwo. Tylko czy ucieczka w nowe miejsce będzie rozwiązaniem jej kłopotów? Czy w nowym miejscu odżyje na nowo?

Anna Kasiuk stworzyła niezwykle emocjonalną powieść. Czułam każde przerażenie i ból jaki odczuwała Agnieszka. Wspólnie z nią kroczyłam dzień po dniu, mocno zaciskając kciuki, by jej koszmar w końcu się skończył. Autorka dogłębnie opisuje jej stan emocjonalny, poznajemy ją od podszewki, wnikliwie zagnieżdżając się w jej psychice i traumatycznych przeżyciach. Brawo za tak wspaniałą kreację bohaterki.



Niezwykle dojrzałym podejściem i myśleniem do wydarzeń ujął mnie również pięcioletni Dawid. To niesamowite jak tak małe dziecko w jednym momencie potrafiło stać się "dojrzałe". Zmusiło go do tego życie. Bardzo polubiłam tę postać, która niejednokrotnie chwytała mnie za serce swoim inteligentnym rozumowaniem.

Fabuła wciąga już na łamach pierwszych stron powieści. Autorka ujmuje swoim stylem, który jest niezwykle barwny i plastyczny. Czytelnik w pełni może sobie wyobrazić przedstawione sytuacje, może wręcz nimi żyć.

Mamy tutaj przedstawiony ogromy ból po stracie bliskich osób. Śmierć zawsze w mniejszym bądź większym stopniu odciska na nas swoje piętno. Kochamy ludzi, żyjemy z nimi pod jednym dachem, a później nagle w jeden zwykły dzień znikają, a w nas pozostaje ogromna pustka. Pogodzenie się z odejściem osób, które całe życie były nam bliskie jest trudne. Potrzeba czasu, by nauczyć się żyć z tą świadomością, że na zawsze pozostaną w naszym sercu, ale nie będzie dane nam ich zobaczyć tutaj na tym świecie. Bo kiedyś na pewno wszyscy znowu się spotkamy, w innym wymiarze.

Jesteśmy również świadkami rodzącej się miłości między dwójką osób, które wiele w swoim życiu przeszły. To taka miłość, która przetrwa wszystko, nawet najgorsze piekło. Która udowodni, że nawet traumatyczne przeżycia i ciągły strach nie są w stanie jej przerwać. Że są na tym świecie ludzie, obcy ludzie, którzy potrafią pokochać nas jak własnych członków rodziny. Że są gotowe zrobić dla nas wszystko, nawet, jeśli gdzieś za rogiem może czaić się zło.

Za zakrętem to niezwykle poruszająca powieść, która niesie w sobie wiele refleksji. Okazuje nam obraz przemijania ludzkiego, radzenia sobie ze stratą i budowania życia od nowa po tragicznych przeżyciach. To lektura o której na długo nie da się zapomnieć po jej przeczytaniu. Polecam!





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję







sobota, 15 lipca 2017

"Panda i duchy" Jon J. Muth




*Tytuł: "Panda i duchy"
*Autor: Jon J. Muth
*Wydawnictwo: Debit
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 40


*Ocena: 4/6
*Opis:

Halloween. Drzewa mienią się ognistą czerwienią. Uradowane dzieci przebierają się w kolorowe kostiumy. A za każdym rogiem czekają na nich niespodzianki i tajemnice!

Addy, Michael i Karl zebrali mnóstwo łakoci. Ale to nie koniec zabawy. Ich dobry przyjaciel Tafla, panda olbrzymia, ma dla nich jeszcze specjalną niespodziankę. Tajemniczy ktoś opowie im przedziwną historię, historię, która wprawi w zdumienie każdego czytelnika.

„Panda i duchy” to wyjątkowa i mądra książka dla czytelników w każdym wieku, zilustrowana przez autora żywymi akwarelami i wytwornymi rysunkami tuszem, w której świat współczesny przeplata się mądrością starożytnych nauk zen.




*Moje odczucia:



Pomimo iż jestem już dorosła, zobaczywszy piękną okładkę tejże bajki, postanowiłam ją przeczytać i napisać kilka słów o niej. W moim życiu zawsze dominowały zwierzęta, dlatego też z chęcią sięgnęłam po bajeczkę o Pandzie.

Bajka opowiada o dwoistości ludzkiej natury. Autor odwołuje się do starożytnych nauk zen, które zapewne dla wielu z Was są zagadką. Akcja toczy się podczas Halloween, ale to nie on odgrywa tutaj istotną rolę. Po Halloween wszyscy zbierają się wspólnie i tajemniczy ktoś opowiada historię, która wprowadzi w zdumienie każdego czytelnika. Po jej przeczytaniu nasunie się wiele pytań, przede wszystkim czy jest jedna czy też dwie Senjo?




Książeczka zawiera przepiękne ilustracje, które przyciągają uwagę czytelnika - z całą pewnością nie tylko tego najmłodszego. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to do czcionki, która moim zdaniem powinna być ciut większa. W niektórych miejscach jest ciemne tło i czarna czcionka, którą może być trudno odczytać. Ilość tekstu nie jest ogromna, w sam raz dla dzieci. Myślę, że książka bardziej nadaje się dla trochę starszych maluchów, gdyż całkiem małe mogą mieć problem ze zrozumieniem przesłania jakie w sobie niesie. Niemniej jest to ciekawa pozycja.




Panda i duchy to niezwykle kolorowa książeczka, która przykuje uwagę każdego malca. Tekstu nie ma za wiele, więc dziecko tym bardziej powinno spokojnie przebrnąć przez całość zawartości. Zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję