poniedziałek, sierpnia 13, 2018

"Clarissa" Jack Lauriger

"Clarissa" Jack Lauriger


➲ TYTUŁ  „Clarissa”

➲ AUTOR  Jack Lauriger

➲ DATA PREMIERY  20.06.2018

➲ WYDAWNICTWO  Lira

➲ ILOŚĆ STRON  304

➲ OCENA  4/6
➲ OPIS

Seks i humor to połączenie niełatwe… Czego Angielka może doświadczyć w Polsce?

Kochająca żona, mama dwójki dorastających dzieci, spełniającą się w pracy zawodowej. Czy takiej kobiecie może czegoś brakować do szczęścia? Okazuje się, że czasem wystarczy drobny impuls, by nieuświadomione pragnienia znalazły swoje ujście i wywróciły nasze życie do góry nogami… Clarissa zostaje wysłana w najdłuższą podróż i najtrudniejszą delegację swojego życia. Przez pół roku będzie rozwijać filię swojej brytyjskiej firmy w odległej Polsce. Decydując się podjąć wyzwanie, nie zdaje sobie sprawy, że ta zawodowa misja przerodzi się w podróż do wnętrza samej siebie. Jak pobyt w Polsce wpłynie na jej małżeństwo? Jaką rolę odegra w życiu bohaterki tajemnicza Anna? Clarissa niespodziewanie zmierzy się z zupełnie nowymi doświadczeniami w sferze emocji, seksu i uczuć.

➲ MOJE ODCZUCIA

Clarissa to na pozór szczęśliwa mężatka i matka, która ma świetną pracę. Jednak w jej małżeństwie zaczyna jej czegoś brakować. Chciałaby znów poczuć motyle w brzuchu, tę mocną iskrę, która wiodłaby ich w nieznane zakamarki pragnień. Już układa sobie w głowie plan jak coś zmienić w małżeństwie, kiedy niespodziewanie dostaje propozycję pracy w półrocznej delegacji w Polsce. Z jednej strony się boi, a z drugiej ma chęć przeżyć tę przygodę. W końcu decyduje się na wyjazd, myśląc, że rozłąka wpłynie pozytywnie na jej związek z mężem.
Cóż, muszę przyznać, że pierwsze co mi przyszło na myśl po przeczytaniu owej powieści to: Czy tę książkę naprawdę napisał mężczyzna? Aż nie chce się wierzyć, że to właśnie mężczyzna tak pięknie opisuje emocje kobiety i jej doznania. Zatem, brawo dla autora. Książka porwała mnie już od samego początku, zaczęłam czytać i ani się obejrzałam dobrnęłam do końca, po czym zagościł u mnie smutek iż ten moment tak szybko nastąpił. Autor ma niezwykle lekkie pióro, a język którym się posługuje jest przyjemny i łatwy w odbiorze. Świetna kreacja postaci nie tylko pierwszo, ale i tych drugoplanowych. To postacie niezwykle rzeczywiste, z którymi bez problemu można się utożsamić. Momentami czytając książkę miałam wrażenie, że czytam o samej sobie.
Bywały chwile kiedy pragnęła znowu być sobą sprzed lat, tą, którą była, nim wzięła ślub, nim pojawiły się dzieci. Tęskniła za czasami, kiedy mogła wyrzucić z siebie emocje w spontanicznym wybuchu.
Jack Lauriger w swojej powieści przedstawia nam Polskę widzianą oczami Brytyjczyków. I miło robi się na sercu, kiedy możemy poczytać jak obcokrajowcy interesują się naszym krajem. Zresztą sam autor przedstawia nasz kraj, opisując pokrótce historię, przedstawiając ciekawe zabytki. Muszę przyznać, że zrobiło to na mnie wrażenie.
W małżeństwie różnie bywa. Czasem wydaje nam się, że wszystko układa się wspaniale, jesteśmy szczęśliwi, ale… no właśnie, pojawia się jakieś ale. Zaczyna jednak czegoś brakować, może zwykłego impulsu, który urozmaiciłby nasze dotychczasowe życie. Wkrada się rutyna, a my mamy wrażenie, że oddalamy się od naszego partnera. Niekiedy rozłąka dobrze robi, pozwala uświadomić nam sobie, jak wiele znaczy dla nas nasz partner. Jeśli myślicie zatem, że autor wysyłając naszą bohaterkę w delegację do Polski popchnie ją w ramiona innego mężczyzny, to muszę was rozczarować, bo tak się nie stanie. Jednak Clarissa odmieni się, zacznie poszukiwać samej siebie, pozwoli uwolnić się własnym pragnieniom, inaczej spojrzy na świat. Co takiego zaplanował dla niej autor? Musicie przekonać się sami.
Sekretem, który wyznacza granice naszych zachowań, jest życie w prawdzie.
W książce tej znajdziecie wiele ciekawych momentów, będziecie się śmiać, wzruszać, a może i poczujecie dreszczyk niezapomnianych emocji. Autor wkrada również sceny erotyczne, które są napisane z gracją i smaczkiem, dzięki czemu nie poczujecie niesmaku czy też przesytu.
Clarissa to doskonała pozycja dla kobiet, które skrywają w sobie nieuwolnione pragnienia, które pragną poznać siebie same i coś zmienić we własnym życiu. Dzięki tej powieści inaczej spojrzycie na własne życie. Jeśli nie wierzycie, przekonajcie się sami. Gorąco zachęcam.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorowi.

środa, sierpnia 08, 2018

"Latawce" Agnieszka Lis

"Latawce" Agnieszka Lis

TYTUŁ  „Latawce”

➲ AUTOR  Agnieszka Lis
➲ DATA PREMIERY  17.01.2018
➲ WYDAWNICTWO  Czwarta Strona
➲ ILOŚĆ STRON  192

➲ OCENA  5/6
➲ OPIS
Jeszcze nikt tak pięknie nie mówił o skrywanym smutku…
Grzegorz miał kilka lat, gdy jego ojciec opuścił rodzinę. Chłopiec został z matką, z którą z każdym rokiem coraz trudniej mu się porozumieć. Ojciec był mistrzem i autorytetem, matka jest łatwowierną, kochającą, uległą kobietą. Ona wybacza kolejne błędy, Grzegorz przekracza kolejne granice.
Myliłby się jednak ten, kto by uznał, że to zwyczajna opowieść o konflikcie pokoleń, toksycznych relacjach i braku zrozumienia. Bo „Latawce” to próba nieustannego poszukiwania wolności, tęsknota za nią. Ale czy Grzegorz ją odnajdzie, czy też da się oszukać jej złudzeniu? W pewnej chwili chłopak dotkliwie się przekona, że jednak człowiek nie ma skrzydeł…
Powieść oparta na prawdziwych wydarzeniach.


➲ MOJE ODCZUCIA

To moja druga powieść autorki i muszę przyznać, że po raz kolejny zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Zdecydowanie Agnieszka Lis wie jak poruszać trudne tematy w swoich książkach. To co jest nietypowe i z czym spotykam się po raz pierwszy, to iż została napisana w większości w formie dialogów. Są one zazwyczaj krótkie, jednak w pełni można zrozumieć ich przekaz. Pierwszy raz spotykam się z takim zabiegiem, ale muszę przyznać, że nie przeszkadzało mi to w czytaniu i odbiorze lektury.
Grzegorz to młody chłopak, który z każdym kolejnym dniem coraz bardziej zatraca się w swojej samotności. Ojciec odszedł, gdy był młodziutki, a matka nie robi sobie nic z jego złego zachowania, po prostu wciąż mu wybacza i go usprawiedliwia. A on z każdym kolejnym dniem robi coraz większe głupstwa…
Zawsze tak było, od zawsze nie mogłem znaleźć swojego miejsca w życiu. Pobłądziłem już dawno, w podstawówce, kiedy pierwszy raz się poddałem. W dodatku poczułem, że przez dwa dni mam dla kogoś znaczenie. Ktoś patrzył głęboko w moje oczy i widział mnie takiego, jakim w głębi serca jestem, jakim powinienem być.
Wolność. Wolność to możliwość decydowania o sobie samym, robienia tego na co ma się ochotę, po prostu to życie w zgodzie ze samym sobą. Niestety nie wszyscy mają taką możliwość. Nasz bohater nieustannie poszukuje swojej wolności. Wciąż nie może pogodzić się z odejściem ojca, który był dla niego autorytetem. Matka natomiast kocha go zaborczą miłością, w pewien sposób zabijając jakąś cząstkę w nim każdego dnia.
Autorka porusza w swojej powieści wiele ważnych aspektów. Mamy możliwość zobaczenia co się dzieje, gdy matka nie może porozumieć się z synem. Muszę przyznać, że momentami byłam wściekła na nią za to, iż nie potrafiła dostrzec jak jej syn się stacza. Zabrakło mi u niej stanowczości, a jej uległość względem syna momentami doprowadzała mnie do szewskiej pasji. Nie mogłam pojąć jak własna matka nie zauważa, iż z jej synem dzieje się coś złego?

Nie muszę chyba wspominać, iż powieści nie brakuje autentyczności, zresztą całość oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. Założę się, że na świecie jest wiele takich samych bohaterów borykających się z podobnymi problemami. W takich momentach rodzice nie powinni tylko zauważać, ale przede wszystkim działać. Brak zrozumienia, może prowadzić do tragedii, o czym zresztą przekonali się sami nasi bohaterowie.
Człowiek myśli, że może wszystko, ale w końcu nadchodzi taki dzień, że na własne oczy przekonuje się, że wcale tak nie jest. Że życie to nie bajka, w której wciąż można sobie wszystko odpuszczać, olewać szkołę, eksperymentować z narkotykami. Życie to my, to nasze jutro, pojutrze… I tylko od nas samych zależy jak ono będzie wyglądało.
Agnieszka Lis w prosty, ale jasny sposób przekazuje nam wiele cennych rad. I chodź mogłoby się wydawać, iż książka napisana w dialogach pozbawiona jest emocji, to nie dajcie się zwieść. Tutaj jest ich bardzo dużo. Książka nie należy do łatwych, jednak warta przeczytania.
Latałem, a to kosztuje. Leciałem, a to mogą tylko nieliczni. Doleciałem – a tego nie można zrobić bezkarnie. Wróciłem, by żyć – chociaż zostawiłem zastaw. A teraz idę po ciebie, życie.
Latawce to opowieść o chłopaku, który w swoim życiu troszkę się pogubił i wciąż szukał wolności. To historia, która ukazuje nam, jak ważne powinny być relacje rodzinne, i że problemów nie można zamiatać pod dywan. To historia warta uwagi, a ja Was gorąco zachęcam do zapoznania się z nią.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorce oraz


poniedziałek, sierpnia 06, 2018

"Lucynka, Macoszka i ja" Martin Reiner

"Lucynka, Macoszka i ja" Martin Reiner

➲ TYTUŁ  „Lucynka, Macoszka i ja”

➲ AUTOR  Martin Reiner

➲ DATA PREMIERY  26.05.2018

➲ WYDAWNICTWO  Stara Szkoła

➲ ILOŚĆ STRON  228

➲ OCENA  5/6
➲ OPIS

Splot ludzkich losów zawsze jest tajemnicą. Spektaklem, w którym przenika się czas i przestrzeń.

Co się stanie, gdy zapętlą się losy trojga tytułowych bohaterów – małej Lucynki, zapomnianego poety i nieśmiałego brneńskiego listonosza? Co się stanie, gdy postaci spojrzą sobie w oczy i dotkną własnych historii?

Lucynka, Macoszka i ja to opowieść i poszukiwaniu, miłości oraz sile przeszłości. Jednak książka Martina Reinera to nade wszystko urzekająca fabuła i starannie przemyślana konstrukcja. Ta powieść – choć w dużej mierze oparta na prawdziwych wydarzeniach – zabiera czytelników do innego świata. Znacznie piękniejszego.

➲ MOJE ODCZUCIA

Chyba pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się sięgnąć po literaturę czeską napisaną oczywiście w języku polskim. I muszę przyznać, że mocno mnie zaintrygowała. Styl autora wciąga w jego świat i nie pozwala się oderwać ani na moment. Dodatkowo autor w większej mierze swoją powieść opiera na autentycznych wydarzeniach. Co prawda znajduje się tutaj jakaś fikcja, jednak nie da się jej wyłapać co stanowi ogromny plus.

Razem z bohaterami przemierzamy ich przygody, wydarzenia i kolejne dni z życia. Jest to subtelna opowieść o życiu, o odnajdywaniu własnego ja, o pokonywaniu słabości. Mamy tutaj piękny obraz bezinteresownej miłości mężczyzny do dziecka. Autor ukazuje nam jak można cieszyć się z każdego dnia, z każdego wspólnego momentu, z drobnych radości. Piękny obraz ojcowskiej miłości i poświęcenia.
Czasem nie zdajemy sobie sprawy jak wiele czynników ma wpływ na nasze życie. To, że dzisiaj jesteśmy właśnie tutaj, a nie gdzie indziej, to, że spotykamy na swojej drodze dane osoby. Wszystko ma swój cel, gdyż nic nie dzieje się bez przyczyny. Tak właśnie jest z naszymi bohaterami. Narrator pragnie poznać losy zapomnianego poety Macoszki, więc podąża jego śladem. Czy uda mu się dowiedzieć czegoś, o czym inni nie mają pojęcia? Czy odkryje co się tak naprawdę stało z poetą?

Człowiek prawie nigdy nie rozumie, co oznaczają dni, które właśnie przeżywa. Czasem przeczuwa; ale tylko odważniejsze, bardziej pewne siebie jednostki potrafią w pełni przylgnąć do tych nierozpoznanych chwil z pasją i oddaniem już w sekundach teraźniejszości. Ja nie potrafię. Ja przeżywam każdy swój krok, krzyk, czyn jakby trochę z boku.


Narrator wprowadza nas w świat pełen pasji, uczuć i szukania własnej drogi życia. Stara się nam uświadomić, że nie tylko matka może kochać swoje dziecko, że mężczyzna również może je wychować i darzyć pięknym uczuciem. To co mnie tutaj urzekło to prostota. Nie ma tutaj jakiś wyniosłych sytuacji, przerysowanych bohaterów. Autor pisze o prostym życiu, ale w niezwykły sposób. Nie pamiętam już czy w polskiej książce spotkałam się z takim zabiegiem. Bohaterowie wykreowani w powieści są życiowi, Martin Reiner nie ubóstwia ich, nie nadaje im samych pozytywnych cech, czyniąc ich doskonałymi. Stworzył normalnych ludzi, takich jak my sami. Jednym powodzi się lepiej, drugim gorzej.

Cała powieść jak dla mnie jest melancholijna, wywołuje u czytelnika pewien sentyment. Czytając miałam wrażenie, iż znajduję się tuż obok bohaterów i razem z nimi przemierzam każdy dzień. Lubię takie uczucia, które zawsze wywołują we mnie ogrom emocji. Autor pisze na wysokim poziomie, ma bogaty język obok którego nie sposób przejść obojętnie. I choć na pierwszy rzut oka, patrząc na samą okładkę w mojej głowie kołatały się myśli: chyba się na nią nie skuszę, to jednak opis mnie zaintrygował na tyle, że postanowiłam dać jej szansę. I jak widzicie nie żałuję.
A teraz nie podobało mi się, że tak bezbłędnie odgadła, co się we mnie kotłuje, ale jednocześnie imponowała mi brutalna otwartość, z jaką to wyraziła. Nie chciałem żeby wróciła, ponieważ czułem, jak Lucynka przywiązuje się do mnie z każdym dniem coraz mocniej. Po raz pierwszy w życiu ktoś wpatrywał się we mnie wzrokiem pełnym oddania i zaufania. Pragnąłem, żeby to trwało jak najdłużej. Pragnąłem, żeby zostało tak na zawsze.
Lucynka, Macoszka i ja to niezwykła opowieść o życiu, miłości i poszukiwaniu własnej drogi. To powieść, która gwarantuje emocje, niezapomniane przeżycia, a przede wszystkim, która zawiera wiele cennych myśli i przekazów. Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję





środa, sierpnia 01, 2018

"Kiedy zniknę" Agnieszka Lingas-Łoniewska

"Kiedy zniknę" Agnieszka Lingas-Łoniewska

➲ TYTUŁ  „Kiedy zniknę”

➲ AUTOR  Agnieszka Lingas-Łoniewska

➲ DATA PREMIERY 18.04.2018

➲ WYDAWNICTWO  Novae Res

➲ ILOŚĆ STRON  311

➲ OCENA  5/6

➲ OPIS

CO ZROBILIŚCIE TAMTEGO LATA?
Mateusz to utalentowany gitarzysta i autor pięknych piosenek. Razem z matką i siostrą mieszka w niewielkiej Rokietnicy. Kiedy otrzymuje szansę na zrobienie kariery rockowej, nie waha się ani chwili, aby wyrwać się z dusznego, przeoranego podziałami miasteczka i zapewnić sobie lepszą przyszłość.

Jednak gdy wszystko wydaje się wreszcie układać, na jaw wychodzi tajemnica z przeszłości. Mateusz, chcąc nie chcąc, będzie musiał się z nią zmierzyć i ponieść konsekwencje wydarzeń, które miały miejsce jeszcze przed jego narodzinami.
Kiedy zniknę to pierwsza część dylogii o dawnych sekretach i dramatycznych decyzjach, oraz o tym, że dzieci nie powinny odpowiadać za grzechy rodziców.

➲ MOJE ODCZUCIA

Jak już zapewne doskonale wiecie, uwielbiam książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej po które mogę sięgać w ciemno. Autorka po raz kolejny stanęła na wysokości zadania i zachwyciła mnie swoją powieścią. To, co niezmiernie się nie zmienia, to brak chęci odkładania książki na półkę dopóki nie dobrnie się do ostatniej strony. Tak, tak, te książki zawsze wciągają mnie i porywają w swój świat, pozwalając zapomnieć o całej otaczającej mnie reszcie.

Tym razem głównymi bohaterami są  młode chłopaki i dziewczyny, którzy wywodzą się z różnych sfer – jedni są bogaci, drudzy biedni. Przez to są różnie postrzegani. I choć mogłoby się wydawać, że znacznie się od siebie różnią, to wcale tak nie jest, bo tak samo borykają się z różnymi problemami. Większość bogatych uważa się za lepszych, bo myślą, że mają wszystko i wszystko im można.

Autorka w swojej powieści stara się nam uświadomić, iż nie ma ludzi lepszych czy też gorszych ze względu na swój stan majątku. Każdy powinien być traktowany tak samo. Przecież to, że ktoś jest biednym dzieckiem nie oznacza, że to jego wina. Po prostu, jednym powodzi się lepiej niż innym. Smutne jest jednak to, że tacy ludzie są wyśmiewani, szturchani czy też wyrzuceni za margines społeczny. Na szczęście wśród naszych bohaterów nie wszyscy postrzegają się w taki sposób. Są przyjaźnie pomiędzy jednymi i drugimi, a nawet naradzają się miłości.

Gdy się rozstali i Weronika poszła do swojego domu na wzgórzu, Leon patrzył jeszcze na jej oddalającą się postać, zmierzającą do eleganckiej rezydencji, otoczonej wysokim murem z czerwonej cegły. Kiedy zamknęła się za nią automatyczna brama, odwrócił się i poszedł w dół miasteczka, do nizin, jak dzieciaki z bogatych rodzin nazywały ich, mieszkających w czynszówkach lub kwadracikach, czyli małych domkach wybudowanych w latach osiemdziesiątych, albo w poniemieckich kamienicach, gdzie w niektórych mieszkaniach nie było nawet łazienek, a jedna wspólna na dwa lokale toaleta znajdowała się na półpiętrze.

Sekrety. Czym one dla was są? Tajemnicą, którą należy zabrać ze sobą aż do grobu? Podejrzewam, że mogłyby być na ten temat różne debaty. Sekret powinien być czymś, co nie powinno ujrzeć światła dziennego, to fakt, ale co zrobić, jeśli ten sekret ma wpływ na przyszłość naszych potomków? Nasi młodzi bohaterowie przekonają się o tym na własnej skórze. Tajemnice ukrywane przez ich rodziców odbiją się na ich obecnym życiu. Będzie sporo zamieszania, smutek, żal i złość. Tylko czy dzieci powinny odpowiadać za grzechy swoich rodziców? Przecież każdy decyduje o sobie sam, dlatego powinien być odpowiedzialny za to co robi.
Wykreowani bohaterowie są rzeczywiści, to młodzieńcy jakich wiele na świecie. Mają swoje słabości oraz mocne strony. I pomimo tego, iż ich życie nie było i nie jest zbyt kolorowe, potrafią się cieszyć z dobrych chwil w swoim życiu. Da się ich lubić, choć niektórzy nie od razu na to zasłużyli. Człowiek jednak pod wpływem miłości potrafi się zmienić.

Po chwili wyrównał oddech, a gdy nadeszła Lenka, był już całkowicie spokojny. Taki, jakim zawsze widzieli go wszyscy. Zamknięty w sobie outsider, mający swój świat młody muzyk z kiepskiego domu. Obrazy. Rysujemy je, pokazując ludziom tylko te kreski, które chcemy. A prawdę i tak zawsze nosimy głęboko w sobie. To nasza broń przed światem i nasza metoda na przetrwanie. Na przeżycie.

Skończyłam czytać i miałam chęć od razu sięgnąć po kolejny tom, jednak pomyślałam – nie, pozwolę sobie dłużej żyć ich życiem. Dlatego też w niedługim czasie sięgnę po kontynuację.
Kiedy zniknę to emocjonalna powieść, w której pojawią się radość, smutek, żal i niedowierzanie. To historia młodych ludzi, którym w życiu przyszło się zmierzyć z niejednym problemem. To opowieść o sekretach i rodzinnych tajemnicach, które w końcu wyszły na jaw i pokomplikowały życie niektórym z bohaterów powieści. Gorąco zachęcam do zapoznania się z tą pozycją.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



niedziela, lipca 29, 2018

"Tajemniczy czarny kot" Nathalie Semenuik

"Tajemniczy czarny kot" Nathalie Semenuik


TYTUŁ  „Tajemniczy czarny kot”

AUTOR  Nathalie Semenuik

DATA PREMIERY  06.2018

WYDAWNICTWO  almapress

ILOŚĆ STRON  141


OCENA  4/6

OPIS
Przez stulecia czarny kot przeżywał najróżniejsze przygody. Dla jednych symbol nieszczęścia, dla innych talizman szczęścia, raz poddawany torturom, innym razem czczony, zawsze jednak fascynował. Zatem poznajcie jego dzieje oraz legendy, spowijające czarnego kota tajemnicą i otaczające przesądami…

MOJE ODCZUCIA

Kot – dla jednych cudowne zwierzę, dla innych przykład nieszczęścia. Ale czy ktokolwiek spośród tych grup zastanawiał się jakie legendy ma za sobą to zwierzę? Czy jego życie zawsze było przyjemne? Czy wszyscy zawsze go uwielbiali? Otóż muszę wam powiedzieć, iż sama jestem poniekąd w szoku po przeczytaniu tej pozycji. Dlaczego? Ponieważ w głowie mi się nie mieści jak ludzie ze starych epok mogli dopuszczać się tak okrutnych tortur na tych bezbronnych zwierzętach.

W środku Europy, najczęściej w czasie Wielkiego Postu koty, a przede wszystkim koty czarne, stawały się ofiarami bezprzykładnego ludzkiego okrucieństwa. Grzebane żywcem, rozczłonkowywane, wieszane, palone… Czarne koty wkładano do wiklinowych koszy i rzucano w ogień. Na zakończenie obrzędu tłum rzucał się do zebrania resztek tego, co zostało z męczenników, aby rozrzucić prochy na swoich polach i w domostwach. Według ludowych wierzeń prochy zwierzęce chroniły przed głodem, nędza i chorobami.

Czy możecie sobie to wyobrazić? To tylko jedna z nielicznych legend, w których dopuszczano się tortur na czarnych kotach. W tej niepozornej książce znajdziecie ich więcej. Momentami nie mogłam pojąć, dlaczego ludzie czynili tak, a nie inaczej? Na szczęście książka nie zawiera tylko smutnych przygód tych cudownych zwierząt. Na przestrzeni lat, koty miały coraz lepiej.

Od początku XVII wieku kot, czarny czy inny, stopniowo odzyskiwał szacunek, zwłaszcza w sytuacji zdziesiątkowania ludności przez epidemie.

Jak sami widzicie jest wiele legend na temat tych zwierząt. Pojawiają się również różne przesądy. Takim najbardziej znanym wśród ludności wydaje mi się być ten, że czarny kot przynosi pecha. Czy wy również tak uważacie? Czy dla was czarny kot jest symbolem nieszczęścia, a może wprost przeciwnie – szczęścia? Ja nie uważam go za nieszczęście. Dla mnie to normalne zwierzę, zresztą nie mam zwyczaju wierzyć we wszystkie stare zabobony.

Są również kraje, w których czarny kot uważany był za talizman szczęścia. Jednym z takich krajów jest właśnie Francja, w której obecnie przebywam.

W wielu francuskich regionach – w Zagłębiu Paryskim, w Żyrondzie, w regionie Loara – Atlantyk czy na Południu – tam najczęściej uważano, że czarny kot przynosi szczęście mieszkańcom domu, w którym żyje. A kiedy czarny kot kichnie w pobliżu panny młodej, w dzień ślubu, małżeństwo będzie szczęśliwe.

Książka wydana jest w ładnej twardej oprawie i posiada zakładkę umożliwiającą zaznaczenie czytanej strony. Dodatkowo pozycja ta wzbogacona jest wieloma zdjęciami oraz cytatami. Uważam, że to świetna pozycja dla tych, którzy są miłośnikami kotów.
Tajemniczy czarny kot to niepozorna książeczka w której poznamy legendy i przesądy na temat kotów. Odkryjemy jakie były ich początki, co się z nimi działo i jak na przestrzeni lat ich warunki zadomowienia się zmieniały i polepszały. Jeśli kochasz koty, koniecznie przeczytaj.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję


piątek, lipca 27, 2018

"Dance&Sing&Love. W rytmie serc" Layla Wheldon

"Dance&Sing&Love. W rytmie serc" Layla Wheldon


➲ TYTUŁ  „Dance&Sing&Love. W rytmie serc”


➲ AUTOR  Layla Wheldon

➲ DATA Premiery 04.07.2018

➲ WYDAWNICTWO  Editio

➲ ILOŚĆ STRON  429


➲ OCENA  5+/6


➲ OPIS

Kontynuacja bestsellerowego Miłosnego układu!


Po tragicznym wydarzeniu na lotnisku Livia Innocenti na jakiś czas straciła zdrowie i pełną sprawność – kariera tancerki stanęła więc pod znakiem zapytania. Z pomocą swojego chłopaka Jamesa Sheridana oraz przy wsparciu przyjaciół, Kathy, Zafira, Leny, Mirandy i Alexis, Livia powoli staje na nogi. Odnajduje spokój i ukojenie w muzyce i tańcu, które stają się elementem terapii. Dostaje także propozycję, by spróbowała swoich sił jako choreograf.
Czas zabliźnia rany, jednak trauma po wypadku nie daje o sobie zapomnieć. Problemy nie znikają, podobnie jak powracające nocami koszmary. Kiedy wydaje się, że wszystko się wreszcie układa, a związek Livii z Jamesem wchodzi na właściwe tory, los wystawia ich uczucie na ciężką próbę. I zrobi to jeszcze nieraz. Czy ich serca nadal będą bić w jednakowym rytmie?

Więcej muzyki, więcej tańca i więcej pasji…

Po prostu DANCE&SING&LOVE!




➲ MOJE ODCZUCIA

Jak dobrze pamiętacie na łamach mojej Czytaninki mieliście okazję zapoznać się już z pierwszym tomem owej pozycji o której dzisiaj Wam krótko opowiem. Jesteście ciekawi czy autorce po raz kolejny udało się podbić moje serce?


Livia pomału dochodzi do siebie, po wypadku na lotnisku. James nie odstępuje jej na krok, zaniedbując własne obowiązki. Ich uczucie oraz miłość z każdym dniem pogłębiają się coraz bardziej. Liv chodź wydaje się, że funkcjonuje normalnie, wciąż ma traumę po tragicznych zdarzeniach. Żeby tego było mało, wciąż pojawiają się nowe problemy. Ale jak na silną dziewczynę przystało jakoś sobie z nimi radzi. Jednak pewnego dnia odwiedza ich Sara, była kochanka jej chłopaka, a wiadomość, którą im przekazuje zbija się z nóg. Czy to, o czym się dowiedzieli odmieni ich dotychczasowe życie? Czy będą na tyle silni, by temu podołać? Koniecznie przeczytajcie, by się dowiedzieć.



Dostałam szansę od losu na nowy start. Przeżyłam zamach, na pamiątkę po nim zostały mi blizny. No i nowa fryzura. Moja kariera tancerki była raczej skończona, ale miałam przed sobą inną drogę, której wcześniej nawet nie brałam pod uwagę. Dzięki Mirandzie zyskałam możliwość robienia tego, co kocham.

Cóż, Layla Wheldon po raz kolejny zdobyła moje serce. Napisała kolejną cudowną książkę od której nie sposób się oderwać. Mogę się pokusić nawet o napisanie tego, iż ta część jest lepsza niż poprzednia. Zatem czego mogę oczekiwać po kolejnej? Aż się boję pomyśleć.


Ogrom emocji, dramatów z którymi mierzy się Livia sprawia, że nasze serce niejednokrotnie się kruszy. Czytelnik nawet nie chce dopuszczać do siebie tego przez co przeszła nasza bohaterka. Mówią, że „co cię nie zabije to cię wzmocni” i powiem wam, że coś musi w tym być. Bo chodź nasza Livia ma chwile załamań, to mimo wszystko idzie na przód stawiając czoła przeciwnością losu. To kobieta, która może być wzorem dla wielu z nas.

Czasem jeden dzień, jedna chwila może zmienić cały bieg naszego życia. Nagle wszystko to, co było niemalże na wyciągnięcie ręki staje się odległe, nieosiągalne. Marzenie, którego pragnęliśmy zrealizować, zostaje osnute mgłą. Zastanówcie się, co wy byście zrobili w takim momencie? Czy pozwolilibyście odejść marzeniu w zapomnienie, czy jednak staralibyście się zrobić wszystko, aby pokonać słabości i znów mieć je na wyciągnięcie ręki? Zdecydowanie ta druga opcja jak dla mnie jest lepsza. Nigdy nie wiemy, czego możemy się spodziewać, dlatego zawsze powinniśmy walczyć o to, co dla nas ważne.



Lubiłam, kiedy James okazywał mi troskę. W końcu głównie na tym polegała miłość. Nie na pięknych słowach, ale na czynach. Na wspieraniu się w trudnych momentach. Na okazywaniu uczuć, a nie na mówieniu o nich.

Autorka wystawia naszych bohaterów na wiele prób. Ważną rolę odegrali tutaj przyjaciele bez których ciężko byłoby pójść Livii na przód. To oni stawali się dla niej podporą w momentach zwątpienia.


Gwarantuję wam, iż nie będziecie się nudzić podczas tej lektury. Przekonajcie się sami w jakim rytmie pójdzie wasze serce.

Dance&Sing&Love W rytmie serc to godna polecenia kontynuacja losów Livii i Jamesa podczas której emocje są gwarantowane. Smutek, żal, szczęście i radość, tutaj znajdziecie dosłownie wszystko. I zakończenie, które pozostawia nas bez odpowiedzi na to, co będzie dalej. Zachęcam do przeczytania.

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i ambasadorowania serdecznie dziękuję 




czwartek, lipca 26, 2018

"MDS Miłosne Rewolucje" La Noir&Ailes [PATRONAT]

"MDS Miłosne Rewolucje" La Noir&Ailes [PATRONAT]


➲ TYTUŁ "MDS Miłosne Rewolucje"

➲ AUTOR  La Noir&Ailes

➲ DATA Premiery 07.06. 2018


➲ WYDAWNICTWO E-bookowo

➲ ILOŚĆ STRON  771


➲ OCENA  4/6

➲ OPIS


Co może łączyć hakerkę, parę szpiegów, zombie, seryjnego mordercę, czarownicę i boksera? By poznać odpowiedź na to pytanie, wyrusz z nami w podróż po meandrach romansu i erotyki w opowiadaniach zawartych w niniejszej antologii. MDS: Miłosne Rewolucje to reedycja wydanego już wcześniej zbioru. Znajdziecie w nim odświeżoną wersję dawnych prac, jak również zupełnie nowe, wyjątkowe historie. Wspólnym mianownikiem dla wszystkich tekstów niech będzie skrót MDS, którego rozwinięcie pozostanie tymczasowo naszą słodką tajemnicą. Jesteście ciekawi, czym jest ów sekret? Cóż, przekonajcie się sami, smakując przy okazji mieszanki słodyczy pierwszych uniesień, pikanterii zakazanych uczuć, goryczy utraconej miłości. 

Grupa zysk ze sprzedaży przeznaczyła na Fundację Hospicjum dla kotów bezdomnych.

MOJE ODCZUCIA


Miłość może mieć różne oblicza. Raz uskrzydla, innym razem potrafi upodlić. Czasem bywa zakazana, ale zawsze przynosi ogrom emocji pozytywnych, a nawet i negatywnych. W niniejszej antologii zawarte zostały 22 opowiadania. Każde z nich cechuje się miłością, bo o niej tutaj w główniej mierze mowa. 22 różnych autorów przedstawiło nam różne formy miłości. Ciężko jest jednoznacznie ocenić ową pozycję, gdyż każdy z autorów ma swój styl. Jedne opowiadania przypadły mi bardziej do gustu, drugie mniej. Od niektórych nie mogłam się wręcz oderwać i smuciło mnie, że tak szybko się kończyły. Niemniej miałam możliwość poznać twórczość wielu autorów i teraz wiem, po czyje książki z całą pewnością chętnie bym sięgnęła.
Żyjemy, kochamy, cieszymy się każdym dniem, aż tu nagle pewnego dnia jeden niespodziewany wypadek może zmienić wszystko. Nagle tracisz ukochaną osobę, a w sumie nawet dwie. Uciekasz przed własnym bólem, nie zastanawiając się nad cierpieniem innych. Zdajesz sobie z tego sprawę, dopiero po długim czasie. Bronisz się przed uczuciem, ale ono nie wygasa, ale wzrasta z każdą chwilą. Bo przed miłością tak naprawdę nie da się uciec, choć nie raz i dwa próbujemy sobie wmówić coś innego. Czas leczy rany, choć nigdy nie pozwala o nich zapomnieć.
Pierwsze opowiadanie przy którym całkowicie przepadłam to „Symfonia znaków” autorstwa Meg Adams. Autorka tworzy niezwykły klimat w swoim tekście, potrafi zaciekawić czytelnika i sprawić, by nie raz szybciej zabiło mu serce. Niesamowicie charyzmatyczna bohaterka Char, to kobieta, która nie boi się niczego i nie da dmuchać sobie w kaszę. Takich bohaterów lubię. Z wielkim zaciekawieniem śledziłam jej losy. I po przeczytaniu owego opowiadania, było mi trochę smutno, iż to tylko opowiadanie, a nie cała powieść. Widzę w autorce potencjał i mam nadzieję, że autorka napisze kiedyś własną powieść.

- A Black? – Mężczyzna nadal trzymał mnie w silnym uścisku. Na sam dźwięk tego nazwiska w moim ciele zawrzało. Ostatkiem sił starałam się pozostać niewzruszona. Co miałam mu powiedzieć? Że rano leżałam w jego ramionach? Że każdego dnia coraz bardziej pogrążałam się w uczuciu bez przyszłości, a ból, który towarzyszył każdej wspólnej minucie, był nie do zniesienia? A może że pozwalałam, by doprowadzał mnie na skraj rozkoszy, dając mu w zamian same kłamstwa? Oszukując, kradnąc i rozpieprzając cały jego świat jednym kliknięciem?

Ewa Pirce w swojej opowieści przedstawiła nam świat chłopaka, który był postrzegany jako gorszy, tylko ze względu na swój wygląd. To przykre, że ludzie oceniają innych tylko po wyglądzie. Przecież zawsze liczy się tylko to, co jest w środku. Powinniśmy dać szansę każdemu, to, że ktoś jest rudy, gruby czy też ma dziwne tiki, nie oznacza, że jest gorszy od nas samych. Wytykanie palcami i popychanie jest przykre, ale w prawdziwym świecie też ma to miejsce. Ja sama nie mogę tego zrozumieć, jak ludzie mogą tak postępować. Przecież to mogłoby spotkać każdego z nas.

– Nieprawda, Chris – zaprzeczyła twardo. – Każdy z nas ukrywa coś przed innymi. Pozwalamy zobaczyć innym tylko naszą okładkę, nieliczni mają możliwość przeczytania tego, co kryje się wewnątrz. A ja czuję, że jesteś niezwykle pochłaniającą i godną uwagi lekturą.

Spodobało mi się również opowiadanie „Inwersja” Renaty Kamińskiej. Kobieta mężatka, a jednak czująca się samotnie. Mąż w ciągłych rozjazdach. W końcu poznaje innego mężczyznę. Nie ma zbędnych słów, za to są czyny. Ale nawet zdrada musi ponieść swoje konsekwencje. Tylko czy bohaterka zrobiła to umyślnie? Czy to czasem nie jej własny mąż ją do tego poniekąd popchnął?
Opowiadanie było równie wciągające, i nie mogłam się doczekać, aż przekonam się przy którym z bohaterów pozostanie bohaterka. Zdrada, to słowo zawsze budzi wstręt i odrazę. Jednak ta opowieść uświadomiła mi, iż trzeba na to popatrzeć z obu stron.

Są takie chwile, które zdarzają się tylko raz, i nie ma powtórek. Stracone szanse nigdy nie wracają.

Niektórzy mówią, że nie lubią czytać opowiadań, bo są krótkie. A ja myślę, że to właśnie krótkie teksty czasem potrafią wnieść więcej do naszych serc, niżeli te długie. Zarówno z jednych jak i drugich można wyciągnąć jakieś wnioski, które mają odzwierciedlenie we własnym życiu. Miłości nie można zaplanować, gdyż ona przychodzi w najmniej spodziewanym momencie. I choć nie zawsze jest spełnieniem naszych marzeń, to dzięki niej uczymy się każdego dnia bardziej kochać, bardziej rozumieć tę drugą połówkę i stajemy się bogatsi o nowe doświadczenia.

No dobrze, nie może być jednak tylko samych superlatyw. Muszę się do czegoś przyczepić. To czego mi tutaj zabrakło to porządnej korekty. Literówki momentami aż rażą w oczy. A ja jestem na nie szczególnie wrażliwa. Poza tym tak jak mówiłam, jedne opowiadania podobały mi się bardziej, drugie mniej. Nie sposób  wymienić wszystkich i oceniać osobno, gdyż jest to antologia, a nie indywidualna powieść.


MDS Miłosne Rewolucje to zbiór 22 opowiadań, w których to miłość zawsze gra pierwsze skrzypce. Wspólnie z bohaterami odbywamy wiele różnorakich przygód i emocji. Jesteśmy świadkami pięknie rodzących się uczuć, ale także i tych nieudanych miłosnych zawodów. Serdecznie zapraszam do zapoznania się z tą pozycją.


Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Grupie Ailes.
Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger