wtorek, października 15, 2019

"First last look" Bianca Iosivoni

"First last look" Bianca Iosivoni



TYTUŁ  "First last look"

AUTOR Bianca Iosivoni

DATA PREMIERY 20.03.2019

WYDAWNICTWO  Jaguar

ILOŚĆ STRON 378




OCENA  4/6

OPIS





Emery Lance rozpoczyna studia i ma tylko jedno marzenie. Chce po prostu studiować; bez plotek na swój temat i potępiających spojrzeń nieprzyjaznych ludzi. Nastawia się na nowy początek i jest gotowa naprawdę dużo znieść – na przykład wytrzymać w jednym pokoju z najbardziej denerwującym gościem wszech czasów. Ale sytuacja się komplikuje: najlepszy przyjaciel jej współlokatora, Dylan Westbrook, jednym spojrzeniem przyprawia ją o szybsze bicie serca. Przy czym jest to rodzaj faceta, od jakich Emery zawsze starała się trzymać z daleka: za przystojny, za miły i zdecydowanie zbyt zabawny. Jej serce jest znowu w niebezpieczeństwie…



MOJE ODCZUCIA

Nie ukrywam, że lubię sięgać po książki New Adult. Jednak to co w ostatnim czasie zauważyłam, że wiele autorek powiela ten sam schemat. Dziewczyna i chłopak, studia, wielka miłość, drobne rozterki. A gdzie w tym wszystkim jakiś powiew świeżości? Czasem odnoszę wrażenie, że te książki stają się zbyt oklepane. Jednak byłam pozytywnie zaskoczona pewną postacią.

Emery chce zacząć wszystko od nowa, w nowym miejscu, w spokoju i bez plotek innych osób. Dlatego wyjeżdża na studia z myślą o nowym początku. Ma okropnie denerwującego współlokatora, ale jest w stanie to wytrzymać. Tylko kiedy poznaje jego najlepszego przyjaciela Dylana, jej serce zaczyna fikać koziołki, choć zawsze starała się od takich typów trzymać z bardzo daleka.

Dylan jest dla nas miłym zaskoczeniem. Dlaczego? Bo to nie jest typowy bad-boy, który jest wulgarny, zawsze bierze to co chce czy też zachowuje się chamsko. Wręcz przeciwnie, to chłopak, którego mogłaby pozazdrościć każda z nas. Jest miły, sympatyczny i zawsze wyciąga pomocną dłoń. Czy w dzisiejszym czasie istnieją jeszcze tacy chłopacy?

Nie będę pisała nic więcej o fabule, gdyż jest dość przewidująca. Jednak lekkie pióro autorki, uśmiech na twarzy podczas czytania powieści potrafią sprawić, iż czytanie staje się dla nas przyjemnością. Było wiele momentów w których uśmiech nie schodził mi z twarzy. Ciekawe, realne kreacje bohaterów z którymi chce się iść przez życie. Do tego muszę przyznać, że życie bohaterów nie do końca mi jest obce. Sama mieszkałam przez 4 lata w internacie, więc bez problemu mogłam wczuć się w ich role. Dziś to jedne z najwspanialszych czasów jakie wspominam, właśnie te spędzone w różnym gronie w jednym budynku. Jak sobie przypomnę, co my tam potrafiliśmy wyczyniać, to od razu pojawia się u mnie szeroki „banan” na ustach.

Ludzie, którym najbardziej ufasz, to również ci, którzy mogą cię najbardziej zranić.

Muszę przyznać, że bardzo polubiłam zarówno Emery jak i Dylana. Emery to nie kolejna szara myszka, lecz dziewczyna, która wie czego chce i potrafi o to zawalczyć. A Dylan choć nie jest typowym buntowniczym chłopakiem to i tak skradł moje serce. Całość czyta się szybko i przyjemnie. Autorka zadbała o dobry humor. I choć nie jest to powieść, która wniosła coś szczególnego do mojego życia to miło będę ją wspominać.

First last look to typowa powieść New Ault przy której można miło spędzić czas. Kreatywni i realni bohaterzy, miłość, która rozwija się powoli i rozrywa, tego możemy się tutaj spodziewać. Jeśli lubicie takie powieści, koniecznie po nią sięgnijcie.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



niedziela, października 13, 2019

"Save us" Mona Kasten

"Save us" Mona Kasten



TYTUŁ  "Save us"

AUTOR Mona Kasten

DATA PREMIERY 19.06.2019

WYDAWNICTWO  Jaguar

ILOŚĆ STRON 354




OCENA  6/6

OPIS





WIELKI FINAŁ BESTSELLEROWEJ TRYLOGII!

CZY RUBY I JAMES ZDOŁAJĄ OCALIĆ SWOJE UCZUCIE?
A MOŻE ZNISZCZĄ SIĘ WZJEMNIE?

Ruby jest w szoku. Zawieszono ją w prawach uczennicy Maxton Hall i wszystko wskazuje na to, że to sprawka Jamesa. Ruby nie wierzy. Nie po tym, co razem przeszli. Wydawało jej się, że poznała prawdziwego Jamesa, marzyciela, który potrafi ją rozbawić i przyprawia ją niezmiennie o szybsze bicie serca.

Dziewczyna nie zamierza się poddawać i rozpaczliwie walczy o prawo do ukończenia szkoły. James tymczasem kolejny raz zmaga się z brzemieniem rodzinnych obowiązków.

Ruby i James znów muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, czy światy, w których żyją, nie dzieli jednak zbyt głęboka przepaść.



MOJE ODCZUCIA


Pokochałam serię Maxton Hall całym sercem, dlatego byłam ogromnie ciekawa czego mogę spodziewać się w ostatnim tomie. Z wielką przyjemnością powróciłam do tych nietuzinkowych bohaterów.

Ruby została zawieszona w szkole z czym nie może się pogodzić. Oskarżenia w jej kierunku są jakimiś bzdurami, ale dyrektor nie daje jej szansy na wytłumaczenie. Ona jednak nie ma zamiaru tego tak pozostawić. Za wszelką cenę chce wrócić i ukończyć szkołę.

James kolejny raz staje pod presją swojego ojca, który by osiągnąć swój cel jest w stanie posunąć się do wszystkiego, dosłownie. On pragnie się od niego uwolnić, ojciec nie chce mu na to pozwolić.

Nie chcę stać się człowiekiem, który za wszelką cenę narzuca innym swoją wolę i idzie przez życie, nie bacząc na wyrządzone krzywdy. Zawsze mi się wydawało, że nie mam wyboru. Ale minione miesiące pokazały mi, że życie jest nieprzewidywalne. Udowodniły, że jest coś o co warto walczyć. I obudziły we mnie coś, czego dawniej nie czułem: odwagę.
Odwagę, by zrobić coś dla siebie.
Odwagę, by wziąć swoje życie we własne ręce.
Odwagę, by sprzeciwić się ojcu.


Lydia zostaje odesłana przez swojego ojca do ciotki, jest załamana i nie wie co ma robić w zaistniałej sytuacji. Ale z pomocą przychodzi jej brat i przyjaciele. 
Ruby i James po raz kolejny muszą walczyć o siebie samych. Czy im się to uda?

Kolejny raz czytając powieść Mony Kasten nie mogłam się od niej oderwać. Losy bohaterów, których poznałam już w poprzednich tomach nie były mi obojętne i z wielkim przejęciem wyczekiwałam, czym tym razem zaskoczy ich i mnie sama autorka. I nie powiem, że było łatwo, bo tak nie było. Nasi bohaterowie znów muszą zmagać się z wieloma problemami, ale ta książka udowadnia to, że zawsze warto walczyć o siebie. Lekki i przyjemny język powieści, sprawia, że czyta się niezwykle szybko. Książka zawiera w sobie mnóstwo emocji, które odczuwamy na własnej skórze.

Muszę Wam powiedzieć, że to nie jest tylko i wyłącznie kolejna książka o miłości. Bo oprócz niej poruszanych jest wiele ważnych aspektów. Między innymi to, że o marzenia zawsze warto walczyć i każde z nich, nawet to, które wydaje się nierealne do spełnienia może stać się spełnione. Człowiek bez marzeń byłby niczym, bo to właśnie marzenia nas kształtują. James pokaże nam jak to zrobić.

Kolejny poruszany temat to walka o samego siebie. Zawsze i wszędzie warto walczyć o to, czego pragniemy. Naszym życiem nie powinny kierować osoby trzecie, jeśli jesteśmy dorośli sami mamy prawo decydować o sobie. I nawet jeśli nie każda decyzja okaże się słuszna, to doświadczymy tego na własnej skórze i wyciągniemy z tego wnioski na przyszłość. 
Zobaczymy również, jak nastolatka nagle dorośnie, bo życie to nie wieczna bajka, w której zawsze wszystko będzie toczyć się bezproblemowo. Czasem potrzeba czasu, by dojrzeć nie tylko fizycznie, ale również i psychicznie do swoich decyzji.
No i jeszcze zobaczymy jak ważne jest, aby umieć zaakceptować siebie samego takim jakim się jest. Bo jeśli pokochamy siebie samych, to życie stanie się przyjemniejsze i łatwiejsze.

Cieszę się, że mogłam być obserwatorem zmagań Ruby, Jamesa i całej reszty postaci, które występowały w powieści. Dzięki nim przeżyłam wiele pięknych chwil. Nie obyło się też i bez smutków. Patrzyłam jak każdego dnia starają się iść na przód, nie zapominając po drodze popełniać drobnych błędów. Przyglądałam się jak wielką i silną przyjaźnią byli otoczeni nawzajem. I nawet pomimo tego, że ktoś z tych przyjaciół popełnił błąd, nie został skreślony, sam po jakimś czasie zrozumiał błąd i znalazł w sobie siłę, aby przeprosić resztę.

Po przeczytaniu tej serii z ręką na sercu mogę przyznać, iż Mona Kasten wpisuje się na listę autorów, których uwielbiam i po których książki będę sięgać.

Save us to historia od której nie sposób się oderwać. Autorka kolejny raz hipnotyzuje nas niezwykłym klimatem powieści i serwuje nam ogrom emocji. To trzeba przeczytać! Polecam.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję






piątek, października 11, 2019

Autorzy o zwierzętach - Agnieszka Rusin

Autorzy o zwierzętach - Agnieszka Rusin



Agnieszka Rusin - z wykształcenia ekonomistka, na co dzień pracownik administracyjny.
Niepoprawna marzycielka, romantyczka, szczęśliwa mama i żona, kobieta próbująca spełniać swoje marzenia . Pisanie , stało się moją pasją , która małymi kroczkami pozwala mi realizować siebie. W książkach podejmuję historie związane z samym życiem, problemami dnia codziennego i miłością , która nie zawsze bywa łatwa i nie raz spada na nas znienacka , piętrząc po drodze mnóstwo przeszkód zanim zagości w naszym życiu na dobre.

Kocham górskie wędrówki, marzę o wspinaczce na Rysy , chętnie poleciałabym jeszcze raz motolotnią.



1. Czy wyobraża Pani sobie życie bez zwierząt? 

Nie wyobrażam sobie życia bez zwierząt, nasz piesek Nero jest członkiem rodziny. Zwierzęta zawsze były obecne w moim życiu, uważam, że nas uwrażliwiają, potrzebują też naszej bliskości i atencji. 

2. Ile zwierząt miała Pani w swoim życiu?

Nero jest drugim psem w mojej rodzinie, ale mamy też rybki akwariowe i kiedyś mieliśmy chomika🙂.

3. Zwierzę jest dla mnie…
Zwierzę jest dla mnie członkiem rodziny. Przytula się, czasem psoci, słucha gdy do niego się mówi i kocha jeść. Taki jest kochany 🙂.

4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pani zdanie na ten temat?

Nie wiem czy zwierzę ma duszę, ale na pewno jest rozumne, dające swą miłość i jej oczekujące.  

5. Co sądzi Pani o Fundacjach ratujących zwierzęta?
Fundacje ratujące zwierzęta są bardzo potrzebne, tym bardziej, że człowiek niejednokrotnie traktuje je źle. Wyrzuca z domu, zostawia w lesie, źle traktuje.... kary za takie wykroczenia powinny być znacznie wyższe.

6. Załóżmy, że jest Pani świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pani reaguje?
Byłam świadkiem, zawróciłam wtedy samochodem, ale gdy dotarłam na miejsce tego człowieka już nie było ani psa, którego bił na ulicy. Mam nadzieję, że to co zrobił wróciło do niego.

7. Pani ulubione zwierzę to?
Nie mam ulubionego zwierzaka, każde na swój sposób jest wyjątkowe.

8. Jakie zwierzę według Pani byłoby najlepszym bohaterem książki?
Trudno powiedzieć, do tej pory zawsze w moich książkach wspominałam o psach, ale chyba każde zwierze jest odpowiednie do akurat potrzebnej sytuacji.

9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pani?
Pies najlepszy przyjaciel człowieka? No oczywiście ❤️, choć przyznam że bardzo też lubię koty, ale nigdy żadnego nie miałam.

10. Jakie zwierzę według Pani jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?
Najbardziej fotogeniczne zwierzę? Hm... trudne pytanie. Sądzę, że każde ma swój urok i pewnie większość jest fotogeniczna. Ja lubię fotografować mojego pieska🙂


Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas. 







środa, października 09, 2019

Zapowiedź "Za nasze winy" Ewa Bauer

Zapowiedź "Za nasze winy" Ewa Bauer

PREMIERA: 29.10.2019



Jest mi niezmiernie miło ogłosić, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Za nasze winy Ewy Bauer.


Joseph Neubiner, wraz z żoną i trzema synami, decyduje się w ramach kolonizacji józefińskiej osiąść w Królestwie Galicji i Lodomerii, dostrzegając w tym szansę na poprawę losu swojej rodziny. Zamierza znaleźć miejsce, gdzie zapuszczą korzenie. Długa podróż z Sudetów na wschód, a potem trudne początki sprawiają, że nieraz żałuje swej decyzji. Odwrotu jednak nie ma, jedynym wyjściem jest zbudować dom dla dzieci, stworzyć im godne warunki i zdobyć pozycję społeczną. Joseph jest kolejnym pokoleniem Neubinerów, którym przeznaczone jest tułacze życie, pomimo to remontuje stary młyn, z którego korzyści czerpie cała wieś i robi wszystko, by Łany były tym miejscem, do którego zawsze chce się wracać. Niezbyt bogata rodzina posiada mały kapitał w postaci rodzinnych klejnotów i tajemniczej monety, która fascynuje każdego, kto bierze ją w dłonie. Czy zła passa, która im towarzyszy, da się jakoś wytłumaczyć? Czy to klątwa, czy tylko kapryśny los rzuca im kłody pod nogi?


I jak brzmi opis? Zachęcająco? 




poniedziałek, października 07, 2019

Zapowiedź "Echa nierwierności" Edyta Świętek

Zapowiedź "Echa nierwierności" Edyta Świętek

PREMIERA: 29.10.2019


Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Echa niewierności Edyty Świętek. 


FASCYNUJĄCA, PEŁNA EMOCJI, MIŁOŚCI I DRAMATÓW HISTORIA POLSKIEJ RODZINY
Jest rok 1971, w Polsce trwa „epoka Gierka”, na półkach jest więcej towarów, a bydgoszczanie z nadzieją patrzą w przyszłość.
Seniorzy rodu Trzeciaków, Franciszka i Leon, nieustająco martwią się o swoje dorosłe dzieci: Tymoteusza, który nie potrafi być dobrym mężem i doprowadza swoją żonę Elżbietę do próby samobójczej, pracującego w Milicji Obywatelskiej Kazimierza oraz Agatę, która mimo że jest mężatką, romansuje z esbekiem. Jednak najwięcej trosk przysparza im najmłodszy syn, Eugeniusz. Gdy zostaje aresztowany za działalność opozycyjną i trafia do więzienia rodzeństwo robi wszystko, żeby go stamtąd wyciągnąć. Czy im się to uda?
Kto już zaciera rączki na tę historię?




niedziela, października 06, 2019

"Jezioro Cieni" Maria Zdybska

"Jezioro Cieni" Maria Zdybska



TYTUŁ  "Jezioro Cieni"

AUTOR Maria Zdybska

DATA PREMIERY 30.04.2019

WYDAWNICTWO  Inanna

ILOŚĆ STRON 425




OCENA  5/6

OPIS





Lirr i Raiden muszą uciekać z Ysborga nie tylko przed gniewem jego władczyni, ale również przed podążającymi ich tropem bezwzględnymi Łowcami Mocy. Wiedząc, że Maeve nie spocznie dopóki nie zemści się na nich, dwójka zbiegów postanawia poszukać schronienia na brzegach mitycznego Jeziora Cieni.

Odnajdą tam jednak duchy przeszłości, które mogą zmienić wszystko, co dotąd o sobie wiedzieli i wszystko, co kiedykolwiek do siebie czuli.

Nadchodzi czas walki z własnymi demonami!
Nadchodzi czas próby wśród zwodniczych cieni!
Krucze przeznaczenie zaczyna się wypełniać!



MOJE ODCZUCIA

Po przeczytaniu pierwszego tomu, wiedziałam, że będę koniecznie musiała poznać kolejny. Tylko, że wciąż brakowało mi na to czasu. No, ale w końcu się udało! Mam lekturę już za sobą i muszę powiedzieć, że jestem jeszcze bardziej zachwycona jak przy pierwszym tomie. Maria Zdybska stworzyła niesamowitą historię, która wciąga w swój świat już od pierwszych stron i nie odpuszcza aż do ostatniej.

Lirr i Ren są w ciągłej podróży. Uciekają przed Łowcami Mocy, którym dość sprawnie idzie ich tropienie. W podróży towarzyszy im Kruk. Napotykają się na różne niebezpieczeństwa, ale jedno o drugie troszczy się z niezwykłą intensywnością. Choć ciągle przekomarzają się w swoich słownych potyczkach (które uwielbiam), to ewidentnie widać, że jedno drugiemu nie jest obce. Jezioro Cieni do którego zmierzają nie okaże się jednak dla nich łaskawe. A to z czym przyjdzie im się tam zmierzyć, zaskoczy nawet ich samych.

 – Widzisz… magia jest jak potężna trucizna, która zwalcza wszelkie inne. Pewnego dnia jej jad zaczyna krążyć w twoich żyłach, poruszać twoim sercem, a po pewnym czasie nie możesz żyć bez jej słodkiego bólu. Nie pamiętasz już czasów bycia zwykłym człowiekiem. Nie chcesz ich pamiętać.

Autorka w swojej powieści serwuje nam ogrom przygód, intryg i zaciekawienia, skutecznie sprawiając, że trudno oderwać nam się od lektury. Tutaj ciągle coś się dzieje, jedno zdarzenie goni kolejne, a my nie mamy chwili na wytchnienie. Zresztą tak samo jak i nasi bohaterzy, którzy ciągle muszą uciekać. Dwójka naszych głównych bohaterów to niezwykle ciekawe postacie. Raiden jest uparty w swoich postanowieniach i zawsze osiąga to czego chce. Natomiast Lirr przeszła niezwykłą metamorfozę od czasu pierwszego tomu. Stała się dojrzalsza, nie postępuje już tak pochopnie jak kiedyś, stara się wszystko dokładnie przemyśleć. Oczywiście nie zawsze jej się to udaje, ale w końcu każdy uczy się na własnych błędach.

Powieść momentami rozbawiała mnie niemalże do łez, te słowne starcia pomiędzy Lirr i Renem potrafiły być zabawne. I to właśnie w nich polubiłam najbardziej. Ale wiecie, że „kto się czubi, ten się lubi”, prawda? Ale były również momenty pełne napięcia, a nawet i grozy. Maria Zdybska z niezwykłą lekkością manipuluje uczuciami czytelnika, sprawiając, że momentami włos jeżył mi się na ręce. Całość stanowi jedną wielką spójność, która zachwyca czytelnika niemalże w każdym calu. Do tego malowniczy obraz opisywanych miejsc dodaje tej pozycji jeszcze większego smaczku. Ja jestem zachwycona i jedyne za co mam „pretensje” do autorki to za te zakończenie, jak mam teraz iść spokojnie spać? Rozumiem, że autorka uczy nas cierpliwości, ale to są dla nas niezwykłe tortury, by doczekać się kolejnego tomu i poznać dalsze losy.

Pomiędzy Lirrian i Reidenem ewidentnie wisi w powietrzu jakieś uczucie. Tylko, że jedno z drugim (a zwłaszcza Lirr) się przed nim wzbraniają. Ale serca nie da się oszukać. Z tym, że czy można zaufać komuś, kto pragnie odzyskać samego siebie? Czy magia zbliży ich do siebie? A może poróżni?

- Życie jest tu i teraz – rzucił przed siebie, jakby te słowa nawet nie były do niej skierowane – a przyszłość może być taka, jak zechcesz. Nieważne, skąd pochodzisz, kim byłaś kiedyś. Ważne, że śmierć dała ci jeszcze jedną szansę. Przestań tylko w końcu oglądać się wstecz.

Jezioro Cieni to powieść od której czytelnik nie, że nie może, lecz on się po prostu nie chce od niej oderwać. Ta historia jest pełna wartkiej akcji, ciekawych zwrotów i dwójki postaci, od których emocje biją na kilometr. To trzeba przeczytać! Gorąco polecam!


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję






piątek, października 04, 2019

Autorzy o zwierzętach - Alicja Wlazło

Autorzy o zwierzętach - Alicja Wlazło



Alicja WlazłoNiepoprawna optymistka, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Nie poddaje w wątpliwość istnienia smoków; zwykła się nawet upierać, że w przeszłości udało jej się jednego oswoić. Pisanie towarzyszyło jej od zawsze, ale dopiero dwa lata temu zaczęła poważne prace nad debiutancką powieścią.
Fantastyka to jej żywioł. Nawiedzana przez milion pomysłów na minutę, obawia się, że nie starczy jej życia na spisanie chociażby części.

Ponadto jest absolwentką kursów kreatywnego pisania, dzięki którym doceniła potęgę konstruktywnej krytyki.



Jej motto brzmi: pisanie ponad wszystko.


1. Czy wyobraża Pani sobie życie bez zwierząt? 
Nie ma takiej opcji! (śmiech) Zwierzęta od zawsze zajmowały szczególne miejsce w moim życiu. To mama zaszczepiła we mnie miłość do zwierząt i trwa ona do dzisiaj.
2. Ile zwierząt miała Pani w swoim życiu?
Ojej, ciężko stwierdzić! Na pewno rybki, chomiki, świnki morskie, szczurki, żółwia lądowego, psa rasy Beagle, a teraz mam najwspanialszego na świecie kota Tyriona. Mój mąż znowu uwielbia akwarystykę. Ach, no i miałam również konia, Holka, kiedy jeszcze trenowałam jeździectwo. Niestety, gdy przyszły dzieci, brakło czasu na tę pasję i oddałam go w opiekę mojej dobrej znajomej; a jedną pasję przekułam w drugą – pisarstwo.
3. Zwierzę jest dla mnie…
Przyjacielem i pocieszycielem. Kiedy mi źle, wiem, że wystarczy się przytulić do miękkiego futerka Tyriona, a wszystkie smutki odejdą w zapomnienie. Choć Tyrion jest jeszcze moim towarzyszem – asystuje mi podczas długich godzin, które spędzam na tworzeniu kolejnych powieści.

4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pani zdanie na ten temat?
Na pewno mają pozytywną energię, która zaraża swoją aurą i sprawia, że i my stajemy się przy nich lepsi. A przecież właśnie o to w życiu chodzi, prawda?

5. Co sądzi Pani o Fundacjach ratujących zwierzęta?
Z pewnością są potrzebne i robią wiele dobrego dla wszystkich zwierzaków, które nie mają prawdziwego domu. Gdyby nie działanie tych fundacji, strach pomyśleć, jak wiele zwierząt straciłoby szansę na szczęśliwe życie.
6. Załóżmy, że jest Pani świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pani reaguje?
Protestuję. Choć na szczęście nigdy jeszcze mi się to nie przydarzyło.
7. Pani ulubione zwierzę to?
Koń. W końcu sama jestem stalowym koniem w chińskim kalendarzu. ;) Ach, no i jeszcze kot, rzecz jasna!

8. Jakie zwierzę według Pani byłoby najlepszym bohaterem książki?
Ogólnie na rynku jest wiele powieści o psach, kotach, czy koniach, jednak zastanawiam się, jak by to było opisać życie z perspektywy, powiedzmy, pająka, karalucha czy kałamarnicy olbrzymiej? Czy dałoby się dopasować do tych zwierząt odpowiednią fabułę? Nie wiem, trzeba będzie kiedyś spróbować! ;)
9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pani?
Doskonale rozumiem, chociaż ja jestem stuprocentową kociarą. Miałam pieska, ale nigdy nie byłam z nim tak blisko, jak teraz jestem z Tyrionem.
10. Jakie zwierzę według Pani jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?

Gdyby lwy nie były tak leniwe, pewnie one znalazłyby się na pierwszym miejscu! (śmiech) Ale jednak białe tygrysy wyprzedzają je o całe lata świetlne. Są majestatyczne, a siła, która od nich bije wzbudza szacunek i respekt, co widać na zdjęciach. No i oczywiście mój Tyrion. ;)


Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.






piątek, września 27, 2019

Autorzy o zwierzętach - Piotr Tymiński

Autorzy o zwierzętach - Piotr Tymiński


Piotr Tymiński ur. 29 czerwca 1969 roku.
Z wykształcenia magister historii. Ojciec dwóch dorosłych synów, specjalista w dziedzinie mniejszości narodowych w Polsce.


1. Czy wyobraża Pan sobie życie bez zwierząt?
Wyobrażam sobie, naprawdę potrafię sobie wyobrazić wiele „żyć”.  Ale moje życie niewyobrażone, tylko codzienne jest na stałe powiązane z kotami. Od niedawna dwoma, a do niedawna trzema. Tasman przeszedł już na tamtą stronę. Pozostały w naszym domu jeszcze dwa – Riplej i Piksel. Ten ostatni nieoceniony łowczy i słodziak.
2. Ile zwierząt miał Pan w swoim życiu?
W dzieciństwie miałem kota i krótko psa. W dorosłym – psa i cztery koty.
3. Zwierzę jest dla mnie…
Domownikiem i częstym towarzyszem w czytaniu, pisaniu i wielu domowych czynnościach. A jak ułoży się obok i włączy mruczando to tylko przytulić się i iść spać.
4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pana zdanie na ten temat?
Cóż, najpierw musielibyśmy pofilozofować o tym cóż to takiego dusza. Starożytni uważali, że mamy dwie jedną nieśmiertelną umiejscawiali w głowie i ta była racjonalna, drugą śmiertelną zaś w okolicy serca, tą kierowały emocje. Według kanonu religijnego duszę  mamy jedną – nieśmiertelną i tę posiadamy tylko my ludzie, choć ostatnio i tu zachodzą pewne zmiany, mowa jest o duszy wegetatywnej. Hindusi mają w tej materii inny pogląd. Ciekaw jestem co powiedziałby dziś Św. Franciszek. Ja myślę, że zwierzęta duszę mają, czy nieśmiertelną dowiem się po śmierci.

5. Co sądzi Pan o Fundacjach ratujących zwierzęta?
Jeżeli są to fundacje nastawione na pomoc zwierzętom, a nie na wyciągnięcie od ludzi jak najwięcej kasy, to jestem pozytywnie nastawiony do wszelkich ich akcji.
6. Załóżmy, że jest Pan świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pan reaguje?
Natychmiast zwróciłbym temu komuś uwagę, a w skrajnym przypadku znęcania, dzwoniłbym na 112. 
7. Pana ulubione zwierzę to?
Aktualnie kot.
8. Jakie zwierzę według Pana byłoby najlepszym bohaterem książki?
Każde, wszystko zależy od umiejętności i wyobraźni pisarza.
9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pan?
Zgadzam się, choć z moimi kotami żyję w świetnej komitywie.
10. Jakie zwierzę według Pana jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?
Dziś uważam, że koty, a dlaczego? Jak zrobią te przecudne szerokie źrenice to człowiek mięknie.


Serdecznie dziękuję Autorowi za poświęcony mi czas.


Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger