czwartek, grudnia 05, 2019

"Uśmiech losu" Katarzyna Michalak

"Uśmiech losu" Katarzyna Michalak



TYTUŁ  "Uśmiech losu"

AUTOR Katarzyna Michalak

DATA PREMIERY 04.11.2019

WYDAWNICTWO  Znak literanova

ILOŚĆ STRON 320




OCENA  4/6

OPIS





DAJ SIĘ OTULIĆ ATMOSFERĄ ŚWIĄTECZNEJ POWIEŚCI KATARZYNY MICHALAK!
 
Natalia ma jedno jedyne, lecz nierealne marzenie – zostać mamą. Ta tęsknota nie pozwala jej cieszyć się wielką, niezwykłą miłością, jaką obdarza ją Damian. Nad ich związek nadciągają burzowe chmury. Czy Natalii, która straciła nadzieję, uda się zachować miłość?
 
CZY NAPRAWDĘ TRZEBA COŚ STRACIĆ, BY DOCENIĆ TEGO WARTOŚĆ?
 
Zrozpaczona dziewczyna w wigilijny wieczór… ucieka. I pewnie jej los potoczyłby się zupełnie inaczej, gdyby nie porzucony w lesie bezbronny pies. Natalia za wszelką cenę chce ocalić życie Belli. Zabiera ją do Dworu Marcinki, gdzie rozbrzmiewają dziecięce głosy, a w kuchni unosi się zapach wigilijnych potraw. W progu domu pojawia się też Bartosz, którego serce pełne jest tęsknoty za czymś, co nagle i bezpowrotnie stracił.
 
TAK DŁUGO CZEKAMY NA UŚMIECH LOSU, A ON… POJAWIA SIĘ NIESPODZIEWANIE. NIEKONIECZNIE WTEDY, KIEDY TEGO OCZEKUJEMY.
 
Piąty tom kochanej przez Czytelniczki Serii Mazurskiej przynosi nowe wzruszenia, emocje, łzy smutku i radości. Dwór Marcinki, jak zwykle gościnny, przygarnie pod swój dach nie tylko białą, kosmatą Bellę, ale i nowych rozbitków z okrętu zwanego życiem. 




MOJE ODCZUCIA

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Katarzyny Michalak, i może to dla Was dziwne, że zaczynam od 5 tomu pewnej serii, ale uwierzcie mi, że kiedy zobaczyłam tę przeuroczą okładkę wprost nie mogłam się jej oprzeć. Byłam też ogromnie ciekawa stylu autorki, z którym wcześniej nie miałam okazji się zapoznać.

Główna bohaterka Natalia, pragnie zostać matką, ale nie jest jej to dane. Trwają przygotowania do świąt, wokół słychać radosne krzyki dzieci i przyjaciół. I te pierwsze zamiast cieszyć naszą bohaterkę wprost ją przytłaczają. Wigilijnym wieczorem postanawia uciec, ale na swojej drodze spotyka porzuconego psa. Zabiera go do dworu Marcinki i za wszelką cenę pragnie uratować. W dworze oprócz przyjaciół z rodziną pojawia się również Bartosz, mężczyzna, który cierpi, bo stracił coś cennego bezpowrotnie. Małżeństwo Natalii przechodzi kryzys.

Muszę przyznać, że Katarzyna Michalak pisze pięknie, emocjonalnie, a od książki wprost nie mogłam się oderwać. Trochę przeraził mnie ogrom nieszczęść zrzuconych na Natalię, było mi jej momentami ogromnie żal. Co mnie urzekło najbardziej w tej powieści? Historia Belli, przepięknej suki. Dobrze wiecie, że zwierzęta w moim życiu nie są mi obojętne. Spodobało mi się to, iż autorka pokazała, że na świecie są osoby, którym los zwierząt nie jest obojętny i są w stanie zrobić wszystko by im pomóc. Nie zdradzę jak się ta pomoc zakończyła, o tym musicie przeczytać sami. Poruszony temat porzucania zwierząt jest niezwykle ważny, tym bardziej w okresie około świątecznym. Niestety ludzie często kupują psy na prezent gwiazdkowy nie do końca zdając sobie sprawę, jak wielką biorą na siebie odpowiedzialność, której nie zawsze są w stanie podołać. Zwierzę to nie jest zabawka, którą można odłożyć bądź wyrzucić, gdy nam się znudzi. Zwierzę tak jak my żyje, czuje i tęskni, pamiętajcie o tym kochani.

W tej książce zostało poruszonych wiele ważnych problemów, które są istotne w życiu. Bezpłodność, utrata ukochanych osób, toksyczne związki czy też niepełnosprawność. I to był dobry zamysł, jednak moim zdaniem trochę przerósł autorkę. Zbyt krótka książka, by w stu procentach wykorzystać te wątki. Może lepiej by było, gdyby autorka poświęciła tutaj większą uwagę jednemu. Oczywiście nie uważam, że książka jest słaba, bo jest dobra. Powiedzmy, że przymykam oczy na niektóre wady, bo pomijając je, historia wciągnęła mnie w swój świat. Są tutaj emocje, które do mnie przemawiają i choć niektóre wątki wydają się być mało realne, to opisana historia wprowadza nas w iście zimowy nastrój za sprawą otoczenia w którym dzieje się akcja opowieści. Bohaterowie są różnorodni, najbardziej polubiłam Natalię i Bartosza, ale nie mogłam znieść Damiana i jego podłego traktowanie swojej żony. Widzimy tutaj również siłę niezwykłej przyjaźni.

W przyjaźni najpiękniejsze jest to, że intencje masz czyste, a myśli bez fałszu. Po prostu chcesz, by przyjacielowi było dobrze i wygodnie, a nie roztrząsasz, czy uraził twoje uczucia, czy też nie.

Ważny przekaz z książki – niepełnosprawność, która dotyka wielu z nas, wcale nie czyni nas gorszymi ludźmi. Ludzie po prostu albo się z nią rodzą, albo doświadczają jej w niesprzyjających warunkach.  Często nie mają na nią wpływu. Ale pomimo tego, że są niepełnosprawni mają takie samo prawo do miłości jak pozostali. Czasem trzeba im tylko pomóc w to uwierzyć, dodać otuchy, zapewnić, że są wyjątkowi.

Uśmiech losu to przyjemna książka, która wprowadzi nas w zimowo-świąteczny czas. To książka, która urzeka swoim klimatem i porusza serca czytelników. Zachęcam do przeczytania.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję




sobota, listopada 30, 2019

Zapowiedź "Kolory ognia" Aleksandra Galert

Zapowiedź "Kolory ognia" Aleksandra Galert

PREMIERA: 06.12.2019


Jest mi niezmiernie miło ogłosić, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Kolory Ognia Aleksandry Galert. 


Po przejęciu władzy przez nieudolnego uzurpatora stolica Artanu - Fene - staje się miejscem ponurym, podupadłym i skostniałym. Pozostaje jednak względnie spokojna, co przynosi mieszkańcom odrobinę upragnionego wytchnienia. Niestety tylko do czasu, kiedy w mieście nie pojawia się tajemnicza karawana z odległych i mrocznych zakątków królestwa, a po wąskich uliczkach nie zaczynają kręcić się podejrzane postaci, za którymi kroczy śmierć. Wówczas w okolicy przestaje być tak bezpiecznie i nawet Wieczny Ogień, który dotąd był opoką dla mieszkańców, ujawnia swoją niszczycielską naturę. 

Wychowanka maga, Larina, żeby ratować życie, jest zmuszona uciekać z miasta. Ponadto jej opiekun i namiastka rodziny, Eren, wpada w poważne tarapaty i trzeba wyruszyć mu na ratunek. Larina od dawna marzyła o dalekich podróżach, ale wyobrażała je sobie zupełnie inaczej. Jej marzenia nie uwzględniały obecności asasynów i czarnoksiężników...

Na szczęście dziewczynie towarzyszy dwójka oddanych przyjaciół i Kot. Kot, bez którego cała historia mogłaby się potoczyć zupełnie inaczej.

Lecz czy w tych mrocznych czasach jest jeszcze szansa na to, że kiedyś powróci legendarna Księżniczka Światła i przywróci światu ład i harmonię?



I co powiecie na ten opis? 


piątek, listopada 29, 2019

Autorzy o zwierzętach - Marta Matulewicz

Autorzy o zwierzętach - Marta Matulewicz


Marta MatulewiczMieszkanka małego ślicznego miasta, w którym dorastała i z którego wyjechała na dziesięć lat do Wielkiej Brytanii. Wróciła stamtąd z dwójką dzieci, mężem i z 89 kartonami rzeczy absolutnie potrzebnych.




1. Czy wyobraża Pani sobie życie bez zwierząt?  
Nie absolutnie ;)
2. Ile zwierząt miała Pani w swoim życiu?

Tylko jednego chomika, który po roku zdechł. Było to dla mnie tak smutne, że nie chciałam więcej przeżywać znów bólu rozstania z ukochanym zwierzęciem.
3. Zwierzę jest dla mnie…

Najwierniejszym przyjacielem. Nie obchodzi go jakie mam buty, status społeczny i ile folo wersów na Instagarmie, liczy się tylko uwaga jaką chce by mu poświęcać ;)

4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pani zdanie na ten temat?

Uważam, że to ludzie nie mają duszy. Zwierzętom w tej kwestii nic nie można zarzucić.


5. Co sądzi Pani o Fundacjach ratujących zwierzęta?

Uważam, że to jedna z najpotrzebniejszych instytucji na świecie.

6. Załóżmy, że jest Pani świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pani reaguje?

Morduję na miejscu ;)  a w sądzie tłumaczę że żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej.

7. Pani ulubione zwierzę to?

Psy, konie, rybki, chomiki, papugi.

8. Jakie zwierzę według Pani byłoby najlepszym bohaterem książki?

Myślę, że delfin, żółw, pies, pszczoła ☺

9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pani?

Oczywiście, że tak w 100 % się zgadzam ☺ 

10. Jakie zwierzę według Pani jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?

Myślę, że każde zwierzę uchwycone  w kadrze jest fotogeniczne ☺ 


Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.



poniedziałek, listopada 25, 2019

"Następnym razem" Karolina Winiarska

"Następnym razem" Karolina Winiarska




TYTUŁ  "Następnym razem"

AUTOR Karolina Winiarska

DATA PREMIERY 20.11.2019

WYDAWNICTWO  Szósty Zmysł

ILOŚĆ STRON 320




OCENA  5+/6

OPIS





ILE RAZY MOŻNA NIE DOSTRZEC MIŁOŚCI ZANIM BĘDZIE ZA PÓŹNO?

Poruszająca opowieść o życiu oraz miłości, która nie przemija – idealna na zimowe wieczory pod kocem, z kubkiem ulubionej herbaty.

Tego debiutu nie możesz przegapić!

Pod włoskim słońcem, między Olgą a Michałem zrodziło się uczucie. Po powrocie do Polski ich kontakt się urywa. Jednak żadne z nich nie wymazało tego drugiego z pamięci. Kilka lat później, jako dorośli ludzie, próbują zbudować nowe związki, chcąc zapomnieć o przeszłości i nie wracać do tego, co ich łączyło. Mimo to wciąż o sobie myślą i tęsknią.

Czy Olga i Michał odważą się pójść za głosem serca?

I czy pierwsza miłość może przetrwać próbę czasu?

Następnym razem to historia o sile pierwszej miłości, która nigdy nie daje o sobie zapomnieć.



MOJE ODCZUCIA

Czy kiedykolwiek w życiu zdarzyło się wam spotkać jakąś osobę i wystarczyła jedna krótka chwila, a już wiedzieliście, że pozostanie w waszym sercu już na zawsze? Czy wierzycie w siłę pierwszej miłości, nawet kiedy cała reszta się temu sprzeciwia?

Rozstanie boli – zwłaszcza zbyt szybkie. Jest moment, gdy widzisz ciemność i pustkę. Nie wierzysz. Krzyczysz, bo świat się kręci, a nie powinien. Po chwili przychodzi jednak spokój. Nie mija tęsknota. Nie mija smutek. Nie mija. Zostaje. Oswajasz je i co wieczór głaszczesz. Ostrożnie, z dystansem. Czasami myślę, że to nieprawda – zły sen, lecz on nie znika. Wtedy na chwilę znowu się łamię i cierpię po cichu.

Olga i Michał poznają się na wakacjach we Włoszech. Od razu czuć między nimi chemię, jednak ani jedno, ani drugie nie ma w sobie wystarczająco odwagi, aby zawalczyć o te uczucie. Po powrocie do Polski ich drogi się rozchodzą na kilkanaście lat. W tym czasie od czasu do czasu wysyłają do siebie krótkie sms-y. Dorastają, każde z nich stara ułożyć sobie życie. Zarówno ona jak i on przechodzą w swoim życiu wzloty i upadki, choć mogłabym rzec, że tych drugich jest znacznie więcej. Po wielu latach spotkają się ponownie. Czy to wystarczy, aby ich miłość zakwitła ponownie?

Książka ta jest debiutem Karoliny Winiarskiej i jeśli przyszłoby mi ją podsumować jednym słowem, brzmiałoby ono ŁAŁ. Nie spodziewałam się, że książka tak bardzo wciągnie mnie i trudno będzie mi się od niej oderwać. Autorka stworzyła powieść, która daje wiele lekcji życia, uczy pokory, ale pokazuje również, że prawdziwa miłość może trwać wiecznie niezależnie od okoliczności. Jest tutaj ogrom emocji, nie obędzie się też bez łez i złamanego serca. Wspólnie z Olgą i Michałem śledziłam ich życie, i nie mogę ukryć, że moje serce krwawiło, gdy patrzyło jak bardzo tych dwoje potrzebowało siebie nawzajem, a jednak los (a raczej autorka) pokierował nimi inaczej. Każde z nich stworzyło własne związki, założyli rodzinę, jednak nigdy tak naprawdę do końca nie byli szczęśliwi, nie kochali całym sercem, bo ich serca połączyły się w jedność wtedy na tamtych pamiętnych wakacjach.

Olga to spokojna i rozważna dziewczyna, która nie porywa się z motyką na słońce. Wie, czego chce od życia. Cały czas nie może zapomnieć o Michale. Mimo to stara ułożyć sobie jakoś życie i nawet jej to wychodzi do pewnego czasu.  Nie sposób jej nie polubić.

Michał to chłopak, o jakim mogłaby zamarzyć każda dziewczyna. Czuły, troskliwy i opiekuńczy. Stara ułożyć sobie życie z inną, choć w jego sercu ciągle pozostaje Olga. Tylko czy można ułożyć życie z kimś, kogo tak naprawdę się nie kocha?

Muszę przyznać, że autorka nieźle namieszała w życiu tej dwójki, o czym sami się przekonacie. Narracja jest poprowadzona dwutorowo, dzięki czemu cały czas śledzimy życie zarówno jej jak i jego. Prosty język autorki jest przyjemny w odbiorze. Doskonała kreacja bohaterów, którzy nie są ludźmi idealnymi. Potykają się w swoim życiu, co czyni ich jeszcze bardziej rzeczywistymi. Myślę, że każdy z nas może odnaleźć w nich cząstkę siebie. I nie myślcie sobie, że to kolejna powieść o pięknej, bezkompromisowej miłości, bo tak nie jest. To historia słodko-gorzka, która okraszona jest łzami, tęsknotą i cierpieniem. I która złamała moje serce.

Ile razy w życiu żałujemy, że czegoś nie zrobiliśmy? Zapewne tysiące razy. A później zastanawiamy się co by było gdyby… Dzięki tej historii powinniśmy się nauczyć, że jeśli na czymś nam w życiu zależy, to musimy o to walczyć bez względu na wszystko. Jeśli nie spróbujemy będziemy żałować. A jeśli spróbujemy przekonamy się czy było warto. W życiu wszystko ma swój cel i nic nie dzieje się bez przyczyny. Jeśli poznajemy osobę i czujemy, że jest nam bliska, powiedzmy jej o tym, nie ukrywajmy tego.

- Niczego nie wolno w życiu żałować. Wszystko dzieje się po coś. Pamiętaj.

Ta książka stara się nam przekazać, że w życiu prawdziwa miłość nie kończy się nigdy, nawet mimo odległości i upływających lat. Że czasem potrzeba wiele czasu, abyśmy w końcu mogli dojrzeć prawdę i się do niej przyznać. Nasi bohaterowie różnie wiedli życie, ale szczęście tak naprawdę odnaleźli dopiero przy sobie.

I jedyne do czego muszę się przyczepić, i co wręcz raziło mnie w oczy to słaba korekta książki. Dawno, naprawdę dawno nie znalazłam tylu błędów w książce. Ja rozumiem, że może ich się pojawić kilka, ale nie kilkanaście.

Następnym razem to przepiękna historia o tęsknocie do pierwszej miłości, która potrzebowała wielu długich lat, by znów móc iść wspólnie przez życie. To historia, która uświadamia nam, jak ważne jest, aby nie kryć się ze swoimi uczuciami. Ale to przede wszystkim historia, która na długo zapadnie w nasze serca i nie pozwoli o sobie zapomnieć. Polecam z ręką na sercu.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję






sobota, listopada 23, 2019

"Za ostatnią gwiazdą" Magdalena Kołosowska [PATRONAT/PRZEDPREMIEROWO]

"Za ostatnią gwiazdą" Magdalena Kołosowska [PATRONAT/PRZEDPREMIEROWO]



TYTUŁ  "Za ostatnią gwiazdą. Lepsze jutro"

AUTOR Magdalena Kołakowska

DATA PREMIERY 26.11.2019

WYDAWNICTWO  Replika

ILOŚĆ STRON 288




OCENA  6/6

OPIS


Aby przygotować się na lepsze jutro, trzeba pożegnać się z przeszłością.
Kamila niczego nie pamięta. Tamten dzień jawi się jej jako zamazany obraz i gdyby nie przypadek, nie dowiedziałaby się, że wydarzyło się coś złego.
Na dodatek okazuje się, że sprawy mają się zupełnie inaczej, niż je dotąd widziała. Krok po kroku wszystko, co budowała z takim trudem, rozpada się jak domek z kart. Dziewczyna będzie musiała nauczyć żyć się od nowa, wybaczyć sobie i poszukać pomocy. Czy najbliżsi zdadzą trudny egzamin w chwili, gdy będzie ich najbardziej potrzebowała?




MOJE ODCZUCIA

Dwie pierwsze części Lepszego jutra pokochałam całym sercem. Kinga, Karolina, a teraz przyszedł czas, by poznać lepiej Kamilę. Wszystkie trzy siostry stały się dla mnie niczym przyjaciółki, którym kibicowałam całym sercem.

Kamila jest najmłodszą z sióstr. W poprzednich częściach poznajemy ją, jako tą, która na pewien okres oddala się od swoich bliskich. A później spotyka ją ogromne nieszczęście, gdyż zostaje brutalnie zgwałcona, choć nic z tego nie pamięta.

Czułam się jak w pułapce. Nie chciałam być sama a jednocześnie unikałam ludzi. Nie chciałam z nikim rozmawiać, z nikim się spotykać. Najchętniej przeniosłabym się na bezludną wyspę. Wszyscy mi przeszkadzali. Przeszkadzało mi to, że wiedzieli o zgwałceniu, że patrzyli na mnie z politowaniem albo nie patrzyli w ogóle. Bałam się tego, co sobie mogli o mnie pomyśleć, ale najbardziej bałam się swoich myśli.
Z każdym dniem nienawidziłam siebie bardziej. Za to, że nie pamiętałam.

I właśnie w tej części poznajemy ją zarówno po, jak i przed tym wydarzeniem. Magdalena Kołosowska krok po kroku przedstawia nam jak wyglądało jej życie u boku Mateusza, jak bardzo Kamila dała się mu omamić i wcześniej nie dostrzegała pewnych spraw.

Autorka porusza kolejny ważny problem jakim jest gwałt na bezbronnej dziewczynie. W dzisiejszym świecie słyszy się wiele o pigułkach gwałtu. To mogłoby (oby nie!) spotkać każdą z nas. I myślę, że każda z nas miałaby problem, aby sobie z tym poradzić. Bo jak pogodzić się z tym, że ktoś okrutnie i nieodwracalnie naruszył naszą godność? Nasza bohaterka zamyka się w sobie, nie radzi sobie z zaistniałą sytuacją, a jej jedyną ucieczką od tych wydarzeń staje się połykanie coraz większej dawki leków przeciwbólowych. I właśnie wtedy pewnego dnia poznaje Konrada, który wyciąga do niej pomocną dłoń.

Spojrzałam na niego i uderzyła mnie myśl, że przecież nie ucieknę przed przeszłością. Nie uda mi się ukrywać prawdy do końca życia. I cokolwiek się wydarzyło, miało wpływ na mnie, na to kim jestem i co robię. Mogłam zanurzyć się w przeszłości, rozpamiętywać i analizować wszystkie sytuacje wciąż od nowa. I jednocześnie tracić szansę na przeżycie czegoś fajnego. Albo stawić temu czoła. I żyć. Próbować. Iść do przodu.

Podobnie jak w poprzednich częściach nie mogłam oderwać się od czytania. Historia Kamili sprawiła, że na kilka godzin przeniosłam się do jej życia. Autorka pozwoliła mi poznać lepiej jej świat, jej wybory.

Kiedy kobietę dotyka problem gwałtu, ciężko jej się na nowo przekonać do mężczyzn. Często się ich boją, myślą, że znów może spotkać je coś złego. Ale tak naprawdę nie można wrzucać wszystkich facetów do jednego worka. A miłość? Ona zawsze może wejść do naszego życia, nawet niepostrzeżona. Bo na miłość nigdy nie jest za późno.

W ostatnim tomie cyklu Lepsze jutro zaglądamy również w życie dwóch pozostałych sióstr, o których mieliśmy okazję czytać we wcześniejszych tomach. Autorka zadbała o to, aby nie zostały pominięte. Miło było dowiedzieć się co u nich słychać i jak im się układa teraz życie.

Czytanie tej serii było dla mnie czystą przyjemnością. Nienaganny styl autorki, bohaterowie z krwi i kości oraz książki pisane samym życiem. Trochę mi smutno, że to już koniec przygód sióstr, gdyż bardzo się z nimi zżyłam i będzie mi ich brakowało. Jednakże doskonale wiem, że wszystko co ma swój początek musi mieć też i swój koniec.

Za ostatnią gwiazdą to doskonałe zwieńczenie cyklu Lepsze jutro. Autorce udało się mnie zaskoczyć, zmylić i zainteresować. To historia pełna emocji, smutków i radości, a przede wszystkim to opowieść o sile siostrzanej miłości. Gorąco polecam!


Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Autorce oraz



piątek, listopada 22, 2019

"Gra" Marta Matulewicz [PATRONAT/PRZEDPREMIEROWO]

"Gra" Marta Matulewicz [PATRONAT/PRZEDPREMIEROWO]



TYTUŁ  "Gra"

AUTOR Marta Matulewicz

DATA PREMIERY 25.11.2019

WYDAWNICTWO  Marta Matulewicz

ILOŚĆ STRON 338




OCENA  4/6

OPIS





Anita zdecydowanie igra z losem! Wyjazd na Wyspy ma być spełnieniem marzeń o wielkiej przygodzie. Jej nowi pracodawcy sprawiają wrażenie idealnej rodziny – bogatej, miłej i szczęśliwej. Wkrótce, okazuje się jednak, że rzeczywistość jest zupełnie inna, a pod płaszczykiem serdecznych uśmiechów i uroczych komplementów kryje się wiele tajemnic. W drodze do poznania prawdy przyjdzie jej zmierzyć się z konsekwencjami swoich decyzji. Jak skończy się ta gra, w której nie wiadomo, kto tak naprawdę rozdaje karty? Przekonajcie się sami…



MOJE ODCZUCIA

Anita to młoda i sympatyczna, poszukująca pracy dziewczyna. Dostaje ofertę pracy w Londynie jako niania dwójki dzieci. Zanim podejmie decyzję wybiera się ze swoją przyjaciółką do wróżki. Tam wychodzi na to, by nie podejmowała pracy za wodą, bo to nie wróży niczego dobrego. Ona jednak nie wierzy w te brednie i na przekór wszystkiemu podejmuje się tej pracy. Czy przepowiednie wróżki się sprawdzą? Z czym przyjdzie się zmierzyć Anicie?

Praca niani, szczególnie kiedy lubi się dzieci, powinna być czystą przyjemnością. Ale co zrobić, gdy dzieci od początku nie akceptują niani? Gdy nie chcą z nią rozmawiać, bawić się, a nawet przebywać w jej towarzystwie? Nasza bohaterka jednak tak łatwo się nie poddaje, próbując zjednać sobie ich sympatię. Bo to, że zyskała już sympatię Claire i Georga (zwłaszcza jego) jest oczywiste.

Anita jest bardzo spostrzegawczą dziewczyną. Już w dniu przyjazdu w oknie dostrzega cień młodej kobiety, ale państwo Marlow zapewniają ją, że musiała mieć jakieś zwidy. Jej pracodawcy, wydający się normalnymi ludźmi, wcale takimi nie są. Na jaw wychodzi wiele szczegółów z ich życia, a sama Anita  jest nimi wstrząśnięta.
George – mężczyzna, który notorycznie zdradza swoją żonę, nawet tuż za jej plecami. I ona – Claire, która o tym wie, a mimo to nic z tym nie robi. Jak widać, kiedy w grę wchodzą pieniądze, ludzie są w stanie posunąć się do wszystkiego.

Nie miałam pojęcia skąd wiedziałam, że George dał kasę temu ruskowi, nie wiem skąd wiedziałam, że Claire poznała Thomasa w tym swoim luksusowym hotelu już drugiego dnia jej pobytu, na śniadaniu, patrzyłam na nią i wiedziałam… Jakby coś szeptało mi w głowie o ich tajemnicach.

W życiu państwa Marlow zaczyna robić się niezły bałagan. Do tego tajemnicze zniknięcie poprzedniej niani – Marlen, które nie daje spokoju Anicie. I jeszcze Magda – polka, która również pracuje w ich okolicy jako niania. Obie dziewczyny pewnego dnia, wywołują ducha zmarłej dziewczyny. Od tego czasu nic już nie będzie takie samo. Nagła zmiana Anity ze spokojnej i rozważnej w pyskatą i pewną siebie szokuje jej pracodawców. Co się z nią dzieje? Wszystko wskazuje na to, że została opętana. Jak zakończy się ta historia?


Marta Matulewicz stworzyła powieść, w której na pozór toczy się normalne życie bohaterów. Jednak z każdą kolejną przewróconą stroną, w tym życiu zaczyna dziać się coraz więcej dziwnych rzeczy. Niewiadome zniknięcia poprzednich niań, coraz bardziej intrygują Anitę do tego stopnia, że koniecznie musi odkryć o co w tym wszystkim chodzi.

Stworzeni bohaterowie są różnorodni, autorka nie trzyma się jakiś specjalnych schematów. Każdy z nich ma coś na sumieniu. Anitę polubiłam od razu, jednak za sprawą jej przemiany miałam do niej później mieszane uczucia, gdyż po prostu nie była sobą. Niesamowicie wkurzał mnie George, który tylko udowodnił, że facet potrafi naprawdę być świnią i to podłą.

Co za podła baba, chciała się mnie pozbyć ze swojego domu! Jeszcze nie zamierzałam się wyprowadzać. Za zdradę zapłaci zdradą – Anita.

Gra to thriller, który zabierze nas w podróż pełną wrażeń, przygód, tajemnic i braku akceptacji odrzucenia. Jeśli jesteście ciekawi do czego jest zdolna posunąć się odrzucona dziewczyna, koniecznie przeczytajcie.


Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Autorce.






piątek, listopada 22, 2019

Autorzy o zwierzętach - Jarosław Wilk

Autorzy o zwierzętach - Jarosław Wilk


Jarosław WilkRocznik 1970. Człowiek dwóch epok. Ojciec z miłości. Pisarz z pasji. Menadżer z zawodu. Mieszka i pisze w małej wsi pod Wrocławiem.

Mały Jarek na kolanach u mamy, z tatą oraz siostrą. 


1. Czy wyobraża Pan sobie życie bez zwierząt?
Bez zwierząt wokół siebie nie. Może dlatego mieszkam obecnie niemal w lesie, a na pewno w bardzo dziewiczym otoczeniu.  Z okien domu widzę czasem jelenie, łanie, dziki, czaple, a nawet orły i czarne bociany. Zwierzęta w domu jednak niekoniecznie. To obowiązek. Zbyt wiele przebywam w rozjazdach, a posiadanie nawet tylko kota czy psa to odpowiedzialność.
2. Ile zwierząt miał Pan w swoim życiu?
Pierwsza była Norka. Norka była od zawsze odkąd pamiętam. Była foksterierem. Umarła gdy miałem 10 lat. Potem był Iron. Ukradłem go jednemu alkoholikowi. Rudy cocker spaniel. Podobno nie ma głupich psów ale tak tez mówią o ludziach,  czyli to g … prawda. Mój rudy Iron był psim debilem. Bardzo mądrym psem był skundlony owczarek niemiecki. Nazywała się Kama. Bardzo lubiłem sukę. Suki są ekstra. Kama żyła długo ale to był już pies głównie mojej mamy. We Wrocławiu miałem kotkę AC, persa. Świetna kumata kotka. Zabrała ją jedna zła kobieta, co to się ode mnie wyprowadziła. Tak i o AC jak i o kobiecie słuch zaginął. Mam nadzieję, że jeszcze żyje. Koty są przecież długowieczne. Był też maine coone Slayer. Ten był naprawdę super kumplem i dobrym towarzyszem. Nie tolerował jednak samotności, a mnie często jak wspominałem w domu nie ma. Niezadowolenie z tego powodu manifestował w bardzo nieprzyjemny sposób. Srał gdzie popadnie, i nigdy do kuwety. Wystarczyło bym wyjechał z domu tylko na jeden dzień i było gwarantowane, że po powrocie spędzę kilka godzin z maską na twarzy i szczotką w ręce. Próbowałem wielu sposobów, korzystałem nawet z porad psycholożki zwierzęcej. Wszystko na nic. Koty uwielbiam, gówna nie. To drugie wzięło górę. Slayer mieszka na gospodarstwie pod Poznaniem u rodziny mojej redaktorki Kasi w towarzystwie dwóch kotów i dwóch psów. Jest szczęśliwy i pdobno sra tylko do kuwety. Był też Mruk … ale to całkiem inna historia.
3. Zwierzę jest dla mnie…
Na razie nie planuję. 
4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pana zdanie na ten temat?
Znam więcej ludzi bez duszy, niż zwierząt.

5. Co sądzi Pan o Fundacjach ratujących zwierzęta?

Każda pomoc słabszym i potrzebującym jest dobra. 
6. Załóżmy, że jest Pan świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pan reaguje?
Zależy. Albo w ryj albo policja. 
7. Pana ulubione zwierzę to?
Kot. 
8. Jakie zwierzę według Pana byłoby najlepszym bohaterem książki?
Kot Mruk.
9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pan?
Psy są uzależnione od człowieka. Z kotami na ten przykład jest trochę inaczej. Chodzą własnymi drogami. Ale czy przyjaciel to ten, co wciąż skacze wokół człowieka i zawsze się cieszy na jego widok. Raczej nie, dlatego nie do końca zgadzam się z tym powiedzeniem. Ale też jemu nie przeczę. Różnie bywa.
10. Jakie zwierzę według Pana jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?
Nie należę do ludzi szczerzących się do filmików ze zwierzętami ani wpatrujących się ich fotografie. Wolę zastanawiać się nad fotogenicznością płci pięknej 😉


Serdecznie dziękuję Autorowi za poświęcony mi czas.




Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger