sobota, maja 15, 2021

"Złoty konik dla Palmiry" Ewa Formella [PATRONAT MEDIALNY/PRZEDPREMIEROWO]

"Złoty konik dla Palmiry" Ewa Formella [PATRONAT MEDIALNY/PRZEDPREMIEROWO]

 


TYTUŁ  "Złoty konik dla Palmiry”

CYKL Szkatułka wspomnień (tom 4)

 

AUTOR Ewa Formella

 

DATA PREMIERY 18.05.2021

 

WYDAWNICTWO  Replika

 

ILOŚĆ STRON 312

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS




Kolejna po Listach do Duszki, Muzyce dla Ilse i Kołysance dla Łani opowieść ze szkatułki wspomnień.
Wzruszająca
 historia przyjaźni żydowskiej dziewczynki i polskiego chłopca.

Palmira i Jerzyk wychowują się na jednym podwórku. Wspólnie się bawią i beztrosko poznają świat, nie przywiązując większej wagi do tego, że należą do różnych narodów. Dopiero wybuch wojny boleśnie im te różnice uświadomi, stawiając przed nimi wyzwania, z którymi nie poradziłby sobie niejeden dorosły. Ich przyjaźń zostanie wystawiona na próbę, a dzieci będą musiały przejść przyspieszony kurs dorastania w nieludzkich, dramatycznych warunkach.
Historia prawdziwa. Spisana na podstawnie wspomnień, domysłów i tajemnic.


MOJE ODCZUCIA

 

 

Historie, które wyzwalają w nas cały wachlarz emocji, przyczyniają się do wspomnień odległych lat są niezwykłe, wzruszające i niezastąpione. I taka właśnie jest nasza dzisiejsza pozycja. To niezwykła perełka obok której nie można przejść obojętnie.

Palmira oraz Jerzyk wychowywali się na jednym podwórku. Ona była nieco starszą Żydówką, on młodszym Polakiem. Nie przeszkadzało im to jednak w tym, aby się przyjaźnić. Kiedy wybuchła wojna, ich życie diametralnie się zmieniło. Obydwoje w bardzo krótkim czasie musieli dorosnąć, a wyzwania jakie na nich czekały mogłyby przerosnąć niejednego dorosłego człowieka. Ich przyjaźń została wystawiona na ciężką próbę.
Dziś obydwoje są starymi, doświadczonymi przez życie osobami. I choć życie płynie wciąż do przodu, bolesna przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć.
Ta historia jest prawdziwa, spisana na podstawie wspomnień.

- Posłuchaj, synu! – Jerzy Kolpisz zrobił taką minę, że Michał w pierwszej chwili poczuł dziwną konsternację. – To nie były czasy ciepłych kapci, bajek w telewizji czy chuchania i dmuchania na dziecko, to była wojna! Chociaż za wszelką cenę straciliśmy się zachować jak najdłużej nasze dzieciństwo, grając na podwórku w szmacianą piłkę czy organizując bitwy na drewniane szable, musieliśmy dorosnąć szybciej niż współcześni kilkulatkowie. Gdybyś widział ludzi z postrzałami, gdybyś widział swoich sąsiadów jak bydło wpychanych do ciężarówek, bez względu na to czy to starzec, czy kobieta w ciąży, czy dziecko, gdybyś musiał kraść jedzenie, bo ktoś cierpiał z głodu, zrozumiałbyś, że moje dzieciństwo bardzo się różniło od twojego.


Kiedy zaczęłam czytać tę pozycję, absolutnie wiedziałam, że będzie to niezwykła historia i się nie pomyliłam. Czytając, emocje nie opuszczały mnie ani na moment. Nie raz i nie dwa zatrzymywałam się przy czytaniu i wracałam wspomnieniami do bolesnych przeżyć mojej babci, jako młodej osoby. Była w podobnym wieku do naszych głównych bohaterów, kiedy w jej życiu również odgrywał się dramat, może też ze względu na to, odbierałam tę powieść niezwykle osobiście. Powróciły wspomnienia, niesprawiedliwość ludzkiego losu, a nader wszystko te straszne obrazy niejednokrotnie opowiadane przez moją babcię. Tamte czasy, zarówno mojej babci, jak i Pamiry oraz Jerzyka nie da się wymazać z pamięci, zbyt dużo okropieństwa, zbyt dużo cierpienia. One pozostaną z nami już na zawsze, przekazywane z pokolenia na pokolenie.

Ewa Formella ujmuje w prostocie przekazu swojej powieści. Powieści, która została spisana na podstawie prawdziwej historii, więc tym bardziej to o czym czytamy, wpływa na nas bardzo emocjonalnie. Nie raz i nie dwa pojawiły się łzy w moich oczach. Historie takie jak ta, uświadamiają nam częstokroć jak niewiele wiemy o swoich przodkach, jak bardzo czasem się mylimy co do nich. Bo to dzięki wnukom naszych bohaterów, poznajemy tak naprawdę ich samych. Anika wnuczka Palmiry po opuszczeniu przez seniorkę szpitala bierze ją na jakiś czas pod swoje skrzydła i dopiero wtedy tak naprawdę poznaje swoją babcię i jej przeszłość. Natomiast Michał, wnuczek Jerzego za sprawą podjęcia pracy we Włoszech dowiaduje się coś więcej na temat korzeni swoich przodków.

- Przepraszam. – Anika pocałowała dłoń seniorki i przytuliła ją do policzka.
- Za co ty mnie, dziecko, przepraszasz?
- Za to, babuniu, że tyle lat żyłam tak daleko, że żyłam obok ciebie zamiast z tobą. Jest mi wstyd, bo mam w rodzinie wielką bohaterkę, a nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy.
- Jaką bohaterkę, dziecko. Takich jak ja było setki, tysiące. Ale takie były czasy, dzisiaj niewielu chce o tym mówić.


Autorka pokazuje nam świat, w którym nic nie jest takie jak powinno. Ludzie nie są sobie równi, są lepsi i gorsi. Chociaż tak naprawdę to wojna poróżniła ludzi. Bo czy w rzeczywistości jest ważne to, jakiej jesteśmy narodowości? Skąd pochodzimy? Dziś nie ma to większego znaczenia, ale w tamtych odległych czasach to skąd się pochodziło miało ogromny wpływ na życie. Kiedyś miało znaczenie to z kim się zadajemy, chociaż nie wszyscy mierzyli się jedną miarą. Byli i tacy, którzy mimo zagrożenia potrafili wyciągnąć pomocną dłoń do tych, którzy jej naprawdę potrzebowali. Przedstawiona historia pokazuje nam, że pomimo cierpienia i dramatu zawsze znajdzie się ktoś, kto ma w sobie dobroć i komu nie jest obojętny los innych osób.

Sięgnijcie po tę powieść, usiądźcie wygodnie i poznajcie losy Palmiry oraz Jerzyka, niezwykłej dwójki, która w swoim życiu wiele przeszła.

Mimowolnie dotknęła dłonią złotego wisiorka, z którym nie rozstawała się prawie wcale. Był takim specyficznym łącznikiem między tym a tamtym życiem i chociaż niewiele pamiętała z życia w Polsce, to z sentymentem wracała do tych trudnych, pełnych strachu dni, które przeżyła dzięki swojemu przyjacielowi.

Złoty konik dla Palmiry to powieść, która za długo pozostanie ze mną, a jej wspomnienie zawsze będzie wywoływało we mnie ogrom emocji. Niezwykła, wyjątkowa i poruszająca każde serce. Koniecznie przeczytajcie.



Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję




wtorek, maja 11, 2021

Zapowiedź patronacka "Zakręcona znajomość" Justyna Leśniewicz

Zapowiedź patronacka "Zakręcona znajomość" Justyna Leśniewicz

 

PREMIERA: 31.05.2021



Jest mi niezmiernie miło ogłosić, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Zakręcona znajomość Justyny Leśniewicz. 



👇


Niewielka wiejska miejscowość. Roztrzepana singielka. Przypadkowy wczasowicz.


Patrycja to nieco chaotyczna, mieszkająca w małej wiosce trzydziestolatka. Jako że jeszcze nie wyszła za mąż, wśród lokalnej społeczności uważana jest za starą pannę. Fakt ten jest solą w oku jej matki, która naciska, by córka zmieniła stan cywilny. Okazja ku temu trafia się, gdy w okolicy pojawia się tajemniczy Adam.


Umiejętność Patrycji do pakowania się w przedziwne sytuacje sprawia, że ścieżki jej i przystojnego mężczyzny się przecinają.


W przeciwieństwie do matki, dziewczyna nie łudzi się jednak, że ta znajomość zakończy się romantycznym „i żyli długo i szczęśliwie”, zwłaszcza że na palcu letnika połyskuje obrączka.


Jakie sekrety skrywa mężczyzna? Czy dziewczyna ulegnie jego czarowi i złamie swoje zasady? A przede wszystkim – jaki wpływ na relację tej dwójki będą mieli mieszkańcy wioski?

👆





poniedziałek, maja 10, 2021

"Słodki smak marzeń" Aneta Krasińska [PATRONAT MEDIALNY]

"Słodki smak marzeń" Aneta Krasińska [PATRONAT MEDIALNY]

 



TYTUŁ  "Słodki smak marzeń”

CYKL Słodki smak marzeń (tom 1)

 

AUTOR Aneta Krasińska

 

DATA PREMIERY 14.04.2021

 

WYDAWNICTWO  Jaguar

 

ILOŚĆ STRON 344

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS




 

Najnowsza powieść autorki kilkunastu popularnych książek z kategorii literatury obyczajowej.

Przeprowadzka, nowa praca i… nowe znajomości.
Czy Laura odnajdzie szczęście w wielkim mieście?



Laura Kosińska wyjeżdża z rodzinnej wioski na studia do Warszawy i rozpoczyna pracę w agencji reklamowej prowadzonej przez apodyktyczną pracoholiczkę. Na szczęście Laura trafia na współpracowników, którzy szybko stają się jej przyjaciółmi. Grupa trzydziestolatków pracuje pod presją czasu, podejmując wciąż nowe, coraz bardziej wymagające wyzwania. Młodzi ludzie potrafią się też jednak cieszyć urokami nocnego życia stolicy. Długie, często zakrapiane alkoholem wieczory stają się odskocznią od nadmiaru obowiązków zawodowych i samotności.
W pewnym momencie na drodze Laury pojawia się ktoś, kto zmienia jej podejście do obowiązków zawodowych, pokazując jej świat, w którym ważne są zupełnie inne wartości.
Nieoczekiwana znajomość kusi Laurę, ale jednocześnie wywołuje u niej huśtawkę nastrojów i nieznane dotychczas emocje. W końcu kobieta podejmuje ważną życiową decyzję, lecz kiedy wszystko jest na najlepszej drodze do szczęścia, pojawia się przeszkoda nie do przebycia, a świat Laury nagle traci sens.




MOJE ODCZUCIA

 


Laura Kosińska przeprowadza się do Warszawy, pragnąc tutaj studiować. Rozpoczyna pracę w agencji reklamowej, a jej szefową jest specyficzna kobieta. Na szczęście jej współpracownicy Milena i Jacek szybko stają się również jej przyjaciółmi. W pracy trwa ciągły wyścig szczurów, a oni spędzają w niej niemalże całe dnie, dlatego odskocznią się suto zakrapiane noce w stolicy. Na dłuższą metę nie jest to jednak odpowiedni tryb życia. W życiu Laury pojawia się mężczyzna, który pokaże jej, że najcenniejsze są inne wartości, a ciągła praca może w końcu człowieka wykończyć. Czy Laura odnajdzie szczęście u boku poznanego mężczyzny? Czy wygra uczucie, a może jednak jej pracoholizm?

– Czasem to, co małe, staje się nieosiągalne, ale tylko od nas zależy, czy jesteśmy w stanie przywrócić naturalny bieg rzeczy.


Uwielbiam twórczość Anety Krasińskiej, ale to już dobrze wiecie. Lubię nie tylko pióro autorki, ale również i to, że w swoich powieściach porusza zawsze jakiś ważny temat. I tym razem nie jest inaczej. Pokazuje nam, że ludzie czasem zapominają o życiu osobistym w pełni oddając się pracy i poświęcając jej 80% własnego życia. Wiadomo, że człowiek bez pracy nie może przetrwać, ale czy spędzanie dziennie po 12 godzin albo i więcej na pracy to faktycznie to, na czym powinni skupiać się ludzie? Czy nie powinniśmy pamiętać też o własnych przyjemnościach, o uczuciach, o budowaniu relacji z kimś bliskim? Życie w samotności, które polega tylko i wyłącznie na wyjściu do pracy z rana, wróceniu wieczorem i pójściu spać nie jest tego wszystkiego warte. Bywa tak, że ludzie zatracają się w swojej pracy, nie widząc innego sensu własnego bytu. Pozwalają się wykorzystywać swojemu szefostwu, tak naprawdę nie wygrywając nic na ciągłych nadgodzinach spędzonych w pracy. A gdzie przy tym wszystkim myśl o własnym zdrowiu? O odpoczynku i regeneracji? Czy człowiek jest w stanie długo trwać w takim stanie ciągłego pracoholizmu?

Laura Kosińska to kobieta, która w pełni oddaje się swojej pracy i poświęca jej ¾ każdego dnia. Jest singielką, bo twierdzi, że takie życie jej odpowiada. Toleruje swoją szefową, choć czasami ta doprowadza ją do szału. Uwielbia towarzystwo swoich współpracowników, a zarazem przyjaciół. Ciężko pracuje, aby utrzymać siebie i swoje kupione na kredyt mieszkanie, który musi spłacać. Jest tolerancyjna i wyrozumiała, ale twardo trzyma się swoich poglądów.

Milena, współpracownica i przyjaciółka Laury, to kobieta, która lubi nocami szaleć i imprezować, w efekcie czego, często spóźnia się do pracy. Jest piękna, a mężczyźni chętnie zawieszają na niej wzrok z czego ta nie omieszka korzystać. W pracy rzetelnie wykonuje swoją pracę.

Jacek, współpracownik i przyjaciel Laury i Mileny. To mężczyzna z wiecznie przyklejonym uśmiechem do twarzy, ma niezwykłe poczucie humoru. Również lubi zabawy nocą. W pracy wykonuje grafiki potrzebne do promocji.  

Eulalia Harpińska to szefowa Laury, kobieta, która pnie się „po trupach do celu”. Jest ostra niczym brzytwa i nie zna słowa odmowy, często narzucając swoją wolę pracownikom. Nie jest kobietą uległą, a w jej pracy wszystko musi wychodzić perfekcyjnie.

Igor Wolf to dość tajemniczy mężczyzna. Ratownik górski, który z wielkim oddaniem oddaje się swojej pracy i wykonuje ją z wielkim zaangażowaniem. Choć potrafi być szorstki i apodyktyczny, to pod maską codzienności skrywa się mężczyzna z ciężkim bagażem doświadczeń. I choć na co dzień udaje twardy orzech do zgryzienia, w głębi serca jest niezwykle wrażliwym mężczyzną.

Zarówno Laura jak i Igor niosą  za sobą trudny bagaż życiowy którym z nikim się nie dzielą. Ich przeszłość przypomina o sobie niejednokrotnie, często nie pozwalając pójść do przodu i żyć dniem dzisiejszym. Czasem najlepszym i jedynym sposobem na to, aby sobie z nią poradzić, jest wyrzucenie jej z siebie. Wyrzucenie żalu, który każdego dnia zjada nas od środka. Tylko w ten sposób, jesteśmy w stanie jakoś pogodzić się z tym co się stało i spróbować pójść do przodu.

Kreacja bohaterów wyszła Anecie Krasińskiej doskonale. Każdy z bohaterów jest inny, ma inne podejście do wielu spraw, ale bez wątpienia są to postacie rzeczywiste z którymi możemy się w jakimś stopniu utożsamić. Zapewne niejeden z nas, dostrzeże w nich jakieś swoje własne podobieństwo. Moje serce bez dwóch zdań skradł Igor. Od samego początku poczułam do niego sympatię. No i niewątpliwie swoje serce oddaję również Dianie. Kim jest, tego wam nie zdradzę, musicie sami przeczytać.
Całość napisana jest w lekkim stylu, zaczęłam czytać i nawet nie wiedziałam kiedy dobrnęłam do końca. A zakończenie pozostawia nas z jedną wielką niewiadomą. Autorzy mają to do siebie, że lubią być okrutni i się nad nami w pewnym sensie znęcać. Czekam z niecierpliwością na drugi tom.

Laura wywołała w nim lawinę emocji. Bał się ich, a jednocześnie nie potrafił z nich zrezygnować. Wiedział, że kiedyś będzie musiał stawić czoło przeszłości, ale nie spodziewał się, że to nastąpi właśnie teraz. Pomyślał, że wystarczająco długo tkwił w swojej skorupie. Przeszłość stanowiła zamknięty rozdział. Po prostu musiał w to uwierzyć. Chciał iść dalej, stąd pomysł, żeby przyjechać do Warszawy. Laura obudziła w nim wspomnienia, ale jednocześnie pokazała, że istnieje teraźniejszość i przyszłość.


Słodki smak marzeń to historia pokazująca nam, że w życiu nie liczy się tylko i wyłącznie pieniądz i ciągła pogoń za nim. Że czasami trzeba zwolnić tempa i przewartościować swoje priorytety w życiu. Warto marzyć i podążać za tymi marzeniami. Koniecznie przeczytajcie tę powieść. Polecam.



Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Autorce oraz






niedziela, maja 09, 2021

"Jedno życie wystarczy. Nie czas na miłość" Edyta Świętek

"Jedno życie wystarczy. Nie czas na miłość" Edyta Świętek


 

TYTUŁ  "Jedno życie wystarczy”

CYKL Nie czas na miłość (tom 1)

 

AUTOR Edyta Świętek

 

DATA PREMIERY 11.03.2021

 

WYDAWNICTWO  Skarpa Warszawska

 

ILOŚĆ STRON 304

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS




 

Poruszając historia o rodzinie, która nie zawsze i nie dla wszystkich jest bezpiecznym portem.

Rozalia Kmiecik wydaje na świat szóste dziecko – Anielę. Rodzina dziewczynki zmaga się z problemami finansowymi, a ojciec wkrótce zostaje aresztowany za rozbój.

W trudnych chwilach oparciem dla dziewczynki jest ukochana ciocia Wanda, a następnie najbliższa przyjaciółka. Dorastające dziewczęta łączy zbieżność marzeń oraz wspólny cel do zrealizowania.

Jaką tajemnicę skrywa matka Anieli? I jak wszystkie czyny oraz niewypowiedziane słowa wpłyną na młodą kobietę i jej dalsze życie?

Czy w świecie, który z założenia powinien być bezpieczny, jest miejsce na sekrety i kłamstwa?



MOJE ODCZUCIA

 

 

W końcu znalazłam odrobinę wolnego czasu, aby zaznajomić się z najnowszą książką Edyty Świętek. Jako, że autorkę znam od dawna i czytam wszystkie jej książki, byłam ciekawa czym tym razem mnie zaskoczy, bo że tak się stanie byłam niemalże pewna. Nie pomyliłam się, emocje jakie zafundowała mi autorka pozostaną ze mną jeszcze na długo.

Rozalia Kmiecik rodzi szóste dziecko – Anielkę. Dziewczynka przychodzi na świat w rodzinie patologicznej, gdzie rodzice przepijają większość pieniędzy, gdzie bieda piszczy w uszach. Rodzice kompletnie nie interesują się swoimi pociechami, a już na pewno nie okazują im żadnych uczuć. Anielka od początku nie miała łatwego życia, nie raz zbierała cięgi od rodziców, chociaż tak naprawdę wyróżniała się na tle pozostałego rodzeństwa niezwykłą inteligencją. Oparciem była dla niej ciocia Wanda u której lubiła przesiadywać. Później jej największym wsparciem okazała się przyjaciółka Magda, która była w podobnej sytuacji i na którą zawsze mogła liczyć. Aniela jako jedyna z rodziny zawzięła się, że odmieni swój los i tego skrupulatnie się trzymała. Kiedy będąc już dorosłą kobietą, mogłoby się wydawać, że w jej życiu w końcu zapanował względny spokój, a ona jest w końcu szczęśliwa, odkrywa tajemnicę matki, która będzie miała znaczący wpływ na jej życie.

- Rodzina to nie gryzmoły zrobione ołówkiem w zeszycie. Nie wymażesz ich gumką. Nawet gdy wyniesiemy się od naszych starych, i tak będziemy z nimi połączone więzami krwi. Nie wyprzemy się tego, choćbyśmy kłamały ludziom w żywe oczy. Prędzej czy później natkniemy się na kogoś, kto będzie znał prawdę i rzuci nam nią w twarz. Cała sztuka polega na tym, byśmy nabrały odporności na podobne komentarze.


Bardzo lubię pióro Edyty, gdyż zdecydowanie wyróżnia się na tle innych autorek. Język jakim posługuje się nasza autorka jest niezwykle wciągający, a stworzeni bohaterowie nad wyraz realistyczni. Kolejny raz mamy do czynienia z trudnym tematem o którym autorka nie boi się pisać. Muszę przyznać, że to chyba jedna z najbardziej emocjonalnych powieści jakie do tej pory stworzyła autorka. Jest w niej dużo dramatu, smutku i niesprawiedliwości. Ale jak dobrze wiemy, nie każda książka musi być pełna optymistycznych wydarzeń, bo o tych okrutnych też trzeba pisać, aby ludzie mieli świadomość tego co się dzieje w życiu.

Patologia, alkohol, wieczne utarczki, niezadowolenie pijanych rodziców. Tego wszystkiego doświadcza nasza Anielka, która tak naprawdę stara się być ponad tym wszystkim. Bieda, której doświadczyła w swoim życiu nie uczyniła z niej gorszej osoby. Tak naprawdę, nasza bohaterka to niezwykle emocjonalna postać, która wszystko ogromnie przeżywa. W szkole jest oceniania przez pryzmat swojej rodziny, ciągle krzywdzona przez innych, wyśmiewana, wystawiana na nieprzyjemne sytuacje. Jej prawdziwym oparciem jest ciocia Wanda, a zarazem jej chrzestna, ale kiedy ta umiera, jedyne oparcie ma w swojej przyjaciółce Magdzie, która również ma podobną sytuację w domu. Są przyjaciółkami, które mogą na siebie liczyć w każdej sytuacji, gotowe wskoczyć za sobą w ogień. Wspierają się wzajemnie, razem przechodzą przez trudne momenty w swoim życiu. Obydwie pomimo swojej sytuacji rodzinnej pragną wyjść na prostą, uwolnić się z tego piekła. I właśnie do tego celu konsekwentnie dążą.

Jak wiele jest na świecie rodzin patologicznych? Rodzin, w których króluje alkohol, przemoc, w których nie liczą się uczucia i potrzeby własnych dzieci? Zapewne niezliczona ilość. A jak wiele z takich rodzin znamy my sami? Czy widząc krzywdę wyrządzaną dzieciom z takich rodzin reagujemy? Czy staramy się zrobić cokolwiek, aby pomóc? A może jednak łatwiej jest zamknąć oczy i udawać, że nic się nie dzieje? Może czekać, aż dojdzie do jakiejś tragedii? Osobiście nie byłam świadkiem takiej sytuacji, ale gdyby tak się zdarzyło, niewątpliwie nie mogłabym się bezczynnie przyglądać, z całą pewnością próbowałabym jakoś zareagować, w miarę możliwości pomóc.
Bo najgorsze jest przyglądanie się, ale nie reagowanie w takich momentach.

Anielka niewątpliwie skradła moje serce, najpierw jako dziecko, później dorosła kobieta. Byłam pełna podziwu, że pomimo ciężkiej sytuacji ona znajdywała w sobie siły, by iść do przodu i się nie poddawać. Pilna uczennica, niezwykle inteligenta i zaradna dziewczynka. Choć niejednokrotnie znajdywała się w krytyce innych, jakoś to przetrwała. Wszelkie emocje jakich doświadczała, ja doświadczałam razem z nią.
Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być na miejscu takiego dziecka? Być ciągle poniżanym, bitym, obarczanym za coś, czego się nie zrobiło? Jak to jest, kiedy nie masz co włożyć do ust, chodzisz w brudnych podartych ubraniach, nie masz nic nowego? To przykre, ale prawdziwe. Na świecie tak się dzieje, taka smutna prawda.

Czasami przychodziły momenty, gdy myślała tylko o tym, że już dłużej nie udźwignie brzemienia, jakim obarczył ją los. Zawsze była traktowana przez rówieśników jak popychadło. Znosiła to na tyle mężnie, na ile mogła. Ale kroplą, która przelała czarę goryczy, był ojciec z jego lubieżnymi spojrzeniami i gestami. Nawet przez chwilę nie wierzyła w niewinność jego intencji.


Czy rodzinny dom to nie miejsce w którym każde dziecko powinno się czuć kochane i bezpieczne? Miejsce, w którym nie powinno obawiać się każdego kolejnego dnia, spotkania sam na sam z ojcem? A co zrobić kiedy w takim miejscu zaczynają pojawiać się sekrety i kłamstwa? Czy można wybaczyć rodzicom, iż alkohol jest dla nich ważniejszy od własnych dzieci?

Zakończenie powieści było dla mnie totalnym zaskoczeniem i wzbudziło we mnie całą lawinę emocji, w tym łzy. Łzy bezradności, smutku i złości do losu dla naszej cudownej Anielki. Z niecierpliwością czekam na kolejną część.

Jedno życie wystarczy. Nie czas na miłość 
to poruszająca historia małej dziewczynki, której przyszło żyć w patologicznej rodzinie. Historia przepełniona smutkiem i dramatem małej dziewczynki skrzywdzonej przez los. Ostrzegam, że ta lektura wywołuje cały wachlarz emocji. Polecam.  



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorce oraz 






niedziela, maja 09, 2021

Zapowiedź patronacka "Niepoprawna" Jenny Downham

Zapowiedź patronacka "Niepoprawna" Jenny Downham

 
PREMIERA: 26.05.2021






Jest mi niezmiernie miło ogłosić, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Niepoprawna Jenny Downham. 

👇

Chwytająca za serce powieść bestsellerowej autorki Jenny Downham, która rozkochuje w sobie czytelników w każdym wieku.

Trzy pokolenia kobiet, trzy tajemnice, trzy historie do opowiedzenia i jedna czerwona szminka, która dodaje odwagi.

Jak rozliczyć się z życiem, kiedy każdego dnia zapominasz o tym, kim jesteś? Jak odkryć piękno codziennych chwil, kiedy wciąż rozpamiętujesz przeszłość? Jak wyjść z ukrycia, kiedy boisz się być sobą?

W tej poruszającej historii kryje się wiele, a jeszcze więcej nie zostaje wypowiedziane na głos. Poznasz tutaj nastoletnią Katie, która szuka siebie, jej matkę, która nigdy siebie nie odnalazła, oraz babkę, która od zawsze wiedziała, kim jest i czego pragnie od życia.

Przeczytaj i przekonaj się, dlaczego córki, przyjaciółki, matki i babki przekazują sobie tę książkę z rąk do rąk.

👆















środa, maja 05, 2021

"Kresowa miłość" Beata Agopsowicz [PATRONAT MEDIALNY]

"Kresowa miłość" Beata Agopsowicz [PATRONAT MEDIALNY]

 




TYTUŁ  "Kresowa miłość”

AUTOR Beata Agopsowicz

 

DATA PREMIERY 04.05.2021

 

WYDAWNICTWO  Replika

 

ILOŚĆ STRON 336

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS




 

Opowieść o tym, jak historia potrafi splątać ludzkie losy i zadrwić z tych, którzy próbują nią manipulować.
W 1924 roku mała ormiańska dziewczynka, Marysia Amirowicz, musi opuścić ukochane Kuty. Wraz z rodziną przenosi się do Stanisławowa, a po kilku latach rozpoczyna studia we Lwowie, gdzie, choć jeszcze o tym nie wie, czeka miłość jej życia – przystojny student chemii, Antoni. Sielankę i szczęście zakochanych burzy wojna. Antoni wyjeżdża na front i żadne z kochanków nawet nie przypuszcza, jaką niespodziankę z niego przywiezie…
Czterdzieści lat później w życie starej i schorowanej Marii Amirowicz wkracza jej bratanica, Dorota, którą staruszka traktuje jak córkę i opowiada jej całe swoje życie, nie kryjąc rozgoryczenia i żalu do losu.
Nastaje rok 2013. Dagmara, nauczycielka matematyki, poznaje w Krośnie młodego inżyniera, Adama i zakochuje się w nim z wzajemnością. Młodzi planują wspólną przyszłość, ale właśnie wtedy postanawia wtrącić się przeszłość…


MOJE ODCZUCIA

 

 

Czasem w naszym życiu pojawiają się takie książki, które wprawiają nas w melancholijny nastrój, sprawiają, że nasze myśli przenoszą się do wspomnień z dawnych lat. Czytanie takich pozycji staje się dla nas drogą ku wielu refleksjom. I taka właśnie jest ta książka.

Rok 1924, poznajemy małą Marysię Amirowicz, która zmuszona zostaje opuścić ukochane Kuty. Przenosi się z rodziną do Stanisławowa, w późniejszym czasie rozpoczyna studia we Lwowie. To właśnie tam poznaje miłość swego życia Antoniego. Ich życie jednak weryfikuje wojna, na którą wyrusza jej ukochany. Po jego powrocie nic nie jest już takie jak było wcześniej…
Mija czterdzieści lat od tamtych wydarzeń, w życiu Marii często pojawia się bratanica Dorota, która uwielbia słuchać opowieści staruszki z przeszłości.
Rok 2013, Dagmara poznaje przystojnego Adama i się w nim zakochuje. Oboje planują wspólną przyszłość, ale właśnie wtedy odzywa się przeszłość…

Tęsknota za Antonim odzywała się teraz jeszcze mocniej. Częściowo zaspokajały ją listy, przychodzące od czasu do czasu z Francji, a potem Wielkiej Brytanii, w których zapewniał ją o swojej miłości. O sobie pisał niewiele… Snuł za to plany, jak będzie wyglądało ich życie po wojnie. Marzenia pewnie pomagały mu przetrwać koszmar.


Beata Agopsowicz przeniosła mnie do świata Kresów, w którym naszych bohaterów spotkało wiele przeciwności losów, żalu i smutku oraz miłości. Czytając tę książkę miałam wrażenie jakbym sama siedziała u Marysi, a to ona snuła mi całą opowieść. I muszę przyznać, że ta opowieść mnie wciągnęła, a do tego wywołała we mnie wiele wspomnień dotyczących życia moich przodków. Niejednokrotnie fragmenty książki przenosiłam na własne wspomnienia.

Życia nie da się zaplanować. Nie ważne jak bardzo byśmy chcieli, by coś potoczyło się po naszej myśli, nie zawsze tak się właśnie dzieje. Życie naprawdę potrafi nas zaskakiwać i to w najmniej spodziewanym momencie. Mentalność ludzi starych pokoleń pozostaje niezmienna. Bardzo często zdarza się tak, że to co spotkało ich w przeszłości, rzutuje się na teraźniejszość. Mianowicie chodzi mi o to, że jeśli spotkało ich coś przykrego w danych czasach, oni często nie mogą się z tym pogodzić do dnia dzisiejszego, wciąż obarczając za te winy niejednokrotnie osoby, które tak naprawdę nie mają z tym nic wspólnego. Bo czy można obwiniać kogoś za to co się stało, jeśli ich nie było wtedy na świecie? Czy dzisiejsze młode pokolenia muszą brać na swoje barki odpowiedzialność za coś, na co wpływu nie miały? Znam to z autopsji i doskonale wiem, że takich ludzi już się nie da zmienić. Moja babcia wciąż obwinia za dramatyczne wydarzenia, które dotknęły ją i jej rodzinę, dzisiejsze pokolenia, które tak naprawdę nie mają z tym nic wspólnego. Myślę, że dzieje się tak, gdyż takie osoby nie mogą pogodzić się z tym, co je spotkało, nie potrafią przebaczyć i zapomnieć. Poniekąd rozumiem takie osoby, jednak nie mogę przyjąć tego, iż często winą obarczają właśnie dzisiejsze pokolenia.

Autorka niewątpliwie zabrała mnie w podróż do przeszłości. To było niezwykłe doświadczenie, móc przenieść się w tamte czasy, dryfować wśród tamtych bohaterów, przemieszać się pięknymi ulicami Krosna, odwiedzać Odrzykoń i inne miejscowości. Wszystkie te miejsca zostały bowiem przedstawione w rzeczywisty sposób, autorka zadbała o wszelkie szczegóły. Zostałam zabrana do świata, w którym rządziły całkiem inne prawa, jednak jedno pozostało niezmienne – uczucie miłości. Jak się sami przekonamy, miłość potrafi być trudna, ale wymaga również dużo kompromisów. Kiedy kochamy, powinniśmy walczyć o to uczucie bez względu na to, co mówią inni. Nikt przecież nie przeżyje tego życia za nas, dlaczego więc miałby dyktować nam jak mamy żyć? Dawne krzywdy pozostaną z nami na zawsze, ale tylko i wyłącznie od nas zależy czy nauczymy się z nimi żyć.

Przed dzisiejszym wyjściem Marysia musiała stoczyć kolejny bój. Należała jednak do osób, które uparcie dążą do celu oraz nie załamują się przeciwnościami. Jak niegdyś walczyła o to, by mogła studiować, tak teraz wojowała o możliwość spotykania się z tym, którego pokochała miłością żarliwą, gorącą oraz szczerą, taką na śmierć i życie. Pierwszy raz w życiu jej serce zapałało gorącym uczuciem do mężczyzny.


Wykreowane postacie są barwne, wyraziste, a co się tego tyczy, niezwykle realne. Opowieści Marysi pochłonęły mnie w każdym calu, z wielką niecierpliwością oczekiwałam każdej kolejnej historii. Czytanie tej pozycji wprowadza nas w niezwykły klimat, a sama historia pozwala nam spojrzeć na wiele spraw z nowej perspektywy. Czasem trzeba schować własną dumę do kieszeni, by później nie żałować podjętych pod wpływem emocji decyzji, które mogą zmienić bieg całego naszego życia.

Kresowa miłość
to historia z tych o których nie sposób szybko zapomnieć. Zaparzcie filiżankę dobrej herbaty, usiądźcie w fotelu i całkowicie dajcie porwać się tej historii. Gwarantuję wam, że nie pożałujecie. Polecam.



Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję



 

 


środa, maja 05, 2021

Zapowiedź patronacka "#pierdolamento" Kasia Mruklik-Iglińska

Zapowiedź patronacka "#pierdolamento" Kasia Mruklik-Iglińska

 
PREMIERA: 07.05.2021




Jest mi niezmiernie miło ogłosić, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę #pierdolamento Kasi Mruklik-Iglińskiej. 



👇

Życie Kasi to istne pierdolamento. Jeśli chcesz wiedzieć, co to znaczy, po prostu weź tę książkę do ręki i czytaj. Absurd goni absurd. Na szczęście w sytuacjach, gdy nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać, nasza bohaterka wybiera to pierwsze. I Ty ubawisz się do łez.
Zobacz, jak wygląda (nie)zwykłe życie (nie)typowej kobiety, zmagającej się z (nie)codziennymi sprawami. Praca, dom, mąż, a nawet dziecko – w drodze – to... pikuś. Byle nie dać sobie wejść na głowę, bo w niej też... pierdolamento.

👆



Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger