wtorek, czerwca 18, 2019

"Z dna" Piotr Jastrzębski

"Z dna" Piotr Jastrzębski



TYTUŁ  "Z dna"

AUTOR Piotr Jastrzębski

DATA PREMIERY 2017

WYDAWNICTWO  ARW DK Media Poland Sp. Z o. o.

ILOŚĆ STRON 164




OCENA  4/6

OPIS





Autobiograficzna książka Piotra Jastrzębskiego „Z dna” to zapis zapamiętanych fragmentów wyłowionych z oceanu niepamięci nałogowca, alkoholika, żula, chuligana, najemnika-intelektualisty, złodzieja, bezdomnego, byłego dziennikarza. To opis nieprzytomności, woli przetrwania i chęci śmierci równocześnie. To opis świata, od którego odwracamy oczy, serce i umysł, a który jest tylko o krok od nas i naszych żyć, w które może wejść i ściągnąć nas na samo dno ludzkiej nędzy. W prozie Jastrzębskiego, w świecie upodlającej biedy, pijaństwa, pozaprawia, beznadziei – ku naszemu całkowitemu zdumieniu rozkwita jednak najprawdziwsze człowieczeństwo. I choć „dno” jest bliżej niż moglibyśmy kiedykolwiek przypuszczać, niektórzy nawet stamtąd zmartwychwstają. Dobrze to wiedzieć. I o tym jest ta książka (z recenzji Romana Kurkiewicza – dziennikarza i publicysty).



MOJE ODCZUCIA

Kiedy dostałam propozycję przeczytania i zrecenzowania owej pozycji, pomyślałam, że to może być całkiem ciekawa książka. Jak sami dobrze wiemy na świecie z chorobą alkoholową zmagają się tysiące ludzi każdego dnia. Całkiem łatwo jest nam – osobom obserwującym – oceniać takich ludzi. Zazwyczaj uważamy, że to kolejny żul, który nie ma zamiaru zrobić nic z swoim życiem, a jego motorem napędowym jest alkohol. Ale czy kiedykolwiek zastanawialiście się jak wygląda życie takiej osoby z jej perspektywy? Łatwo oceniać komuś, kto nie ma z tym styczności, jednak taka ocena nie jest obiektywna.

Na dnie lustro jest tylko po jednej stronie. Za plecami już tylko bagno. Niewidzialna, ale pancerna szyba chroni wrażliwość małych stabilizacji przed nieestetycznym widokiem ludzi upadłych, pechowców, nieudaczników. Z dna widać wszystkich. Mało kto jednak dostrzega dno.

Niniejsza pozycja to historia 48 letniego mężczyzny alkoholika, który ma wyższe wykształcenie, lecz nie ma dachu nad głową. Razem ze swoimi kompanami od picia tuła się po świecie, kombinując jak zarobić na kolejny denaturat, byleby tylko nie wpaść w delirkę, bo to chyba najgorszy stan alkoholików. Autor z własnych doświadczeń przedstawia nam świat ludzi, którzy znaleźli się na samym dnie. Tylko jak słusznie zauważa, czy to właśnie sam alkohol jest przyczyną tego, że znaleźli się na dnie? A może jest tego inna przyczyna? Bieda i nędza również mogą zaprowadzić nas na samo dno.

Żyjemy w świecie w którym spotykamy alkoholików niemalże każdego dnia. Zazwyczaj jednak odwracamy twarze w drugą stronę, udając, że ich nie zauważamy. Nasze serce jest pozbawione emocji względem takich osób, często się nimi brzydzimy. Ale należy sobie zadać pytanie: Czy gdybym to właśnie ja znalazła się na samym dnie, chciałabym być osobą „niezauważalną”?

Autor w jasny i prosty sposób opowiada nam o swoim życiu, kiedy był na dnie. Co robił, z kim się spotykał, do czego był zdolny by przetrwać kolejny dzień swojego życia. Książka zawiera opisy nieprzytomności, utraty świadomości, chęci przetrwania oraz śmierci równocześnie. Raczej nikt z nas nie chce żyć w nędzy i biedzie, iść przez życie z wiecznie opuszczoną głową, szukając przedmiotów (butelki, puszki, złotówki), które mogłyby nadawać się na handel, a zarazem zysk. Nikt z nas nie chce się zastanawiać co musiałby zrobić, aby przetrwać kolejny dzień.

Z czasem dno już tak nas przenika, tak wrasta, że nabywamy nowych odruchów. Idąc ulicą nie rozglądamy się z ciekawością po okolicy, nie podziwiamy architektury czy krajobrazu. Patrzymy pod nogi. Szukamy czegokolwiek: monety, banknotu czy peta. To pierwszy nabyty tu nawyk. Gdy jeszcze nie potrafimy kraść, bezczelnie żebrać, uczymy się szukać. To początek życia na dnie, który towarzyszyć nam będzie już do końca.

Ta książka to dowód na to, że na dnie można się znaleźć nie tylko poprzez alkohol. Najczęściej to człowiek najpierw znajduje się na tym dnie, a dopiero później sięga po alkohol, twierdząc, że będzie on dla niego ucieczką. Popaść w alkoholizm jest strasznie łatwo, ale wyrwać się z tego nałogu jest okropnie ciężko i nie zawsze się to udaje.

Czy w dzisiejszych czasach mamy wystarczająco dużo sposobów leczenia z uzależnienia od alkoholu? Czy każda z tych metod jest skuteczna? Nie sądzę. Najlepiej posłać na odwyk, który w praktyce mało co pomaga, gdyż po jego zakończeniu większość wraca do nałogu. To przykre, ale prawdziwe.

Z dna to historia, która wymaga całkowitego skupienia i porzucenia wszelkich stereotypów. To historia, która uczy na wielu rzeczy, a przede wszystkim postrzegania świata również z tej drugiej perspektywy – osoby uzależnionej. Myślę, że to pozycja godna uwagi. Polecam.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorowi, a także Iwonie Niezgodzie, która zorganizowała akcję promującą książkę.


niedziela, czerwca 16, 2019

"Śmiały podryw" Scarlett Cole

"Śmiały podryw" Scarlett Cole




TYTUŁ  "Śmiały podryw"

AUTOR Scarlett Cole

DATA PREMIERY 17.04.2019

WYDAWNICTWO  Akurat

ILOŚĆ STRON 352




OCENA  5/6

OPIS





Obcesowy i bezczelny, Dred Zander na pozór wydaje się być właśnie tym mężczyzną, którego Pixie powinna za wszelką cenę unikać. Porzuciwszy swoją przeszłość i tożsamość, dziewczyna stara się od nowa zbudować życie – bezpieczne, spokojne i pewne. Ktoś taki jak Dred kompletnie do niego nie pasuje, ale on ma na ten temat inne zdanie. Orzechowe oczy Pixie, fioletowe włosy i piękny egzotyczny tatuaż nie dają mu spokoju. Musi ją zdobyć, musi ją przekonać, że wspólnie mogą stawić czoło koszmarom przeszłości i ufnie spojrzeć w przyszłość.

Śmiały podryw to zaskakujące, pełne tajemnic oraz nieprzewidzianych zwrotów akcji połączenie erotyki z sensacją. Pulsująca elektryzującą zmysłowością historia Dreda i Pixie uwodzi, zniewala i uzależnia. Ostra muzyka i dzikie namiętności gwarantowane!



MOJE ODCZUCIA

Pixie to dziewczyna, która nie miała łatwego życia. Ciągnie się za nią koszmar przeszłości, od którego bardzo chciałaby się uwolnić, ale to wcale nie jest takie proste. Przez minione wydarzenia nie czuje się wartościową osobą, myśli, że nie może się spodobać takiemu mężczyźnie jak Dred.

Dred też nie ma za sobą łatwej przeszłości i jego koszmary wciąż siedzą mu w głowie. Stroni od stałych związków, jednak kiedy poznaje Pixie czuje, że musi ją zdobyć. Uważa, że wspólnie mogą stawić czoła swoim demonom przeszłości.

Pomiędzy tą dwójką iskrzy jak się patrzy. Jednak oboje mają jakieś swoje sekrety, które mają wpływ na ich obecne życie. Ona nie jest do końca z nim szczera, a on nie daje jej szansy na wytłumaczenie. Czy ich przeszłość może mieć wpływ na przyszłość? Czy mimo wszystko będą w stanie sobie zaufać?

Przeszkody, które napotkali jako dzieci, ukształtowały ich takich, jacy byli teraz.

Lubię historie w których tyle się dzieje, a tutaj zaskakujących zwrotów akcji nie brakuje. Do tego bohaterowie stworzeni przez autorkę niejednokrotnie wylewali ogrom miodu na moje serce. Cujo i Trent to osoby, które w moim sercu mają szczególne miejsce, za to jak wiele zrobili dla Pixie. Chciałabym mieć w swoim życiu takich przyjaciół jak oni. Takich, którzy nie oceniają, tylko akceptują mnie taką jaką jestem.

Pixie to świetna dziewczyna, która uciekła od swojej przeszłości, a przynajmniej próbowała. Trafiła na świetnych facetów, którzy wyciągnęli do niej pomocną dłoń i przygarnęli pod swoje skrzydła. Lepiej trafić nie mogła. W swojej pracy poznaje Dreda, stałego klienta studia tatuażu, który z każdym kolejnym spotkaniem staje jej się coraz bliższy. Niestety nie jest jej dane żyć spokojnie, gdyż ktoś ciągle próbuje jej uprzykrzać życie nachodząc ją i szantażując.

Dred to gwiazda muzyki, któremu najchętniej do łóżka wskoczyłaby każda dziewczyna. Jego życie to trasy koncertowe i ciągłe nagrywanie kolejnych kawałków z zespołem. Na pierwszy rzut oka wydaje się całkiem miłym i sympatycznym mężczyznom, a jednak i te stereotypy potrafił złamać.

Krzyki stały się głośniejsze i proporcjonalnie zwiększał się poziom jego stresu. Dobrze wiedział, co to znaczy być dzieckiem zostawionym samotnie, które płacze całymi godzinami i daremnie czeka, żeby ktoś się nim zajął. Jak to jest, kiedy w końcu dziecko uświadamia sobie, że nikt nigdy do niego nie przyjdzie, nie weźmie go na ręce, nie pokocha, nie przytuli. Jak to jest, kiedy przestaje czekać na miłość i zamyka się w sobie.


Książka w dużej mierze podejmuje temat narkotyków i problemów z nimi związanych. Stać się ćpunem jest bardzo łatwo, ale wyjść z nałogu dużo ciężej. Tylko czy zastanawialiście się kiedyś, czy każdy uzależniony stał się ćpunem czy ćpunką z własnej nieprzymuszonej woli? A co, jeśli ktoś na taką osobę naciskał i miał w tym swój udział? Czy taka osoba powinna być skreślona, tylko i wyłącznie dlatego, że życie nie było dla niej łaskawe, a narkotyki stały się jedynym ratunkiem by przetrwać piekło?

Ale będzie tutaj również o pięknym, rozkwitającym uczuciu, które zostanie nie raz i nie dwa wystawione na próbę. Bardzo mocno kibicowałam tej dwójce bohaterów, gdyż autorka nie szczędziła im trudnych losów w ich życiu. Tym bardziej mocno trzymałam kciuki, aby wszystkie złe rzeczy, które ich spotykały w końcu się skończyły.

Scarlett Cole porwała mnie swoją historią już od samego początku. Czytając przeżywałam wspólnie z bohaterami ich gorsze i lepsze dni. Wierzyłam, że w końcu los się do nich uśmiechnie, a wszelkie krzywdy z przeszłości w końcu odejdą w dalekie zapomnienie. Książkę czyta się bez problemów, gdyż autorka posługuje się prostym językiem. Historia Dreda i Pixie porywa w swój świat i nie pozwala się z niego uwolnić. Sceny erotyki nie są wulgarne, lecz napisane ze smaczkiem. Zdecydowanie jest to książka dla kobiet.

Śmiały podryw to książka, która opisuje życie dwójki bohaterów z wciąż goniącymi ich demonami przeszłości. To historia w której nic nie jest pewne do samego końca. Ale to również historia dająca nadzieję, na nowe lepsze życie. Gorąco polecam.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



piątek, czerwca 14, 2019

Autorzy o zwierzętach - Augusta Docher vel Beata Majewska

Autorzy o zwierzętach - Augusta Docher vel Beata Majewska


Augusta Docher vel Beata MajewskaMama, żona, córka i siostra.

Plastyczka, księgowa, manicurzystka i pisarka.
Ogrodnik, kura domowa i bizneswoman.
Polka, Ślązaczka.
Tradycjonalistka modyfikowana.
Ale przede wszystkim kobieta z krwi i kości.
Eperu to jej debiut. 


1. Czy wyobraża Pani sobie życie bez zwierząt?
Niekoniecznie. Ale mam na myśli wszystkie zwierzęta, dajmy na to pszczoły. Mówi się, że bez nich umarlibyśmy z głodu i zapewne to prawda. A czemu akurat pszczoły przyszły mi do głowy? Bynajmniej nie zamierzam adoptować pszczół (słyszałam o takiej akcji, zabawne, nawiasem mówiąc), niepotrzebna im moja adopcja, za to ogródek owszem. W kwietniu, kiedy kwitną owocowe drzewka, przylatują stadami, cieszą oko i ucho. Kocham te robaczki. W lecie też u mnie goszczą i na jesieni również. Właśnie dlatego mój bohater, niejaki Rafał Snarski (z powieści, która jeszcze się nie ukazała) hoduje pszczoły. Bo czemu nie? Nie wyobrażam sobie życia bez zwierząt, absolutnie. Bez domowych też nie.
2. Ile zwierząt miała Pani w swoim życiu?
Kilka świnek morskich, każda z niezbyt mądrym lub kiepsko dobranym imieniem, np. Pucia (sztuk dwie), Ryszard (to nie jest żadna polityczna uwaga), Gucio, plus ich potomstwo – Pucia #2 miała trójkę dzieci z Ryszardem. Były też koty: Mućka I (szalenie bystry kot, znający się na zegarku) i Mućka II (niestety zwiała) oraz Mućka III (wolała mieszkać u teściów, bo tam jest stodoła), kilka psów rasy rottweiler (ulubiona rasa psów mojego eks męża), a tu, gdzie obecnie mieszkam, miałam ukochaną suczkę Funię, a teraz łotra nad łotrami, pływającego psa o wdzięcznym imieniu Hugo, nie mylić z Hugonem Hajdukiewiczem.

3. Zwierzę jest dla mnie…
Nie dającym się niczym zastąpić, bezwzględnie koniecznym i niezbędnym elementem szczęścia.
4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pani zdanie na ten temat?
U… Grubo. Cóż, to nie ludzie tak uważają, tylko Bóg (odsyłam do PŚ), a kiedy wchodzimy na tematy religijne (w necie) ja zwijam żagle. Owszem, uwielbiam rozmowy o religii i jej aspektach, ale wyłącznie face to face. Ergo: uchylam się od odpowiedzi :D

5. Co sądzi Pani o Fundacjach ratujących zwierzęta?
Szanuję, podziwiam, czasami (w miarę możliwości) wspieram.
6. Załóżmy, że jest Pani świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pani reaguje?
Nie byłam dotychczas świadkiem jakiejś bardzo drastycznej sytuacji, ale jak znam siebie, skończyłoby się niezłą jazdą. Policja? Na pewno. Weterynarz? Też. Ambulans? Możliwe (jak nie dla napastnika, to dla mnie – mam nadciśnienie i łatwo się pompuję, a potem jest wielkie pierdyknięcie, ewentualnie dwa ambulanse lub ambulans i to coś, czym przewożą do aresztu).
7. Pani ulubione zwierzę to?
Hm. Lubię koty i psy, ale TYLKO te swoje. To jak z dziećmi :D (co dziwne, obce dzieci mnie wprost uwielbiają, że tak nieskromnie powiem). Nie żebym NIE lubiła kotów, psów i dzieci, lubię, ale to tylko lubienie, a ja wolę kochać i to mocno jak wariatka. Więc MOJE koty, psy i (rzecz jasna) dzieci - KOCHAM. Rybki lubię, ale mały z nich pożytek emocjonalny, ogonem nie zamerda, nie ucieszy się, nie napaskudzi w korytarzu, łee…, nie ma zabawy. Raczej nie zniosłabym ptaszydeł w domu (mizofonicy mają swoje granice wytrzymałości), ale w naturze?, lubię, dokarmiam, pozwalam na robienie gniazd choćby za klimatyzatorem (właśnie się gnieżdżą, znowu piekarnik w domu przez całe lato, bo przecież im nie włączę za głową tego ustrojstwa).
8. Jakie zwierzę według Pani byłoby najlepszym bohaterem książki?
Nie mam pojęcia. Może świnia? Świnie mają bardzo podobne organy wewnętrzne do naszych, ludzkich, i są szalenie inteligentne. Kiedyś nawet kusiło mnie, żeby kupić sobie świnkę, ale myśl uleciała ze względu na trudności logistyczne. Gęś? Też interesujące. Gęsi są bystre, potrafią lepiej stróżować niż najostrzejszy pies, i co ważne, przewidują wybuchy wulkanów i trzęsienia ziemi (nie żebym się obawiała na razie tych zjawisk, ale jak zarobię na książkach miliony i kupię dom na Sycylii?, gęś będzie jak znalazł). W każdym razie to musi być inteligentne zwierzę, reszta nie ma znaczenia.
9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pani?
Na pewno najwierniejszy, bez dwóch zdań. Czy najlepszy? Jednak, mimo mojej ogromnej miłości do zwierząt, uważam, że to człowiek jest dla drugiego człowieka najlepszym przyjacielem, a przynajmniej tak powinno być.
10. Jakie zwierzę według Pani jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?
Każde, które jest małe. To jak z nami, ludźmi. Nie ma nic słodszego, bardziej miłego dla oka kamery jak te wszystkie malusie kaczusie, kurczątka, szczeniaczki, kocurki, cielaczki, owieczki itd. (choć jest wyjątek – patrz baśń Andersena). I mój pies jest fotogeniczny, nawet gdy wygląda jak kalosz wydobyty z błota.


Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.



wtorek, czerwca 11, 2019

"Kobieta, która nie odmieniła losów świata" Karina Obara [PATRONAT/PREMIEROWO]

"Kobieta, która nie odmieniła losów świata" Karina Obara [PATRONAT/PREMIEROWO]



TYTUŁ  "Kobieta, która nie odmieniła losów świata"

AUTOR Karina Obara

DATA PREMIERY 11.06.2019

WYDAWNICTWO  Replika

ILOŚĆ STRON 320




OCENA  4/6

OPIS





Prosty język, wielowątkowa intryga i dużo czarnego humoru przyniosą ulgę wszystkim zestresowanym.
Benita jest dziennikarką medialnej korporacji. Wyczerpana coraz gorszą jakością uprawianego fachu porzuca pracę, ale nie wie jeszcze, że firma ma wobec niej plany, które pomieszają jej szyki. Będzie musiała zmierzyć się z własną przeszłością pełną zabawnych przygód na całym świecie. 
Przekonacie się, co robiła redaktor Benita Kluczman w gabinecie prezydenta Busha i jaką rolę odegrał w tym wszystkim rosyjski bimber. Poznacie też Miszę Krupowa, który uratował Józefa Stalina. Raczej nie dowiecie się z tej książki, dlaczego smutny polski generał nigdy nie zdołał się uśmiechnąć, na pewno jednak zrozumiecie, dlaczego reszta kraju straciła poczucie humoru. 




MOJE ODCZUCIA

Benita Kluczman ma dość swojej pracy jako dziennikarka korporacji, dlatego pewnego dnia rzuca w diabły swoją pracę. Ale żeby było ciekawiej postanawia pozwać swoją korporację żądając miliona odszkodowania, twierdząc, że zamiast poczynić rozwój, tylko przynosi straty. Do tego staje się bezdomną, a noce lubi spędzać pod piekarnią na kracie wentylacyjnej, już nie wspominając, że staje się „gwiazdą” serwisów informacyjnych. Czy zatem nasza bohaterka zwariowała? A może walczy o to, co jej się należy?

Czy czasem nie macie wrażenia, że żyjecie w świecie wiecznego absurdu? Czy wiele sytuacji z jakimi przychodzi wam się spotykać, nie wydają Wam się abstrakcją? Ludzie każdego dnia narzekają na politykę, pracę, rodzinę, a przede wszystkim na brak możliwości rozwoju osobistego. I wydaje mi się, że to się nigdy nie zmieni, bo jakby się nie działo, wiecznie ktoś będzie niezadowolony. Świat ciągle będzie toczył jakieś wojny, w których jedni zyskają, a drudzy stracą. Wątpliwe jest, aby wszyscy doszli do jakiegoś porozumienia.

Benita to specyficzna bohaterka, która swoją postawą potrafi zadziwić niejednego człowieka. Z zapracowanej dziennikarki, nagle stała się bezdomną kobietą, która ma ubytki w zębach, a noce spędza gdzie popadnie. Nie boi się głośno wyrażać swoich poglądów i pragnie zmienić świat na lepszy. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że to wcale nie jest takie łatwe zadanie. Ma dobrą, ale krótką pamięć, co w niektórych momentach wpędzi ją w nie lada kłopoty.

 – Chciałabym, chciałabym – nie wierzyła, że mówi to po raz kolejny. Ona, która wyszła ze sportu, przeszła przez obóz pracy  i stała się bezdomna – chciałabym być mądra, a jestem coraz głupsza.

Porzucając swoją pracę przyjdzie jej się zmierzyć z przeszłością i przygodami na całym świecie. Absurd będzie gonił absurd, a jednym lekarstwem na niego będzie śmiech. Czy zatem naszej bohaterce wszystko ułoży się po jej myśli? Czy odkryje tajniki na to jak zmienić świat i uczynić go lepszym?


Powieść autorki jest pełna czarnego humoru, czyli komizmu, który polega na przedstawieniu przerażających rzeczy jako te śmieszne. Karina Obara nie boi się wyłapywać wszelkie paradoksy, które jak się okazuje są podstawą naszego świata. Posługując się prostym językiem, fundując czytelnikowi jedną intrygę za drugą (i tak bez końca) sprawia, że na naszych ustach co chwilę pojawia się uśmiech. Jeśli jesteście ciekawi co nasza bohaterka robiła w Waszyngtonie u samego prezydenta Georga Busha, czy też co ma wspólnego z rosyjskim bimbrem, koniecznie sięgnijcie po tę powieść.

Czasem chciałoby się mieć taką moc całkowitego odłączenia od wszelkich trosk tego świata, coś jakby człowiek wylogował się z facebooka i nie musiał się niczym martwić. Niestety ludzka głupota i pazerność rozwijają się z dnia na dzień, nie pozostawiając wątpliwości co do tego, że na świecie nigdy nie będzie dobrze. Znacie takie powiedzenie „Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”? Myślę, że jest w tym wiele prawdy.

Kobieta, która nie odmieniła losów świata to historia pełna przygód, intryg, nietuzinkowych bohaterów, a przede wszystkim czarnego humoru. Gwarantuję wam, że czeka was tutaj zwiedzanie świata z bardzo ciekawą bohaterką, która swoją postacią zjedna sobie niejednego czytelnika. Dobra zabawa gwarantowana. Polecam.


Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję



poniedziałek, czerwca 10, 2019

Zapowiedź "Bezsenne noce, senne dni" Alina Białowąs

Zapowiedź "Bezsenne noce, senne dni" Alina Białowąs

Premiera: 25.06.2019


Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Bezsenne noce, senne dni Aliny Białowąs.



Gdyby któregoś dnia nie naprawiono latarni ulicznej, a jej światło nie wpadałoby do sypialni Eweliny i Rad9ka – ona spałaby przytulona do boku męża, a nie każdej nocy wpatrywała się w jego twarz i wspominała początki ich znajomości oraz pierwszą randkę, po której poczuła się zakochana. Teraz dotarło do niej, że to nie było zakochanie, tylko zauroczenie. I gdyby można było cofnąć czas – nigdy nie wyszłaby za Radka, bo ona – Ewelina Rita, z drugim imieniem po prababce, wywodzącej się z ziemiaństwa, popełniła mezalians, wiążąc się z chłopakiem urodzonym na wsi. Co prawda podobnym do Roberta Redforda, ale tylko z urody, nie z charakteru. W wyobraźni Eweliny – Robert Redford był męski i stanowczy.

Analizując swoje małżeństwo – Ewelina dochodzi do wniosku, że pozbędzie się Radka. Jeszcze nie wie jak to zrobi – bo ani morderstwa ani rozwodu nie bierze pod uwagę. Ona nie chce być rozwódką ani wdową. Ona chce być jedynie kobietą samotną. Ale nie osamotnioną.
Jako kobieta samotna, ale nie osamotniona, będzie mogła wieść życie zupełnie innego od tego, jakie wiedzie w małżeństwie; kłótliwe i nudne.




Recenzja w okolicach premiery!


piątek, czerwca 07, 2019

Autorzy o zwierzętach - Małgorzata Lisińska

Autorzy o zwierzętach - Małgorzata Lisińska


Małgorzata LisińskaAutorka wydanego w 2017 roku „Tropiciela”, publikowała uprzednio na łamach czasopism internetowych: „Histeria”, „Silmaris” i „Szortal”. Pod pseudonimem Emelkali zamieszczała utwory na portalach literackich, niejednokrotnie zdobywając wyróżnienia – zwłaszcza na fantastyka.pl. Dwa lata z rzędu otrzymała główną nagrodę za opowiadanie roku mythai.info.

Pisze fantasy i literaturę obyczajową,  czasami flirtując z prozą poetycką.  W swojej twórczości kieruje się przekonaniem, że czytelnika należy przede wszystkim bawić. Dlatego jej teksty pełne są niewybrednego humoru i sporej dawki erotyki. 

Jest absolwentką Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego.  Pisanie jest jej trzecią wielką miłością, po mężu i córce.  Mieszka w Tychach, dzieląc czas między rodzinę,  psa, kota, pracę i ukochaną klawiaturę.  


1. Czy wyobraża Pani sobie życie bez zwierząt?
Zdecydowanie nie! Kto by witał mnie w progu zawsze stęskniony?
2. Ile zwierząt miała Pani w swoim życiu?
Od dziecka marzyłam o psie. Udało mi się to marzenie zrealizować dopiero po maturze. I kompletnie rozpieściłam Kalego ;) Od tego czasu miałam już kilka kotów i jedną, najwspanialszą na świecie sunię – Hannah, która teraz chrapie obok mnie ☺

3. Zwierzę jest dla mnie…
Pocieszycielem, wyciągaczem z domu, towarzyszem niedoli…
4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pani zdanie na ten temat?

Mam nadzieję, że to nieprawda. Niebo byłoby niepełne bez mojej Hannah ☺

5. Co sądzi Pani o Fundacjach ratujących zwierzęta?

Popieram.  
6. Załóżmy, że jest Pani świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pani reaguje?
Oj, obawiam się, że reaguję agresją. Kiedyś jeden pan kopnął mojego Kalego… Było ossstro. Uczono mnie bronić słabszych.
7. Pani ulubione zwierzę to?
Hannah. Moja suka. Kocham co prawda księżniczkę Artemis czyli naszą dwuletnią kotkę rasy Ocicat, ale… no, po prostu co pies, to pies :D

8. Jakie zwierzę według Pani byłoby najlepszym bohaterem książki?
W moich pojawiały się psy, koty, konie, a nawet trójnoga koza… Ale oczywiście pies. No, może jeszcze kot. Najlepiej w duecie ☺
9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pani?
Ekhmm… chyba już na to odpowiedziałam wychwalając moją suńkę ;)
10. Jakie zwierzę według Pani jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?
Tu niestety muszę przyznać palmę pierwszeństwa kotom. Są cholery takie urocze. Patrzysz na toto i myślisz: OMG! Przytuliłabym, kochałabym! Zapominasz o śladach pazurów i syczących wściekliznach, kiedy nie chcesz postąpić wedle ich woli. Bo przecież ten słodki pyszczek…


Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.



niedziela, czerwca 02, 2019

"Pryncypium" Melissa Darwood

"Pryncypium" Melissa Darwood




TYTUŁ  "Pryncypium"

AUTOR Melissa Darwood

DATA PREMIERY 12.2016

WYDAWNICTWO  Genius Creations

ILOŚĆ STRON 370




OCENA  5/6

OPIS




Jak masz na imię? – słyszymy setki razy w życiu.

Imię towarzyszy nam od narodzin aż po kres naszych dni. Czy jednak mamy świadomość, że imię może nas definiować, wpływać na to, jacy jesteśmy?
Czy kierują nami impulsy ciała (Lokum), odruchy psychiki (Ipsum), czy też może tajemnicze, odwieczne Nomen – imię?

Zoltan jest potężnym członkiem starożytnej organizacji, stojącej na straży praw Pryncypium i strzegącej wiedzy o Nominach. Anie zaś młodą, lecz doświadczoną przez los dziewczyną, starającą się zapewnić swoim najbliższym byt i uratować rodzinne gospodarstwo. Dzieli ich wszystko: status społeczny, osobowość i wyznawane wartości. Łączy mająca tysiące lat wspólna historia.
Jej najnowsza odsłona pełna jest silnych uczuć, niefortunnych decyzji i katastrofalnych pomyłek.

Co wydarzy się, kiedy połączą ich uczucia, ale rozdzielą zasady, według których żyją? Czy Aniela będzie potrafiła przyjąć trudny dar Zoltana?




MOJE ODCZUCIA

To moje drugie spotkanie z twórczością autorki i drugie zadowolenie z przeczytanej powieści. Uwielbiam kiedy czytana powieść wciąga mnie w swój świat już od pierwszych stron, a w tym przypadku właśnie tak było.

Zoltan to mężczyzna, który twardo stąpa po ziemi, jest władczy, rozkazujący oraz irytujący. Aniela to kobieta niczym anioł, która ma dobre serce i jest w stanie zrobić wszystko by pomóc uratować bratu gospodarstwo. Oboje spotykają się na swojej drodze. Tak naprawdę dzieli ich wszystko, a łączy niewiele. Ale jak wiadomo, przeciwieństwa się przyciągają. Jedno z drugim nie może się znieść, ale w głębi serca oboje pragną się nawzajem. Czy rodzące się między nimi uczucie zdoła przetrwać?

Dawno, dawno temu nie pomyślałabym sobie, że tak bardzo polubię powieści z fantastyką w tle. Kiedyś uważałam, że to jakieś bzdety niewarte uwagi, jednak dzisiaj moje zdanie jest zupełnie odmienne. Te historie pozwalają mi wkraczać w absurdalny świat z niezwykłymi postaciami i choć na jakiś czas oderwać się od otaczającej mnie rzeczywistości.

Wyobraźcie sobie, że wasze życie nie zależy tylko i wyłącznie od was samych. To jak się ono potoczy w znacznej mierze zależy od Nomen, Ipsum oraz Lokum. Jeśli wasze poglądy nie będą zgadzały się z pozostałymi, życie może okazać się zagrożone. Co wtedy? Czy jesteście w stanie uwierzyć w istnienie takich sił?

Oto Pryncypium. Prawo Laufrów. W Tym życiu nie będzie miejsca na emocje. Twoje serce pozostanie twarde jak głaz. Serce zimne jak lód jest obdarzone mądrością i światłością, a one są drogą do poznania dawcy i odszukania biorcy. […]

Melissa Darwood w swojej powieści łączy fantastykę z romansem i wychodzi jej to niesamowicie. Wykreowane postacie są godne uwagi, każda z nich posiada jakieś specjalne cechy, które wyróżniają ją na tle pozostałych. Akcja rozgrywa się błyskawicznie, tutaj ciągle coś się dzieje, a niebezpieczeństwo może czyhać tuż za rogiem. Nietypowe postacie z niezwykłymi darami nie raz i nie dwa przyprawią was o szybsze bicie serca, a także niedowierzanie. Do tego doskonały język, który nie sprawia problemów podczas czytania książki.

Zoltan to postać, która nie raz mnie doprowadzała do szewskiej pasji. Ale ja kocham typ takich władczych mężczyzn, którzy lubią dominować, dlatego pokochałam go całym sercem. Natomiast Aniela to taki aniołek w oczach czytelników, dziewczyna do serca przyłóż, choć gdy trzeba było potrafiła zawalczyć jak lwica. Te dwie postacie to istna mieszanka wybuchowa, która dostarcza czytelnikowi mnóstwo emocji podczas czytania lektury.

Czasem ludzie działają pod wpływem kogoś innego, czasem udają innych niż są w rzeczywistości, gdyż zmusza ich do tego los. Czasem kłamstwa mają służyć naszemu dobru, choć ciężko to pojąć i zrozumieć. Autorka w swojej powieści stworzyła kilka postaci, które rzekomo pozbawione są uczuć. Mają wszczepianą tak zwaną septykę, która podczas próby wyrażenia emocji sprawia im ogromny ból i cierpienie. Czytając zastanawiałam się jak mógłby wyglądać w rzeczywistości świat, w którym ludzie nie odczuwaliby emocji i szczerze powiedziawszy przeraziłam się. Nie chciałabym żyć w takim świecie, bo emocje kreują nas samych, są naszym ja.

Chciał umrzeć. Zapragnął, by śmierć uwolniła jego Lokum od septyki. Najgorsze jednak miało  dopiero nastąpić. Ukłucie w sercu, zwiastujące początek krzyżowej drogi oczyszczenia, poraziło go jak prąd. Septyka niczym wąż sunęła nabrzmiałymi tętnicami, siejąc spustoszenie.

Pryncypium to historia, która przenika do duszy czytelnika, zabierając go w podróż, w której fikcyjny świat łączy się z tym rzeczywistym. To również historia o pięknym uczuciu i niezwyklej sile miłości. Obok tej książki nie można przejść obojętnie. Polecam.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję






Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger