piątek, listopada 30, 2018

"Wierność jest trudna" Agata Przybyłek

"Wierność jest trudna" Agata Przybyłek


TYTUŁ  "Wierność jest trudna"

AUTOR Agata Przybyłek

DATA PREMIERY 22.08.2018

WYDAWNICTWO  Czwarta Strona

ILOŚĆ STRON 390




OCENA  4/6

OPIS




Eliza przygotowuje się do ślubu, a całej rodzinie udziela się podniosła atmosfera. Lecz niespodziewanie w życiu dziewczyny pojawi się niepokorny Szczepan, który grzecznej i ułożonej Elizie zawróci w głowie. Czy przyszła panna młoda pozostanie wierna narzeczonemu, czy ulegnie urokowi przystojnego motocyklisty?

Szczepana nie zraża wiadomość o zbliżającym się ślubie. Ale co zrobi, gdy okaże się, że randkuje nie z jedną kobietą, a z dwiema?!

JAK TO MÓWIĄ, CICHA WODA BRZEGI RWIE…

Przekonaj się, do czego mogą być zdolne siostry bliźniaczki, którym przyszło rywalizować o mężczyznę!


MOJE ODCZUCIA

Eliza to przyszła panna młoda, która szykuje się do swojego ślubu. Jest skromną, ułożoną kobietą, która wielbi swojego narzeczonego. Zawsze można na niej polegać. Jej jedyną malutką wadą jest to, że zawsze robi wszystko to… co chce jej matka.
Każdy z was, kto ma już za sobą ślub, doskonale wie jaka to jest gorączka przedślubnych wyborów i decyzji. Każdy pragnie by ten dzień był jedyny w swoim rodzaju, w końcu to właśnie on ma zmienić bieg naszego dalszego życia. Nic więc dziwnego, że martwimy się o każdy szczegół. To zrozumiałe.
Polubiłam naszą Elizę za jej wielkie serce, jednak irytowała mnie za każdym razem, kiedy ulegała decyzjom swojej matki. Normalnie doprowadzało mnie to do szału. Przecież to jej życie i jej decyzje, a nie jej mamusi. Nie ukrywam, było to dla mnie strasznie irytujące.

Ślub zbliża się wielkimi krokami, a tu nagle Eliza pewnego dnia poznaje przystojnego Szczepana. Co ciekawsze trafia na niego przez przypadek kilka razy. Czy zatem to przypadek, a może jednak przeznaczenie? Szczepan wzbudza zaciekawienie w Elizie, tak samo jak ona w nim. Czy zatem Eliza dotrzyma wierności narzeczonemu, a może jednak ulegnie wpływowi nowemu mężczyźnie?
W związkach nie chodzi o to, żeby nie mieć wątpliwości, ale o to, żeby być ze sobą, mimo że nie jesteśmy doskonali.
Zastanawialiście się czasem, czy wierność jest łatwa? Czy łatwo być szczerym i oddanym wobec swojego partnera? Czy pierwsza miłość zawsze okazuje się już tą ostatnią? A co zrobić, kiedy niespodziewanie pojawia się w naszym życiu ktoś nowy, a nasze serce mimowolnie zaczyna szybciej bić? Czy posłuchać jego głosu, a może jednak sięgnąć po rozum?
Kolejny raz jestem zachwycona powieścią Agaty Przybyłek, która w lekkim i przyjemnym stylu wprawiła mnie w niebywale dobry humor. Ciekawe zwroty akcji, czasem wręcz zaskakujące, niebywałe sytuacje takie jak: rywalizacja sióstr bliźniaczek o względy tego samego mężczyzny, a także ta nieszczęsna wierność, która potrafi nieźle namieszać w naszym życiu. Wszystko to łączy się w jedną zsynchronizowaną całość, którą czyta się z uśmiechem na twarzy. Wykreowani bohaterowie to normalni ludzie, którzy czasem mają niezły temperament, innym razem są spokojni jak mysz pod miotłą. Można się z nimi utożsamiać, bo to ludzie tacy jak my sami.
Autorka w swojej powieści pokazuje nam różne oblicza wierności i to nie tylko względem partnerów, ale także i sióstr. Na własne oczy zobaczymy do czego są zdolne siostry, jeśli w oko wpada im ten sam mężczyzna. Czy są w stanie wtedy bez skrupułów namieszać w głowie jedna drugiej czerpiąc z tego satysfakcję? Czasem wydaje nam się, że kochamy kogoś ponad wszystko, a później okazuje się, że tak nie jest, że to zwykła rutyna trzyma nas u boku tego jedynego, nawet w momencie, kiedy nie czujemy tych przysłowiowych motylków w brzuchu. Miłości się nie wybiera, ona przychodzi nagle, w najmniej oczekiwanym momencie i rozgaszcza się w naszym sercu.
Prawdziwa miłość to wcale nie odpowiednik gwałtownej wichury, która w jeden dzień potrafi całkowicie wywrócić świat do góry nogami, lecz delikatnego wiatru, przynoszącego jednocześnie orzeźwienie i spokój.
Wierność jest trudna to świetna komedia przy której każdy z was będzie się dobrze bawił. Zobaczymy historię kobiety, która im bliżej własnego ślubu, tym więcej będzie miała wątpliwości co do jego słuszności. Wierność wcale nie jest taka łatwa, przekonajcie się o tym sami.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję

piątek, listopada 30, 2018

Wywiad - D. B. Foryś

Wywiad - D. B. Foryś
Serdecznie zapraszam na wywiad z debiutującą dzisiaj autorką - D. B. Foryś.
Fot. Karolina Polaczek

Właśnie dzisiaj swoją premierę ma Twój debiut literacki – serdecznie gratuluję. Jak w związku z tym się czujesz? Jakie towarzyszą Ci emocje?


Jestem przeszczęśliwa, bo właśnie spełnia się moje życiowe marzenie. A poza tym to wiesz, standard: strach, szok, niedowierzanie, trochę podniecenia i wiele, wiele ekscytacji. Dzisiaj otwieram sobie pewnego rodzaju furtkę. Teraz mogę piąć się na szczyt albo zlecieć i słuch o mnie zaginie. To jest jednocześnie mega fajne i przerażające! 

Od 2015 roku jesteś związana z Grupą Literacką Ailes, gdzie wydawałaś opowiadania. Jak to się stało, że trafiłaś do tej grupy?

Trafiłam do niej za czasów, gdy stawiałam swoje pierwsze kroki w pisaniu. Nie znałam jeszcze wtedy portali jak Wattpad czy Sweek, na których można opublikować fragment tekstu i uzyskać opinie czytelników. Udostępniałam więc pliki na chomikuj.pl, tam też właśnie swoje konto miała grupa Ailes. I jakoś tak wyszło, że wzięła mnie pod swoje skrzydła. Ogromnie jej za to dziękuję.

Z wykształcenia programista i grafik, dzięki temu sama sobie zaprojektowałaś swoją okładkę książki. Jakie to uczucie, kiedy wiesz, że masz wpływ na tak dużo rzeczy związanych ze swoją powieścią?

Fantastyczne. Napisałam powieść, przygotowałam okładkę i całą kampanię reklamową. To daje mi wiedzę o tym, że sama pracuję na swój sukces i nie jestem od nikogo zależna. Nie będę też mogła na nikogo zwalać winy, gdyby coś… haha
Oczywiście okładka i promocja to tylko mała część, na którą składa się wydanie książki. Pracowało nad nią Wydawnictwo e­-bookowo, sztab patronów medialnych, znajomi też wyciągali pomocne dłonie. Gdyby nie nasza współpraca, o wydawaniu mogłabym tylko pomarzyć, bo chyba nigdy nie zdecydowałabym się na self publishing. To dla mnie zbyt głęboka woda. Podziwiam autorów, którzy mają na to odwagę.

Kiedy i w jakich okolicznościach zrodził się pomysł na napisanie „Tylko żywi mogą umrzeć”?

W czasie oglądania bodajże czwartego sezonu „Supernatural”, także ładnych kilka lat temu. Wtedy zaczęło coś kiełkować, a z czasem miałam w głowie już całą fabułę. Wystarczyło tylko ją spisać, co wbrew pozorom nie było takie proste, ponieważ nie miałam wtedy bladego pojęcia o pisaniu… :) Ale spróbowałam, po drodze trafiłam na kilka przeszkód, ale ostatecznie się udało. Teraz pisanie wydaje się naturalne. Aż ciężko mi sobie wyobrazić, jak mogłam kiedyś tego nie umieć.

 Jak długo zajęło Ci napisanie całej powieści?

Mniej więcej pół roku. Mówię tu oczywiście o pierwszej wersji, której w życiu bym ludziom nie pokazała. Potem odłożyłam tekst na parę tygodni, napisałam od nowa, znów odłożyłam, poprawiłam i gotowe. Mam nadzieję, że w przyszłości pójdzie mi to szybciej! Ale była to moja pierwsza powieść, więc chciałam ją dopieścić i dać z siebie wszystko, żebym potem nie żałowała, że się pospieszyłam. Wciąż gdzieś te wątpliwości są. Że może gdybym jeszcze chwilę zaczekała, jeszcze coś poprawiła, jeszcze raz przeczytała… Pewnie to wieczne rozterki każdego pisarza. 

Główna bohaterka jest pół człowiekiem, pół demonem. Dlaczego właśnie tak i do której połowy jest jej bliżej?

Gdy zaczynałam spisywać historię Tessy, długo się zastanawiałam, skąd w ludziach bierze się zło. Każdy z nas rodzi się z czystym kontem, później jedni obierają ścieżkę dobra, drudzy nie do końca… A może w każdym z nas drzemią dwie dusze? I to także wyłącznie od nas samych zależy, którą drogę obierzemy? Określenie pochodzenia Tess, ten podział na pół człowieka, pół demona, jest dla mnie właściwie metaforą, dzięki której mogłam w logiczny sposób wytłumaczyć i przekazać jej pragnienia, żądze i osobowość.
A do której połowy jest jej bliżej? Pewnie do tej demonicznej, bo jest łatwiej! 

Demony, siły nadprzyrodzone to jest to, co Cię fascynuje?

Nie tylko. Także religie, okultyzm, wierzenia, mitologia i wszystko to, co zawiera odrobinę magii i czego nie da się do końca wytłumaczyć. Jestem mega ciekawa, co dzieje się z duszą po śmierci. Czy rzeczywiście idzie do nieba lub piekła? A może istnieje reinkarnacja? A co, jeśli zostajemy na ziemi i stajemy się niemymi obserwatorami? Nigdzie nie ma odpowiedzi na te pytania, więc nie pozostaje mi nic innego, jak stworzyć własną wizję świata, w którym to ja ustalam zasady. Ktoś może w nią uwierzyć lub nie. Może też wymyślić własną!

Kiedy możemy spodziewać się kolejnego tomu powieści?

Drugi tom jest już napisany, obecnie pracuję nad trzecim. Ale to jeszcze długa droga, zanim trafi do druku. Teraz sobie leżakuje, potem czeka ją korekta, a przede wszystkim pierwsza musi się sprzedawać, żeby miało to sens. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z moim planem, możecie się spodziewać premiery na przyszłe Halloween. Jeśli nie… Nie biorę pod uwagę takiej możliwości :)

Czy już zawsze zamierzasz trzymać się fantasy? A może kiedyś napiszesz coś w innym gatunku?

Jak zawsze powtarzam, ciężko byłoby mi stworzyć fabułę, w której nic z nieba nie spada lub spod ziemi nie wychodzi, bo to byłoby nudne, ale tak naprawdę nie zamykam się na jeden gatunek. Łączę fantastykę z horrorem, romansem, komedią, akcją, czasem nawet dramatem i pewnie czymś jeszcze. Lubię się tym bawić, bo przede wszystkim pisanie sprawia mi przyjemność. Robię to w wolnym czasie, nikt mnie do tego nie zmusza, a to oznacza bardzo dużo. Życzę każdemu, żeby znalazł swoją pasję.

Kim na co dzień jest D. B. Foryś?

Prywatnie śpiochem, a służbowo kierownikiem w firmie zajmującej się handlem wysyłkowym. Czuję się mega szczęśliwym człowiekiem, bo uwielbiam swoją pracę i ludzi, z którymi pracuję. Wstaję rano zadowolona, że spędzę osiem godzin w fajnym miejscu, co bardzo ciężko osiągnąć. A mnie się udało. Z kolei po pracy wracam do domu i mogę robić to, na co tylko przyjdzie mi ochota. Nawet spać, haha.

Co najbardziej cenisz u swoich czytelników?

Przede wszystkim to, że się do mnie odzywają. Piszą, wyrażają opinie, zostawiają komentarze. To tak napędza do działania, że sobie nie wyobrażasz! Wiedza, że komuś podoba się to, co robię, utożsamiają się z bohaterami, czują całą historię i chcą jeszcze… A do tego poświęcili pięć minut swojego życia, żeby znaleźć mnie w Internecie i dali znak, że istnieją, że są. Jestem za to ogromnie wdzięczna. 

Czy kiedykolwiek miałaś chwile zwątpienia, że to co robisz nie ma sensu?

Nie. Głupio mi odpowiadać na to pytanie jednym słowem, ale naprawdę nie wiem, jak to rozwinąć ;) Czasem jak coś napiszę, jakiś rozdział czy fragment, zdarza mi się czuć, że to nie to. Że wyszło źle. Nie tak jak to sobie zaplanowałam. Wtedy zaczynam od nowa, aż się uda. Ale nigdy nie myślałam sobie „nie umiem, nie chce mi się, kończę z tym”. Myślę sobie raczej „wow, popełniłam arcydzieło”! Oczywiście rzeczywistość szybko to weryfikuje i sobie uświadamiam, że do ideału daleka droga, jednak z natury jestem pozytywnie nastawiona. Nigdy nie patrzę na problem pod kątem: jest problem, ludzie, ratunku! Jeśli trafiam na jakąś przeszkodę, szukam sposobów na jej rozwiązanie. Nie poddaję się łatwo. Powiedziałabym wręcz, że walczę do upadłego.  

Jakaś rada dla debiutujących autorów?

Sama jestem debiutującym autorem, więc ciężko mi dawać rady na temat, na który jeszcze niewiele wiem. Z tego, co zdążyłam zaobserwować, nie należy być skromnym. Trzeba głośno krzyczeć i wołać „tu jestem! Tutaj!”, bo debiut można mieć tylko jeden, więc albo damy z siebie sto procent i odniesiemy sukces, albo będziemy siedzieć i czekać, aż inni zrobią to za nas. A nie oszukujmy się, nikt nas w tym nie wyręczy, bo niby z jakiej racji?  


Fot. Karolina Polaczek

Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony czas. 



niedziela, listopada 25, 2018

"Tylko Żywi Mogą Umrzeć" D. B. Foryś [PATRONAT + PRZEDPREMIEROWO]

"Tylko Żywi Mogą Umrzeć" D. B. Foryś [PATRONAT + PRZEDPREMIEROWO]


TYTUŁ  "Tylko żywi mogą umrzeć"

AUTOR D. B. Foryś

DATA PREMIERY 30.11.2018

WYDAWNICTWO  e-bookowo.pl

ILOŚĆ STRON 388




OCENA  5/6

OPIS




Mam na imię Tessa i, odkąd pamiętam, prowadzę podwójne życie. Jestem kelnerką za dnia, za to nocami zamieniam się w żądną krwi łowczynię demonów.

Dlaczego to robię? Och, nie zrozumcie mnie źle, przecież nie wybrałam takiego zajęcia, ponieważ jest ekscytujące czy bezpieczne, pieniądze też nie grały tutaj żadnej roli, nikt mi w końcu za to nie płaci.

Tropię i zabijam wyłącznie dlatego, że posiadam nad nimi niespotykaną przewagę: w połowie jestem jedną z nich…


MOJE ODCZUCIA

Kiedyś całkowicie byłam przeciwna powieścią pokroju fantasy. Zawsze mnie zastanawiało, co ludzie widzą w tym ciekawego. A dzisiaj po wielu przeczytanych książkach z tego typu, mogę śmiało powiedzieć, że polubiłam ten rodzaj. Dlaczego? Bo przenosi nas do świata w którym wszystko może się zdarzyć, a ja mogę choć trochę powiedzmy „pobujać w obłokach”.

D. B. Foryś napisała ciekawą, interesującą i mroczną powieść obok której (nawet jakby się chciało) nie można przejść obojętnie. Kiedy czytelnik zaczyna zagłębiać się w losy Tessie po prostu przepada do jej świata. Ta historia jest niczym magnez – przyciąga do siebie na każdym kroku.
Tessa to pół człowiek, pół demon. Szanuje swoich przyjaciół, nie obdarza obcych zaufaniem na pierwszym kroku. Królują w niej ludzkie uczucia, jednak momentami staje się prawdziwym demonem żądnym przygód i krwi. Można na niej polegać, za przyjaciół jest w stanie oddać życie.
Narracja jest poprowadzona z perspektywy Tess, dlatego bez problemu możemy zagłębić się w jej psychice. Krok po kroku poznajemy jej zamiary oraz jej uczucia, które z początku stara się skrywać. Wierzcie mi, iż autorka przygotowała dla niej wiele interesujących przygód i „niespodzianek”. Także na nudę narzekać nie będziecie. Szczególnie ciekawie zrobi się, gdy na jej drodze pojawi się Kilian, który jest… a zresztą nie będę psuła wam zabawy, przeczytajcie to się dowiecie.
Uważam, iż autorka dobrze czuje się w mrocznych klimatach. Fabuła nie jest banalna, z całą pewnością nie powiela schematu innych powieści w tym rodzaju. Doskonale manipuluje losami bohaterów, wzbudzając w czytelniku coraz większą ciekawość. Do tego całość łączy się w jedną spójność, dzięki czemu czyta się przyjemnie. Bohaterowie wykreowani na wysokim poziomie, każdy z nich jest postacią z krwi i kości, został stworzony do konkretnego celu, nie baczy na zagrożenia.
Co na funduje autorka w swojej powieści? Niesamowitą przygodę z nietuzinkowymi bohaterami. Podróż do niejednego miejsca, odkrywanie artefaktów i ich transkrypcji, które są potrzebne Władcy podziemi, aby wywołać Apokalipsę. Nie zabraknie również wątku miłosnego, któremu kibicowałam z całych sił.
Zerknęłam na jego twarz. Niespodziewanie nie zobaczyłam w nim demona. Sama nie wierzyłam, iż o tym pomyślałam, ale poczułam, że jesteśmy do siebie podobni. Ja – odrzucona przez własną rodzinę, on – tułający się przez wieki w poszukiwaniu ulgi i spokoju.
D. B. Foryś umiejętnie dawkuje emocje. Czytałam dany rozdział, a kiedy dochodziło do momentu kulminacyjnego, on nagle się kończył. Momentami doprowadzało mnie to niemal do zawału. Można to poniekąd porównać do tykającej bomby – słyszysz jej tykanie, czujesz, że lada chwila wybuchnie, szykujesz się na najgorsze, a tu nagle robi się cisza i kompletnie nic się nie dzieje. Ładnie to tak Autorko bawić się naszymi emocjami?
Dlaczego tak to mną wstrząsnęło? Dlaczego jego wyznanie zraniło mnie do głębi? Przecież od początku wiedziałam, że nasz związek był skazany na niepowodzenie i że nie czekało nas nic innego jak klęska. Mimo to pozwoliłam sobie marzyć. Wpuściłam do swojego skamieniałego serca odrobinę nieba, a ono teraz krwawiło, pozostawiając po sobie otwarte rany, które już nigdy nie dostaną możliwości, aby się zabliźnić.
Polubiłam Tess, ale moje serce mimo wszystko skradł Kilian. Nie będę tutaj wzdychać, pozwolę sobie cieszyć się tym w ciszy. Może zrozumiecie o co mi chodzi, kiedy już sami przeczytacie.
Tylko żywi mogą umrzeć to świetny debiut autorki, który trzyma w napięciu od początku do samego końca, wręcz bym mogła powiedzieć, że niejednokrotnie wznieca pożar w naszym sercu. Doskonały język, niesztampowi bohaterowie i wciągająca fabuła sprawiają, iż ciężko rozstać się z książką choć na moment. Ja już wyczekuję kolejnego tomu, a Was zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję.

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Autorce oraz



wtorek, listopada 20, 2018

"Mauzoleum" Thomas Arnold [PATRONAT]

"Mauzoleum" Thomas Arnold [PATRONAT]


TYTUŁ  "Mauzoleum"

AUTOR Thomas Arnold

DATA PREMIERY 16.11.2018

WYDAWNICTWO  Vectra

ILOŚĆ STRON 432




OCENA  6/6

OPIS




Po tragicznej śmierci rodziców oraz żony, milioner Tom McCain musi zmierzyć się nie tylko z żalem po stracie, ale też z samotnym ojcostwem. Gdy później ginie on, a także młodszy syn, ostatnim dziedzicem zamieszkującym olbrzymią rezydencję pozostaje Derrian McCain. W tym samym czasie w lokalnej gazecie pojawia się artykuł o enigmatycznym tytule: Klątwa McCainów czy domu Meyerów. Ktoś jednak dokłada wszelkich starań, aby nic, co związane z poprzednimi właścicielami rezydencji, nie wyszło na jaw. Osiem lat później w ręce Zacka Seegera przypadkiem trafia błędnie zaadresowany list, w którym Derrian McCain, jak gdyby nigdy nic, zwraca się do swego nieżyjącego brata i wysyła mu klucze od domu, gdyż sam musi się udać na operację poza granice kraju. Zack oraz jego partnerka Nicole nie mają pojęcia o zaszłościach w rodzie McCainów. Z pewnością nie zwróciliby na list większej uwagi, lecz wstępnie trafił on do Adama Athertona – zmarłego przed dwoma tygodniami sąsiada, o którym mieszkańcy osiedla wiedzieli stosunkowo niewiele.



MOJE ODCZUCIA

Od początku polubiłam mroczne klimaty powieści Thomasa Arnolda, także i tym razem nie mogło być inaczej. Autor stanął na wysokości zadania i po raz kolejny mnie nie zawiódł.
Zack i Nicole od jakiegoś czasu spotykają się ze sobą i wszystko wskazuje na to, że są ze sobą szczęśliwi. Dziwny list, który trafia w ich ręce nie daje im spokoju. Zostawiona w nim wiadomość wzbudza ciekawość i coraz bardziej intryguje Zacka, dlatego postanawia odwiedzić daną posiadłość. Towarzyszy mu jego partnerka. W chwili przekroczenia muru posiadłości wszystko układa się nie tak jak powinno. Zaczynają dziać się zaskakujące rzeczy, a nasi bohaterowie nie bardzo wiedzą jak wybrnąć z zaistniałej sytuacji.
Derrian McCain to mężczyzna, który wiele przeszedł w swoim życiu. Jego dusza za sprawą przeszłości stała się mroczna. Kim tak naprawdę jest i do czego zmierza?
Wykreowane postacie intrygują, zaskakują, a momentami i przerażają. Autor nie szczędzi im trudnych sytuacji, stawia ich wiele razy pod murem, a czasami bawi się ich uczuciami. Zack wydaje się być mężczyzną, który niczego się nie boi, uparcie dąży do wyznaczonego sobie celu. Nicole na pozór również jest twardą kobietą, niemniej wykazuje swoje obawy wielokrotnie. Po wkroczeniu na posiadłość McCainów oboje będąc w tarapatach zaczynają snuć swoje wizje na temat tego, co tutaj się tak naprawdę wydarzyło.
Dom leżał na odludziu, więc nie było też mowy, aby sąsiedzi cokolwiek usłyszeli. Poza tym, Nicole miała absolutną rację. Kto w dzisiejszych czasach zwraca uwagę na wyjące syreny alarmowe… Ludzie odwracają głowy, aby tylko ktoś nie zauważył, że niepotrzebnie się interesują.
Thomas Arnold napisał kolejną powieść, która intryguje już od samego początku. Czytelnika tak pochłania fabuła, że nawet nie zauważa, kiedy przenika do świata przedstawionego na łamach kart. Fabuła osadzona w większości w mrocznej posiadłości McCainów to strzał w dziesiątkę. To miejsce nie tylko frapuje, ale skrywa w sobie wiele mrocznych sekretów z przeszłości. Tajemnicze przejścia, niewyjaśnione sytuacje i ogromny grobowiec, który daje do myślenia. Wszystko to łączy się w doskonałą całość.

Skonstruowana fabuła powieści umiejętnie manipuluje czytelnikiem. Kiedy już wydaje nam się, że natknęliśmy na jakiś trop, nagle wszystko się komplikuje, a nasze podejrzenia zostają zatarte nowymi faktami. Thomas Arnold niejednokrotnie mnie zaskoczył, bo takiego obrotu spraw się nie spodziewałam. Wiąże się to z tym, iż powieść nie jest przewidywalna, nawet w najmniejszym calu. Nic co było moimi podejrzeniami w rzeczywistości nie miało miejsca. A zakończenie? Totalnie zbiło mnie z tropu.
Ktokolwiek ich prześladował, z pewnością był wpływowym człowiekiem – kimś, z kim należało się liczyć. Ktoś taki, gdyby tylko poprosił odpowiednie osoby, bez trudu uzyskałby potrzebne informacje.
Powieść została dopracowana w każdym szczególe. Ogrom akcji, które wciągają od pierwszych chwil. Mroczne sytuacje momentami wręcz przerażające. Do tego lekki styl autora i mamy świetnie skonstruowaną powieść. To chce się czytać.
Gdy twoi ludzie wreszcie dojdą do wniosku, że coś jest nie tak i pojawią się w rezydencji, nas ani ciebie już tutaj nie będzie. Oczywiście sposób w jaki znikniemy my, będzie nieco się różnił od twojego zniknięcia, ale pewnie rozumiesz, że nie mamy zamiaru ciągnąć tego w nieskończoność. Czekają na nas nowe wyzwania.
Jeśli lubicie powieści, w których nikt tak naprawdę nie jest tym za kogo się podaje, to ta powieść jest dla Was. Kto komu tak naprawdę zagraża? Kto powinien mieć się na baczności? I komu uda się dociec prawdy?
Mauzoleum to książka pełna mrocznych zakamarków, która zawiera mnóstwo intryg i zdecydowanie budzi zainteresowanie czytelnika. Wartka akcja, sekrety z przeszłości i konszachty pomiędzy bohaterami wciągają czytelnika w swój świat bez dwóch zdań. Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Autorowi oraz


sobota, listopada 17, 2018

"Nadzieje Olgi. Małe tęsknoty" Aneta Krasińska [PATRONAT + PRZEDPREMIEROWO]

"Nadzieje Olgi. Małe tęsknoty" Aneta Krasińska [PATRONAT + PRZEDPREMIEROWO]


TYTUŁ  "Nadzieje Olgi"

AUTOR Aneta Krasińska

DATA PREMIERY 20.11.2018

WYDAWNICTWO  Replika

ILOŚĆ STRON 320




OCENA  6/6

OPIS




Olga usiłuje wrócić do normalnego życia. Chodzi do pracy, zajmuje się domem i dziećmi i marzy o chwili, kiedy zostanie ogłoszony wyrok w sprawie śmierci jej ciotki Elżbiety. Ciągnąca się od kilku miesięcy sprawa właśnie dobiega końca. Jednak znaleziony pamiętnik Elżbiety rzuca nowe światło na całą sytuację, całkowicie odmieniając stosunek Olgi do sprawczyni wypadku. Kobieta nawiązuje kontakt z Kaliną, która staje jej się coraz bliższa.
Tymczasem Lena odnosi wrażenie, że jest osaczona. Wciąż czuje na swoich plecach zimny oddech Adama. Ostatecznie decyduje się na wykonanie nieodwracalnego kroku.


MOJE ODCZUCIA

Po książki Anety Krasińskiej mogę sięgać w ciemno, a i tak wiem, że zawsze mnie zadowolą. Cykl Małe tęsknoty za każdym razem czytam z zapartym tchem. Muszę jednak przyznać, że ostatni tom zrobił na mnie największe wrażenie. Moim zdaniem nie dość, że to najpiękniejsza okładka z trzech tomów, to jeszcze ta część najbardziej chwyta za serce. A Aneta z całą pewnością wie jak to zrobić.
Wracamy do losów Olgi, Kaliny oraz Leny. Każda z nich została doświadczona przez los w różny sposób. Kalina nie może normalnie funkcjonować żyjąc w ciągłym stresie i niepewności co do ogłoszenia wyroku. Olga odchodzi od męża tyrana zabierając ze sobą synów. Natomiast Lena wciąż dusi w sobie to, co ją dręczy, w efekcie czego decyduje się na nieodwracalny krok. Mimo wszystkich niepowodzeń, te trzy kobiety zaczyna łączyć ze sobą coś pięknego – przyjaźń.
To co uwielbiam w powieściach autorki, to niezwykłe emocje i realność przedstawionych sytuacji. Wsiąkam w świat bohaterów i zaczynam żyć tuż obok nich, a cała reszta przestaje mieć znaczenie. Śledzę ich poczynania, analizując każde zachowanie i zastanawiając się czy słusznie postępują. Cieszę się z ich powodzeń, i smucę, kiedy coś idzie nie tak.

Aneta Krasińska porusza w swojej powieści  niełatwe sytuacje: poczucie odrzucenia, brak miłości ze strony partnera, czy też obawę przed tym co nas czeka. Myślę, że każdy z nas choć raz mógł się znaleźć w podobnej sytuacji. Autorka pokazuje nam również jak mamy sobie radzić w takich sytuacjach. Jak ważne jest, aby w takich momentach mieć wsparcie bliskich nam osób. Bo kiedy pozostajemy zdani tylko na siebie, wszystko zaczyna się układać nie tak jakbyśmy chcieli, a nasze myśli wędrują w najczarniejsze zakątki umysłu.
Samotność zwykle torturowała jej emocje, z którymi nie potrafiła sobie poradzić, przez co czuła się pokonana. Miała tak niską samoocenę, że nawet z lupą nie dałoby się jej odnaleźć.Nieoczekiwanie wyciągnięta w jej stronę ręka obcej osoby stanowiła promyk nadziei, którego ciepło zdawało się powoli zagnieżdżać w jej świadomości, dając nieznane wcześniej poczucie wartości.

Doskonała kreacja bohaterów, ogrom emocji i historia napisana samym życiem. Język, którym posługuje się autorka jest tak przyjemny, iż powieść czyta się w mgnieniu oka. I jedyne co pozostaje mi powiedzieć, aż żal, że to już koniec losów bohaterek. Chętnie spotkałabym się z nimi w kolejnej części, tak miło spędzałam z nimi czas.

Nadzieje Olgi to doskonałe zwieńczenie losów bohaterek, które w większości miały pod górkę, jednak nadzieja umiera ostatnia i dlatego warto ją zawsze mieć. Nie ma na świecie rzeczy niemożliwych i nawet po najgorszej burzy, kiedyś wyjdzie słońce. Przed Wami historia, która skradnie wasze serca i na długo nie pozwoli o sobie zapomnieć. Polecam z całego serca całą serię.

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Autorce oraz






środa, listopada 14, 2018

Zapowiedź "Latte z walerianą" Wanda Szymanowska

Zapowiedź "Latte z walerianą" Wanda Szymanowska

PREMIERA: Grudzień



Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Latte z walerianą Wandy Szymanowskiej. 


Anna jest niezależną, młodą kobietą. Pracuje w szkole jako nauczycielka historii. Lubi swoją pracę. Jednak codzienne absurdy wyprowadzają ją z równowagi do tego stopnia, że uzależnia się od środków uspokajających.

Dyrektor, nauczyciele, rodzice toczą boje przeciwko sobie, choć powinni stać po tej samej stronie barykady i mieć na uwadze przede wszystkim dobro uczniów. Bohaterka z trudem odnajduje siebie w tym epicentrum groteski. 


Recenzja w okolicach premiery!





poniedziałek, listopada 12, 2018

Zapowiedź "Mauzoleum" Thomas Arnold

Zapowiedź "Mauzoleum" Thomas Arnold

PREMIERA: druga połowa listopada




Jest mi niezmiernie miło ogłosić, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym powieść Mauzoleum Thomasa Arnolda. 


Po tragicznej śmierci rodziców oraz żony, milioner Tom McCain musi zmierzyć się nie tylko z żalem po stracie, ale też z samotnym ojcostwem. Gdy później ginie on, a także młodszy syn, ostatnim dziedzicem zamieszkującym olbrzymią rezydencję pozostaje Derrian McCain. W tym samym czasie w lokalnej gazecie pojawia się artykuł o enigmatycznym tytule: Klątwa McCainów czy domu Meyerów. Ktoś jednak dokłada wszelkich starań, aby nic, co związane z poprzednimi właścicielami rezydencji, nie wyszło na jaw. Osiem lat później w ręce Zacka Seegera przypadkiem trafia błędnie zaadresowany list, w którym Derrian McCain, jak gdyby nigdy nic, zwraca się do swego nieżyjącego brata i wysyła mu klucze od domu, gdyż sam musi się udać na operację poza granice kraju. Zack oraz jego partnerka Nicole nie mają pojęcia o zaszłościach w rodzie McCainów. Z pewnością nie zwróciliby na list większej uwagi, lecz wstępnie trafił on do Adama Athertona - zmarłego przed dwoma tygodniami sąsiada, o którym mieszkańcy osiedla wiedzieli stosunkowo niewiele.

                                       ❀

Recenzja w okolicach premiery!





niedziela, listopada 11, 2018

"Męskie zwierzenia" Agnieszka Gozdyra

"Męskie zwierzenia" Agnieszka Gozdyra


TYTUŁ  "Męskie zwierzenia"

AUTOR Agnieszka Gozdyra

DATA PREMIERY 17.10.2018

WYDAWNICTWO  Oficyna 4eM

ILOŚĆ STRON 216




OCENA  6/6

OPIS




Mistrz świata w sztukach walki, jeden z najbardziej popularnych polityków, aktor, dziennikarz i satyryk, kultowy muzyk, znany tancerz oraz choreograf. Co łączy ich wszystkich poza pasją zawodową i pasją do życia? Wielka miłość do naszych braci mniejszych i zaangażowanie w walkę o ich prawa.
„Męskie zwierze(nia)” to książka, która odczarowuje stereotyp, zgodnie z którym postrzega się panów jako nieczułych i skrywających emocje. To książka, w której panowie w wyjątkowych rozmowach udowadniają Agnieszce Gozdyrze, że także twardziele wzruszają się i reagują na krzywdę tych, którzy sami nie mają głosu i nie są w stanie się obronić.
Przy powstaniu książki nie ucierpiało żadne zwierzę ani człowiek, za to wiele osób się wzruszyło i poszerzyło horyzonty.


MOJE ODCZUCIA

Tak to już się ułożyło, że mężczyznom przypina się często łatkę tych nieczułych i pozbawionych emocji. Dlaczego tak się dzieje? Może właśnie dlatego, że w większości wypadków tak się zdarza, ale… są wyjątki, a ta książka to udowadnia.
Sama od urodzenia jestem wielką miłośniczką zwierząt i każda wyrządzana im krzywda sprawia, iż cierpię razem z nimi. Agnieszka Gozdyra przeprowadziła kilka ciekawych rozmów ze znanymi mężczyznami i muszę przyznać, że nigdy bym ich nie podejrzewała o tak wielkie serca. Czytając niejednokrotnie się wzruszyłam, nawet uroniłam łezkę. Kiedy czytam i dowiaduję się, że na świecie są ludzie, którzy posiadają tak wielkie serce w stosunku do zwierząt to moje automatycznie też się raduje.
Nie będę opisywała tutaj każdej z rozmów, bo nie o to chodzi. Każdy z tych mężczyzn ma ten sam cel – nieść pomoc zwierzętom. Sami są szczęśliwymi posiadaczami psów, kotów, kóz, koni, a nawet i świnki. Niezwykłe są historie w jaki sposób ich podopieczni do nich trafili.
Niestety są na świecie i tacy ludzie, młodzież czy też dzieci, które wyrządzają krzywdę tym bezbronnym zwierzętom. I nie winią tutaj same czworonożne istoty, to ludzie, którzy są pozbawieni serca dopuszczają się do niecnych uczynków. Zwierzę to też istota, która czuje, choć niektórzy uważają inaczej. Kocha i pragnie być kochane. Dlatego dobrze, jeśli w rodzinie od małego jesteśmy uświadamiani, że powinniśmy być odpowiedzialni za nie i należycie je traktować, z szacunkiem. Zwierzę nie jest zabawką, którą można wyrzucić kiedy nam się znudzi. Jeśli już zdecydujemy się na posiadanie jakiegokolwiek zwierzęcia powinniśmy być świadomi tego, że bierzemy również za nie odpowiedzialność. Poświęcanie czasu, wspólne zabawy, karmienie, wyprowadzanie na spacery, wizyty u weterynarza, a także wychowanie, to obowiązki, które nas czekają.
Agnieszka Gozdyra w swoich rozmowach ukazuje nam oczami innych wielką miłość do zwierząt, ale także i wściekłość na tych, którzy wyrządzają im krzywdę. Najgorsze w tym drugim jest to, że często ludzie robią to dla zabawy, głupoty. Ważne jest, aby w takich momentach reagować, a nie przechodzić obok obojętnie. Autorka pisze tak:

Bardzo bym chciała, żeby „Męskie zwierzenia” mogły poprawić los innych, takich które wciąż czekają na odmianę swojego losu. Dzięki temu może ktoś przystanie przy umierającym zwierzęciu. Może wezwie do niego pomoc. Może ktoś inny zareaguje, widząc katowaną istotę. Może uczuli swoje dziecko na krzywdę kota, psa, gołębia. Może zrozumie, jak wielką pracę wykonuje na co dzień rzesza wolontariuszy.

Męskie zwierze(nia) - przed Wami książka, która zdecydowanie łamie stereotypy nieczułych mężczyzn. Przed Wami historie, które wzruszą, rozbawią, a przede wszystkim dają do myślenia. Znane, sławne osobistości opowiadają z wielką czułością o swoich podopiecznych bez których teraz nie wyobrażają sobie już życia. Niosą pomoc na tyle na ile mogą. Niektórzy są ambasadorami w fundacjach. To co ich łączy to normalność. Nie szpanują, bo są sławni, nie wywyższają się, bo są bogaci, oni po prostu kochają zwierzęta i pragną im pomóc. Może jeśli i my będziemy propagować prawa dla zwierząt, może w końcu coś zdziałamy w tej Polsce, może otworzymy oczy tym, którzy myślą, że są bezkarni, kiedy katują jakieś zwierzę. Jeśli kochasz zwierzęta, koniecznie przeczytaj!
-No, jest takie powiedzenie, że im człowiek lepiej poznaje ludzi, tym bardziej kocha zwierzęta. Im dłużej żyjemy, tym bardziej jesteśmy do tego powiedzenia przekonani. ( Janusz Chabior)

-Człowiek kupuje czy bierze zwierzę często pod wpływem impulsu. Jakaś nowa moda albo dziecko poprosi. Potem pojawia się obowiązek, z którego wcześniej nie zdawał sobie sprawy. A zwierzę od narodzin po grób będzie trochę jak niepełnosprawny człowiek. ( Marcin Różalski)


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję

Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger