piątek, października 30, 2020

Autorzy o zwierzętach - Wojciech Nerkowski

Autorzy o zwierzętach - Wojciech Nerkowski

 


Wojciech Nerkowski – scenarzysta filmowy i telewizyjny, współtwórca najpopularniejszych polskich seriali. Pisarz, a także tłumacz literatury angielskiej i amerykańskiej. Wykładowca scenariopisarstwa w StoryLab.


1. Czy wyobraża Pan sobie życie bez zwierząt?

Nie przeżylibyśmy bez zwierząt. Ponieważ mam ogród, często obserwuję, jak pszczoły pracowicie zapylają rośliny. Choć w książce „Historia pszczół” Mai Lunde w pewnym momencie zastępują je ludzie, moim zdaniem jest to fikcja literacka.

2. Ile zwierząt miał Pan w swoim życiu?

W dorosłym życiu miałem, i na szczęście mam, trójkę – dwa psy i żółwia wodno-lądowego.



3. Zwierzę jest dla mnie…

Przyjacielem, a także istotą odczuwającą, podobnie jak ludzie, ból, dlatego od wielu lat jestem wegetarianinem.

4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pana zdanie na ten temat?

Fascynuje mnie teoria ewolucji, która zresztą odgrywa sporą rolę w mojej najnowszej powieści „Okrutnie piękny”. Zwierzęta i ludzie mają wspólnych przodków, to powinno dawać do myślenia. Wszyscy jesteśmy ulepieni z jednej gliny.

5. Co sądzi Pan o Fundacjach ratujących zwierzęta?

Zawsze przekazuję 1% podatku na fundacje ratujące zwierzęta. Ale starannie sprawdzam, czy wspierana przeze mnie fundacja jest sprawdzona i godna zaufania.

6. Załóżmy, że jest Pan świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pan reaguje?

Tak samo jak w sytuacji, w której ktoś krzywdziłby dziecko.

7. Pana ulubione zwierzę to?

Najbliższe mojemu sercu są stare psy. Są wspaniałe, mądre, pełne godności. Moje dwa psy w momencie adopcji miały po około 12 lat.

8. Jakie zwierzę według Pana byłoby najlepszym bohaterem książki?

Mam pomysł na powieść, w której zagadkę kryminalną rozwiązuje żółw, może kiedyś ją napiszę.

9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pan?

Potwierdzam, mam dwójkę psów. Żałuję jedynie, że psy nie czytają książek.



10. Jakie zwierzę według Pana jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?

Nie mam pojęcia, ale za to mało fotogeniczny jest mój żółw, któremu trudno jest zrobić ładne zdjęcia, a przecież jest uroczy.

 


Serdecznie dziękuję Autorowi za poświęcony mi czas.




czwartek, października 29, 2020

"Inna niż wszystkie" Katarzyna Mak [PATRONAT MEDIALNY]

"Inna niż wszystkie" Katarzyna Mak [PATRONAT MEDIALNY]

 



TYTUŁ  "Inna niż wszystkie”

 

AUTOR Katarzyna Mak

 

DATA PREMIERY 04.08.2020

 

WYDAWNICTWO  Videograf SA

 

ILOŚĆ STRON 354

 

 

 

 

OCENA  5/6

 

OPIS




 

Przypadkowe spotkanie na moście.
Niewłaściwa ocena sytuacji i zaskakujący zwrot akcji.
Nieoczekiwane uczucie, które tak naprawdę zmienia wszystko…

Liv to dziewczyna o nietuzinkowym wyglądzie i niezwykłej sile charakteru. Życie jej nie rozpieszczało, więc jest odważna i twardo stąpa po ziemi. Wychowała ją nowojorska ulica i brutalne zasady gangsterskiego półświatka. Pozornie zbuntowana, wyróżniająca się w tłumie dziwaczka, a tak naprawdę krucha młoda kobieta, czująca się jak zagubiona dziewczynka…

Matt to młody, zaradny i pewny siebie człowiek sukcesu. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że może mieć wszystko, czego zapragnie: szczęśliwą rodzinę, wspaniałą pracę i ekskluzywny dom. Jednak pewnego dnia jego poukładane życie legło w gruzach i stracił to, co dla niego najcenniejsze. Teraz w głębi serca marzy o stabilizacji i walcząc z demonami przeszłości, próbuje znów komuś zaufać…

Dwa zupełnie różne światy i miłość, która z wielu powodów nie powinna się narodzić. Różnice, które aż kłują w oczy, ale mimo wszystko nie pozwalają tym dwojgu o sobie zapomnieć. Sekrety, które budzą skrajne emocje i sieją grozę. Dramaty, które chwytają za serce, a myślenie o nich wywołuje niemal fizyczny ból. Decyzje, które nieodwracalnie wpłyną na czyjeś życie…



MOJE ODCZUCIA

 

 

Katarzyna Mak w swojej powieści zawiera całą paletę emocji. Doskonale prowadzi fabułę, niejako zmuszając czytelnika, aby ten nie odstępował książki choć na moment. Do tego barwni bohaterowie nadają smaczku całości.

Liv ma nietypowy wygląd, przez co jest uważana za dziwaczkę przez większość ludzi. Stara się twardo stąpać po ziemi, choć w rzeczywistości jest niezwykle krucha.

Matt to człowiek sukcesu, który w rzeczywistości mógłby mieć wszystko, a jednak wciąż poszukuje stabilizacji.

Los krzyżuje ich drogi, w dość nietypowej sytuacji. Oboje są po przejściach, oboje skrywają jakieś tajemnice, oboje zaczynają darzyć się uczuciem. Dwa kompletnie różne światy stykają się ze sobą. Czy ta krzyżówka ma szansę na prawdziwe uczucie?

Zachowywałem się jak zadurzony szczeniak. Wiem, to głupie i zupełnie nie w moim stylu, tak uganiać się za nieznajomą. Rozum podpowiadał mi, że powinienem pozwolić jej odejść, a jednak coś w moim wnętrzu szeptało, żebym ją zatrzymał.

Pozory lubią mylić. Człowiek nie zawsze jest tym za kogo podaje się w danej chwili. Czasem pragnie udawać kogoś innego, tylko dlatego, aby móc jakoś przetrwać i funkcjonować w tym świecie. Nie oznacza to oczywiście, że jest zadowolony z takiego obrotu spraw. Udawanie kogoś, kim się nie jest, wcale nie jest takie łatwe jakby mogło się to wydawać. Człowiek skrywa swoje prawdziwe ja pod maską, którą każdego ranka „zakłada” na swoją twarz, a w głębi serca pragnie być sobą. Ale to najczęściej samo życie zmusza go do takiego postępowania.

Ten facet był jak narkotyk. Mamił, kusił i sprawiał, że chciałam coraz więcej. To mnie fascynowało, ale i przerażało jednocześnie. Wokół mnie wciąż krążyły rozterki, których nie potrafiłam się, ot tak, wyzbyć.

Liv nie miała łatwego i kolorowego dzieciństwa, wychowywała się w biednej dzielnicy, więc aby przetrwać wykreowała inną siebie, myśląc, że to pozwoli zapewnić bezpieczeństwo jej bliskim i jej samej.
Jest to postać od której bije sympatia, chociaż potrafi pokazać swoje pazurki. Niemniej polubiłam ją od razu, wspólnie z nią krocząc przez jej życie i towarzysząc zarówno w chwilach radości jak i smutków.
Matt to przystojny, bogaty mężczyzna, który w pracy uchodzi za twardego. Na co dzień zmaga się jednak z demonami przeszłości, a jedyne czego pragnie to, aby móc znowu komuś bezgranicznie zaufać.

Mogłoby się wydawać, że dwa tak różne światy nie mają szansy na zespolenie. Że bogactwa nie da się połączyć z biedą. Ale kiedy w grę wchodzą uczucia, cała reszta przestaje mieć znaczenie. Zapominamy o zewnętrznych cechach, całkowicie skupiając się na tych wewnętrznych.
Z ręką na sercu mogę was zapewnić, iż Katarzyna Mak stworzyła niebanalną historię z niezwykłymi bohaterami. Umiejętnie podtrzymuje narastające napięcie, nie odkrywając od razu zbyt wiele z powieści. Historia naszych bohaterów pokazuje, iż w życiu niczego nie można być pewnym.

Całość napisana jest lekkim i przystępnym językiem. Czyta się przyjemnie, historia wciąga i wywołuje wiele emocji. A zakończenie zbija z nóg i pozostawia pytanie: co się będzie działo w kolejnym tomie? Jak autorka zamierza pokierować fabułą?

Inna niż wszystkie to opowieść o życiu, które pisze dla nas własne scenariusze. To historia, która uświadamia nam, iż trzeba łapać i korzystać z każdej chwili, gdyż nigdy nie wiadomo, ile nam jeszcze ich pozostało. To również historia, która łamie serce czytelnikowi i wywołuje u niego łzy. Gorąco polecam.

 

 

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję




środa, października 28, 2020

Debiut na miarę - Dominika Smoleń

Debiut na miarę - Dominika Smoleń

 



1.Tytuł?
Cena naszych pragnień.


2. Rok wydania.
 2015.


3. Gatunek .
Literatura kobieca.

4. Jaki był impuls do stworzenia tej pierwszej historii?
Chciałam napisać opowiadanie, ale pod wpływem namowy koleżanki, historia ta została znacznie rozbudowana.


5. Czas pisania książki? 
Około dwa tygodnie. „Cena naszych pragnień” jest za to dosyć krótka, ma około 200 stron.

6. Bohater najbliższy Pani sercu? 
Główna bohaterka, w związku z tym, że była ona romantyczką, która odważyła się walczyć o miłość: nawet, jeśli to naruszało pewne granice i łamało konwenanse. 

7. Pierwszy czytelnik? 
 Moja najlepsza przyjaciółka, co nie zmieniło się do dziś.

8. Czy był stres przed reakcją czytelników?
 Oczywiście! Zawsze jest – do dzisiaj przeżywam to tak samo mocno! Nigdy nie można przewidzieć, czy historia, która jest naszym dzieckiem, spodoba się odbiorcom. 

9. Czy uważa Pani swój debiut za udany?
Myślę, że teraz napisałabym go dużo lepiej, bo jestem osobą starszą, mam większe doświadczenie: i w pisaniu, i w życiu. Natomiast mam ogromny sentyment do „Ceny naszych pragnień” i myślę, że na swój sposób ta powieść jest idealna. 

10. Czy debiut doczekał się II wydania?
Raczej nie. Musiałabym wiele poprawić w „Cenie naszych pragnień” – a właściwie wręcz napisać tę historię od nowa. Mam jednak zbyt wiele pomysłów na inne realizacje, żeby skupić się na swoim debiucie.


Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.



sobota, października 24, 2020

"Ojej, Murzynka" Wanda Szymanowska [PRZEDPREMIEROWO/PATRONAT MEDIALNY]

"Ojej, Murzynka" Wanda Szymanowska [PRZEDPREMIEROWO/PATRONAT MEDIALNY]

 



TYTUŁ  "Ojej, Murzynka”

 

AUTOR Wanda Szymanowska

 

DATA PREMIERY 2020

 

WYDAWNICTWO  Literackie Białe Pióro

 

ILOŚĆ STRON 228

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS




 

Zuzanna Zakrzewska jest ciemnoskórą Polką, doktorem nauk humanistycznych, właścicielką prywatnej szkoły języka polskiego dla cudzoziemców, która swą niecodzienną jak na polskie warunki urodę zawdzięcza ojcu – Kenijczykowi.

Zarówno życie szkoły, jak i prywatne jej właścicielki obfitują w wydarzenia zaskakujące, zabawne, romantyczne, ale nieraz i przykre.

Te ostatnie wynikają ze stereotypów i uprzedzeń.
Czy wycieczka do ojczyzny taty pozwoli Zuzannie znaleźć odpowiedź na nurtujące ją pytania? Jak często przyjdzie jej jeszcze we własnym kraju udowadniać kim jest i skąd pochodzi? I czy uda jej się ostatecznie dobrze ulokować uczucia?





MOJE ODCZUCIA

 

 

Wanda Szymanowska słynie z tego, że swoimi książkami potrafi nie tylko zabawić, wzruszyć, czy też zaskoczyć, ale również z każdej jednej książki płynie jakieś ważne przesłanie. I tym razem nie jest inaczej. Pokazuje nam, jak łatwo ludzie potrafią oceniać kogoś tylko poprzez jego wygląd, a w zupełności go nie znając.

Zuzanna jest dobrze wykształconą Polką o ciemnej skórze, ma swoją szkołę języka polskiego. To kobieta o gołębim sercu, która każdemu przychyliłaby nieba. Niestety przez swój wygląd, często staje się obiektem drwin, gdyż ludzie zazwyczaj biorą ją za typową „Murzynkę”. W związku z tym ma wiele nurtujących ją pytań, na które pragnie poszukać odpowiedzi w ojczyźnie ojca. Czy jej się to uda?

Niesłychane jak bardzo ludzie potrafią być uprzedzeni do kogoś, kogo zupełnie nie znają. Wiadomo, najlepiej powiedzieć coś o kimś, tylko spoglądając na niego, bo przecież nie ważne kim ten ktoś jest, skąd pochodzi, co robi. Ważne jest to, co my o nim sądzimy. Niestety to tak nie działa. Zachowując się w ten sposób, często nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo możemy kogoś naszymi słowami skrzywdzić. To, że ktoś jest ciemnoskóry nie oznacza, że jest gorszy. To taki sam człowiek jak my, mający te same prawa i przywileje.

- Patrz, małpa nadchodzi. – Usłyszała Zuzanna i znów poczuła nieprzyjemne dźgnięcie w serce.
Dla takich jak one, zawsze będzie Murzynkiem Bambo, sympatycznym koleżką skaczącym jak małpka po drzewach i głupiutkim jak pnie tych drzew, żyjącym w biedzie pośród dzikich zwierząt, gdzie nie dociera żadna cywilizacja.

W życiu nigdy nie możemy być niczego pewni. A zwłaszcza tego, że wśród nas w danym momencie nie znajdują się osoby, które nas nie rozumieją, nieważne gdzie i w jakim miejscu akurat jesteśmy. Dlatego należy uważać na to co się głośno wypowiada, a przede wszystkim dwa razy zastanowić się nad tym, co chce się powiedzieć.
Ludzie potrafią być bezwzględni, pozbawieni empatii i szacunku dla innego człowieka często tylko przez to, że dana osoba inaczej wygląda. To takie rasistowskie zachowania. Ja chyba nigdy nie zrozumiem tego, dlaczego ludzie ulegają stereotypom, dlaczego myślą, że gdy ktoś inaczej wygląda to musi być gorszy.

Zuzanna ze znudzeniem i zniecierpliwieniem wypatrywała końca podróży. Już niejednokrotnie przekonała się, że przekonanie niektórych ludzi, że jest Polką, mija się kompletnie z celem. Jest taka grupa osobników, którym nie koreluje się z dźwiękiem. Do takiej wyjątkowej grupy należał niewątpliwie ten uprzejmy, skądinąd, taksówkarz.

Autorka w swojej powieści przedstawia nam niezwykle barwne postacie i różnorodne zarazem. Nie skupia się tylko i wyłącznie na jednej narodowości. Uświadamia nam, iż każdy kraj ma swoje obyczaje, normy i ludzi, którzy różnie podchodzą do życia.
Niezwykle barwną postacią jest tutaj Janina, która sprawuje pieczę nad szkołą Zuzanny. Choć lubi sobie sięgnąć po odrobinę alkoholu, to zawsze jest czujna. Osobą, której nie sposób nie polubić jest Bob, mężczyzna, który chętnie pomaga, jeśli tylko może. Natomiast osobą, której nie darzyłam szczególną sympatią, była matka Zuzanny, kobieta która irytowała mnie swoim podejściem do córki.

Wanda Szymanowska w swojej powieści i bawi nas, i wzrusza, i zaskakuje. Nie zabraknie również odrobiny romantyzmu. To lekka, przyjemna lektura, która niesie w sobie ważny przekaz. Książka, którą powinien przeczytać każdy z nas.

Ojej, Murzynka to niezwykle cenna pozycja na rynku literackim, pokazująca nam, że nigdy nie wolno oceniać ludzi na podstawie ich wyglądu i że czasem lepiej ugryźć się w język niż powiedzieć to co niesie język na ślinę. Gorąco polecam.

 

 

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Autorce oraz




środa, października 21, 2020

Debiut na miarę - Wojciech Nerkowski

Debiut na miarę - Wojciech Nerkowski

 




1. Tytuł.

„Ja Ciebie też”.

2. Rok wydania.

2013.

3. Gatunek.

Powieść obyczajowo-sensacyjna.

4. Jaki był impuls do stworzenia tej pierwszej historii?

Jestem z wykształcenia filologiem angielskim, zajmowałem się tłumaczeniami powieści na język polski. Pewnego dnia uznałem, że sam jestem w stanie napisać coś lepszego.

5. Czas pisania książki?

Pierwszą powieść pisałem dość długo, ponad rok, pracując równolegle jako scenarzysta filmowy. Wszystkie następne szły mi już szybciej.

6. Bohater najbliższy Pana sercu?

Jako modelowy rodzic kocham równie mocno wszystkie swoje „dzieci”. A ponieważ od debiutu minęło już kilka dobrych lat, czuję się jak rodzic, którego dzieci dorosły, wyprowadziły się i żyją już swoim życiem.

7. Pierwszy czytelnik?

Mam kilkoro przyjaciół „czytaczy-oblatywaczy”, którzy na początku zawsze dają mi swoje uwagi. Wprowadzam je, opracowując kolejne wersje powieści, często mocno odbiegające od prototypu.

8. Czy był stres przed reakcją czytelników?

Był, zawsze przy każdej powieści mi towarzyszy, ale jako scenarzysta z wieloletnim stażem byłem na niego przygotowany. Scenarzyści chyba są pod jeszcze większym obstrzałem niż pisarze, bo oprócz widzów, krytykują ich też producenci, reżyserzy i aktorzy.

9. Czy uważa Pan swój debiut za udany?

Nie, ale na pewno była to cenna lekcja, wiele się dzięki niej nauczyłem.

10. Czy debiut doczekał się II wydania?

Nie, ale na pewno któregoś dnia, kiedy tylko będę miał wolną chwilę, przygotuję wydanie II, poprawione.



Serdecznie dziękuję Autorowi za poświęcony mi czas.



niedziela, października 18, 2020

"Wiele do stracenia" Marek Marcinowski [PATRONAT MEDIALNY]

"Wiele do stracenia" Marek Marcinowski [PATRONAT MEDIALNY]

 



TYTUŁ  "Wiele do stracenia”

 

AUTOR Marek Marcinowski

 

DATA PREMIERY 01.10.2020

 

WYDAWNICTWO  Anatta

 

ILOŚĆ STRON 304

 

 

 

 

OCENA  5/6

 

OPIS




 

W ŚWIECIE NAPĘDZANYM ŻĄDZĄ PIENIĄDZA NIE MA MIEJSCA DLA SŁABYCH

Andrew Freshet sądzi, że złapał szczęście za ogon. Pnie się po szczeblach kariery w jednym z nowojorskich banków inwestycyjnych. Nic nie wskazuje na to, że zwykły służbowy wyjazd do Sierra Leone zamieni jego życie w rozpędzony rollercoaster.
 

Powieść Marka Marcinowskiego to sensacja z prawdziwego zdarzenia: nieoczekiwane zwroty akcji, intrygi, śmiertelnie niebezpieczna gra, gigantyczne inwestycje, a w ich tle miłość, która w podbramkowej sytuacji przypomina, że jeszcze nie wszystko stracone.



MOJE ODCZUCIA

 

 

Debiuty mają to do siebie, że nigdy nie wiadomo, czego możemy się spodziewać. Niemniej Marek Marcinowski napisał debiut z mocnym przytupem. Jego książka pochłania, szokuje i ukazuje siłę pieniądza. Jestem pod ogromnym wrażeniem całokształtu. To sensacja od której nie można się wprost oderwać.

Andrew Freshet to biznesmen, który pnie się po szczeblach kariery niczym wygłodniały wilk. Jest dobry w tym co robi, ale zaniedbuje przez to własną żonę i syna. Pewnego dnia jego życie zmienia się o 180 stopni, a jemu samemu przyjdzie zmierzyć się z wieloma problemami. Jak zakończy się jego własny wyścig?

W świecie w którym rządzi pieniądz, ludzie są w stanie posunąć się do wszystkiego. Ciągły wyścig szczurów tylko potęguje żądzę osiągania coraz większej ilości korzyści. Ten, który ma dużo, pragnie mieć coraz więcej, często zapominając, że pieniądze to nie wszystko. W tym świecie przetrwać mogą tylko Ci silni i odporni, słabi giną. Autor przedstawia nam ten świat od postaw, często szokując. Intrygi, szantaże, porachunki czy też ludzkie tragedie to chleb powszedni tej powieści. Przyznam szczerze, że nigdy nie sądziłam, iż świat, który tak naprawdę nie jest mi znany, może mnie aż tak zaciekawić. I choć świat giełdy potrafi być okrutny, autor nie boi się poruszyć również delikatniejszych tematów takich jak np. trudnych relacji rodzinnych.

Wczoraj, kiedy czekałam na niego z niespodzianką, on zamiast do domu, prosto z lotniska pojechał do pracy. Wyobrażasz to sobie? Zamiast odpocząć po powrocie z Afryki i spędzić czas z żoną, popędził do firmy w swój wolny dzień.

Ta książka to świetna sensacja, ale nie tylko, gdyż Marek Marcinowski zmusza swojego czytelnika do wyciągnięcia cennej lekcji z jego lektury. Stara się uświadomić swojemu czytelnikowi, aby we własnym wyścigu szczurów, nie zapominał o własnej rodzinie i swoich bliskich, aby nie dał się całkowicie zatracić pieniądzu. Że w życiu są jeszcze też i ważniejsze wartości, o które warto walczyć do końca.

Świat w którym najważniejszą rolę odgrywają pieniądze jest bezwzględny, pozbawiony jakichkolwiek skrupułów. Ludzie, którzy kierują się w życiu tym, aby tylko mieć, a nie również być, potrafią być pozbawieni jakichkolwiek uczuć. Nie mają litości, dążą do celu po „trupach” nie oglądając się za siebie. Uważam, że autorowi udało się oddać ten obraz w 100%.

Giełda jest jak tygiel, kotłuje ludzi, ich najbardziej skrywane instynkty miesza czasem z forsą, a czasem z błotem, ale, zapamiętaj sobie, nigdy nie śpi.

Doskonała kreacja bohaterów, całość napisana dobrym stylem. Wartka akcja, sensacja goniąca sensację, oraz utrzymanie czytelnika w napięciu poprzez całą powieść nadaje tylko walorów tej książce. Jestem przekonana, że jeśli zdecydujecie się przeczytać, nie będziecie mogli się oderwać.

Wiele do stracenia to powieść ukazująca świat, w którym to pieniądz odgrywa istotną rolę. Ale to również powieść ostrzegająca przed tym, aby ludzie nie dali się zatracić w wyścigu szczurów i nie zapominali, że poza tamtym światem, istnieje jeszcze ten realny, który czeka na nas w domu. Zachęcam do przeczytania.

 

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Autorowi.

 


piątek, października 16, 2020

Autorzy o zwierzętach - Małgorzata Starosta

Autorzy o zwierzętach - Małgorzata Starosta

 



Małgorzata Starosta - Wrocławska pisarka, autorka nagradzanych opowiadań obyczajowych i kryminalnych a także wierszy i bajek dla dzieci.

W swojej twórczości porusza tematy poszukiwania siebie, dokonywania trudnych wyborów, budowania relacji. Z przymrużeniem oka opowiada o sile rodziny, przyjaźni i miłości.
Zadebiutowała obyczajowo-kryminalną komedią "Pruskie baby" stanowiącą pierwszą część trzytomowego cyklu o tym samym tytule.




1. Czy wyobraża Pani sobie życie bez zwierząt? 

MS: Życie bez zwierząt w domu – tak, życie bez zwierząt w ogóle, raczej nie. 

2. Ile zwierząt miała Pani w swoim życiu? 

MS: Nigdy tak naprawdę nie miałam zwierzęcia, nie licząc gupików, kiedy byłam dzieckiem, a i to jest historia z tragicznym zakończeniem, więc nie będę jej może przytaczać 😉.

Moi rodzice byli przeciwni zwierzętom w domu, bo wiedzieli, z jakimi obowiązkami wiąże się posiadanie pupila, a ja od wczesnego dzieciństwa byłam osobą o potwornej ilości zajęć. 

Moim skrytym marzeniem jest posiadanie kota (to, zdaje się, jakieś skrzywienie pisarek 😊), ale wciąż nie mogłabym sobie pozwolić na jego posiadanie, głównie ze względu na bardzo intensywny tryb życia. Nie wyobrażam sobie zostawiać jakiegokolwiek zwierzaka na kilkanaście godzin samego. 

3. Zwierzę jest dla mnie…

MS: Trudno mi jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć. Jako dziecko i nastolatka wiele czasu spędzałam na wsi u mojej prababci. Moi wujowie i ciotki mieli wiele zwierząt, było to dla mnie bardzo naturalne i chętnie podejmowałam się pomocy przy ich oporządzaniu. Pamiętam hodowlę królików mojego wujecznego dziadka i całe stada małych kaczuszek, które były najsłodszymi stworzeniami pod słońcem. Ponieważ jednak sama nigdy zwierzaka nie miałam, nigdy nie byłam częścią rodziny, w której pies lub kot są pełnoprawnymi jej członkami. 

4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pani zdanie na ten temat?

MS: Dla mnie dusza jest tożsama z osobowością. I tak jak ludzie mają przeróżne osobowości, tak i u zwierząt charaktery bardzo łatwo dają się zauważyć.

5. Co sądzi Pani o Fundacjach ratujących zwierzęta?

MS: Dokładnie to samo, co o fundacjach ratujących ludzi – podziwiam działających na ich rzecz wolontariuszy i wszystkich zaangażowanych w ich działania.

6. Załóżmy, że jest Pani świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pani reaguje?

MS: Zapewne ostro i bez zastanowienia – nie ma mojej zgody na wyrządzanie krzywdy nikomu i niczemu, zwłaszcza istotom słabszym. W społeczeństwie opanowanym postępującą znieczulicą nie wolno zamykać oczu i odwracać głowy. 

7. Pani ulubione zwierzę to?

MS: Kocham wombaty! To jeden z powodów, dla których chciałabym kiedyś zamieszkać w Australii 😊

8. Jakie zwierzę według Pani byłoby najlepszym bohaterem książki?

MS: Jest mnóstwo książek, których bohaterami są zwierzęta, zresztą klasyczne bajki są tego najlepszym przykładem. Współcześni pisarze także często sięgają po motywy zwierząt- bohaterów, a nawet narratorów. 

Gdybym to ja miała napisać książkę o zwierzęciu, które byłoby pełnokrwistym bohaterem powieści kryminalnej (bo przecież takie właśnie piszę), to detektywem byłby z całą pewnością jakiś dostojny lis. 

9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pani?

MS: Niestety nie. Najlepszym przyjacielem człowieka jest drugi człowiek, pod warunkiem, że jest to przyjaźń głęboka i szczera.

10. Jakie zwierzę według Pani jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?

MS: Każde zwierzęce dziecko z wyłączeniem pająków! Małe stworzenia mają za zadanie budzić macierzyńskie (i pewnie w jakimś stopniu ojcowskie też) uczucia owo zadanie w stu procentach spełniają ich miniaturowe gabaryty, słodkie pyszczki i ufne oczęta. Nie ma nic piękniejszego niż maleńkie pieski, koteczki, kaczuszki, a nawet i hipopotamy swą nieporadnością potrafią rozczulić. 





Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.





Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger