środa, września 22, 2021

Debiut na miarę - Elżbieta Sidorowicz-Adamska

Debiut na miarę  - Elżbieta Sidorowicz-Adamska

 



  1. Tytuł.
    „Okruchy gorzkiej czekolady” – seria.

  2. Rok wydania.
    Pierwsza część „Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności” ukazała się w 2019 r. Potem kolejno: „Okruchy gorzkiej czekolady. Serce na wietrze” w 2020 r. i „Okruchy gorzkiej czekolady. Rachunek nieprawdopodobieństwa” cz. 1 i 2 w 2021 r.

  3. Gatunek.
    No i z tym jest problem :) Dwie pierwsze książki zdefiniowane były przez wydawcę jako literatura młodzieżowa. Osobiście znam JEDNĄ nastolatkę, która je przeczytała. Myślę, że przypisanie tej serii wyłącznie młodemu Czytelnikowi było dużym błędem ze strony wydawcy. Część trzecia (po zmianie wydawnictwa) funkcjonuje jako literatura obyczajowa. Gdybym ja miała je określić, powiedziałabym że to literatura obyczajowa/piękna.

    4. Jaki był impuls do stworzenia tej pierwszej historii?
    Ta historia przyszła do mnie sama, wybrała mnie i kazała się pisać! Nie wiem, skąd wziął się pierwszy impuls. Pamiętam, że siedziałam wtedy w domu z maleńką córeczką i koniecznie chciałam zaburzyć jakoś monotonię codziennego dnia, a nade wszystko powtarzalność czynności (matki rozumieją :)). Zaczęłam od pierwszej lepszej sceny i poszło!

    5. Czas pisania książki?
    Pomysł pojawił się ponad dwadzieścia lat temu, napisałam wtedy sporą część, ale w sposób nieusystematyzowany: były to luźne sceny, oderwane dialogi, fragmenty. Potem rzuciłam książkę na lata, bo jakoś nie mogłam wybrnąć z poplątanych sytuacji. Po prawie dwudziestu latach pomyślałam sobie: o nie, tak dobrze to nie będzie. Mam kupę materiału, mam gotowych bohaterów, mam mnóstwo scen, nie może to wszystko pójść na zmarnowanie. Usiadłam i tym razem już po bożemu, od początku, zaczęłam pisać, włączając w pisaną treść już istniejące fragmenty. Trwało to kilka lat (3-4, nie pamiętam). Więc chyba nie uda mi się precyzyjnie odpowiedzieć. W każdym razie wiem, że książki pisze się długo. No, ja tak mam :)

    6. Bohater najbliższy Pani sercu?
    Tak naprawdę lubię wszystkich moich bohaterów… Każdego traktuję poważnie, każdy jest dla mnie ważny. Oczywiście Ania, bo dałam jej dużo z siebie. Oczywiście Paweł (Potwór, Jeżozwierz), bo pozwolił mi na niezwykłą przygodę wcielenia się choć na chwilę w mężczyznę! Była to świetna zabawa, po której stwierdziłam, że mam w sobie dużo męskich cech. Szalenie lubię też Michała, bardzo tragiczną postać w tej książce, faceta który traci wszystko. I lubię też Leszka :)

    7. Pierwszy czytelnik?
    Pierwszymi czytelniczkami były moje dwie najlepsze przyjaciółki jeszcze z czasów liceum - Julita i Magda. Obie bardzo chciały przeczytać i uczciwie powiedziały mi, co o książkach myślą. Mam mnóstwo karteczek z ich uwagami, te wrażenia były mi bardzo przydatne. Ale przede wszystkim trzymały mnie w pionie, zachęcały do powstania, gdy leżałam i mówiłam, że już nigdy więcej, wierzyły we mnie i moją historię. Każdemu życzę takiego wsparcia! Wiele wsparcia psychicznego dostałam też od mojej rodziny, męża i córki, choć te gady dotąd nie przeczytały moich książek. No i co im zrobisz? Nic nie zrobisz!
    8. Czy był stres przed reakcją czytelników?
    No pewnie, że stresik był! Przede wszystkim dlatego, że napisałam bardzo mroczną opowieść, z bardzo ciężkim ładunkiem emocjonalnym, ale dotykającą przy okazji ważnych spraw. Nie wiedziałam, jaki będzie odbiór Czytelników, czy będą chcieli zagłębiać się w morze ciemności (Mare tenebrarum, jak brzmiał pierwotny tytuł pierwszej części). Czy nie zmęczę, nie zniechęcę, czy ktoś w ogóle będzie chciał to czytać. Na szczęście okazało się, że ludzie potrzebują także takich książek, współodczuwania z główną bohaterką, przeżywania wszystkich, rozkręconych ma maksa emocji. Dostałam mnóstwo maili i komentarzy od ludzi, dla których książka okazała się ważna, pomocna i potrzebna w życiu. Bardzo mnie to uspokoiło i dało wiarę w sens tego, co robię.

    9. Czy uważa Pani swój debiut za udany?
    Tak. Przede wszystkim jestem dumna i szczęśliwa, że udało mi się doprowadzić rzecz do końca, że pomysł, który zalągł się w mojej głowie, raptem przybrał realną postać książki, którą można otworzyć i przeczytać, że poszedł w świat! To upostaciowienie moich marzeń, finalizacja ciężkiej pracy :) Mimo bardzo mizernej promocji ze strony pierwszego wydawnictwa, książka zyskała uznanie Czytelników, ma bardzo dobre recenzje i grono wielbicieli. Czego autor może chcieć więcej? Może szerszego zasięgu! Marzy mi się, by dotarła do większego grona ludzi. By informacje o niej nie funkcjonowały tylko w mediach społecznościowych, by miała szansę zaprezentować się także w prasie, radiu, telewizji… Marzenia ściętej głowy :)

    10. Czy debiut doczekał się II wydania?
    Książka jest niedługo na rynku, jeszcze nie było drugiego wydania. Może kiedyś będę miała przyjemność zaprezentować Państwu wydanie drugie, poprawione! Bo pierwszą część na skutek nacisków :) musiałam trochę przeredagować, a raczej usunąć pewne wątki, ze szkodą dla finalnego efektu. Następnym razem całość ukaże się w nieokrojonej formie! 

Dziękuję bardzo za możliwość porozmawiania!


Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas. 







wtorek, września 21, 2021

Zapowiedź patronacka "Już nie ucieknę" Joanna Nowak

Zapowiedź patronacka "Już nie ucieknę" Joanna Nowak

 
PREMIERA: 28.09.2021




Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Już nie ucieknę Joanny Nowak.


👇

Pierwszy tom sagi Siostry z ulicy Wiśniowej. Po odejściu narzeczonego Ada przeżywa załamanie nerwowe, z którego próbują wyrwać ją siostry, Jagna i Sara. Kiedy ich metody nie działają, postanawiają zwrócić się z prośbą o pomoc do matki mieszkającej w niewielkim miasteczku na Kujawach. Ta wykorzystuje fatalną sytuację prowadzonego przez siebie schroniska dla zwierząt. Prosi Adę o wsparcie zapraszając jednocześnie do odwiedzin w rodzinnych stronach. Adam planuje ślub z Bianką. Zawarcie małżeństwa ma mu pomóc odzyskać rodzeństwo, które po śmierci rodziców zamieszkało u krewnej. Niestety, okazuje się, że Bianka, ze strachu przed odpowiedzialnością, bez słowa uciekła do rodzinnego domu. Adam pragnie się z nią rozmówić, ale dziewczyna nie chce go widzieć.
Sytuacja zbiega się z pojawienie się Ady, pierwszej miłości Adama. Tuż po maturze Ada zerwała z Kamińskim tłumacząc rozstanie odmiennym spojrzeniem na przyszłość.
Powrót Janowskiej do Graborówka staje się okazją do naprawienia dawnych błędów. Do dziś Ada wyrzuca sobie, że podle potraktowała chłopaka, przez co najprawdopodobniej nie wiodło się jej później w miłości. Postanawia odkupić swoje winy i proponuje Kamińskiemu, że zastąpi Biankę w roli panny młodej, dzięki czemu plany Adama będą miały szansę się zrealizować.

👆



piątek, września 17, 2021

Autorzy o zwierzętach - Małgorzata Manelska

Autorzy o zwierzętach  - Małgorzata Manelska

 



Małgorzata Manelska - Urodziła się na Mazurach, w Szczytnie, tutaj mieszka. Jest absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. Oligofrenopedagog, bibliotekarka, nauczycielka. Od kilkunastu lat pracuje z dziećmi i młodzieżą niepełnosprawną intelektualnie. Prywatnie jest żoną, a także matką dorosłej córki Adrianny, opiekunką wierniej suni Melki. Pasjonuje ją czytanie. W wolnych chwilach zajmuje się decoupage, techniką handmade, polegającą na ozdabianiu różnych powierzchni za pomocą serwetki lub papieru ryżowego. Kocha podróżować, poznawać nowe miejsca i ludzi.




1. Czy wyobraża Pani sobie życie bez zwierząt?

Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, bo w mojej rodzinie od zawsze były zwierzęta. Pewnie gdyby tych zwierząt zabrakło, byłaby pustka…

2. Ile zwierząt miała Pani w swoim życiu?

Chyba umiarkowanie… Były psy, koty, królik, rybki; przez kilka lat mieszkał też z naszą rodziną policyjny pies patrolowo-tropiący, którego przewodnikiem był mój mąż.

3. Zwierzę jest dla mnie…

Stworzeniem, które ma uczucia. 

4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pani zdanie na ten temat?

Jeśli się mówi, że dom ma duszę, to tym bardziej zwierzę może ją mieć.

5. Co sądzi Pani o fundacjach ratujących zwierzęta? 

Dobrze, że są takowe, bo państwo nie za bardzo garnie się do tego, aby pomagać zwierzętom. 

6. Załóżmy, że jest Pani świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pani reaguje? 

Ważną dewizą życiową nie tylko moją, ale również innych ludzi, powinno być powiedzenie „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”. Myślę, że to powiedzenie powinno się także odnosić do zwierząt. Jak bym zareagowała? Oczywiście adekwatnie do sytuacji. Na przykład będąc w Zakopanem nigdy nie korzystamy z zaprzęgów konnych, wożących turystów na Morskie Oko. Jest to swojego rodzaju protest przeciwko złemu traktowaniu koni, nie tylko nasz, ale wielu innych ludzi. 

7. Pani ulubione zwierzę to?

Kocham wszystkie zwierzęta i uważam, że życie bez nich byłoby szare i smutne. 

8. Jakie zwierzę według Pani byłoby najlepszym bohaterem książki?

Każde! W każdej mojej książce są jakieś zwierzęta – psy, koty, kozy, kury, jest nawet bocian. 

9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pani?

Od czternastu lat mieszka z nami pies ze schroniska. Wierniejszej towarzyszki życia nie widziałam; czasem mamy wrażenie, że gdyby nasza Mela potrafiła mówić, z radością by z nami rozmawiała. 

10. Jakie zwierzę według Pani jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego? 

Jako pierwszy przyszedł mi do głowy paw z  pięknym pawim ogonem. Mam wrażenie, że pawie to takie dostojne ptaki, które na widok ludzi (z aparatem fotograficznym również) chętnie rozkładają ogony i prezentują się na wybiegach niczym modelki. 


Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.








czwartek, września 16, 2021

"Czas na ciszę" Anna Dąbrowska

"Czas na ciszę" Anna Dąbrowska

 





TYTUŁ  "Czas na ciszę”

CYKL  Płomienie (tom 3)

 

AUTOR Anna Dąbrowska

 

DATA PREMIERY 12.11.2020

 

WYDAWNICTWO  Novae Res

 

ILOŚĆ STRON 362

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS




 

SWOIM GŁOSEM ROZPALIŁ SERCA TYSIĘCY KOBIET

 

Oksana potrafi śpiewać tak, że jej głos przenika ludzkie dusze, rozpala serca, a z oczu wyciska łzy. Ale jej największe marzenie wcale nie jest związane z muzyką. Straciła już matkę, a teraz może również stracić młodszego brata, Tomka, który zmaga się z ciężką chorobą. Targana sprzecznymi emocjami dziewczyna decyduje się wystartować w eliminacjach do popularnego programu muzycznego, a ewentualną wygraną przeznaczyć na leczenie brata. Ta decyzja okaże się przełomowa i sprawi, że w jej życiu pojawi się ktoś, kto pomoże jej uwierzyć w siebie i zawalczyć o szczęście…

Anna Dąbrowska – autorka bestsellerowych romansów – kolejny raz szturmem podbija serca spragnionych emocji czytelniczek. Czas na ciszę to poruszająca historia miłości, która zjawia się w życiu nieproszona, by dać siłę do zmagań z wszelkimi przeciwnościami losu.



MOJE ODCZUCIA

 

 

Oskana ma niezwykły talent do śpiewania. Gdy to robi, widać że słowa płyną prosto z jej serca. Jej śpiew porusza każdego. Jej marzenie to jednak uzbierać pieniądze na leczenie ciężko chorego brata, Tomka. Straciła już matkę, nie chce stracić i brata. By móc mu pomóc, decyduje się wziąć udział w eliminacjach do programu muzycznego. Udział w tym programie odmieni jej życie. Do tego pozna kogoś, kogo obdarzy uczuciem. Czy będzie jej dane w końcu poczuć się szczęśliwą?

Po książki Anny Dąbrowskiej mogę sięgać w ciemno, a i tak wiem że zawsze otrzymam ogromny ładunek emocjonalny. Tym razem nie było inaczej. Sięgnęłam po książkę i po prostu przepadłam. Po cichu wtargnęłam w życie bohaterów, by wspólnie z nimi odbyć ich podróż na łamach kart powieści.

Oksana to niezwykła, wrażliwa i opiekuńcza dziewczyna, która nad życie kocha swojego ciężko chorego brata. Gdyby mogła, oddałaby za niego życie. Cierpi patrząc na jego pogarszający się stan. Całe swoje życie podporządkowuje jemu, zapominając o własnym. To postać, która wzbudza uwielbienie w czytelniku i zmusza go do refleksji.

Kosma to niesamowity piosenkarz, któremu właśnie rozpadł się zespół w Szwecji. Dostaje propozycję pracy jako juror w programie muzycznym. Nie chce przyjąć oferty, ale jego przyjaciel poniekąd to na nim wymusza. Kosma jest mężczyzną, który w jednej chwili potrafi być łagodny jak baranek, by za chwilę zamienić się w totalnego dupka. Ma swoje podejście do życia oraz swoje demony przeszłości, które wpływają na to jakim jest człowiekiem. Praca w tym programie odmieni go, a raczej pewna urocza uczestniczka.

Nie bałem się jutra. Każdy nowy dzień przyjmowałem z pokorą. Nie obawiałem się wyzwań. Nie przejmowałem się popełnianiem błędu, bo nie byłem idealny. Upadałem i wstawałem. Nie odgrywałem żadnej roli, by się spodobać. Po prostu byłem sobą.


Zarówno Oksana jak i Kosma nie mieli łatwego dzieciństwa. Obydwoje musieli przedwcześnie dorosnąć, zapominając czym jest szczęście oraz beztroska. Idą do przodu, ale cień przeszłości wciąż ciągnie się za nimi.

Autorka w swojej książce przedstawia nam poruszającą historię o miłości, pokazując że potrafi ona wtargnąć do naszego życia, w najmniej spodziewanym momencie. Nie będzie to łatwa miłość, ale taka, która daje siłę do walki z przeciwnościami losu. W życiu ciężko dźwigać samemu trudności, ale we dwójkę jest już raźniej. Czy zatem nasi bohaterowie mogą liczyć na swój własny happy end?

Ania Dąbrowska pokazuje nam również, że są choroby, które wymagają od najbliższych ogromnych poświęceń.

Zakończenie książki pozostawia nas z jedną wielką niewiadomą i ogromnym bólem w sercu.

Czas na ciszę
to niezwykła, pełna emocji historia, która chwyci za serce każdego czytelnika. Gorąco polecam!




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję




środa, września 15, 2021

"Ukryte w ciszy" Karolina Klimkiewicz

"Ukryte w ciszy" Karolina Klimkiewicz

 



TYTUŁ  "Ukryte w ciszy”

AUTOR Karolina Klimkiewicz

 

DATA PREMIERY 25.08.2021

 

WYDAWNICTWO  Szósty Zmysł

 

ILOŚĆ STRON 298

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS




 

Głęboko poruszająca powieść o dorastaniu, zmaganiu się z własnymi demonami i przeszłością, która nie daje o sobie zapomnieć.

Niespełna siedemnastoletnia Felicja wydaje się być zwykłą nastolatką. Na pozór jej życie jest idealne. Z powodu zbiegu okoliczności poznaje wybuchowego i zbuntowanego syna dyrektora – Nikodema, który nie chce podporządkować się panującym zasadom. Mimo że zupełnie różni, coś ich jednak łączy. Oboje skrywają bolesne tajemnice, które niszczą ich od środka.

Karolina Klimkiewicz przedstawia świat, który jest tuż obok, i w emocjonalny sposób ukazuje jego realia.

W ciemności poza bólem i cierpieniem jest również nadzieja, a najwięcej prawdy jest ukryte w ciszy…




MOJE ODCZUCIA

 

 

To moje drugie spotkanie z autorką, ale na pewno nie ostatnie. Jestem oczarowana przeczytaną historią i zawartymi w niej emocjami.

Felicja to na pozór zwykła, szczęśliwa i dobrze się ucząca nastolatka. A tak naprawdę to dziewczyna, która musiała zbyt szybko dorosnąć. Opiekuje się nie tylko schorowaną babcią, ale również i siostrą. Ma sporo problemów, ale mimo tego, potrafi się uśmiechać.
Nikodem jest typem buntownika, który również walczy z demonami przeszłości. Na co dzień podobnie jak Felicja zakłada maskę, ukrywając prawdziwe emocje. Mogłoby się wydawać, że oboje są różni niczym dzień i noc, a jednak łączy ich więcej niż sami mogliby przypuszczać.

Czuję się brudna, problem polega jednak na tym, że żadna kąpiel tego nie zmieni, ten brud jest we mnie. To brud zmęczonej, zakłamanej duszy.


Karolina Klimkiewicz napisała historię  której nie sposób zapomnieć, nawet gdyby się chciało. Przedstawia bowiem realnych bohaterów oraz realne problemy, które mogą dziać się gdzieś tuż obok nas. Nasi bohaterowie musieli zbyt szybko dorosnąć. Moglibyście pomyśleć, co tak młodzi ludzie mogą wiedzieć o życiu? A jednak po przeczytaniu tej powieści, wasze zdanie zmieniłoby się momentalnie. Otóż nawet tak młode osoby mogą wiedzieć o życiu bardzo wiele. Zarówno Felicja jak i Nikodem zmagają się z problemami, które starają się ukryć przed innymi. Gdy wychodzą na zewnątrz zakładają maskę pod którą skrywają swoje prawdziwe „ja”. W tym momencie należy zadać sobie pytanie: ile jest takich osób w prawdziwym świecie? Czy sami nie mieliście nigdy styczności z takimi osobami? Zapewne wam się to zdarzyło.

Autorka nie boi się poruszać trudnych, często bolesnych tematów, dzięki czemu my jako czytelnicy, odczuwamy na własnej skórze każde przeżycie naszych bohaterów. Oczywiście nie odkrywa nam wszystkiego na łapu capu, tylko delikatnie krok po kroku pozwala nam zapoznać się z postaciami. Niewątpliwie pokochałam Felicję, ale również i Nikodem skradł moje serce. Postacie te zostały dobrze wykreowane, są wyraziste, a nawet mogłabym rzec – namacalne. Cała powieść została napisana emocjami, które aż kipią na każdej stronie książki. Styl autorki jest lekki, a od książki nie sposób się oderwać. Podobało mi się to, że autorka poruszyła w swojej książce zaburzenia psychiczne i pokazała nam, że można z nimi żyć.

Tak naprawdę ciężko ubrać w słowa to co czuje się po przeczytaniu tej powieści, dlatego serdecznie zachęcam was do sięgnięcia po nią i przekonania się na własnej skórze jak ją odbierzecie. Wiem też, że książki nie ocenia się po okładce, ale ta jest niesamowita i przyciąga swojego czytelnika już od pierwszego spojrzenia. Muszę pochwalić wydawnictwo za wydanie tej pozycji, gdyż na żywo wygląda wspaniale.

Ukryte w ciszy to niebanalna historia dwójki młodych ludzi, których życie nie oszczędzało, ani na moment. To historia z tych, które zmuszają do refleksji i własnych wniosków. Gwarantuję, że jak już sięgniecie nie będziecie mogli się od niej oderwać. Polecam z całego serca.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję




środa, września 15, 2021

Debiut na miarę - Eliza Korpalska

Debiut na miarę - Eliza Korpalska

 


1. Tytuł

"Niewinność Lukrecji"



2. Rok wydania

2019


3. Gatunek

Sensacja/kryminał


4. Jaki był impuls do stworzenia tej pierwszej historii?

Ta opowieść dojrzewała we mnie dość długo. O pisaniu marzyłam od dzieciństwa, eksperymentowałam, tworzyłam różne formy literackie. Chciałam napisać o prawdziwie silnej kobiecie, stworzyć nietuzinkową, myślącą i działają niestandardowo postać. Im dłużej o niej myślałam, tym wyraźniej rysowały się jej kontury. Niektóre wątki same przychodziły do mnie w trakcie pisania. Trudno więc powiedzieć o jednym impulsie, to był raczej naturalny proces. 


5. Czas pisania książki?

Książka powstawała zrywami. Napisałam kilka fragmentów, odłożyłam ją na jakiś czas, po przerwie dodałam dalsze części historii, a gdy zdecydowałam się ją zamknąć, dokończenie zajęło mi około dwóch miesięcy. Całość zajęła może dwa lata, ale myślę że samo pisanie w sposób systematyczny i zdyscyplinowany trwało około czterech miesięcy. 


6. Bohater najbliższy Pani sercu?

Jest ich kilku. Poza Lukrecją są to postacie drugoplanowe, ale bardzo ważne - poszukująca zaginionego syna ekscentryczna Pani Huckelberry, wiejska znachorka Wasylisa czy nieprzyzwoicie bogata stara hrabina Josephina Delphina di Orsini. Kapitan Paul Horn to też fajny facet:) 


7. Pierwszy czytelnik?

Mój brat. Podzielił się ze mną cennymi spostrzeżeniami:) 


8. Czy był stres przed reakcją czytelników?

Największe emocje wiązały się z tym, żeby w ogóle odważyć się "wyjść z szuflady". Kiedy już się na to zdobyłam, czekałam w napięciu na reakcje czytelników, które w większości okazały się niezwykle przychylne i dodały mi skrzydeł. Każda opinia, również krytyczna, jest dla mnie bardzo cenna i jestem za nią wdzięczna. 


9. Czy uważa Pani swój debiut za udany?

Tak, bardzo. To nie tylko radość, spełnienie i wzruszenie, kiedy trzyma się w ręku własną książkę, ale przede wszystkim wspaniali ludzie, których się przy tej okazji poznaje, nowi przyjaciele, możliwość stworzenia czegoś, wyrażenia siebie. Uczucie nieporównywalne z niczym innym. 


10. Czy debiut doczekał się II wydania?

Na razie została wydana druga książka z tej serii pt. "Reguła Lukrecji", a już niedługo, jesienią, ukaże się trzecia pt. "Vendetta Lukrecji", to na nią teraz czekam:)



Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas. 










piątek, września 10, 2021

Autorzy o zwierzętach - Elżbieta Sidorowicz-Adamska

Autorzy o zwierzętach - Elżbieta Sidorowicz-Adamska

 



Elżbieta Sidorowicz-Adamska, ur. w Warszawie.

Ukończyła Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych im. W. Gersona, a następnie Wydział Architektury Wnętrz na warszawskiej ASP. Zajmuje się projektowaniem wnętrz, ilustracją dziecięcą, grafiką użytkową, rzeźbą, ceramiką i malarstwem. Uczestniczka wielu wystaw, jej obrazy znajdują się w zbiorach prywatnych w Polsce i za granicą. Na zlecenie wydawnictwa Nowa Era współtworzyła program nauczania plastyki dla klas 1-3 (nauczanie zintegrowane). Od wielu lat pracuje jako art director w warszawskiej agencji reklamowej.
Debiutowała cyklem wierszy w miesięczniku „Poezja“ wtedy, gdy jeszcze istniał miesięcznik „Poezja“. Publikowała wiersze dla dzieci w tygodniku „Świerszczyk“ i w podręczniku dla klas 1-3 wydawnictwa Nowa Era.
„Okruchy gorzkiej czekolady“ to jej debiut prozatorski.

Zapalona koniara. Fanka DIY - odnawia stare, wyrzucone meble i nadaje duszę prozaicznym przedmiotom. Mieszka wraz z mężem i córką w Warszawie „u jej południowego kresu“.



1. Czy wyobraża Pani sobie życie bez zwierząt? 

Absolutnie nie! Całe dzieciństwo największym moim marzeniem było posiadanie zwierzaka, ale najpierw mieszkałam u babci, która była nadmierną higienistką :(, a potem w małym mieszkaniu w bloku i z bólem serca dałam sobie przetłumaczyć, że zwierzę by się męczyło. Za to zawsze sobie mówiłam: jak już będę miała swój własny dom, to pierwszą rzeczą będzie kupno psa. Kota. Kozy. Lwa. Wszystkiego! Skończyło się na psach i kocie :) Natomiast konie towarzyszyły mi od najwcześniejszego dzieciństwa, miałam siedem lat, gdy rozpoczęłam swą przygodę z jeździectwem.

2. Ile zwierząt miała Pani w swoim życiu?

Gdy jeszcze mieszkałam z rodzicami, przyniosłam do domu osieroconą koteczkę, gotowa wyprowadzić się nieodwołalnie, gdyby nie pozwolono mi jej zatrzymać. Na szczęście maleństwo wzruszyło serca wszystkich i tak odchowaliśmy Karolinę (na Bebiku - odżywce dla dzieci z dawnych czasów). Karolina była z nami dwadzieścia lat! Jej córka, Kicia, osiemnaście. Gdy już założyłam własne gospodarstwo miałam kolejno: psa Crossa (owczarek niemiecki), psa Toffiego (labrador) i kota Poldka (dachowiec wspaniały). Niestety te zwierzęta już odeszły, teraz mamy kundelka ze schroniska Klopsa (stał koło border collie). Wszystkie nasze zwierzaki były niezwykle mądre, ale Poldek i Klops pobili wszystkie rekordy w swoich kategoriach, nie mówili tylko dlatego, że im się nie chciało :)



3. Zwierzę jest dla mnie…

Członkiem rodziny. Kimś bardzo ważnym, z wyrazistą osobowością, z talentami, zaletami i wadami, z gorącym sercem. Kochamy nasze zwierzęta, uczymy się od nich bardzo wiele! Mają swoje humory, lepsze i gorsze dni, tak jak każdy z nas. Ale według mnie przewyższają ludzi swą naturalną dobrocią, bezinteresownością, wielką miłością, którą potrafią okazywać na każdym kroku. Możemy się wiele nauczyć od naszych mniejszych braci.

4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pani zdanie na ten temat?

Ależ absolutnie mają! Jestem o tym najgłębiej przekonana. Zwierzęta są dobre i czyste w swych intencjach, swoim zachowaniu. Jestem pewna, że gdy podążę w swoją ostatnią wędrówkę, u bramy innego świata będą na mnie czekały wszystkie moje zwierzęta, merdając ogonami, łasząc się i na wszelki sposób okazując swoją radość.




5. Co sądzi Pani o Fundacjach ratujących zwierzęta?

Jestem za nimi całym sercem! Ale niestety często zdarzają się nieuczciwości, straszne przekręty, manipulacje i wszystko, co tylko potrafi wymyślić zły człowiek… Dlatego jestem bardzo ostrożna. Życie i zdrowie zwierzęcia, jego dobrostan, powinny być zawsze wartością nadrzędną, nie podlegającą dyskusji. A często tak się nie dzieje.

6. Załóżmy, że jest Pani świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pani reaguje?

Leję. Leję bez namysłu, tym co mam pod ręką. Nie mogę znieść takich sytuacji. Osoby krzywdzące zwierzęta nie zasługują w moich oczach na miano człowieka. Leję, kopię, krzyczę, powiadamiam policję. I w d… mam konsekwencje.

7. Pani ulubione zwierzę to?

Nie mam ulubionego zwierzęcia, po prostu lubię wszystkie. Zawsze dziwiły mnie takie wypowiedzi: bardzo lubię psy, ale nienawidzę kotów. Jak to tak? To dla mnie znaczy, że ten ktoś tak naprawdę nie lubi zwierząt. Albo ich nie zna. Albo nie chce poznać. To ten sam rodzaj nietolerancji jak rasizm czy antysemityzm. Owszem, można się bać jakiegoś zwierzęcia (ja na przykład boję się węży…), ale to nie oznacza, że zrobiłabym mu kiedykolwiek krzywdę. Po prostu najpierw zamieram, potem odzyskuję władzę w nogach i pospiesznie się usuwam. Zresztą najczęściej takie „spotkania na szczycie” tak właśnie się kończą: chwilę się sobie przyglądamy, potem każde idzie… hm… oddala się w swoją stronę. On ma swoje sprawy do załatwienia, ja też. Potem może ten wąż opowiada rodzinie: wiesz, spotkałem dzisiaj człowieka! A ja mówię: spotkałam węża…



8. Jakie zwierzę według Pani byłoby najlepszym bohaterem książki?

Myślę, że każde. Jeśli tylko zna się zwierzę dostatecznie dobrze, jego zachowania, odruchy, sposób bycia, to o każdym można napisać fajną książkę! W bajkach dla dzieci często uczłowieczam zwierzęta, dla dorosłych napisałabym prawdziwą historię o jedynym w swoim rodzaju zwierzęciu, bo każde z nich jest unikalne. Byłby to pełnoprawny bohater.

9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pani?

A zna Pani koty? :) :) :) Ale na poważnie - myślę, że każde zwierzę dobrze traktowane, zwierzę, które czuje się kochane, potrafi odpłacić swemu właścicielowi wielką przyjaźnią, okazywaną na każdym kroku. Tak, pies jest najbardziej ekspresyjny w swych zachowaniach, kot bardziej powściągliwy, co nie oznacza, że nie przywiązuje się i nie umie kochać. Widziałam wiele „odruchów serca” u koni. Zresztą kiedyś koń towarzyszył człowiekowi niemal stale, potrafił wynieść swego pana z zamętu bitwy, walczył razem z nim, pomagał wsiąść na siebie, gdy jeździec był ranny, był nieocenionym przyjacielem i kompanem. Tylko trzeba było bardzo zżyć się z koniem, by doszło do takiej konfidencji :)



10. Jakie zwierzę według Pani jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?

Zwierzęta najczęściej bardzo się wstydzą, gdy robi się im zdjęcia :) W każdym razie ja mam takie doświadczenia. Może wierzą temu staremu powiedzeniu, że portretujący zabiera z sobą część duszy portretowanego? Ale widziałam przepiękne zdjęcia zwierząt i tych udomowionych, i dzikich. Może trzeba mieć odpowiednie podejście i bardzo dużo cierpliwości? Pewnie tak. No i wiele zależy od wrażliwości fotografa.


Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.
















Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger