poniedziałek, lipca 09, 2018

Autorski cykl wakacyjny

Autorski cykl wakacyjny



Sylwia TrojanowskaPisarka, trener biznesu i coach. Zakochana w Szczecinie, muzyce filmowej oraz Italii. Razem z mężem i synem mieszka w otulinie Puszczy Bukowej w Szczecinie.
Jest autorką powieści obyczajowych oraz sztuk teatralnych.
W swojej twórczości stara się zarażać optymizmem i pozytywnym spojrzeniem na to, co przynosi życie.



1. Kiedy jest najlepszy czas dla pisarza na odpoczynek? Letnie wakacje, a może ferie zimowe?

Zdecydowanie lato. Kocham, kiedy jest ciepło, kiedy słońce rozpieszcza moje ciało. I bez znaczenia, czy będę w górach, nad morzem, czy w swoim ogródku – ważne, żeby było ciepełko ;)


2. Gdzie chciałaby Pani spędzić swoje wymarzone wakacje?


 Marzy mi się Australia oraz… Himalaje.


3. Jakie 3 książki zabiera Pani ze sobą na wakacje? 


Przede wszystkim długaśne. Postawiłabym na trzy różne gatunki: powieść obyczajową, kryminał i biografię. 


4. Jakie 3 książki poleciłaby Pani swoim czytelnikom na okres wakacyjny? ( nie można podać książki swojego autorstwa 😉)


 „Wandę” Anny Kamińskiej (Wanda Rutkiewicz to dla mnie kobieta – ikona!), „Merde! Rok w Paryżu” S.Clarke (uśmiałam się podczas włoskich wakacji!), G.Musso „Potem” (jest ponadczasowa). Poleciłabym również wiele powieści obyczajowych moich polskich koleżanek po piórze. 


5. Gdyby znalazła się Pani na bezludnej wyspie, co chciałaby Pani mieć ze sobą? (max. 5 rzeczy) 


? Trudno mi się zdecydować. Myślę, że fajnie byłoby poznać bohaterów swoich powieści. Ciekawe, jak im się żyje J Kusi mnie również świat stworzony przez Lois Lowry w „Dawcy”.
Wystarczyłby mi mój mąż. Tak, wiem  - miały być rzeczy, jednak to z mężem czuję się zdecydowanie najlepiej. A jeśli chodzi o rzeczy… Kartki papieru, dużo kartek, ołówek z temperówką oraz… motorówkę z kanistrem benzyny ;) 


6. Preferuje Pani wylegiwanie się na plaży, czy aktywny wypoczynek? 


Zdecydowanie aktywny wypoczynek!


7. Z bohaterami z jakiej książki chciałaby Pani spędzić wakacje? 


Trudno mi się zdecydować. Myślę, że fajnie byłoby poznać bohaterów swoich powieści. Ciekawe, jak im się żyje. Kusi mnie również świat stworzony przez Lois Lowry w „Dawcy”.

Do każdej litery z wyrazu WAKACJE dopisz skojarzenia z latem. 

Wesoło
Aktywnie
Kreatywnie
Australia, Anglia, Ameryka, Argentyna, Albania, Austria…
Czasem słońce, czasem deszcz
Jest fajnie!
Energia szczęśliwego człowieka


czwartek, lipca 05, 2018

Autorski cykl wakacyjny

Autorski cykl wakacyjny



Edyta Świętek - Urodzona w Krakowie autorka powieści społeczno-obyczajowych. Uwielbia długie spacery z rodziną. W wolnych chwilach czyta, słucha muzyki lub ogląda filmy dokumentalne. Interesuje się zarządzaniem zasobami ludzkimi, historią Nowej Huty, modą i obyczajami XIX wieku. 
Inspirację do pisania powieści znajduje wszędzie: w drobiazgach dnia codziennego, twarzach ludzi, których mija na krakowskich chodnikach, w krótkim dialogu zasłyszanym podczas jazdy tramwajem. Z urywków ulicznych wspomnień tworzy świat wyobrażeń – ożywia go na kartkach powieści.



1. Kiedy jest najlepszy czas dla pisarza na odpoczynek? Letnie wakacje, a może ferie zimowe?

Dla mnie jest to zdecydowanie lato. Czuję się wtedy rozleniwiona, słońce kusi do porzucania fotela przed komputerem i aktywności na świeżym powietrzu.  W czasie wakacji nie organizuje się także spotkań autorskich (chyba, że są to branżowe imprezy plenerowe), więc jest zdecydowanie łatwiej o zrobienie sobie urlopu.

2. Gdzie chciałaby Pani spędzić swoje wymarzone wakacje?

Kocham podróże po Polsce. Mieszkamy w pięknym kraju o tak różnorodnej przyrodzie i krajobrazach, że nie czuję potrzeby wyjeżdżania za granicę. Ilekroć przebywam poza granicami kraju, czuję się osaczona przez obco brzmiącą mowę. Zawsze miałam problemy z przyswajaniem języków obcych – niby potrafię się porozumieć w kilku ważnych kwestiach, ale brak swobody wypowiedzi jest dla mnie znacznym ograniczeniem. Mam upodobanie do odkrywania miejsc, które niekoniecznie leżą na szlakach wydeptanych przez turystów, więc bariera językowa jest tutaj znaczną przeszkodą. Dla mnie to żadna przyjemność przesiedzieć dwa tygodnie w jakimś hotelu z basenem lub na plaży.

3. Jakie 3 książki zabiera Pani ze sobą na wakacje?

W tym roku chciałabym odświeżyć cykl o Klaudynie autorstwa Colette – lekki, frywolny – w sam raz na wakacyjne klimaty.

4. Jakie 3 książki poleciłaby Pani swoim czytelnikom na okres wakacyjny? ( nie można podać książki swojego autorstwa )

Zdecydowanie byłaby to powieść „Owoc granatu. Dziewczęta wygnane” – wspaniała, poruszająca lektura, choć momentami bardzo smutna. Kolejną pozycją byłaby jakakolwiek powieść Magdaleny Majcher z cyklu „Wszystkie pory uczuć”. Magda ma świetne pióro i porusza wiele ważkich tematów z życia codziennego. A dla osób, które poszukują lektury lekkiej, ciepłej w odbiorze i dowcipnej zarekomendowałabym książkę „Noworoczne anioły” Hanny Urbankowskiej – bynajmniej nie jest to pozycja wyłącznie na zimowe wieczory, gdyż fabuła rozciągnięta jest na cały rok. Już dawno nie czytałam czegoś o równie ciepłym i optymistycznym przesłaniu, przy czym momentami pokładałam się ze śmiechu, gdyż dowcip sytuacyjny zdecydowanie trafił w moje gusta czytelnicze. Pozwolę sobie jeszcze dorzucić czwarty tytuł „Moja twoja wina” Beaty Majewskiej – jest to powieść niezwykle zaskakująca i również pełna pozytywnej energii.

5. Gdyby znalazła się Pani na bezludnej wyspie, co chciałaby Pani mieć ze sobą? (max. 5 rzeczy)

Leżak, parasol, olejek do opalania, stertę książek (potraktujmy to jako jedną rzecz) i krzyżówki „jolki”. Potraktowałabym pobyt na wyspie jako pełen relaks – z daleka od cywilizacji. Do pełni szczęścia przydaliby się jeszcze mój mąż i syn, ponieważ nigdy nie nudzimy się w swoim towarzystwie.

6. Preferuje Pani wylegiwanie się na plaży, czy aktywny wypoczynek?

Lubię zarówno wylegiwanie się na plaży (oczywiście w rozsądnych ilościach) jak i aktywny wypoczynek. Chociaż myślę, że tutaj szala zwycięstwa przeważa na korzyść aktywności, ponieważ uwielbiam długie piesze wycieczki.

7. Z bohaterami z jakiej książki chciałaby Pani spędzić wakacje?

Chętnie spędziłabym wakacje w reymontowskich Lipcach wśród tamtejszych chłopów. Serio! Chciałabym być postronnym obserwatorem ich codziennego życia, intryg, radości i smutków.

Do każdej litery z wyrazu WAKACJE dopisz skojarzenia z latem. 

Woda
Aktywność
Karpaty
Agroturystyka
Cisza
Jezioro
Echo


środa, lipca 04, 2018

"Sukces rysowany szminką" Anita Scharmach [PATRONAT]

"Sukces rysowany szminką" Anita Scharmach [PATRONAT]






➲ TYTUŁ  „Sukces rysowany szminką”


➲ AUTOR  Anita Scharmach

➲ DATA PREMIERY  09.05.2018

➲ WYDAWNICTWO  Lucky

➲ ILOŚĆ STRON  272


➲ OCENA 5/6

➲ OPIS


Niespełna czterdziestoletnia Julia to kobieta sukcesu. Wciąż piękna, inteligenta i bajecznie bogata. Od czasu, gdy jej narzeczony zginął w wypadku samochodowym mieszka sama, prowadząc niezależne życie singielki. Ambicji i determinacji Julii nie brakuje, więc szybko pnie się w górę po szczeblach kariery zawodowej. Dba o swój wizerunek, panując nad wszystkimi sferami własnego życia.

Przewrotny los jednak sprawi, że wkrótce ten luksusowy, uporządkowany kobiecy świat stanie na głowie. Co więcej, ten chaos nie będzie Julii zbytnio przeszkadzał! A wszystko zacznie się od drobnego incydentu ze szminką…

➲ MOJE ODCZUCIA

Anita Scharmach już niejednokrotnie udowodniła mi, że potrafi wzruszyć człowieka do łez. Tym razem nie jest inaczej. Moje serce niejednokrotnie szybciej biło, a i nie raz, nie dwa uroniłam łezkę w oku.
Główna bohaterka, Julia, to kobieta, która można by powiedzieć, że ma wszystko. Odnosi sukcesy, nie narzeka na brak kasy, dba o siebie i wciąż pnie się do góry. A jednak pewnego dnia jej świat wywróci się niemalże do góry nogami. Od tego czasu nic już nie będzie takie samo jak przedtem. Zmienią się jej priorytety w życiu.
Rzeczywiście apartament na trzydziestym piętrze nie robił takiego wrażenia jak dom nad morzem. Może wysoki budynek dawał prestiż, udowadniał światu status, ale nie oddawał serca. Nie miał duszy!
Autorka w swojej najnowszej powieści ukazuje nam, iż w życiu nie zawsze jest kolorowo i wesoło, że pojawiają się wzloty i upadki. Czasem wydaje nam się, że życie daje nam w kość, bo coś nam nie wychodzi tak jakbyśmy chcieli. Ale uwierzcie mi, że po przeczytaniu tej pozycji, zrozumiecie, że są ludzie, których los doświadcza bardziej niż nas samych. Że są tacy, którzy pragną miłości, zrozumienia i akceptacji, a życie wciąż rzuca im kłody pod nogi. Ta powieść napawa optymizmem, że są na świecie jeszcze tacy ludzie, którzy potrafią poświęcić wszystko w imię czegoś, czego nigdy by się nie spodziewali.


Anita pokazuje nam w swojej powieści również trudne relacje Julii z własną matką, której wiecznie coś się nie podoba. Aż Julia w końcu mówi dość i urywa swoją więź z matką, która nigdy jej tak naprawdę nie zaakceptowała. Jak widzicie więc sami, nasza bohaterka sama nie miała łatwego życia, do tego straciła narzeczonego, który zginął w wypadku, a jednak jeden dzień odmienił całe jej życie i dał nadzieję na lepsze jutro.

Nie chcę Wam za wiele zdradzać z treści, bo to trzeba przeczytać samemu. Anita ma swój niepowtarzalny styl, w którym potrafi rozbawić czytelnika sprawiając, że na jego buzi pojawia się niejednokrotnie uśmiech na twarzy, ale nie zabraknie również i smutnych momentów wywołujących łzy. Jak na naszą wielką miłośniczkę zwierząt, w jej powieści nie mogło zabraknąć kotów (czemu mnie to nie dziwi?), ale pojawiły się również i konie. Przedstawieni bohaterowie są ludźmi z krwi i kości, z którymi bez problemu możemy się utożsamić. Tak jak my, miewają lepsze i gorsze dni i zmagają się z codziennym życiem.


Każdy z nas miewa czasem w życiu takie chwile, że wydaje mu się, iż nic już w życiu ciekawego nas nie spotka, że nic się nie uda, do niczego nie dojdziemy. Ale tak naprawdę to nie my piszemy swoje scenariusze, tylko samo życie. Dzisiaj toczymy się właściwym torem, ale nigdy nie wiemy, kiedy z niego wypadniemy i obierzemy inny kierunek. Pieniądze tak naprawdę szczęścia nie dają, są rzeczą nabytą. Owszem pozwalają nam lepiej żyć, ale czy o to chodzi w życiu? Czy nie ważniejsze jest dla nas szczęście i miłość?

Nie miałam szans na macierzyństwo, bo niby z kim miałabym to urealnić, ale życie czasem pisze najciekawsze scenariusze. Dla jednych będzie to dramat, dla innych komedia, dla jeszcze innych proza życia codziennego.
Sukces rysowany szminką to kolejna świetna powieść autorki, która nie tylko wywoła uśmiech na naszej twarzy, ale niejednokrotnie zmusi nas do refleksji nad własnym życiem. To historia o kobiecie, która z singielki stała się pełną matką i założyła rodzinę. Koniecznie musicie to przeczytać! Polecam!



Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję autorce oraz


wtorek, lipca 03, 2018

Blog talk show #20

Blog talk show #20

Przedstaw się. 


Nazywam się Iwona Banach. Jestem romanistką, znam biegle dwa języki, francuski i włoski, oraz 3 inne jako tako. Jestem też magistrem resocjalizacji.

Jaka była malutka Iwona?

Nie pamiętam siebie zupełnie, podobno bardzo wcześnie zaczęłam mówić, byłam ponurą hipochondryczką i odkąd nauczyłam się czytać znikałam w książkach.

Co zawsze sprawiało Ci wielką radość w dzieciństwie?

Nie lubiłam być dzieckiem. Wolałam jak najszybciej dorosnąć.

Czy w latach szkolnych chętnie czytałaś lektury?

Tak, wszystkie możliwe, także te ze starszych klas, choć nie zawsze wtedy kiedy należało.



Jesteś jedynaczką czy masz rodzeństwo?

Miałam brata, który  zmarł dość dawno temu, choć już jako dorosły człowiek.

Skąd podchodzisz? Czy lubisz to miejsce?

Bolesławiec na Dolnym śląsku. Uwielbiam to miasto, choć bywa zaściankowe to jednak jest piękne, wręcz magiczne, mroczne, ale też bajeczne.

Czym zajmujesz się zawodowo?

Jestem tłumaczem, tłumaczę literaturę (przetłumaczyłam już kilkanaście  książek), ale też tłumaczę wszelkie śrubki, nakrętki i inne rzeczy, które dostaję do tłumaczenia. Byłam nauczycielką, do teraz uczę, choć nie przepadam za tym zajęciem.
Piszę książki…

Co lubisz robić w wolnych chwilach?

Wolne chwile to takie małe mityczne stworzonka, które niestety mnie omijają, ale jakby się jakaś trafiła to będę czytać, pisać, szydełkować, w ogóle tworzyć cokolwiek. Mam zapał do wszystkiego, zazwyczaj słomiany, ale zawsze próbuję.

Czy posiadasz jakąś cechę, którą zmieniłabyś gdybyś mogła?

Jakby się dało upłynnić gdzieś moje czarnowidztwo, hipochondrię i roztargnienie byłabym szczęśliwa. Jestem koszmarnie roztargniona… Wszyscy się śmieją, że jestem w stanie schować masło do piekarnika, a kota do lodówki, co zresztą zrobiłam, ale bez konsekwencji zdrowotnych dla kota…

Dokończ zdanie: Jestem kobietą…

Jestem kobietą wielofunkcyjną. Naprawię pralkę, pomaluję mieszkanie, ugotuję prawie wszystko, uszyję, posklejam, połatam…



Bez czego nie wyobrażasz sobie życia?

W tej chwili bez internetu. Mam ograniczone możliwości utrzymywania kontaktów towarzyskich, a internet mi to ułatwia i dostarcza miliona wzruszeń. W większości jest to oburzenie, obrzydzenie i wściekłość, ale zawsze to coś, no i   kocham ( z daleka) goownoburze, często są lepsze od seriali komediowych, a dobra rozrywka to ważna rzecz.

Gdybyś mogła coś zmienić w świecie w którym żyjesz, co by to takiego było?

Wprowadziłabym bezwzględny nakaz używania mózgu. Nierealne, prawda? Bywam idealistką.

Od jakiej książki zaczęła się Twoją przygoda z czytaniem?

To był „Gargantua i Pantagruel” Rabelais’ego – oczywiście po bajeczkach dla maluchów. To była pierwsza książka wypożyczona przeze mnie z biblioteki. Jakim cudem? Nie wiem, po prostu bibliotekarka ją zaproponowała, ja wzięłam i jakoś poszło.

Dlaczego postanowiłaś pisać własne książki?

Przez przypadek, kiedyś we Francji z nudów przeczytałam jakiegoś harlekina po francusku i stwierdziłam, ze potrafię pisać lepiej. Postanowiłam spróbować to sobie udowodnić.



Czy pisanie sprawia Ci trudność, a może przychodzi łatwo?

Czasami pisze się samo i to lubię najbardziej, czasami nic mi nie idzie i wtedy nie lubię pisać, ale jeżeli muszę to piszę, w końcu jakoś to idzie.

Ile książek liczy Twoja obecna biblioteczka?

Zupełnie nie mam pojęcia, u mnie książki stoją wszędzie, na podłodze na meblach, obok łóżka, na stoliku nocnym… Obfotografowałam tylko jeden pokój.



Kiedy i w jakich okolicznościach zrodził się pomysł na założenie bloga?

Bardzo dużo czytam i lubię opowiadać o książkach, ale, jak pisałam wcześniej mam mało kontaktów towarzyskich, nie chciałam sobie odpuścić książkowych pogaduszek, więc pomyślałam, że mogłabym to gdzieś zapisać, poza tym często wpadają mi do głowy krótkie teksty, żartobliwe „felietoniki”, których nie byłabym w stanie nigdzie wysłać czy wydać, publikuję je więc na blogu.
Co do okoliczności powstania… Udzielałam się w kilku portalach, w niektórych dalej trochę działam ( jak na przykład BibioNETka) czytam mnóstwo blogów książkowych, podziwiam wielu blogerów, a że lubię się uczyć ( wręcz uwielbiam) pomyślałam, że spróbuję.

Książka, którą mogłabyś polecić swojej przyjaciółce, to?

„Koniec jest moim początkiem” Tiziano Terzani… Zresztą z tym polecaniem zawsze jest kłopot, bo zależy co kto czyta, co kto lubi.

Twój ulubiony polski i zagraniczny pisarz / pisarka?

Terry Pratchett – przeczytałam po kilka, kilkanaście razy prawie wszystkie jego książki. Jest dla mnie po prostu geniuszem i Mistrzem!
A polski…
Olga Tokarczuk. Co prawda to inny kaliber, inny rodzaj pisarstwa, ale nie ograniczam się w czytaniu, czytam wszystko.

Za pomocą 10 polskich tytułów z książek, przedstaw swoją osobę.

„Sierotka Marysia”, „Jędza”, „Koziołek Matołek”, „Emancypantki”, „Wariatka z Komańczy”, „Pudełko z marzeniami”, ”Wszystkie grzechy nieboszczyka” „Przytulać kamienie” „Chwast”.
To było trudne, ale bardziej znaczenie mają tu tytuły, a nie książki jako takie, ostatnia moja własna określa mnie natomiast dość mocno treścią.

Czytając książki wyłączasz się z rzeczywistego świata, czy też może masz podzieloną uwagę?

To zależy od sytuacji, jeżeli mogę sobie pozwolić na wyłączenie się, to kocham ten stan, ale niestety to rzadko jest możliwe..



Czy swoją miłością do książek zaraziłaś kogoś ze swojej rodziny?

Córkę, choć było trudno, proces trwa nadal i mam w tym pomocnika, czyli moją mamę.

Które zwierzę kojarzy Ci się z książkami i dlaczego właśnie to?

Borsuk…  Nie, naprawdę. Borsuk to taki ponurak, który woli posiedzieć w domu i poczytać niż iść na imprezę.

Wyobraź sobie, że ktoś zamknął Cię na jeden dzień w ogromnej bibliotece. Masz tam mnóstwo książek z każdych dziedzin. Do której z nich powędrujesz i dlaczego?

Do reportaży – w ogóle kocham non-fiction.

Dokończ zdanie: Świat bez książek byłby…

On jest… Tu i teraz dla wielu ludzi istnieje świat bez książek. Istnieją ludzie, dla których książki nie maja znaczenia, ale to tak jakby usiedli w ciemnej piwnicy i pozamykali drzwi do tysięcy czekających za nimi wszechświatów.
Gdyby jednak książek miało w ogóle nie być… to coś musiałoby je zastąpić, człowiek potrzebuje opowieści, marzeń i fantazji…
Świat trzeba opowiadać na wszelkie możliwe sposoby, bo inaczej nie będzie to świat, a kraina powolnego umierania.



Serdecznie dziękuję Ci Iwonko za udział w moim cyklu dzięki ktoremu miałam okazję lepiej Cię poznać nie tylko jako autorkę, ale przede wszystkim zwykłą osobę.


Tutaj możecie odwiedzić Iwonę. Po kliknięciu w poniższe nazwy zostaniecie przeniesieni w docelowe miejsca.


Blog Iwona Banach - ZASTRONIEC



poniedziałek, lipca 02, 2018

"Zaklęcie na wiatr" Paulina Kuzawińska

"Zaklęcie na wiatr" Paulina Kuzawińska


➲ TYTUŁ  „Zaklęcie na wiatr”

➲ AUTOR  Paulina Kuzawińska

➲ DATA PREMIERY  31.03.2018

➲ WYDAWNICTWO  Genius Creations

➲ ILOŚĆ STRON  455


➲ OCENA  3+/6

➲ OPIS

Gwinto Gerk to wilk morski, który zbiegł z rodzinnego miasta lata temu. Kiedy nagle powraca do domu, wszyscy przeczuwają kłopoty. Tylko Arion widzi w wujku bohatera, a w jego opowieściach spełnienie marzeń.

Kiedy Gwinto wyrusza w dalszą podróż, pozostawia szkatułę pełną drogocennych kryształów i tajemniczą księgę oprawioną w skórę morskiego węża. Jego tropem rusza mag o srebrnych oczach, który nie cofnie się przed niczym, aby go dopaść…

Jaką tajemnicę skrywa morze? Co łączy królewskiego maga i zwykłego żeglarza? Czy zemsta warta jest każdej ceny? Arion wyrusza wbrew swej woli w podróż na kraniec świata, gdzie ma nadzieję znaleźć odpowiedzi na te pytania.


➲ MOJE ODCZUCIA

Dzisiaj chciałam wam napisać kilka słów o debiucie, który miałam okazję przeczytać. Kiedy człowiek praktycznie cały czas czyta książki życiowe, fantasy może okazać się ciekawą odskocznią. I tak też się tutaj stało. Paulina Kuzawińska zabrała mnie w świat magii i czarów, pozwalając choć na moment przenieść się w świat, w którym wszystko staje się możliwe.

Gwinto to wilk morski, który większość czasu spędza na morzu razem ze swoją załogą szukając skarbów. Kiedy odwiedza swoją rodzinę, siostra nie posiada się z radości, natomiast jej syn jest z początku w szoku, gdyż nie wiedział, że ma wujka. Jak szybko pojawił się Gwinto w ich domu, tak szybko go opuszcza. Nieświadomie przynosi nieszczęście na swoją rodzinę. Cało uchodzi jedynie Arion, którego zabiera na swój statek. Między nim, a Gerkiem dochodzi do spięć. Czy uda im się załagodzić te potyczki? Co takiego skrywa w sobie morze? Kto okaże się zdrajcą na statku? 

 – Chłopcze… Możesz mnie nienawidzić, ale w końcu i tak zechcesz przy mnie zostać. Możesz czuć do mnie odrazę, ale i tak nikt na całym świecie nigdy nie da ci tego, co ja…


Książka ta jest debiutem autorki i myślę, że całkiem udanym. Już od początku zostajemy wchłonięci w magiczne klimaty tej powieści, co sprawia, że z wielką ochotą śledzimy losy bohaterów. Czytając momentami miałam wrażenie jakbym sama przebywała wśród nich na pokładzie. Bohaterowie stworzeni przez autorkę są ciekawi, niektórzy mają czarne charakterki, potrafią być przebiegli. I choć początek powieści jest trochę nużący i długawy, to jednak w miarę kolejnych stron rozwija się lepiej.

Książka opowiada o losach piratów, magów, królów oraz smoków. Nie zbraknie tutaj również Bogów z którymi walczą piraci. Jak to bywa w życiu i tutaj pojawi się zdrajca wśród załogi. Tylko czy reszta dobrze wytypuje kim on jest? Czasem łatwo kogoś oceniać, tak naprawdę go nie znając, a jeszcze szybciej się pomylić. Tylko czy wtedy ma się również dość odwagi w sobie, by się do tego przyznać? 

Muzyka przypominała dawnym czarodziejom utracone czasy wolności. Napływała jak z odległej epoki, w której cieszyli się jeszcze słońcem i wiatrem, z kryształów zaś beztrosko czerpali całą moc, jaka potrzebna im była zarówno do dokonywania niezwykłych czynów, jak i do spełniania przyziemnych zachcianek. Tamto życie wydawało im się snem, który minął.

Historia ciekawa, intrygująca i wciągająca. Czytało się przyjemnie. Minusem zdecydowanie jest korekta powieści. Tutaj błędy (głównie literówki) momentami aż rażą w oczy. Przydałoby się lepiej nad tym popracować. 

Jeśli autorka napisze kolejną powieść, chętnie przeczytam.

„Nawet gdyby istniał jakiś świat bez niebezpieczeństw, bez magów, bez sztormów i smoków, to czas ciągle popycha nas w przepaść. Jedyne, co możemy zrobić, to drogo sprzedawać każdy dzień. Jutra nikt nie zna, a przeszłości nic nie wróci. Trzeba cieszyć się więc każdą trwającą chwilą.”


Zaklęcie na wiatr to historia, w której nie zabraknie piratów, magów oraz czarów. Będziemy świadkami potyczek na morzu oraz na lądzie. Ktoś dopuścił się zdrady, tylko czy uda nam się wytypować kto to taki? Zatem jeśli lubicie powieści, w których nierealne rzeczy stają się realne, zachęcam do przeczytania.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce.                                                                                                                                                                                  

                                 

niedziela, lipca 01, 2018

Autorski cykl wakacyjny

Autorski cykl wakacyjny



Elżbieta Ceglarek – urodziła się 26.04.1965 r. w Zgorzelcu. Od wielu lat mieszka w Bełchatowie. Z wykształcenia nauczycielka, a obecnie dyrektor jednego z bełchatowskich przedszkoli. Ma dorosłą córkę, która od początku uwierzyła w jej talent. Książka powstała w latach 2011–2015. Podczas pracy nad publikacją autorce towarzyszyły zarówno twórczość Anny German i Wojciecha Kilara, jak i wielka radość z pisania.
Dziwne sploty wydarzeń w życiu autorki, bardzo dobre opinie na temat książki, namowy przyjaciół sprawiły, że książka ujrzała światło dziennie. urodziła się 26.04.1965 r. w Zgorzelcu. Od wielu lat mieszka w Bełchatowie. Z wykształcenia nauczycielka, a obecnie dyrektor jednego z bełchatowskich przedszkoli. Ma dorosłą córkę, która od początku uwierzyła w jej talent. Książka powstała w latach 2011–2015. Podczas pracy nad publikacją autorce towarzyszyły zarówno twórczość Anny German i Wojciecha Kilara, jak i wielka radość z pisania.
Dziwne sploty wydarzeń w życiu autorki, bardzo dobre opinie na temat książki, namowy przyjaciół sprawiły, że książka ujrzała światło dziennie.



1. Kiedy jest najlepszy czas dla pisarza na odpoczynek? Letnie wakacje, a może ferie zimowe?

Uważam, że każdy czas jest dobry na odpoczynek, o ile w ogóle ma się czas. Osobiście wolę jednak wakacje. Łatwiej wówczas gdzieś wyjechać, pozwiedzać, poleniuchować na plaży…

2. Gdzie chciałaby Pani spędzić swoje wymarzone wakacje?

Nad morzem. Kocham morze. Najbardziej Bałtyk, ale mogłabym też odpocząć za granicą.


3. Jakie 3 książki zabiera Pani ze sobą na wakacje?


W tym roku, jeśli tylko uda mi się wyjechać zabiorę Edytę Świętek. Pierwszą część już przeczytałam. Wezmę więc dwie następne, a resztę przeczytam po powrocie do domu. Taki mam plan. Zobaczymy czy do się go zrealizować.


4. Jakie 3 książki poleciłaby Pani swoim czytelnikom na okres wakacyjny? ( nie można podać książki swojego autorstwa 😉)

Na wakacje dla moich czytelników poleciłabym zapewne moje własne książki ;) Cóż jeśli dalej mam wybierać to  polecam Marzenę Rogalską, Hannę Cygler, Marię Czubaszek.


5. Gdyby znalazła się Pani na bezludnej wyspie, co chciałaby Pani mieć ze sobą? (max. 5 rzeczy) 

Na bezludnej wyspie potrzebowałabym zapałki i świeczkę, książki, jakieś słodycze, namiot, ciuchy na przebranie…


6. Preferuje Pani wylegiwanie się na plaży, czy aktywny wypoczynek?


Lubię się wylegiwać na plaży, ale czynny wypoczynek też by się przydał.
 
7. Z bohaterami z jakiej książki chciałaby Pani spędzić wakacje?


Mogłabym spędzić wakacje z bohaterami książki „Napisz do mnie” – L. Liszewskiej. Nigdy nie byłam na Mazurach, a jej bohaterowie często tam bywają. Poza tym kocham Warszawę, a część akcji tej powieści dzieje się w stolicy.

Do każdej litery z wyrazu WAKACJE dopisz skojarzenia z latem


Wakacje:
 W – wolność, A – aparat fotograficzny, K – kwiaty, A – adresy do znajomych, C – czosnek w pizzy, J – jeziora, E – kran telewizora, gdy zabraknie pogody. ;)





Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger