piątek, kwietnia 28, 2023

Wywiad na temat "Spotkajmy się na Chestnut Hill" z Darią Skibą

 





1. Jak zrodził się pomysł na napisanie Spotkajmy się na Chestnut Hill?

Właściwie nie pamiętam konkretnego impulsu, motywu, który pojawił się na tyle mocno, że pchnął mnie do napisania tej historii. Od dawna nosiłam się z zamiarem napisania powieści, której akcja toczyłaby się właśnie w Droghedzie, irlandzkim mieście, w którym mieszkam od prawie siedmiu lat. Wiedziałam też, że będzie to historia opowiadająca losy emigrantów, gdyż jest to temat bliski mojemu sercu. Nagle w mojej głowie i sercu zaczęli powstawać kolejni bohaterowie i mieszkańcy Chestnut Hill i tak zaczęła się tworzyć historia.

2. Czy pisząc powieść pracowałaś według wcześniej ustalonego przez siebie schematu? A może wręcz przeciwnie, pisałaś pod wpływem danej chwili? Zazwyczaj piszę nie trzymając się żadnych schematów. Mam mniej więcej wizję, co chcę zawrzeć w książce, ale często to właśnie bohaterowie prowadzą mnie przez jej treść. Tylko raz dość mocno trzymałam się opracowanego wcześniej planu historii i było to podczas pisania książki "Nasze jutro".
3. Jak długo pisałaś całą powieść? Długo. Nie mam pojęcia ile dokładnie to trwało, ale od napisania pierwszego słowa do postawienia ostatniej kropki minęło dużo czasu. Miałam długie przerwy podczas pisania tej książki.
4. Czy pisząc Spotkajmy się na Chestnut Hill opierałaś się na własnych doświadczeniach życia na obczyźnie? Próbuję teraz w myślach prześledzić większość sytuacji z książki i chyba muszę napisać: nie. Oczywiście bohaterowie odwiedzają kilka miejsc, które znam i którymi chciałam podzielić się z czytelnikami. Przedstawiam częściowo życie w Irlandii, które obserwuję, ale raczej nie są to moje doświadczenia.



5. Dlaczego takie miejsce akcji, a nie inne? Jak już wspomniałam w odpowiedzi na pierwsze pytanie, od dawna nosiłam się z zamiarem osadzenia akcji powieści w mieście, w którym żyję. Nie lubię pisać o miejscach, których nie znam. Swoim bohaterom staram się przelać jak najwięcej emocji, a te również często wynikają z ich otoczenia, dlatego lubię je znać. Opisuję je wtedy tak, jak je widzę lub pamiętam, a to mam nadzieję sprawia, że opisywana przeze mnie historia staje się jeszcze bardziej realna.
6. Który z bohaterów sprawił Ci najwięcej trudności przy tworzeniu jego osobowości? Pierwszy raz w mojej książce pojawiło się na raz tak wiele postaci i do tego niemalże każda z nich odgrywała dość ważną rolę. Właściwie mogę tutaj wspomnieć, że zamysł na tę historię był nieco inny. Tom pierwszy miał się skupiać głównie na jednej parze, a pozostali bohaterowie mieli być zdecydowanie postaciami drugo, a nawet i trzecioplanowymi. Jednak jak już wspomniałam, to oni kierowali mną podczas pisania i wyszło zupełnie inaczej. A kto sprawił mi najwięcej problemów? Chyba Paweł, którego tak na marginesie bardzo lubię.
7. Ellen to wspaniała, urocza i nieco szalona starsza pani. Czy w życiu prywatnym miałaś jej "kopię" na której się wzorowałaś? Nie, żaden z bohaterów nie ma swojego odpowiednika w prawdziwym życiu. Oczywiście chciałabym, aby taka Ellen żyła gdzieś blisko mnie, najlepiej tuż za ścianą, ale jest ona tylko wytworem mojej wyobraźni. 
8. Który z bohaterów Spotkajmy się na Chestnut Hill jest najbliższy Twemu sercu? Chyba po raz pierwszy nie mam naprawdę ulubionego, najbliższego mojemu sercu bohatera w tej książce. Każdy z nich jest zupełnie inny i razem wspaniale się uzupełniają. Wiem, że serca Czytelniczek skradła wspomniana wcześniej Ellen, którą również uwielbiam, ale pozostałych bohaterów również.



9. Amanda skrywa w sobie wiele tajemnic. Czy planujesz je ujawnić w kolejnym tomie? Na razie powiem tylko tyle, że na pewno Czytelnicy dowiedzą się więcej o Amandzie, a kiedy i w jakich okolicznościach... Premiera jeszcze w tym roku ;)
10. W książce opisujesz Chestnut Hill. Odwiedziłaś to miejsce, czy jeszcze nie było takiej okazji? Oj tak! Wielokrotnie! Choćby teraz. Wystarczy, że na moment przymknę powieki i jestem na Chestnut Hill. Widzę Dominikę wracającą z pracy, Huberta walczącego z zamkiem w drzwiach, Monikę z Michałem, wybierających się na kolejną wycieczkę oraz Lenę, wypatrującą przez okno pewnej osoby. A tak już całkiem szczerze, osiedle Chestnut Hill z kart powieści istnieje tylko w niej. A ja serdecznie zapraszam na Chestnut Hill, miejsce znajdzie się dla każdego.
11. Czy utożsamiasz się z którymś z bohaterów? Doświadczenie pokazało mi, że najlepszym rozwiązaniem jest nie utożsamianie się z własnymi bohaterami. Po wydaniu pierwszej książki ludzie bardzo mocno utożsamiali moją osobę z główną bohaterką powieści, co nie do końca było przyjemne dla mojej najbliższej rodziny. Od tego momentu postanowiłam zadbać o wyraźne odcięcie życia prywatnego i tworzonych przeze mnie historii, choć oczywiście zawsze przekażę swoim bohaterom coś od siebie.
12. Twoja powieść jest życiowa. Bohaterowie mają lepsze i gorsze momenty, jak to bywa w życiu każdego z nas. Co najbardziej chciałaś przekazać/pokazać swoim czytelnikom pisząc tę powieść? Myślę, że było kilka aspektów, które chciałam poruszyć i udało mi się to. Temat rodziny, domu. Ponieważ nie tylko więzy krwi są ważne, ale także ludzie, którymi otaczamy się z własnego wyboru, a mieszkając poza granicami kraju, z dala od najbliższej rodziny często tworzymy sobie taką nową rodzinę z przyjaciółmi. Motyw zaufania, który starałam się przedstawić na różnych płaszczyznach. Chciałam pokazać, że warto walczyć o własne marzenia, a także to, że czasami trzeba się odważyć, zaryzykować i zacząć wszystko od nowa. Uda nam się, zawsze!



13. Czy pisząc Spotkajmy się na Chestnut Hill wszystko wyszło tak jak chciałaś, a może coś się potoczyło własnym losem? Tak jak już pisałam, nie planowałam tej historii krok po kroku, więc właściwie każdy kolejny rozdział był dla mnie pewnego rodzaju zaskoczeniem. Zdałam się na swoich bohaterów, którzy spisali się na medal i nie zawiedli.

14. Co czułaś, kiedy postawiłaś kropkę przy ostatnim zdaniu?

Szczerze mówiąc nie pamiętam (śmiech!). To było tak dawno! Ale na pewno poczułam jak zawsze w takim momencie szczęście, że udało mi się dokończyć kolejną książkę, ale także ulgę ponieważ cały proces tworzenia tej historii był bardzo długi.

15. Czy w kontynuacji Spotkajmy się na Chestnut Hill zamierzasz nas czymś zaskoczyć? Mam taką nadzieję! Zobaczymy, czy się uda, ale jestem dobrej myśli.

16. Jak wygląda Twoje otoczenie podczas pisania?

Zazwyczaj piszę siedząc na kanapie. Przykrywam się ulubionym kocem z Harrego Pottera, laptopa mam na kolanach. Zawsze towarzyszy mi muzyka. No chyba, że uda mi się popisać w dzień, wtedy to zależy, czy córka niczego nie ogląda. Zazwyczaj mam przy sobie miseczkę z przekąskami i coś do picia. A od roku niezłomnie towarzyszy mi nasz psiak, Bruno.

17. Czy uważasz, że do życia na emigracji można się przyzwyczaić? Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Nie jest to łatwy temat, szczególnie dla ludzi przywiązanych do swojej rodziny, ale chcieć to móc.
18. Co najbardziej motywuje Cię do pisania? Zbliżające się terminy (śmiech!). Jednak taka jest prawda, najlepiej działa mi się pod presją czasu. Zawsze tak miałam, czy to w szkole, na studiach, czy w pracy.
19. Czego jako autorka oczekujesz od patrona książki i czy masz wpływ na jego wybór? Tak, przy każdej własnej powieści miałam przynajmniej częściowy wpływ na dobór patronów medialnych. A czego oczekuję? Zaangażowania i dobrej zabawy. Sama swoją "pisarską" przygodę zaczynałam od prowadzenia bloga, na którym zamieszczałam recenzje książek. Z czasem miałam zaszczyt podjąć swoje pierwsze patronaty medialne. Wtedy wyszłam z założenia, że będę promować książki objęte patronatem medialnym tak, jakbym sama chciała, aby mnie promowano i tego się trzymałam. Myślę, że to najlepsza droga, dzięki której każdy będzie zadowolony i... będzie się świetnie bawić.

20. Czy miałaś wpływ na tytuł i okładkę Spotkajmy się na Chestnut Hill?

Tak i tak! Nie zacznę pisać choćby pierwszego rozdziału, jeśli nie mam wymyślonego tytułu, a ten zawsze pojawia się gdzieś w treści. Czasami pojawiają się sugestie, aby coś zmienić w tytule, ale jak dotąd nie zmieniono żadnego. Każdy tytuł, w tym "Spotkajmy się na Chestnut Hill" wymyśliłam osobiście. Okładkę do tej książki przygotowała Ewelina Nawara, za którą raz jeszcze ślicznie dziękuję! Jest śliczna i idealnie pasuje do treści. Mogłam mieć swoje sugestie, a nawet pomóc w wyborze tej idealnej.




Uff! Aleś mnie przemaglowała! Dziękuję za możliwość dzielenia odpowiedzi na pytania, a Was drodzy Czytelnicy serdecznie zapraszam na Chestnut Hill :)



Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.

Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger