niedziela, 31 grudnia 2017

Zapowiedź "Noworoczne anioły" Hanna Urbankowska



PREMIERA: 15.01.2018



Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Noworoczne anioły Hanny Urbankowskiej.




Trzy przyjaciółki wspólnie świętują nadejście Nowego Roku. Każda z nich ma rewelacyjny plan na nadchodzące miesiące. Zuzanna ukończyła studia i całkowicie pochłaniają ją przygotowania do ślubu; Anna czuje się kobietą sukcesu i szuka nowej pracy; energiczna Matylda marzy o karierze powieściopisarki. Dziewczyny nie zdają sobie sprawy z towarzystwa niewidzialnych opiekunów, którzy obserwując poczynania dziewczyn z szerszej perspektywy, przysięgają sobie, że zrobią wszystko, by w tym roku młode kobiety nie zrealizowały noworocznych postanowień.
Powieść utrzymana jest w lekkim, zabawnym stylu, z myślą o tym, by dobrze czytało się ją w pociągu, na plaży lub pod kocem w zimowy wieczór.



Czytaj fragment - KLIK




Recenzji spodziewajcie się w okolicach premiery!






Trzy przyjaciółki wspólnie świętują nadejście Nowego Roku. Każda z nich ma rewelacyjny plan na nadchodzące miesiące. Zuzanna ukończyła studia i całkowicie pochłaniają ją przygotowania do ślubu; Anna czuje się kobietą sukcesu i szuka nowej pracy; energiczna Matylda marzy o karierze powieściopisarki. Dziewczyny nie zdają sobie sprawy z towarzystwa niewidzialnych opiekunów, którzy obserwując poczynania dziewczyn z szerszej perspektywy, przysięgają sobie, że zrobią wszystko, by w tym roku młode kobiety nie zrealizowały noworocznych postanowień.
Powieść utrzymana jest w lekkim, zabawnym stylu, z myślą o tym, by dobrze czytało się ją w pociągu, na plaży lub pod kocem w zimowy wieczór.
Trzy przyjaciółki wspólnie świętują nadejście Nowego Roku. Każda z nich ma rewelacyjny plan na nadchodzące miesiące. Zuzanna ukończyła studia i całkowicie pochłaniają ją przygotowania do ślubu; Anna czuje się kobietą sukcesu i szuka nowej pracy; energiczna Matylda marzy o karierze powieściopisarki. Dziewczyny nie zdają sobie sprawy z towarzystwa niewidzialnych opiekunów, którzy obserwując poczynania dziewczyn z szerszej perspektywy, przysięgają sobie, że zrobią wszystko, by w tym roku młode kobiety nie zrealizowały noworocznych postanowień.
Trzy przyjaciółki wspólnie świętują nadejście Nowego Roku. Każda z nich ma rewelacyjny plan na nadchodzące miesiące. Zuzanna ukończyła studia i całkowicie pochłaniają ją przygotowania do ślubu; Anna czuje się kobietą sukcesu i szuka nowej pracy; energiczna Matylda marzy o karierze powieściopisarki. Dziewczyny nie zdają sobie sprawy z towarzystwa niewidzialnych opiekunów, którzy obserwując poczynania dziewczyn z szerszej perspektywy, przysięgają sobie, że zrobią wszystko, by w tym roku młode kobiety nie zrealizowały noworocznych postanowień.
Powieść utrzymana jest w lekkim, zabawnym stylu, z myślą o tym, by dobrze czytało się ją w pociągu, na plaży lub pod kocem w zimowy wieczór.

Powieść utrzymana jest w lekkim, zabawnym stylu, z myślą o tym, by dobrze czytało się ją w pociągu, na plaży lub pod kocem w zimowy wieczór.

piątek, 29 grudnia 2017

"Tam, gdzie czekał anioł" Dorota Schrammek


*Ocena: 4/6
*Opis:


Mama dwójki dorosłych dzieci, którą przerastają problemy, wyjeżdża do Ueckermünde, by uporządkować swoje życie. Pomimo wielu obaw i lęków, podejmuje pracę jako opiekunka starszego małżeństwa. Wkrótce na drodze bohaterki pojawiają się osoby, które zmieniają jej życie. Czy to przeznaczenie Małe niemieckie miasteczko stopniowo staje się dla Beaty oazą spokoju, jednak ta pozorna równowaga zostaje zakłócona zaskakującymi wiadomościami. Książka Tam, gdzie czekał anioł to pozytywna, pełna nadziei i przebaczenia oraz wiary w drugiego człowieka opowieść zmuszająca Czytelnika do przemyśleń nad swoim życiem.




*Moje odczucia:


Kolejna książka Doroty Schrammek przy której spędziłam miłe chwile. Autorka nie pisze błahych historii, jej książki zawsze zmuszają czytelnika do przemyśleń nad swoim życiem. Osobiście bardzo lubię takie historie, dzięki którym wnoszę coś do własnego życia.

Główną bohaterką jest Beata, żona i matka dwójki dzieci. Czuje się zagubiona w swoim życiu i postanawia coś w nim zmienić. Podejmuje pracę na zagranicą przy opiece starszego małżeństwa. Co trzy tygodnie wraca na tydzień do domu. W miasteczku, w którym pracuje co rusz spotyka osoby, które mają wpływ na jej życie. To osoba o dobrym sercu, która chętnie wyciąga pomocną dłoń do innych, choć sama nie bardzo radzi sobie z relacjami z mężem.

To przykre, że często na pierwszy rzut oka oceniamy kogoś, tylko po jego wyglądzie, czy też zachowaniu. Często nie zdajemy sobie sprawy, dlaczego te osoby są w takim stanie w jakim są, że może to życie i przeżyte doświadczenia ich do tego doprowadziły. Ludzie na ogół zrażają się takimi osobami od razu, nie myśląc o tym, że może właśnie one potrzebują pomocnej dłoni, przyjaciela, który zechce ich wysłuchać, podzielić się dobrą radą. A to nie szata zdobi człowieka...

Również w związku nie zawsze jest pięknie i kolorowo. Zdarzają się wpadki, które boleśnie wpływają na partnerów. Nie zawsze jesteśmy w stanie przebaczyć, gdyż rany wydają się być głębokie. Jeśli jednak kogoś się kocha, powinno się umieć również wybaczać. Owszem, zdarzają się takie czyny, których nie sposób wybaczyć, jeśli jednak kochamy szczerze i całym sercem, powinniśmy umieć dać drugą szansę.
"- Nie odbiło - odparła cicho. - Wreszcie myślę o sobie. O tym, by być szczęśliwą i spełnioną kobietą, a nie żyć pod dyktando twojej mamy. Ona steruje tobą, a ty nieświadomie postępujesz zgodnie z jej zaleceniami. Manipuluje, wiedząc, że na wszystko się zgodzisz, ponieważ jesteś uległym i kochającym synem."
Spodobała mi się fabuła i wplecione wątki historyczne. Niezwykle cenny i emocjonalny stał się dla mnie pamiętnik Loli, który wylądował w rękach Beaty. Lubię czytać o losach (nawet jeśli są to tragiczne losy) ludzi, o tym przez co musieli przejść, jak wyglądało ich życie. Autorka musiała poświęcić wiele czasu i uwagi opisując historie poszczególnych miejscowości znajdujących się w powieści. Książkę czyta się szybko, ze względu na prosty i przyjemny w odbiorze styl. Postacie są barwne, każda z nich charakteryzuje się czymś innym.

To, co jest doskonałą prawdą zawartą w powieści to stosunki między Polakami na obczyźnie. To przykre, że jeden drugiemu zazdrości, ale tak jest. Sama spędzam kilka miesięcy za granicą z innymi Polakami, więc mogę potwierdzić. Rodak powinien trzymać się z rodakiem. Tymczasem jest całkiem inaczej, gdyby mógł utopił by go w łyżce wody. Dorota Schrammek doskonale oddaje istotę życia w Polsce oraz w Niemczech. Czytając możemy zobaczyć jak wiele nas różni, do czego przywiązujemy wagę my, a do czego oni. Niby graniczymy ze sobą, a tak wiele nas różni. Jednak co kraj to obyczaj.
"[...] Nawet jeśli sami coś obmyślimy, to bardzo często plany biorą w łeb. Nie warto układać przyszłości. Lepiej żyć chwilą. Tu i teraz. Korzystać z życia najpełniej,  jak się da."
Tam, gdzie czekał anioł to lekka historia o życiu, trudnych wyborach oraz o umiejętności przebaczania. Przepełniona jest pozytywnymi cechami, oraz aniołami, która gdzieś tam zawsze się czają, nawet jeśli w nie wierzymy w nie. Ta książka zmusza do refleksji nad własnym życiem. Polecam.






Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce oraz








czwartek, 21 grudnia 2017

"Wszystkie moje kobiety" Janusz Leon Wiśniewski





*Ocena: 4/6
*Opis:


Wszystko da się wyjaśnić. Zapisać w liczbach i równaniach. Życiem rządzą prawdopodobieństwo, logika i udowadnialne twierdzenia. Przynajmniej jemu, naukowcowi, tak się wydawało, dopóki nie spędził wielu miesięcy w klinice w Amsterdamie i nie otarł się o śmierć, co całkowicie zburzyło konstrukcję jego świata.

Były przy nim w chwili największej tragedii, mimo że je zawiódł, skrzywdził, zdradzał, upokorzył. Dlaczego?

Wszystkie jego kobiety.

Milena, niesforna, uderzająco piękna i wyuzdana femme fatale. Daria, jego była studentka, „kruche, naiwne dziewczę w wieku jego córki”, o oczach jak niezapominajki. Tajemnicza Ludmiła, z którą rzekomo łączył go tylko seks. Natalia, fascynująca, bezpruderyjna artystka, niezastąpiona partnerka do filozoficznych dysput. Justyna - miała być jedynie lekiem na jego depresję po rozstaniu z żoną. Ewa, tak samo charyzmatyczna, jak eteryczna, zachwycająco mądra nauczycielka, która na nowo buduje jego świat...

Kim był dla nich? Kim one były dla niego? Której był coś winien, której kiedyś podarował za mało, a która była mu wdzięczna?

Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie to najbardziej przejmująca i osobista powieść Janusza Leona Wiśniewskiego. Hołd złożony kobiecości i hymn pochwalny ku czci miłości, która bywa potężna jak śmierć. Dlatego warto dla niej żyć.


*Moje odczucia:


Kim jesteśmy, a kim możemy się stać w obliczu tragedii jaka nas spotyka? Pędzimy przez życie, nie zastanawiamy się właściwie nad tym jak postępujemy, aż tu pewnego dnia dowiadujemy się, że przespaliśmy pół roku naszego życia. Co wtedy? Przychodzi czas na refleksję i chwilę zadumy nad tym co było, co jest, a co może być. Tak właśnie dzieje się z naszym głównym bohaterem, wybitnym matematykiem, dla którego kobiety odgrywały znaczącą rolę w życiu. Szkoda tylko, że zmieniał je niczym rękawiczki.

Wystarczyło, iż otarł się o śmierć, dostał drugą szansę, a zaczął wspominać i zastanawiać się nad swoim postępowaniem. W jego życiu nie było jednej kobiety, było ich pięć. Zawiódł je, wszystkie razem i każdą z osobna. Zdradzał, czyli dopuszczał się niewybaczalnego czynu. A mimo wszystko, one w obliczu jego tragedii, były przy nim. Dlaczego? Może dlatego, że było im go żal? Może dlatego, że mimo wyrządzonych krzywd one wciąż go kochały? Przekonajcie się sami.

To moja pierwsza styczność z tym autorem. Muszę przyznać, że ma swój niepowtarzalny styl, który chwyta za serce. Z całą pewnością nie da się go podrobić. Nie miałam chyba jeszcze okazji czytać tak pięknie przedstawionych scen erotycznych. To co mi się również spodobało, to przepiękne oddanie emocji i uczuć w powieści, o których autor pisze w sposób idealny. Charakterystyka każdej z kobiet również zasługuje na uwagę. Każda z nich ma w sobie to coś, co ją charakteryzuje i czyni inną od całej reszty. Nie mogę zapomnieć wspomnieć o głównym bohaterze, z którym niemal się zżyłam czytając powieść. Poznajemy go i jego postępowanie z każdą kolejną przeczytaną kartą powieści.
"Samotność wcale nie zaczyna się od tego, że nagle nikt nie czeka na ciebie w domu. Samotność zaczyna się wówczas, kiedy pierwszy raz odczujesz pragnienie, aby czekał tam na ciebie ktoś zupełnie inny..."
Fabuła powieści intryguje, zaskakuje, ale przede wszystkim pozwala na wiele refleksji. Nie toczy się w zastraszająco szybkim tempie, jednak nie pozwala też się nudzić. Wiśniewski przedstawia w swojej powieści, niby proste, a jednak skomplikowane relacje międzyludzkie. Miłość nie zawsze jest zrozumiała, u każdego pojawiają się problemy, rozterki i wątpliwości. My, nie mamy tutaj nic ubarwionego, wymyślonego, lecz naszym oczom ukazuje się życie takie jakie jest. Problemy sercowe pojawiają się w każdym związku, grunt to umieć je rozwiązywać.

W dzisiejszym świecie ludzie są wciąż zabiegani. Brną do przodu, często nie zastanawiając się nad swoim postępowaniem. Nie widzą, że wyrządzają krzywdę innym, gdyż są zapatrzeni sami w siebie. Ale nie o to chodzi w życiu, by wciąż biegnąć i biegnąć. Powinniśmy umieć cieszyć się każdą chwilą, każdą drobnostką. Powinniśmy umieć dostrzegać to, czego gołym okiem nie widzimy. Bo życie może przelecieć nam przez palce, i nawet nie zorientujemy się kiedy. A wtedy najdą nas myśli: czy właściwie wykorzystaliśmy nasze życie? Czy nasze wybory były trafne? Czy mogliśmy postąpić inaczej?

Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie to niezwykle osobista powieść autora. To słodko-gorzka historia relacji międzyludzkich i prawdziwym życiu, w którym każdy z nas popełnia błędy. Potykamy się, upadamy, a później wstajemy i idziemy dalej. Miłości i jej rozterek tutaj nie brak. Zachęcam do przeczytania.





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję










środa, 20 grudnia 2017

Wywiad - Ewa Pirce


Zapraszam Was na wywiad z debiutującą autorką Ewą Pirce, która potrafi wstrząsnąć emocjonalnie swoim czytelnikiem.






1. Kim na co dzień jest Ewa Pirce?

Taką samą kobietą jak większość z nas. Matką, żoną, córką, siostrą. Jestem prostym  człowiekiem. Kimś kto marzy, płacze, złości się i klnie (jak szewc).

2. Niedawno premierę miała Twoja debiutancka powieść „Córka pedofila”. Kiedy i gdzie zrodził się pomysł na napisanie tejże powieści? Skąd czerpałaś inspirację? Ile czasu zajęło Ci jej napisanie?

”Córkę pedofila” pisałam na blogu pod ówczesną nazwą „Na krawędzi szczęścia”. Do napisania tej historii zainspirowała mnie pewna duszyczka, dla której obiecałam stworzyć historię z lepszym zakończeniem niż to jej. Ta książka nie tylko jest powieścią zrodzoną z historii X, ale i z moich emocjonalnych doświadczeń. Pisałam ją około siedmiu miesięcy, nie jest to jakoś szczególnie długi okres, ale rozdziały na bloga starałam się dodawać kilka razy w miesiącu, przez co zachowana była systematyczność, dzięki której dość szybko zakończyłam pisanie.

3. Twoja powieść wciąga czytelnika już od pierwszej strony (dosłownie). Jak Ty to robisz, iż potrafisz tak mocno rozbić emocjonalnie czytelnika?
Często słyszę, że moją mocną stroną jest emocjonalność. Bliska mi osoba trzymająca puls nad poprawnością moich tekstów, zawsze powtarza, że dzięki temu jak opisuje historie, nabierają autentyczności i łatwo się w nie wczuć. Podobno mam tę lekkość (ale ona mnie kocha, więc jest nieobiektywna haha). Pisząc, zawsze dobieram do danego rozdziału utwór muzyczny. Szukam go czasami przez wiele dni. Staram się wejść w daną postać i sytuację. Często pomagają mi moje własne doświadczenia, bo im więcej przeżyjemy, tym łatwiej przedstawić nam to, co opisujemy.

4. Czy tytuł powieści był Twoim pomysłem, a może wydawcy?

Tytuł „Córka pedofila” został wybrany przez wydawcę. Musze przyznać, ze długo walczyłam o zmianę, ale w końcu na niego przystałam. Reakcje na niego są niezwykle różnorodne. Wiele osób ze względu na kontrowersyjność tytułu odpuszcza sobie sięgnięcie po książkę i zapoznanie się z historią, bo spodziewają się dokumentu, biografii, czy, jak kiedyś przeczytałam, thrillera.

5. Który z bohaterów Twojej powieści jest Ci najbliższy i dlaczego?

Hym... Niezwykle ciężkie pytanie.
Sądzę, że Lex, Henry i James są mi bliscy, każdy w innym stopniu, ale jednak.  Jakby nie patrzeć, to moje „dzieci”.

6. Wiemy, że historia książki jest zainspirowana prawdziwymi zdarzeniami. Czy zdradzisz nam coś więcej w tym temacie?

Książka powstała dzięki pewnej osobie, która podzieliła się ze mną kawałkiem siebie. Co w książce jest fikcją, a co prawdą, nie dowie się nikt. To obiecałam X i zamierzam dotrzymać danego słowa.

7. Jaka była malutka Ewa? Kim chciała zostać, gdy dorośnie?

Kim była mała Ewa…
Byłam czyściochem i typową dziewczynką. Kochałam zabawy w dom, lalki i sukienki. Moja siostra (młodsza) przez to często się nade mną pastwiła.
Będąc dzieckiem, marzyłam, że zakocham się w kimś, kto będzie kochał mnie jeszcze bardziej niż ja jego, że zawsze będzie mnie chronił, że dzięki niemu nikt mnie nigdy nie skrzywdzi. Chciałam być po prostu „kimś”. Nie marzyłam o byciu aktorką, piosenkarką czy modelką. Marzyłam o szczęściu.

8. Najmilsze wspomnienie z Twojego życia?

Jest ich kilka, ale jeśli mam podać jedną rzecz, do której wracam, to chyba sposób, w jaki czułam się, kiedy poznałam męża, to jak na mnie patrzył. Wtedy miałam poczucie, że spełniło się moje marzenie z dzieciństwa.

9. Czym się interesujesz? Jakie masz hobby, pasje?

Kocham książki, żadna nowość wiem :P Uwielbiam czytać, to najlepsze zajęcie na świecie. Za czytaniem lokuje się pisanie, to zdecydowanie moja pasja.
Kocham też słuchać muzyki (obecnie SheeranLove). Lubię piec, zwłaszcza torty, i robić paznokcie, obecnie usilnie ćwiczę wzroki malowane. Muszę dojść do takiej perfekcji, że  moja mentorka Kropka, będzie ze mnie dumna. I tatuaże, o tak, ale nie robić innym, a sobie :D W sumie interesuję się wszystkim, ale na niczym nie umiem skupić się dłużej ;)

10. Czy pisanie to jest to, czym chciałabyś się zajmować już zawsze?

Jeśli byłoby mi to dane, to tak.  Nie chciałabym jednak pisać na akord, a dla przyjemności. To mnie odstresowuje, uszczęśliwia, uszlachetnia, pomaga, kiedy jest mi źle i smutno. To mój lek, na który nie potrzebuję recepty.
11. Jesteś osobą cierpliwą czy może raczej szybko się denerwujesz?

Jestem cholerykiem, ale cały czas nad sobą pracuję. Staram się jak mogę, jednak nie zawsze mi wychodzi :P

12. Piszesz, a czy też lubisz czytać? Jakich pisarzy cenisz najbardziej?

Tolkiena podziwiam niesamowicie, to geniusz, jak dla mnie. To samo mogę napisać o Martinie, sądzę, że Gra o Tron jest niebywałą książki, napisanie czegoś tak wspaniałego, jest dla mnie nie do pojęcia. Podziwiam ich i zazdroszczę takiej wyobraźni. Kocham książki Zafona, stworzył tak lekkie, pochłaniające i pełne tajemniczości serie, że ich się nie czyta, a sunie po nich wzrokiem, jak łyżwiarz sunie po tafli lodu. Niezwykły talent, piękna wyobraźnia i urzekająca wrażliwość. Lubię też czytać  książki spod pióra Colleen Hoover, pięknie oddaje emocje. Jedna z nielicznych współczesnych pisarek, której książki się pochłania. Dla mnie w powieści najistotniejsza jest właśnie uczuciowość, a ta pani uczuciami po prostu pisze.  Jest kilku pisarzy, których naprawdę cenię i których czytać naprawdę lubię. Zaliczyłabym do tego grona: Sheridan, Reynarda, Mass, Musierewicz, Zarzycką, Ćwieka, Kubacką, Flanagana, Fitzpatrick, Bardugo, Cherry… i kilku innych, których nazwisk na chwilę obecną nie pamiętam.

13. Ciekawostka z Twojego życia, którą chciałabyś się podzielić z czytelnikami?

Zasypiam przy szumisiu, albo szumie suszarki. Nie umiem już spać bez tego dźwięku :P




Serdecznie dziękuję autorce za poświęcony czas.




wtorek, 19 grudnia 2017

"Bez przebaczenia" Agnieszka Lingas-Łoniewska





*Ocena: 6/6
*Opis:


On... od dziecka interesował się wojskiem i z nim związał swoje losy. Przystojny, honorowy i poukładany − podporucznik Piotr Sadowski. Ona… zwariowana, z głową pełną pomysłów, młoda artystka − Paulina Litwiak. Pokrętny los połączył ich ze sobą w małym mieście, do którego dziewczyna przyjeżdża po śmierci matki, by zamieszkać z ojcem. Ten okazuje się człowiekiem zimnym, dominującym i nieprzystępnym. Skrywa przed córką rodzinną tajemnicę. Wyraźnie przeszłość jego i matki Pauliny nie jest wcale taka, jakiej obraz ma w głowie dziewczyna. Przez „przypadek” główna bohaterka poznaje chłopaka o pięknych zielonych oczach, którym jest oczarowana. Dzięki niemu Paulinie udaje się uporać z demonami przeszłości. Jednakże szereg dramatycznych wydarzeń doprowadza do wyjazdu Pauliny. I gdy obydwoje tak strasznie cierpią po rozstaniu, przeznaczenie znowu daje o sobie znać, pozostawiając niespodziankę...




*Moje odczucia:


Książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej uwielbiam. To kolejna autorka po którą sięgam w ciemno, a wiem, że zawsze będę zadowolona. Tym razem mamy styczność z młodą utalentowaną artystką oraz przystojnym żołnierzem. Oboje są doświadczeni przez los i mają za sobą traumatyczne przeżycia. Kiedy ginie matka Pauliny ojciec zabiera ją do siebie. Z zewnątrz jest zimnym draniem, który trzyma się swoich zasad, ale czy wewnątrz jest taki sam? W tym mieście nic nie jest takie jakie było w jej domu. Do tego na jej drodze staje Piotr. Zaczyna rodzić się w nich płomienne uczucie, choć oboje boją się do tego przyznać. Niestety los ponownie okrutnie ich doświadczy.

Muszę przyznać, że od dzisiaj kocham wszystkich żołnierzy pokroju Piotra. Ech, moje serce wciąż mocniej bije na samą myśl o nim. I jak ja dzisiaj zasnę? Co mnie w nim urzekło? Chyba wszystko, a przede wszystkim jego oddanie rodzinie. Choć momentami byłam na niego zła.

Paulinę również polubiłam, jednak momentami najchętniej bym nią potrząsnęła, aby się obudziła i opamiętała. Jej decyzje nie zawsze bywały słuszne i raniły innych, ale jej też w życiu nie było łatwo. Przeżyła koszmar i tylko jedna osoba wyciągnęła do niej pomocną dłoń.

Z początku nienawidziłam jej ojca, który wkurzał mnie swoim zachowaniem, tym brakiem jakichkolwiek uczuć w stosunku do swojej córki. Ale ilekroć brnęłam dalej w powieść, tym bardziej zaczynałam go rozumieć. Co nie oznacza, że od razu zmieniłam o nim zdanie.

W życiu podejmujemy różne decyzje, nie ze wszystkich jesteśmy zadowoleni, nie wszystkie przyjdzie nam wytłumaczyć, bo może zabraknąć nam czasu. Dlatego tak ważna jest rozmowa i szczerość. Bez niej w życiu nic się nie układa. Dochodzi do licznych kłótni, niepotrzebnej wymiany zdań, której później żałujemy. Ale czasu cofnąć się nie da. Nie da się naprawić niektórych rzeczy. Za to możemy zrobić wszystko, aby nie unosić się dumą i honorem i iść dalej przez życie, nie popełniając błędów z przeszłości. Każde przeżycie, każde doświadczenie przez jakie musimy przejść, kształtuje nas i nasze postrzeganie świata. W życiu nic nie dzieje się bez przyczyny, wszystko ma swój cel, przynajmniej ja tak uważam. Nie zawsze zgadzamy się z tym co nas spotyka, ale niejednokrotnie przez to stajemy się silniejsi.

Słowa z naszych ust padają częściej niż zdążymy je przemyśleć. Nie zawsze to co w danym momencie mówimy, jest prawdą. Często działamy pod wpływem chwili, pod impulsem. Nie zawsze też da się cofnąć raz wypowiedziane słowa. Dlatego tak ważne jest, aby najpierw się zastanowić a potem mówić.
"To wszystko było takie skomplikowane, a jednocześnie takie proste. Problem tkwił jedynie w niemożności porozumienia się dwójki dorosłych ludzi, w niemożności schowania własnych ambicji i źle pojmowanego honoru do kieszeni i pójścia na wzajemne ustępstwa. Wtedy ich życie mogłoby potoczyć się całkiem inaczej." 
Miłość ma różne oblicza. Autorka przedstawia nam miłość trudną, momentami zagubioną, dającą się ponieść emocjom. Ona i On byli sobie przeznaczeni, takie jest moje zdanie. Ale musieli zmierzyć się z niejedną "górą" i niejednym "dołem", by móc zrozumieć swoje postępowanie. Czy zatem los w końcu się uśmiechnie do tej dwójki? Czy będzie im dane być razem?

Wybór zawodu żołnierza, wiąże się jednocześnie z wzięciem na swoje barki odpowiedzialności za dokonany wybór i tego jakie może to mieć dla nas konsekwencje. Zresztą, każdy zawód niesie z sobą jakieś wyrzeczenia, a my decydując się go podjąć, musimy mieć tego świadomość. Bycie partnerką, narzeczoną czy też żoną żołnierza, który w każdej chwili może musieć wyjechać na misję, z której nie wiadomo czy wróci cały i zdrowy, musi być niezwykle trudne. Ta ciągła obawa, czy on wróci, to coś, czego osobiście nie chciałabym doświadczyć.

Autorka napisała świetną książkę, z ciekawą fabuła i równie cudowną kreacją bohaterów. Już nie wspominając ile emocji we mnie wyzwoliła ta powieść. Nie raz i nie dwa myślałam, że zejdę na zawał, serce galopowało mi czym koń po stepie. Czasami miałam ochotę udusić autorkę za to jaki los przewidziała dla swoich bohaterów, ale po chwili emocje opadały i wiedziałam, że nie mogłabym tego zrobić. Bo choć czasem jej książki doprowadzają mnie do szału i łez, to wiem, że nie każda historia musi mieć w sobie tylko i wyłącznie szczęśliwe chwile. Zresztą ja kocham te chwile dramatu w jej powieściach, choć zawsze wywołują one u mnie palpitacje serca.

Bez przebaczenia to historia dwójki ludzi, którzy niejedno musieli w swoim życiu przejść, by móc wspólnie planować przyszłość. To historia trudnych relacji rodzinnych, pozbawionych okazywania uczuć i skrywania tajemnic, które swoje światło dzienne powinny ujrzeć dużo dawniej, niż to zrobiły. To historia miłości, której ciągle coś stawało na drodze, która ciągle wzajemnie się raniła. Uwaga! Ta książka to jeden wielki wulkan emocji. Polecam z całego serca!




Książkę przeczytałam dzięki udziale w Book Tour zorganizowanym przez autorkę.



poniedziałek, 18 grudnia 2017

"Dotyk prawdy" Waldemar Andrzej Brewiński






*Ocena: 4/6
*Opis:


Warszawa, sobota 6 sierpnia 1927 roku. Jest ciepły, letni wieczór, miasto oddycha swobodną atmosferą beztroskiej zabawy. Po pracowitym tygodniu stołeczne nocne lokale i liczne wodewilowe teatrzyki zapełniają się mieszkańcami żądnymi rozrywki i miłego wypoczynku przy dźwiękach swingowej muzyki. W jednym z ekskluzywnych dancingowych lokali w towarzystwie wytwornych dam i oficerów wojska spędza czas kapitan Łukasz Stawicki, pilot myśliwskiej eskadry – lekkoduch i koneser kobiecej urody. Jeszcze nie wie, że za kilka dni wda się bez reszty w bieg tajemniczych, sensacyjnych wręcz wydarzeń, które całkowicie odmienią sposób, w jaki dotychczas postrzegał świat i własne życie.
Tego samego wieczoru na warszawski dworzec wjeżdża pociąg z Wilna, którym w eskorcie kapitana Miładowskiego, oficera z Belwederu, przybywa do stolicy generał Włodzimierz Ostoja-Zagórski, wysoki rangą oficer więziony przez ostatnie miesiące w areszcie śledczym na Antokolu. Generał Zagórski został w ekspresowym tempie zwolniony z aresztu, lecz z niewiadomych względów o fakcie tym powiadomiono go dopiero po przybyciu do Warszawy.
Krakowskie Przedmieście, róg Trębackiej – to ostatnie miejsce, w którym widziano generała Włodzimierza Ostoję-Zagórskiego. Od tej chwili przepada bez wieści. Co mogło się wydarzyć? Kto stoi za zniknięciem generała Zagórskiego? Dlaczego został uwolniony z aresztu tak nagle i w tak tajemniczych okolicznościach? Na powyższe pytania będzie usiłował odpowiedzieć kapitan Stawicki.


*Moje odczucia:

Czy marzyło Wam się kiedykolwiek, aby zagłębić się w przedwojenną Warszawę oraz Wilno? By móc odbyć podróż po dawnej Warszawie i Wilnie, jednocześnie zagłębiając się w jej historię i postacie, które wtedy odgrywały ważną rolę? Jeśli lubicie kryminały z historią w tle, to ta pozycja zdecydowanie jest dla Was.

Akcja powieści dzieje się w końcu lat 20-stych i porusza niezwykle intrygującą historię generała Zagórskiego. Nie jest on jednak jedyną postacią tej książki, gdyż przewija się ich tutaj bardzo wiele. Są to inne postacie historyczne ważne dla tego okresu. Każda z tych postaci ma swoją charyzmę i niepodważalność. Autor nie koloryzuje, nie ubarwia ich życia, a przedstawia je takim jakim jest.

Historia nigdy nie była moją mocną stroną, nie miałam skłonności do zapamiętywania nazwisk, ani dat. Dlatego nie ukrywam, że niechętnie sięgam po książki w tejże tematyce. Jednak omawiana powieść ma coś w sobie, że udało mi się przez nią szybko przebrnąć. Podejrzewam, że dużą zasługę w tym ma język i styl pisania autora, który jest przyjemny w odbiorze. Książkę czyta się szybko, co dla mnie stanowi duży plus, gdyż nie lubię męczyć się z powieściami, przez które ciężko przebrnąć. Jak na kryminał przystało są intrygi, wydarzenia na które ciężko znaleźć odpowiedź oraz nieprzewidywalne zwroty akcji.

" Ludzie przechadzali się niespiesznie, rozkoszując się chwilami beztroskiego odpoczynku. "Jutro ponownie zacznie się codzienna szarpanina i walka o utrzymanie na powierzchni, aby nie zginąć, aby jeszcze móc dalej egzystować i zapewnić sobie i rodzinie względny byt. Monotonna praca, na co dzień powtarzane czynności, mocowanie się z prozą życia - to wszystko nas jednoczy i upodabnia do siebie. Dobrze, że w całej tej gmatwaninie trudnych bieżących spraw możemy liczyć na przyjaciół, na ludzi bliskich, to daje nadzieję i pozwala wierzyć, że sprostamy, że jakoś to będzie." "

Ludzie często nie zdają sobie sprawy z przebiegu niektórych sytuacji. Żyją dniem dzisiejszym, nawet nie zdając sobie sprawy, że jedno wydarzenie, może odmienić ich dalsze postrzeganie życia i otaczającego świata. Przekona się o tym nasz bohater Łukasz Stawicki, pilot myśliwskiej eskadry. Nawet się nie domyśla jak bardzo bieg przyszłych wydarzeń będzie miał wpływ na niego samego. To właśnie on będzie starał się dowiedzieć, kto stoi za zaginięciem generała Zagórskiego, a później dlaczego został nagle i szybko zwolniony z aresztu. Jeśli jesteście ciekawi, co takiego przydarzyło się generałowi, koniecznie sięgnijcie po powieść.

Historię tworzymy my sami, odgrywamy w niej znaczącą wartość. No bo gdyby nie my, i mijający czas, nie byłoby historii. Każdy obywatel tego świata ma jakąś swoją własną kartę w której zapisał swoje życie, a przynajmniej jego ułamek. Może nie będzie ona przedstawiona na łamach czyjejś książki, jednak na zawsze pozostanie ona nasza i będzie niezapomniana.

Dotyk prawdy to dobrze skonstruowana powieść zarówno pod względem stylu jak i swojego gatunku. Fani kryminałów z historią w tle powinni być zachwyceni. Na mnie powieść nie zrobiła jakiegoś większego wrażenia, z tego względu, że ta tematyka nie jest mi tak bliska. Jednak fanów tejże tematyki, zachęcam do przeczytania.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję







niedziela, 17 grudnia 2017

"W szponach szaleństwa" Agnieszka Lingas-Łoniewska





*Ocena: 4/6
*Opis:


Gdy komisarz Ewa Barska zostaje wezwana na miejsce znalezienia okaleczonych zwłok młodej dziewczyny, nie wie jeszcze, że to dopiero preludium szaleństwa, które ogarnie cały Wrocław. Kolejne ofiary pojawiają się w zastraszającym tempie, a trop prowadzi na Wydział Historii Uniwersytetu Wrocławskiego.

Kiedy na drodze energicznej policjantki stanie wybitny historyk, doktor Mateusz Herz, to także będzie początek jej własnej historii, gdzie uczucia odegrają kolosalną rolę. Jednak w tej opowieści nic nie jest jasne i oczywiste.


*Moje odczucia:

Po książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej zawsze mogę sięgać w ciemno, a i tak jestem pewna, że będę zadowolona. Tym razem autorka napisała thriller, który dostarcza czytelnikowi mnóstwo napięcia i ogrom emocji.

Główna bohaterka komisarz Ewa Barska pracuje w wydziale zabójstw. To kobieta, która twardo stąpa po ziemi, i umie trzymać emocje na wodzy. Próbuje rozwikłać, kto stoi za morderstwem młodej dziewczyny, kiedy to w międzyczasie pojawiają się kolejne zwłoki innych dziewczyn. Wszystko wskazuje na to, że ma to związek z wydarzeniami sprzed 20 lat. Czy Ewie i reszcie załogi uda się wytropić zabójcę, nim dojdzie do kolejnego nieszczęścia?

Na drodze naszej komisarz pojawi się doktor Mateusz Herz, który jest ciekawą postacią. Raz jest milutki i łagodny jak baranek, a drugim razem okazuje się zadziorny i nieobliczalny. Między tą dwójką zrodzi się uczucie, ale czy będzie mu dane przetrwać?

Nie bez powodu nasza autorka jest nazywana dilerką emocji, co udowadnia w każdej kolejnej napisanej powieści. Emocji tutaj nie brak, czujemy narastające napięcie i ogromną determinację, by wspólnie z naszymi bohaterami dowiedzieć się, kto stoi za tymi makabrycznymi mordami. Momentami ciarki przechodziły mi po ciele, zwłaszcza w momentach, w których dowiadywaliśmy się jak wyglądały zwłoki i czego były pozbawione.

Na świecie istnieją różne sekty, które żyją według określonych przez nie reguły. Nie zawsze są to reguły, z którymi inni, normalni ludzie, by się zgadzali. No, bo jak można się zgadać na mordowanie niewinnych ludzi w imię oddania ofiary jakiemuś guru? Jak widać, są na świecie ludzie, którzy decydują o losie innych ludzi wbrew im samym. Czy ktokolwiek z nas chciałby, aby o jego losie decydował ktoś inny niż on sam? Zdecydowanie nie. A jednak czasem na niektóre rzeczy nie mamy wpływu, o czym uświadamia nas Agnieszka w swojej powieści.


"- Dlaczego ona? - Nie chciałem czuć tej chorej ekscytacji, ale nie mogłem nic na to poradzić. To było silniejsze od resztek człowieczeństwa, które gdzieś na pewno we mnie tkwiły. Ale to, czego byłem uczony już od najmłodszych lat życia, siedziało w mojej duszy, niszcząc wszelkie zarodki wątpliwości, które przecież ciągle się we mnie budziły. A ostatnio... to nawet zaczynało przybierać na sile, co już całkiem mnie przerażało."

 


Doskonała kreacja bohaterów, dogłębne wnikanie w ich psychikę. Śledzimy losy Ewy i reszty policjantów, a jednocześnie mamy wgląd w życie tych, którzy dokonują zbrodni w czasie teraźniejszym oraz poznajemy po trochu ich przeszłość, co daje nam doskonały obraz całości. Nie brak tutaj zwrotów akcji, intryg, zagadek i wątku miłosnego wplecionego w thriller. Nie będzie to miłość łatwa, w której wszystko będzie dobrze się układać, ale taka w której nic nie będzie jasne i przewidywalne.

Zastanawialiście się kiedykolwiek co robi, czym kieruje się osoba z rozdwojoną jaźnią? Jeśli nie, to przeczytajcie tę książkę, a trochę się o tym dowiecie.

W szponach szaleństwa to kolejna dobra książka autorki, która przedstawia losy bieszczadzkiej sekty. Mroczna, trzymająca w napięciu i pokazująca co dzieje się z ludźmi, którzy od młodości mieli wpajane ustalone zasady postępowania, według których żyją po dzień dzisiejszy. Uwaga! Możliwy dreszczyk emocji. Polecam.






Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję







środa, 13 grudnia 2017

"Jazda na rydwanie" Julian Hardy


*Tytuł: "Jazda na rydwanie"
*Autor: Julian Hardy
*Wydawnictwo: Julian Hardy
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 550


*Ocena: 4/6
*Opis:


,,Jazda na rydwanie" rozpoczyna się jako powieść obyczajowa, żeby w miarę jak opisywane są kolejne zdarzenia z życia głównego bohatera zmieniać swój charakter. Jeżeli postać przeżywa dramat osobisty, to opis jego przeżyć ma cechy dramatu psychologicznego, natomiast jeśli postać wikła się w intrygę szpiegowską, siłą rzeczy czytamy fragment w stylu thrillera szpiegowskiego.


*Moje odczucia:


Jeśli lubicie mieszankę wybuchową pod względem gatunkowym, to dobrze trafiliście, bowiem ta powieść zawiera w sobie dosłownie wszystko. W zależności od tego, co w danym momencie przeżywa bohater, autor nadaje temu odpowiednią kompozycję. Gwarantuję Wam zatem, iż przy tej powieści nie sposób się nudzić.


Głównym bohaterem jest Robert, wychowany przez samotną matkę, która otoczyła go swoim kokonem, po niezbyt miłych własnych przeżyciach miłosnych. Robert nie ma łatwego dzieciństwa. W szkole nie ma rówieśników, jest odtrącany, nauczyciele nie są dla niego zbyt przychylni. Jego sytuacja odmienia się dopiero wtedy, kiedy niezbyt piękna i nieśmiała Wika zaprasza go na szkolną potańcówkę. Wówczas z naszego "brzydkiego kaczątka" - Roberta - wyrasta piękny i dorodny łabędź - przystojny mężczyzna. Kobiety zaczynają się za nim oglądać, a on przeżywa miłosne ekscesy. Autor nie szczędzi w opisach miłosnych uniesień, dokładnie nam je przedstawiając. Nie zabraknie również opowieści politycznej, która mniej mnie zainteresowała, gdyż polityka nigdy nie wywierała na mnie jakiejś szczególnej presji.



Akcja powieści jest dość obszerna, gdyż zawiera w sobie aż 36 lat. Można zatem śmiało powiedzieć, iż autor zabiera nas w bardzo długą i czasoprzestrzenną podróż, podczas której odkryjemy niejedno miejsce i poznamy niejednego bohatera. Jeśli już jesteśmy przy bohaterach, muszę wspomnieć, iż autorowi ich kreacja udała się idealnie. Każdy z nich jest nietuzinkowy i jedyny w swoim rodzaju, cechujący się swoistą wyrazistością.

Główny bohater, Robert Meissner jest postacią, która potrafi zaistnieć, gdzie by się nie pojawił, tam daje o sobie znać. Może i bywa naiwny, jednak jest osobą, która zawsze sobie ze wszystkim radzi. Chociaż w pewnym momencie ta jego naiwność, trochę go zgubi. Dopuści się bowiem kradzieży w kościele, a pieniądze ze sprzedaży ukradzionych przedmiotów przekazywać będzie na leczenie matki. Może i chciał działać w dobrej wierze, ale to tak nie funkcjonuje. Jak wpłynie to na jego dalsze życie?

To co ujmuje mnie w powieści, to niesamowite zwroty akcji autora. Raz czujemy się niczym bralibyśmy udział w komedii, by za moment znaleźć się w dramacie, a jeszcze chwilę później w romansie. Nie każdemu autorowi mogłoby to pójść tak sprawnie, jednak Julianowi Hardy udało się to znakomicie. Do tego dochodzi tematyka wojenna, autor przybliża nam wiele wydarzeń historycznych. Nie ma co ukrywać, iż powieść jest opasłym tomiskiem, co z początku trochę mnie przeraziło. Dodatkowo duży gabaryt książki, moim zdaniem nie zdaje egzaminu. Może lepiej byłoby rozbić książkę na kilka tomów oraz wydać w standardowych rozmiarach?


Jazda na rydwanie to całkiem niezła książka, która łączy w sobie wiele gatunków. Akcja przebiega błyskawicznie, ciągle coś się dzieje, do tego oryginalni bohaterowie, którzy nie pozwolą byśmy się nudzili choćby przez parę minut. Zaskakująca, intrygująca i wciągająca lektura. Polecam.







Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorowi






wtorek, 12 grudnia 2017

Wywiad - Dominika Smoleń

Zapraszam na wywiad z Dominiką Smoleń - niezwykle zakręconą (pozytywnie) autorką, która debiutowała książką "Cena naszych pragnień", a już po nowym roku będziemy mogli zapoznać się z jej kolejną książką.



1. Czy przychodząc na ten świat, już wiedziałaś, że będziesz pisać książki?

Lubię myśleć, że tak, ale wtedy nie wiedziałam pewnie nawet, co to są książki. Dopiero później zaczęli mi je czytać, a ja dopiero po kilku latach zapragnęłam napisać coś własnego. No i cóż… zaczęło się, więc teraz już raczej nie macie wyjścia i musicie mnie znosić na rynku wydawniczym, bo ja odpuszczać nie zamierzam! I nie – to chyba nie jest groźba karalna!

2. Debiutowałaś mając zaledwie 16 lat książką „Cena naszych pragnień”. Poruszasz w niej temat miłości między kobietami. Jak zrodził się pomysł, by napisać książkę o takiej właśnie tematyce?

Miałam osiemnaście lat, ale „Cenę naszych pragnień” napisałam, mając szesnaście. Już na samym wstępnie (w „Od autorki”) wytłumaczyłam, skąd się wziął pomysł na romans lesbijski, ale chętnie powtórzę to dla osób, które tego nie czytały, bądź nie pamiętają. Byłam w górach, jeździłam na nartach (chociaż częściej chyba obserwowałam otoczenie, popijając sobie gorącą czekoladę) i zauważyłam, że sporo jest par partnerskich. Pomyślałam, że taka książka byłaby dosyć oryginalna, a że przy sobie miałam wtedy małe, samoprzylepne karteczki i jeden cienkopis… to już wtedy zaczęłam planować, jakie postacie tam mogę w ogóle wprowadzić. Tak oto powstała ta powieść.

3. Niedługo na rynku wydawniczym pojawi się kolejne Twoje dzieło „Bieg do gwiazd”. Zdradź swoim czytelnikom jak wyglądał proces powstawiania tejże powieści, ile czasu zajęło Ci jej napisanie, czy miałaś wszystko rozplanowane, a może to był czysty spontan?

Pomysł na tę powieść chodził mi po głowie już jakiś czas. Rozplanowałam sobie nawet na kartkach główne wątki, które miałyby się wydarzyć, zaplanowałam bohaterów (chociaż Ada kilkakrotnie zmieniała imię, nim została Adą) i tak to sobie wszystko czekało… aż znalazłam czas, żeby zacząć pisać. I tak już później szybko poleciało: średnio rozdział dziennie, a to wszystko przez grupę blogerek, które mnie o to męczyły (głównie tych, które były i są na wydarzeniu ZACZYTANY ROK 2017 i które rekomendują „Bieg do gwiazd”). Pisałam w każdej wolnej chwili – po uczelni, w weekendy… Tak powstał właśnie „Bieg do gwiazd”.





4. W swojej najnowszej powieści poruszasz temat cukrzycy. Czy ten temat jest Ci bliski?

Oczywiście, że tak! Sama choruję na cukrzycę typu I, odkąd tylko skończyłam siedem lat. Moja najlepsza przyjaciółka także jest „słodka”. Chciałam, żeby ludzie dowiedzieli się, jak wygląda życie z chorobą – a przynajmniej pewne aspekty, bo nie mogłam też przedstawić tej historii w sposób szczegółowy pod względem medycznym, gdyż mało kto by się połapał. Co więcej, mam nadzieję, że „Bieg do gwiazd” obali pewne stereotypy związane z chorobą i nauczy ludzi, że trzeba zwracać uwagę na wszelkie objawy, gdyż cukrzyca jest bardzo podstępna!

5. Jaką osobą na co dzień jest Dominika Smoleń?

Wesołą, szaloną, gadatliwą, pomysłową i chętną do podejmowania wyzwań. Tak naprawdę nie jestem raczej nikim szczególnym: studiuję prawo, spotykam się ze znajomymi, oglądam nałogowo seriale (głównie medyczne) i spędzam czas ze swoimi najbliższymi (w tym ze swoimi zwierzętami – mam kota i yorka). Jestem blogerką książkową, bo nie wyobrażam sobie życia bez czytania i to chyba moje największe hobby.

6. Ludzie lubią być ciekawscy i znać pikantne szczegóły z życia innych ludzi. Zdradzisz więc swoim czytelnikom, coś, co mogłoby zaspokoić ich ciekawość?

Wbrew powszechnej opinii, jaką mogłam nabyć po napisaniu „Ceny naszych pragnień”, nie jestem lesbijką. Daleko mi do bycia homoseksualną, ale jestem bardzo tolerancyjna i uważam, że w Polsce związki partnerskie powinny być zalegalizowane. W końcu miłość to miłość. Ostatnio dostrzegły to nawet Niemcy.

7. Jak godzisz życie studentki, blogerki, pisarki?

Hm – normalnie! Po prostu staram się jak najbardziej organizować swój czas, żeby jakoś to pogodzić i nie zaniedbywać czegoś kosztem czegoś. Wszystko to jest dla mnie ważne i odgrywa istotną rolę w moim życiu, więc staram się zawsze jakoś ułożyć swój terminarz, żeby jakoś to było. Na szczęście piszę dosyć szybko, to samo z czytaniem. Nauka prawa idzie jakoś bardziej opornie… 



8. Po jakie książki sama najchętniej sięgasz? 

Zależy od dnia i humoru – najczęściej jest to jednak literatura kobieca w szeroko pojętym znaczeniu: romanse, romanse historyczne, erotyki, obyczajówki i inne tego typu. Po prostu przy szalonym tempie życia muszę jakoś sobie odpocząć i się zrelaksować – a takie historie idealnie mi w tym pomagają. Szczerze, to kiedyś wolałam fantastykę i romanse paranormalne, ale teraz już jakoś rzadko po to sięgam. Jak mam wybór, to wolę nawet młodzieżówkę… Nie, żebym coś miała do młodzieżówek! W końcu sama czytam je jednak dosyć często, pomimo że wątki miłosne są tu przedstawione w dosyć okrojony sposób (a ja takowe uwielbiam).

9. Gdyby miała powstać książka o Tobie samej, jaki nosiłaby tytuł?

„Historia zaczytanej wariatki”, czy jakoś tak! W końcu życie bez odrobiny szaleństwa by nie było nic warte. Tak samo, jak bez książek. Wymyślenie takiego tytułu było więc dosyć proste! 

10. Czym się interesujesz oprócz książek? 

Polskim rapem, zwierzętami i serialami (głównie medycznymi, chociaż kocham też fantastykę). W sumie – niczym szczególnym. Jestem pewna, że połowa czytelników tego wywiadu mogłaby powiedzieć to samo o sobie (no, może nie licząc rapu, a przynajmniej wymieniając zagraniczny).

11. Czy pamiętasz obiekt swoich pierwszych westchnień (uniesień miłosnych)? Jak wyglądało Twoje pierwsze zauroczenie chłopakiem? 

Borze szumiący, oczywiście, że pamiętam. Chociaż wolałabym nie, ale moje przyjaciółki często mi o tym przypominają. Dalej się przyjaźnimy – a to już coś, prawda? Tak naprawdę uważam jednak, że na taki poważny związek, trwający do grobowej deski, jestem jednak jeszcze za młoda. Mam w końcu dopiero dwudziestkę na karku – i tak, połowa moich znajomych mimo wszystko się już zaręczyła, albo wzięła ślub, uważając, że to już odpowiedni na to wiek. Ja tam wolę jeszcze pożyć.

Wiem – nie zdradziłam za dużo o swojej pierwszej miłości, ale powiem, że przypomina mi Adama z „Biegu do gwiazd” – trochę z wyglądu i z charakteru.  

12. Twoja wada (o ile ją posiadasz), która najbardziej Cię u siebie drażni? 

Niecierpliwość. Wrr. Chciałabym wszystko najlepiej już i od razu, a w życiu jednak trzeba się długo na wszystko naczekać. Nawet na głupią wizytę do lekarza, nie wspominając już o pisaniu i wydawaniu książki.

13. Kiedy i czym znowu nas zaskoczysz w świecie literatury?


Powiem szczerze - nie wiem. Jestem w trakcie pisania, mam kilka zaczętych powieści nawet, ale wszystko zależy od kilku czynników: jak będzie na studiach, czy znajdę w końcu jakąś pracę i czy "Bieg do gwiazd" będzie się dobrze sprzedawał (żeby wydawca chciał wydać kolejną powieść). Mam jednak nadzieję, ze zaskoczę czytelników wielkimi emocjami o oryginalną fabułą - w końcu na to staram się zwracać największą uwagę.





Serdecznie dziękuję autorce za poświęcony czas.