niedziela, 30 października 2016

"Imagines" Anna Todd







*Tytuł: "Imagines"
*Autor: Anna Todd
*Wydawnictwo: Znak Literanova
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 720


*Ocena: 7/10
*Opis:


Anna Todd, autorka bestsellerowej serii AFTER w nowej książce! Fan fiction z Tobą w roli głównej!

SELENA GOMEZ, ZAC EFRON, BRACIA HEMSWORTH, EMMA WATSON, KANYE WEST, JENNIFER LAWRENCE, KYLIE JENNER, CHRIS EVANS i mnóstwo innych gwiazd –
oni wszyscy potrzebują właśnie CIEBIE!

WYOBRAŹ SOBIE, ŻE…

JUSTIN BIEBER od rana zasypuje Cię uroczymi niespodziankami z okazji rocznicy Waszego… ślubu.
KIM KARDASHIAN potrzebuje Cię, by przetrwać w świecie, w którym nie można robić selfie!…
Na pokładzie samolotu zaprzyjaźniasz się z chłopakami z ONE DIRECTION… W ramionach CHANNINGA TATUMA tańczysz najbardziej zmysłowy taniec na świecie…
Twój najlepszy przyjaciel ED SHEERAN ma dla Ciebie naprawdę szalony prezent urodzinowy…
DANIEL SHARMAN zabiera Cię na romantyczny spacer po plaży…

WYOBRAŹNIA NIE MA GRANIC, WIĘC WYOBRAŹ SOBIE, ŻE MOŻE ZDARZYĆ SIĘ WSZYSTKO, CO ZECHCESZ – Z KIM TYLKO ZECHCESZ


*Moje odczucia:


Imagines to zbiór 34 opowiadań o najpopularniejszych gwiazdach showbiznesu, z czego w każdym z nich Ty przyjmujesz główną rolę! Tak, to nie bajka! W tej książce wszystko może się zdarzyć.

Mówią, że jeśli człowiek czegoś pragnie, wszystko jest do zdobycia. W tej książce właśnie tak jest. Przyznaję jednak, że nie każdą gwiazdę rozpoznawałam i musiałam co nieco przeczytać o niej u wujka google, by móc choć trochę ją skojarzyć. Jedne opowiadania podobały mi się bardziej, drugie mniej. Niezawodnym plusem książki jest to, iż narracja jest tak skonstruowana, abyśmy mogli się utożsamiać z głównym bohaterem i wszystko dogłębnie przeżywać.
    
"To niezliczone małe uczynki nieznanych osób tworzą wielkie chwile ludzkiego postępu."
Każde z opowiadań rozpoczyna się od słów: Wyobraź sobie, że...
Ile razy Wy w waszym życiu wyobrażaliście sobie to czy tamto? Pewnie miliony razów.  Dzięki tej książce wasza wyobraźnia zacznie pracować na najwyższych obrotach. Wyobrazicie sobie rzeczy, o których nikomu się nie śniło. Macie ochotę na randkę z przystojnym aktorem, a może chętnie poszlibyście na kawę z jakimś nieziemskim biznesmenem, ale nie macie na to odwagi? W świecie fan fiction wszystko jest możliwe, tutaj nie ma żadnych granic, żadnych przeszkód. W tym świecie możesz dać się ponieść tak daleko jak tylko zechcesz.

Imagines to książka doskonała jako odskocznia od codzienności. Jest lekka i przyjemna w odbiorze. Pozwala nam chociaż na moment oderwać się od szarej rzeczywistości, przenieść się do świata, w którym my sami może nigdy byśmy się nie znaleźli, spróbować rzeczy niemożliwych, czy też wcielić się w skórę kogoś innego.
"Czasem to, czego nie możesz kontrolować, mobilizuje cię do dowiedzenia się, ile tak naprawdę jesteś w stanie osiągnąć."
Książka ma niezwykle przepiękną okładkę, która przyciągnie każdy wzrok, a której piękno trudno oddać na zdjęciu.  



Za książkę serdecznie dziękuję






sobota, 29 października 2016

"manwhore" Katy Evans







*Tytuł: "manwhore"
*Autor: Katy Evans
*Wydawnictwo: Kobiece
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 393


*Ocena: 8/10
*Opis:


Kolejna gorąca seria Katy Evans, bestsellerowej autorki Real

Rachel czekała na taką szansę całe swoje życie. Piękna i utalentowana dziennikarka ma przeprowadzić wywiad z jednym z najprzystojniejszych, najbogatszych i najbardziej legendarnych biznesmenów w Chicago, znanym na mieście jako playboy, któremu nie oprze się żadna kobieta. Zdeterminowana dziewczyna jest gotowa zrobić wszystko, aby poznać sekrety Malcolma, a przy okazji napisać tekst, który zapewni jej błyskotliwą karierę.

Malcolm Saint jest bogaty, wpływowy i obłędnie przystojny. Na temat jego życia krążą legendy, ale nikt tak naprawdę nie wie, czy mają coś wspólnego z prawdą. Pan Saint ukrywa o wiele więcej, niż się wszystkim wydaje, a jedyną osobą, która może do niego dotrzeć, jest Rachel. Czy kobiecie uda się dowiedzieć czegoś więcej o mężczyźnie, o którym mówi cała śmietanka towarzyska Chicago?

Jego nazwisko to Saint - Rachel jednak szybko się przekona, że ze świętością Malcolm ma niewiele wspólnego...


*Moje odczucia:

Można by powiedzieć, że historia jakich wiele. On nieziemsko przystojny, bogaty biznesmen, który twardo stąpa po ziemi. Ona piękna i utalentowana, ale biedna jak myszka. Mimo wszystko, z każdą kolejną stroną nie mogłam się oderwać od lektury. Było w niej coś, co mnie przyciągało. Autorka umiejętnie włada językiem, który jest dla nas przyjemny.
"Jestem boleśnie świadoma dzielącej nas odległości - wiem, ile dokładnie centymetrów dzieli w tej chwili jego i mnie."
Rachel uwielbia swoją dziennikarską pracę. Właśnie dostaje szansę, by zaistnieć na tym rynku. Ma napisać demaskatorski artykuł o Malcolmie. W tym celu musi zrobić wszystko, by znaleźć się jak najbliżej niego. Dlaczego więc, kiedy jej się to udaje, zaczyna mieć mieszane uczucia? Co zrobi Rachel? Postawi na pracę i osiągnięcie sukcesu, a może da się ponieść uczuciom do tego przystojniaka?
"Rozum każe mi myśleć logicznie i spełniać dziennikarskie marzenie, gdy tymczasem pozostała część mnie protestuje, jeśli to oznacza utratę Sainta."
Jeśli kiedykolwiek, ktoś z Was zastanawiał się jak wygląda praca dziennikarza, ma okazję się temu przyjrzeć w tej oto powieści.  Mogłoby się wydawać, że to lekki i przyjemny zawód, ale tak naprawdę ten zawód wyzwala w człowieku wiele poświęceń. Czy zatem zawsze warto stawiać pracę na pierwszym miejscu? Czy ona zawsze powinna być najważniejsza w naszym życiu?
Czasem na niektóre zdarzenia nie mamy wpływu. A tym bardziej, jeśli w grę wchodzą uczucia.
"Nie znoszę tego, jak się przy nim czuję. Nie znoszę tego, że kiedy jestem daleko od niego, czuję się naga. Nie znoszę tego, że kiedy nie obejmują mnie jego ramiona, czuję się tak, jakby wyrwano część mnie. I nie znoszę tego, że zaczynają mnie zżerać wyrzuty sumienia."
No właśnie - wyrzuty sumienia - czy coś Wam to mówi? Jak często je miewaliście? Zawsze, ale to zawsze powinno się być szczerym z osobą na której nam zależy, żeby później nie wychodziły jakieś niepotrzebne niedomówienia. Lepiej powiedzieć prawdę samemu, aniżeli później ktoś miałby się dowiedzieć jej od kogoś innego, gdyż wtedy tracimy w oczach osoby, którą oszukiwaliśmy.

Manwhore to powieść, która może nie jest zbytnio zaskakująca swoją fabułą, jednak jest w niej coś, co napędza nas niczym motor, by czytać, póki nie dobrniemy do końca. To lektura idealna w sam raz na jesienny pochmurny dzień spędzony przy lampce wina. Gwarantuję, że zakończenie pozostawia nas z wieloma znakami zapytania, więc tym bardziej będziecie oczekiwać kolejnej części.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję




 

czwartek, 27 października 2016

Wywiad z Anną Klejzerowicz


Kochani zachęcam do przeczytania niezwykle przyjemnego wywiadu, który wspólnie z Claudią z Zaczytanej przeprowadziłyśmy z przemiłą autorką Anną Klejzerowicz.



Fot. z archiwum autorki






1. Wiemy, że oprócz pisania uwielbia Pani fotografować. Skąd takie zafascynowanie fotografią?

Fotografia to nie tylko fascynacja, to także jeden z pierwszych wykonywanych przeze mnie zawodów – w czasach, gdy nie istniała jeszcze fotografia cyfrowa, zdjęcia robiło się mechaniczną lub w najlepszym razie półautomatyczną lustrzanką, a wywoływało się je we własnej ciemni. Pasję wyniosłam z domu: ojciec fotografował, to on pierwszy uczył mnie patrzenia na świat przez obiektyw, a także obróbki zdjęć w ciemni fotograficznej. Później ukończyłam studium fotograficzne Związku Polskich Artystów Fotografików w Gdańsku, prowadzone między innymi – i przede wszystkim – przez wspaniałego artystę i pedagoga Stefana Figlarowicza. Fotografowałam  dla prasy, agencji reklamowych, no i głównie dla teatru. Ale to były lata dziewięćdziesiąte. Obecnie bawię się fotografią już wyłącznie na własny użytek. Najchętniej fotografuję przyrodę i zwierzaki, a czasem sama bywam fotografowana, co mnie – przyznaję – troszkę stresuje. Przywykłam raczej do stania po drugiej stronie kamery.



2. Kocha Pani teatr oraz pracuje w teatrze Atelier w Sopocie. Sama Pani pokochała teatr czy może ktoś zaszczepił w Pani tę miłość?

Ale to dawne dzieje! Z teatrem nie współpracuje już od ponad dziesięciu lat. Choć fakt, że współpraca z teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie była długa, trwała przez kilkanaście lat i z przyjemnością ją wspominam. Poznałam tam wielu wspaniałych ludzi, aktorów, kompozytorów, reżyserów, między innymi samą Agnieszkę, Przemka Gintrowskiego, Jacka Kaczmarskiego, wielu innych – same legendy. Kto we mnie zaszczepił zainteresowanie teatrem? Chyba nikt konkretny. Miałam szczęście wyrastać w mieście, gdzie w latach osiemdziesiątych prężnie działał świetny Teatr Wybrzeże. Razem z paczką przyjaciół potrafiliśmy latać tam niemal codziennie, a w weekendy to już obowiązkowo. Wtedy młodzież naprawdę interesowała się sztuką! Nie tylko się bawiła (choć też). Później wraz ze świeżo wtedy poślubionym małżonkiem zetknęliśmy się z założycielami teatru Atelier: Andre Ochodlo i Markiem Richterem. Zaprzyjaźniliśmy się, no i tak to się wszystko zaczęło.    

3. Wydała Pani interesującą trylogię Czarownica. Czy ma Pani w planach następną powieść?

Sądziłam, że napisałam trylogię, powiedziałam w niej wszystko, co miałam do powiedzenia w tym temacie, co było dla mnie ważne, i że temat ostatecznie zamknęłam. Jednak tylu ludzi – i nawet nie tylko kobiety, choć to niby „feministyczny” cykl – dopytuje o następną Czarownicę, że chyba nie będę miała wyboru i kiedyś w końcu do niej wrócę. Ale jeszcze nie mogę powiedzieć nic konkretnego. Trzymajcie kciuki, czarownice i czarownicy. 


4. Ma Pani na swoim koncie autorskim kilka wspaniałych dzieł. Jak to się stało, że zaczęła Pani pisać?

„Dzieł” jest kilkanaście, choć pewnie nie wszystkie wspaniałe. Ale jak to się stało?... Ano, stało się tak, że się urodziłam i dość szybko nauczyłam się czytać i pisać. A odkąd poznałam literki, coś tam sobie zawsze pisałam. Nie wyobrażałam sobie życie bez książek, a czytanie i pisanie było dla mnie czynnością tak naturalną jak oddychanie. Więc kiedy dorosłam, zaczęłam pisać zawodowo – najpierw publicystykę dla prasy, potem dojrzałam do beletrystyki, aż w końcu zaczęłam pisać książki. A jeszcze w międzyczasie przez ładnych parę lat zajmowałam się redakcją książek i czasopism.

5. Czy zdradzi nam Pani jakąś tajemnicę z życia prywatnego Anny Klejzerowicz?

Ale ja nie mam tajemnic. A gdybym miała, to bym ich nie zdradziła, bo przestałyby być tajemnicami. Żyję spokojnie na łonie przyrody, mam zwierzaki, które są częścią rodziny, ogród, który zaniedbuję, choć go kocham, no i swoje pasje oraz pracę, która jest moim życiem. To wszystko!


6. Jak to się stało, że zaczęła Pani pisać artykuły z zakresu historii sztuki?

Po prostu zawsze mnie to interesowało. Na tyle, że zrobiłam dyplom z teorii i historii sztuki, uczyłam plastyki w szkole na poziomie gimnazjalnym (lata temu) i sama najchętniej obracam się w świecie sztuki. O sztuce pisałam, ponieważ chciałam dzielić się nią z innymi pasjonatami. Poniekąd dalej to robię, teraz już w powieściach – zazwyczaj kryminalnych z wątkiem historycznym i z zakresu historii sztuki.  


7. Dom, praca, spotkania autorskie, teatr. Jak znajduje Pani czas dla rodziny oraz przyjaciół?

Teatr to już przeszłość, praca to moja pasja, dom ma już grubo ponad sto lat, więc skoro do tej pory stoi, to i dalej postoi. Rodzina dzieli zarówno moje pasje, jak i wspomaga moralnie w pracy. Jakoś sobie radzimy.

8. Cykl książek o Emilu Żądło cieszy się dużą popularnością. Kiedy i w jakich okolicznościach powstała w Pani głowie ta oto właśnie postać?

Był rok 2005 albo 2006, dokładnie nie pamiętam. Trudny czas, kiedy po raz pierwszy w postkomunistycznej Polsce głowy podnosiły stare polityczne demony, które obecnie już niestety rozgościły się w niej na dobre. A raczej na niedobre. Wtedy miałam już na koncie ileś tam opowiadań publikowanych w gazetach i chciałam je wydać w zbiorze (co zresztą wkrótce potem nastąpiło). Nawiązałam kontakty z wydawnictwami, aż w końcu ówczesny szef wydawnictwa Dolnośląskiego – tego jeszcze legendarnego – choć krótkimi formami akurat nie był zainteresowany, zachęcił mnie do napisania kryminału, konkretniej: kryminału miejskiego dla kultowej serii „z odciskiem palca” – a ja złapałam bakcyla. I wymyśliłam fabułę „Sądu Ostatecznego” z „gdańskim” tryptykiem Memlinga w tle. Powieść stała się początkiem cyklu o Emilu Żądło, który jako postać wymyślił się sam. Po prostu pojawił się w mojej głowie nagle, w pełni ukształtowany, od razu z imieniem i nazwiskiem, z zawodem dziennikarza śledczego, z wadami i zaletami, nawet z nieogolonym zarostem.


9. W zapowiedziach na Pani stronie internetowej widnieje zapowiedź książki Królowa Śniegu. Zdradzi nam Pani co nieco o tej pozycji?

Będzie to „zimowy” kryminał z tłem społecznym i wątkiem z przeszłości (nieodległej tym razem, bo z okresu PRL-u). Akcja będzie się rozgrywać głównie na prowincji, oczywiście gdzieś na Pomorzu Gdańskim, a całość będzie miała odniesienia do słynnej baśni Andersena. Powieść ukaże się nakładem wydawnictwa Filia, premiera przewidywana jest na luty 2017.  

10. Która z Pani książek jest najbliższa Pani sercu?

Nie ma czegoś takiego. Każda jest bliska, bo każda z niego wychodzi. Inaczej byłby to fałsz.


11. Jak dzisiaj wspomina Pani swoje dzieciństwo?

Jako wspaniałe i bardzo aktywne. Miałam mądrych rodziców, którzy nauczyli mnie wszystkiego: czytania książek, miłości do przyrody, wspinaczki górskiej, szacunku dla wszystkiego co żyje, licznych pasji, między innymi do sztuki, kultury, historii. Dociekliwości w rozwiązywaniu tajemnic. Ale także tolerancji oraz innych wartości, które do tej pory wyznaję i w zgodzie z którymi zawsze staram się żyć.  

12. Najmilsze wspomnienie związane z pisarstwem?

Och… Chyba jednak pierwsza książka. Pierwsze egzemplarze w dłoni. Na szczęście to przeżycie odradza się przy każdej premierze. Nawet po tylu latach.  


13. Co lubi Pani robić w wolnych chwilach, o ile takie posiada. Jakieś inne pasje?

Nie posiadam! Pisanie, czytanie, badania potrzebne do kolejnych książek, stadko zwierzaków i - w ostatnich latach - praca dla portalu literackiego „Książka zamiast kwiatka” pochłania cały mój czas. Ale ja nie narzekam.

 

Dziękuję i pozdrawiam!
Anna Klejzerowicz     


Fot. Joanna Pruszyńska, z festiwalu Afera Kryminalna 2016 w Gdańsku.



Serdecznie dziękujemy autorce za poświęcony nam czas.

niedziela, 23 października 2016

"Miód na serce" Edyta Świętek






*Tytuł: "Miód na serce"
*Autor: Edyta Świętek
*Wydawnictwo: Replika
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 319




*Ocena: 10/10
*Opis:


Kiedy zdesperowana singielka postanawia zmienić swój stan cywilny, znajdujący się w zasięgu jej wzroku samotny mężczyzna ma nikłe szanse na pozostanie kawalerem. Nie inaczej jest w przypadku Ciaputka, na którego zarzuca sieci Agnieszka. Kobieta skutecznie realizuje zamierzenia, doprowadzając swego wybranka przed stopnie ołtarza. Na skutek niefortunnego splotu zdarzeń fajtłapowaty mężczyzna zostaje sam z półroczną córką Iwonką. Nadchodzi czas na to, aby w końcu dorosnąć i zatroszczyć się o maleństwo.
Sześć lat później Ciaputek nadal jest samotnym ojcem, ale z pomocą: mamusi, niani i wujaszka Google świetnie sobie radzi z opieką nad dziewczynką. Sęk w tym, że obydwoje odczuwają samotność i brakuje im w domu kobiety: matki dla dziecka, żony dla mężczyzny. Rezolutna Iwonka postanawia ożenić swojego „tatutka-ciaputka”. Ma już nawet upatrzoną kandydatkę na „panią Ciaputkową”. Co z tego wyniknie?

*Moje odczucia:


Najnowsza książka Edyty Świętek to czysty miodek na serce - tytuł całkowicie oddaje kwintesencję treści. Po raz kolejny jestem zachwycona powieścią autorki.


Bohaterów w tej powieści nie brakuje. Ale wspomnę tylko o kilku.
Ciaputek, to samotnie wychowujący swoją córeczkę tatuś. Na początku odrobinę irytowało mnie jego zachowanie, ale kiedy całkowicie się zmienił - przyznam szczerze - skradł moje serce. Z lekkomyślnego mężczyzny stał się prawdziwym i opiekuńczym ojcem.
Iwonka to 6-letnia dziewczynka, która wie jak zaskarbić czyjeś serce. Brakuje jej mamusi, która zginęła, gdy była malutka.
Elwira to kobieta, która została okaleczona na całe życie. W wyniku wypadku, w którym straciła oboje rodziców, a sama ledwo uszła z życiem, dowiedziała się, że nigdy nie będzie mogła mieć dzieci. Czy dla kobiety, to nie najgorsza rzecz jaką może usłyszeć w swoim życiu?
No i jeszcze nie sposób wspomnieć o Hannie, babci Elwiry, która jest przebojową kobietą, której można pozazdrościć.
"Zapamiętaj, synu, że ze wszystkich dóbr tego świata czas jest najcenniejszy, bo nie można go w żaden sposób odtworzyć ani pomnożyć. Raz utracony nigdy nie powróci."
Bohaterowie stworzeni przez autorkę nie są przerysowani, to osoby takie jak my - codziennie zmagające się z tym, co niesie im życie. Możemy się z nimi utożsamić, zapewne niejeden z nas znalazł się kiedyś w podobnej sytuacji, co oni. Z ogromnym zaciekawieniem śledzimy ich losy, trzymając kciuki, by los był już dla nich łaskawy. Większość z nich przeżyło jakieś traumatyczne zdarzenie w przeszłości, więc zdecydowanie należy im się odrobina miodku w życiu.
"Na nowo nauczyła się cieszyć tym, co ma, gdyż bez wątpienia nie brakowało osób, które los doświadczył jeszcze ciężej."
W życiu nie zawsze dokonujemy prawidłowych wyborów. Czasem zachowujemy się zbyt egoistycznie, by zauważyć coś więcej niż czubek własnego nosa. Możemy być otaczani również mnóstwem ludzi, a jednocześnie czuć się samotni. Duszenie w sobie bólu, cierpienia nie zawsze jest dobrym pomysłem. Każdy z nas pragnie miłości drugiego człowieka, jego uwagi oraz akceptacji.
"Zrozum w końcu, że miłość to nie jest stan posiadania drugiej osoby na wyłączność. To jest także poświęcenie się dla kogoś i rezygnacja z egoistycznych pragnień."
Bywa, że świat osuwa nam się spod nóg. Najważniejsze w takiej chwili jest to, aby mieć obok kogoś, kto pomoże nam utrzymać się w pionie.
"On bardzo dobrze wiedział, jak to jest, gdy ziemia usuwa się spod nóg, a obok nie ma nikogo, kto dodałby otuchy i zapewnił, że świat się nie kończy. Przytulił Elwirę i pogłaskał po plecach. Wiele dałby za to, aby ten gest choć trochę ukoił jej ból. Nagle pomyślał o tym, jak krucha i drobniutka jest istota, którą trzyma właśnie w ramionach. Mimo że miała mnóstwo przyjaciół i wszyscy bardzo ją lubili, była rozpaczliwie samotna."
Miód na serce to książka, która pozwoli nam uwierzyć, że w naszym życiu zawsze jest jeszcze szansa, by choć odrobinę je osłodzić. Edyta Świętek wylewa na nasze serca istny miodek, który raz skosztowany nie będzie chciał być odkładany. Zapewniam, że nie będziecie mogli oderwać się od książki. I uwaga! Nie zażywajcie nic słodkiego podczas czytania, gdyż książka wystarczająco osłodzi Wam te chwile.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce oraz




 
 
 

czwartek, 20 października 2016

"Z podróży do świata retro 2" Skarlet


*Tytuł: "Z podróży do świata retro 2"
*Autor: Skarlet
*Wydawnictwo: Sowa sp. z o.o
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 95

*Ocena: 10/10

*Moje odczucia:

Kochani, po raz kolejny zabieram Was w podróż do świata retro, którą oferuje nam Skarlet. Ile razy w Waszym życiu pragnęliście się przenieść do dawnego świata i poznać wszystkie "sekrety" tamtych czasów? Czy nie interesowało Was jak wyglądało życie dawniej? Czym różniło się od tego dzisiejszego?
"Dama to dobre maniery, wdzięk i doskonałe kreacje, zgodne z trendami mody."


Po raz kolejny przekonujemy się, że bycie damą do prostych zadań nie należało. Moda na przełomie XIX i XX wieku przechodziła ogromną rewolucję. Damy mogły pozbyć się gorsetów, nie musiały nosić już ogromnych kapeluszy oraz mogły zmienić długość sukien. Jednak nadal trzeba było trzymać szyk, który niewątpliwie odgrywał ważną rolę w świecie retro.

Znajdziemy tutaj również „dziesięcioro przykazań dla przyszłych małżonków", z których być może ktoś z Was zechce skorzystać.

Wiecie co mnie zastanawia? To, że kiedyś ludzie strzelali do siebie, można by rzec, że o byle głupotę. Wyobrażacie sobie, żeby w dzisiejszych czasach dwóch mężczyzn strzelało do siebie z powodu kobiety? Ilu mężczyzn musiałoby zginąć z tego powodu? Podejrzewam, iż niezliczona ilość.
"Strzelali się o honor dam lub własny, a nie rzadko powód był drobnostką."
Niewątpliwą zaletą książki jest ogrom przepisów kulinarnych, dzięki którym możemy porównać przepisy dawne z obecnymi. A być może, to właśnie te dawne będą lepiej smakowały? Może znajdzie się w nich jakiś magiczny składnik, który doda animuszu potrawie?  Oprócz przepisów na dania retro, możemy dowiedzieć się również co jadali w retro podczas wigilii, te przepisy również tutaj znajdziemy.

BARSZCZ WIGILIJNY. Nastawić na smak dużo włoszczyzny, dwie pieczone cebule, 5 dkg. grzybów suszonych i kilka buraków ćwikłowych. Gdy smak nagotowany, zalać go barszczem, wrzucić poszatkowane drobno buraki, zaprawić rumianą zaprażką z dużej łyżki masła z mąką, zagotować, posolić i dodać cukru do smaku. Do wazy włożyć osobno ugotowane na wodzie uszka z grzybów.

KARP NA PÓŁMISKU. Karpia, ważącego około 1i1/2 kilo, sprawić, osolić i po godzinie obetrzeć bibułką z wilgoci. Na półmisek, na którym ma się piec, kładzie się kawałek masła, wciska na karpia sok z cytryny, posypuje siekaną cebulą, okłada kawałkami masła, wlewa łyżkę smaku z jarzyn i wstawia do gorącego pieca. Ryba piecze się 15—25 minut, powinna być rumiana; podaje się wraz półmiskiem, na którym się piekła i polewa gorącem masłem.



Odkryjemy również sposób na długie życie, w końcu każdy z nas chciałby żyć jak najdłużej, odkrywać nieznane i zwiedzać świat.
"Urodzona w XIX wieku Anna  Fischer-Dückelmann, pytającym:  - Jak zapewnić sobie długowieczność? - odpowiadała: „Wystarczającem doprowadzaniem soli odżywczych i obfitem spożywaniem owocu. Obydwa tworzą zdrowe soki, silne kości, dobre trawienie, są więc wartościowym czynnikiem utrzymania zdrowia. Przypominamy podania o sędziwych pustelnikach, pędzących w lasach spokojne życie korzonkami i jagodami, którzy mimo to dożyli późnego wieku i zmarli bez choroby spokojną śmiercią. Cóż sprawiło im te zalety: zdrowie, długowieczność i łatwą śmierć? Sposób ich życia, ich pożywienie."
 Skarlet napomina również o reklamie, która towarzyszy nam od niepamiętnych czasów, a która jest dźwignią handlu. Wraz z postępem czasu ulega ona tylko wizerunkowi, jednak wciąż stanowi ważny element w sprzedaży. Chyba sami się zgodzicie, że ciekawa reklama przyciąga potencjalnego kupca do nabycia towaru?



Nie zabraknie również historii kryminalnych, dzięki którym pojawi się na Waszym ciele dreszczyk emocji. No i oczywiście pojawi się również Mucha.


Ale najważniejsze o czym chciałam wspomnieć i o czym wspomina również autorka to pisanie listów. Kiedyś pisanie tradycyjnych listów było na porządku dziennym, dzisiaj dzięki postępowi techniki ludzie pozapominali jak to przyjemnie jest dostać coś napisanego odręcznie.
"Może nawet są dziś tacy, którzy nie znają uczucia czasem pospiesznego otwierania koperty i nigdy nie słyszeli szelestu kartki, zapisanej ręką bliskiej osoby."
Ja, niewątpliwie należę do tej grupki, która ten szelest zna, gdyż często piszę listy oraz je otrzymuję. Nie znam przyjemniejszego uczucia, niż wzięcie koperty do ręki, wyjęcie listu ze środka i czytanie jego. Te uczucia, emocje pisane drugą ręką, które udzielają się również i nam. A jak to bywa u Was? Jesteście tradycjonalistami piszącymi listy, czy może nowoczesnymi ludźmi idącymi z techniką do przodu?  

Reasumując, Z podróży do świata retro 2 to kolejna wspaniała powieść Skarlet, która zabierze nas w przeszłość jakiej sami nie znamy. Dowiemy się jak to było posiadać szyk i damą być, poznamy wiele wspaniałych przepisów, które być może posłużą nam dzisiaj. A jednocześnie zastanowimy się czy w obecnym życiu za bardzo nie pędzimy na przód? Książka kończy się refleksją autorki nad obecnym życiem, w którym być może zapominamy o tym co najważniejsze. Kiedyś ludzie częściej się ze sobą spotykali, żyli bez internetu, telefonów, ale ich życie było bogatsze w życie towarzyskie. Czego nam brak, a co było w świecie retro najważniejsze dla ludzi? Tego dowiecie się, czytając tę lekturę. Gorąco polecam!


Książce patronuję medialnie!


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce.







środa, 19 października 2016

"Połączeni. Uwolnij mnie" Laurelin Paige











*Tytuł: "Połączeni. Uwolnij mnie"
*Autor: Laurelin Paige
*Wydawnictwo: Kobiece
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 338

*Ocena: 7/10
*Opis:

Nowa emocjonująca seria bestllerowej autorki Uwikłanych.

Pulsująca zmysłowość, której nie sposób okiełznać.


Pamiętasz Gwen z Uwikłanych?
Życie nigdy jej nie rozpieszczało, a przeszłość nawiedza ją niczym mroczny cień, który nie pozwala o sobie zapomnieć. Osiągnęła jednak znaczny sukces zawodowy - zarządza jednym z najpopularniejszych klubów nocnych w Nowym Jorku, jest singielką i bezpiecznie czuje się tylko w takich sytuacjach, które może w pełni kontrolować.
Wszystko ulega diametralnej zmianie, kiedy w klubie poznaje bogatego i przystojnego playboya - JC. On za wszelką cenę postanawia zburzyć mur, którym się otoczyła. Chce dać jej wolność i nieograniczoną ilość rozkoszy. Zawierają więc układ, który tylko z pozoru wydaje się jasny.
Wkrótce seks bez zobowiązań już im nie wystarczy, a JC okaże się jedyną osobą, na której Gwen będzie mogła polegać.
Czy Gwen zdoła posłuchać swego serca i otworzy się na prawdziwą miłość?

*Moje odczucia:



Zapewne niektórzy z Was zapoznali się z Uwikłanymi tej właśnie autorki. Gwen również tam się pojawiła, a dzisiaj jest główną bohaterką książki o której mowa. To kobieta, która nie ma łatwego życia, a przeszłość nie daje jej o sobie zapomnieć. Lubi mieć wszystko pod kontrolą i trzymać się określonych zasad, ale co zrobi kiedy na jej drodze pojawi się uroczy JC, który będzie pragnął łamać je wszystkie?

On - przystojny mężczyzna, który na temat swojego życia nie zdradza nic. Inteligentny, bystry i pewny siebie, zawsze wie czego pragnie. Proponuje Gwen nietypowy układ, ale czy sam będzie potrafił w nim wytrwać? Co zrobią, kiedy w ich układzie pojawią się uczucia, których miało przecież nie być?
„Ustalili zasady – tylko seks. Zapomnieli jednak o tym, że serca nikt nie pytał o zdanie.”

Muszę przyznać, że ok. pierwszych 100 stron okropnie mnie nudziło, nic wiele się nie działo, dopiero później lektura pochłonęła mnie na całego. Niewątpliwą zaletą książki jest postać Gwen, którą da się polubić już na pierwszych stronach książki. Z zaciekawieniem śledzimy jej losy i pragniemy, by w życiu układało jej się jak najlepiej. No i jeszcze on, tajemniczy JC, o którym nie dowiemy się praktycznie nic, gdyż Laurelin Paige trzyma nas - czytelników w ciągłej niewiedzy, potęgującej chęć odkrycia jego historii, ale na to musimy zaczekać na drugą część książki.

Bardzo spodobała mi się wieź między rodzeństwem, czyli Normą, Gwen oraz Benem. Tak właśnie w prawdziwym życiu powinna wyglądać więź między rodzeństwem. Jedno za drugim powinno wskoczyć w ogień. Przeszłość odcisnęła wielki ślad w ich życiu, a mimo to wciąż trzymają się razem, jeden drugiemu pragnie zawsze pomagać. A jak wygląda to w Waszym życiu? Czy zawsze i wszędzie wspieracie swoje rodzeństwo? A może jesteście ze sobą skłóceni? Czasem warto się zastanowić, przemyśleć czy zawsze postępujemy wobec rodzeństwa słusznie?

Czego nam w tej książce nie zabraknie? Oczywiście pikantnych scen erotycznych, jak na erotyk przystało. Do tego dodajmy szczyptę tajemniczości i już mamy wciągającą lekturę. Nie sposób nie wspomnieć o emocjach, którymi bohaterzy aż kipią, a które udzielają się również i nam.
"Problem polegał na tym, że się zmieniałam. To JC mnie zmieniał. Po kawałku kruszył mury, uwalniając mnie z więzienia. Jednak jego mury były wysokie jak zawsze."
Połączeni. Uwolnij mnie to kolejny świetny erotyk w dorobku Laurelin Paige. Książka napisana lekkim stylem, świetnie wykreowani bohaterzy i aura tajemniczości, to wszystko co umila nam czytanie. To historia dwójki młodych ludzi, którzy zmagają się ze swoją przeszłością. I choć książka nie jest doskonała w każdym calu, warto dać jej szansę. Polecam!

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



poniedziałek, 17 października 2016

"Hard Beat. Taniec nad otchłanią" K. Bromberg




*Tytuł: "Hard Beat. Taniec nad otchłanią"
*Autor: K. Bromberg
*Wydawnictwo: Helion
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 349

*Ocena: 8/10
*Opis:

W miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone!

Życie korespondenta wojennego Tannera Thomasa zmienia się bezpowrotnie, gdy podczas jednej z reporterskich wypraw ginie Stella — jego narzeczona, a jednocześnie fotografka, z którą współpracował przez ostatnie dziesięć lat. Targany bólem rzuca się w wir kolejnych niebezpieczeństw, by choć na chwilę zapomnieć o tej stracie. Pomaga mu w tym Beaux Croslyn, nowa partnerka zawodowa, dla której Tanner — z wzajemnością — traci głowę.

Beaux w niczym nie przypomina typowej kobiety. Nie chce rozmawiać o swoich sekretach i nie chce się angażować, ale próbuje przyciągnąć Tannera bliżej, żeby ukryć się we mgle wzajemnego pożądania. Niestety, jej przeszłość zaczyna zagrażać ich relacji, a nawet życiu. Wówczas reporter postanawia za wszelką cenę odkryć prawdę.

Pełna sekretów, namiętności i adrenaliny opowieść o miłości wbrew wszelkim regułom, postanowieniom i obietnicom. Czy Tanner i Beaux mogą liczyć na odrobinę szczęścia?

*Moje odczucia:

Głównym bohaterem powieści jest Tanner Thomas - korespondent wojenny, który zmaga się ze śmiercią swojej partnerki Stelli oraz przyjaciółki. Wiadomo, że śmierć bliskich osób zawsze jest dla nas ciężkim przeżyciem, z którym nie możemy się pogodzić, i wciąż zadajemy pytania: dlaczego? Rzadko kiedy jednak dostajemy na te pytania odpowiedzi. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć scenariusza życia każdego z nas, zawsze pozostanie on dla nas zagadką.
"Ten, kto powiedział,że miłość jest jak wojna, którą łatwo rozpocząć, lecz trudno zakończyć, dobrze wiedział, o czym mówi."
Tanner żeby poradzić sobie ze stratą, rzuca się w wir pracy, która tak naprawdę jest niebezpieczna. Czy ktoś kiedyś z Was postawił się na miejscu reportera? Zastanowił się, co niejednokrotnie musi zrobić, by uzyskać dobry materiał do swojej pracy?

No i jeszcze główna bohatekra Beaux - nowa partnerka w pracy Tannera. To kobieta, która wie czego chce i wie jak sama ma o siebie zadbać. Do romantyzmu jej bardzo daleko. Potrafi być okropnie pyskata, ale na temat swojej przeszłości nie zdradza nic. Co zrobi, kiedy okaże się, że właśnie ta jej przeszłość będzie zagrażać nie tylko jej, ale i Tannerowi?
"Lepiej upaść twardo i roztrzaskać sobie serca na kawałki, a potem odbić się od dna, niż rozpadać się kawałek po kawałku, zrywając kolejne cieniutkie nitki nadziei. "
K. Bromberg po raz kolejny zachwyciła mnie swoją powieścią. Dodatkowo narracja jednoosobowa wywarła na mnie pozytywne wrażenie, ponieważ dzięki niej autorka w pewnym stopniu trzyma postać Beaux w tajemniczości. Odkrywanie na każdej kolejnej stronie powieści prawdy o niej, jest niezwykle interesujące i sprawia, iż nie możemy się doczekać, aż poznamy całą prawdę.

Hard Beat. Taniec nad otchłanią to powieść, która dostarczy Wam istniej mieszanki wybuchowej, jeśli chodzi o emocje. Sceny erotyczne wyzwolą w Was pożądanie oraz pobudzą wyobraźnię. Autorka dopracowała każdy szczegół fabuły, przez co czytelnik nie ma szans na rozczarowanie. Barwne postacie, wciągająca treść, i wiele zagadek sprawi, że miło spędzicie czas z lekturą.

Zachęcam do przeczytania, gdyż warto!

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję


niedziela, 16 października 2016

"Dziecko last minute" Natasza Socha







*Tytuł: "Dziecko last minute"
*Autor: Natasza Socha
*Wydawnictwo: Pascal
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 350


*Ocena: 9/10
*Opis:


Kalina ma 46 lat i jest w ciąży z mężczyzną, którego poznała zaledwie kilka tygodni temu.
Nieodpowiedzialność? Kryzys wieku średniego?
A może późne macierzyństwo jest najpiękniejsze - jak wakacje last minute, nieplanowane, pełne niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji?
Życie głównych bohaterów zostaje wywrócone do góry nogami - niepokój miesza się ze szczęściem, rodzinne relacje zmieniają się na zawsze, a byli partnerzy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa...


Dziecko last minute to druga (po Hormonii) część serii Matki, czyli córki - opowieść o nie zawsze łatwych związkach, ukrytych pretensjach, ale też różnych wcieleniach miłości, którą po prostu trzeba umieć dostrzec.


*Moje odczucia:


Czy będąc w wieku 46 lat i dowiadując się o ciąży z mężczyzną, którego praktycznie nie znamy, powinniśmy się cieszyć, czy też smucić? Życie jest pełne niespodzianek i nigdy nie wiemy czego mamy się spodziewać, a nasza bohaterka Kalina jest tego najlepszym przykładem. Czy wakacje zaplanowane w jednej chwili mogą odmienić całe nasze życie? Otóż mogą!

Kalina w wieku 46 lat zachodzi w ciążę z Kosmą - mężczyzną, którego praktycznie nie zna. Wiadomość ta wywraca nie tylko jej, ale i całej jej rodziny życie do góry nogami. Jej matka nie wierzy własnym uszom, a córka nie może się z tym pogodzić. Czy zatem Kosma okaże się godnym tatą? Czy spełni się w tej roli?
"Dotarło do mnie, że jestem za stara. Za stara na ciążę. Wiem, co pani mi ostatnio mówiła, ale panika w mojej głowie nie dopuszcza do głosu racjonalnego myślenia. Boję się, że urodzę chore dziecko, że sama zachoruję, umrę i osierocę wszystkich wkoło."
Natasza Socha napisała powieść, którą czyta się z uśmiechem na twarzy, gdyż książka zawiera dużo dobrego humoru. Głównie porusza temat ciąży u kobiety w średnim wieku, a raczej wszystkie za i przeciw niej. Ciąża w życiu każdej kobiety bez względu na wiek to czysty rollercoaster - istna huśtawka emocji. To naturalne, iż Kalina ma wiele obaw co do swojej ciąży, w końcu nie jest już najmłodszą kobietą, i obawia się powikłań. Ale czy takich obaw nie ma każda kobieta znajdująca się w takim stanie?

Nie obawiajcie się, powieść autorki to nie tylko ciąża, pojawiają się również trudne relacje rodzinne, skrywane przez wiele lat tajemnice, oraz odkryte sekrety, które wprawiają człowieka w osłupienie. Będziemy również świadkami rodzącej się zazdrości pomiędzy dawnymi partnerami Kaliny oraz Kosmy, którzy będą próbowali wszystkiego, by zakłócić ich obecną miłość oraz rodzące się szczęście.
"Samopoczucie Kaliny zmieniało się w zależności od pory dnia, a także pogody. Przebłyskujące słońce dodawało jej otuchy, kiedy jednak niebo zasłaniały chmury w odcieniach gęstego gulaszu, czuła w środku kamień, który połknęła wraz z bułką na śniadanie."

Dziecko last minute to powieść, którą przeczytasz na jednym wdechu, gdyż autorka tworzy nie tylko ciekawe postacie, ale i świetne dialogi połączone z ciętymi ripostami, od których człowiekowi nie znika uśmiech z twarzy. To lekka i przyjemna lektura, z ukrytym drugim dnem - czytasz z szybkością błyskawicy, by za chwilę zatrzymać się i wyciągnąć jakieś wnioski. A zakończenie? Pozostawia wiele znaków zapytania, co sprawia, że z niecierpliwością będziesz oczekiwać kolejnej części.

Zachęcam do przeczytania!


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce oraz Wydawnictwu








czwartek, 13 października 2016

Charytatywna loteria fantowa



Charytatywna loteria fantowa to jedyna w Polsce loteria, która wspiera zdolną młodzież.

Każdy kto kupuje los wspiera fundusz stypendialny dla zdolnej i potrzebującej młodzieży. Mało tego każdy darczyńca ma okazję zdobyć atrakcyjne nagrody. Całość zebranej kwoty jest przekazywana dla wychowanków lubelskiej Fundacji Szczęśliwe Dzieciństwo.



 Czym jest Skarbiec Dobrego Wychowania?
Skarbiec Dobrego Wychowania to fundusz, z którego udzielane jest wsparcie dla młodzieży, chcącej rozwijać swoje pasje i talenty, by lepiej służyć budowaniu Dobra Narodowego. Środki gromadzone w funduszu przekazywane są na stypendia oraz organizację zajęć edukacyjnych dla młodzieży. Stypendium z funduszy przyznawane jest studentom Akademii Młodzieżowej za dobre wyniki w nauce. Program Akademii Młodzieżowej za cel stawia sobie przygotowanie młodzieży do pracy na rzecz rozwoju gospodarczego i społecznego naszej Ojczyzny, Polski.


Kto tworzy Skarbiec Dobrego Wychowania?
Skarbiec Dobrego Wychowania tworzą wszyscy, dla których ważna jest idea dobrego wychowania młodzieży, przygotowania młodych ludzi do służby naszej Ojczyźnie i społeczeństwu. Skarbiec budują ludzie, którzy wiedzą, że dobrze wychowany młody człowiek, rzetelny pracownik, uczciwy przedsiębiorca, dobry obywatel, kochający rodzic to jedyna droga do zbudowania wspólnego, wielkiego dzieła, którym jest Polska.
Zapraszamy Państwa do włączenia się w dzieło budowy Skarbca Dobrego Wychowania i wsparcia rozwoju młodego człowieka.


W loterii może wziąć udział każdy kto wesprze Skarbiec Dobrego Wychowania. Wystarczy wejść na stronę www.dobrewychowanie.pl/loteria.






środa, 12 października 2016

"Ciapek" Wanda Szymanowska








*Tytuł: "Ciapek"
*Autor: Wanda Szymanowska
*Wydawnictwo: Literackie Białe Pióro
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 26






*Ocena: 10/10
*Opis:




Drodzy czytelnicy! Mali, Średni i Duzi!


Zanim podejmiecie decyzję o wprowadzeniu do swojego domu czworonożnego przyjaciela, zastanówcie się, czy jesteście na to na pewno wystarczająco gotowi i czy macie ku temu warunki. Pies jest zwierzęciem bardzo wrażliwym i szybko się przywiązuje do wszystkich członków rodziny i tego samego oczekuje od Was.
Jeśli decydujecie się na kupno psa rasowego, wybierajcie tylko sprawdzone , legalnie działające hodowle. Wskazówki dotyczące wyboru rasy i hodowli uzyskacie w każdym oddziale Polskiego Związku Kynologicznego.
Pamiętajmy również o tym, że schroniska pełne są spragnionych miłości stworzeń, czekających na Wasze w pełni odpowiedzialne decyzje.


*Moje odczucia:

Czy 26 stron książki może wywołać w czytelniku wszystkie emocje? Owszem, może. I choć głównie książeczka jest skierowana do najmłodszych czytelników, to z całą pewnością poleciłabym ją przeczytać każdemu bez względu na wiek. Zapytacie dlaczego? Otóż dlatego, aby inne psy nie spotkał taki sam los jak Ciapka.
"Ciapkowi było bardzo przykro. Znów poczuł się niepotrzebny, niekochany i przypadkowy, ale wierzył, że ta mała wpadka zostanie mu wybaczona i zaraz pójdzie na spacer ze swoją panią."
Głównym bohaterem książki jest Ciapek - piesek, który od początku był odtrącany i brakowało mu miłości. Kiedy trafił jako prezent do samolubnej dziewczynki po raz kolejny został odtrącony. Jaki los zgotowała mu ta dziewczynka? I czy uśmiechnęło się jeszcze szczęście do Ciapka? Koniecznie przeczytajcie, by się dowiedzieć.

Podczas czytania tej lektury niejednokrotnie się wzruszyłam, ale i też zdenerwowałam. Ludzie często nie świadomi odpowiedzialności za stworzenia takie jak psy, biorą je do domu, a później o nich zapominają. Myślą, że zwierzę to zabawka, którą można odstawić w kąt kiedy się znudzi. Niestety moi drodzy tak nie jest. Sama jestem szczęśliwą posiadaczką suczki bokserki, bez której dzisiaj nie wyobrażam sobie mojego życia. Wzięcie psa, wiąże się z pewnymi obowiązkami. Każde zwierzę czuje, kocha i samo pragnie być kochane. Psa trzeba wyprowadzać na spacery, poświęcać mu wystarczająco uwagi, trzeba zadbać, by miał co zjeść, a także znaleźć chwilę na zabawę z nim. Pamiętajcie zatem, by świadomie podejmować decyzje o przyjmowaniu pod swój dach stworzeń.


Ciapek to niezwykle ciepła i wzruszająca historia pieska, która otwiera nam oczy i uczy, że zawsze powinniśmy być odpowiedzialni za to co oswoiliśmy. Że powinniśmy mieć szacunek dla zwierząt. Oraz, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka, który nigdy nas nie zawiedzie, czego niestety nie możemy powiedzieć o każdym człowieku. To historia, która poruszy każde serduszko.
Gorąco polecam.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce.

wtorek, 11 października 2016

Wywiad z Anna Ziemba - Lonc

Październik staje się coraz chłodniejszy, dlatego wspólnie z Claudią z Zaczytanej polecamy wziąć w dłonie kubek z gorącą herbatą, ciepły kocyk i zasiąść do wywiadu, który tym razem przygotowałyśmy z niesamowicie miłą autorką Anną Ziemba-Lonc.





1. Jak to się stało, że zaczęłaś pisać poezję?


Sama nie wiem. Poezja sama do mnie przyszła  ̶  pewnego dnia po prostu usiadła ze mną przy stole.  A tak na poważnie, przychodziła do mnie latami. Stopniowo. Dojrzewała razem ze mną. Zaczęłam pisać w szkole podstawowej, chociaż moje początki raczej ciężko nazwać poezją, to jednak komuś się spodobały. Najlepszą mobilizacją do pisania były konkursy poetyckie. Pierwsze skromne nagrody i pierwsze publikacje. No i ludzie, którzy chcieli czytać moje „wiersze”. Ogromne wsparcie dało mi działające w mojej miejscowości Stowarzyszenie Kulturalne „Dębina”, gdzie spotkałam ludzi, którzy rozumieli moją pasję.


2. Jakie to uczucie wydać swoje pierwsze „dziecko” i trzymać je w dłoniach?


Nie planowałam wydania tomiku. W każdym razie nie w bliskiej przyszłości. Propozycja padła ze strony wspomnianego Stowarzyszenia „Dębina”. Byłam totalnie zaskoczona i nie za bardzo wiedziałam jak się wydaje książkę... Obawiałam się trochę reakcji czytelników na tomik, myślałam, że wiersze są zbyt słabe, aby publikować je w książce, a jednocześnie chciałam podzielić się ze światem tymi najstarszymi wierszami, które mimo swojej prostej formy są mi bardzo bliskie. I tak końcem 2014 roku ukazał się zbiorek pt. „We wszystkich kolorach tęczy”. Taki właśnie kolorowy, bo łączy  wiele tematów  ̶  od tych trochę dziecinnych jeszcze rymowanek, do całkiem poważnych wierszy.



3. Kolejna książka poetycka jest inna?


Tak. Tak przynajmniej myślę. W tym roku ukazał się drugi tomik „Czyjeś życie”. Do tej publikacji chyba bardziej dojrzałam. Też są w niej rozdziały tematyczne, ale chciałam, by były to wiersze „życiowe”. Ten tomik jest w pewnym sensie... egzystencjalny. Ostatni czas był też dla mnie taki refleksyjny i  chyba stąd takie wiersze. Ludzie mają skłonność do oceniania czyjegoś życia  ̶  być może uda mi się skłonić czytelnika do wyciszenia, może w pewnym sensie analizy życia własnego. Dobrze jest czasem zastanowić się nad przemijaniem, kruchością ludzkiego istnienia. Tak naprawdę ten drugi tomik zawiera dwa rodzaje wierszy: powstałe po pierwszym tomiku oraz takie, których nie odważyłam się umieścić dwa lata wcześniej.



4. Czy poezja towarzyszyła Ci od zawsze?


Ja myślę, że każdemu towarzyszy poezja, choć na pewno nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Bo przecież poezja to życie, to świat, który nas otacza, dobre i złe godziny, chwile radości i samotności, uśmiech i łza na policzku... Poezja to zwykła codzienność  ̶  wystarczy tylko ubrać ją w słowa.



5. Pochodzisz z Podkarpacia. Masz na swoim koncie dużo osiągnięć. Jesteś z nich zadowolona?


Wyróżnienia cieszą, ale ja piszę przede wszystkim z potrzeby pisania. Poezja jest dla mnie terapią, sposobem na codzienne smutki i radości. Nie stawiam sobie za cel kariery poetyckiej. Poezja to też dobra przyjaciółka, chociaż bywało i tak, że uważałam ją za wroga.



6. Niedługo masz kolejne spotkanie autorskie. Zdradzisz nam tajemnicę jak się do takich spotkań przygotowujesz?


Rzadko się przygotowuję. Najbardziej stresuję się przed bliskimi i wtedy zawsze chciałabym jakoś dobrze wypaść... A spotkanie o którym mówisz, to będzie „zbiorowe” spotkanie autorskie  ̶  z przyjaciółmi z Ruchu Poetyckiego „Zgrzyt”. Wieczór połączony z promocją antologii „Notes Poetycki”.



7. Powiesz coś bliżej o tej książce?


Pomysł zbiorowej publikacji zrodził się w internetowej grupie pod nazwą właśnie Notes Poetycki, ale wzięli w niej udział nie tylko autorzy zrzeszeni w tej grupie. Założeniem projektu była, obok promocji polskiej poezji, integracja poetów początkujących i tych z dorobkiem twórczym. 66 autorów to dosyć duża grupa, ale fajnie się pracowało. Lubię takie wyzwania, kontakt z poetami, bo często w taki właśnie sposób zawiązują się przyjaźnie. Poza tym poznaje się środowisko twórcze. Na pewno redakcja tej antologii to dla mnie cenne doświadczenie.



8. Jak trafiłaś do Ruchu Poetyckiego „Zgrzyt”?


„Zgrzyt” założyliśmy ze znajomymi. Najpierw działał jako nieformalna grupa poetów przy bibliotece w Brzozowie. Później ludzie zaczęli pytać jak się nazywamy. Organizujemy spotkania autorskie i okazjonalne, raz w roku opłatek poetycki. Chyba dopiero w „Zgrzycie” dotarło do mnie, że można pisać i się tego nie wstydzić, że to jest normalna sprawa. Dobrze jest wiedzieć, że są inni ludzie, którzy mają „kręćka” na podobnym punkcie co ty.



9. Jaka jest Anna Ziemba-Lonc prywatnie? Czym się zajmuje na co dzień?


To jest najtrudniejsze pytanie. Na co dzień staram się być sobą. Czym się zajmuję? Chyba nadal jeszcze szukam swojego miejsca w życiu.



10. Debiutowałaś poezją, a czy myślałaś kiedyś by napisać jakąś powieść?


Jako nastolatka pisałam pamiętnik. Później na studiach próbowałam pisać coś w rodzaju powieści, ale nie dokończyłam. Chyba jednak krótkie formy bardziej mi odpowiadają. Poezja jest mi bliższa i chociaż czasem na chwilę o mnie zapomina, to zawsze wraca.



11. O czym marzyłaś, gdy byłaś małą dziewczynką?


O magicznych świętach. Zawsze chciałam mieć choinkę pod sam sufit. W tym roku właśnie zamierzam taką kupić.



12. Jak myślisz? Czy świat mógłby istnieć bez poezji?


Dla mnie na pewno nie, ale znam wiele osób, które nie posiadają w domu ani jednej książki, może oprócz instrukcji do telewizora a pisanie wierszy jest dla nich przejawem nienormalności.



13. Ile czasu zajmuje Ci zwykle napisanie tomiku poezji?


Nie potrafię pisać „na akord”. Nie zakładam z góry, że teraz napiszę taki a taki tomik. To życie pisze wiersze, czasami więcej, czasami mniej. Zdarzają się dni, kiedy nie trzeba specjalnie szukać inspiracji, a wiersze piszą się same. Ale było i tak, że poezja omijała mnie szerokim łukiem nawet przez kilka miesięcy.



14. Z którą porą roku mogłabyś się „utożsamić” i dlaczego właśnie z tą, a nie inną?




Najbardziej poetycka zawsze była dla mnie jesień. To czas wydania pierwszego tomiku, czas wielu spotkań w środowisku twórczym. Jesień to dobry czas na przemyślenia, na zwolnienie tempa życia, dobry czas na czytanie książek.



15. Dlaczego warto czytać książki (w tym poezję)?




Książki wzbogacają słownictwo, rozwijają wyobraźnię, kształtują naszą osobowość. Ale najtrafniejsze wydaje mi się stwierdzenie Wisławy Szymborskiej, że „Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła”.


Serdecznie dziękujemy autorce za poświęcony nam czas.


"Uwikłani. Hudson" Laurelin Paige






*Tytuł: "Uwikłani. Hudson"
*Autor: Laurelin Paige
*Wydawnictwo: Kobiece
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 495




*Ocena: 9/10
*Opis:








CZWARTA CZĘŚĆ NAJBARDZIEJ KULTOWEJ SERII EROTYCZNEJ WSZECH CZASÓW

KSIĄŻKA ZAWIERA WIELE NOWYCH SCEN, KTÓRYCH NIE ZAWIERAŁY POPRZEDNIE CZĘŚCI!


Pożądanie… które sięga granic szaleństwa
Zmysłowość… której nie sposób okiełznać


Bez trudu mogę podzielić swoje życie na dwie części – przed nią i po niej…


Tym razem narratorem jest sam boski Hudson Pierce – i to z jego perspektywy śledzimy losy jego burzliwego związku z ponętną Alayną Withers.
Hudson Pierce wiedzie życie, o jakim wielu może jedynie pomarzyć. Ma wszystko, czego tylko zapragnie: władzę, pieniądze i cały świat u swoich stóp. Ten znany w nowojorskim środowisku biznesmenem z miliardami na koncie może zdobyć każdą kobietę, jaką tylko zechce. A jednak nie wiąże się z nikim na dłużej – znajomości z kochankami traktuje jedynie jako okazję do zabawy i do manipulowania uczuciami innych.
Wszystko jednak się zmienia, gdy poznaje ponętną i diabelnie inteligentną Alaynę Withers…
Oto jedyna w swoim rodzaju okazja, aby dowiedzieć się, co czuł Hudson, gdy po raz pierwszy ujrzał piękną i mądrą Alaynę, jak się poznali oraz do jakich sztuczek uciekł się Hudson, by zdobyć serce pięknej nieznajomej.




Przeżyjmy to jeszcze raz i dowiedzmy się, jak to wszystko widzą faceci…









*Moje odczucia:






Ci, którzy mają trzy poprzednie części Uwikłanych za sobą, tym razem mogą się jeszcze raz przyjrzeć wszystkiemu, ale ze strony Hudsona. Zastanawialiście się czytając poprzednie książki, jak to wszystko mogło wyglądać z męskiego punktu widzenia? Dzięki tej powieści, macie okazję się przekonać sami.
"Kobieta, którą zobaczyłem w Sternie, nie była krucha. Uświadamiam sobie, dlaczego tak mnie do niej ciągnie. To bardzo znajome zachowanie. Jest silna na zewnątrz, ale w środku walczy ze swoimi demonami. Jest do mnie podobna."


Hudson to mężczyzna o jakim marzy wiele kobiet, ale czy gdyby przekonały się jaki jest naprawdę, nadal tak mocno pragnęłyby go zdobyć? A może omijałyby go wielkimi krokami?


Książka dzieli się na rozdziały przed i po. W tych przed poznajemy przeszłość Hudsona, której do tej pory nie znaliśmy, oraz po, czyli to co już wiemy z poprzednich części. Rozdziały te odgrywają ważną rolę, gdyż właśnie dzięki nim jesteśmy świadkami metamorfozy Hudsona, mamy możliwość "zobaczenia" na własne oczy jak on się zmienia.
Czy człowiek może być całkowicie pozbawiony uczuć? Uważam, że nie, czasem ludzie po prostu boją się ukazywać swe uczucia, bo myślą, że mogą one wywrócić nasz świat do góry nogami, ukazać kogoś kim naprawdę jesteśmy. Ale czy wyrażanie swych uczuć to coś złego? Z całą pewnością nie! Zawsze trzeba być sobą.
"- No i w tym problem. Gra stała się całym moim życiem. Do takiego stopnia, że zacząłem rujnować to, co mnie otacza, a co nie należy do gry. I to ciągle mi nie wystarcza. Nigdy nie wystarcza. Potrzebuję czegoś innego. Czegoś, co pozwoli mi się bardziej spełniać i nie pochłonie mnie w całości w tak negatywny sposób, jak gry. Potrzebuję czegoś, co nie będzie tak zawiłe."


Zastanawialiście się co tak naprawdę łączyło Hudsona i Celię? Dlaczego starała się namieszać w życiu Hudsona i Alayny? W tej części znajdziecie odpowiedzi na wszystkie nurtujące Was pytania. Nie musicie się obawiać, że książka z punktu widzenia mężczyzny jest powtórką poprzednich części. Zdecydowanie nie, pojawia się wiele nowości, a do starych nawiązują okrojone sceny. Książkę czyta się niezwykle szybko, autorka po raz kolejny zachwyca swym stylem - nie sposób oderwać się od książki. Tak na serio, to żal mi, że moja przygoda z tymi bohaterami wraz z tą książką się skończyła.


Uwikłani. Hudson to powieść, którą przeczytacie na jednym wdechu. Dzięki niej spojrzycie na wszystko od strony Hudsona, dowiecie się o jego skomplikowanych relacjach rodzinnych, tajemnicach związanych z Celią, a także poznacie Hudsona jakiego wcześniej nie znaliście.
To romans napisany z perspektywy mężczyzny, któremu niczego nie brakuje. Czytajcie, bo warto!




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję





niedziela, 9 października 2016

LBA, czyli poznajmy się lepiej!


Za nominację dziękuję autorce bloga BOOKMAANIA.



Pytania od Bookmaania:



1. Co Cię motywuje do pisania bloga?


Moim największym motywatorem do pisania bloga są moi czytelnicy. Nic tak nie dodaje energii i chęci dalszego tworzenia jak dobre słowo tego, kto to czyta ;)


2. Trzy książki jakie możesz polecić innym to...


 Jejku, tylko trzy? Ja mam ich całe mnóstwo i jak tu wybrać tylko trzy?
No to może przede wszystkim książka do której mam ogromny sentyment "Niosąca radość" Krzysztofa Czarnoty, ponieważ to książka, która pokazuje jak człowiek za sprawą zwierzęcia może się zmienić. Następną będzie "Wszystkie kształty uczuć" Edyty Świętek, w której występuje ogrom uczuć. A na koniec "Skazani na ból" Agnieszki Lingas-Łoniewskiej - ta książka rozbije nas emocjonalnie i wywoła ogrom łez.



3. Co Cię zachęca do dalszego działania?


Satysfakcja, że to co robię, nie robię na marne.


4. Od czego zaczynasz każdy dzień?



Po pierwsze to od wyłączenia budzika, a po drugie od ciepłej kawy z mlekiem.



5. Jaką książkę aktualnie czytasz?



Właśnie zaczęłam czytać "Uwikłani. Hudson".



6. Co poprawia Ci humor?



Ciepła herbata, kocyk, książka w ręku i psia mordka oparta na moich nogach.



7. Gdzie najchętniej czytasz?



Obecnie w kuchni ;)


8. Najbardziej szaloną rzeczą jaką zrobiłaś w swoim życiu jest...



Hmm... ciężko mi teraz stwierdzić. Może dwukrotne wyjście w nocy na dach bloku, w którym kiedyś mieszkałam?


9. Jeżeli miałabyś możliwość przeniesienia się do świata wybranej książki, gdzie chciałabyś się przenieść? Dlaczego akurat tam?



Chętnie przeniosłabym się do świata "O psie, który jeździł koleją", dlaczego akurat tam? Bo cudnie byłoby poznać swojego bohatera z lat dzieciństwa osobiście.



10. Co jest dla Ciebie ważniejsze? Miłość, czy przyjaźń?



Jedno i drugie ma dla mnie ogromne znaczenie. Bo czyż może istnieć przyjaźń bez miłości?



11. Jakie jest Twoje największe marzenie?



Wybudować własny dom.






Moje pytania:



1. Jak zaczęła się Twoja przygoda z blogowaniem?
2. Ile czasu dziennie poświęcasz na czytanie?
3. Książka, która ostatnio wywołała u Ciebie łzy?
4. W życiu chodzi o to by... (dokończ zdanie).
5. Czy Twoim zdaniem istnieje przyjaźń między kobietą, a mężczyzną?
6. Jaki był/jest Twój ulubiony przedmiot szkolny i dlaczego?
7. W jaki sposób poprawiasz sobie ponury nastrój?
8. Czy łatwo wybaczasz wyrządzone Ci krzywdy?
9. Książka bez której nie mogłabyś żyć to?
10. Wolisz czytać książki cienkie, a może grube?
11. Jak często uśmiechasz się w ciągu dnia?

Do LBA nominuję: