poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Zapowiedź "Jutro będziemy szczęśliwi" Anna Dąbrowska


PREMIERA: 28.08.2017



*Tytuł: "Jutro będziemy szczęśliwi"
*Autor: Anna Dąbrowska
*Wydawnictwo: ZYSK i S-KA




Trzy lata - już tyle czasu Zuza próbuje poskładać swoje życie od nowa, ale w tej skomplikowanej układance wciąż brakuje najważniejszego elementu - jej wielkiej miłości. Adam zniknął bez słowa pożegnania, zostawiając ją samą, ze złamanym sercem.

Kiedy Zuza postanawia zmienić swoje życie, zjawia się Adam. Czy dziewczyna będzie w stanie spojrzeć w oczy ukochanemu, który tak boleśnie ją zranił? Czy tajemnica, którą skrywa Adam, stanie się przeszkodą w drodze do miłości?

Jutro będziemy szczęśliwi to książka, która rozgrzeje cię jak ciepła herbata z miodem, cytryną... i gwiazdką anyżu.







I jak Wam się podoba ta krótka zapowiedź? Macie zamiar przeczytać? Zdradzę Wam, że ja będę miała, więc za jakiś czas pojawi się i recenzja, ale najpierw czekam na książkę ;)












niedziela, 20 sierpnia 2017

"Światełko w tunelu. Polowanie na Pliszkę" Hanna Greń [PRZEDPREMIEROWO + PATRONAT]



PREMIERA: 22.08.2017




*Tytuł: "Światełko w tunelu. Polowanie na Pliszkę"
*Autor: Hanna Greń
*Wydawnictwo: Replika
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 320


*Ocena: 6/6
*Opis:


Spotkali się w miejscu, gdzie przedpokój stykał się z pokojem lub − innymi słowy − na linii oddzielającej pokój od przedpokoju, i wiedzieli, że tylko od nich zależy, którą wersję wybiorą.

Po ostatnich tragicznych wydarzeniach Gerard jest przekonany, że bezpowrotnie utracił to, co było dla niego najważniejsze. Po Kornelii pozostał mu jedynie maleńki kot, którego kobieta zostawiła pod jego opieką przed ich ostatnim rozstaniem.

Okazuje się jednak, że ciało znalezione w domu Pliszki po pożarze należy do kogoś innego. Gdzie zatem podziała się Kornelia i dlaczego nie daje znaku życia? Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy komisarz dowiaduje się, że jego koledzy stawiają Kornelii absurdalne – jego zdaniem – zarzuty. Mężczyzna rzuca na szalę całą swoją zawodową przyszłość, żeby udowodnić, że podejrzewana przez policję kobieta jest niewinna. Jednak żeby to zrobić, trzeba ją najpierw odnaleźć. Rozpoczyna się polowanie na Pliszkę.




*Moje odczucia:

Po tej powieści uwielbiam autorkę jeszcze bardziej. Ta książka ma w sobie dosłownie wszystko co uwielbiam: są emocje, jest dreszczyk, zagadki trudne do rozwiązania i skomplikowana miłość pomiędzy dwojgiem ludzi. Autorka już od samego początku serwuje nam sporą dawkę adrenaliny, zaskakując nas przebiegiem wydarzeń. Gerard myśli, że Kornelia zginęła w pożarze własnego domu, a tymczasem po jakimś czasie na jaw wychodzi, że to wcale nie ona. Kto więc tam zginał i gdzie podziała się Kornelia?




Bohaterzy podobnie jak w poprzedniej części, są nad wyraz wyraziści. Każdy z nich ma swój charakterek i własne poglądy na pewne sprawy. Gerard zyskuje tutaj w moich oczach. Widać jak wielka jest jego miłość do Kornelii, bo gdy myśli, iż zginęła w momencie siwieje na głowie. Jednak kiedy dowiaduje się o tym, że jednak żyje, radość przepełnia go z każdej strony. Za wszelką cenę pragnie odnaleźć swoją ukochaną i zaparcie wierzy w jej niewinność, kiedy inni w nią zaczynają wątpić. W imię miłości stawia dosłownie wszystko na szalę, nie baczy na swoją przyszłość zawodową, najważniejsza jest dla niego ukochana.

Widać, iż Hanna Greń dołożyła wszelkich starań, by powieść okazała się strzałem w dziesiątkę. Moim skromnym zdaniem tak właśnie jest. Od początku dużo się dzieje, akcja jest wartka, wspólnie z Gerardem próbujemy odnaleźć Pliszkę, która zniknęła nagle i nie daje o sobie żadnego znaku życia. Jeśli myślicie, że uda Wam się odgadnąć, gdzie i dlaczego przebywa, to muszę przyznać, że jesteście w błędzie. Książka nie jest przewidywalna, autorka umiejętnie kieruje nas w różne zakamarki umysłu, grając na naszych emocjach.




Od tej książki nie można wprost się oderwać. Przeczytałam na jednym wdechu, gdyż nie mogłam zostawić jej, nie dowiadując się prawdy. Zarówno Gerard jak i Kornelia to osoby z niezwykłym temperamentem. Czasem ciężko jest ich zrozumieć, gdyż zarówno przez jedno jak i drugie przemawia upartość. Wybaczcie, ale nie mogę wspominać tutaj za wiele o Kornelii, gdyż musiałabym za dużo zdradzić, a nie o to tutaj przecież chodzi. Jeśli jesteście ciekawi jej losów, koniecznie musicie się o nich dowiedzieć sami.

Hanna Greń zdecydowanie stała się ekspertem w pisaniu powieści obyczajowej połączonej z wątkiem kryminalnym. Nie mam żadnych zastrzeżeń, gdyż książka w każdym calu mnie usatysfakcjonowała. Dostałam w ręce to, czego oczekiwałam i się nie zawiodłam.

Światełko w tunelu. Polowanie na Pliszkę to kontynuacja losów Gerarda i Korneli, która już od pierwszych stron ocieka mnóstwem emocji i napięcia, które wzrasta z każdą kolejną stroną powieści. To nie tylko doskonale wykreowani bohaterowie, ale rzetelna konstrukcja całej powieści w każdym calu. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam!


Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Autorce oraz






sobota, 19 sierpnia 2017

Blog talk show #9

BLOG TALK SHOW #9

Przedstaw się.

Nazywam się Marta i jestem 29 letnią mamą dwójki urwisów mieszkającą na małej wsi z której tylko 28 km do mojego ukochanego morza.


Kiedy, gdzie i w jakim czasie (letnim/zimowym/wiosennym/jesiennym) się urodziłaś?

Urodziłam się w Gdańsku w '88 w piękny majowy dzień, podobno było gorąco :)

Jak dużym i długim dzieckiem byłaś po przyjściu na świat?

 Z wiedzy jaką posiadam słodziutkie i ciągle śpiące 3,5 kg długie na 58 cm.:)

Kiedy przeczytałaś swoją pierwszą książkę w życiu?

Nauczyłam się czytać jak miałam 4 lata kopiując kalendarz ( taki kartkowany, gdzie codziennie masz przysłowie ), jednak pierwszą książką była „Ania z zielonego wzgórza” jak skończyłam 6 lat.


Co Cię fascynowało będąc dzieckiem?

O matko chyba wszystko od kamyka ( zbierałam te świecące z drobinami kwarcu) po owady i drzewa, wszystko co byłam w stanie uwiecznić na kartce papieru. Rysunek i śpiew oraz długie spacery.. .aa no i wpatrywanie się w niebo o każdej porze dnia i nocy.  W domu zawsze twierdzili, że bujam w obłokach :)  

Czy zdarzyło Ci się w przeszłości zapytać rodziców skąd się biorą dzieci? Jeśli nie, skąd w takim razie się o tym dowiedziałaś?

Pamiętam taką rozmowę z mamą, gdy urodziła się moja druga młodsza siostra a ja miałam pięć lat. Stanęłam przed nią i mówie : skąd to wzięłaś w sklepie są ciekawsze lalki, mogłaś wybrać z włosami , wtedy mama wytłumaczyła, że dziecko tworzy się w brzuszku a włosy jej urosną i mam się nie martwić :) 

Jaki rodzaj muzyki najbardziej lubisz? Masz jakiś ulubiony zespół?

Słucham wszystkiego co wpadnie mi w ucho, zależnie od nastroju. Czasem jest to ciężkie granie a czasem klasyka. Od staroci po nowości i tak słucham też Shawna Mendesa ( siostra mówi, że mam nic nie zatajać :P ) Moim ukochanym zespołem jest Nickelback i Dvicio, ale kocham każdy kawałek przy którym da się  tańczyć i go zaśpiewać ( ciągle śpiewam w ukryciu:) ) 

Gdybyś miała wybrać się na bal przebierańców, za co byś się przebrała i dlaczego?

Wiedźma to zbyt oczywisty wybór :) Na bal przebierańców zawsze wybierałam stroj Indiany Jonesa bo to mój ukochany film.

Kiedy pierwszy raz w życiu poszłaś na randkę z chłopakiem i co z niej pamiętasz?

Byłam na jednej randce w życiu i jedyne co z niej pamiętam to deszcz i mały pluszowy mikołaj. Było to 9 lat temu z moim obecnym i jedynym mężem :D

Twoją pasją jest czytanie, a co oprócz tego?

Kocham zatracać się w muzyce, śpiewać i tańczyć gdy nikt nie patrzy. Poza tym oczywistym każda forma wyżycia artystycznego : Rysunek, wypalanie w drewnie, rzeźba i majsterkowanie ( renowacja i przeróbka starego na nowe).


Ile książek liczy dzisiaj Twoja biblioteczka?

Nie mam pojęcia, ale licząc te w kartonach i to co na półkach jest tego koło 600 sztuk i ciągle przybywa spędzając mi sen z powiek. No jak to poukładać:)


Coraz częściej się słyszy, że blogerki wydają swoje powieści. Zdradź nam zatem, czy Tobie też się marzy napisanie własnej powieści?

Nie mam czasu na pisanie do szuflady. Kiedyś owszem próbowałam, mam kilka zaczętych historii i tysiące innych w głowie, ale niech sobie tam siedzą. Nie starczy mi odwagi na wydanie czegoś swojego, dopiero zaczynam czerpać przyjemność, jeśli chodzi o prowadzenie bloga.

Co Cię najbardziej zachwyca, a co denerwuje w książkach?

Łatwo wkręcam się w historię i nie zauważam błędów, jednak denerwuje mnie styl i powtarzalność niektórych książek. Zachwyt książką? Proste, wystarczy zagadka, tajemnica i trochę miłości i magii:)

Kiedy wpadłaś na pomysł, by stworzyć blog Marta wśród książek?

Pomysł krążył po mojej głowie jakieś dwa lata, aż w zeszłym roku o tej porze kilka osób równocześnie przyspieszyło moje plany wspierając moją decyzje  a raczej pomysł.



Wiem, że masz swoją własną rodzinę. Przedstaw nam ją krótko ;)

Darek trzy lata starszy ode mnie mąż, klasyczny maruda i anty techniczna bestia z poprzedniego wieku, kochający zwierzęta. Amelka lat 4, mała księżniczka absorbująca większość  mojej uwagi i Antoś lat 2, mała kopia Ojca potrafiąca ujarzmić każde zwierzę. A no i Misia półroczna kundelka, czarne zło naszego domu gryząca wszystko jak leci, prócz książek.


Masz rodzeństwo, a może jesteś jedynaczką?

Czworo rodzeństwa : Marcin 30 lat, Natalia 27, Ola 24 i Mateusz 19.

Co sądzisz o tatuażach na ciele?

Lubie patrzeć na tatuaże, choć sama się trochę boje zrobić na swoim ciele. Jestem za tatuażami szczególnie u facetów :)

Czy posiadasz jakieś talenty (wrodzone, nabyte, ukryte) ?

Śpiew i rysowanie, podobno kiedyś też taniec i gra na pianinie, ale dość szybko porzucona przez brak czasu.

Czym zajmujesz się na co dzień?

Na co dzień opiekuje się dziećmi i domem, oraz wyszukiwaniem wszelakich zajęć by zająć czymś ręce i umysł.


Miejsce, które chciałabyś odwiedzić to?

Londyn , Barcelona, Paryż i Nowy York a no i austriackie ogrody.

Czym dla Ciebie jest przyjaźń?

Przyjaźń to dla mnie dobra zabawa i wspólny płacz, wspólne szukanie rozwiązań i przeklinanie całego świata. Dzielenie każdej radości i każdego smutku na mniejsze kawałki. Bycie przy kimś bez względu na własne poglądy i zdanie :)

Czy zdarzyło Ci się w życiu coś zabawnego, o czym nie zapomnisz do końca swoich dni?

W czasach szkolnych gdy musieliśmy pisać poprawę kartkówki  na lekcjach starszej klasy. Straszny stres, klasa chłopaka, który mi się podobał i ja oddająca kartkówkę i robiąca równocześnie orła na środku klasy :P pęknięta kość ogonowa boli do dziś, ale ubaw był, gdy trzy osoby próbowały mnie podnieść, a lądowały na tyłku obok :)

Jakim mottem kierujesz się w życiu?

Bądź szczęśliwa i spełniona i dziel się radością z innymi :)

Co sądzisz o gejach i lesbijkach?

Nie mam nic ani do jednych ani do drugich. Normalni ludzie, co komu do tego co robią i z kim :)

Którą porę roku najbardziej uwielbiasz i dlaczego?

Lubie ścieranie się lata z jesienią, jak spadające liście nabierają pięknych barw w świetle słońca.

Zawód w którym chciałabyś pracować?

Od dziecka była to biblioteka, lub księgarnia a no i sklep papierniczy.



Dziękuję Ci serdecznie Marto za rozmowę. Muszę przyznać, że dowiedziałam się o Tobie wielu ciekawych rzeczy o których wcześniej nie miałam pojęcia ;) Jesteś osobą z niezwykłym poczuciem humoru i wielkim optymizmem. Miło mi było Ciebie gościć w progach mojej Czytaninki.


Tutaj możecie odwiedzić Martę. Po kliknięciu w nazwę zostaniecie przeniesieni w docelowe miejsca.



"Jesteś moją obsesją" Federico Moccia





*Tytuł: "Jesteś moją obsesją"
*Autor: Federico Moccia
*Wydawnictwo: MUZA SA
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 185

*Ocena: 3/6
*Opis:


Spokojne i dostatnie życie Giovanniego – trzydziestoletniego pisarza – kończy się, gdy przez portal internetowy kontaktuje się z nim Ona. Nie zna nawet jej imienia, jednak ona zdaje się wiedzieć o nim wszystko. Czat z tą tajemniczą kobietą, początkowo niewinny, z upływem dni przekształca się w intrygującą wirtualną znajomość, by w końcu przerodzić się w prawdziwą obsesję.

Decyzje Giovanniego będą miały wpływ nie tylko na niego, ale również na jego żonę i dwuletnią córkę. Gdy rozsądek walczy z fascynacją, nikt nie może być pewien rozwoju wypadków.



*Moje odczucia:


Obsesja, czyli nieustannie powracająca, uporczywa myśl, prześladująca kogoś. Ludzie u których występuje obsesja są w stanie zrobić dosłownie wszystko, by dowiedzieć się wszystkiego na temat swojej ofiary. Śledzą ją w każdy możliwy sposób, zaburzając jej spokój, nękając ją.

Wyobrażacie sobie, że ktoś miałby mieć obsesję na Waszym punkcie? Albo co gorsza, że Wy mielibyście mieć obsesję na czyimś punkcie? Dla mnie jest to nie do pojęcia. Ludzie mają swoje życie, w którym są szczęśliwi, a jednak czasem jakiś impuls wiedzie ich do odskoczni. Coś zaczyna ich fascynować, intrygować, w efekcie czego zapominają o własnym rozumie i dają się zatracić w coś, co może mieć wpływ na dotychczasowe życie. I po co to komu? Trudno odpowiedzieć jednoznacznie.




Głównym bohaterem jest Giovanni, który jednocześnie jest narratorem książki. Jest sławnym pisarzem, ma kochająca rodzinkę i życie o jakim niejeden z nas mógłby pomarzyć. Ale pewnego wieczoru otrzymuje tajemniczą wiadomość na facebooku, nie ma pojęcia kim jest kobieta, która do niego napisała. Początkowo myśli, że to jedna z jego fanek. Jednak z dnia na dzień ich czat, staje się coraz bardziej intrygujący i wciągający pisarza. Kobieta wie niemalże wszystko o naszym bohaterze, zarówno z życia zawodowego jak i prywatnego? Tylko skąd? Powoli Giovanni daje się opętać i wpada w jej szpony, stawiając czat na najważniejszym miejscu każdego dnia. Jak to się może dla niego skończyć?

Autor pragnie nam przedstawić czym jest obsesja i jakie może nieść ze sobą skutki. Dodatkowo oddaje rzeczywistość dzisiejszego świata na łamach swojej powieści, gdzie internet i znany wszystkim Facebook w życiu wielu ludzi jest traktowany jak obsesja. Stworzeni bohaterowie nie są zbyt mocno wykreowani, mamy zaledwie ich zarys, nie są realni. Akcja toczy się wolno, czasem brakowało mi w niej po prostu życia.  A zakończenie? Moim zdaniem jest takie, jakie być powinno.

Jesteś moją obsesją to książka zawierająca w sobie mnóstwo ciekawych i inspirujących sentencji, jednak nie wywołująca w czytelniku jakiś większych wrażeń i emocji. Zdecydowanie Ci, którzy znają twórczość autora, mogą rozczarować się tą pozycją.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję











piątek, 18 sierpnia 2017

"Uwikłani. Chandler" Laurelin Paige




*Tytuł: "Uwikłani. Chandler"
*Autor: Laurelin Paige
*Wydawnictwo: Kobiece
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 289


*Ocena: 3+/6
*Opis:


Przystojny biznesmen przy stole konferencyjnym prezentuje się dobrze. Jednak, jeśli chodzi o stół, to Chandler woli używać go zamiast łóżka.
Chandler Pierce rzuca na kobietę nieodparty urok. Jednym spojrzeniem powoduje, że jej spódniczka sama się podwija. Mówią, że jego rozbujana pewność siebie to szczyt bezczelności, ale jeśli chodzi o szczyty to słynie raczej z ich wywoływania.
Młodszy brat Hudsona nie robi planów na przyszłość. To nie w jego stylu. Jednak, kiedy poznaje Genevive Fasbender wszystko się zmienia. To pierwsza kobieta, która śmie twierdzić, że nikt jej nie zaspokoi. Nawet tak umiejętny kochanek jak Chandler. Jest zadziorna, odważna i uparta jak cholera. Czy żądny wrażeń mężczyzna postawi sobie za punkt honoru, żeby jej dogodzić?


*Moje odczucia:


Po serię Uwikłani zawsze sięgałam z wielką przyjemnością. Znając autorkę już z poprzednich części, wiedziałam czego mogę się spodziewać. Ale czy i tym razem było tak samo? Otóż nie, w tej części zabrakło mi emocji i przeżywania wszystkiego wspólnie z bohaterami. W poprzednich częściach czułam tę intensywność, której tutaj mi zdecydowanie zabrakło. Uwielbiam, gdy książki wywołują we mnie ogrom emocji, mam wtedy wrażenie, iż przeżywam wszystko wspólnie z bohaterami.

Jednak to, iż zabrakło mi tutaj emocji, nie oznacza, że czytanie książki nie było przyjemnością. Styl autorki jest lekki i przyjemny, co sprawia, że z miłą chęcią śledzimy losy bohaterów. Zabrakło mi tutaj również wnikliwszego przedstawienia bohaterów. Wzglądu do ich dokładniejszej psychiki.




W tej części skupiamy się na Chandlerze, bracie Hudsona. Jest to mężczyzna, który lubi uprawiać seks bez zobowiązań, i uważa, iż żadna kobieta mu się nie oprze. Kiedy poznaje Geneiveve wszystko się zmienia. Czy ta kobieta będzie miała pozytywny wpływ na naszego bohatera?

Nie ukrywajmy, fabuła jest banalna, wręcz przewidywalna. On kobieciarz, ona zadziorna z własnym charakterkiem, potrafiąca się sprzeciwić. Jeden bez drugiego nie potrafią żyć, jednak nie chcą tego po sobie pokazać.

Jak wiele razy zdarzyło Wam się pochopnie kogoś oceniać? Ile razy w takim przypadku się pomyliliście? Ile razy skłoniliście się na przeprosiny? Autorka pokazuje nam, iż nie powinniśmy oceniać kogoś, tylko ze względu na to do jakiej rodziny przynależy. To, że ktoś w naszej rodzinie postępuje, czy też postępował niewłaściwie, nie oznacza, iż my również będziemy robili tak samo. Zastanówmy się jak bardzo możemy kogoś zranić, oceniając go tylko i wyłącznie po pobudkach względem rodziny tejże osoby. Ile przykrości możemy komuś sprawić. Dlatego zawsze powinniśmy się dziesięć razy zastanowić zanim coś powiemy, bo możemy później żałować tych słów.

Laurelin Paige po raz kolejny stawia w swojej książce na ogrom erotyzmu, co zachwyci fanów tego gatunku. Jeśli jednak ktoś szuka książki w której królują emocje, będzie dreszczyk emocji, ludzkie dramaty, to niestety, ale się rozczaruje.

Uwikłani. Chandler to powieść, która oderwie nas na trochę od rzeczywistości i pozwoli miło spędzić czas. Jeśli macie ochotę poznać młodszego brata Hudsona, to koniecznie sięgnijcie po tę powieść o miłości, więzach rodzinnych, szukaniu własnego miejsca na ziemi.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję







wtorek, 15 sierpnia 2017

"Dance, sing, love. Miłosny układ" Layla Wheldon [PRZEDPREMIEROWO]



PREMIERA: 17.08.2017



*Tytuł: "Dance, sing, love. Miłosny układ"
*Autor: Layla Wheldon
*Wydawnictwo: editiored
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 524


*Ocena: 4/6
*Opis:

Livia Innocenti jest zawodową tancerką. Razem z zespołem robi show podczas koncertów i teledysków największych gwiazd muzyki. James Sheridan jest topowym piosenkarzem, bożyszczem fanek i ulubieńcem portali plotkarskich.

Spotykają się w Rzymie w czasie wspólnego tournée po Europie. Livia szybko przekonuje się, że woda sodowa uderzyła młodemu celebrycie do głowy. Nikt jej tak nie wkurza na próbach, jak arogancki i egoistyczny James. Na dodatek choreografia przewiduje kilka utworów w ich wykonaniu w duecie. Początkowo nie potrafią się dogadać i nawzajem się ignorują, jednak serca nie da się oszukać, nie na dłuższą metę. Czy będzie to szczęśliwy układ? Jakie role przyjdzie im wspólnie zatańczyć w tej historii?

Podążanie za głosem serca nie zawsze jest takie proste, jak się wydaje, i nie zawsze słuszne. Czasem kierowanie się rozumem jest najlepszą drogą, bo miłość, zamiast uszczęśliwiać, potrafi sprawiać ból.

Zatrać się w historii pełnej pasji, pożądania, zwrotów akcji i gorących rytmów.




*Moje odczucia:

Kiedy tylko padła propozycja przedpremierowego przeczytania i zrecenzowania tej powieści, nie mogłam odmówić. Uwielbiam taniec, a co za tym idzie również książki o tej tematyce. Zawsze marzyło mi się, by nauczyć się tańczyć, niestety nie wszystko się spełnia, czego się pragnie. Jednak miłość w sercu do tańca pozostała.

Książka jest debiutem autorki i cóż mogę o niej powiedzieć? Na pewno nie to, że po jej przeczytaniu zabrakło mi tchu w piersiach, bo tak nie było. Niemniej nie uważam tej pozycji za beznadziejną, broń Boże. Kiedy zaczęłam czytać te dość opasłe tomisko, nie mogłam się oderwać. I tak w dwa dni pochłonęłam całość. Pomysł na fabułę uważam za jak najbardziej ciekawy i intrygujący. Do tej pory jedynie oglądałam filmy o takiej tematyce, miło było więc tym razem dla odmiany przeczytać książkę. Taniec, śpiew i miłość, do tego burzliwe kłótnie, złamane serca i wielkie przyjaźnie, tego możecie się tutaj spodziewać. Wartka akcja nie pozwala nawet na odrobinę nudy, tutaj ciągle coś się dzieje.

Wykreowani bohaterowie są... no właśnie, tutaj mam małe ale. Choć zżyłam się z Livią, i nawet ją polubiłam, to jednak czasem jej podejście do życia i pewnych spraw wręcz mnie irytowało. Strasznie łatwo ulegała urokowi mężczyzny, co dla mnie było jej minusem. No i ta przesada z alkoholem, zdecydowanie autorka zbyt go nadużywała. Momentami odnosiłam wrażenie, że to on tu odgrywa główną rolę, a przecież nie o to chodziło. James natomiast miał brak kontroli nad własnych zachowaniem, zazdrość potrafiła do doprowadzać do kompletnego szału i braku panowania nad sobą. Ten temat jest mi znany, sama przerabiałam i powiem Wam, że nie wróży to niczego dobrego. Do reszty bohaterów nie mam zarzutów, no może w małym stopniu jedynie mam żal do Alexa, za to jak potraktował Liv.  



Miłość, tutaj mamy jej wiele. Nie zawsze jednak jest wspaniała, ma swoje wzloty i upadki. Czasem nam samym wydaje się, że potrafimy panować nad własnymi uczuciami, że nie pozwolimy im ujrzeć światła dziennego, a jednak, kiedy w grę wchodzi serce, nic nie jest pewne. Uczucia wylewają się nami jak fale na morzu, a my tracimy nad nimi kontrolę. Będziemy świadkami pełnych doznań, wielu zawirowań i trudnych wyborów, które nie zawsze okażą się tymi właściwymi.

Autorka odkrywa przed nami również świat show biznesu w branży muzycznej i tanecznej. Zobaczymy z czym wiąże się taka praca i jak wiele wymaga poświęceń. Zobaczymy wiele ciekawych miejsc, gdyż akcja nie toczy się tylko i wyłącznie w jednym z nich. Gwarantuję, iż z zapartym tchem, będziemy śledzili losy bohaterów.

No i to zakończenie...czy tak się postępuje z czytelnikami? Mnie po prostu wgniotło w fotel. Teraz z niecierpliwością będę oczekiwała kolejnego tomu.




Dance, sing, love. Miłosny układ to powieść o tańcu, pasji oraz gorącej namiętności, ale przede wszystkim o różnych obliczach miłości. Miłość to uczucie, które rządzi się swoimi prawami, które nie zawsze pojmujemy. To historia, która rozpali nasze zmysły oraz niejednokrotnie nas wzruszy. Gorąco polecam!





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję





wtorek, 8 sierpnia 2017

"Zostań ze mną, Karolino" Alina Białowąs [PREMIEROWO + PATRONAT]



PREMIERA: 08.08.2017



*Tytuł: "Zostań ze mną, Karolino"
*Autor: Alina Białowąs
*Wydawnictwo: Replika
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 320


*Ocena: 5/6
*Opis:

Wierzę, że wszystko dzieje się po coś. Ale nie zwalam winy na przeznaczenie. To ja ponoszę konsekwencje moich wyborów.
Karolina przekonuje się, że dorosłość i dojrzałość to dwa zupełnie różne przymioty. Kiedy całe jej życie zaczyna się rozpadać, kobieta jest skłonna obwiniać o to wszystkich oprócz siebie. Jej związek z Rafałem stoi pod znakiem zapytania, przyjaciółka od kilku dni nie daje znaku życia, a rodzinne niedopowiedzenia i tajemnice mają coraz gorszy wpływ na relacje Karoliny z rodzicami. W dodatku były mąż postanawia z rozmachem ponownie wkroczyć w jej życie. Może to już najwyższa pora, żeby przestać kierować się jedynie emocjami? Może dłoń wyciągnięta w stronę najbliższych będzie w stanie wszystko naprawić?


*Moje odczucia:


Z wielką niecierpliwością oczekiwałam dalszych losów Karoliny. To postać z którą się zżyłam i której od początku kibicowałam, jednak nie ukrywam, iż momentami jej postępowanie wyprowadzało mnie z równowagi. Zwłaszcza w tej części. Mówi się, że kobieca intuicja nie zawodzi, jednak ciągłe kierowanie się Karoliny jej intuicją, czy też wyobraźnią okropnie działało mi na nerwy. Momentami nie rozumiałam jak można tak bezmyślnie wszystkich o wszystko obarczać, nie zauważając przy tym samej siebie? No cóż, nie zawsze wszyscy bohaterowie muszą być idealni, w końcu każdy z nas posiada swoje wady.

Bardzo lubię twórczość Aliny Białowąs, gdyż jej książek się nie czyta, przez nie wprost się "płynie". Język jakim się posługuje jest niezwykle przyjemny i lekki, a dialogi jasne i czytelne. Fabuła nie jest jakaś banalna, bohaterowie mierzą się ze swoją przeszłością, lękami i rozczarowaniem. Nie mamy tutaj szczęśliwego, nieskomplikowanego życia usłanego różami, wręcz przeciwnie, to życie, które zostało tutaj przedstawione ciągle napotyka na swojej drodze "kłody" pod nogami.

Na świecie są różni ludzie. Niektórzy z nich wcale nie muszą wykonywać zawodu aktora, by nim być, bo jak się okazuje, nawet nasi najbliżsi mogą ich udawać okłamując nas na każdym kroku. Problem u ludzi polega na tym, iż czasem zbyt szybko i łatwo ufają innym. A inni wykorzystują to w najbardziej okrutny sposób. To, że jest się rodziną, nie zawsze oznacza, że ktoś z naszej rodziny, nie zechce wbić nam w plecy przysłowiowego noża.



Autorka przedstawiła nam bohaterkę, która u wszystkich widzi jakieś skazy, jednocześnie nie widząc własnych. Każdego potrafi krytykować, ale własnej krytyki nie chce przyjąć. Boi się zaufać mężczyźnie, którego kocha, gdyż patrzy na niego poprzez pryzmat swojego byłego męża, który ją skrzywdził. Nie można jednak wszystkich wrzucać do jednego worka. Obwinianie wszystkich w koło, oprócz siebie samej nie jest dobrym rozwiązaniem. Oznacza to, że nie potrafimy przyznać się do tego, iż my sami mamy wady, których gołym okiem pragniemy nie zauważać. Zawsze lepiej winę zrzucić na kogoś innego.

Dojrzałość, a bycie dojrzałym to dwie różne sprzeczne rzeczy. To, że ktoś jest dojrzały, wcale nie musi oznaczać, iż dojrzał do każdej podejmowanej decyzji. Czasem wydaje nam się, iż jesteśmy dojrzali, a w gruncie rzeczy wciąż zachowujemy się jak dzieci. To nasze doświadczenia kształtują nasze podejście do życia. Uczymy się na własnych błędach całe życie. W życiu wszystko dzieje się po coś, wszystko ma swój cel. To my ponosimy konsekwencje naszych wyborów.



Wartka akcja nie pozwala na nudę, tutaj ciągle coś się dzieje, a świat wciąż się kręci! Czasami obarczamy bliskich własnym ciężarem, którego my sami nie potrafimy udźwignąć. Jesteśmy ślepi na cierpienie bliskich, które sami powodujemy. Czy nie lepiej zatem wyciągnąć pomocną dłoń i porozmawiać o tym, co nas boli?

Zostań ze mną, Karolino to powieść, która otwiera nam oczy na nasze własne postępowanie. Uświadamiamy sobie, iż nie zawsze nasze decyzje są słuszne, a obarczanie winą wszystkich w koło prócz nas samych jest niesprawiedliwe. Życie to nie bajka, życie to my i nasze czyny, a także umiejętność wybaczania. Gorąco polecam tę powieść, zachęcam również do sięgnięcia po dwa poprzednie tomy.



Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję







poniedziałek, 7 sierpnia 2017

"Lirogon" Cecelia Ahern




*Tytuł: "Lirogon"
*Autor: Cecelia Ahern
*Wydawnictwo: Akurat
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 446


*Ocena: 4/6
*Opis:


W południowo-zachodniej Irlandii, w dziewiczej okolicy, głęboko w lesie mieszka samotna młoda kobieta, Laura. Jest obdarzona niespotykanym talentem. Niezwykły dar polega na umiejętności naśladowania rozmaitych dźwięków. Za sprawą zaskakującego zbiegu okoliczności, Laura staje się telewizyjną celebrytką. Czy wielka miłość, która równocześnie pojawiła się w jej życiu, uchroni ją przed pułapkami i niebezpieczeństwami czyhającymi w bezwzględnym świecie? „Lirogon“ to przemyślana, głęboko poruszająca historia miłosna. Historia dzikiego serca, które bije w każdym z nas.




*Moje odczucia:

Bywa, iż ludzie rodzą się z niesamowitymi talentami. Tak jest właśnie z naszą bohaterką Laurą,
 która potrafi naśladować różne dźwięki. Dziewczyna od ponad dziesięciu lat mieszka sama w opuszczonej chacie, a jej jedynymi rozmówcami są zwierzęta. Powiem Wam, że sama czasami wolałabym rozmawiać tylko ze zwierzętami, gdyż z całą pewnością są one mądrzejsze od ludzi. Czytając powieść rozmarzyłam się, iż sama znajduję się na miejscu bohaterki, która jest niezwykle intrygującą osobą. Trudno nie wspomnieć również, iż poprzez swoją odmienność jest osobą zamkniętą w sobie.





Autorce udało się w niezwykle plastyczny sposób oddać obraz wydawania wszelkich dźwięków poprzez Laurę. Momentami odnosiłam wrażenie, iż stoję obok i słyszę je na żywo. Ale nie tylko obraz natury został tutaj przedstawiony. Cecelia Ahern ukazuje nam również świat show-biznesu, w którym celebrytą czasem trudno się odnaleźć. Mogłoby się wydawać, że to świat o jakim marzy wielu z nas, jednak rzeczywistość bywa inna. Bo dojście na sam szczyt kariery, bywa bardzo trudne. Show biznes to branża w której obraca się mnóstwo ludzi, a ludźmi rządzi tam pieniądz i ciągła walka o wybicie się ponad innych.

Kiedy Laura ukazuje po raz pierwszy swoją twarz, jej talent do naśladowania różnych dźwięków zostaje od razu zauważony. Staje się osobą rozpoznawalną w telewizji na całym świecie. Czy zatem dziewczyna, która wiele lat spędziła pośród natury i zwierząt odnajdzie się w miejskim gwarze i show-biznesie?

Stworzone poprzez autorkę postacie są niezwykle osobliwe, każda z nich ma swoją charyzmę. Są wręcz barwne i żywe. Porównanie głównej bohaterki do lirogona, czyli australijskiego ptaka, który potrafi powtórzyć niemalże każdy usłyszany dźwięk jest niezwykle fascynujące. I choć akcja nie toczy się tutaj błyskawicznie, a opisy momentami potrafiły nudzić, to książkę czytało się w miarę przyjemnie. Nie mówię, że jakoś specjalnie mnie porwała, bo tak nie było. Pojawia się wątek romantyczny, który jednak nie stanowi głównego tła książki. Jest przyjemnym dodatkiem.


Lirogon to książka, w której akcja toczy się spokojnym rytmem, jednak posiada urokliwą bohaterkę, która potrafi naśladować wiele zasłyszanych dźwięków, a jej głównymi przyjaciółmi są zwierzęta. To książka, która opowiada o zawirowaniach życiowych, przelotności szczęścia oraz wspaniałej miłości. Polecam tym, którzy kochają naturę.





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję








niedziela, 6 sierpnia 2017

"W słońcu i we mgle" Dorota Schrammek





*Tytuł: "W słońcu i we mgle"
*Autor: Dorota Schrammek
*Wydawnictwo: Szara Godzina
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 284 


*Ocena: 5/6
*Opis:

Niepozorny hotelik w centrum Wałcza, trzy przyjezdne kobiety i właścicielka obiektu – sceneria iście filmowa, jednak daleka od ideału. Za bohaterkami ciągnie się przeszłość, która prześladuje je na każdym kroku. Dlaczego Bożena ma wiecznie zaciśnięte usta i tworzy szczegółowy plan każdego dnia? Co jest przyczyną tego, że Natalia nie chce rozmawiać z mężem, a w nocnej szafce skrywa pozew rozwodowy? Z jakiego powodu Majka usiłuje popełnić samobójstwo? I w końcu Alicja – skąd wie o sekretach pozostałej trójki? Jakie tajemnice kryją się za hotelowymi drzwiami?




*Moje odczucia:


Gdyby w naszym życiu nic się nie działo, mogłoby być ono smutne i nudne. Prawda jest jednak taka, że nigdy nie wiemy co się w nim wydarzy i co nas spotka. Kolejna książka Doroty Schrammek jest tego najlepszym przykładem. Uświadamia nam, iż skrywanie tajemnic, czy też jakiś niewyjaśnionych spraw, może mieć wpływ na nasze dalsze życie. Często skrywamy ból w sobie, nie chcąc nim obarczać bliskich, twierdząc, że sami sobie z nim poradzimy. Niestety nie zawsze tak jest. Bywa, że to co siedzi w nas, niszczy nie tylko nas samych, ale również i nasz związek.


Bohaterkami powieści są cztery kobiety, przy czym każda z nich zmaga się z własnymi problemami. Wspólnie spotykają się u jednej z nich, która jest właścicielką hotelu. Od tego czasu wszystko zaczyna się zmieniać, czy na dobre?
Wykreowane postacie przez autorkę są jak najbardziej barwne, bez problemu można się utożsamić z którąś z nich. To kobiety na pozór silne i odporne na zło, a jednak w głębi serca kruche niczym szkło. Myślę, że większość kobiet, to właśnie takie osoby. Chcą być twarde, zakładają "maski", ale i one w końcu odpadają i ukazują rzeczywistość.

Książki Doroty Schrammek są niezwykle kobiecie. Sięgam po nie w ciemno i zawsze wywołują na mnie dobre wrażenie. Tym razem nie było inaczej. Historie, które zostały przedstawione ukazują nam, iż w życiu nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli. Zdarzają nam się tragedie, które odciskają piętno na naszej przyszłości. My, nie chcemy się do tego przyznać, uparcie twierdząc, że poradzimy sobie same, a jednak z dnia na dzień bywa gorzej. W końcu trafiamy na osobę, która nam pomaga. Dlaczego tak się dzieje? Trudno to wytłumaczyć, ale być może w naszym życiu tak miało być, może mieliśmy spotkać całkiem obcą osobę, która naprowadzi nas na właściwą drogę, pozwoli iść do przodu, nie obracając się do tyłu? W życiu zawsze coś dzieje się po coś.

Powieść czyta się przyjemnie, przez niezwykle lekkie pióro autorki. Ta historia to samo życie, życie, które ujawnia się zarówno w słońcu jak i we mgle. Bohaterkami powieści są kobiety, które mają lepsze i gorsze dni, jak to często bywa i u nas samych. Fabuła toczy się w niezwykle barwnym Wałczu, który został wyśmienicie opisany poprzez autorkę przez co, doskonale możemy sobie go wyobrazić własnymi oczami. Nie brak tej lekturze wielu życiowych mądrości, a przede wszystkim nie jest to powieść z której wieje nudą.



W słońcu i we mgle to książka, którą napisało samo życie. Życie, które nie zawsze jest słodkie i kolorowe, lecz również i szare i ponure. Obrazuje nam skrywanie i tłumienie w sobie własnych myśli, których często nie chcemy ukazać najbliższym, ale za to robimy to przed całkiem obcymi ludźmi. To historia o miłości, zdradzie, stracie i żałobie, ale również pięknej i bezinteresownej przyjaźni. Polecam i zachęcam do przeczytania.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce oraz











piątek, 4 sierpnia 2017

"Carpe diem" Diane Rose [AUDIOBOOK + PATRONAT]




*Tytuł: "Carpe diem"
*Autor: Diane Rose
*Wydawnictwo: Videograf / StoryBox.pl
*Rok wydania: 2017
*Czyta: Joanna Domańska


*Ocena: 6/6
*Opis:

Rosalie Heart ma dwadzieścia dwa lata, studiuje prawo, dba o linię i spotyka się ze swoimi przyjaciółmi. Jednym słowem – szczęśliwa młoda kobieta, czekająca na miłość. Jednak zanim zaczniecie jej zazdrościć, przemyślcie to… Rosalie zostały już niecałe dwa lata życia. Pogodziła się z tym, że umrze. Teraz tylko stara się oswoić z tym swoich najbliższych. Żyje chwilą i próbuje zrobić jak najwięcej. Nie myśli o miłości i związkach, uważa, że jest to dla niej zakazanym owocem. Po prostu trwa i czeka na ten ostatni dzień, kiedy już się nie obudzi. Ten precyzyjny plan ulega zmianie, kiedy Rosalie poznaje kogoś, z kim chciałaby spędzić jak najwięcej wspólnych chwil…


*Moje odczucia:

Kiedyś nie byłam przekonana do audiobooków. Dzisiaj jestem zdania, że to cudowna rzecz, zwłaszcza, jeśli pracuje się w pracy, w której jest możliwość ich słuchania. A w mojej bez wątpienia mogę ich słuchać. Także łączę przyjemne z pożytecznym.

Słuchanie audiobooka Carpe diem od samego początku wywoływało we mnie wiele emocji. Zdarzały się momenty, iż moje serce kroiło się na milion drobnych kawałeczków, by za chwilę za powrót mogła wrócić radość.

Wyobraźcie sobie, że żyjecie, chodzicie do szkoły, pracy, wszystko toczy się normalnie. Aż tu nagle spada na Was wiadomość o tym, że jesteście ciężko chorzy, że są nikłe szanse na to, byście mogli przeżyć. Jak się wtedy zachowujecie?

Rosalie Heart to młoda dziewczyna, która jest ciężko chora. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, iż powoli umiera. Pozostało jej 600 dni życia. Z początku nie ma najmniejszej ochoty, by walczyć chociaż o jakiś drobny płomyk nadziei na to, by jednak ją wyleczono. Godzi się z tą świadomością, że umrze. Uważa, że miłość to dla niej "zakazany owoc", że to nie dla niej. Postanawia żyć z ideą carpe diem - chwytaj dzień, czyli żyć tu i teraz, korzystać z życia w pełni i niczego nie żałować. Wszystko zmienia się kiedy poznaje Daniela, który jest lekarzem. Choć Rosalie uważała, iż miłość jest nie dla niej, to czyż można zakazać sercu pokochać? Mówią, że serce nie sługa, czy zatem chora dziewczyna będzie miała prawo do kochania i bycia kochaną?

Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, informuję, iż powieść jest debiutem autorki, niezwykle udanym debiutem. Bohaterowie wykreowani poprzez autorkę są jak najbardziej autentyczni, każdy z nich ma swoją charyzmę, która nadaje mu swoistej wyrazistości. Słuchając audiobooka czułam niemalże namacalną więź z nimi. Fabuła zasługuje na wielką pochwałę. Autorce udało się napisać niebanalną, a wręcz smutną powieść, zarazem utrzymaną z ogromną dawką optymizmu. Nie jest to proste, a jednak Diane Rose podjęła się tego zadania i wyszło jej to znakomicie. Serwuje nam gorzko-słodką powieść, z której każdy z nas wyniesie ogrom refleksji i przemyśleń.

Lektorem powieści jest Joanna Domańska. Moim zdaniem jej głos i dykcja nadają się idealnie. Słuchanie jak czyta książkę było niezwykle emocjonującą przygodą, która doskonale umilała mi czas pracy. Joanna Domańska doskonale wczuwa się do roli każdego z bohaterów w pełni przekazując odbiorcy ich emocje.

Carpe diem to powieść, która uświadamia nam jak kruche potrafi być życie. Że potrafimy być niebywałymi głupcami, nie dostrzegając radości dnia codziennego. Żyjemy w ciągłej pogoni, nie dostrzegając drobnych elementów naszego życia, które na pozór wydają nam się mało ważne, a w rzeczywistości odgrywają ważną rolę w naszym życiu. Żyjmy więc każdym dniem tu i teraz. Polecam z całego serca.







Za możliwość wysłuchania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję







czwartek, 3 sierpnia 2017

Zapowiedź "Światełko w tunelu. Polowanie na Pliszkę" Hanna Greń



PREMIERA: 22.08.2017





Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Światełko w tunelu. Polowanie na Pliszkę Hanny Greń.




Kontynuacja losów Kornelii Pliszki i komisarza Gerarda Skrzyńskiego. Opowieść o pozorach, które zbyt często zakłamują nasz obraz rzeczywistości.
Po ostatnich tragicznych wydarzeniach Gerard jest przekonany, że bezpowrotnie utracił to, co było dla niego najważniejsze. Po Kornelii pozostały mu jedynie wspomnienia oraz maleńki kot, którego kobieta zostawiła pod jego opieką przed ich ostatnim rozstaniem.
Okazuje się jednak, że ciało znalezione w domu Pliszki po pożarze należy do kogoś innego. Gdzie zatem podziała się Kornelia i dlaczego nie daje znaku życia? Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy komisarz dowiaduje się, że jego koledzy stawiają Kornelii absurdalne – jego zdaniem – zarzuty. Mężczyzna rzuca na szalę całą swoją zawodową przyszłość, żeby udowodnić, że podejrzewana przez policję kobieta jest niewinna. Jednak żeby to zrobić, trzeba ją najpierw odnaleźć. Rozpoczyna się polowanie na Pliszkę.






Jeśli tak samo jak ja jesteście ciekawi co takiego stało się z Pliszką, zapraszam w okolicach premiery na recenzję!





środa, 2 sierpnia 2017

Blog talk show #8

BLOG TALK SHOW #8

Przedstaw się wszystkim.

Hej! Witajcie :) Mam na imię Marlena i nienawidzę tego imienia. Ale cóż, imion się nie wybiera. Jestem samotnikiem, lubię spędzać czas samotnie wykonując różne czynności. Rysuję, piszę, czytam, bawię się z moim ukochanym psem Lucky'm. Odkąd pamiętam uwielbiałam pisać. Już będąc małym dzieckiem pisałam wierszyki o tym co zobaczyłam za oknem. Jako, że jestem samotnikiem, to słucham bardzo dużo muzyki, ale o niej opowiem w innym pytaniu. Od dwóch lat prowadzę bloga i czasami pisuję opowiadania.


Kiedy i gdzie się urodziłaś?

Urodziłam się 22 kwietnia 1998 roku. Jestem jeszcze z tamtego wieku i nie wiem dlaczego, ale sprawia mi to ogromną radość. Miejsce mojego urodzenia to szpital w mieście o nazwie Krosno. Jeśli nie wiecie, gdzie jest to miasteczko, to podpowiem że na Podkarpaciu, 60 kilometrów od Rzeszowa :)

Jak rodzice w dzieciństwie się do Ciebie zwracali?

Zwykle wołali na mnie Lena, Lenka, Marlencia, czasami też Marysia z racji mojego drugiego imienia Maria. Ale najbardziej uwielbiałam, gdy moja przyszywana ciocia, która po prostu mnie uwielbia nazywała mnie Perełka. Do dziś mi tak mówi, ale rzadko i bardzo mi tego brakuje.

Będąc małą dziewczynką wolałaś bawić się z chłopcami, czy dziewczynami?

Prawda jest taka, że wolałam się bawić sama. A jeśli już z kimś się bawiłam, to z dziewczynkami. Chłopców omijałam szerokim łukiem. Nie wiem dlaczego, ale zawsze byłam bardzo zdystansowana jeśli chodzi o przeciwną płeć. Do dziś nie potrafię z nimi rozmawiać.

Kiedy i czym pierwszy raz w życiu tak porządnie zdenerwowałaś rodziców?

Jak tak się zastanawiam nad tym pytaniem, to przypomina mi się sytuacja, która miała miejsce wiele lat temu. Miałam 3, może 4 latka. Mieszkaliśmy wtedy jeszcze u babci i mieliśmy przepiękne, duże akwarium z rybkami. Pamiętam, że nie mogłam się na nie napatrzeć i stwierdziłam, że jest im smutno bez zabawek. Podniosłam więc swoje pudełko z klockami, weszłam na maleńki taborecik i wysypałam zawartość pudełka do akwarium. Mama opowiadała mi, że jak to zobaczyła, to nie wiedziała czy się śmiać, czy płakać.

Jesteś bardziej córeczką mamusi, czy też tatusia?

Tatusia, jak byłam mała to spędzałam z nim wiele czasu i zawsze, gdy czegoś chciałam, to on bez problemu mi to dawał. Wystarczyło, że powiem słowo i już leciał do sklepu kupić mi tego loda, czy batonika. A mama nigdy mnie tak nie rozpieszczała.


Jaki jest Twój ulubiony kolor?

Niebieski. Uwielbiam niebieski i większość moje szafy to granaty, morskie zielenie, błękity i wszelkie inne odcienie niebieskiego.

Jakiej słuchasz muzyki?

Tutaj was zaskoczę. Do roku 2015 słuchałam tego, co było aktualnie popularne i wielbiłam Bruno Marsa. Słuchałam też piosenek z filmów Bollywood (jeśli ktoś nie zna tego gatunku, to są to filmy pochodzące z Indii), które po prostu kochałam nawet mocniej niż książki. Ale pod koniec tego roku zmieniło się to, a to za sprawą mojej przyjaciółki, która zapoznała mnie z czymś, czego do tamtej pory nigdy nie słyszałam. A dokładniej k-popem, czyli dla niezaznajomionych z tematem, muzyką koreańską. Nie minęło pół roku, a całkowicie wsiąknęłam w tę muzykę, a wszystko inne poszło w odstawkę. Uwierzcie mi, gdy już raz wciągniecie się w k-pop, to nie będziecie mogli się z niego uwolnić. Jednymi z k-popowych zespołów są np. mój ukochany BigBang, BTS, czy Twice. Znany wam z hitu „Gangnam style” Psy także jest koreańskim twórcą.

Jak lubisz się relaksować w wolnych chwilach (poza czytaniem oczywiście)?

Słuchaniem muzyki, rysowaniem.

Jaki jest Twój obecny stan: wolna/zajęta/narzeczona/mężatka/do wzięcia od zaraz?

Wolna. Chociaż chciałabym, by było inaczej.

Jak krótko – jednym słowem – mogłabyś się opisać?

Dziwna.

Wolisz góry czy też jeziora?

Wolę wszystko. Uwielbiam naturę, zwierzęta. Kocham przechadzać się po lesie, szukać znaków po tutejszych bywalcach. A spędzanie czasu nad jeziorem, czy w górach jest czymś cudownym i nie potrafię wybrać jednego z nich.

Miejsce, które odwiedziłaś, a o którym nie możesz zapomnieć?

Warszawa. Pierwszy raz byłam w niej rok temu, na targach książki. Drugi raz w styczniu tego roku na koncercie koreańskiego zespołu 24K i po prostu zakochałam się w tym mieście. Przeżyłam w nim wspaniałe 2 dni i już nie mogę się doczekać, aż kolejny raz tam pojadę. A do tego wyjazdu już niedaleko. Bo 11 sierpnia jadę na k-popowy konwent razem ze swoją przyjaciółką. Mamy zamiar w końcu zwiedzić Warszawę i już nie mogę się doczekać. Najbardziej kuszą mnie złote tarasy ^^

Czy lubisz zwierzęta? Masz jakieś?

Oczywiście, że mam. Od roku, a dokładniej od 11 czerwca 2016 mam przecudownego pieska, mieszańca shih-tzu z kundelkiem. Jest przekochany i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ma na imię Lucky i jest moją wielką miłością <3


Cytuję „Jestem przeciętna, zamknięta w sobie, cicha, nie jestem przebojowa, nie każdy mnie lubi, bo przez to, że się nie odzywam, innym wydaje się że ich ignoruję, że myślę iż nie warto z nimi rozmawiać.” Dlaczego uważasz się właśnie za taką dziewczynę?

Bo taka właśnie jestem. Niczym się nie wyróżniam, jestem zamknięta w sobie. To prawda, mam o sobie bardzo niskie mniemanie, ale nie potrafię myśleć o sobie w inny sposób.

Czy masz rodzeństwo? Jeśli tak, przedstaw je w skrócie.

 Mam brata, prawie 16-letniego głupka o imieniu Radosław, bez którego nie wyobrażam sobie życia. Jest wysoki, wyższy niż ja i nosi okulary. Jest też strasznie leniwy i dużo czasu spędza na komputerze. Uczy się tworzyć gry, bo chciałby kiedyś pracować w tej branży. Oboje jesteśmy fanatykami Deadpoola i Wolverina. Radek zawsze mnie rozśmiesza, a ja odwdzięczam mu się pomagając, gdy tylko mam taką okazję. Jesteśmy ze sobą bardzo zżyci, dzięki temu że bardzo często opiekowałam się nim, gdy byliśmy mali.

Pierwsza rzecz, która przychodzi Ci na myśl myśląc: Boże jaka ja byłam głupia! ?

Jest jedna taka rzecz. Nikomu wcześniej (oprócz rodziny) tego nie mówiłam, ale chcę być szczera. Rok temu, będąc w drugiej klasie technikum, opuściłam prawie dwa miesiące szkoły. I to nie z powodu choroby, nie z powodów rodzinnych. Nic z tych rzeczy. Byłam debilką i po prostu nie chodziłam na lekcje. Bałam się i nie chciałam tam chodzić. Wolałam zamiast tego szlajać się po mieście, albo przesiadywać w czytelni. Jak ja mogłam być tak głupia? Przez to nie zdałam matematyki i pisałam poprawkę w sierpniu. Do dziś się to za mną ciągnie i mam ogromne braki w matematyce. Nie potrafię zrozumieć dlaczego tak postąpiłam.

Jedna szalona rzecz, którą chciałabyś zrobić?

Pojechać autostopem do Indii, potem do Chin i popłynąć do Japonii, i oczywiście OBOWIĄZKOWO do Korei <3 Ewentualnie spotkać mojego męża T.o.p (Choi Seung-hyun, członek zespołu BigBang) i z całej siły go przytulić nie zważając na ochroniarzy. Ma on za sobą próbę samobójczą, która złamała mi serce i chciałbym go pocieszyć. Czy jest to szalone? Może trochę ;)


Czego nie lubisz robić?

Myć naczynia. A muszę to robić każdego dnia i wprawia mnie to w szał. I nie lubię też chodzić do szkoły, bo niestety wybrałam sobie zły kierunek. Ale cóż, nic teraz nie poradzę na to, został mi jeszcze rok i będę wolna, więc muszę wytrzymać :)

Czy często zdarza Ci się mieć wyrzuty sumienia?

Bardzo często. Chociaż, głupio się przyznać, trochę u mnie zanikły. I to właśnie przez okres, gdy nie omijałam szkołę szerokim łukiem. Jednak, jako że jestem żarłokiem, to często mam wyrzuty, gdy pod wpływem chwili zjem coś, co nie było moje, np. lody, które mama sobie zostawiła, czy wafelek taty. To u mnie codzienność.

Ile książek liczy Twoja dzisiejsza biblioteczka?

Jeśli liczyć bez mang, to 79, ale kolejne już w drodze. Z mangami i komiksami mam ich 139. Nie jest to wiele, ale zawsze to coś ^^


Jakie blogi najczęściej czytasz i dlaczego?

Z recenzjami książek, np. uwielbiam bloga mojej koleżanki Natalii (Książki widziane oczami Natalii). Często czytam też blogi na których ludzie dodają swoje opowiadania.  Ale jednak najchętniej blogi kulinarne. Często siedzę w pokoju i z nudów szukam ciekawych przepisów na babeczki, albo zapiekanki makaronowe. Uwielbiam to :)

Co daje Ci czytanie książek i dlaczego chcesz zarażać tą pasją innych?

Czytanie jest czymś cudownym. Nie wyobrażam sobie swojego życia, gdybym nigdy nie przeczytała ani jednej książki. Czytanie sprawia, że jestem szczęśliwa. Uwielbiam poznawać nowe historie, podróżować do nowych światów, czy obserwować oczami wyobraźni losy bohaterów. Gdy czytam, to momentalnie znikam.

Do jakiej książki masz największy sentyment?

 Do jednej z pierwszych które przeczytałam. „Szara wilczyca” Jamesa Olivera Curwooda. Jak byłam młodsza pochłaniałam książki o zwierzętach jedna za drugą, nie potrafiąc nawet na chwilę przestać. I właśnie ta książeczka najbardziej zapadła mi w pamięć i sprawiła, że do dziś na myśl o niej czuję ogromny sentyment.

Co sądzisz o udziale w organizacji akcji Zaczytany Rok 2017?

Trochę się tego bałam, ale dzięki temu poznałam wiele wspaniałych osób, które tak samo jak ja, kochają książki. Bardzo mnie ucieszyło gdy dostałam tę propozycję i dosłownie skakałam z podekscytowania. Cieszę się, że mogę być częścią tego cudownego książkowego gangu :D






Dziękuję Ci Marleno za poświęcony czas. Choć uważasz się za samotnika, myślę, że w głębi serca jesteś osobą, która też pragnie mieć znajomych ( zresztą teraz masz ekipę Zaczytany Rok). Co do muzyki, przyznaje - zaskoczyłaś mnie, bo pierwszy raz o niej słyszę. Mam nadzieję, że będziesz spełniać swoje marzenia i że w końcu poprawisz swoje niskie mniemanie o sobie ;)


Tutaj możecie odwiedzić Marlenę. Po kliknięciu w nazwę zostaniecie przeniesieni w docelowe miejsca.