czwartek, 22 czerwca 2017

"W rytmie passady" Anna Dąbrowska





*Tytuł: "W rytmie passady"
*Autor: Anna Dąbrowska
*Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 389




*Ocena: 6/6
*Opis:




Julita, uczennica warszawskiego liceum, w niczym nie przypomina typowej nastolatki. Nie chodzi na imprezy ani na randki, nie spotyka się z przyjaciółmi. Żyje w cieniu wydarzenia z przeszłości, które nie pozwala jej zachowywać się tak jak klasowe koleżanki. Pewnego dnia otrzymuje propozycję, która może jej pomóc przełamać strach. Jedyne, co musi zrobić, to zatańczyć w konkursie kizomby.

 Marcel jest tancerzem i instruktorem, który zaraża swoją pasją innych w szkole tańców latynoamerykańskich. Jego życie ulega całkowitej przemianie, kiedy dowiaduje się o chorobie matki. Światełkiem w tunelu okazuje się konkurs tańca, w którym mężczyzna postanawia wystartować. Wygraną chciałby przeznaczyć na pomoc matce.

 Dwoje obcych sobie ludzi zaczyna łączyć jedno pragnienie, chociaż każde z nich postrzega zwycięstwo w zupełnie innym wymiarze. Wydaje się, że Julitę i Marcela dzieli przepaść, której nie można pokonać, a jednak…
W tańcu i miłości wszystko może się zdarzyć.




*Moje odczucia:


Przeczytałam książkę, postanowiwszy od razu usiąść i napisać moje odczucia. Ale siedzę już od dobrych kilkunastu minut i prawdę powiedziawszy nie wiem jak to wszystko ubrać w słowa. Autorka najpierw wznieciła ogień w moim sercu, po czym roztrzaskała go na milion malutkich kawałeczków, a ja nie jestem w stanie powiedzieć, czy szybko uda mi się je pozbierać w jedną całość.

Książka od początku do samiutkiego końca przepełniona jest ogromem emocji, ale nie jakiś tam zwykłych emocji, tylko takich, którymi czytelnik po prostu żyje. Każdą najdrobniejszą cząstką siebie odczuwałam je, nie mogąc pozostać obojętną na losy bohaterów.


Julita to nastolatka po przejściach. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się być zwykłą dziewczyną, to wcale taką nie jest. Odczuwa strach przed mężczyznami, wręcz od nich stroni, zresztą nie bez powodu. Pragnie uleczyć dawne rany, ale czy jej się to uda?


Marcel jest nieziemsko przystojnym tancerzem i instruktorem tańców latynoamerykańskich. Ma swoje marzenia, ale śmiertelna choroba matki sprowadza go na ziemię. Postanawia wystartować w konkursie tańca, tylko czy jego partnerka będzie chciała współpracować?

Obydwoje spotykają się na swojej drodze, a połączy ich taniec, bardzo zmysłowy taniec, wymagający całkowitego zaufania. Czy Julita zdoła przełamać swoje demony i znów stać się normalną, cieszącą się życiem nastolatką?

Ludzie na świecie mają różne talenty, czasem ukryte o których nie wiedzą lub nie potrafią ich dostrzec. Nasza bohaterka ma niezwykłe poczucie rytmu w tańcu. Ach, czytając książkę, po prostu zazdrościłam jej tych wszystkich zgrabnych ruchów. Muzykę trzeba czuć sobą, poddać się jej i płynąć razem z nią. Wiele bym dała, by umieć tak tańczyć. Taniec latynoamerykański zawsze robił na mnie wielkie wrażenie. Czytając powieść, po prostu miałam przed sobą żywy obraz Julity i Marcela uczących się kziomby. W pełni wyobrażałam sobie ich ruchy, czułam ich wzajemne przyciąganie oraz niezwykłą seksualność.

Anna Dąbrowska stworzyła niezwykłą powieść, od której czytelnik nie jest w stanie się oderwać. Wspaniałe, barwne postacie i wnikliwe spojrzenie w ich głębię, spowodowało, iż z zaciekawieniem śledziłam dalsze losy tej dwójki cudownych ludzi. Razem z nimi śmiałam się, ale i również wylałam potok (tak, dosłownie potok) łez. A co do zakończenia, powiem tylko tyle - droga autorko, czy tak się postępuje ze swoimi czytelnikami?


Miłość nie zawsze jest łatwa. Miłość wymaga poświęceń, wspólnego zaangażowania, ale przede wszystkim wzajemnego zaufania. Tutaj jesteśmy świadkami rozkwitającej miłości, miłości, która nie była planowana. Obydwoje bohaterów jest po przejściach, obydwoje mierzy się z własnymi demonami. Ale tylko i wyłącznie od nich samych zależy, czy uda im się przejść przez to wszystko razem. Jesteśmy świadkami tego, iż w życiu nie zawsze wszystko układa się tak jakbyśmy chcieli, a los lubi płatać nam figle. Jedna nieprzemyślana decyzja, może odmienić bieg naszego dalszego życia.





W rytmie passady to powieść o rodzącym się zaufaniu, determinacji i odnajdywaniu własnego szczęścia, pomimo burzy pojawiających się w naszym życiu. To również książka o cudownej pasji do tańca. Gwarantuję Wam, iż odbędziecie niezwykłą podróż rollercoasterem, której z całą pewnością nie pożałujecie.





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję





wtorek, 20 czerwca 2017

Zapowiedź "Dom samotnych" Joanna Kruszewska




PREMIERA: 27.06.2017






Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Dom samotnych Joanny Kruszewskiej.




Złych decyzji nie da się cofnąć, ale można próbować naprawić ich skutki. O prawdziwą miłość też warto powalczyć.
Niektórzy, tak jak Beata, szukają ucieczki w alkoholu. Znajdują ją na chwilę, ale potem przychodzi ranek…
Inni, jak Kinga, próbują zmierzyć się z nową rzeczywistością i obiecują sobie, że już nigdy nie będzie w niej miejsca na zdradzających mężczyzn.
Jest jeszcze Ewa – kobieta bez pragnień, matka i wyłącznie matka, która całe życie desperacko usiłowała zasłużyć na szacunek męża.
Splatające się ze sobą dzieje kilku kobiet − matek, żon i kochanek, skazanych przez los na samotność. Czy uda im się odnaleźć szczęście i nową drogę?
A może powrót na starą wciąż jeszcze jest możliwy…?




Przeczytaj fragment - klik




Czy ktoś z Was skusi się na tę książkę? Mojej recenzji spodziewajcie się w okolicach premiery.




niedziela, 18 czerwca 2017

"Anestezja" Thomas Arnold





*Tytuł: "Anestezja"
*Autor: Thomas Arnold
*Wydawnictwo: Agencja Reklamowo-Wydawnicza VECTRA
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 436


*Ocena: 6/6
*Opis:




Thriller medyczny

W podziemiach waszyngtońskiego centrum handlowego zostaje uprowadzony Rusell Miller. Wzorowy ojciec i mąż znika bez śladu. Nikt nie żąda okupu, a poszlaki prowadzą donikąd.
Kate Frost - dziennikarska i zarazem narzeczona detektywa Nicolasa Stewarta, któremu przydzielono sprawę zaginięcia Millera - jedzie do Nowego Jorku, gdzie ma się spotkać z dyrektorem stacji telewizyjnej i odebrać pewną przesyłkę. Nawet nie przypuszcza, jak jedna koperta jest w stanie wpłynąć na jej życie.
Po powrocie do stolicy dziennikarka odbiera dwa telefony z ostrzeżeniami. Przestraszona, prosi o pomoc narzeczonego, jednak nawet on nie jest w stanie ochronić jej przed tym, co nadchodzi.


*Moje odczucia:

Dzisiaj przedstawiam Wam odnowienie wydanie Anestezji Thomasa Arnolda. Co prawda nie miałam wcześniej okazji czytać pierwotnego wydania, które zarazem było debiutem autora, jednak bez zbędnego wahania mogę przyznać, iż książka jest świetna.

Co powinien zawierać dobry thriller? Z całą pewnością powinien trzymać czytelnika do początku do końca w napięciu, i tutaj tak właśnie się dzieje. Arnold zadbał, aby nasze szare komórki pracowały na najwyższych obrotach podczas całej lektury, usilnie starając się rozwiązać zagadkę tajemniczych zniknięć. Akcja rozwija się błyskawicznie, przy czym nie mamy powodu do nudy i zbędnego znużenia.
Czy kiedy w grę wchodzi handel organami człowieka, można spokojnie brnąć przez lekturę? Czy kiedy ludzie dopuszczają się tak haniebnych czynów, możemy spać spokojnie? Czy, jeśli ludzie są w stanie zapłacić "kosmiczne" kwoty za przedłużenie choć odrobinę życia, my powinniśmy udzielić im "błogosławieństwa"?



Doskonale wykreowani bohaterowie, z którymi wprost można się utożsamić dodają książce animuszu. Każdy z nich ma swój charakterek i jednocześnie wie, jak postawić na swoim. Kate to postać, którą polubiłam od razu. Zaimponowała mi jej stanowczość w pracy dziennikarskiej. Tak samo polubiłam Nicolasa, który jak na prawdziwego detektywa przystało, wykazywał się niezwykłą odwagą, sprytem i poświęceniem w wykonywaniu swojego zawodu. Opis pracy tych zawodów został dobrze przedstawiony.

Zabójcy przedstawieni przez autora nie posiadają żadnych skrupułów, jeśli mają zamordować - robią to z zimną krwią, wcześniej dokładnie wszystko przemyślając. Są ciężcy do wytropienia i robią wszystko, by ofierze nie udało się ich rozpracować.

Autor dopracował swoją debiutancką powieść pod każdym względem, widać tutaj całkiem dobry warsztat literacki. Styl jest lekki, przez co powieść wręcz się pochłania. Do tego okładka, która doskonale oddaje klimat powieści i przyciąga wzrok jest niezwykłym plusem. Kolejnym plusem jest brak przewidywalności w książce, co niezwykle sobie cenię. Z zapartym tchem śledziłam losy tajemniczych zaginięć, starając się je rozwikłać, co na szczęście (nieprzewidywalność) mi się nie udało. Muszę przyznać, że finał książki jest zaskakujący!

Anestezja to thriller medyczny, który zachwyca swego czytelnika zawrotnie rozwijającą się akcją, ciekawymi bohaterami i świetnym pomysłem na fabułę. Jeśli lubicie napięcie trzymające od początku to końca, to koniecznie musicie sięgnąć po tę powieść. Polecam, naprawdę warto!




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorowi.





środa, 14 czerwca 2017

"Po złej stronie lustra" K. C. Hiddenstorm [PRZEDPREMIEROWO + PATRONAT]







PREMIERA: 20.06.2017




*Tytuł: "Po złej stronie lustra"
*Autor: K. C. Hiddenstorm
*Wydawnictwo: e-bookowo.pl
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 461




*Ocena:5+/6
*Opis:


Lisa Johnson ma wszystko, o czym marzą przeciętni ludzie: urodę, sławę, bogactwo. Sielanka jednak kończy się w dniu, w którym ulega tajemniczemu wypadkowi na planie swojego najnowszego filmu. Po wyjściu ze szpitala doświadcza coraz częstszych omdleń oraz szeregu innych dolegliwości... jak choćby wizyt w alternatywnej rzeczywistości. Jawa i sen zaczynają zacierać się coraz bardziej, a ona z przerażeniem uświadamia sobie, że zaczyna balansować na krawędzi obłędu. Podczas jednej z wizyt w równoległej rzeczywistości Lisa poznaje demoniczną Kobietę w Bieli, która składa jej propozycję nie do odrzucenia...






*Moje odczucia:


Lisa Johnson to młoda i utalentowana aktorka, która swoim aktorstwem wyrażała siebie. Wszystko w jej życiu układało się w miarę dobrze, dopóki na planie nie doszło do nieszczęśliwego wypadku. Od tego czasu wszystko się zmieniło. Raz była w świecie realnym, by za moment odnaleźć się po drugiej stronie lustra, gdzie uważano ją za kogoś innego. Do tego zwariowane głosiki odgrywające role dobrych i złych, które wciąż zaprzątały jej głowę. Lisa po woli nie wiedziała jak odróżnić iluzję od rzeczywistości do zaczęło ją doprowadzać do obłędu. Czy zdąży się ocalić i nie dać się mu zatracić?

Tom Hurt również jest aktorem i pracuje na planie filmowym wspólnie z Lisą. Choć z początku tłumi w sobie uczucia do tej pięknej dziewczyny, w końcu postanawia je ujawnić. Kiedy z Lisą zaczynają się dziać dziwne rzeczy, martwi się o nią, tym bardziej, że ona nie chce mu powiedzieć o co chodzi. Czy ich rodząca się miłość przetrwa?

Czy kiedykolwiek zdarzyło Wam się, że podświadomie słyszeliście w swojej głowie jakieś głosiki, które kazały Wam coś robić, lub czegoś nie robić? Można by to porównać do takiego wewnętrznego głosu serca. Ja wiele razy na ten głos serca się zdawałam. Czy zawsze prowadził mnie przez życie słusznie? Może i nie zawsze, jednak nie żałuję, że go słuchałam.

Stworzona przez autorkę Lisa to postać, która zaczyna się gubić w swoim rzeczywistym świecie, a daje się zatracić w tym, w którym obłęd chce ją całkowicie pochłonąć. Muszę przyznać, że bywały momenty, kiedy jej postać mnie irytowała, zastanawiałam się czemu nie chce powiedzieć Tomowi prawdy, ale zaraz z drugiej strony rozumiałam, że przecież żaden normalny człowiek nie uwierzyłby jej w to, co się z nią dzieje. Wyobraźcie sobie, że Wasze życie toczy się normalnym rytmem, a kiedy przychodzi wieczór idziecie spać, po czym nagle znajdujecie się w innym wymiarze, że ludzie biorą Was za kogoś kim nie jesteście. Nasza Lisa w drugim wcieleniu znajdywała się w szpitalu psychiatrycznym.

Obłęd. No właśnie, zastanawialiście się co takiego może człowieka do niego doprowadzić? Jak zachowuje się człowiek, który z dnia na dzień staje się kimś, kim w rzeczywistości nie jest? Istne wariactwo. Człowiek słyszy rzeczy, które w realu nie mają miejsca, zachowuje się irracjonalnie, doprowadzając innych do szału. Staje się zagubiony, pozbawiony logicznego myślenia. Zaczyna tracić sens życia, powoli dając się zawładnąć obłędowi. Jak taka historia może się zakończyć?


K. C. Hiddenstorm stworzyła powieść, która trzyma czytelnika w napięciu do samego końca. Czytając zastanawiamy się jak to się zakończy, czy będzie szczęśliwe zakończenie czy też może nie. A kiedy przychodzi już ten moment zakończenia, zostajemy wytrąceni z równowagi myślowej, gdyż nie sposób przewidzieć jaki finał będzie miała ta książka (wierzcie mi próbowałam to rozgryźć, ale mi się nie udało).

Pomysł na fabułę jak najbardziej mi się spodobał, postacie nie są jakoś specjalnie przerysowane, czy też nudne, każda z nich jest inna i ma swój charakterek. W kilku momentach moje ciśnienie osiągało stan przekraczający normę, jednak udało się nad nim zapanować.

Po złej stronie lustra to powieść, która na kilka godzin zabierze czytelnika w dwa różne światy, w których ciągle pojawiąjące się głosiki będą próbowały zwieść główną bohaterkę na "manowce". Czy obłęd, który poluje na Lisę, zapoluje również i na Was? Ja przeczytałam i Was również do tego zachęcam.




Za możliwość przeczytania i patronowania serdecznie dziękuję autorce.




poniedziałek, 12 czerwca 2017

"Kruchość porcelany" Monika Sawicka [PRZEDPREMIEROWO + PATRONAT]



PREMIERA: 13.06.2017





*Tytuł: "Kruchość porcelany"
*Autor: Monika Sawicka
*Wydawnictwo: Replika
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 256


*Ocena: 4+/6
*Opis:



Zuzanna Maks to kochająca żona i matka. Kobieta przedsiębiorcza, skrząca humorem, pozytywnie nastawiona do życia. Szczęśliwa, chciałoby się rzec… W zaciszu czterech ścian rozgrywa się jednak życie zupełnie inne niż to, które prezentuje na zewnątrz.
Piszę książki o miłości, bo światu potrzebna jest miłość. W najważniejszej dla mnie Kruchości porcelany opisane są różne odcienie miłości. Od bieli aż po czerń.
Wyrządzone nam krzywdy trzeba wybaczać, nie rozpamiętywać, bo nienawiść niszczy nas, a nie tego, który krzywdzi. Kiedy upadniemy, musimy się podnieść i iść dalej. Bo życie mamy tylko jedno, tylko to, które trwa. Innego nie będzie. Nawet po największych tragediach można żyć. Żyć pięknie.


*Moje odczucia:



Czy zatrzymaliście się kiedyś choć na moment i zastanawialiście się, czy w Waszym życiu wszystko jest ok? Czy takie jakie ono jest, takie ma być? Czy aby na zewnątrz nie udajemy twardych jak kamień, a w środku nie jesteśmy czasem kruszy jak porcelana?

Ludzie często udają twardych na zewnątrz, choć w środku toczy się u nich istne piekło. Taka właśnie jest nasza bohaterka książki - Zuzanna. Na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że to tryskająca humorem żona i matka. Ale... no właśnie, jest ale... ale w domu przeżywa koszmar, koszmar, który funduje jej własny mąż.



Często się zastanawiam, dlaczego kobiety nad którymi znęcają się ich mężowie, nie odchodzą od nich. Dlaczego trwają w takich chorych, toksycznych związkach? I uwierzcie mi, powodów jest wiele, a znajdziecie je między innymi w tej książce. Dla mnie osobiście nie jest dopuszczalne, by mężczyzna podnosił na mnie rękę. Raz jednemu się zdarzyło, kazałam mu się spakować i wynosić z mojego życia. Jeśli mężczyzna uderzy raz, zrobi to i kolejny, kolejny i kolejny raz. Ale my kobiety, powinnyśmy być silne i przeciwstawiać się takim wyczynom. Niestety często tak się nie dzieje. Trwamy w takich toksycznych związkach, gdyż boimy się, iż nie poradzimy sobie finansowo same, albo ze względu na dzieci bądź co gorsza, bo wciąż kochamy mężów tyranów mimo wyrządzanych nam krzywd.



Monika Sawicka otwiera nam oczy na wiele spraw. Pokazuje nam, iż życie mamy tylko jedno i powinniśmy je należycie przeżyć. W swojej lekturze, która w pewnym stopniu jest dość egocentryczna poprzez swoją formę, ukazuje nam życie Zuzanny i jej wewnętrzne rozterki. Nie sposób nie wspomnieć tutaj o Amelce, córce bohaterki, która momentami "razi" swoimi wypowiedziami. Kto by pomyślał, że dzieci mogą być tak mądre i tak wiele potrafią dostrzegać? Czasem mi się w głowie nie mieści, skąd u nich biorą się takie odzywki?

Powieść autorki z jednej strony jest napisana z humorem, ale pod tym humorem, kryją się przede wszystkim łzy. Nie każdemu czytelnikowi, może spodobać się taka forma przekazu. Nie każdy zrozumie co chce nam przez to przekazać autorka. Niemniej uważam, że zawartych jest tutaj mnóstwo refleksji - życiowych refleksji.

Nasza bohaterka to kobieta, która w swoim życiu zmaga się z wieloma problemami, począwszy od przemocy domowej, poprzez zdradę, samotność, a później również ciężką chorobę. Pragnie za wszelką cenę być silna, choć nie zawsze jej się to udaje. Ma chwile załamania, gdzie najchętniej poddałaby się i już nie walczyła. A jednak odnajduje w sobie siłę i motywację do dalszej walki z przeciwnościami losu.




Kruchość porcelany to lektura, która ukazuje nam jak bardzo jest kruche nasze życie. Ale przede wszystkim to książka, która uświadamia nam, iż nasze życie leży tylko i wyłącznie naszych rękach. Więc, jeśli mamy coś zrobić, zróbmy to natychmiast. Wczoraj należy do przeszłości, a jutro jest niezbadane. Polecam.


Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję





niedziela, 11 czerwca 2017

Zapowiedź "Po złej stronie lustra"

PREMIERA: 20.06.2017




Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Po złej stronie lustra K. C. Hiddenstorm.




Lisa Johnson ma wszystko, o czym marzą przeciętni ludzie: urodę, sławę, bogactwo. Sielanka jednak kończy się w dniu, w ktorym ulega tajemniczemu wypadkowi na planie swojego najnowszego filmu. Po wyjściu ze szpitala doświadcza coraz częstszych omdleń oraz szeregu innych dolegliwości... jak choćby wizyt w alternatywnej rzeczywistości. Jawa i sen zaczynają zacierać się coraz bardziej, a ona z przerażeniem uświadamia sobie, że zaczyna balansować na krawędzi obłędu. Podczas jednej z wizyt w równoległej rzeczywistości Lisa poznaje demoniczną Kobietę w Bieli, która składa jej propozycję nie do odrzucenia...







Premiera 20 czerwca!, a mojej recenzji możecie spodziewać się niedługo.


I kilka cytatów na zachętę.






Zachęcam również do zakupu książki przedpremierowo KLIK




sobota, 10 czerwca 2017

"Pierwszy dotyk" Laurelin Paige





*Tytuł: "Pierwszy dotyk"
*Autor: Laurelin Paige
*Wydawnictwo: Kobiece
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 538


*Ocena: 4+/6
*Opis:


Emily Wayborn czuje się wreszcie kobietą na właściwym miejscu. Po serii nieudanych związków, o których wolałaby zapomnieć i kilku latach lekkomyślnego imprezowania ze swoją przyjaciółką Amber, jest teraz odnoszącą sukcesy aktorką.

Pewnego dnia Emily otrzymuje dziwną wiadomość. Na jej pocztę nagrywa się Amber, przyjaciółka z dawnych lat. Chociaż wiadomość brzmi neutralnie, Emily rozpoznaje w treści tajny kod używany kiedyś przez dziewczyny w sytuacjach kryzysowych.

Pełna determinacji Emily zamierza odnaleźć przyjaciółkę. Wkrótce dociera do Reeve'a Sallisa, znanego i niebezpiecznego miliardera, którego zła sława opiera się na podejrzanych interesach i potężnych manipulacjach.

Misją Emily staje się uwiedzenie bogacza, aby odkryć jego sekrety i dowiedzieć się, gdzie jest Amber. Choć intuicja podpowiada jej, że Reeve jest wrogiem, nie może powstrzymać się od kontaktu z elektryzującym mężczyzną. W pewnym momencie musi podjąć kluczową decyzję mogącą podważyć jej lojalność wobec Amber.



*Moje odczucia:


Miałam wcześniej już styczność z twórczością Laurelin Paige i zawsze jej książki robiły na mnie pozytywne wrażenie. Tym razem jest podobnie. Choć to opasłe tomisko, gdyż ma ponad 500 stron, pochłania czytelnika w zaskakująco szybkim tempie.

Emily to dziewczyna, którą trudno było mi zrozumieć. To, że podjęła się szukania swojej byłej przyjaciółki jeszcze przyjmuję do wiadomości, ale jej uległość wobec mężczyzn, momentami wręcz mnie przerażała. Ona sama chociaż czasami wiedziała, że może jej grozić niebezpieczeństwo, nie mogła przerwać poczynań z tymi mężczyznami. I chociaż zdawała sobie sprawę z tego, iż nie jest to normalne, mimo wszystko nie mogła tego przerwać. Jako kobieta jest silna, odważna i za wszelką cenę dążąca do wyznaczonych sobie celów.

Pomysł na fabułę jest trafiony w dziesiątkę! Sceny erotyczne były mroczne, dzikie i pozbawione jakiejkolwiek łagodności. Mogę rzec, iż nawet były wręcz rzeczywiste i namacalne. Książka nie skupia się jednak tylko na erotyzmie. Wciąż są wplątywane wątki z zaginięciem Amber, które dodają smaczku całej powieści.

Reeve to nieskazitelnie przystojny i bogaty mężczyzna, ale równie niebezpieczny. Każda z kobiet chętnie by się przy nim zakręciła. Nasza Emily po raz ostatni w swoim życiu musi uwieść go, aby uzyskać jakieś wiadomości na temat Amber, której poszukuje od czasu otrzymania od niej tajemniczej wiadomości. Tylko czy uwiedzenie i osiągnięcie wyznaczonego celu w czymś pomoże? A może całkowicie odmieni spojrzenie bohaterki na dalsze życie?








Muszę przyznać, iż początek trochę mnie nudził, od połowy rozkręciła się akcja, a zakończenie zbiło mnie z nóg. Bohaterowie są dobrze wykreowani i niczego im nie brak. Każdy z nich ma swoją osobowość i to się ceni. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje towarzyszą czytelnikowi na każdym kroku.

Czasem człowiek, jeśli bardzo czegoś pragnie jest w stanie zrobić wszystko, by to osiągnąć. Nie baczy na konsekwencje swoich czynów, jakie mogą go spotkać. Liczy się jego odwaga i niezbadane tereny. Ale kto nie ryzykuje, ten nic nie traci.




Pierwszy dotyk to książka, która wywoła w nas wulkan emocji. Sprawdzi granice naszej wytrzymałości oraz niejednokrotnie zaskoczy nas swoją mrocznością. Polecam!





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



czwartek, 8 czerwca 2017

Zapowiedź audiobooków Wydawnictwa StoryBox



PREMIERA: 09.06.2017

Drugie życie Matyldy

Autor: Magdalena Turbowicz
Czyta: Joanna Gajór
Czas trwania: 08:28:00


Matylda ma dom, pracę, rodzinę, lecz wszystko to jest chwiejne i pozorne. Zamiast ciepłego domu – wiejąca chłodem mistyfikacja. Zamiast opiekuńczego i kochającego męża – samotność, tęsknota za domem rodzinnym i pewna niezakończona historia z młodzieńczych lat. Kiedy sprawy zaczynają wymykać się spod kontroli, a mąż mimo protestów chce wywieźć Matyldę i ich syna Oskara za granicę, kobieta musi zagrać fałszywą kartą. Sprawy zaczynają się układać zgodnie z planem, tylko Matyldę wciąż męczą okropne wyrzuty sumienia. I kiedy zaczyna wierzyć, że jej los się odmienia, przychodzi zemsta. Pozornie przypadkowe zderzenie z przeszłością rozpoczyna całą serię dramatycznych wydarzeń. Matylda balansuje na granicy życia i śmierci, a jedynym, co może ją uratować, jest prawda i czysta, niczym nieskalana miłość.



PREMIERA: 09.06.2017
Carpe diem
Autor: Diane Rose
Czyta: Joanna Domańska
Czas trwania: 13:49:00

Rosalie Heart ma dwadzieścia dwa lata, studiuje prawo, dba o linię i spotyka się ze swoimi przyjaciółmi. Jednym słowem – szczęśliwa młoda kobieta, czekająca na miłość. Jednak zanim zaczniecie jej zazdrościć, przemyślcie to...
Rosalie zostały już niecałe dwa lata życia. Pogodziła się z tym, że umrze. Teraz tylko stara się oswoić z tym swoich najbliższych. Żyje chwilą i próbuje zrobić jak najwięcej. Nie myśli o miłości i związkach, uważa, że jest to dla niej zakazanym owocem. Po prostu trwa i czeka na ten ostatni dzień, kiedy już się nie obudzi. Ten precyzyjny plan ulega zmianie, kiedy Rosalie poznaje kogoś, z kim chciałaby spędzić jak najwięcej wspólnych chwil...

PREMIERA: 09.06.2017
Maski zła
Autor: Iwona Banach
Czyta: Magda Karel
Czas trwania: 10:42:00

Każde miasteczko ma swoje tajemnice. Trzy morderstwa starszych kobiet dają początek skomplikowanemu śledztwu. Jaki proceder miał miejsce w tajemniczym instytucie? Co ukrywa miejscowa elita? Czy koszmary z przeszłości powrócą?
„Maski zła” to trzymający w napięciu thriller o toksycznych ludziach, dla których liczą się tylko pieniądze, własne urojenia i chore ambicje.






Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym powyższe audiobooki.






środa, 7 czerwca 2017

Zapowiedź "Kruchość porcelany"



PREMIERA: 13.06.2017



Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Kruchość porcelany Moniki Sawickiej.



Książki Moniki Sawickiej są jak spotkania z dobrą przyjaciółką, która wysłucha, pocieszy, przyniesie otuchę i pomoże ponieść największe nawet ciężary.
Zuzanna Maks to kochająca żona i matka. Kobieta przedsiębiorcza, skrząca humorem, pozytywnie nastawiona do życia. Szczęśliwa, chciałoby się rzec… W zaciszu czterech ścian rozgrywa się jednak życie zupełnie inne niż to, które prezentuje na zewnątrz.
Piszę książki o miłości, bo światu potrzebna jest miłość. W najważniejszej dla mnie Kruchości porcelany opisane są różne odcienie miłości. Od bieli aż po czerń.
Wyrządzone nam krzywdy trzeba wybaczać, nie rozpamiętywać, bo nienawiść niszczy nas, a nie tego, który krzywdzi. Kiedy upadniemy, musimy się podnieść i iść dalej. Bo życie mamy tylko jedno, tylko to, które trwa. Innego nie będzie. Nawet po największych tragediach można żyć. Żyć pięknie.


Przeczytaj fragment - klik




Recenzja w okolicach premiery!







wtorek, 6 czerwca 2017

"Zaraz wracam" Anita Scharmach [PATRONAT]







*Tytuł: "Zaraz wracam"
*Autor: Anita Scharmach
*Wydawnictwo: Lucky
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 304




*Ocena: 5+/6
*Opis:


Marta wraca do Polski ze Stanów Zjednoczonych po 10 latach nieobecności, gdzie wyjechała po tym, jak w wyniku wypadku straciła nie tylko ukochanego męża, ale także dwie córki. W Gdyni ma objąć stanowisko szefa w korporacji zajmującej się PR-em. Jednak to nie tylko powrót do ojczyzny, to także powrót do tragicznej przeszłości, z którą będzie zmuszona na nowo się zmierzyć.

Marta będzie musiała stawić czoła rzeczywistości i wspomnieniom, które w Gdyni wracają ze zdwojoną siłą. Wspierać ją będzie jej najlepsza przyjaciółka, rodzice, a także pewien przystojny mężczyzna, który spróbuje ją w sobie rozkochać.


*Moje odczucia:


Główna bohaterka Marta 10 lat temu straciła wszystko co dawało jej sens życia - męża, a także dwie córki. Nie mogąc pogodzić się z tragedią, uciekła z kraju. Teraz powraca, tak samo jak powrócą wspomnienia. Czy w końcu uda jej się zaakceptować wydarzenia z przeszłości i ruszyć do przodu? Czy zdoła spojrzeć ojcu w oczy?

Anita Scharmach od początku dostarcza nam sporą dawkę emocji. Teraźniejszość miesza z przeszłością, dzięki czemu dowiadujemy się co takiego stało się 10 lat temu, dlaczego Marta nie może sobie z tym poradzić. Ale czy kiedy w jednej chwili traci się męża, a chwilę później również dwie córki, można żyć normalnie? Nie sądzę. Strata bliskich zawsze dotyka dogłębnie. Ale nie tylko nas, również najbliższą rodzinę. Nic już nie jest takie jak było wcześniej.




Marta z dobrej kochającej żony i matki zmienia się pod wpływem tych tragicznych wydarzeń w zołzę pozbawioną jakichkolwiek uczuć. Źle traktuje swoich pracowników na których próbuje odreagować minione wydarzenia. Nie zdaje sobie sprawy, iż swoim pochopnym zachowaniem rani wiele osób.


Życie jest niezwykle kruche, dzisiaj jesteśmy, a jutro może nas już nie być. Nigdy nie przewidzimy, co się wydarzy w danej chwili. Ból, trauma, wspomnienia wywołujące tylko płacz i smutek powracają ze zdwojoną siłą, a Marta musi stawić im czoła. Jeśli nie pogodzi się z tym co się stało, nie będzie mogła iść do przodu. Nie będzie mogła być znów szczęśliwa.




Autorka napisała powieść, której nie mogłam odłożyć choć na moment. Od samego początku zagrała na moich emocjach, których nie potrafiłam opanować. Zdarzyło się, że łzy lały się ciurkiem. Bohaterowie powieści są niezwykle rzeczywiści wręcz namacalni. Czułam się, jakbym stała tuż obok i przeżywała wszystko razem z nimi. Czułam na sobie ból bohaterki i razem z nią cierpiałam. Dosłownie zostałam zmiażdżona jej przeżyciami (droga Anitko, tak się nie postępuje z czytelnikami ;) ).

Żałoba naszej bohaterki trwała całe 10 lat. Przez 10 lat nie mogła się pogodzić z odejściem ukochanych jej osób. Przez 10 lat, dzień po dniu, nosiła w sobie ogromny żal i smutek związany z tą tragedią. Winiła wszystkich w koło, łącznie z jej zmarłym mężem. Nie zauważała, że tym sposobem krzywdzi nie tylko siebie, ale i swoich bliskich. Aż w końcu pewnego dnia się otrząsnęła i jakby przebudziła z tego złego snu.

W końcu Marta przestanie obwiniać wszystkich w koło za zło jakie ją spotkało. Zrozumie, że życie składa się z chwil i nie każda z nich musi być tą najgorszą. Że trzeba umieć dostrzegać małe aspekty życia i cieszyć się nimi. W życiu bohaterki zajdzie mała rewolucja i to nie tylko zawodowa, ale również osobista. Pojawi się również Artur i Blanka. Kim są? O tym przekonajcie się czytając książkę.

Anita Scharmach z niezwykłą miłością i czułością pisze również o zwierzętach, widać, że wiele dla niej znaczą w życiu. Kot Janusz (tylko te imię, tak ma na imię mój tata) skradł moje serce. Dzięki tej książce zrozumiemy, że nie tylko ludzie mają za sobą ciężkie przeżycia. Zwierzęta również czasem przechodzą przez piekło, które wyrządzili im ludzie. Osobiście takim ludziom, sama wyrządziłabym krzywdę bez najmniejszych skrupułów.

No i zakończenie, które po prostu zbija z nóg. Tak się nie robi. Jak teraz czytelnik ma spać spokojnie? Takie zakończenie wskazuje na to, iż powinna powstać kontynuacja powieści.


Zaraz wracam to książka, która dostarczy czytelnikowi niesamowitych wrażeń - od samego początku odbije na nim swoje piętno. Ukaże nam, iż każdy człowiek ma prawo do szczęścia, nawet, jeśli spotkała go w życiu ogromna tragedia. Lektura ta sprawi, że niejednokrotnie popłynie nam łezka z oka, ale również da nam otuchę i nadzieję na lepsze jutro. Polecam z całego serca!




Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję autorce oraz Wydawnictwu