niedziela, stycznia 20, 2019

Zapowiedź "Nowe czasy. Przeminą smutne dni" Edyta Świętek

Zapowiedź "Nowe czasy. Przeminą smutne dni" Edyta Świętek

PREMIERA: 12.02.2019


Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Nowe czasy. Przeminą smutne dni Edyty Świętek.



Nowa Huta lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia zaczyna podupadać gospodarczo. Coraz trudniej o stabilne zatrudnienie, prywatni przedsiębiorcy wyzyskują pracowników, w obywateli uderzają zarówno wielkie afery gospodarcze, jak i drobni oszuści poszukujący łatwego zarobku. W tym chaotycznym otoczeniu bohaterowie powieści Nowe czasy szybko dorośleją i tracą młodzieńcze złudzenia. Przed Wiolettą rysuje się perspektywa samotnego macierzyństwa. Zespół muzyczny założony przez Adriana kończy działalność. Marek nie potrafi sobie poradzić z piętrzącymi się trudnościami po tym, jak jego ukochana padła ofiarą brutalnej napaści. Karol z bezsilnością obserwuje zmagania swoich dzieci z przeciwnościami losu i pomimo wielkiej determinacji nie jest w stanie im pomóc. W rodzinie Pawła Szymczaka również pojawiają się liczne zmartwienia – zaaferowani pogonią za pieniędzmi rodzice nie dostrzegają potrzeb własnej córki oraz tego, że dziewczynka popada w anoreksję.
Powieść Przeminą smutne dni jest historią o trudnym dojrzewaniu i problemach, z jakimi zmagali się młodzi ludzie tuż po okresie przemian ustrojowych w Polsce.



Recenzja w okolicach premiery!





Nowa Huta lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia zaczyna podupadać gospodarczo. Coraz trudniej o stabilne zatrudnienie, prywatni przedsiębiorcy wyzyskują pracowników, w obywateli uderzają zarówno wielkie afery gospodarcze, jak i drobni oszuści poszukujący łatwego zarobku. W tym chaotycznym otoczeniu bohaterowie powieści Nowe czasy szybko dorośleją i tracą młodzieńcze złudzenia. Przed Wiolettą rysuje się perspektywa samotnego macierzyństwa. Zespół muzyczny założony przez Adriana kończy działalność. Marek nie potrafi sobie poradzić z piętrzącymi się trudnościami po tym, jak jego ukochana padła ofiarą brutalnej napaści. Karol z bezsilnością obserwuje zmagania swoich dzieci z przeciwnościami losu i pomimo wielkiej determinacji nie jest w stanie im pomóc. W rodzinie Pawła Szymczaka również pojawiają się liczne zmartwienia – zaaferowani pogonią za pieniędzmi rodzice nie dostrzegają potrzeb własnej córki oraz tego, że dziewczynka popada w anoreksję.
Powieść Przeminą smutne dni jest historią o trudnym dojrzewaniu i problemach, z jakimi zmagali się młodzi ludzie tuż po okresie przemian ustrojowych w Polsce.
Nowa Huta lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia zaczyna podupadać gospodarczo. Coraz trudniej o stabilne zatrudnienie, prywatni przedsiębiorcy wyzyskują pracowników, w obywateli uderzają zarówno wielkie afery gospodarcze, jak i drobni oszuści poszukujący łatwego zarobku. W tym chaotycznym otoczeniu bohaterowie powieści Nowe czasy szybko dorośleją i tracą młodzieńcze złudzenia. Przed Wiolettą rysuje się perspektywa samotnego macierzyństwa. Zespół muzyczny założony przez Adriana kończy działalność. Marek nie potrafi sobie poradzić z piętrzącymi się trudnościami po tym, jak jego ukochana padła ofiarą brutalnej napaści. Karol z bezsilnością obserwuje zmagania swoich dzieci z przeciwnościami losu i pomimo wielkiej determinacji nie jest w stanie im pomóc. W rodzinie Pawła Szymczaka również pojawiają się liczne zmartwienia – zaaferowani pogonią za pieniędzmi rodzice nie dostrzegają potrzeb własnej córki oraz tego, że dziewczynka popada w anoreksję.
Powieść Przeminą smutne dni jest historią o trudnym dojrzewaniu i problemach, z jakimi zmagali się młodzi ludzie tuż po okresie przemian ustrojowych w Polsce.

sobota, stycznia 19, 2019

"Muzyka twojej duszy" Agnieszka Lis

"Muzyka twojej duszy" Agnieszka Lis



TYTUŁ  "Muzyka twojej duszy"

AUTOR Agnieszka Lis

DATA PREMIERY 16.01.2019

WYDAWNICTWO  Czwarta Strona

ILOŚĆ STRON 357




OCENA  4/6

OPIS





Igor trafia do szkoły z internatem. Jest skryty i unika ludzi. Gdy otrzymuje od wujka swój pierwszy aparat fotograficzny odkrywa pasję, która będzie towarzyszyć mu przez całe życie.

Po kilku latach od zakończenia szkoły Igor poznaje Elżbietę – utalentowaną i odnoszącą sukcesy pianistkę. Pomiędzy nimi rodzi się uczucie. Czy jednak miłość do muzyki nie jest dla niej ważniejsza, niż miłość do fotografa? Jaką rolę odegra bolesna przeszłość Igora?

Muzyka twojej duszy to wzruszająca opowieść o trudnej sztuce wyborów. O dążeniu do perfekcji, która nie zawsze okazuje się być tym, czego pragniemy.



MOJE ODCZUCIA

Bardzo lubię „pióro” Agnieszki Lis, więc gdy wydawnictwo wysłało mi jej najnowszą książkę bardzo się ucieszyłam. Już sama okładka hipnotyzuje i przyciąga wzrok czytelnika. Ale jak wiadomo, nie wolno oceniać książki po okładce. Czy zatem treść okazała się równie pozytywna?

Igor to chłopak, który odkrywa w sobie pasję do fotografowania. Aparat towarzyszy mu w każdej chwili życia, wszak nigdy nie wiadomo, kiedy nadarzy się okazja, iż zobaczy coś wartego uwiecznienia tego w kadrze. Doskonale go rozumiem, gdyż sama miałam taki moment w życiu, iż aparat towarzyszył mi niemal wszędzie. Igor jest chłopakiem niezwykle uczuciowym. Życie już w młodym wieku go nie oszczędziło, doprowadzając do olbrzymiej tragedii. Kiedy jest już doroślejszy poznaje Elżbietę, kobietę o wielkim zamiłowaniu do muzyki. Pytanie zatem, czy miłość do mężczyzny jest w stanie przezwyciężyć tę do muzyki?

Lubił ten moment – przypominania sobie, co go zainspirowało do naciśnięcia spustu, co myślał, gdy strzelała migawka. Jakie było światło, pora dnia, otoczenie.  Próbował wyciągać wnioski, poranne światło – dobrze oświetlone przedmioty o wyrazistych konturach, światło wieczorne – raczej wydobywa smutek niż kształt i kolor.

Agnieszka Lis w swoich powieściach zawsze porusza życiowe problemy. Tym razem nie jest inaczej. Jej historia pokazuje, że w życiu zawsze trzeba dokonywać wyborów i że nie zawsze są one łatwe. Czasem całkowicie zmieniają bieg naszego życia. Istotną częścią tej powieści jest muzyka, która miłośników wciągnie w swój świat. Muzyka klasyczna, wiolonczela, fortepian i wiele godzin ćwiczeń to wielka miłość Elżbiety. Autorka przedstawia nam świat osób kochających muzykę, jak wiele takie osoby muszą poświęcić, by dążyć do coraz lepszej perfekcji.

Ludzie mają różne pasje, jeśli je kochają całym sercem są w stanie poświęcić dla nich wszystko. Czasem nawet i miłość. Pytanie powinniśmy zatem postawić, czy to wszystko jest tego warte?

Bohaterowie są wyraziści, otwarci, a my nie mamy większego problemu, by zagłębić się w ich myśli. Przedstawiają nam świat z różnych perspektyw takich jak: perfekcyjne dążenie do osiągnięcia wyznaczonego sobie celu, smutek i cierpienie po utraceniu najbliższych, sztuka podejmowania trudnych wyborów i godzenie się z nimi.

Tak jak wspominałam, autorka ma niezwykle lekkie pióro i jej powieści czyta się niezwykle przyjemnie. Nie mogę powiedzieć, że powieść jakoś specjalnie mnie porwała, bo tak się nie stało, jednak nie mogę też powiedzieć, że mnie zawiodła, bo i to nie byłaby prawda. Książka jest dobra i warta uwagi, jednak postać Elżbiety i jej muzyki momentami niesamowicie mnie irytowała.

Muzyka twojej duszy to historia, która wywoła w czytelniku refleksje, sprawi, że przystaniemy i na moment zastanowimy się nad słusznością własnych wyborów. Zadamy sobie pytanie, czy to co robimy jest słuszne? Polecam.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



środa, stycznia 16, 2019

"Wszystko się zaczyna" Joanna Kruszewska [PATRONAT]

"Wszystko się zaczyna" Joanna Kruszewska [PATRONAT]



TYTUŁ  "Wszystko się zaczyna"

AUTOR Joanna Kruszewska

DATA PREMIERY 14.01.2019

WYDAWNICTWO  Replika

ILOŚĆ STRON 368




OCENA  5/6

OPIS





Za każdą przyjemność trzeba zapłacić i czasami lepiej dwa razy się zastanowić, czy chwila radości warta jest swojej ceny.
Seniorka rodu Balickich oraz jej najmłodsza wnuczka mimo obaw związanych z przeprowadzką przekonują się, że trafiły w wyjątkowe i przyjazne miejsce, w którym nareszcie mogą być po prostu sobą. Wydawać by się mogło – sielanka. Obie panie jednak doskonale wiedzą, że zostawiły za sobą mnóstwo nierozwiązanych problemów, które z czasem zdają się nawarstwiać. Między nimi a pozostałymi członkami rodziny padło wiele rzuconych pod wpływem emocji słów, wzajemnych oskarżeń i osobistych przytyków.
Czy powrót jest jedyną drogą do odbudowania więzi rodzinnych, czy może potrzeba im właśnie dystansu, odległości, aby lepiej zrozumieć zarówno siebie, jak i najbliższych?
Bohaterowie tej opowieści pojawili się również w książce Nic się nie kończy.



MOJE ODCZUCIA

Rodzina na ogół powinna wiązać więzi, a nie je rozrywać. Niestety nie zawsze wszystko jest takie idealne jakbyśmy chcieli. Zawsze pojawia się w rodzinie ktoś, kto chciałby nami rządzić, mówić nam co mamy robić, co jest dla nas właściwe. Tylko skąd oni mogą to wiedzieć? Przecież nie przeżyją naszego życia za nas. A jeśli my popełniamy błędy, to ludzka rzecz, nie ma w życiu idealnych ludzi, każdy czasem może się pogubić.

Trzeba czerpać od ludzi dotkniętych życiem, mądrość zbierają latami, obserwując i doświadczając na własnej skórze podłości lub dobroci losu. Trzeba nauczyć się pokory i korzystać z czyjegoś bagażu, bo czasami, a właściwie dość często, jest on niedoceniony.

Ponownie spotykamy się z bohaterami powieści Nic się nie kończy. Marta ze swoją babcią mieszkają już gdzieś indziej, gdzie odnajdują spokój i radość z dnia codziennego. Krzysztof, narzeczony Marty, wciąż mieszka w rodzinnym mieście. Ślub zbliża się wielkimi krokami, a ich związek coraz bardziej znajduje się pod wielkim znakiem zapytania. Niestety, związki czasem wymagają poświęceń jedno bądź obustronnych. Tylko co zrobić, kiedy obie strony są uparte i żadna nie chce pójść na kompromis? 

To zaskakujące, że kiedy dziecko w końcu postanowi się sprzeciwić członkom swojej rodziny, nagle zostaje zepchnięte na drugi tor. A wszystko tylko i wyłącznie dlatego, że w końcu postanowiło dążyć za własnymi marzeniami. Bez wątpienia każdy z członków rodziny musi zrozumieć, iż inna osoba nie przeżyje jego życia za niego. I każdy ma prawo robić to co lubi i kocha. Takie ciągłe narzucanie zrób to, zrób tamto tłamsi człowieka, sprawia, że zaczyna się on dusić we własnym ciele.

Autorka pokazuje nam życie wielopokoleniowe dzisiejszych rodzin. I przedstawia to w dosadny sposób, niczego nie ukrywając. Bywa, że to czego my pragniemy, nie zawsze podoba się innym. Bywa też i tak, że to co sobie zaplanujemy, nie zawsze nam wychodzi. Ale w życiu chodzi o to, by żyć chwilą dzisiejszą, nie robić zbytnich planów do przodu, bo one nie zawsze się realizują. A przede wszystkim nie kierować się tym, co narzucają nam inni, tylko podążać za głosem własnego serca. Nie pozwolić zrobić z siebie czyjejś marionetki.

- Naszym zadaniem jako rodziców jest pomaganie ci w unikaniu błędów. Od momentu, kiedy poznałeś tę dziewczynę, popełniasz jeden za drugim. Nie pasujecie do siebie, pod żadnym, absolutnie pod żadnym względem. Ona nie pasuje do nas. Czy ty tego nie widzisz? Julia jest ulepiona z zupełnie innej gliny. Delikatna, taktowna, stanowiąca doskonałe uzupełnienie dla ciebie…

Tak jak w poprzedniej części bohaterowie nie tracą na wartości, nadal są niezwykle barwni i życiowi. Mamy tutaj wiele zaskakujących zwrotów akcji i różne sposoby rozwiązywania problemów. Gwarantuję Wam, że niejednokrotnie będziecie zaskoczeni obrotem spraw.

A zakończenie? Wyprowadza czytelnika z równowagi, bo jak teraz ma doczekać się kontynuacji, nie wiedząc, jak potoczą się dalsze losy bohaterów?

Wszystko się zaczyna to powieść, w której mamy możliwość zobaczenia dzisiejszych problemów w rodzinach wielopokoleniowych. A życie to nie bajka, którą ktoś nam może podyktować, życie to my i nasze wybory. Zachęcam do przeczytania.

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję





środa, stycznia 09, 2019

"Dziewczyna z warkoczem" Agnieszka Jordan-Gondorek [PRZEDPREMIEROWO + PATRONAT]

"Dziewczyna z warkoczem" Agnieszka Jordan-Gondorek [PRZEDPREMIEROWO + PATRONAT]



 ➲ TYTUŁ  "Dziewczyna z warkoczem"

AUTOR Agnieszka Jordan-Gondorek

DATA PREMIERY 14.01.2019

WYDAWNICTWO  Replika

ILOŚĆ STRON 416




OCENA  6/6

OPIS





Czy rozwód może okazać się najlepszą rzeczą, jaka spotyka kobietę?
Krystyna Hrynkiewicz jest pewna, że jej świat się zawalił. Mąż, z którym od lat starali się o dziecko, pewnego dnia radośnie oświadcza, że zostanie tatusiem. Problem w tym, że mamusią nie jest Krystyna, tylko sprzedawczyni z mięsnego. Zrozpaczona Krystyna tylko dzięki ratunkowi przystojnego nieznajomego cudem unika śmierci pod kołami samochodu, nawet nie przeczuwając, że właśnie otwiera się nowy rozdział jej życia. Dla niej samej symbolicznym początkiem ma być wizyta w salonie fryzjerskim i pozbycie się długiego warkocza. Jakież jest jej zdziwienie, gdy zamiast znajomej fryzjerki, w drzwiach wita ją spotkany wcześniej przystojny nieznajomy.




MOJE ODCZUCIA

Główna bohaterka, Krystyna jest niezwykle wrażliwą kobietą. Właśnie dowiedziała się, że jej mąż ją zdradzał i zostanie tatusiem. Rozwodzi się i ogromnie cierpi. Wpadłaby pod koła samochodu, gdyby nie przypadkowy mężczyzna. I w tym momencie zaczyna się jej nowy rozdział życia, chociaż ona jeszcze o tym nie wie.

Przeczytałam książkę i nadal próbuję zebrać myśli w spójną całość. Muszę przyznać, iż debiut autorki wywarł na mnie niemałe wrażenie, a do tego wywołał ogrom emocji. Gdzieś od połowy powieści miałam praktycznie cały czas łzy w oczach. Ale to jest to, co kocham w powieściach najbardziej, gdy mogę odczuwać emocje bohaterów.

Krystyna to niezwykła kobieta, jednak nie czuje się spełniona, gdyż jej starania z byłym mężem o dziecko wciąż okazywały się niepowodzeniami. Była przekonana, iż jest bezpłodna i tego się trzymała. 

Zdrada to coś, czego nie toleruje żadna kobieta. No bo jak można komuś przysięgać wierność i uczciwość małżeńską, a później przyprawić rogi? Zdrada zawsze boli. Gdy kochamy, nie dopuszczamy do siebie nawet takiej myśli, że nasz partner mógłby nas zdradzić. A jednak, czasem los bywa okrutny. W takim momencie wściekamy się na partnera i cały otaczający nas świat, przeklinamy wszystkich facetów dookoła  i zarzekamy się, że w życiu nie zwiążemy się już z nikim. Ale… serce nie sługa, z nim się nie da dyskutować. Potrafi zawładnąć naszym ciałem, nie reagując na nasze protesty.

Kiedy jest się zranionym ciężko funkcjonować w normalnym świecie. Zazwyczaj nic nie układa się po naszej myśli, często nie zwracamy uwagi na najdrobniejsze szczegóły takie jak np. szyld zakładu. A później przychodzi wielkie zdziwienie. Mimo wszystko życie toczy się do przodu. Widocznie los tak chciał, by nasze życie potoczyło się właśnie tak, a nie inaczej. W końcu nic nie dzieje się bez przyczyny.

Autorka w swojej powieści porusza niezwykle życiowe problemy takie jak zdrada, złamane serce, problemy z zajściem w ciążę, czy też uczenie się od nowa zaufania do drugiej osoby. Co ciekawe, uświadamia nam, iż osoby, za którymi być może wskoczylibyśmy bez wahania do ognia, nie zawsze okazują się względem nas uczciwe. Miłość potrafi zaślepić, omamić, doprowadzić do tego, że po „trupach” dążymy do wyznaczonego sobie celu. Ale czy wszelkie kłamstwa i oszustwa są dla nas korzystne? Czy życie ze świadomością tego, iż nie postępujemy uczciwie, nie spłata nam w przyszłości jakiegoś figla?

Tam, gdzie są zyski, zawsze są jakieś straty. Każda decyzja jest obarczona kosztem alternatywnym.

Wykreowani bohaterowie są żywi, niemalże namacalni. To osoby, które borykają się z jakimiś problemami, starają się wyjść na prostą. To osoby, które chcą kochać i chcą być kochanymi. Niezwykle zżyłam się z Krystyną, której mocno kibicowałam, by szczęście w końcu i do niej się uśmiechnęło. Życie nie było dla niej łaskawe, dlatego trudno jej było zaufać po raz drugi i wcale jej się nie dziwię. Ale każdy z nas zasługuje na szczęście. No i Igor, zachwytów mnóstwo. Nie dość że przystojny to niezwykle czuły i troskliwy. Takiego mężczyzny można by tylko pozazdrościć. Chodź i jego przeszłość nie jest usłana różami.

Agnieszka Jordan-Gondorek posługuje się niezwykle lekkim piórem, widać, że włożyła wiele serca tworząc swoje postacie, które z całą pewnością są podobne do nas samych. Emocje czuć niemalże na każdej stronie powieści. Nie ukrywam, że nie raz i nie dwa uroniłam łezkę. I choć takie emocje w powieści zawsze mocno na mnie wpływają to nie zamieniłabym ich na nic innego. Jeśli autorka debiutuje z tak mocnym przytupem, to aż boję się pomyśleć co jeszcze wyjdzie spod jej ręki.

Zalewa mnie fala sprzecznych uczuć. Tęsknię za nim, ale równocześnie nie chcę się z nim spotkać. Nie potrafię udawać, że nic się nie stało. Nie zniosłabym myśli, że jestem tą trzecią, więc pora skończyć tę znajomość. Nawet jeśli przez to boli serce, a pod powiekami pieką łzy. Nie mam mu nic do powiedzenia.

Dziewczyna z warkoczem to historia o ludzkich zawirowaniach, o zdradzie, cierpieniu i ponownym odnajdywaniu własnego szczęścia. To historia, która na długo zapadnie w waszą pamięć i ogrzeje wasze serca. Pokaże, że każdy z nas ma prawo być szczęśliwym i cieszyć się w pełni życiem. Koniecznie przeczytajcie!

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję



wtorek, stycznia 08, 2019

"Odchudzanie zaczyna się w głowie. Odważona pyta i szuka odpowiedzi" Danuta Awolusi

"Odchudzanie zaczyna się w głowie. Odważona pyta i szuka odpowiedzi" Danuta Awolusi



TYTUŁ  "Odchudzanie zaczyna się w głowie. Odważona pyta i szuka odpowiedzi"

AUTOR Danuta Awolusi

DATA PREMIERY 18.04.2018

WYDAWNICTWO  Pascal

ILOŚĆ STRON 320




OCENA  4+/6

OPIS





Odważona.
Dziewczyna minus 70 kg powraca!

Zrzuciła kilkadziesiąt kilogramów. Nie był to jednak koniec walki o siebie i nowe, lepsze życie. Dziś Danuta Awolusi szuka odpowiedzi na trudne pytania:

Skąd się bierze nienawiść do ciała?
Jaką władzę ma nad nami jedzenie?
Jak zaakceptować siebie?
Czy można polubić aktywność fizyczną?
Gdzie znaleźć pomoc, kiedy odchudzanie nie wychodzi?

Rozmowy z gośćmi – psychologiem, modelkami Plus Size, czytelniczkami – składają się na prawdziwą i złożoną opowieść o tym, że odchudzanie zaczyna się w głowie.

Danuta Awolusi dzieli się również sprawdzonymi przepisami, które są dowodem na to, że zdrowe jedzenie to jeden z przyjemniejszych sposobów utrwalania wielkich zmian.



MOJE ODCZUCIA

Z Danutą Awolusi miałam okazję już się spotkać przy książce Odważona. Dziś po raz drugi stykam się z jej twórczością. Muszę przyznać, że po raz kolejny zrobiła na mnie dobre wrażenie.

Poradniki mają to do siebie, że zazwyczaj każą Ci zrobić tak czy tak, naciskają na ciebie. Tutaj jest całkiem odwrotnie, nie ma presji, wymuszania, lecz przyjemne podejście, zrób tyle ile możesz. I w tym momencie poradnika nie odstawiamy na półkę, nie wściekamy się, że coś nam nie wychodzi, lecz z zainteresowaniem przeglądamy go dalej.

W owej książce Autorka zaprasza do rozmowy ludzi, którzy mają „wiedzę, doświadczenie i historie.” Pokazują nam one, że człowiek może dobrze czuć się w każdym ciele.

Paula kocha modę i pokazuje Polkom, że kobiecość tkwi nie w kształtach, ale w głowie.

Ludzie często myślą, że odchudzanie to wykonanie iluś tam ćwiczeń, zażywanie jakiś tabletek wspomagających odchudzanie czy coś w tym stylu. Mało kto patrzy na to, że odchudzanie to przede wszystkim nasza psychika. Danuta Awolusi właśnie to stara się nam uświadomić. W swojej najnowszej książce zadaje trudne pytania, a zarazem stara się znaleźć na nie odpowiedź. Wiadomo, że na proces odchudzania składa się wiele czynników. Ale dla chcącego nic trudnego. Każdy może zawalczyć o swoje ciało, o to, aby dobrze czuć się we własnym ciele. Najlepszym tego przykładem jest sama autorka.

No dobrze, człowiek się odchudzi, zmieni się jego ciało, ale co zrobić, jeśli nie potrafi go zaakceptować? Jeśli źle się czuje w swoim chudszym ciele? O tym również jest tutaj rozmowa. To ważne, aby umieć napisać książkę tak, aby nie sprawiła, że czytelnik po przeczytaniu kilku stron ma ochotę ją odłożyć na półkę.


Czym dzisiaj jest jedzenie? Siłą, ale też nadal swego rodzaju zagrożeniem. W dużej mierze je oswoiłam, ale wciąż nie potrafię w pełni zapanować nad tym, ile dla mnie znaczy. Trochę wygląda to tak, jakbym mówiła o narkotyku, prawda? Nic dziwnego. Jedzenie jest moim narkotykiem.

Całość jest pięknie wydana, zawiera mnóstwo zdjęć i jest kolorowa. Już samo to sprawia, że czytelnik ma ochotę po nią sięgnąć. No i zawiera w sobie sporo przepisów z których może skorzystać każdy z nas. Ja z całą pewnością niedługo z któregoś skorzystam, bo one nęcą, kuszą i sprawiają, że człowiekowi na samą myśl o nich cieknie ślinka.



Odchudzanie zaczyna się w głowie  to ciekawy poradnik, w którym nie tylko autorka, ale i wiele innych ludzi opowiada nam o swoich doświadczeniach i przeżyciach. Dzięki tej pozycji, wielu z nas być może zmieni swoje podejście do ciała. Zrozumie, że tutaj też ważna jest nasza psychika. Zachęcam do przeczytania, gdyż naprawdę warto.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję





niedziela, stycznia 06, 2019

"Grzechy ojców" Ruth Rendell

"Grzechy ojców" Ruth Rendell



TYTUŁ  "Grzechy ojców"

AUTOR Ruth Rendell

DATA PREMIERY 02.10.2018

WYDAWNICTWO  Replika

ILOŚĆ STRON 287




OCENA  4/6

OPIS





Po tym, jak zmasakrowano toporem bezradną staruszkę w jej własnym domu, Herbert Painter, złota rączka pani Primero, został osądzony i skazany. Nadinspektor Wexford jest pewnien, że powieszono właściwego człowieka. Jednak wielebny Archery ma wątpliwości… ponieważ jego syn zamierza poślubić piękną, błyskotliwą córkę Paintera. Pomału, krok do przodu, zaczyna odkrywać tajemnice z przeszłości i dochodzi do konkluzji, że czasami zbrodnia rodzi zbrodnię…

Mieszając się w życie świadków, którzy wiele lat temu byli przesłuchiwani w sprawie o morderstwo pani Primero, budzi coś więcej niż duchy przeszłości.



MOJE ODCZUCIA

To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i muszę przyznać, że książka jakoś specjalnie mnie nie zachwyciła, ale również i nie zniechęciła. Wszystko zależy od gustu czytelnika.

Przeszłość ma to do siebie, że lubi do nas powracać w najmniej oczekiwanym momencie. Wiele lat temu Herbert Painter zamordował staruszkę, a dzisiaj jego córka chce poślubić syna pastora. Jak się domyślacie, jego rodzice nie są zadowoleni z takiego obrotu sprawy. Wielebny chce przeprowadzić własne śledztwo, aby dowieść jego niewinności, jednak im dalej brnie z przeszłość, tym więcej odkrywa faktów. Wydaje się zatem, że Wexford miał rację.

Ten moment powinien być dla niego ważny, moment, w którym po raz pierwszy ujrzał dom, w którym ojciec Tess popełnił – albo nie popełnił – swoją zbrodnię. Jego zmysły powinny być wyczulone, by chłonąć atmosferę, rejestrować szczegóły miejsca i odległości, które w swoim znudzeniu przeoczyła policja.

Muszę przyznać, że autorka napisała swoją powieść na dość wysokim poziomie. Nie brak tutaj rozlewu krwi, ciekawych zwrotów akcji oraz nietuzinkowych bohaterów. Wszystko jednak jest napisane z jak największym umiarem. Do tego nic nie jest tutaj przewidywalne do samego końca, no i napięcie, które autorka funduje swoim czytelnikom to coś co mi się podobało. Doskonała kreacja bohaterów, zwłaszcza ta psychologiczna intryguje odbiorcę z każdą kolejną stroną.

To powieść, którą jedni pokochają, a drudzy mogą przejść koło niej obojętnie. Akcja nie rozwija się jakoś błyskawicznie, niektórym może wydawać się nudna. Za to autorka zaciekawia swojego odbiorcę niezwykła fabułą śledztwa. Jeśli lubicie kryminały, to książka was zachwyci.

Grzechy ojców to kryminał, który dzięki swojej niezwykłej wyobraźni zabiera nas w głębię ludzkiej psychiki. Jeśli lubicie mrożące w żyłach opowieści, ta książka jest dla was.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



sobota, stycznia 05, 2019

"Przebiśniegi" Aleksandra Bzdzikot

"Przebiśniegi" Aleksandra Bzdzikot



TYTUŁ  "Przebiśniegi"

AUTOR Aleksandra Bzdzikot

DATA PREMIERY 18.06.2018

WYDAWNICTWO  Warszawska Firma Wydawnicza

ILOŚĆ STRON 96



OCENA  5/6

OPIS





Zbiór felietonów Przebiśniegi Aleksandry Bzdzikot, malarki, pisarki i felietonistki, jest jej literackim debiutem. W krótkich utworach autorka opisuje wyrwane z otaczającej ją rzeczywistości „skrawki”, obserwacje, refleksje nad naturą ludzką. Niczym tytułowe przebiśniegi przebijają się one przez granice ludzkiej natury, ukazując na krótką chwilę prawdziwe jej oblicze. Wachlarz emocji, skomplikowane relacje międzyludzkie, upływ czasu – to tylko nieliczne z tematów, które porusza Aleksandra Bzdzikot.
Pozycja obowiązkowa dla tych, którzy w codziennej bieganinie próbują się zatrzymać i dostrzec krótkie przebłyski istoty życia.



MOJE ODCZUCIA

Na co dzień raczej nie zdarza mi się sięgać po felietony. Jednak opis tej książki zaciekawił mnie na tyle, iż postanowiłam dać jej szansę.

Aleksandra Bzdzikot w swoich felietonach ukazuje egzystencję ludzkiego życia opartą na własnych doświadczeniach czy też obserwacji otaczających ją ludzi. Nie brak tutaj humoru, ale także i zagłębień dotyczących naszego własnego życia.

Smakujmy życie. Zresetujmy nasze zmysły. Doceńmy to, co możemy zobaczyć, zasmakować. Poczuć.

Prawda jest taka, że ludzie pragną być zbyt idealni, gonią za pieniędzmi, zapominając o radości dnia codziennego. Nie dostrzegają tych cennych, a jakże ulotnych chwil. Stosunki międzyludzkie nie zawsze są pozytywne, często jeden człowiek zazdrości czegoś drugiemu. Zdarza się, że ludzie nie potrafią okazywać sobie uczuć, zamykają się sami w sobie.

Autorka pisze również o przemijalności ludzkiej. Starość to coś, co spotka każdego z nas, często wiąże się to z chorobami i brakiem sił. Powinniśmy cieszyć się każdą daną nam chwilą, gdyż nigdy nie wiemy, kiedy nadejdzie nasz koniec. Powinniśmy spełniać marzenia, bo człowiek bez marzeń jest nikim. Chwile są ulotne, ale ważne, aby do końca spełniać własne pragnienia, czuć satysfakcję z wykonywanych zadań, umieć cieszyć się z najmniejszych drobnostek.

Walizka jest metaforą życia. Ważny jest bowiem bagaż emocjonalny, nie fizyczny. To co, będzie nas ogrzewało w zimowe wieczory, to wspomnienia, wrażenia z otwarcia kolejnego okna na świat, a nie to, w ile atrakcyjnych szmatek udało nam się ubrać. W dwóch walizkach – pierwszej, która jest naszym życiem oraz drugiej – tej służącej do pakowania, nie ma miejsca na utracone korzyści. Zaś na lukier z podróży – jak najbardziej tak!

To co, chwyta za serce to spostrzeżenia autorki na temat ludzi. Wygląda na to, że mało kto ma oczekiwania wobec siebie, ludzie raczej skupiają się na tych względem innych. Nie dostrzegają radości chwili, nie cieszą się z drobnostek, gdyż są zbyt skupieni na problemach dnia codziennego. A życie ludzkie każdego dnia ucieka im przez palce. Ono nie będzie trwać wiecznie, kiedyś się skończy. Jest też grupa ludzi, którzy jednak potrafią cieszyć się najmniejszymi drobnostkami, zauważać to, o czym inni zapominają. To ludzie, którzy kierują się w swoim życiu sercem, robią to na co mają ochotę i czerpią z tego radość.

Żegluj i nie zatrzymuj się. Znajdziesz swoją przystań, nawet jeśli jedyne, co pozostanie z twojego statku, to kawałek drewna unoszący  się na wodzie z tobą na powierzchni.

Przebiśniegi to niezwykle refleksyjne felietony, które pomogą nam spojrzeć inaczej na pewne aspekty życia. Nauczą nas, że w życiu nie można gonić tylko za gotówką, lecz należy czerpać z niego pełnymi garściami. Zachęcam do przeczytania.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję




piątek, stycznia 04, 2019

"Przeczucia" Lena Klimka

"Przeczucia" Lena Klimka



TYTUŁ  "Przeczucia"

AUTOR Lena Klimka

DATA PREMIERY 19.06.2018

WYDAWNICTWO  Warszawska Firma Wydawnicza

ILOŚĆ STRON 165




OCENA  2+/6

OPIS





Przeczucia to książka o pierwszej miłości. Elżbieta Górska, główna bohaterka, w przeddzień rozpoczęcia nauki w liceum przeprowadza się wraz z całą rodziną do nowego miasteczka. Już pierwszego dnia roku szkolnego poznaje Emilię – pozornie będącą zupełnym jej przeciwieństwem. Choć szybko zaprzyjaźniają się, wkrótce ich relacja zostaje wystawiona na ciężką próbę – w życiu Emilii pojawia się pewien chłopak…

Tytułowe Przeczucia to przeczucia przez duże „P”. Zdarzają się Elżbiecie dość często i zazwyczaj sprawdzają się w stu procentach. Związane są z ludźmi, ale także z wydarzeniami, w których ona sama bierze udział. Elżbieta nie wie, skąd się biorą. Prawdopodobnie z niewytłumaczonej (a może niewytłumaczalnej) intuicji…

Książka Przeczucia jest autorskim debiutem Leny Klimki.



MOJE ODCZUCIA

Cóż, nie zawsze każda książka musi zachwycać czytelnika. Jednych coś zachwyca, kiedy drugich nie bardzo. I tak jest w moim przypadku. Książka nie wywarła na mnie jakiś większych wrażeń. Jedyne co spowodowała to lekką nostalgię do czasów szkolnych.

Główna bohaterka, Elżbieta Górska to można by powiedzieć „idealna” licealistka. Jest punktualna, nie zna w swoim słowniku brzydkich słów, a do tego posiada przeczucia, którymi kieruje się w życiu. Cóż, można posiadać jakieś przeczucia, ale nie praktycznie na każdym kroku. Do tego uczennica, który nigdy nie mówi nic brzydkiego? To raczej nierealne.

Dzień przed rozpoczęciem nauki przeprowadza się do nowego miasteczka. W szkole poznaje Emilię, która jest jej kompletnym przeciwieństwem. Zaczynają się przyjaźnić, choć jak się później okaże „nie wszystko złoto co się świeci”.

Kasia dała mi do myślenia. Miała rację, mówiąc o tym dawaniu siebie w całości. Taka już byłam – ostrożna w zawieraniu przyjaźni, ale kiedy już komuś zaufałam, była to przyjaźń bezwarunkowa.

W opisie napisano, że to książka o pierwszej miłości. Dla mnie nie było to jakoś zbytnio widoczne, owszem coś się pojawiło, jednak więcej tutaj przyjaźni, niż owej miłości. Bohaterów nie za dużo, do tego jacyś mdli. Styl autorki też nie przypadł mi do gustu. Język mało rozbudowany, powieść nie wciąga w swój świat. Zabrakło tutaj momentów, dzięki którym moje serce szybciej by przyspieszało. Książka jest dość przewidywalna, brakuje jakiegokolwiek zaskoczenia.

Przeczucia to książka, która sprawi, że powrócimy myślami do czasów liceum, do wydarzeń związanych z tamtym okresem. Mnie osobiście nie porwała, ale może z Tobą będzie inaczej?

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger