sobota, stycznia 18, 2020

"Kolory ognia" Alksandra Galert [PATRONAT MEDIALNY]

"Kolory ognia" Alksandra Galert [PATRONAT MEDIALNY]



TYTUŁ  "Kolory Ognia"

AUTOR Aleksandra Galert

DATA PREMIERY 06.12.2019

WYDAWNICTWO  AlterNatywne

ILOŚĆ STRON 462




OCENA  5/6

OPIS





Po przejęciu władzy przez nieudolnego uzurpatora stolica Artanu – Fene – staje się miejscem ponurym, podupadłym i skostniałym. Pozostaje jednak względnie spokojna, co przynosi mieszkańcom odrobinę upragnionego wytchnienia. Niestety tylko do czasu, kiedy w mieście nie pojawia się tajemnicza karawana z odległych i mrocznych zakątków królestwa, a po wąskich uliczkach nie zaczynają kręcić się podejrzane postaci, za którymi kroczy śmierć. Wówczas w okolicy przestaje być tak bezpiecznie i nawet Wieczny Ogień, który dotąd był opoką dla mieszkańców, ujawnia swoją niszczycielską naturę.
Wychowanka maga, Larina, żeby ratować życie, jest zmuszona uciekać z miasta. Ponadto jej opiekun i namiastka rodziny, Eren, wpada w poważne tarapaty i trzeba wyruszyć mu na ratunek. Larina od dawna marzyła o dalekich podróżach, ale wyobrażała je sobie zupełnie inaczej. Jej marzenia nie uwzględniały obecności asa synów i czarnoksiężników
Na szczęście dziewczynie towarzyszy dwójka oddanych przyjaciół i Kot. Kot, bez którego cała historia mogłaby się potoczyć zupełnie inaczej.
Lecz czy w tych mrocznych czasach jest jeszcze szansa na to, że kiedyś powróci legendarna Księżniczka Światła i przywróci światu ład i harmonię?



MOJE ODCZUCIA

Kolejny debiut przed wami, któremu mam przyjemność patronować medialnie i który miło mnie zaskoczył. Powieści fantasy to powieści, które pozwalają nam się przenieść na jakiś czas w świat, w którym wszystko jest możliwe, można spotkać nadludzkie postacie i które potrafią nas wprost zaczarować. I tak właśnie jest z tą powieścią. Zaczęłam czytać i po prostu przepadłam na dłuższy czas.

Larina to dziewczyna, która nie zna swojej przeszłości, nie ma pojęcia kim są jej rodzice, ani skąd pochodzi. Zbytnio się jednak tym nie interesuje. Żyje u boku Dziadka oraz Maga Erena, którzy tworzą namiastkę jej rodziny. Żyję w Fene, mieście szarym i w miarę spokojnym do czasu, aż nie przyjeżdża tam karawana, i czarne postaci zaczynają mordować młode bezbronne dziewczyny szukając Księżniczki. Larina zmuszona jest opuścić miasto, by ratować siebie, a także by odnaleźć zaginionego Erena. W drogę z nią ruszają jej dwaj przyjaciele Samuel i Ithen. Po drodze spotka ich wiele przygód. Czy uda im się odnaleźć Erena, a przede wszystkim przywrócić dawny spokój w Fene?

Czuła się zagubiona. Przez te wszystkie doznania niemal zapomniała o problemach i celu ich podróży. Miała wrażenie, jakby ktoś żonglował nią pomiędzy znanym i nieznanym, pięknym i niezrozumiałym, nowym i starym. Gdy jedno ją zachwycało, za moment co innego powodowało wzburzenie. Gdy temu mogła przyglądać się godzinami, innemu nie chciała poświęcić więcej niż jedną chwilę. Jej wyobraźnia szalała, umysł tonął w morzu kształtów i kolorów, a wszystkie teorie były niczym węże morskie pożerające resztki jej zdrowego rozsądku.

Zazwyczaj w historiach tego pokroju głównym bohaterem jest chłopak/mężczyzna, tutaj jest to dziewczyna i uważam to za duży plus tej powieści. Larina jest na pozór zwykłą dziewczyną, bo tak naprawdę nie wie jakie drzemią w niej moce. Na ogół to twardo stąpająca po świecie dziewczyna, choć tak naprawdę w środku jest kruchą dziewczyną. Czy odnajdzie w sobie dość siły, by walczyć z Czarnoksiężnikami? Czy uratuje wszystkich tych na których jej zależy?

Aleksandra Galert stworzyła niezwykłą, magiczną i hipnotyzującą powieść obok której nie sposób przejść obojętnie. Ogrom tutaj dziwnych, niespotykanych postaci, w których drzemią różne intencje. Jedne z nich są złe, drugie dobre, ale każda z nich została dobrze wykreowana na swój styl. W tej powieści spotkamy ogrom postaci, a każda z nich będzie się przyczyniała do dalszej podróży Lariny. Nieodłącznym elementem powieści jest postać Kota, który ogrywa tutaj znaczącą rolę i dodaje całej powieści smaczku. Znika i pojawia się w odpowiednich momentach, broni swojej pani i potrafi być niezwykle przebiegły. To dzięki niemu niejednokrotnie nasi bohaterowie ustrzegą się od złego.

Podróż Lariny i jej przyjaciół jest niezwykle emocjonująca. Kiedy wydaje się, że Lar wychodzi już na prostą i zmierza ku celu, nagle wpada w kolejne tarapaty i zawirowania. Dzięki temu akcja powieści nabiera większej dynamiki. Jesteśmy ciągle w ruchu, ciągle coś się dzieje i nigdy nie wiadomo z której strony zaatakują złe moce. Niezwykle ważnym elementem tej powieści jest przyjaźń i oddanie, które widać na każdym kroku. Nasza bohatera otacza się grupą ludzi, którzy za wszelką cenę są w stanie ją chronić, nawet jeśli mieliby to przypłacić własnym życiem. Nie obędzie się oczywiście bez chwil zwątpienia i poddania, bo przecież ile w stanie jest znieść jeden człowiek?

Główną rolę odegra w powieści ogień i jego różne oblicza. Choć wielokrotnie ogrywa istotną rolę w życiu, to również potrafi być niezwykle niebezpieczny.

Ogień to siła i żywioł, których my, zwykli śmiertelnicy, nie zdołamy objąć rozumem.

Autorka posługuje się niezwykle lekkim i przyjemnym, a przede wszystkim zrozumiałym językiem. Całość czyta się płynnie. Nie brak tutaj emocji bohaterów, które momentami odczuwamy na własnej skórze. Cała historia łączy się w jedną spójność, nie mamy tutaj jakiś zbędnych, nużących fragmentów, które mogłyby zniechęcić nas do dalszego czytania. Uważam, że to dobry debiut i już czekam na kolejne powieści autorki.

Kolory ognia to historia, która przeniesie nas w świat pełen czarnych postaci, magii i zaklęć. Wspólnie z bohaterami odbędziemy niejedną przygodę z której nie zawsze uda się wyjść obronną ręką. Myślę, że zwolennicy powieści fantasy będą zachwyceni. Gorąco polecam.


Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję



piątek, stycznia 17, 2020

Autorzy o zwierzętach - Natalia Nowak-Lewandowska

Autorzy o zwierzętach - Natalia Nowak-Lewandowska


Natalia Nowak-Lewandowska Kiedyś recenzentka, dzisiaj pisarka, z zawodu psychoterapeuta dziecięcy. Autorka licznych powieści obyczajowych, m.in. Pozorność i Wybór M. Na co dzień – rozkochana w prozie brytyjskiej mama i opiekunka szczekających czworonogów. W czasie wolnym praktykuje jogę. Lubi snuć opowieści, a jeszcze bardziej – ich słuchać.



1. Czy wyobraża Pani sobie życie bez zwierząt?

Nie jest łatwo ;) Nawet jak miałam jakieś przerwy pomiędzy jednym, a drugim zwierzęciem, to zawsze mi ich brakowało.

2. Ile zwierząt miała Pani w swoim życiu?

Nie jestem w stanie policzyć, szczególnie w przypadku rybek ;) Były w moim życiu psy, chomiki, myszki, szczur, rybki i żółwie lądowe.

3. Zwierzę jest dla mnie…

Trochę jak trzecie dziecko, tylko na szczęście mniej mówi.



4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pani zdanie na ten temat?

Nie wiem, czy mają duszę, to trochę dla mnie religijne podejście. Dla mnie z pewnością czują, współodczuwają, okazują emocje, złe samopoczucie czy radość, zupełnie jak człowiek, tylko na miarę swoich możliwości.

5. Co sądzi Pani o Fundacjach ratujących zwierzęta?

Pomijając afery, które czasem są ich udziałem, większość robi coś bardzo dobrego dla zwierząt. Współpracowałam z jedną, miałam też psy przeznaczone do adopcji jako dom tymczasowy, jeden z takich psów został u mnie do swojego końca - starsza, schorowana suka, z depresją, która większość życia spędziła w schronisku. Cudowny pies, ale nieadopcyjny, bo wiek, stan zdrowia, nieokreślona rasa. A my lubimy to, co ładne i zdrowe.

6. Załóżmy, że jest Pani świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pani reaguje?

Byłam, w różnych sytuacjach, niestety często reaguję spontanicznie, nie myśląc o konsekwencjach dla siebie. Kiedyś usłyszałam potworny skowyt, wyjrzałam przez okno i w tej samej chwili już zbiegałam po schodach z szóstego piętra. Pit bull trzymał w szczękach łapę foksteriera. Oczywiście ludzi było pełno, i jedynymi reakcjami był wrzask, obelgi w kierunku właściciela pit bulla, który próbował uspokoić własnego psa, oraz wylanie wiadra wody na psy, a następnie… uderzenie psa tym wiadrem w głowę. Mój wrzask na to był chyba głośniejszy niż skowyt foksteriera. Pomijając już głupotę i bestialstwo tego człowieka, z pewnością nie spowodowało to spadku adrenaliny u psa i poluźnienia zacisku. W końcu, wkładając psu ręce do pyska, wspólnie z właścicielem uwolniliśmy biedaka. Oczywiście po fakcie doskonale wiedziałam, że wybrałam najgorszą z możliwych opcji, ale wtedy o tym nie myślałam.

7. Pani ulubione zwierzę to?

Psy oraz żółwie lądowe. Jeśli rasowe, to dogi niemieckie oraz labradory, ale większość moich psów było w bliżej nieokreślonej rasie. Natomiast wszystkie żółwie zawsze nosiły jedno imię – Zygmunt, nawet jeśli okazywało się po czasie, że były samicami.

8. Jakie zwierzę według Pani byłoby najlepszym bohaterem książki?

W trylogii Teoria gier jest czarny labrador, którego pierwowzorem był mój pies, Leon, ale tak naprawdę każde zwierzę może być bohaterem filmu czy książki. To wdzięczne i mądre stworzenia.



9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pani?

Z pewnością są bardzo oddane człowiekowi, nawet, kiedy człowiek je krzywdzi, one nadal kochają. Trochę to toksyczne, ale to są właśnie psy. Stworzone dla człowieka, dlatego dobrze by było, gdyby człowiek odpłacał się im tym samym, a przynajmniej zastanowił się dwa razy przez zakupem ślicznego szczeniaczka, czy choć w części odda psu to, co on daje jemu.

10. Jakie zwierzę według Pani jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?

Każde, a najbardziej moje, bo je kocham i… są moje ;)


Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas. 


czwartek, stycznia 16, 2020

"Nierozłączni" Katarzyna Mak [PATRONAT MEDIALNY]

"Nierozłączni" Katarzyna Mak [PATRONAT MEDIALNY]



TYTUŁ  "Nierozłączni"

AUTOR Katarzyna Mak

DATA PREMIERY 21.01.2020

WYDAWNICTWO  Videograf SA

ILOŚĆ STRON 368




OCENA  4/6

OPIS





Zapytani o definicję miłości często odpowiadamy, że to najpiękniejsze i najbardziej niewiarygodne uczucie, które bez naszego przyzwolenia może zawładnąć naszym sercem. Trzeba jednak pamiętać, że nie wiążą się z tym tylko uniesienia na miarę Mount Everestu czy same przyjemności… Miłość, która połączyła Antka i Mię, zachwyca niczym ukwiecona łąka latem. Jednak uczucie tych dwojga zupełnie jak płatki polnych kwiatów może mieć również krótki termin ważności. Kiedy tylko pojawiają się pierwsze problemy, pozornie silne i niezachwiane fundamenty nagle mogą runąć jak domek z kart.
Mia po raz kolejny zmierzy się z własnymi słabościami, próbując poradzić sobie z rozczarowaniem, kłamstwem, a w efekcie złamanym sercem. Czy wybaczy zdradę i niedomówienia, które z dnia na dzień spadną na jej wątłe ramiona, nie pozostawiając cienia nadziei na lepsze jutro?
Antek znów zostanie wystawiony na próbę i tym razem wszystko wskazuje na to, że nie będzie w stanie udźwignąć nadmiaru emocji, które nim zawładną. Czy zdoła wybaczyć ukochanej kobiecie to jedno zdanie, którego nie spodziewał się usłyszeć z jej ust: „Już cię nie kocham”?
Para znana z dwóch poprzednich części cyklu Między nami miłość (Niepokorna i Nieuchwytny) będzie musiała udowodnić, że rzeczywiście są… nierozłączni i nie umieją bez siebie żyć. Czy nie wyrzekną się miłości w imię urażonej dumy, braku zaufania lub miłosnego zawodu, który być może okaże się podłą intrygą? Czy Mia zdoła wybaczyć Antkowi jego chwile słabości, a on zapomni jej brak wiary, który w istocie doprowadził do rozpadu ich związku? Czy znajdą lekarstwo na małżeńskie problemy i uda im się uratować niepowtarzalny związek, który z takim zaangażowanie budowali?




MOJE ODCZUCIA

Ogromnie byłam ciekawa jaki los zgotuje naszym bohaterom Katarzyna Mak w ostatnim tomie swojej trylogii. Tym bardziej z wielką chęcią przystąpiłam do czytania tejże powieści. I muszę Wam powiedzieć, że autorka namieszała, oj namieszała w życiu Mii i Antka.

Związek Antka i Mii jest niezwykle wybuchowy, wystarczy jedno nieporozumienie i wszystko wali się jak domek z kart.
Kiedy Mii w końcu udało się odzyskać swojego Antka, na horyzoncie znowu pojawiły się zdarzenia, które zachwiały jej wiarą w swojego partnera, w efekcie czego postanowiła się od niego uwolnić wyjeżdżając, a później składając pozew rozwodowy. Antek jest rozczarowany i kompletnie nie ma pojęcia dlaczego tak się stało, co było tego przyczyną. Na swojej drodze spotykać będą się wielokrotnie, ale za każdym razem ich spotkanie kończyć będzie się jakimś nieporozumieniem. Czy w końcu odnajdą spokój i dawne szczęście mając siebie u boku?

Jednego byłam pewna – czasami miłość to naprawdę za mało, by dwoje kochających się ludzi mogło być ze sobą.

Muszę przyznać, że ostatni tom to istny rollercoaster emocjonalny zarówno dla naszych bohaterów jak i dla nas czytelników. Akcja toczy się płynnie, tutaj ciągle coś się dzieje, a więc nie mamy kompletnie czasu na jakąkolwiek nudę. Miłość i uczucie naszych głównych bohaterów wielokrotnie zostanie wystawione na próbę. Ale przez ich obustronny brak wysłuchania tej drugiej strony, wciąż nie będą mogli dojść do porozumienia. Zarówno jedno jak i drugie skrywa jakieś tajemnice, która jak wiadomo, prędzej czy później wyjdą na jaw. Czy oboje zdołają wybaczyć sobie nawzajem? Czy ich miłość ma szansę na dalsze rozwijanie się?

Antek i Mia są zachwiani emocjonalnie. Jedno z drugim nie mogą się zdecydować czego chcą. Oboje czują się zranieni i nie chcą odpuścić. Brak u nich właściwej komunikacji co doprowadza do kolejnych rozstań. Właśnie dlatego powtarzam, że w miłości niezwykle ważne jest, aby słuchać siebie wzajemnie. Najgorsze co możemy zrobić, to ocenić tę drugą połówkę po czynach, nie pozwalając się jej wytłumaczyć. Niestety nie zawsze wszystko co widzimy i sami interpretujemy, w rzeczywistości takim jest. Czasem oceniamy kogoś, wcale nie poznając jego wersji i tym go krzywdzimy. Tak już mamy, że nasze oczy przyjmują wszystko co widzą. Bo tak łatwiej, bo po co słuchać swojego partnera i jego tłumaczeń, skoro swoje widzieliśmy. Właśnie w taki sposób dochodzi najszybciej do niepotrzebnych nieporozumień.

Tak jak wspominałam dużo się tutaj dzieje, nie zabraknie też chwili grozy, którą zafundowała nam autorka. Nasi bohaterowie wcale nie będą mieli sielankowego życia usłanego różami. Będą musieli zawalczyć o własne przekonania i o miłość. Prawdziwa miłość jest w stanie przetrwać wszystko, ale czy jest w stanie wszystko wybaczyć?

- Miłość jest ślepa. Bywa też nieprzewidywalna do tego stopnia, że jesteśmy dla niej w stanie robić przeróżne rzeczy, a nawet szaleństwa, które nierzadko kłócą się z naszymi marzeniami i przekonaniami.

Przyznaję, że zachowanie Antka i Mii momentami mnie drażniło, gdyż zachowywali się jak dzieciaki. Jak on chciał to ona nie chciała. Jak ona chciała, to on nie chciał. Myślę, że zabrakło tutaj osoby, która porządnie by nimi wstrząsnęła i kazała im się opamiętać w końcu. Niemniej była to całkiem przyjemna lektura.

Nierozłączni to historia, która pokazuje jak ważne jest, aby w miłości nie oceniać po czynie, a zawsze wysłuchać drugiej strony. To także historia, która pokazuje co jesteśmy w stanie zrobić, aby nie utracić ukochanej osoby. Emocje gwarantowane. Gorąco polecam!



Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Autorce oraz


środa, stycznia 15, 2020

Zapowiedź patronacka "Ja ciebie mocniej" Gosia Lisińska

Zapowiedź patronacka "Ja ciebie mocniej" Gosia Lisińska

PREMIERA: 15.02.2020




Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Ja ciebie mocniej Gosi Lisińskiej. 


⇘⇙


Kiedy wydaje ci się, że masz wszystko i naraz tracisz grunt pod stopami...


Jasiek zdobywa miłość swego życia, ale czy zdoła ją utrzymać? Czy potrafi oprzeć się pokusom? I czy miłość wystarczy, by odbudować to, co wydawało się utracone?


Wróć do Tychów, by poznać losy brata Karoliny, przebojowej bohaterki Świateł w jeziorze, i kolejny raz zakochać się w tym mieście.


⇗⇖


wtorek, stycznia 14, 2020

"Wyprawa Endoasa" Anna Gibasiewicz

"Wyprawa Endoasa" Anna Gibasiewicz



TYTUŁ  "Wyprawa Endoasa"

AUTOR Anna Gibasiewicz

DATA PREMIERY 07.07.2019

WYDAWNICTWO  Anna Gibasiewicz

ILOŚĆ STRON 56




OCENA  6/6

OPIS





Wyprawa Endoasa jest kontynuacją Baśni o perle. Obok starych bohaterów pojawiają się
nowi. Dawny poławiacz pereł wyrusza w swoją podróż. Będzie ona trudna i niebezpieczna.
Podczas jej trwania Endoas przeżyje wiele przygód i spotka różnych ludzi. Czy zaprzyjaźni
się z nimi? Czy uda mu się spełnić misję, z jaką wyprawił go król Atin? Ta niewielka
książeczka pokazuje siłę przyjaźni, wierności, oddania i poświęcenia dla drugiego człowieka.
Jest z pewnością dobrą lekturą zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Autorskie wydanie!




MOJE ODCZUCIA

Wracamy do losów bohaterów z Baśni o perle. Tym razem skupiamy się na podróży Endoasa, który ma misję do wypełnienia nadaną mu przez samego króla Atina. Jego wyprawa wcale nie będzie łatwa, ale on nie będzie miał zamiaru się poddawać. Jego wierność względem swojego pana mu na to nie pozwoli. Czy zatem dobrnie do celu podróży i wypełni wolę Atina?

Anna Gibasiewicz po raz kolejny pozytywnie mnie zaskakuje w swojej niewielkich rozmiarów historii. Już od samego początku czytając przeniosłam się w głąb powieści i wspólnie towarzyszyłam Endoasowi w czasie jego wyprawy, mocno zaciskając kciuki, by mu się udało. Myślę, że każde dziecko słuchające tej baśni zrobiłoby to samo.

Endoas to wierny poddany swego króla. Jest dzielny, nie poddaje się w trudnych sytuacjach, zawsze szuka jakiegoś wyjścia. Przyjaźń ma dla niego ogromne znaczenie, dlatego nie przerywa swojej podróży pomimo trudności. Podczas jej trwania napotyka różnych ludzi, którzy okazują mu zrozumienie i oferują pomoc.

Autorka w swojej książeczce pokazuje czytelnikowi, jak ważna jest w życiu przyjaźń, wierność i oddanie. Myślę, że udało jej się to przedstawić w 100 %. W naszym życiu te wartości również powinny być niezwykle ważne. Czytając historię Endoasa, można by zadać sobie pytanie: jak ja postąpiłabym na jego miejscu? Czy nie odpuściłabym dalszej wyprawy przy pierwszej trudności? Czy byłabym w stanie się poświęcić w imię przyjaźni? Czy to wszystko jest tego warte?
Każdy z nas może zadać sobie takie pytanie. Moim zdaniem to wszystko jest warte świeczki, gdyż właśnie w takich momentach możemy się przekonać, kto jest naszym prawdziwym przyjacielem, a kto tylko go udaje.

Nasłuchujcie wtedy szeptu własnego wnętrza, rozważajcie i rozstrzygajcie, co dobre, a co złe. Zawsze idźcie za tym, co dobre, unikajcie wszelkich pozorów zła. Pokój, który będziecie mieć w sobie stanie się wskazówką do tego, co należy dalej czynić. Każdy z was musi sam rozstrzygnąć, czemu powinien się poświęcić i co dla niego jest najlepsze. Jeśli jednak czasem uznacie, że potrzebujecie porady, nie bójcie się o nią pytać tych, których los postawi wam na drodze, a którzy będą dla was życzliwi i dobrzy. Musicie też nauczyć się odróżniać tych, którzy chcą waszego dobra od tych, którzy chcieliby waszej zguby. – Po chwili dodał bardzo wyraźnie. – I pamiętajcie, nigdy nie szukajcie szczęścia kosztem innych.

Ta niepozorna książeczka zawiera w sobie ogrom dobrych wartości. Pokazuje, że zawsze warto pomagać, bo dobro które czynimy wróci kiedyś i do nas samych. Ten kto ma serce pełne miłości jest w stanie przygarnąć pod swoje skrzydła każdego potrzebującego. Gdyby prawdziwy świat byłby podobny do tego przedstawionego w tej historii, zdecydowanie miałby w sobie mniej zła, a więcej dobra. Pomaganie jest ważne, sami nie wiemy kiedy możemy takiej pomocy potrzebować.
Spotkamy się tutaj ponownie również z Elwiką, którą w poprzedniej części poznaliśmy najpierw jako samolubną, a dopiero później obserwowaliśmy zachodzące w niej zmiany. W tej części nikt nie jest jej obojętny, martwi się o swoich bliskich, i chce nieść wszystkim pomoc.

Wyprawa Endoasa to książka, która pokazuje nam siłę prawdziwej przyjaźni, wierność jakiej może oczekiwać każdy z nas, oddania, którego nie powinniśmy się obawiać oraz poświęcenia dla drugiej osoby, które otwiera nasze serce na krzywdy innych. To historia idealna dla każdego malca i dorosłego. Gorąco polecam.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorce.

poniedziałek, stycznia 13, 2020

"Wilcze kobiety" Hanna Greń [PATRONAT MEDIALNY]

"Wilcze kobiety" Hanna Greń [PATRONAT MEDIALNY]



TYTUŁ  "Wilcze kobiety"

AUTOR Hanna Greń

DATA PREMIERY 14.01.2020

WYDAWNICTWO  Replika

ILOŚĆ STRON 352




OCENA  5+/6

OPIS





Wilki zniknęły tak nagle, jakby rozwiały się w powietrzu, i gdyby nie ślady łap, wyraźnie widoczne na gładkiej powierzchni śniegu, gotowa by uznać ich widok za halucynację.

Komisarz Daniel Laszczak i komisarz Roman Then pracują nad zdekonspirowaniem przestępczej grupy działającej w Bielsku-Białej. Jej szef czeka już w areszcie na rozprawę, jednak dowody, które policjanci zebrali przeciwko niemu, mogą się okazać niewystarczające. Tym bardziej teraz, kiedy jeden z ich głównych świadków został brutalnie zamordowany, a drugi – Una, była kochanka gangstera – zniknął. Co więcej, wszystkie ślady wskazują, że to właśnie Una zamieszana jest w morderstwo – miała motyw oraz okazję do zemsty, kto by z niej nie skorzystał? W dodatku w Wiśle policjanci trafiają na ciało kolejnej ofiary, która przed śmiercią była bestialsko torturowana. Czy zimna, ukrywająca emocje Una naprawdę jest aż tak bezwzględna, aby jeden po drugim pozbywać się tych, którzy jej zagrażają?

Kolejny tom kryminalnego cyklu W Trójkącie Beskidzkim!




MOJE ODCZUCIA

Jeśli szukacie książki, w której akcja powieści przeprowadzona jest w doskonały, niezanudzający sposób, to dobrze trafiliście. Tutaj nie ma czasu na nudę, gdyż ciągle coś się dzieje i akcja toczy się do przodu. Do tego niebanalne postacie, które albo zyskają waszą sympatię, albo nie.


Las znam, seks lubię, przyszła jej nagle na myśl puenta dowcipu o Czerwonym Kapturku, i zaraz zachichotała cichutko, rozbawiona absurdalnością skojarzenia. Wilki chyba poczuły się zgorszone jej zachowaniem, gdyż zniknęły tak nagle, jakby rozwiały się w powietrzu, i gdyby nie ślady łap, wyraźnie widoczne na gładkiej powierzchni śniegu, gotowa by uznać ich widok za halucynacje.

Komisarze Laszczak i Then próbują odkryć, kto stoi za przestępczą grupą działającą w Bielsku-Białej. Nie mają wystarczających dowodów, by móc przyszpilić jej zatrzymanego szefa. W między czasie zostaje zamordowany ważny świadek, a wszystko wskazuje na to, że za zabójstwem stoi Una, która również jest świadkiem. Tylko czy kobieta, która wykazuje się niezwykłym opanowaniem i strachem byłaby zdolna zabić?

Bohaterowie wykreowani poprzez autorkę są osobami naturalnymi i bardzo realistycznymi. Czytelnik bez problemu może odkryć ich emocje i zagłębić się w ich psychice. Nie są to osoby idealne, bo niektóre z nich choć wydają się normalnymi, to pod maską skrywają całkiem inne osobowości. Ale tak bywa w świecie, w którym każdy rządzi się swoimi prawami. Moją sympatię zdobyła Una, która choć drobna i krucha, to w rzeczywistości wykazywała się niezwykłym opanowaniem i odwagą. Moją niechęć natomiast od samego początku budził Pastor, który od razu wydał mi się człowiekiem fałszywym.

Hanna Greń doskonale dba o fabułę w swojej powieści. W istotny sposób przedstawia nam pracę policjantów i to, że nawet w takim kręgu znajdą się osoby, które są skorumpowane. Niestety, w dzisiejszym świecie nie można ufać każdemu, bo nawet wśród najbliższego otoczenia może znaleźć się ktoś, kto zdradzi. Razem z bohaterami brniemy przez szlak, który ma nas doprowadzić do morderców, którzy są pozbawieni wszelkich skrupułów, bo nie dość, że zabijają to jeszcze okaleczają te ciała w okrutny sposób. Oczywiście, autorka dba o to, byśmy za szybko nie rozwiązali tej zagadki, bo co to za przyjemność, żeby już w pierwszej części książki rozwikłać wszelkie nurtujące nas zagadki. Tutaj autorka to stara nas się naprowadzić na jakiś trop, to znowu wodzi nas za nos. Nie ma problemu z tym, żeby wywołać u czytelników napięcie.

Język autorki bez trudu wprowadza nas w trans czytania, przez co nie mamy ochoty odłożyć książki na bok nawet na chwilkę. Chęć rozwikłania tajemniczych morderstw bierze górę nad całym rzeczywistym światem. Nie brak tutaj również specyficznego poczucia humoru autorki, przez co powieść jeszcze bardziej zyskuje w moich oczach.

Należy zapamiętać jedno, prawda zawsze, prędzej czy później wyjdzie na jaw. Kłamstwo ma krótkie nóżki. Nawet przestępca, któremu wydaje się, że jest nieuchwytny, w końcu zostaje przyłapany i przyjdzie mu zapłacić za wyrządzone krzywdy. Nie sposób nie wspomnieć o okładce, która aż hipnotyzuje wzrok i sprawia, że mamy jeszcze większą ochotę sięgnąć po powieść.

Wilcze kobiety to świetnie poprowadzona fabuła, narastające napięcie i bohaterowie, z którymi aż chce się brnąć do przodu. Ironiczne poczucie humoru i świetny styl, nic tylko zachęcają do przeczytania. Więc i ja pragnę Was do tego zachęcić, gdyż naprawdę warto.


Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję



niedziela, stycznia 12, 2020

Zapowiedź patronacka "Cień zbrodni" Edyta Świętek

Zapowiedź patronacka "Cień zbrodni" Edyta Świętek

Premiera: 11.02.2020


Jest mi niezmiernie miło ogłosić, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Cień zbrodni Edyty Świętek.

⇘⇙

Cień zbrodni to kolejny tom cyklu Grzechy młodości autorstwa Edyty Świętek.
Dla rodziny Trzeciaków nadciągają trudne czasy. Pogłębiający się kryzys sprawia, że Justyna ledwo wiąże koniec z końcem. Gnębiony wyrzutami sumienia Tymoteusz usiłuje ją wspierać, niestety sam doświadcza prawdziwej tragedii. Czy nad Tymoteuszem zawisła klątwa, która zrujnuje mu życie? Wojciech Kost podejmuje decyzję o opuszczeniu żony. Niespodziewanie Helena otrzymuje paczkę oraz list z zagranicy od tajemniczego nadawcy. Jak poradzą sobie Trzeciakowie w okresie stanu wojennego? Czy małżeństwo Kostów przetrwa próbę?


⇗⇖






piątek, stycznia 10, 2020

Autorzy o zwierzętach - Iwona Banach

Autorzy o zwierzętach - Iwona Banach


Iwona BanachJestem tłumaczką, nauczycielką, mamą dorosłej niepełnosprawnej dziewczynki, pożeraczką książek, szydełkoholiczką i straszną bałaganiarą. Interesuje mnie dosłownie wszystko (no, może poza ekonomią i motoryzacją). Szczególnie kreatywna bywam w kuchni, choć rodzina twierdzi, że do moich obiadów zamiast solniczki należałoby dołączać gaśnicę (występujący w powieści pikantny sataraż nauczył mnie przyrządzać tata). Nie jestem aż tak roztargniona jak Regi, ale potrafiłabym schować masło do piekarnika, a kota do lodówki (gdyby nie to, że koty to zwierzęta przytomne i głośno protestują).




1. Czy wyobraża Pani sobie życie bez zwierząt? 
Niestety muszę, sytuacja życiowa sprawiła, że nie mogę mieć w domu zwierząt. Żałuję bardzo, ale nic nie mogę na to poradzić choć tęsknię za sytuacją, kiedy coś miłego, ciepłego, przymilnego siedziałoby koło mnie (ewentualnie na mnie) kiedy piszę, albo spało ze mną (jestem zwolenniczką psa w łóżku).
2. Ile zwierząt miała Pani w swoim życiu?
Od zawsze w domu rodziców były psy i koty. Psy pojedynczo, koty stadami, czasami nawet siedem (czarnych). Ja sama potem miałam cudnego dalmatyńczyka i owczarka, więc jeżeli nikogo nie pominęłam, to około 10 psów, kotów nie byłabym w stanie zliczyć.

3. Zwierzę jest dla mnie…
Istotą żywą, czującą i kochającą, nie wyobrażam siebie postrzegania zwierząt w inny sposób choć nie jestem wegetarianką. 
4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pani zdanie na ten temat?
Dusza, jej posiadanie lub nie to problem filozoficzny, więc nie mnie oceniać, kto ma, a kto nie, ale jeżeli człowiek posiada duszę to z pewnością zwierzę także (o ile nie tym bardziej). Wielu znalazłoby się ludzi, którzy  zachowują się tak, jakby nie posiadali ani duszy, ani serca, nie mówiąc już o mózgu. Co do zwierząt też jestem wybiórcza bo nie podejrzewam o duszę na przykład pająków, ale zawsze mogę się mylić.


5. Co sądzi Pani o Fundacjach ratujących zwierzęta?

To temat rzeka, bo są potrzebne i w (bardzo) wielu przypadkach potrafią zdziałać cuda, niestety są też takie, które na zwierzętach żerują (na zwierzętach i na ludzkiej dobroci). Mam do takich instytucji ograniczone zaufanie, ale jeżeli już zostaną sprawdzone, to jestem całym sercem za.
6. Załóżmy, że jest Pani świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pani reaguje?
Niestety  przy mojej posturze sama niewiele bym mogła zdziałać (moje 158 cm wzrostu sprawia, że ludzie reagują agresją na moje „pouczenia”), jedyną reakcją byłby telefon do straży miejskiej, ale to niewiele by dało, chyba, że znałabym personalia tej osoby ewentualnie jej adres, no i nagranie. Teraz łatwo da się to zrobić.
7. Pani ulubione zwierzę to?
Wszystkie oprócz pająków i węży. Do ośmiornicy też chyba bym się nie przytuliła, a inne uwielbiam, koty, psy, szczurki, fretki… 
8. Jakie zwierzę według Pani byłoby najlepszym bohaterem książki?
Och każde zwierzę z odpowiednią osobowością, bo to w książce jest najważniejsze. Teraz dużo  pisze się o psach i kotach, ja w kolejnej książce będę miała zwariowaną papugę, ale na przykład fretka w powieści byłaby cudna!
9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pani?
O tak. Całkowicie się z tym zgadzam. Kot też, tylko udaje, że mu nie zależy.
10. Jakie zwierzę według Pani jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?
Koty, bo pies jest z natury zwierzęciem przyjaznym i zgodnym, więc zdjęcia psa są po prostu piękne i tylko tyle, za to kot potrafi mieć humory, fochy i  potrafi robić genialne „miny”, no i to futerko… Też jest cudne! Widziałam jednak tak fascynujące zdjęcia szczurków, że nie jestem pewna, czy szczury nie są najbardziej fotogeniczne z tymi swoimi prawie „ludzkimi” rączkami i bardzo inteligentnymi pyszczkami.

Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.



Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger