poniedziałek, listopada 12, 2018

Zapowiedź "Mauzoleum" Thomas Arnold

Zapowiedź "Mauzoleum" Thomas Arnold

PREMIERA: druga połowa listopada




Jest mi niezmiernie miło ogłosić, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym powieść Mauzoleum Thomasa Arnolda. 


Po tragicznej śmierci rodziców oraz żony, milioner Tom McCain musi zmierzyć się nie tylko z żalem po stracie, ale też z samotnym ojcostwem. Gdy później ginie on, a także młodszy syn, ostatnim dziedzicem zamieszkującym olbrzymią rezydencję pozostaje Derrian McCain. W tym samym czasie w lokalnej gazecie pojawia się artykuł o enigmatycznym tytule: Klątwa McCainów czy domu Meyerów. Ktoś jednak dokłada wszelkich starań, aby nic, co związane z poprzednimi właścicielami rezydencji, nie wyszło na jaw. Osiem lat później w ręce Zacka Seegera przypadkiem trafia błędnie zaadresowany list, w którym Derrian McCain, jak gdyby nigdy nic, zwraca się do swego nieżyjącego brata i wysyła mu klucze od domu, gdyż sam musi się udać na operację poza granice kraju. Zack oraz jego partnerka Nicole nie mają pojęcia o zaszłościach w rodzie McCainów. Z pewnością nie zwróciliby na list większej uwagi, lecz wstępnie trafił on do Adama Athertona - zmarłego przed dwoma tygodniami sąsiada, o którym mieszkańcy osiedla wiedzieli stosunkowo niewiele.

                                       ❀

Recenzja w okolicach premiery!





niedziela, listopada 11, 2018

"Męskie zwierzenia" Agnieszka Gozdyra

"Męskie zwierzenia" Agnieszka Gozdyra


TYTUŁ  "Męskie zwierzenia"

AUTOR Agnieszka Gozdyra

DATA PREMIERY 17.10.2018

WYDAWNICTWO  Oficyna 4eM

ILOŚĆ STRON 216




OCENA  6/6

OPIS




Mistrz świata w sztukach walki, jeden z najbardziej popularnych polityków, aktor, dziennikarz i satyryk, kultowy muzyk, znany tancerz oraz choreograf. Co łączy ich wszystkich poza pasją zawodową i pasją do życia? Wielka miłość do naszych braci mniejszych i zaangażowanie w walkę o ich prawa.
„Męskie zwierze(nia)” to książka, która odczarowuje stereotyp, zgodnie z którym postrzega się panów jako nieczułych i skrywających emocje. To książka, w której panowie w wyjątkowych rozmowach udowadniają Agnieszce Gozdyrze, że także twardziele wzruszają się i reagują na krzywdę tych, którzy sami nie mają głosu i nie są w stanie się obronić.
Przy powstaniu książki nie ucierpiało żadne zwierzę ani człowiek, za to wiele osób się wzruszyło i poszerzyło horyzonty.


MOJE ODCZUCIA

Tak to już się ułożyło, że mężczyznom przypina się często łatkę tych nieczułych i pozbawionych emocji. Dlaczego tak się dzieje? Może właśnie dlatego, że w większości wypadków tak się zdarza, ale… są wyjątki, a ta książka to udowadnia.
Sama od urodzenia jestem wielką miłośniczką zwierząt i każda wyrządzana im krzywda sprawia, iż cierpię razem z nimi. Agnieszka Gozdyra przeprowadziła kilka ciekawych rozmów ze znanymi mężczyznami i muszę przyznać, że nigdy bym ich nie podejrzewała o tak wielkie serca. Czytając niejednokrotnie się wzruszyłam, nawet uroniłam łezkę. Kiedy czytam i dowiaduję się, że na świecie są ludzie, którzy posiadają tak wielkie serce w stosunku do zwierząt to moje automatycznie też się raduje.
Nie będę opisywała tutaj każdej z rozmów, bo nie o to chodzi. Każdy z tych mężczyzn ma ten sam cel – nieść pomoc zwierzętom. Sami są szczęśliwymi posiadaczami psów, kotów, kóz, koni, a nawet i świnki. Niezwykłe są historie w jaki sposób ich podopieczni do nich trafili.
Niestety są na świecie i tacy ludzie, młodzież czy też dzieci, które wyrządzają krzywdę tym bezbronnym zwierzętom. I nie winią tutaj same czworonożne istoty, to ludzie, którzy są pozbawieni serca dopuszczają się do niecnych uczynków. Zwierzę to też istota, która czuje, choć niektórzy uważają inaczej. Kocha i pragnie być kochane. Dlatego dobrze, jeśli w rodzinie od małego jesteśmy uświadamiani, że powinniśmy być odpowiedzialni za nie i należycie je traktować, z szacunkiem. Zwierzę nie jest zabawką, którą można wyrzucić kiedy nam się znudzi. Jeśli już zdecydujemy się na posiadanie jakiegokolwiek zwierzęcia powinniśmy być świadomi tego, że bierzemy również za nie odpowiedzialność. Poświęcanie czasu, wspólne zabawy, karmienie, wyprowadzanie na spacery, wizyty u weterynarza, a także wychowanie, to obowiązki, które nas czekają.
Agnieszka Gozdyra w swoich rozmowach ukazuje nam oczami innych wielką miłość do zwierząt, ale także i wściekłość na tych, którzy wyrządzają im krzywdę. Najgorsze w tym drugim jest to, że często ludzie robią to dla zabawy, głupoty. Ważne jest, aby w takich momentach reagować, a nie przechodzić obok obojętnie. Autorka pisze tak:

Bardzo bym chciała, żeby „Męskie zwierzenia” mogły poprawić los innych, takich które wciąż czekają na odmianę swojego losu. Dzięki temu może ktoś przystanie przy umierającym zwierzęciu. Może wezwie do niego pomoc. Może ktoś inny zareaguje, widząc katowaną istotę. Może uczuli swoje dziecko na krzywdę kota, psa, gołębia. Może zrozumie, jak wielką pracę wykonuje na co dzień rzesza wolontariuszy.

Męskie zwierze(nia) - przed Wami książka, która zdecydowanie łamie stereotypy nieczułych mężczyzn. Przed Wami historie, które wzruszą, rozbawią, a przede wszystkim dają do myślenia. Znane, sławne osobistości opowiadają z wielką czułością o swoich podopiecznych bez których teraz nie wyobrażają sobie już życia. Niosą pomoc na tyle na ile mogą. Niektórzy są ambasadorami w fundacjach. To co ich łączy to normalność. Nie szpanują, bo są sławni, nie wywyższają się, bo są bogaci, oni po prostu kochają zwierzęta i pragną im pomóc. Może jeśli i my będziemy propagować prawa dla zwierząt, może w końcu coś zdziałamy w tej Polsce, może otworzymy oczy tym, którzy myślą, że są bezkarni, kiedy katują jakieś zwierzę. Jeśli kochasz zwierzęta, koniecznie przeczytaj!
-No, jest takie powiedzenie, że im człowiek lepiej poznaje ludzi, tym bardziej kocha zwierzęta. Im dłużej żyjemy, tym bardziej jesteśmy do tego powiedzenia przekonani. ( Janusz Chabior)

-Człowiek kupuje czy bierze zwierzę często pod wpływem impulsu. Jakaś nowa moda albo dziecko poprosi. Potem pojawia się obowiązek, z którego wcześniej nie zdawał sobie sprawy. A zwierzę od narodzin po grób będzie trochę jak niepełnosprawny człowiek. ( Marcin Różalski)


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję

czwartek, listopada 08, 2018

"Cynamonowe dziewczyny" Hanna Greń [PATRONAT]

"Cynamonowe dziewczyny" Hanna Greń [PATRONAT]

TYTUŁ  "Cynamonowe dziewczyny"

AUTOR Hanna Greń

DATA PREMIERY 18.09.2018

WYDAWNICTWO  Replika

ILOŚĆ STRON 336




OCENA  5/6

OPIS




Gdy tak leżała rozciągnięta w literę X, ze złotobrązowymi włosami rozsypanymi na poduszce, stanowiła kwintesencję jego pragnień. Należała do niego. Mógł z nią zrobić wszystko.

W Bielsku-Białej w dziwnych okolicznościach ginie policjant, który zajmował się sprawą morderstwa młodej dziewczyny. Ktoś chciał zostawić obok ciała tajemniczą wiadomość – różę bez kolców – lecz pomylił mieszkania. Czy na pewno był to morderca? Dlaczego wybrał innej drzwi? W śledztwie pojawia się coraz więcej pytań bez jasnych odpowiedzi. Morderca jest bardzo pewny siebie i czuje się bezkarny – mimo że policja odnajduje ciała jego ofiar, ciągle pozostaje poza kręgiem podejrzeń. Młode dziewczyny o podobnym wyglądzie są bezlitośnie kaleczone i wykorzystywane, a ich napastnik coraz częściej wyrusza na kolejne polowania. Dwóch młodych policjantów łączy siły, by z pomocą przyjaciół schwytać psychopatę, zanim ten skrzywdzi następną dziewczynę. By choć na krok zbliżyć się do sprawcy, uczynić go realnym, nadają mu imię, Yellowknifer. Czas pokaże kto ukrył się pod tym imieniem, czy jeszcze człowiek czy tylko sadystyczny potwór?


MOJE ODCZUCIA

Hanna Greń zdecydowanie potrafi tworzyć nietuzinkowe powieści i ciekawych bohaterów. Tym razem jest podobnie. Przedstawione postacie to ludzie, którzy posiadają swoje plusy i minusy, przeżywają własne wzloty i upadki. Czyli podobnie jak my sami. Nie są idealni, posiadają swoje małe „skazy”.  Niezwykłą sympatią obdarzyłam Petrę, która ma swój charakterek i jak mało kto, potrafi naprowadzić na jakiś trop w śledztwie.
Mamy przed sobą dobry kryminał połączony z romansem, który jednak nie wychodzi na pierwszy plan. Autorka zdecydowanie wie, jak zainteresować swojego czytelnika. Książka trzyma w napięciu już od pierwszych stron, a Hanna Greń umiejętnie wprowadza zagadki, żebyśmy wspólnie z bohaterami mogli próbować odkryć, kto tak naprawdę jest mordercą. Na szczęście książka nie jest przewidywalna, inaczej całość straciłaby na wartości. Duża dawka emocji zagwarantowana, będzie strach, panika, łzy oraz śmiech.
Narracja prowadzona jest wielotorowo, a dzięki temu poznajemy tok myślenia z wielu perspektyw, nawet samego mordercy. Tylko czy można zrozumieć postępowanie takiego człowieka? Jedyne co możemy, to poznać jego pobudki i to co nim kierowało.
Autorka nie oszczędza nam krwawych i drastycznych scen, dodając pikanterii swojemu kryminałowi. I jedyne co mnie momentami poraziło w oczy, to zbyt duża nieudolność policjantów w podejmowanych działaniach. Niemniej książka zasługuje na uznanie.
Blizny nie mają znaczenia, ważne jest tylko to, że udało nam się przeżyć. Są też dowodem siły. Będą ci przypominały, że to ty wygrałaś, mimo że byłaś ranna i bezbronna, a on miał nóż!

Wplecione zostają wątki z życia relacji partnerów policjantów, dzięki czemu nie mamy tutaj zatrważającej monotonni, a stajemy się naocznymi świadkami z życia tych osób.

Cynamonowe dziewczyny to kryminał, który zachęca do sięgnięcia po niego i oddania się choć na kilka godzin światu, w którym to przestępczość, zbrodnie i morderstwa biorą górę nad normalnością. Ciekawi bohaterowie, świetna fabuła i wartka akcja tylko zachęcają do przeczytania. Polecam.

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję



czwartek, listopada 08, 2018

Zapowiedź "Tylko żywi mogą umrzeć" D. B. Foryś

Zapowiedź "Tylko żywi mogą umrzeć" D. B. Foryś

PREMIERA: 30.11.2018



Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Tylko żywi mogą umrzeć D. B. Foryś.


Mam na imię Tessa i, odkąd pamiętam, prowadzę podwójne życie. Jestem barmanką za dnia, za to nocami zamieniam się w żądną krwi łowczynię demonów.
Dlaczego to robię? Och, nie zrozumcie mnie źle, przecież nie wybrałam takiego zajęcia, ponieważ jest ekscytujące i bezpieczne, pieniądze też nie grały tutaj żadnej roli, nikt mi w końcu za to nie płaci.
Tropię i zabijam wyłącznie dlatego, że posiadam nad nimi niespotykaną przewagę: w połowie jestem jedną z nich...

"Tylko Żywi Mogą Umrzeć" to pierwsza część cyklu "Tessa Brown".




Recenzja w okolicach premiery!



środa, listopada 07, 2018

Wywiad - Nina Majewska-Brown

Wywiad - Nina Majewska-Brown

Serdecznie zapraszam na wywiad z Niną Majewską-Brown


Kim na co dzień jest Nina Majewska-Brown?


Kobietą udomowioną. Kocham zajmować się domem i bliskimi: gotować, robić na drutach, pielęgnować ogród, a nawet sprzątać – to takie odmóżdżające zajęcie. Po raz pierwszy mam cudowną pracę, jaką jest pisanie, gdzie sama sobie jestem szefem. Co oczywiście  nie oznacza, że moje życie jest idylliczne, bo co rusz, jak każdy z nas, zmagam się z różnymi problemami.

Kiedy zaczęła się Pani przygoda z pisaniem? Czy już będąc małą dziewczynką Pani o tym marzyła?


Po cichu zawsze marzyłam by napisać książkę. Jako szanująca się nastolatka pisałam wiersze, które były przedrukowywane w różnych pismach i zanudzałam znajomych dziwnymi opowieściami. Jednak dopiero trzy lata temu mąż namówił mnie do napisania Wakacji i jakoś tak się potoczyło. Teraz największą zachętą do pisania są miłe słowa czytelników.


Co w tworzeniu każdej powieści sprawia Pani największą trudność?

Napisanie pierwszego zdania i tego ostatniego. Potem, gdy mam przed sobą te dwie bazy, same wypełniają się treścią. Nigdy nie mam szczegółowego planu na książkę, raczej działam spontanicznie. Często sami bohaterowie popychają mnie w kierunku, w którym bym wcześniej nie poszła. To doskonała zabawa. Choć uczciwie muszę przyznać, że nie zawsze potrafię się zebrać w sobie i zasiąść do pisania, czasami muszę dać odpocząć klawiaturze.

Pisarz (pisarka), który jest dla Pani autorytetem?

Jest wiele znakomitych piór które należą do moich mistrzów: Guy de Maupassant, Victor Hugo, Umberto Eco, Juliusz Słowacki, Małgorzata Samozwaniec, Jarosław Iwaszkiewicz, Gombrowicz, można by długo wymieniać. Zresztą w miarę upływu czasu, moje preferencje się zmieniają, coraz chętniej wracam do dobrze pojętej klasyki.

Recenzje powieści nie zawsze są przychylne, czasem zdarza się również i krytyka. Czy spotkała się Pani z nią już w swoim przypadku? Jaka była reakcja na nią?

Oczywiście, że nieprzychylne recenzje się pojawiają, ale mam zasadę ich nieczytania, a jeśli już się tak przytrafi, nie biorę ich do siebie. Oczywiście chętnie wsłuchuję się w konstruktywną krytykę, jednak trudno ją znaleźć w Internecie. Zresztą są różne gusta i mam świadomość, że nie wszystkim podoba się to samo. Skupiam się na dobrych, życzliwych słowach i one mnie napędzają.

Jak dziś wspomina Pani swój debiut literacki? 

Była to magiczna chwila, jak każda ta, w której spełniają się marzenia. Bardzo to przeżywałam, bałam się premiery i tego, że będę musiała o sobie opowiadać. Ale cudownie było zobaczyć książkę na półkach w księgarniach. Piękną okładkę zaprojektował mój mąż, co było dodatkowym smaczkiem. Teraz czekam na każdą premierę i spotkania z czytelnikami, bo to najmilsze ukoronowanie mojej pracy.

Coś, co sprawia Pani niesamowitą przyjemność to?

Święty spokój, gdy nic nie muszę! I nie ma to znaczenia czy siedzę na własnej kanapie, w ogrodzie czy właśnie jestem na wakacjach. Zwieńczeniem każdego dnia jest chwila z książką i zawsze na nią czekam. Uwielbiam spotkania z przyjaciółmi przy lampce wina i stare rodzinne opowieści, które coraz częściej zapisuję dla potomnych. Przyjemność dają mi wypady do lasu, zbieranie grzybów, wypady weekendowe by zwiedzić jakieś ciekawe miejsce, poczuć inne powietrze i popatrzeć na innych ludzi. Lubię zatrzymać się w biegu i przysiąść w przypadkowej kawiarni na małej kawie, przyglądać się mijającym mnie ludziom.

Jakie hobby, pasje posiada Nina Majewska-Brown?

Uwielbiam gotować, zaprawiać, marynować, karmić innych, wymyślać przepisy, powstał nawet Notes Kuchenny wydany przez Dom Wydawniczy Rebis. Czytanie to moja odwieczna pasja. Od chwili gdy zaczęłam składać litery czytam i zanurzam się w otchłani innych, wyimaginowanych światów. To fantastyczna ucieczka od rzeczywistości. 

Pisze Pani powieści, a czy również czyta książki koleżanek i kolegów po piórze? Jeśli tak, jakie powieści zapadły Pani na długo w pamięci?


Moja babcia zawsze powtarzała, że w pewnym wieku zaczyna czytać się biografie i niestety powoli podążam tą ścieżką. Nie polecę żadnej książki, bo czytam tak przedziwne rzeczy, że samej mi trudno wskazać na jeden tytuł. W książkach nieustannie poszukuję dobrego literacko pióra i to sprawia, że niewiele ze współczesnych powieści, po przeczytaniu pierwszej strony w księgarni, zabieram do domu.

Czy jest coś, co Panią irytuje w świecie czytelnictwa?

To, że coraz mniej ludzi dostrzega magię książek i chodzi na skróty skupiając się na telewizji i komputerze. Bardzo nad tym ubolewam. Pracując wcześniej w różnych wydawnictwach dostrzegam ogromną zmianę w pierwszych nakładach książek, kiedyś dziesięć tysięcy było normą, dziś jest postrzegane jako sukces.

 Kiedy możemy spodziewać się kolejnej powieści i co to będzie tym razem?


Niebawem pojawi się Anka i piekło szczęścia, koniec historii o tym jak poszukując miłości można zamiast niej znaleźć stalkera. Tyle co ukazał się Mąż na niby, a teraz pracuję nad Żoną na zamówienie. To kolejna opowieść prosto z życia, która znana jest niestety wielu kobietom. Zosia jako ostatnia dowiaduje się o zdradzie ukochanego męża, w dodatku jej matka, zamiast wsparcia, obarcza ją winą za to co się stało. Czy można wybaczyć zdradę? I dlaczego, my kobiety, tak panicznie boimy się samotności?

Motto, którym kieruje się Pani w życiu? 

Przyjdzie taki moment, że życie przemknie ci przed oczami, zrób wszystko, by było warte obejrzenia.


Jakaś rada dla tych, którzy piszą, ale boją się zrealizować marzenie o wydaniu swojej powieści?

Odważyć się i wreszcie wysłać maszynopis, nie do jednego ale wielu wydawnictw. I nie przejmować się, że być może nikt się nie odezwie. Próbować i wierzyć w siebie. Warto też skonsultować teks z kimś kto pisaniem, a w zasadzie pracą nad książką zajmuje się na co dzień – z redaktorem. Taka osoba zawsze może coś podsunąć a porada może sprawić, że zaczniemy pisać lepiej. Moim zdaniem tylko pamiętniki pisze się do szuflady, resztą warto się dzielić. Czasami przepustką do sukcesu jest samodzielne wydanie książki.





Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony czas.




piątek, listopada 02, 2018

Zapowiedź "Nadzieje Olgi" Aneta Krasińska

Zapowiedź "Nadzieje Olgi" Aneta Krasińska


PREMIERA: 20.11.2018




Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym powieść Nadzieje Olgi Anety Krasińskiej. 


Po śmierci Elżbiety Olga usiłuje wrócić do normalnego życia. Chodzi do pracy, zajmuje się domem i dziećmi i marzy o chwili, kiedy zostanie ogłoszony wyrok. Ciągnąca się od kilku miesięcy sprawa właśnie dobiega końca. Kluczowy dla zrozumienia sytuacji Elżbiety stał się jej pamiętnik. Olga z czasem zaczyna rozumieć, dlaczego ciotka zdecydowała się na drastyczny czyn. Próbuje to wyjaśnić prokuratorowi, który ma własną wersję zdarzeń feralnego wieczoru. Jego ignorancja sprawia, że kobieta nawiązuje kontakt z Kamilą, która staje jej się coraz bliższa, i próbuje jej pomóc w rozwiązaniu problemów osobistych. Mąż Olgi posuwa się do fizycznej przemocy, co tylko przelewa czarę goryczy, która przepełniona była jego występkami. Olga pakuje się i wyprowadza z domu. Zamyślona doprowadza do kolizji z samochodem Andrzeja – dziennikarza, który przeprowadzał z nią wywiad na temat twórczości Elżbiety.



Recenzja w okolicach premiery!




środa, października 31, 2018

"Przez pryzmat samotności" Agnieszka Świderska

"Przez pryzmat samotności" Agnieszka Świderska

TYTUŁ  "Przez pryzmat samotności"

AUTOR Agnieszka Świderska

DATA PREMIERY18.06.2018

WYDAWNICTWO  Warszawska Firma Wydawnicza

ILOŚĆ STRON 66




OCENA  3/6

OPIS




Tomik Przez pryzmat samotności nie tyle próbuje odpowiedzieć na pytanie – bo poezja Agnieszki Świderskiej nie służy do udzielania odpowiedzi – co raczej objąć kształt tego, co nazywamy ludzkimi uczuciami. W duecie, ale pojedynczo, razem, ale osobno, radośnie, ale z melancholią w pamięci i w nieustannej zapowiedzi. Pytaniem nadrzędnym zbioru jest dociekanie tego, czy choć człowiecza asymetria wyklucza możliwość przysłowiowej drugiej połowy – pisane nam jest wieczne pozostanie sumą swoich samotności…


MOJE ODCZUCIA

Agnieszka Świderska w swoim tomiku poezji opowiada o samotności. Samotność to coś co może nas dotknąć nawet w momencie w którym mamy obok siebie bliskich. Zdarza się, że nawet będąc w tłumie czujemy się samotni. Otaczając nas ludzie, a my ich po prostu nie zauważamy. Niewątpliwie każdy z nas pragnie akceptacji z drugiej strony, nikt z nas nie chce być samotny, bo samotność to coś strasznego.
Samotność potrafi dotykać wielu ludzi. Czasem po prostu jesteśmy samotni, gdyż zostajemy odrzuceni przez resztę społeczeństwa. Czujemy się wtedy gorsi od innych, myślimy, że nie zasługujemy na uwagę innych, często zamykamy się sami w sobie. Takie zachowanie nie wróży niczego dobrego, a może doprowadzić do nieszczęścia.
Autorka w swoich wierszach ukazuje uczucia właśnie poprzez pryzmat samotności. Widać w tych utworach cząstkę samej autorki. Ludzie samotni inaczej postrzegają świat, co zresztą przedstawiła nam autorka. W przedstawionych utworach widać wiele uczuć. Agnieszka Świderska otwarcie mówi o przemijaniu, o umieraniu, wywołując w nas – czytelnikach – uczucie tęsknoty za tym co było, ale już przeminęło.
Coś zakłóca moje myśli,Plącze w głowie me wspomnienia,Kusi, mąci, kręci, trzaska,Chroni się od zapomnienia.Ojciec, matka, kot i piesŻrą się ciągle niczym biesI wariackie drą papiery, Ciągle słyszę w uszach szmery.Cztery krzesła, w kuchni stół,Moje pół i Twoje pół.Ogień pali się w kominie.Kiedyś wszystko w życiu minie.
Przez pryzmat samotności to krótkie wiersze, które zawierają w sobie za każdym razem coś z samotności. Każdy z nich traktuje o życiu, więc są niezwykle realne. Zachęcam do przeczytania, jeśli lubisz  taką formę wypowiedzi.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję


środa, października 31, 2018

"Zbyt wiele czerni mam w sercu" Jakub Fronczak

"Zbyt wiele czerni mam w sercu" Jakub Fronczak

TYTUŁ  "Zbyt wiele czerni mam w sercu"

AUTOR Jakub Fronczak

DATA PREMIERY 20.02.2018

WYDAWNICTWO  Warszawska Firma Wydawnicza

ILOŚĆ STRON 52




OCENA  5/6

OPIS




„Zbyt wiele czerni mam w sercu” miało swój początek, niezapowiedziane narodziny pod wpływem chwili, chorobliwego impulsu, który przyświecał Autorowi. Ręce wtedy pisały same, On, jak sam zwykł mawiać, był jedynie świadkiem narodzin czegoś prawie wielkiego. Również teraz coraz to nowsze wiersze wychodzące spod pióra młodego Artysty piszą się na własne życzenie – ich autorem jest smutek, nieszczęśliwa miłość, strach i obawa o przyszłość. Książka ta jest podróżą przez niego samego – początkowo wydaje się niepozorna, jednak wraz z upływem czasu i wersów, ckliwych porównań i częstochowskich rymów zmienia się w opowieść o bólu i stracie, wielkiej miłości i nadziei. Każde słowo jest jego łzą, jego uśmiechem i trzepotaniem jego zranionego serca. Autor twierdzi, że los nauczył go dobierać słowa i opowiadać historie w krótkich formach, jakimi są limeryki. Przeczytaj – chociaż stronę – i powiedz mu koniecznie, czy postąpił dobrze.


MOJE ODCZUCIA

Jakub Fronczak i jego tomik poezji zabierają swojego czytelnika w swoisty świat wszelkich uczuć. Wiersze są krótkie, jednak każdy z nich niesie w sobie jakiś przekaz. Opowiadają o uczuciach Autora, o smutku, o nieszczęśliwej miłości, obawie o każdy kolejny dzień. Autor otwiera swoją duszę przed nami, wyraża swoje uczucia, mówi o nich otwarcie. Czuć w nich ogrom smutku, ale pojawia się również i nadzieja.
Największe wrażenie odniósł na mnie wiersz pt. Lista życzeń, którym pragnę się z Wami podzielić:
„Czy możemy po prostu udawać?

Udawać, że było pięknie,
Udawać, że nigdy nie złączyliśmy ust.
I w tych kłamstwach żyć smętnie,
W przekonaniu, że nie spotkamy się już.

Czy możemy po prostu zapomnieć?

Zapomnieć każdy śmiech,
Zapomnieć gorzki płacz.
I w tej amnezji trwać po życia kres,
Aż nadejdzie nasz czas.

Czy możemy po prostu kochać?

Kochać całym sercem,
Kochać jeszcze raz.
Ale nie te same ręce,
Nie tę samą twarz.

Czy możemy po prostu milczeć?

Milczeć, zamykając oczy,
Milczeć, nie patrząc wstecz.
Kiedy gniew wkoło nas kroczy,
Kiedy miłość mówi: „Idź precz”.

Czy możemy po prostu zasnąć?

Zasnąć, trwając w miłości,
Zasnąć na wieków wiek.
I w tej sennej słodkości,
Zaginąć, utopić się.

Uśmiechamy się do ekranów,
Lecz gdy patrzymy sobie w oczy,
Uśmiech znika z naszych ust.
Technologia umysły nam mroczy,
Niszczy świat ludzkich dusz.

Rozmawiamy przez słuchawkę,
Lecz gdy się widzimy,
Nie umiemy dobrać słów.
Technologia sprawia, że się mylimy.
Nie doceniamy tego, co dał nam Bóg.

Zwierzamy się na forach,
Lecz gdy ktoś podaje nam rękę,
Wyciągamy zarzutów nóż.
Technologia niszczy ludzkie serce,
Zabiera nam do niego klucz.

Płaczemy do ekranów,
Lecz gdy patrzymy sobie w oczy,
Smutek znika z naszych ust.
Technologia coraz bliżej kłamstwa kroczy,
Zmienia wartość ludzkich słów.

Zasypiamy coraz bliżej świateł,
Lecz gdy one gasną,
Mylimy ciemność i blask.
Technologia ma logikę własną,
Technologia tworzy własny czas.
Powiedzcie sami, czyż ten wiersz nie jest prawdziwy? Moim zdaniem zawiera w sobie samą prawdę. Pierwsza część to pytania na które każdy z nas może sobie odpowiedzieć sam. Na pewno nie można tak po prostu o kimś zapomnieć, o wspólnie spędzonych chwilach. Nie można też udawać, choć zapewne niektórzy to potrafią robić. Człowiek żyje, a więc i czuje. Wiadomo, że w życiu raz jest lepiej raz gorzej. Mamy swoje wzloty i upadki. Uczymy się na własnych błędach, staramy się wyciągać z nich wnioski.
Dalsza część tego utworu stara się nam uświadomić, iż dzisiejsze technologie wypierają z nas to co prawdziwe, ułatwiają nam możliwość kłamania, bycia kimś, kim w rzeczywistości nie jesteśmy. Poprzez wszelkie mobilne urządzenia możemy mówić jedno, a w szczere oczy drugie. Czy poprzez te wszystkie techniki nie stajemy się czasem zakłamanymi ludźmi? Czy ludzie nie żyli lepiej, gdy na świecie nie było telefonów, komputerów, Internetu? Wtedy potrafili spotykać się, rozmawiać ze sobą w cztery oczy, być szczerzy. Dzisiejszy świat potrafi być zakłamany. Poprzez odległość mamy możliwość zamienienia się w kogoś, kim nie jesteśmy w realnym świecie. Tylko czy to na tym powinno polegać? Raczej nie.

Jakub Fronczak w swoich wierszach pisze o miłościach – tych szczęśliwych i nieszczęśliwych -, o ludzkim przemijaniu, ale także i o nadziei. Nadzieja to coś, co pozwala nam przetrwać w najtrudniejszych chwilach, pozwalając wierzyć, że jeszcze będzie lepiej. Jeśli mamy w sobie tę nadzieję, życie staje się odrobinę łatwiejsze. Ewidentnie widać w przedstawionych utworach jak wiele bólu i cierpienia posiada w sobie ich autor. Wspólnie z nim odbywamy podróż poprzez jego życie, często uświadamiając sobie błędy własnego postępowania.

Zbyt wiele czerni mam w sercu to krótkie limeryki, które dają obraz wielu uczuć i wiążących się z tym historii. To poezja dzięki której sami inaczej spojrzymy na świat. Zachęcam do przeczytania.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję


niedziela, października 28, 2018

"Kiedy wrócę" Agnieszka Lingas-Łoniewska

"Kiedy wrócę" Agnieszka Lingas-Łoniewska

TYTUŁ  "Kiedy wrócę"

AUTOR Agnieszka Lingas-Łoniewska

DATA PREMIERY 18.04.2018

WYDAWNICTWO  Novae Res

ILOŚĆ STRON 304




OCENA  6/6

OPIS




Mateusz wyjeżdża na Podkarpacie i tam spotyka dziewczynę, która skrywa koszmarną tajemnicę. Kosma nie może wybaczyć sobie tego, co się stało i odsuwa się od Matyldy. Wojtek i Ewelina wyjeżdżają z Rokietnicy, a Leon i Weronika stają przed bardzo poważnym wyborem. Znowu niewyjaśnione, zadawnione spory zdają się wpływać na życie młodych ludzi, a tajemnice z przeszłości nadal ciążą nad bohaterami niczym okrutne widmo sprzed lat. Czy miłość jest na tyle mocna, że poradzi sobie z ludzką nienawiścią i złem w czystej postaci?

Kiedy wrócę to dramatyczny drugi tom dylogii o młodości, zdradzie, zemście i bolesnych meandrach życia.


MOJE ODCZUCIA

Po przeczytaniu Kiedy zniknę byłam ogromnie ciekawa kontynuacji losów bohaterów. Jednak stwierdziłam, że nie mogę przeczytać od razu, że muszę najpierw pożyć troszkę ich historią. Ale przyszedł czas, by w końcu dowiedzieć się co było dalej. I cóż mogę wam rzec? Że Agnieszka Lingas-Łoniewska po raz kolejny zafundowała mi wulkan emocji.

Mateusz stara się ułożyć sobie życie na nowo, z dala od rodzinnej miejscowości. Lenka również stara się jakoś żyć z ciążącym jej ciężarem z przeszłości. Kosma za wszelką cenę pragnie zniechęcić do siebie Matyldę. Reszta pielęgnuje swoje uczucia.
Już w pierwszym tomie autorka zgotowała niezłe piekło niektórym bohaterom. Tutaj również ich nie oszczędza. Przeszłość daje o sobie znać w najmniej odpowiednich momentach. I choć nasi bohaterowie bardzo starają się iść na przód, duma czasem im nie pozwala zapomnieć niektórych krzywd. Cierpią, tłumiąc w sobie uczucia, ale mimo wszystko nadal kochają. Nie jest łatwo zapomnieć o wyrządzonych krzywdach, trzeba nauczyć się żyć z bliznami, które pozostają już na zawsze. Dobrze w takich chwilach mieć obok siebie kogoś, kto nas wspiera.
Zarówno Mateusz jak i Lenka powoli zaczynają układać swoje życie na nowo. I jedno i drugie poznaje kogoś na kim zaczyna im zależeć. Nie obędzie się tutaj bez przeszkód na drodze ich uczuć, ale czyż miłość to nie uczucie, które potrafi zwyciężyć wszystko?
Los jest przewrotny, proszę państwa. Czasami przeszłość zatacza koło i wraca do nas, zaskakując, nokautując, ale i może dając nadzieję.
Dojdzie również do dramatu, oczywiście nie zdradzę Wam jakiego. Przyznam jednak, że uroniłam niejedną łezkę. Życie nie zawsze jest kolorowe, a gdyby każda książka miała happy and to w końcu one by nam się znudziły. Agnieszka Lingas-Łoniewska pisze samym życiem. To historie, które każdy z nas mógłby przeżyć we własnym życiu. To historie rodzinne, miłosne oraz przyjacielskie. Wzloty i upadki są tutaj na porządku dziennym, tak samo jak i u nas. Popełniamy błędy, wynosimy z nich wnioski i staramy się je naprawiać. Czas biegnie nieubłaganie, dlatego nie warto marnować życia na cokolwiek. Jeśli kochamy, mówmy o tym otwarcie, gdyż życie jest kruche i nigdy nie wiadomo co nas spotka następnego dnia.
Wspólnie z bohaterami odkryjemy kolejne tajemnice z przeszłości, które odbiją się na teraźniejszości bohaterów. Większość bohaterów wyjedzie z Rokietnicy, ale każdy z nich powróci do niej chociaż na moment. Czy dla tych, którzy mają z nią przykre wspomnienia będzie to łatwe? Czy wspomnienia odżyją w nich ze zdwojoną mocą? Czy przyjaźnie, które zostały wystawione na próbę odnajdą w sobie siłę na pogodzenie się?
Takie jest życie. Często nie doceniamy tego, co mamy na wyciągnięcie ręki. Często nie widzimy innych ludzi, nie widzimy ludzkich tragedii, nie dostrzegamy, że nasze życie to tylko ułamek chwili. Trzeba doceniać każdy moment, który jest nam dany.
Kiedy wrócę to powieść, która jest nasączona emocjami od początku do samego końca. To historia ludzi takich jak my, to historia, które mogłaby spotkać każdego z nas. Ale przede wszystkim to historia, która może nam uświadomić jak ważne jest wyrażanie uczuć w życiu. Koniecznie przeczytajcie.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger