poniedziałek, października 15, 2018

"Facet do poprawki" Joanna Sykat [PATRONAT + PRZEDPREMIEROWO]

"Facet do poprawki" Joanna Sykat [PATRONAT + PRZEDPREMIEROWO]

TYTUŁ  "Facet do poprawki"

AUTOR Joanna Sykat

DATA PREMIERY 16.10.2018

WYDAWNICTWO  Replika

ILOŚĆ STRON 280




OCENA  6/6

OPIS




Z Gundą lepiej nie zadzierać. Wiedzą coś o tym „obiekty” wystawiane jej przez zdradzane, wykorzystywane i porzucane żony. Filigranowa sylwetka, niebieskie oczęta, a w głowie mnóstwo pomysłów na pognębienie wrednego rodzaju męskiego. Czy tak już będzie zawsze? Czy poza Kune, przedstawicielem nietypowego gatunku pupilów, znajdzie się jakiś samiec zdolny siłować nieco pazurki ostrej facetki?

***

Twój mąż puszcza się z torbami? Sezonowo zamienia Cię na coraz nowsze modele? Albo grozi, że zabierze dom, samochód i co tylko się da w ramach zadośćuczynienia za zmarnowane w małżeństwie lata?
Jeśli tak, pisz: wykalaczka@mojapoczta.pl, a ja wyrównam z nim rachunki, przemówię do rozumu tak ciepło i serdecznie, że zmieni zdanie. I jeszcze ładnie Cię przeprosi.

Joanna Sykat, autorka epicko-lirycznych powieści o trudnych związkach, rodzinnych relacjach, marzeniach, nadziejach i niedomówieniach w innej tym razem komediowej odsłonie.


MOJE ODCZUCIA

Ta powieść nastraja w dobry humor już od pierwszych stron. Dawno tak się nie ubawiłam, czytając jakąś powieść. To nie tylko świetna komedia, ale także książka, która może pomóc otworzyć oczy wielu kobietom, które są poniżane i zdradzane przez swoich mężów.
Gunda to kobieta z pazurem. Zdecydowanie nie da sobie dmuchać w kaszę i wie, jak odnaleźć się w niemal każdej sytuacji. Jest twarda, dzielna i odważna. Chce pomagać kobietom, dlatego zlecenia swoich klientek zazwyczaj sprawiają jej niemałą przyjemność.
Musiała przyznać, że jeszcze żadna misja nie sprawiła jej tyle frajdy. Zawsze wykonywała swoje obowiązki z nałożoną na twarz maską, choć w środku aż ją trzepało, gdy musiała dać się uwodzić wszelkim lepkim łapom i spojrzeniem. Tutaj ta robota była czysta, absolutnie czysta. A że zaprawiona długo nieoddawanym moczem? To już było zdecydowanie mniejsze zło.
Wyobraźcie sobie, że wasz mąż przyprawia wam rogi. Udaje, że po nocach pracuje, że ma jakieś spotkania, a tymczasem spędza ten czas z kochanką. Czy chciałybyście być tak traktowane? Czuć się jak piąte koło u wozu?  Zapewne nie. Jednak są kobiety, które mają za miękkie serce, by coś z tym zrobić, dlatego pozwalają sobie na takie traktowanie. Często udają, że nic się nie dzieje, że każdy może mieć chwilę słabości, a w głębi serca z dnia na dzień się wypalają. Potrzebny jest im mocny kopniak, by w końcu się przebudziły. A najlepszą osobą, która może to zrobić niewątpliwie jest Gunda! Oj tak, w realnym życiu przydałaby nam się taka Gunda i jej nietuzinkowe pomysły na załatwienie męża.
Joanna Sykat serwuje nam doskonałą komedię dla kobiet. Mężczyźni mogliby być zniesmaczeni jej zasadzkami i metodami, dlatego mogą mniej chętnie sięgnąć po ową pozycję. Ja świetnie się bawiłam podczas tej lektury i jedyny żal jaki wystąpił brzmiał: dlaczego tak szybko się skończyła książka? Czytając o przygodach klientek Gundy starałam sobie to wyobrażać w realnym życiu i pomyślałam sobie, że wcale nie chciałabym wtedy być w skórze tych mężczyzn.
Doskonała kreacja głównej bohaterki, którą czytelniczki pokochają od pierwszych chwil. Jej ostry charakterek i czasem niewyparzona buzia nie raz i dwa przyprawią o ciarki płeć przeciwną. Sama chciałabym mieć w sobie, choć jedną czwartą jej determinacji i wytrwałości w dążeniu do wyznaczonego celu.
Każdy jednak pragnie miłości. Zatem pytanie brzmi, czy Gunda pozwoli jakiemuś osobnikowi choć trochę przypiłować swoje pazurki? Czy też już może każdego mężczyznę będzie traktować przez pryzmat wystawianych jej „obiektów”?
Świetny pomysł na fabułę, akcja toczy się błyskawicznie. Czytelnicy przez większość powieści będą wybuchać salwami śmiechu. Doskonała zabawa gwarantowana! I jeszcze jedno, chyba najważniejsze. Myślę, że jeśli tę książkę przeczytają kobiety postawione w podobnej sytuacji do niektórych przedstawionych tutaj kobiet, być może w końcu otworzą oczy na świat i dojrzą światło w swoim ciemnym tunelu. Tego im właśnie życzę, aby w końcu znalazły w sobie siłę, by móc zawalczyć o własne dobro.
Facet do poprawki to doskonała pozycja dla wszystkich kobiet. Nie tylko doskonała komedia, ale i przestroga dla niektórych kobiet, które doświadczają podobnych przeżyć. To trzeba przeczytać. Polecam z całego serca.

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję



niedziela, października 14, 2018

Zapowiedź "Obietnica" Ewa Pirce

Zapowiedź "Obietnica" Ewa Pirce

PREMIERA: 25.10.2018


Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Obietnica Ewy Pirce.


Brian Wild złożył obietnicę. Zamierzał jej dotrzymać kosztem wszystkiego, co posiadał, włączając w to rodzinę. Motorem napędowym jego działań była zemsta. By wymierzyć sprawiedliwość, gotów był podjąć każde ryzyko. Jednak gdy przeznaczenie przejmuje pióro i zaczyna za nas pisać powieść w księdze zwanej życiem, nawet najbardziej misterny, układany latami plan może lec w gruzach. Bywa, że zostajemy pokonani jednym spojrzeniem. Zniewala nas jeden uśmiech, hipnotyzuje gest, niszczy słowo. Świat staje na głowie, a narzędzie zemsty okazuje się naszą zgubą.


Trzeba uważać, jakie obietnice składamy. Kilka słów spowodowanych cierpieniem i gniewem przeobraża się w bombę, która może eksplodować w naszych dłoniach, niszcząc wszystko, na co tak ciężko pracowaliśmy.






sobota, października 13, 2018

"Ukryty cel" Wojciech Magiera [PATRONAT + PRZEDPREMIEROWO]

"Ukryty cel" Wojciech Magiera [PATRONAT + PRZEDPREMIEROWO]



TYTUŁ  "Ukryty cel"

AUTOR Wojciech Magiera

DATA PREMIERY 14.10.2018

WYDAWNICTWO  Vectra

ILOŚĆ STRON 354




OCENA  5/6

OPIS




Piotr Rosner – samozwańczy detektyw bez licencji – przyjmuje kolejne zlecenie.
Z partnerką Martą „Hardą” Hardajewicz przeczesuje Warszawę według wskazówek swojej wpływowej klientki w poszukiwaniu jej zaginionego brata.
Tymczasem w stolicy dochodzi do niespodziewanych ataków agresji. Egzekucja w centrum miasta i obława na sprawcę krwawego zajścia są powiązane ze sprawą Rosnera, który mimo tych i innych wydarzeń ma tylko jeden cel – odszukać zaginionego człowieka. W poszukiwaniu kolejnych tropów i poszlak zagłębia się w motywy kierujące sprawcą, narażając tym samym zarówno siebie, jak i swoją partnerkę.
Zmieniające się intencje ludzi otaczających Rosnera i „Hardą” świadczą o tym, że tak naprawdę nikomu nie mogą ufać, gdyż każdy ma swój cel… ukryty cel.


MOJE ODCZUCIA

Po przeczytaniu debiutu Wojciecha Magiery z wielką niecierpliwością oczekiwałam kolejnej powieści jego autorstwa. Dlatego, kiedy tylko otrzymałam tekst czym prędzej przystąpiłam do czytania. Czy autor trafił w mój gust? Czy powieść zasługuje na uznanie?
Piotr Rosner to mężczyzna, który pracuje jako detektyw, jednak bez żadnych licencji. Jest dobry w swoim fachu i zawsze próbuje starannie wykonywać zadania powierzone przez swoich klientów. Myślę, że Wojciech Magiera nadał mu wszystkie odpowiednie cechy detektywa – jest sprytny, wytrwały, odważny, pomysłowy, a gdy trzeba to i cwany. I choć momentami jego odzywki potrafiły mnie zirytować, to polubiłam go i z zapartym tchem śledziłam jego poczynania.
Spoglądałem, jak tamten odchodzi. W rozmowie z nim, jak i poprzedniej z Adamem, grałem złego glinę. Byłem stanowczy, miałem ich teraz obu w szachu. Taki musiałem być, a przychodziło mi to z łatwością. W pewnym sensie czułem ten balans i potrafiłem się przełączać na różne tryby. Zimny i wyrachowany, lekko nieczuły i bezkompromisowy, bezwzględny i butny, a czasem ciepły i serdeczny, tudzież lekko ironiczny i zabawny. Dostosowywałem się do sytuacji. Nazywano to elastycznością.
Marta zwana „Hardą” to kobieta Rosnera, która potrafi pokazać swój pazurek kiedy trzeba. Ze wszystkich sił próbuje pomóc swojemu partnerowi rozwiązać wiele zagadek. Jednak jak to kobieta, bywa też i zazdrosna o jego klientki.
On dostaje zlecenie od klientki. Ma odnaleźć jej zaginionego brata. Idzie dość opornie, a im dalej w to brnie, tym na światło dzienne wychodzi coraz więcej zadziwiających faktów. Do tego osoby, które mogły coś wiedzieć, nagle zaczynają ginąć. Robi się coraz niebezpieczniej. Czy zatem Rosner wykona swoje zadanie do końca, a może jednak je porzuci?
Autor po raz kolejny wykonał kawał dobrej roboty. Pomysł na fabułę świetny. Akcja raz toczy się błyskawicznie, raz powolniej, jednak mimo to, tutaj ciągle coś się dzieje. Czytelnik nie ma czasu na nudę, gdyż Wojciech Magiera umiejętnie prowadzi swoją fabułę i to w taki sposób, iż odbiorca jest cały czas zainteresowany i łakomy kolejnych informacji. Wspólnie z bohaterami może zastanawiać się co też stanie się w kolejnej chwili. Może także snuć własne domysły.
Dobra kreacja bohaterów pozwala na dogłębne ich poznanie. Możemy wniknąć w ich umysły i próbować ich zrozumieć. Te postacie to osoby z charakterkami, choć każdy z nich różni się od kolejnego. Jedne postacie polubimy mniej, drugie mocniej, a niektóre może nam być ciężko zrozumieć.
Całość napisana jest przystępnym językiem, który jest łatwy w odbiorze. Autor nie boi się poruszać w swojej książce tematu seksu, robi to w subtelny sposób, nie zrażając do siebie czytelnika. Im dalej brnęłam w fabułę, tym bardziej byłam ciekawa jak to wszystko się zakończy.
Aby kogoś dobrze poznać, nie wystarczy kilka spotkań. Czasem ktoś, kto robi na nas dobre wrażenie, stara się tylko zmylić nasze pozory. Ukrywa prawdę, a nas „karmi” jakimiś bzdurami. Nigdy tak naprawdę nie wiemy dla kogo pracujemy i czy przedstawiane oblicze to te prawdziwe. Dlatego powinniśmy być ostrożni w każdej chwili, bo nie wiadomo co przyniesie nam jutro.
A jeśli nie, obudzimy się następnego dnia obok siebie z nowymi myślami i tylko to będzie się liczyć. Tylko to. Bo gdyby każdy z nas miał żyć ciągle dniami minionymi zamiast teraźniejszością, to tak naprawdę nie można by tego nazwać życiem.
Ukryty cel to powieść, która wciągnie nas w swoją akcję już od pierwszych stron. Ciekawi bohaterowie, niewyjaśnione tajemnice i skrywane sekrety to coś, co z całą pewnością zainteresuje każdego. Ja polecam, a wy koniecznie przeczytajcie!

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Autorowi oraz


poniedziałek, października 08, 2018

Zapowiedź "Facet do poprawki" Joanna Sykat

Zapowiedź "Facet do poprawki" Joanna Sykat

PREMIERA: 16.10.12018



Jest mi niezmiernie miło ogłosić, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Facet do poprawki Joanny Sykat.



Z Gundą lepiej nie zadzierać. Wiedzą coś o tym „obiekty” wystawione jej przez zdradzane, wykorzystywane i porzucane żony. Filigranowa sylwetka, niebieskie oczęta, a w główce mnóstwo pomysłów na pognębienie wrednego rodzaju męskiego.
Czy tak już będzie zawsze?
Czy poza Kune, przedstawicielem nietypowego gatunku pupilów, znajdzie się jakiś samiec zdolny spiłować nieco pazurki ostrej facetki?

***

Twój mąż puszcza się z torbami? Sezonowo zamienia Cię na coraz nowsze modele? Albo grozi, że zabierze dom, samochód i co tylko się da w ramach zadośćuczynienia za zmarnowane w małżeństwie lata?
Jeśli tak, pisz: wykalaczka@mojapoczta.pl, a ja wyrównam z nim rachunki, przemówię do rozumu tak ciepło i serdecznie, że zmieni zdanie. I jeszcze ładnie Cię przeprosi.

Joanna Sykat, autorka epicko-lirycznych powieści o trudnych związkach, rodzinnych relacjach, marzeniach, nadziejach i niedomówieniach w innej tym razem komediowej odsłonie.



Recenzja w okolicach premiery!


niedziela, października 07, 2018

Zapowiedź "Ukryty cel" Wojciech Magiera

Zapowiedź "Ukryty cel" Wojciech Magiera

PREMIERA: 14.10.2018


Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Ukryty Cel Wojciecha Magiery.



Piotr Rosner - samozwańczy detektyw bez licencji - przyjmuje kolejne zlecenie.
Z partnerką Martą "Hardą" Hardajewicz przeczesuje Warszawę według wskazówek swojej wpływowej klientki w poszukiwaniu jej zaginionego brata. Tymczasem w stolicy dochodzi do niespodziewanych aktów agresji. Egzekucja w centrum miasta i obława na sprawcę krwawego zajścia są powiązane ze sprawą Rosnera, który mimo tych i innych wydarzeń ma tylko jeden cel - odszukać zaginionego człowieka. W poszukiwaniu kolejnych tropów i poszlak zagłębia się w motywy kierujące sprawcą, narażając tym samym zarówno siebie, jak i swoja partnerkę. Zmieniające się intencje ludzi otaczających Rosnera i „Hardą” świadczą o tym, że tak naprawdę nikomu nie mogą ufać, gdyż każdy ma swój... ukryty cel.



Recenzja w okolicach premiery!



czwartek, października 04, 2018

"Tomcio Telefoncio" Wanda Szymanowska [PATRONAT]

"Tomcio Telefoncio" Wanda Szymanowska [PATRONAT]


TYTUŁ  "Tomcio Telefoncio"

AUTOR Wanda Szymanowska

DATA PREMIERY 03.10.2018

WYDAWNICTWO  Literackie Białe Pióro

ILOŚĆ STRON 32




OCENA  6/6

OPIS




Wanda Szymanowska
- Autorka głównie powieści dla dorosłych czytelników: „Zielone kalosze”, „Niebieskie sandały”, „Czerwone szpilki”, „Lardżelka”, „Kim, do diabła, jest Anita?!”.
W roku 2016 wydała pierwszy utwór dla dzieci – „Ciapek”, a rok później „Zaine”.
Ciapek chciałby mieć dom i kochającego pana.
Zaina próbuje zadomowić się w nowej szkole.
A z jakim problemem boryka się Tomcio?


MOJE ODCZUCIA

Wanda Szymanowska to autorka, która potrafi zaskakiwać pod każdym względem. Pisze nie tylko powieści dla dorosłych, ale również poczytne bajki dla dzieci. Nie są to jednak zwykłe bajki, gdyż każdy z nich niesie w sobie jakiś przekaz. Tym razem jest podobnie.
Tomcio to chłopczyk, który zazdrości wszystkim tego, że mają swoje telefony. Też pragnąłby mieć swój własny, dlatego robi wszystko co w jego siłach, aby rodzice choć na moment dali mu się pobawić swoim. Czasami człowiekowi nie chce się aż wierzyć do czego jest zdolne dziecko, by osiągnąć swój cel.
Robert na chwilę oderwał wzrok od wyświetlacza telefonu i wzruszył ramionami. Co to za różnica, czy jest w domu, czy nad morzem? Ważne, że ma telefon i w nim cały świat.
Bajki to miła odskocznia dla maluchów. Aczkolwiek autorka łączy przyjemne z pożytecznym. W dzisiejszym świecie ludzie są zbyt zapatrzeni w telefony i wirtualny świat, by dostrzec to co się dzieje wokół nich. Nie zauważają, iż ich dzieci pragną uwagi, spędzania wspólnie czasu, czy też zwykłej rozmowy. Gnają do przodu, zapominając o tym, co najważniejsze.
Czy w czasach, w których nie było telefonów ludzie i dzieci nie byli szczęśliwsi, a przede wszystkim bardziej aktywni? Czy każdą wolną chwilę spędzali w domu? Otóż nie. Żyli inaczej i doskonale sobie radzili bez tego przedmiotu. I wydaje mi się, że ich życie było bogatsze w doświadczenia.
Wanda Szymanowska swoją bajką stara się uświadomić nam wszystkim, że świat nie kończy się na telefonie, że można bez niego żyć i doskonale się bawić. To też poniekąd apel do rodziców, by więcej czasu i swojej uwagi poświęcali swoim pociechom. Wychowanie własnego potomstwa jest niezwykle ważne, ale tylko od nas samych zależy jak ono będzie wyglądało. Dziecku można zorganizować czas w doskonały sposób, na który nie składa się telefon, a doskonałym tego przykładem jest babcia Tomcia.
Zapamiętajcie, że świat nie zamyka się w tym jednym małym przedmiocie zwanym telefonem, za pomocą którego dzisiaj można załatwić wszystko. Nie psujmy dzieciom radości z dzieciństwa, zamykając je w tym urządzeniu. Wręcz przeciwnie, ograniczmy im jak najbardziej dostęp do niego, aby mogły cieszyć się beztroskim młodzieńczym czasem.
Tomcio Telefoncio to bajka dzięki której wielu z was, może zrozumie, jak ważne jest interesowanie się losem własnych dzieci. Jak ważne jest to, abyście więcej czasu spędzali ze swoimi pociechami, dostarczając im wiele ciepła i miłości. Koniecznie zapoznajcie się z tą pozycją!

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Autorce oraz




czwartek, października 04, 2018

"Karminowe serce" Dorota Gąsiorowska

"Karminowe serce" Dorota Gąsiorowska

.
TYTUŁ  "Karminowe serce"

AUTOR Dorota Gąsiorowska

DATA PREMIERY 03.10.2018

WYDAWNICTWO  Między słowami

ILOŚĆ STRON 441




OCENA  5+/6

OPIS




Kiedy Laura trafia do urokliwej cukierenki, której właścicielka od lat ręcznie wyrabia pachnące łakocie, nie może oprzeć się magii tego miejsca. Zapach aromatycznej czekolady i kolorowe, pękate słoje z żurawiną i migdałami przyprawiają ją o zawrót głowy.

Laura boi się jednak, że ani przeprowadzka i nowy dom wśród wrzosowisk, ani bliskość magicznej cukierenki nie ukoją bólu po tym, co stało się kilka lat wcześniej. Wtedy ktoś, kto wydał się bliski, sprawił, że serce Laury pękło, a jakaś część jej samej odeszła na zawsze.

Dziewczyna nie podejrzewa jednak, że właścicielka cukierni skrywa pewien sekret…

Czy magia tego miejsca i życzliwi ludzie pomogą Laurze odzyskać nadzieję?
I czy to prawda, że złamane serce może jeszcze pokochać – nawet dwa razy mocniej?


MOJE ODCZUCIA

Muszę przyznać, iż to moje pierwsze spotkanie z autorką, i aż się dziwię, że nigdy wcześniej nie sięgnęłam po żadną jej powieść. Teraz wiem, że z całą pewnością będę musiała to nadrobić.
Cóż, prawdę powiedziawszy nie bardzo wiem, jak ująć w słowa to, czego dostarczyła mi lektura tejże książki. Moje serce wciąż jest przepełnione niezwykłym uczuciem, a rozum nie pozwala logicznie myśleć.
Czasami, kiedy wszystkie drogi prowadzą donikąd, ucieczka wydaje się jedynym rozwiązaniem. Brakuje słów, żeby wytłumaczyć to, co było. Brakuje wiary, że jeszcze teraz, tutaj uda się odnaleźć choć fragment zagubionej niegdyś beztroski. Smuga szarego pyłu ciągnie się za człowiekiem, przesłaniając okruchy nadziei, które mogłyby stać się drogowskazem.Kiedy więc nie ma już ani drogi powrotu, ani dna, od którego dałoby się odbić, często nie pozostaje nic innego, jak tylko skoczyć w najgłębszą toń mrocznego jeziora, by poznać jego nieodgadnione tajemnice.
Laura to kobieta, która ma za sobą traumatyczne przeżycia, od których za wszelką cenę stara się uciekać. I choć sama boi się swojej przeszłości, to ma w sobie ogromne pokłady energii i chęci pomagania innym. Przeprowadza się z Warszawy do Bukowej Góry, do miejsca niezwykle magicznego. I wierzcie mi, że czułam tę magię podczas całej powieści. Czasem tak w życiu jest, że docieramy do pewnego miejsca i czujemy, że ma w sobie to coś, co ciężko jednoznacznie nazwać, ale wiemy, że to miejsce będzie już dla nas szczególne. Sama przeżyłam to kiedyś na własnej skórze.
Czy zatem Laura w nowym miejscu odnajdzie ciszę, spokój i tak wyczekiwaną nadzieję?
Muszę pochwalić autorkę za doskonałą kreację bohaterów z którymi zżyłam się już od pierwszych chwil. To niezwykłe, jak Dorocie Gąsiorowskiej udało się oddać realizm tych postaci. Są to osoby niezwykle barwne, urokliwe, a przede wszystkim prawdziwe. Przez całą powieść, czułam się, jakbym była gdzieś tuż obok bohaterów i przeżywała wspólnie z nimi całą ich historię. To było niesamowite doznanie, za które dziękuję autorce. Emocje, tutaj biją na kilometry. Uwielbiam te momenty, dzięki którym odczuwam w każdym zakamarku mojego ciała czytaną opowieść, a tutaj tak się właśnie stało. Autorka dopracowała swoją historię w każdym calu, nie pozwalając nawet na odrobinę pomyłki. Niezwykła fabuła wciąga swojego czytelnika już od pierwszych chwil.
W małych mieścinach już tak to jest, że każdy o każdym wszystko wie. Czasem nawet wcześniej, niż nam się to może wydawać. Ma to swoje plusy i minusy. To co mnie zauroczyło w tej powieści to nie tylko nietuzinkowi bohaterowie, ale również niezwykła magia urokliwej cukierenki, w której produkowane są własnoręcznie czekoladowe łakocie. Aż mi się zamarzyło, aby tuż obok mojej okolicy powstała właśnie taka cukierenka.
Dorota Gąsiorowska ma niezwykle lekkie pióro, a jej historią wprost się płynie. Mówi się, że piosenkarzem, może być każdy, jednak niewielu udaje się w śpiewanym tekście przekazać emocje odbiorcom. Podobnie jest z książką, każdy może ją napisać, ale tylko nielicznym uda się w pełni przekazać opisywane emocje swoim czytelnikom. Pani Dorocie z całą pewnością się to udało.
Mawiają, że przeciwieństwa się przyciągają, ale ja się z tym nie zgadzam. Zauroczenie szybko mija, tylko to, co naprawdę łączy ludzi, jest w stanie scalić związek w chwili, gdy pojawiają się problemy.
Nie pomyślcie jednak, że to tylko i wyłącznie lukrowana książka. Otóż wcale tak nie jest. Autorka porusza w niej wiele ważnych aspektów życia. Nie ułatwia życia bohaterom, pisząc im tylko i wyłącznie sielski scenariusz. Kilka z przedstawionych postaci boryka się z ciężkimi problemami, które poznacie jak tylko sięgniecie po ową pozycję.
Karminowe serce to niezwykła powieść, która zauroczy nas swoją magiczną aurą i sprawi, że na kilka godzin cały otaczający nas świat przestanie istnieć. To niebanalna opowieść o niebanalnych ludziach, którą aż chce się przeżyć razem z nimi. Emocje gwarantowane i ciepło na sercu. Zachęcam do przeczytania, bo warto.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję


niedziela, września 30, 2018

"Popielate laleczki" Hanna Greń [PATRONAT]

"Popielate laleczki" Hanna Greń [PATRONAT]


TYTUŁ  "Popielate laleczki"

AUTOR Hanna Greń

DATA PREMIERY 18.09.2018

WYDAWNICTWO  Replika

ILOŚĆ STRON 368




OCENA  5+/6

OPIS


Dwudziestoletnia Beata Szymanowska, nazywana zdrobniale Tulą, przypadkowo otwiera wiadomość adresowaną do swojej matki, Astridy, i dowiaduje się, że ta jest szantażowana i że zgodziła się zapłacić żądaną kwotę. Tula nie wie, jakie informacje mógłby ujawnić prześladowca, jednak nie zamierza się z tym godzić i postanawia włączyć się do akcji. W imieniu matki umawia się z mężczyzną na spotkanie – ma zamiar je nagrać i zastosować odwrotny szantaż – ona nie upubliczni nagrania, jeśli mężczyzna zostawi jej matkę w spokoju. Po przybyciu na miejsce okazuje się jednak, że siedzący tam mężczyzna jest martwy. Po trzech latach sytuacja się powtarza. W poczcie Asty znowu pojawia się wiadomość z żądaniem pieniędzy i znowu Tula przejmuje kontrolę, lecz i tym razem w umówionym miejscu zastaje leżące na ulicy zwłoki. Aspirant Mirosław Ostaniec z zapałem zabiera się za rozwiązywanie swojej pierwszej samodzielnie prowadzonej sprawy. Wspólnie z komendantem Konradem Procnerem znajdują kolejne powiązania pomiędzy zamordowanymi mężczyznami. Tymczasem Tula dochodzi do własnych wniosków – dobrze zna osobę, której mogło zależeć na „uciszeniu” szantażystów. Postanawia za wszelką cenę chronić matkę, mimo że Asta zachowuje się coraz dziwniej…

Piąty, ostatni tom kryminalnego cyklu W Trójkącie Beskidzkim!




MOJE ODCZUCIA

Kiedy sięgam po powieści Hanny Greń jestem więcej jak pewna, iż dostarczą mi one wielu emocji. Co jak co, ale autorka umiejętnie potrafi zaciekawić oraz zaintrygować swojego czytelnika. Tym razem nie mogło być inaczej. Wprost nie mogłam oderwać się od książki.
– Musiało minąć wiele lat, żeby do mnie dotarło, że cierpień nie można dzielić na mniej czy bardziej ważne, bo każde z nich w jakimś stopniu okalecza.
Beata Szymanowska to młoda kobieta, która pracuje jako fryzjerka. Wiedzie spokojne życie do czasu, aż niechcący czyta wiadomość zaadresowaną do swojej matki Astridy. Od tego czasu, jej życie kompletnie wywraca się do góry nogami. Ze wszystkich sił pragnie ochronić matkę przed szantażystami, jednak mimo to, zawsze znajduje ich martwych. Kto zatem stoi za dokonywanymi morderstwami? Czy odpowiednim osobom uda się złapać winnego?
W ostatnim tomie kryminalnego cyklu pojawia się dość sporo bohaterów. Niektórzy czytelnicy mogą mieć lekki zamęt w związku z tym, aby połapać o kogo chodzi, mnie osobiście to nie przeszkadzało. Każdy z tych bohaterów został wykreowany na miarę swojej roli. Nie ma tutaj postaci, które mogłyby okazać się mało wiarygodne. Hanna Greń doskonale wie co robi, stawiając przed nami bohaterów z krwi i kości. Jednych polubimy bardziej, drudzy będą nas irytować, a mimo to, ich kreacja nie utraci na wartości. Dobrze skonstruowana fabuła, ciekawe dialogi oraz nieprzewidywalność wciągną nas w swoją wartką akcję i nim się zorientujemy dobrniemy do ostatniej strony, a w sercu pojawi się leciutki żal, że to już koniec.
– Szanse są zawsze. To od ludzi zależy, czy je wykorzystają.
Jeśli lubicie postacie, które cechują się niezwykłą odwagą, determinacją i takich, którzy nie baczą na własne niebezpieczeństwo w obronie własnej rodziny, to pokochacie Tulę. Kiedy tylko dowiedziała się, iż jej matce grozi szantażysta bez chwili wahania postanowiła przejąć całą akcję w swoje ręce. A czy wy w normalnym życiu postąpilibyście tak samo jak i ona? Czy zrobilibyście wszystko, by ochronić waszych bliskich?
Tula chciała działać, choć nie było jej to widocznie pisane. Niemniej dzięki wydarzeniom w swoim życiu, poznała też i swoją przyszłą miłość. Tutaj autorka również nie oszczędziła im spokojnego bytu, troszkę mieszając w ich życiu. Zobaczycie do czego może zaprowadzić m.in. brak zaufania w związku małżeńskim i chwilowe zaćmienie umysłu.
Burza przeszła bokiem, podobnie jak chmury, które po zrzuceniu na ziemię kilku zaledwie kropli deszczu ustąpiły pola słońcu. Dla siedzących na piasku dwojga ludzi ta nagła zmiana nie miała jednak znaczenia. Oni musieli opanować znacznie groźniejszą burzę. Tu piorunami były słowa, a błyskawicami spojrzenia.
Całą powieść uważam za świetnie napisany kryminał. Autorka posługuje się niezwykle lekkim i przyjemnym językiem, co sprawia iż czytanie jej twórczości jest przyjemnością. W tej książce ciągle coś się dzieje, nie mamy ani chwili odpoczynku, bo zżerająca nas ciekawość sprawia, iż czytamy na jednym wdechu.
Popielate laleczki to powieść, która trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Interesująca fabuła, nietuzinkowi bohaterowie oraz chwile grozy pozwolą oderwać nam się od rzeczywistego świata na parę godzin. Polecam.

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję

Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger