sobota, 31 grudnia 2016

Podsumowanie grudnia + życzenia noworoczne




Dziś kończymy grudzień, a co za tym idzie również i cały rok. Czas więc na krótkie podsumowanie grudnia.

W miesiącu grudzień przeczytałam 15 książek:

1. "The secret garden" Frances Hodgson Burnett.
2. "Światło w mroku" I. M. Darkss.
3. "Połączeni. Znajdź mnie" Laurelin Paige.
4. "Venus is Furs" Leopold von Sacher-Masoch.
5. "Mogę wszystko" Anita Scharmach.
6. "Splątane myśli" Halina Urban.
7. "Siódmy sen" Dorota Vinet.
8. "Przerwane życie" Bożena Helena Mazur-Nowak.
9. "Matera 2019" Danuta Markiewicz.
10. "Anna. Nowe życie" Justus Pfaue.
11. "Rzeź wołyńska. Pamięć piekła" Aleksander Ławski.
12. "The Lord of the Rings" książka do kolorowania.
13. "Dziewczyny na emigracji czyli Liverpool bez cenzury" Iga Wołos.
14. "Astrologiczny przewodnik po złamanych sercach" Silvia Zucca.
15. "Czerwień obłędu" Dawid Waszak.

Łącznie daje to:

3722 przeczytane strony
czyli ok. 120 stron przeczytanych dziennie

Wspólnie z Claudią z Zaczytanej przeprowadziłyśmy 2 wywiady (Natasza Socha, K.C. Hiddenstorm).

Wynik jak dla mnie całkiem dobry. A jak u Was kończy się rok 2016? Ile książek zdołaliście przeczytać?


Przy okazji chciałabym złożyć Wam życzenia noworoczne.




piątek, 30 grudnia 2016

"Czerwień obłędu" Dawid Waszak




*Tytuł: "Czerwień obłędu"
*Autor: Dawid Waszak
*Wydawnictwo: Novae Res
*Rok wydania: 2015
*Ilość stron: 133


*Ocena: 6/10
*Opis:



Dorian miał wszystko – młodą i piękną żonę, dom w dobrej dzielnicy Jarocina, zdolnego syna, udany seks, ciekawą pracę i poukładane życie. Nie potrzebował zmian! Nagle jego świat legł w gruzach, runęło wszystko, co do tej pory było dla niego ważne. I nie spowodował tego żaden kataklizm, a… samospełniające się wizje, które wtargnęły w jego uporządkowany świat.
Ten spokojny mężczyzna uwikłany zostaje w pasmo nieprzewidzianych sytuacji, które zapowiadają tragedię. Co ma z tym wspólnego kobieta w czerwonej sukni? Czy Dorian będzie mógł odwrócić bieg wypadków?

*Moje odczucia:

Główny bohater Dorian, posiada w swoim życiu wszystko to co najważniejsze - piękną żonę, utalentowanego syna oraz ciekawą pracę. Wszystko układało mu się znakomicie do pewnego dnia, w którym poczuł dziwne deja vu. Od tego momentu pojawiają się w jego życiu dziwne wizje. Kim jest tajemnicza kobieta w czerwonej sukni, która pojawia się w jego wizjach? Skąd ciągłe bóle głowy? Czy Dorian zdoła odwrócić tok wydarzeń, które na niego czekają?
"Jaki mógłby być mój poranek? Przepraszam, nie chcę was zbytnio zanudzać, ale był jak zawsze... Zwykły poranek, który rozpoczęła żona pocałunkiem w policzek."
Czy zastanawialiście się kiedyś co dzieje się z człowiekiem, w umyśle którego pojawiają się myśli doprowadzające go do szaleństwa? Do czego jest zdolny taki człowiek? Dodatkowo kiedy najbliższa sercu osoba, nie wierzy w to co mówi, lecz uważa go za kogoś niepoczytalnego? Wszystko obraca się przeciw niemu, a on sam nie wie co ze sobą zrobić.

Książka napisana jest całkiem przyjemnym językiem, dzięki czemu pochłoniemy ją w bardzo szybkim czasie. Dodatkowo dużym plusem jest narracja pierwszoosobowa, dzięki czemu mamy możliwość spojrzeć na wszystko z punktu widzenia głównego bohatera. Akcja dzieje się w Jarocinie, i nie można tutaj nie wspomnieć, iż autorowi udało się doskonale stworzyć obraz, w którym żył Dorian.

Wiecie co jest zaskakującego w tym thrillerze? To, że tutaj wrogiem bohatera nie jest jakiś morderca, a sam jego umysł. To właśnie on, krok po kroku doprowadza go do obłędu, sprawia, że zaczyna się dziwnie zachowywać, robić rzeczy, na które w rzeczywistości nie ma wytłumaczenia.
"Nie mogłem? [...] Przecież chyba już każdy to widzi i stara się mnie jeszcze jakoś tolerować. Po wypadku miałem taryfę ulgową, ale jak długo ona potrwa? Nie mogłem jednak się poddać. Wtedy na pewno wyszedłbym na "niepoczytalnego". Musiałem wytrzymać do "tego" dnia." 
Nie jest to może powieść najwyższych "lotów", jednak czuć potencjał autora. Czego mi tutaj zabrakło? Rozbudowanej charakterystyki postaci, możliwości całkowitego zagłębienia się w ich psychice. A zakończenie? Rozczarowało mnie totalnie, no bo jak można kończyć książkę w taki sposób? Byłam ciekawa jak zakończą się losy Doriana, a tymczasem nie otrzymałam nawet, żadnej podpowiedzi, w jakim kierunku powinnam kierować własne myśli. Być może autor napisze kiedyś część drugą?

Czerwień obłędu to powieść pełna zagadek, zagadek jak wiele mrocznych myśli może kryć nasz własny umysł. Lekkie pióro autora, wiarygodne postacie oraz niepewność tego co możemy odkryć na kolejnych stronach powieści, intryguje czytelnika i zachęca do przeczytania. Pomysł na fabułę całkiem ciekawy, szkoda tylko, że nie w pełni został wykorzystany.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorowi.



czwartek, 29 grudnia 2016

"Astrologiczny przewodnik po złamanych sercach" Silvia Zucca




*Tytuł: "Astrologiczny przewodnik po złamanych sercach"
*Autor: Silvia Zucca
*Wydawnictwo: Muza
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 551


*Ocena: 7/10
*Opis:

Alice Bassi ma trzydzieści lat i wciąż czeka na swojego księcia z bajki. Pracuje w Mediolanie, w lokalnej telewizji produkującej opery mydlane oraz teleturnieje. Jej były chłopak, z którym spotykała się przez pięć lat, a przez kolejne dwa przyjaźniła, właśnie się żeni, a jego partnerka jest w ciąży. Do tego w pracy pojawia się nowy pracownik, Davide Nardi, który został zatrudniony, by zreorganizować podupadającą stację telewizyjną. Niewątpliwie pociągnie to za sobą serię zwolnień. Alice jest załamana. Na poprawę humoru kolega z pracy Tio, miłośnik astrologii, opowiada jej o swojej pasji - symbolice znaków zodiaku, ich wpływie na charaktery ludzi i działania, które podejmują. Alice zgłębia tajniki astrologii i zaczyna umawiać z mężczyznami spod znaku kompatybilnego z jej własnym. Niestety, dopasowanie astrologiczne nie uchroni jej przed nieodpowiednimi znajomościami, okrutnymi rozczarowaniami i nieprzyjemnymi niespodziankami.


I tak, krok po kroku, Alice odkryje, że być może prawdziwa miłość, wcale nie jest zapisana w gwiazdach...

*Moje odczucia:



Któż z Was nie interesuje się astrologią i czytaniem horoskopów? Moje drogie Panie, czy zastanawiałyście się jaki wpływ mają na Was mężczyźni spod danego znaku zodiaku?

Książka napisana jest z lekkim przymrużeniem oka. Jest łatwa i przyjemna w odbiorze, do tego momentami rozbawi nas do łez.

Główna bohaterka Alice to trzydziestolatka, której do szczęścia brakuje tylko wymarzonego księcia z bajki. Tylko czy, aby na pewno tacy mężczyźni istnieją? Kiedy w pracy poznaje Tio, staje się jej przyjacielem, a do tego zaszczepia w niej miłość do astrologii. To dzięki niemu, wkracza w inny wymiar rzeczywistości, odkrywa, że gwiazdy to nie tylko piękny widok na niebie, ale każda w nich skrywa w sobie niejaką tajemnicę. Tylko czy rzeczywiście miłość jest zapisana w gwiazdach?
"Zbyt często my, porzucane kobiety, mamy skłonność do zamykania się w sobie, zawieszania głowy, przekonania, że nie zasługujemy na dobre słowo. Ale kto powiedział, że jesteśmy jakimiś wyrzutkami bez cienia godności? To oni się powinni wstydzić, zaciekli łamacze serc, seksturyści, specjaliści od tanich uczuć."
Kiedy w naszym życiu pojawiają się jakieś rozczarowania czy niepowodzenia miłosne, łapiemy się każdej możliwej metody, by szczęście w końcu się do nas uśmiechnęło. Czasami jednak te wybory są dość abstrakcyjne, a mimo to, bohaterka się ich chwyta.
Jeśli miałabym porównać naszą Alice do jakiejś innej bohaterki, zdecydowanie byłaby to Bridget Jones. W pracy nie zawsze idzie po jej myśli, w życiu osobistym nic układa się tak jakby chciała, a do tego ma ciągłe problemy z mężczyznami.
"Wiem, że jestem niemiła. Przechodzi mi przez myśl, że może traktuję go zbyt oschle. Ale szybko przypominam sobie, co mi zrobił i że kopnięcie go w tyłek i zrzucenie ze schodów byłoby aktem miłosierdzia z mojej strony."
Całość czyta się szybko, powieść jest zabawna. Nie znalazłam chyba rozdziału w którym coś by mnie nie śmieszyło. Czy jednak książka porwała mnie? Nie jestem jakoś szczególną fanką horoskopów, choć zdarza mi się je od czasu do czasu czytać, to nie przywiązuję do nich jakiejś szczególnej wagi. Mimo wszystko przy książce spędziłam miło czas. Dostarczyła mi mnóstwo pozytywnych wibracji, ale i chwile refleksji.

Astrologiczny przewodnik po złamanych sercach to typowa powieść dla kobiet, które uwielbiają sporą dawkę śmiechu. Fani książek Bridget Jones będą zachwyceni. Autorka próbuje uświadomić nam, że na wszystko potrzeba czasu, że wszystko co robimy na siłę, nie wychodzi.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



piątek, 23 grudnia 2016

"Dziewczyny na emigracji czyli Liverpool bez cenzury" Iga Wołos [PRZEDPREMIEROWO]




*Tytuł: "Dziewczyny na emigracji czyli Liverpool bez cenzury"
*Autor: Iga Wołos
*Wydawnictwo: Novae Res
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 257


*Ocena: 7/10
*Opis:


Wchodzenie w dorosłość - wyprowadzka z domu, wybór studiów, pierwsza praca, budowanie dojrzałych związków - nigdy nie jest łatwe. Nina postanowiła jednak podnieść sobie poprzeczkę jeszcze wyżej i po maturze wyjechała do Anglii, by tam poznać smak dorosłego życia.


Rzeczywistość przerośnie jej oczekiwania - emigracja okaże się czasem wielu szalonych przygód, miłosnych uniesień i gorzkich lekcji... Przede wszystkim jednak będzie okazją do spotkania całego korowodu barwnych postaci, z mozaiki których wyłania się portret życia polskich emigrantów na Wyspach w pierwszej dekadzie XXI wieku.




*Moje odczucia:

Zapewne niejedna osoba z Was marzyła o tym, by wyjechać za granicę w celu polepszenia swojego życia materialnego. Niestety, nie ma co ukrywać, w Polsce ludzie nie mają szans się rozwijać, póki co nie ma tutaj dla nas przyszłości. Marne zarobki, ciężka harówka i kosmiczne ceny stanowią jeden wielki absurd. I jak tu żyć? Skoro 3/4 wypłaty musimy przeznaczyć na opłaty, jedzenie, dojazd do pracy itp. A pracodawcy chcieliby, byśmy pracowali za marne grosze.

Dlatego wielu z nas, decyduje się na wyjazd za granicę. Tak samo postanowiła zrobić nasza główna bohaterka Nina. Chciała żyć na poziomie, więc wraz z przyjaciółkami wyjechała do Liverpoolu, licząc na to, że jej życie od teraz będzie bardziej kolorowe. Kiedy za granicą poczuła "smak" większych zarobków, zaczęła szaleć wydając wypłaty na różne zakupy i ciągłe szaleństwa w klubach nocnych. Do tego chłopaków zmieniała jak rękawiczki. Tylko jak długo można żyć w ciągłym zawirowaniu?
"Zabawne, że w tych trudnych momentach mogłam liczyć na Brytyjczyków, a nawet na słowa wsparcia od Marca, który potępiał Beatę za jej zachowanie, ale nie na Polaków, których wyraźnie bawiła sytuacja, w której inny Polak ma po prostu gorzej."
Książka jest niezwykle życiowa i zawiera wiele prawdy. Z doświadczenia wiem, że Polak - Polaka za granicą "sprzedałby" za jednego centa. Nie można im ufać. To przykre, bo uważam, że my jako jeden naród powinniśmy trzymać się razem, ale tak nie będzie nigdy. Polak - Polakowi zazdrości wszystkiego, a cieszy się wtedy, gdy drugiemu się nie powodzi. Sama wyjeżdżam za granicę do pracy i wiem, że tak właśnie to wygląda.  Będąc za granicą, mając jakiś kłopot, prędzej uzyskamy pomoc od obcokrajowca niż swego rodaka.
"W niektórych środowiskach w Polsce panuje jakże błędne przekonanie o tym, że za granicę wyjeżdżają "nieudacznicy", "niedojdy życiowe", a nawet ludzie bez szkoły. Całkowicie temu zaprzeczam. Myślę nawet, że jest trochę na odwrót. "Nieudacznicy" i "niedojdy życiowe" zostali w kraju, godząc się na jedne z najgorszych w Europie warunków bytowych, jakie oferuje nam Polska. Wiadomo, że nie dotyczy to każdego. Od każdej bowiem reguły są wyjątki."
Otóż to, błędne myślenie ludzi, że jak ludzie wyjeżdżają za chlebem poza granice swego kraju, to od razu stają nie wiadomo jak bogaci. Wcale tak nie jest! Nie zapominajmy, że wyjeżdżając musimy gdzieś mieszkać, czymś się żywić. A te ceny w porównaniu z Polską bywają ogromne. Ci, którzy mieszkają tam na stałe mają dobry byt. Ale my, wyjeżdżający tylko zarobić, wcale nie mamy tak kolorowo. W pracy harujemy jak "woły". Gdybyście zobaczyli jak pracujemy my, a jak pracują mieszkańcy danego kraju w którym się znajdujemy, wierzcie mi, że załamalibyście ręce.
Do tego dochodzi nasza ogromna tęsknota za swą ojczyzną.

Życie za granicą z początku zawsze jest fajne. Stać nas na więcej rzeczy, możemy zaszaleć, pobawić się czy też wyjechać na jakieś wypasione wakacje. Jednak to jest dobre na jakiś czas. Później wraca tęsknota za każdą błahostką związaną z naszym krajem. Brakuje nam ulubionej kawy, fotela, w którym siadaliśmy i czytaliśmy książki, czy też spaceru wśród znajomych obszarów. Prędzej czy później, ciągnie nas z powrotem.

 Dziewczyny na emigracji czyli Liverpool bez cenzury to powieść, którą powinien przeczytać każdy z nas, by ujrzeć, to czego własnymi oczami często nie chcemy widzieć, bądź do siebie nie dopuszczamy. To również w pewnym sensie przestroga przed własnymi rodakami w obcym kraju, którzy liczą tylko na to, by podwinęła nam się noga.
Przeczytajcie, zobaczcie jak wygląda życie tam, gdzie nas nie ma.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję





wtorek, 20 grudnia 2016

"The Lord Of The Rings. Trylogia Filmowa" - książka do kolorowania




*Tytuł: "The Lord of the Rings. Trylogia filmowa" - książka do kolorowania
*Wydawnictwo: Akurat
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 96

*Ocena: 7/10
*Opis:

Książka, którą powinien mieć każdy miłośnik twórczości J.R.R. Tolkiena. Samodzielnie nadaj barwy kluczowym scenom z filmu, który zawładnął wyobraźnią milionów widzów. Zdecyduj, jakimi barwami pysznił się świat Froda, Legolasa i Golluma, wybierz odcień czerni skóry Orków i złocistych włosów Galadrieli. Zabaw się w artystę, który decyduje o kolorach wszystkich, nawet najdrobniejszych elementów...

*Moje odczucia:

Dzisiaj przychodzę do Was z czymś nietypowym, a mianowicie książką do kolorowania. Zbliżają się Święta, to świetny czas, by miłośnikowi Władcy Pierścieni (i nie tylko jemu) sprawić cudowny prezent.


Na 96 stronach tej książeczki znajdziemy mnóstwo inspiracji filmowych, które możemy pokolorować jak tylko zechcemy. Dajmy się ponieść wyobraźni. Popatrzmy na rysunek, zamknijmy na chwilę oczy i wyobraźmy sobie jak daną scenę byśmy widzieli w realu. A później pozwólmy by nasza ręka sama dobierała kolory i wypełniała każdą pustą przestrzeń, sprawiając nam przy tym wiele radości.


Kto powiedział, że książka to tylko zapisane słowa? Otóż nie, książka to również nasza uruchomiona wyobraźnia. Nie zawsze trzeba coś czytać, by móc sobie ten obraz przybliżyć. Czasem niezwykłe rysunki oddają nam całą istotę danego filmu. W tym wydaniu mamy rysunki, których grafiki zachwycają w każdym calu, widać, że ktoś przyłożył do tego sporo pracy, by czytelnik był w 100% zadowolony. Dodatkowo pozycja ta została wzbogacona o cytaty i ich autorów, oraz obrazek oddający istotę owego cytatu.


Książka ta może być doskonałym prezentem dla tych, którzy kochają kolorować, ale także dla fanów filmu Władca Pierścieni. To również doskonały prezent dla osób, które potrzebują się odstresować. Tylko od nas samych będzie zależeć, jakimi kolorami wypełnimy dane sceny.


Za możliwość poznania publikacji dziękuję



poniedziałek, 19 grudnia 2016

"Rzeź Wołyńska. Pamięć piekła" Aleksander Ławski




*Tytuł: "Rzeź Wołyńska. Pamięć piekła"
*Autor: Aleksander Ławski
*Wydawnictwo: Novae Res
*Rok wydania: 2014
*Ilość stron: 203


*Ocena: 2/10
*Opis:

Czy pamięć o dokonanym dawno temu ludobójstwie pozwoli dziś ułożyć relacje z ukraińskimi sąsiadami? Czy nie stanie się przeszkodą w pomocy tym, których przodkowie pomagali Polakom?
Czy wystarczy wspomnienie tych, którzy zapłacili za to własnym życiem?

II wojna światowa. Józef, syn polskiego legionisty, kończy gimnazjum, przeżywa pierwszą miłość i pierwsze nadzieje.

Jednak wojna i narastające nastroje nacjonalistyczne nie sprzyjają realizacji młodzieńczych planów. Romantyczna sceneria zmysłowej inicjacji dwojga młodych kochanków myli – w tle rozgrywa się bowiem rzeź wołyńska.

Mordy na mieszkańcach polskich wiosek dokonywane przez bandy UPA, odwetowe akcje Armii Krajowej, tragiczny pochód przez Ziemię Wołyńską – wszystko to na zawsze naznaczy losy głównego bohatera, który dziś, prowokowany do zwierzeń, snuje swą przynoszącą ulgę opowieść.


*Moje odczucia:

Muszę przyznać, iż jestem rozczarowana książką. Spodziewałam się czegoś, co głęboko zapadnie mi w psychikę, a tymczasem czuję wielki niedosyt. Książki, które nawiązują do rzezi wołyńskiej są mi niezwykle bliskie z tego względu, że tam zostali pomordowani moi przodkowie przez Bandy UPA. Tym bardziej z wielkim zaciekawieniem sięgam po książki w tym temacie.

Kiedy zobaczyłam okładkę książki, a zwłaszcza jej tytuł, pomyślałam - koniecznie muszę przeczytać - może dowiem się czegoś nowego. Jednakże już przeczytawszy niniejszą pozycję zastanawiam się czy, aby na pewno tytuł jest adekwatny do treści powieści? Oprócz tego, że mamy trochę wspominek o Wołyniu, to reszta powieści opowiada o karierze bohatera w Ludowym Wojsku, a całość przeplatana jest wątkiem łowieckim, który nie ma nic wspólnego z tytułem i który ewidentnie nie pasuje do tej książki.

Czytelnik sięgając po książkę, nie ma ochoty czytać o życiu autora, czy też o karierze Józefa. Czytelnik sięgając po tę książkę, pragnie zastać brutalnej i prawdziwej wiedzy na temat tego, co bandy UPA dokonali na Polakach, do jak makabrycznych rzeczy byli w stanie się posunąć, by zniszczyć każdego naszego rodaka. To jest temat o którym powinno się mówić, o tym nie można zapomnieć.

Liczyłam, że książka będzie bardzo emocjonująca, a zastałam nudną, nic nie wartą powieść. Język, którym posługuje się autor zostawia wiele do życzenia, widać, że jest amatorski. Nie zastałam w tej książce makabrycznych scen, przyprawiających mnie o dreszcze, czy też wyciskających łez z oczu. Zastałam, że się tak wyrażę nudną jak flaki z olejem powieść, nic nie wnoszącą do mojego życia.

"Przytulili się do siebie, całował jej ciało, pieścił jej młode piersi, kochali się."


Kiedy miejsce miała rzeź wołyńska, moja babcia była małą dziewczynką, której udało się ją przeżyć. Opowiadając po wielu latach o losach swoich bliskich, człowiek odczuwał sobą każdą tą scenę, która wnosiła do serca wiele cierpienia, wręcz przeżywał ją razem z nią.

Jedno jest pewne. Ludzie, którym udało się przeżyć te tragiczne wydarzenia, już na zawsze w swej psychice będą miały obraz tamtych dni. Tego nie da się wymazać, tego nie da się zapomnieć, z tym trzeba żyć.
"Oczekiwanie jak przed walką. Nie wiadomo, jak się ona potoczy, nikt nie myśli, czy przeżyje. Każdy z nas stracił rodzinę i bliskich. Ludzie są bardzo zdeterminowani. Nie ma mowy o strachu, jest chęć zemsty na mordercach. Nie będzie żadnej litości."
Reasumując Rzeź Wołyńska. Pamięć piekła to powieść, która niewiele ma wspólnego z tytułem. Jest mi niezmiernie przykro, że muszę dać tak niską ocenę, ale niestety na inną moim zdaniem nie zasługuje. Spodziewałam się wielu emocji podczas czytania, a tymczasem otrzymałam pozbawioną uczuć, wręcz oschłą historię z życia samego autora przeplataną opowieściami o karierze i życiu intymnym pana Józefa. Szczerze odradzam zasięgnięcia po tę pozycję.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję




niedziela, 18 grudnia 2016

"Anna. Nowe życie" Justus Pfaue




*Tytuł: "Anna. Nowe życie"
*Autor: Justus Pfaue
*Wydawnictwo: Replika
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 335


*Ocena: 8/10
*Opis:

Piękna, wzruszająca opowieść o pasji, marzeniach i wysokiej cenie, jaką czasem trzeba zapłacić, by móc je spełnić...

Mała Anna ma wielkie ambicje - pragnie zostać primabaleriną, jednak wypadek samochodowy, któremu ulega, nie tylko niszczy jej życie, lecz również ogromną szansę na zrobienie kariery. Choć sparaliżowane ciało odmawia współpracy, dziewczyna nie poddaje się. Dzięki skomplikowanej rehabilitacji krok po kroku odzyskuje zdrowie i znów trafia na scenę, gdzie czuje się najbardziej spełniona. Pracuje ciężej niż inni, poznaje smak prawdziwej przyjaźni i, chcąc nie chcąc, wkracza w tzw. wielki świat, w którym próbuje znaleźć dla siebie miejsce. Po drodze przeżywa pierwszą miłość... i pierwsze gorzkie rozczarowanie.


*Moje odczucia:

Wielu z nas marzy, by zostać kimś i odnosić sukcesy. Taka jest nasza bohaterka Anna, ambitna za wszelką cenę dążąca do osiągnięcia postawionego sobie celu. Ale w życiu nie zawsze wszystko idzie tak jak sobie zaplanowaliśmy. Nieszczęśliwy wypadek, paraliż Anny i jej załamanie zmieniają cały bieg spraw i poniekąd odbierają jej szansę na zostanie primabaleriną. Ale czy nawet największe przeszkody są w stanie odebrać nam to o czym marzyliśmy od zawsze? Ta książka jest wspaniałym dowodem na to, że jeśli się czegoś bardzo chce, można to osiągnąć.

Nie sposób nie wspomnieć tutaj o Rainerze, młodym chłopcu, który porusza się na wózku inwalidzkim, w którym drzemią niezliczone pokłady energii i optymizmu. Polubiłam go od razu, gdyż jego upartość i zawziętość to cechy, które powinien posiadać każdy człowiek w podobnym położeniu. Stał się nie tylko niezwykłym przyjacielem dla Anny, ale również jej wsparciem.
"Próbował dodawać jej odwagi, wypowiadając takie zdania jak na przykład to: "Czasami człowiek wygrywa, nawet jak przegrywa, rozumiesz? Jedno tylko ci powiem, bez odrobiny geniuszu nic się nie uda"."

Marzenia są nie tylko po to, byśmy mogli o nich marzyć, ale również po to, abyśmy dążyli do ich osiągnięcia. Każdy z nas marzy o czymś innym, ale czy zawsze staramy się, by to marzenie się spełniło?
Anna miała to szczęście, że wszystko szło w dobrym kierunku. Ale przez wypadek,  nagle straciła nadzieję na rozwijanie się w swej pasji. Ważne jest, aby nigdy nie tracić nadziei, ona jest niezwykle ważna. W chwili nieszczęścia, ważne jest również, aby mieć przy sobie rodzinę i przyjaciół, którzy nas wspierają.

Anna powoli wychodzi na prostą, znów ma możliwość realizowania się w tym, co kocha najbardziej - balecie. Daje z siebie wszystko, pracując ciężej niż cała reszta.

Autor napisał książkę, która ukazuje nam życie osoby, która dąży do wyznaczonego sobie celu. Odniosłam wrażenie, że niektóre reakcje bohaterów były nienaturalnie wymuszone. Mimo wszystko, lekturę pochłonęłam bardzo szybko. Książka jest napisana językiem łatwym do przyswojenia.

Anna. Nowe życie to ujmująca powieść o drodze jaką przeżywa człowiek, by osiągnąć postawiony sobie cel. W takiej drodze zawsze występują wzloty i upadki, czego najlepszym dowodem jest sama Anna. Choćby nie wiadomo kto chciał wpłynąć na naszą przyszłość, to ostateczna decyzja zawsze należy do nas samych. To my decydujemy, kim chcemy być, i nikt nie ma prawa decydować o naszej przyszłości.
"Chwile poprzedzające wejście na scenę przypominały pod względem atmosfery wybory miss. W miarę upływu czasu relacje między dziewczętami stopniowo coraz bardziej się komplikowały. Koleżeńskie stosunki w dniu przyjazdu ustąpiły miejsca nadpobudliwości graniczącej z niechęcią. Dziewczęta stały się konkurentkami i nikim więcej."

Zachęcam do zapoznania się z powieścią, zwłaszcza tych (ale nie tylko), którzy marzyli (marzą) o realizowaniu się w balecie.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



sobota, 17 grudnia 2016

Wywiad z K.C. HIDDENSTORM


Kochani, dzisiaj wraz z Claudią z Zaczytanej zapraszamy Was na wywiad z K.C. Hiddenstorm, pod którym kryje się sympatyczna Karina Łupińska.



1. Kiedy zrodził się pomysł, by napisać „Władczynię Mroku”?

Pomysł na napisanie „Władczyni Mroku” zrodził się latem 2014 roku. Pamiętam, że siedziałam wtedy w ogrodzie, słuchając muzyki i sycąc oczy pięknym zachodem słońca, aż nagle… niesamowicie wyrazista wizja dosłownie wybuchła mi w samym środku mózgu. Tą wizją była jedna z początkowych scen książki. Zerwałam się wtedy i popędziłam do laptopa, chcąc jak najprędzej przelać na papier to, co właśnie zobaczyłam, wiedząc, iż jest to zalążek czegoś większego, czegoś, co siedziało we mnie od bardzo długiego czasu. 

2.
Twoja powieść jest dość obszerna. Nie bałaś się, że czytelnicy zniechęcą się do czytania, gdy zobaczą, ile zawiera stron?

Owszem, jest to dość opasła powieść, jednak nie rozpatrywałam tego w ten sposób, może dlatego, że sama lubię czytać długie książki.

3. Dlaczego zdecydowałaś wydać książkę pod pseudonimem K.C. HIDDENSTORM?

Myślę, że było to coś w rodzaju chęci wytworzenia sobie alter ego, odseparowania pewnej cząstki siebie, która składa się tylko z marzeń i czystej wyobraźni.

4.
Są kolejne pomysły na powieści? Może jakaś się właśnie tworzy? Kiedy ewentualnie możemy się czegoś spodziewać?

Obecnie czekam na publikację drugiej powieści. Rozmowy z wydawcami trwają, więc trzymajcie kciuki.

5.
Zbliżają się Święta. Czy lubisz robić prezenty swoim bliskim, czy masz może z tym zawsze kłopot?

Bardzo lubię robić prezenty swoim bliskim, jednak jest to dla mnie dość problematyczne, dlatego czasem otwarcie pytam, co chcieliby dostać.

6.
Jaką osobą jesteś na co dzień? Czym się interesujesz? Jakie masz hobby?

Chyba nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiem, że w wolnym czasie bardzo lubię czytać (śmiech). Na co dzień jestem nieco ekscentryczna i roztrzepana, ponieważ nieustannie chodzę z głową w chmurach. Wyuczonym i wykonywanym zawodem jest nauczyciel angielskiego, więc jeśli spojrzeć na to z tej strony, to moim hobby jest pisanie.

7.
Jak wyobrażasz sobie siebie, gdyby na świecie zabrakło książek?

Taki świat byłby bardzo ubogi i smutny. Nie chciałabym w nim żyć, a jeśliby się tak stało, ja również byłabym smutną osobą. Książki to magia, moc i podróż w nieznane światy.

8.
Wiemy, że niedawno odbyłaś podróż życia  i nie było cię przez kilka tygodni w kraju. Czy obawiałaś się tego wyjazdu? A może spakowałaś się i od razu powiedziałaś: „Nic mi nie przeszkodzi”?

To była spontaniczna decyzja. Bałam się jak cholera np. tego, że się zgubię, albo wsiądę do złego samolotu (śmiech).

9.
 Kiedy możemy się spodziewać kontynuacji „Władczyni Mroku”?

„Władczyni Mroku” to zamknięta historia, nie planuję jej kontynuacji.

10. Czy stawiasz sobie cele na rok 2017?

Nigdy nie robię noworocznych postanowień, nadchodzący rok nie będzie wyjątkiem.

11.
„Władczyni Mroku” podbiła większości serc czytelników. Jakie to uczucie słuchać tyle dobrego na temat swojej książki?

Niesamowite! Po prostu niesamowite! Myślę, że nic tak nie raduje serca pisarza, jak świadomość, że jego powieść spotyka się z tak pozytywnym odbiorem czytelników.

12.
Czy w ten magiczny czas świąteczny masz w planach pisanie, czy może robisz sobie przerwę, by móc spędzić ten czas z rodziną?

Święta to dla mnie czas odpoczynku i spotkań z bliskimi. A czy będę pisać? Nie wiem, wszystko zależy od tego wewnętrznego impulsu, od kapryśnej muzy zwanej weną, która pojawia się w najmniej oczekiwanych momentach.

13.
Jaka jest K.C. Hiddenstorm prywatnie ?

Nieprzewidywalna, uparta i… niewątpliwie szalona.


Serdecznie dziękujemy autorce za poświęcony nam czas.



czwartek, 15 grudnia 2016

"Matera 2019" Danuta Markiewicz





*Tytuł: "Matera 2019"
*Autor: Danuta Markiewicz
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 30


*Ocena: 5/10
*Opis:

Powieść – parabola. Mieszkańcy drążonej w skale dzielnicy egzystują na napromieniowanej ziemi. Charyzmatyczny breatharianin Falco uczy akceptacji teraźniejszości i żywienia się praną. Młoda Gaia wie, że większość tych, którzy przetrwali chroni się w dużych koloniach i broni przed skażeniem, przeszczepiając organy pochodzące od zwierząt. Dziewczynę odwiedza tajemniczy Riddick...
Opowieść o ludziach z Sassi jest alegorią. To książka o akceptacji życia, przyjęciu tego, co jest.


*Moje odczucia:

Muszę przyznać, że autorka miała całkiem ciekawy pomysł na książkę. Szkoda tylko, że jest taka króciutka. Zdecydowanie mogłaby być bardziej rozbudowana i wciągnąć czytelnika w swój świat.
Autorka ukazuje nam dwa różne światy, łącząc przeszłość z przyszłością. Akcja dzieję się w Materze.
"Matera – wisząca nad przepaścią bryła szarożółtego kamienia. Wykute w piaskowcu Sassi, ponoć najstarsze miasto świata. Liczące tysiące lat domy, do których z biegiem czasu doczepiano fasady – białe i równe fronty jaskiń. Z daleka zdają się tworzyć posklejaną całość. Miasto leży na wzgórzu. Spalona słońcem trawa raz po raz ustępuje miejsca glinie, gdzieniegdzie widać kaktusy i karłowate drzewa. Ściany wąwozu spadają pionowo, dołem płyną mętne wody Graviny."
 
Ludzie żyją tutaj w jaskiniach, ich przywódca Falco uczy ich żywienia się praną, oraz akceptacji tego co jest tu i teraz. Jego przyszłość jest jednak przesądzona - jest nieuleczalnie chory i wkrótce umiera.
Gaia poznaje Riddicka, który próbuje ją przekonać o słuszności postępowania ich ludności. Podstępem zwabia ją do siebie i wykorzystuje. Po tym występku Gaia postanawia stanąć na czele swojego "plemienia".

Danuta Markiewicz uświadamia nam, iż przeszłości nie można porównywać do przyszłości. Postęp oraz technologia wciąż mknie naprzód, wciąż się rozwija. Z każdym kolejnym rokiem będziemy mieli coraz więcej możliwości. Klonowanie... kto z Was wyobraża sobie, że mógłby mieć własnego klona? Nie wykluczone, że w przyszłości będzie to na porządku dziennym. Ja jednak jestem temu przeciwna. Ludzie się rodzą, żyją, a później umierają i taka jest kolej rzeczy. Trzeba umieć się cieszyć tym co jest tu i teraz. Skoro żyjemy w takim, a nie innym świecie, to tak właśnie powinno być.

Okładka niestety jest okropna. Wiem, że nie ocenia się książki po okładce, jednak to jest główna wizytówka książki moim zdaniem i to na niej czytelnicy zawieszają oko w pierwszej kolejności.
Zdecydowanie ta książka miałaby wyższą wartość, gdyby autorka zechciała ją bardziej rozbudować. Z całą pewnością znalazłaby swoich zwolenników. Czyta się ją szybciutko, gdyż język, którym posługuje się autorka jest przystępny.
"Z najgorszego koszmaru można się obudzić! Ten kryzys nas wzmocni..."
Matera 2019 to króciutka książeczka, która ukazuje nam, że trzeba akceptować to co nam dano, a przede wszystkim akceptować siebie samego. Powinniśmy się cieszyć każdą chwilą, gdyż nigdy nie wiemy jaka apokaliptyczna przyszłość nas czeka.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce.

środa, 14 grudnia 2016

"Przerwane życie" Bożena Helena Mazur-Nowak




*Tytuł: "Przerwane życie"
*Autor: Bożena Helena Mazur-Nowak
*Wydawnictwo: Novae Res
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 117


*Ocena: 8/10
*Opis:

Przerwane życie to zbiór poruszających, często bardzo osobistych, historii zwyczajnych ludzi, którzy przeżywają małe i duże radości, ale również borykają się z przytłaczającą szarością dnia codziennego, poszukują swojego miejsca na ziemi, pragną na nowo odnaleźć utracone szczęście, starają się radzić sobie z problemami, a także niejednokrotnie stykają się ze śmiercią – swoich najbliższych lub własną.

Autorka w sposób nieskomplikowany, naturalny, wiarygodny, bez niepotrzebnych upiększeń i wyolbrzymień ukazuje ludzkie życie takim, jakie jest: piękne i cudowne w swojej prostocie. Razem z bohaterami opowiadań mamy niepowtarzalną okazję, by na chwilę zatopić się w refleksjach nad własnym życiem, docenić swoich bliskich i podziękować losowi za to, co mamy.


*Moje odczucia:

Książka ta jest króciutka, zawiera w sobie zbiór opowiadań, które w każdy możliwy sposób poruszą czytelnika. Niestety nie zastaniemy w niej optymizmu, lecz smutek z powodu śmierci każdej bohaterki historii. A są nimi: Anna, Agata, Edyta, Emilka, Hanna, Irena, Izabela, Janka oraz Wanda. Każda z nich kochała życie, jednak nie mogła przewidzieć, że los zapragnie dla nich innej drogi niż życie. Borykały się z problemami dnia codziennego takimi jak miłość, wyjazd za granicę za lepszym życiem, nieuleczalne choroby czy też wpadnięcie w "głód" narkotykowy.

Autorka w prosty i do bólu szczery sposób ukazuje nam, iż życie nie zawsze jest takie jakbyśmy chcieli. Codziennie niesie dla nas coś innego, czasem zaskakującego. Czytając każdą z historii odczuwamy silną więź z bohaterami, przeżywamy wszystko wspólnie z nimi. Jesteśmy poruszeni tym jak bardzo życie ludzkie bywa kruche.

Jedna z historii poruszy problem uzależnienia od narkotyków. Niewiarygodne jak rodzice czasem nie potrafią dostrzegać problemu u swoich dzieci. Zaczyna się niewinnie, ktoś zachęca do spróbowania raz, drugi, trzeci, a potem ludzie sami chcą więcej i więcej. Od tych lżejszych narkotyków przechodzą do cięższych, uzależniają się. Nie widzą świata poza działką, są w stanie zrobić wszystko, by dostać to na czym im zależy i bez czego już nie mogą żyć. Aż w końcu przychodzi ich koniec.
"W Opolu już nie mieli gdzie kraść. Byli znani w całym mieście. Zaczęli więc jeździć do okolicznych miasteczek. Nocami na wsiach okradali chłopskie zagrody. Staszek kilka razy leczył rany po pogryzieniach psa. Nic nie było w stanie powstrzymać ich przed zdobyciem środków na zakup upragnionej działki."
 
Zastanowimy się również dlaczego czasem zbyt pochopnie podejmujemy pewne decyzje. Może dzięki tej lekturze staniemy się ostrożniejsi w podejmowanych decyzjach. Zanim coś zrobimy, dziesięć razy się nad tym zastanowimy. Wielokrotnie chcemy dobrze, a wiele razy na tym tracimy, czasem nawet własne życie.
"- Przecież miałam pracować w ogrodnictwie - próbowała jeszcze się bronić. - No, to jest w pewnym stopniu ogrodnictwo. - Mówiąc to, Anna parsknęła śmiechem. - Tylko że to ogrodnicy będą przychodzili tu uprawiać twój ogródek." 
 
Wystarczy jedna chwila, jeden moment, by nasze życie przybrało całkiem inny obrót.

Przerwane życie to książka, która swoją prostotą dogłębnie porusza nasze sumienie. Skłania nas do refleksji nad własnym życiem, do wyciągnięcia z niego wniosków. W pewien sposób również nas ostrzega, że nie każdy kto ładnie się do nas uśmiechnie i powie kilka miłych słów, ma co do nas dobre zamiary. Człowiek musi mieć zawsze szeroko otwarte oczy. To refleksyjne opowieści, które mogą wydarzyć się w życiu naszym własnym, bądź naszych bliskich.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję




poniedziałek, 12 grudnia 2016

"Siódmy sen" Dorota Vinet [PRZEDPREMIEROWO]







*Tytuł: "Siódmy sen"
*Autor: Dorota Vinet
*Wydawnictwo: Novae Res
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 274


*Ocena: 6/10
*Opis:

Klimatyczna, ujmująca opowieść o borykaniu się z codziennymi problemami.

Cathy i Jean przejęli gospodarstwo rolne na zachodzie Francji. Oboje pragnęli pracować na wsi, a rolnictwo wydawało się idealnym zajęciem. Odnowili stare budynki należące do poprzedniego gospodarza, kupili kilka sztuk bydła i postawili na produkcję mleka. Wkrótce jednak dosięgły ich problemy finansowe, a niekorzystne położenie fermy zaczęło doskwierać młodym małżonkom. Energiczna i otwarta Cathy postawiła sobie za punkt honoru nawiązać relacje z okolicznymi rolnikami i przekonać ich, że jeśli połączą siły, razem mogą poprawić trudną sytuację swoich gospodarstw i wprowadzić wiele pozytywnych zmian w małym, zapomnianym miasteczku. Z pomocą Julii, nowo poznanej rolniczki, młoda kobieta zamierza odzyskać zaufanie gospodarzy nadszarpnięte przez poprzedniego właściciela fermy L'espoir.


*Moje odczucia:


Kiedy przeczytałam opis książki, stwierdziłam, że muszę ją przeczytać. Głównym tematem książki jest rolnictwo, a jako, że z mężem posiadamy własne, pomyślałam, że książka może stać mi się bliska, że może dzięki niej dowiem się czegoś ciekawego. Czy jednak tak się stało?

Rolnictwo. Dla jednych wydawać mogłoby się, że to wcale nic trudnego. Muszę Was jednak uświadomić, iż wcale tak nie jest. Praca na roli to ciężka i żmudna praca, która wymaga wiele poświęceń. Wczesne wstawanie, zajmowanie się zwierzętami (jeśli jakaś trzoda akurat się w nim znajduje), przygotowanie pola pod uprawę, sianie zbóż, a potem zbieranie plonów. Rolnictwo = ciężka praca fizyczna, która niejednokrotnie wyciska poty z naszego czoła. Bywa rok, kiedy nasza rola przynosi nam zyski, ale zdarzają się również i kryzysy niosące ze sobą straty. Jeśli jednak kocha się życie na wsi i robi się to co się lubi, przynosi to ogromną satysfakcję.

Książka Doroty Vinet opowiada o małżeństwie, które przejęło gospodarstwo rolne we Francji. Wszystko układa się dobrze do momentu, aż zaczynają się pojawiać problemy finansowe. W takich chwilach ważne jest, aby mieć wsparcie w swoich sąsiadach, którzy zapewne również borykają się z takimi problemami. Cathy i Jean nie rozumieją, dlaczego ich sąsiedzi unikają ich jak ognia. Cathy, to kobieta, która nosi w sobie niezliczone ilości energii i optymizmu, dlatego postanawia na nowo zdobyć zaufanie okolicznych sąsiadów. Czy jej się to uda?
"Jean był przystojnym mężczyzną. Miał piękne zielone oczy i gęstą, kasztanową czuprynę. Wysoki i szczupły podobał się dziewczynom. Tak, miał powodzenie. Uśmiechnięta i pełna energii Cathy zdobyła jego serce. Łączyła ich miłość do wsi i pragnienie życia na łonie przyrody, podczas gdy ich przyjaciele wybierali duże miasta."

Przyznaję, że książkę czyta się przyjemnie. Występujące w niej postacie, są jak najbardziej realne, jednak nie czułam tej więzi, która by mnie z nimi mogła połączyć. Podczas czytania tej lektury nie odczuwałam jakichkolwiek emocji, co w książkach zawsze jest dla mnie niezwykle istotne. I choć problemy z jakimi się borykali bohaterowie są jak najbardziej prawdziwe, to książka nie wywarła na mnie jakiegoś ogromnego wrażenia. Dodatkowo te sny, nie bardzo wiedziałam co miały wspólnego z motywem głównym powieści. Choć były przyjemne w treści, uważam, że nic ciekawego do niej nie wniosły.

Siódmy sen to powieść, która opowiada o problemach z jakimi borykają się rolnicy. O tym, że ludzie czasem oceniają kogoś, wcale go nie znając, a wzorując się jednak na niemiłych wrażeniach po ich poprzednikach. To książka przy której spędzimy miło czas, jednak nic poza tym. To jednak tylko moje odczucia, może Wasze będą inne?



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję


niedziela, 11 grudnia 2016

"Splątane myśli" Halina Urban





*Tytuł: "Splątane myśli"
*Autor: Halina Urban
*Rok wydania: 2015
*Ilość stron: 58



*Ocena: 8/10


*Moje odczucia:



Splątane myśli autorstwa Haliny Urban to tomik poezji zawierający mnóstwo pytań o świat i o siebie. Autorka porusza takie wartości jak przemijanie, tęsknota za rodzinnym domem czy też walka z czasem.

Zapewne każdy z Was niejednokrotnie zadawał wiele pytań, na które nie otrzymał odpowiedzi. Zostawało nam gdybanie: po co? czemu? dlaczego? I choć bardzo pragnęliśmy poznać odpowiedzi na nasze pytania, nie było to możliwe.

Życie ludzkie bywa zaskakująco kruche, nigdy nie wiemy który dzień będzie tym ostatnim. Kiedy odchodzą bliscy nasze serca cierpią, w głowie rodzi się mnóstwo pytań. W wierszu zatytułowanym Nie śpię widać smutek i cierpienie po odejściu ojca autorki. Pojawiają się przemyślenia, iż życie ojca było zbyt krótkie, nie mógł się nacieszyć ojcostwem. A zatem możemy wywnioskować z tego, iż życie autorki pozbawione ojca, który zbyt wcześnie znalazł się po drugiej stronie świata, było w pewnym sensie "puste". Czasem ludzie potrzebują czasu, by móc zrozumieć, jak ważne jest by kochać swoją rodzinę, by okazywać jej swoje uczucia, a przede wszystkim otwarcie o nich mówić.

Halina Urban poświęciła również swoje myśli katastrofie smoleńskiej. Zastanawia się czy tak właśnie musiało się stać, czy tyle niewinnych osób musiało zginąć? Nadal nie może zrozumieć, dlaczego do tego doszło. Obawiam się, że tego nie dowiemy się nigdy. Czy był to nieszczęśliwy wypadek? A może zaplanowany zamach? Lata wciąż mijają, a my pozostajemy bez odpowiedzi.
W tomiku widać obawy autorki i jej lęki. Zastanawia się czy w jej domu rodzinnym wciąż ktoś czeka? Czy może już o niej zapomniano? Ona tęskni za swym domem, za swą ojczyzną. Myślę, że każdy z nas tęskni za swym rodzinnym miejscem, jeśli kiedyś w przeszłości przyszło mu go opuścić. Wspomnienia jednak pozostają w nas na zawsze. One bez względu na czas, który mija, wciąż będą w nas żywe.

W mojej starej wsi

W mojej starej wsi deszcz rozmył moje ślady,
wiatr zapomniał moje imię.
Coraz mniej znajomych twarzy,
tylko czas wciąż rzeką płynie.

W mojej starej wsi
dom rodzinny pozostał.
Lecz zasnęła w nim dusza,
ścieżka trawą zarosła.

Głupie serce wciąż tęskni,
a myśl nieraz ucieka
do tej mojej wsi starej
- lecz czy ktoś jeszcze czeka?

Cisza po kątach dzwoni,
echo słów nie przynosi.
Śpi spokojnie wieś stara,
gości w progi nie prosi.

Czasem tylko powiekę
delikatnie uchyla
i o jedno się martwi
- żebym jej nie zbudziła!


Powinniśmy doceniać nasze życie, gdyż mamy je tylko jedno. Nasza autorka mimo smutków, obaw, lęków i cierpienia kocha swe życie, nawet jeśli nie zawsze świeci w nim słońce. Trzeba umieć kochać życie nawet pomimo zakrętów jakie dla nas niesie.


[...] Kocham Ciebie Życie,
choć bywasz kapryśne.
Zabierasz i dajesz,
piaskiem sypiesz w oczy. [...]


Widać również wielką miłość autorki do swojego obecnego miejsca na ziemi. Jest takie powiedzenia: wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Zapewne bardzo Wam znane i niezwykle prawdziwe. Ludzie w wielu miejscach czują się dobrze, jednak nie ma to jak u siebie w swoim "azylu".

Splątane myśli to niezwykle emocjonalny tomik poezji, w którym odnajdziemy wiele pytań. Po jego przeczytaniu zostaniemy z wieloma refleksjami nad własnym życiem. Poczujemy niezwykłą nostalgię do tego co już za nami, przypomnimy sobie bliskich, którzy odeszli, oraz poczujemy tęsknotę za tym, co wciąż dla nas jest ważne.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce.





sobota, 10 grudnia 2016

"Mogę wszystko" Anita Scharmach




*Tytuł: "Mogę wszystko"
*Autor: Anita Scharmach
*Wydawnictwo: Lucky
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 285


*Ocena: 7/10
*Opis:

Na długie zimowe wieczory, z kubkiem gorącej herbaty obok...

Tatiana, zwariowana 40-latka posiadająca kochającą rodzinę, wiedzie ułożone i szczęśliwe życie. Odnosi sukcesy w pracy, wraz z najbliższymi przeprowadza się do wymarzonego domu. Wydaje się, że wszystko idzie po jej myśli. Do pewnego momentu… Kobieta będzie musiała stawić czoło przeciwnościom losu, pogodzić się z tym, co naszykowało dla niej życie. Wsparcie najbliższych pomoże jej przetrwać trudne chwile.

Autorka umiejętnie łączy motywy miłości, śmierci i przyjaźni, dostarcza czytelnikowi wielu wzruszeń, ale też niejednokrotnie wywołuje szczery uśmiech.

*Moje odczucia:

Debiutancka powieść Anity Scharmach mogłoby się wydawać, że opowiada o losach zwykłych ludzi takich jak my, a jednak w każdym z nim drzemią niezwykłe pokłady miłości i chęci niesienia pomocy innym. Oczywiście bez problemu moglibyśmy się z nimi utożsamić, gdyż zapewne każdy z Was na swojej drodze spotkał kogoś podobnego do bohaterów tejże powieści.

Tatiana to zwariowana 40-latka, spełniona matka, kochająca żona. Wręcz można by powiedzieć, że to kobieta sukcesu, wszystko jej się w życiu układa. Spełniają się jej marzenia o zamieszkaniu we własnym domu. Nieprawdopodobne jednak jest to, jak jedna wiadomość, może odmienić cały bieg dotychczasowego życia człowieka. Czy Tatiana stawi czoła przeciwnością i przetrwa trudne chwile?

Autorka w otwarty i prawdziwy sposób pisze o śmierci bliskich, o bólu po ich utracie. Nasi bliscy odchodzą, bo taka jest kolej rzeczy, jednak pamięć o nich pozostaje na zawsze. Będziemy świadkami również pięknej przyjaźni pomiędzy Tatianą i Mileną, takiej dla której jesteśmy w stanie zrobić wszystko. No i oczywiście nie zabraknie miłości, miłości, w której bliskie osoby zawsze wspierają się nawzajem. Ale nie zabraknie również momentów, w których uśmiech z twarzy nie będzie nam znikał.

"- Wiesz, a co to znaczy pocałować z języczkiem?- zapytałam zmieszana. -No jęzorem przejechała mi po ustach, bo nie otworzyłem - powiedział nieco zakłopotany, ze wzrokiem wbitym w czubki swoich butów."
Na najcenniejszą uwagę zasługuje postać Tatiany. To kobieta z krwi i kości. Kiedy świat wali jej się na głowę ona za wszelką cenę stara się wspierać swoją przyjaciółkę, która znajduje się w szpitalu. To niezwykle cenne, by podczas własnego nieszczęścia, umieć wspierać kogoś innego, do kogo los się również nie uśmiecha. Autora otwiera nam oczy na to, że zawsze należy nieść pomoc tym, którzy jej potrzebują. Nie wolno odrzucać takich osób, spychać gdzieś do kąta, przejść koło nich obojętnie. Czasem niewielki gest z naszej strony, może sprawić, iż życie takiego człowieka diametralnie się odmieni.  Pamiętajcie, że w życiu wszystko ma swój określony cel i że zawsze warto pomagać.

Jeden malutki minusik powieści to jak dla mnie czasem zbyt króciutkie rozdziały. Zbyt szybko momentami mknęła powieść z akcją, przez co trochę się gubiłam i nie wiedziałam "co do czego się ma". Głownie miałam tak na początku powieści, później było już lepiej.
"Wyzwolenie i brak zahamowania powodował przyjemność nowych doświadczeń. Dosłownie jedliśmy siebie nawzajem, a każdy kolejny kęs wydawał się smaczniejszy, słodszy. I każdy kolejny prosił o następny kęs i nie mogliśmy skończyć jeść, aż padliśmy na łóżko z "przejedzenia"..."
Mogę wszystko to niezwykle realistyczna powieść o ludziach, którzy borykają się z własnymi problemami dnia codziennego. To książka, która niesie w sobie niezliczone pokłady dobroci i chęci pomagania tym którzy tego potrzebują. Anita Scharmach sprawi, że niejednokrotnie podczas czytania się wzruszycie, a co najważniejsze książka wywoła u Was lawinę refleksji i przemyśleń. Będziecie również świadkami niezwykłej miłości rodzinnej, która jest w stanie przetrwać wszystko.
Zachęcam do przeczytania.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce.






czwartek, 8 grudnia 2016

"Venus is Furs" Leopold von Sacher-Masoch




*Tytuł: "Venus is Furs" (Wenus w futrze)
*Autor: Leopold von Sacher-Masoch
*Wydawnictwo: Ze słownikiem
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 281


*Ocena: 7/10
*Opis:


Wenus w futrze jest powieścią autorstwa Leopolda von Sacher-Masocha powstałą w roku 1870. Powieść częściowo oparta jest na motywach autobiograficznych. Główny bohater namawia zakochaną w nim kobietę – Wandę do eksperymentów w sypialni. Zdradza jej swoje najskrytsze pragnienia – marzy o kobiecie, która będzie dla niego okrutna, będzie go bić i traktować jak niewolnika. Po początkowym wahaniu kobieta zgadza się i zaczyna czerpać z tego przyjemność.


*Moje odczucia:

Dzisiaj po raz kolejny przedstawiam Wam książkę w języku angielskim z podręcznym słownikiem angielsko-polskim.  Muszę przyznać, że najlepszym rozwiązaniem jest czytanie książek w oryginale, gdyż ich tłumaczenia nie oddają tego co one.

O Wenus w futrze zapewne wielu z Was słyszało. To powieść erotyczna od której wywodzi się pojęcie "masochizmu" (Rodzaj zaburzenia preferencji seksualnych, w którym jednostka odczuwa podniecenie seksualne w sytuacjach, kiedy zadawany jest jej fizyczny i psychiczny ból lub gdy jest poniżana). Cóż, jedni pomyśleli by, co za głupota, żeby podniecenie odczuwać poprzez ból, natomiast drugich to kręci. Każdy ma jakieś swoje upodobania.

Nie jest to jednak powieść jakiś wysokich lotów, lecz czyta się ją przyjemnie. Dzięki niej mamy możliwość poznania tajników specyficznego rodzaju fantazjowania seksualnego, który dla wielu z nas może być czymś odrażającym. Literaturę tę zaliczamy do klasyku, więc może mimo wszystko warto sięgnąć i poznać życie seksualne osób z przeszłości. Tym bardziej, że książka ta jest częściowo oparta na motywach biograficznych.

Wenus w futrze jest prostą, nieskomplikowaną w odbiorze lekturą. Pokaże nam, że różni ludzie mają różne formy fantazjowania seksualnego. Że są osoby, które podnieca ból, poniżanie oraz cierpienie.  Wydawnictwo ze słownikiem oczywiście po raz kolejny ułatwi nam czytanie książki w języku angielskim. Wiele wyrazów, z którymi możemy mieć problem (choć niekoniecznie) jest napisane pogrubioną czcionką, a my na marginesie od razu możemy sprawdzić tłumaczenie tego słowa. Dla tych, którzy nie znają zbyt dobrze języka angielskiego, jest to dużym ułatwieniem. Dzięki temu wydawnictwu możemy mieć nie tylko radość z czytania, ale również z nauki języka. Słownik ze słówkami znajdujemy na samym początku, wewnątrz na każdej stronie powieści oraz na samym końcu. Myślę, że to duże ułatwienie w czytaniu dla laików.

Zachęcam do sięgnięcia po którąś z książek wydawnictwa.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



środa, 7 grudnia 2016

"Połączeni. Znajdź mnie" Laurelin Paige [PRZEDPREMIEROWO]

PREMIERA: 09.12.2016



*Tytuł: "Połączeni. Znajdź mnie"
*Autor: Laurelin Paige
*Wydawnictwo: Kobiece
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 336


*Ocena: 10/10
*Opis:

Gwen Anders zaczyna pracę w klubie The Sky Launch, aby zapomnieć o dręczącej ją przeszłości i rozpocząć nowe życie. Wkrótce okazuje się, że to nie lada wyzwanie. Jak wykreślić z pamięci JC - mężczyznę, który nauczył Gwen nowej definicji słowa "miłość"? Doskonale zdaje sobie sprawę, że zakochanie w nim było zakazanym owocem, na który bezwiednie się skisiła. Teraz zrobi wszystko, by nie stracić ukochanego.
Gwen obawia się, że nigdy nie będzie żyć normalnie. A jeśli nawet jej się uda, czy powinna nadal karmić się nadzieją, że uczucie JC pokona odległość, która ich dzieli?


*Moje odczucia:

Laurelin Paige po raz kolejny zafundowała nam istny rollercoaster. To trzymająca w napięciu od początku do końca, przeplatana słodko-kwaśną mieszanką intryg powieść. Nie wspomnę, że ocieka zmysłowością, czyli tym co my kobiety uwielbiamy.

Gwen stara się zapomnieć o swojej niezbyt ciekawej przeszłości zaczynając pracę w nowym klubie. Ale czy z pamięci tak łatwo jest wykreślić mężczyznę, który nieźle namieszał jej w głowie? Zdecydowanie nie. Jednak ciągła niepewność i oczekiwanie, irytowały ją, dlatego wdała się w nic nie znaczący (przynajmniej z jej strony) romans z Chandlerem. Jednak pewnego dnia zauważa JC w telewizji i jej życie znów przewraca się do góry nogami.
"- Gwen - powiedział, a ja roztopiłam się, słysząc swoje imię. - Byłem rozbity, kiedy cię poznałem. A ty mnie posklejałaś. Byłaś jedynym powodem do życia oprócz zemsty. I szczerze mówiąc, życie dla zemsty nie jest życiem."
Czy człowiek w swoim życiu jest w stanie znieść długą rozłąkę? Czy jeśli jakaś osoba namiesza nam w głowie, jesteśmy w stanie znieść dla niej naszą samotność, oczekując, że ona jednak powróci? Niech każdy z Was zada sobie to pytanie: Czy moja miłość jest tak wielka, że zniesie tak długą rozłąkę? Podobno jeśli się kocha prawdziwie zniesie się wszystko. Ale co zrobić, jeśli w nasz umysł wkradnie się zwątpienie? Jeśli zapali się lampka kontrolna: a co, jeśli on już nie wróci?
Mimo wszystko stara miłość nie rdzewieje, tym bardziej, jeśli nam na tej danej osobie zależy. Jesteśmy wtedy w stanie znieść dla niej bardzo wiele. Oczywiście każdy człowiek, może mieć chwile słabości.

Gwen oraz JC dają sobie kolejną szansę, pragną stworzyć związek od podstaw. Muszę przyznać, że momentami postać Gwen nieco mnie irytowała. Z jednej strony kochała JC, a z drugiej wciąż jej coś u niego przeszkadzało. Kobieta zmienną jest. Mimo wszystko, kibicowałam tej parze, by im się udało, by wiedli długie i szczęśliwe życie. Ale czy im się to uda? O tym musicie się już przekonać sami.
"Zadrżałam, czując na całym ciele jednocześnie żar i lód. Byłam jego. Zawładnął mną, a każda cząstka mnie iskrzyła się od tej deklaracji, piekła, jakby wypalił na mnie swoje piętno gorącym żelazem."
Ile bylibyście w stanie poświęcić w imię bezpieczeństwa osoby, którą kochacie i na której Wam zależy? Czasem zostajemy uwikłani w jakąś aferę, znajdujemy się w niewłaściwym miejscu i niewłaściwej porze, zostajemy skazani na niebezpieczeństwo. W takiej chwili pragniemy chronić tych, których kochamy. Jednak nie zawsze nasze wybory okazują się tymi właściwymi. Czasem wybieramy taką a nie inną drogę, myśląc, że ochronimy ukochaną osobę, a w gruncie rzeczy zadajemy jej tym więcej ran niżbyśmy mogli sobie wyobrazić. Jeżeli jest się z kimś w związku, wszystkie decyzje podejmuje się we dwie osoby, nie osobiście. W związku chodzi o zaufanie i szczerość, jeśli tego nie ma, związku również nie będzie.

Autorka po raz kolejny pokazała klasę, tworząc niesamowicie intrygującą powieść. Bywały momenty, iż moje ciśnienie przekraczało maksymalny poziom, by za chwilę znów powrócić do normalności. Kiedy powoli zbliżałam się do końca powieści, byłam wściekła, myślałam sobie: nie, tak się nie robi, to się tak nie może zakończyć, a potem wpadałam w osłupienie i moje serce stawało w miejscu.
"Ta sytuacja nas nie złamie. Jeśli zmienimy ból w miłość, staniemy się tylko silniejsi. To dobra lekcja."

Połączeni. Znajdź mnie to książka, która niesie ze sobą ogromny bagaż emocjonalny. Nie sposób choć na chwilę się od niej oderwać. Udowadnia nam, że nawet z najgorszej porażki w życiu, jesteśmy w stanie się podnieść i brnąć dalej przed siebie. W życiu nie ma rzeczy niemożliwych. Ta książka będzie Was trzymać w napięciu do samego końca, niejednokrotnie zaskakując i wzruszając. Musisz to przeczytać, zachęcam.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję