piątek, sierpnia 31, 2018

"Konie. Pasja od pokoleń" Karolina Ferenstein-Kraśko

"Konie. Pasja od pokoleń" Karolina Ferenstein-Kraśko


TYTUŁ  „Konie. Pasja od pokoleń”

AUTOR  Karolina Ferenstein-Kraśko

DATA PREMIERY 15.02.2018

WYDAWNICTWO  Pascal

ILOŚĆ STRON  271


OCENA  6/6

OPIS

Jak wybrać dobrego trenera? Ile czasu potrzeba, by nauczyć się dobrze jeździć? I czy warto?

Warto! Jazda konna buduje kondycję fizyczną, wpływa na zdrowy styl życia, kształtuje charakter, a nawet… zdolności przywódcze. To fitness, medytacja i terapia w jednym.
Ta książka jest również historią rodziny, którą od wielu lat wyróżnia miłość do koni i jeździectwa. W Gałkowie rośnie już czwarte pokolenie niewyobrażające sobie życia bez tej namiętności i wolności. Karolina Ferenstein-Kraśko szczerze opisuje rodzinne dziedzictwo – chwile chwały, ale i cenę, jaką czasami trzeba za nie zapłacić.

MOJE ODCZUCIA

Jak większość z Was wie, kocham konie, więc nie mogłam nie przeczytać tak ważnej pozycji. Konie to temat, który zawsze będzie mnie interesował i na temat którego mogę coś powiedzieć. Niniejsza pozycja to nie tylko świetna książka dla wszystkich miłośników koni, ale także historia rodzinna, z którą warto się zapoznać.
Konie to przepiękne zwierzęta, istoty, które fascynują, zachwycają i wzbudzają podziw wśród ludzi. To niepodważalny symbol wolności. Myślę, że z miłością do nich trzeba się po prostu urodzić. Jak silna więź może łączyć człowieka z koniem, zrozumie tylko ten, kto przekonał się o tym na własnej skórze.
Nie trzeba być jednak osobą niepełnosprawną czy potrzebującą psychoterapii, aby odczuć lecznicze działanie koni. Te zwierzęta mają ogromny wpływ na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne. Wyzwalają emocje, od strachu po miłość. Uczą wrażliwości i opiekuńczości, ale także stanowczości i podejmowania szybkich decyzji. Motywują do działania, uczą pokonywać słabości i skłaniają do zmagania się z przeciwnościami losu.
Karolina Ferenstein-Kraśko w swojej książce uczy nas obcowania z tymi zwierzętami. Zastanawiacie się dlaczego warto jeździć konno? A może interesuje was psychika koni? Chcielibyście się dowiedzieć czegoś o nauce jazdy konnej, albo jak należy postępować z nimi? Jeśli na większość tych pytań odpowiedź brzmi tak, koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Nie pomylcie jednak jej z typowym poradnikiem, gdyż wcale nim nie jest. Oprócz ważnych i istotnych rzeczy związanych z tymi istotami, poznacie również wielką miłość samej autorki do koni. Poznacie dziadka Ludwika Ferensteina od którego to wszystko się zaczęło. Czeka was więc ciekawa przeprawa.
Człowiek z koniem może stworzyć niezwykłą więź opartą na wzajemnym zaufaniu. Nie ma niczego lepszego, jeśli jedno z drugim są sobie całkowicie oddani i są w stanie oddać swoje życie za to drugie. Konie to niezwykle mądre zwierzęta, i wierzcie mi, że moglibyście się zdziwić do czego są zdolne. Nie raz i nie dwa zdarzyło mi się w moim życiu widzieć na własne oczy tę wzajemną miłość i nić porozumienia pomiędzy właścicielem a samym zwierzęciem.
Porady w książce nie były dla mnie żadną nowością, ale tylko i wyłącznie, że sama uczyłam się w Technikum Hodowli Koni, więc to wszystko było mi znane ze szkoły. Wy jednak, możecie się bardzo wiele nauczyć czytając ową pozycję. Jak wielka może być miłość do koni przedstawia nam sama autorka na własnym przykładzie.
Jeździectwo po prostu przenosi w czasie. Daje nam niewypowiedzianą przestrzeń, nie tylko w sensie fizycznym.
Konie. Pasja od pokoleń to niezwykła książka opisująca wielkie poświęcenie jeździectwu i miłości do tych zwierząt. To interesująca pozycja dla wszystkich tych, którzy boją się o swoje pociechy, które już wpadły w ten wir miłości. Może ten rodzaj sportu nie należy do najbezpieczniejszego, jednak jest wart swojego poświęcenia. Zachęcam wszystkich miłośników koni do zapoznania się z ową pozycją.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję


poniedziałek, sierpnia 20, 2018

"Sekrety i kłamstwa" Sylwia Trojanowska [PRZEDPREMIEROWO]

"Sekrety i kłamstwa" Sylwia Trojanowska [PRZEDPREMIEROWO]





➲ TYTUŁ  "Sekrety i kłamstwa"

➲ AUTOR Sylwia Trojanowska

➲ DATA PREMIERY 22.08.2018

➲ WYDAWNICTWO  Czwarta Strona

➲ ILOŚĆ STRON 336




➲ OCENA  6/6

➲ OPIS





Magdalena po latach wraca do rodzinnego domu, żeby pogodzić się z najważniejszą osobą jej dzieciństwa – charyzmatycznym i apodyktycznym dziadkiem. Ludwikowi zależy na tym, by ukochana wnuczka z nim zamieszkała, lecz ona stawia warunek – chce w końcu poznać jego skrzętnie skrywaną przeszłość. W opowieściach Ludwika losy rodziny splotą się z burzliwą historią Szczecina z czasów drugiej wojny światowej. Jaką tajemnicę chronił przed światem? Magdalena, wędrując po śladach z przeszłości, odwiedza miejsca znane z młodości i na nowo buduje relacje z dawnymi sąsiadami. Czy w rodzinnym mieście czeka na nią również miłość?
Sylwia Trojanowska odkrywa tajemnice, o których nikt już nie pamięta. „Sekrety i kłamstwa” to mieszanka emocji, uśmiechu i wzruszeń zapisanych w pożółkłym rodzinnym albumie.




➲ MOJE ODCZUCIA


Każda z dotychczasowych napisanych przez Sylwię książek znacznie się od siebie różni. Ale z każdą kolejną książką przekonuję się, że dla autorki nie ma rzeczy niemożliwych. Sylwia potrafi poruszyć swoimi książkami niezależnie od ich tematyki. I tym razem nie jest inaczej.

Nasze życie nie jest takie proste, jak nam się wydaje. Jeśli coś ma się wydarzyć, to i tak się wydarzy. W ten czy w inny sposób.W takim czy innym czasie.

Magdalena po niespełna 20 latach powraca do Szczecina do rodzinnego domu, w którym mieszka jej dziadek. Jest on osobą specyficzną, z którą nie raz i nie dwa nie dawało się wytrzymać. To człowiek, który jest oziębły, skryty w sobie i pozbawiony uczuć. A może tylko takiego udaje? Magda czuje do niego żal, ale chęć poznania swoich korzeni rodzinnych o których nic nie wie, wygrywa i postanawia pozostać u niego, przynajmniej na jakiś czas. Czy uda jej się dowiedzieć czegoś o własnej rodzinie i o sobie samej?

Sylwia Trojanowska tym razem serwuje nam powieść, w której rodzinnych sekretów jak i kłamstw nie brakuje. Początkowo zaczęłam czytać i przez jedną drobną chwilę się przeraziłam, bo odniosłam wrażenie jakby zabrakło mi jakiś odczuć. Jednak to musiała być tylko jakaś zmyłka, gdyż z każdą kolejną stroną tylko umacniałam się w przekonaniu, iż kolejny raz autorka zaserwuje mi doskonałą lekturę. Czy tak właśnie było? Z całą pewnością tak!

Nie trać ani chwili, bo później właśnie tej chwili może ci zabraknąć, aby zawalczyć o szczęście.

Kreacja bohaterów doskonała! Nie tylko tych pierwszo ale i drugoplanowych. To osoby, które są jak żywe, a my mamy możliwość plastycznego wyobrażenia sobie opisywanej postaci. Nie są przerysowane czy też ubarwione, są po prostu prawdziwe. Autorka zadbała o to, abyśmy stopniowo mogli poznawać ich myśli i tok postępowania. Szczególnie zaintrygowała mnie postać Ludwika, bo choć na pierwszy rzut oka może okazać się on postacią egoistyczną, myślącą tylko o sobie, to w rzeczywistości jest całkiem inaczej. Jednak, aby to zrozumieć trzeba poznać całą jego historię. Nie ukrywam, że momentami jego chamskie zachowanie mnie doprowadzało do szewskiej pasji. Ale kiedy snuł swoje opowieści, które są niezwykle intrygujące, a czasem i przerażające, zaczynałam rozumieć dlaczego zachowywał się tak jak się zachowywał. Natomiast Magdalena to osoba do której poczułam sympatię od razu. Podchodziła do wszystkiego z dystansu, nie chcąc od razu zbytnio się w coś angażować, aby później nie przyszło nagłe rozczarowanie. Zarówno ona  jak i Ludwik niejedno w swoim życiu przeszli. Nie ma co ukrywać, los ich nie oszczędzał, a to co przeżyli do miłych wspomnień nie należy.


Wyobraźcie sobie, że żyjecie na tym świecie, kompletnie nic nie wiedząc o swoich korzeniach. Nie macie pojęcia co wpływało na kształtowanie waszej rodziny, kim byli jej członkowie i jak potoczyły się ich losy. To chyba nic przyjemnego, prawda? Każdy z nas jest ciekawy skąd się wywodzi, jakich genów może się spodziewać, jaka historia ciągnie się za nami. Magdalena też pragnęła poznać losy swoich przodków, a umożliwić mógł jej to tylko jej dziadek Ludwik. Ale czy człowiek, który jest oziębły znajdzie w sobie tyle ciepła, by w końcu o tym opowiedzieć?


Czasem się zastanawiam, dlaczego ludzie skrywają tyle sekretów? Dlaczego nie chcą, by niektóre z nich ujrzały światło dzienne? A potem nachodzi mnie wspomnienie mojego zmarłego już dziadka, który praktycznie przez całe swoje życie żył z ogromnym sekretem skrywanym na dnie serca, który ogromnie mu ciążył. Nie mógł jednak o nim powiedzieć wcześniej, gdyż zagrażał on życiu jego i jego najbliższym. Dopiero kilka dni przed śmiercią opowiedział o wszystkim moim rodzicom, zrzucił ten ciężar z siebie, a kilka dni później odszedł z tego świata. Dziś wiem, że są sekrety, o których nie możemy mówić ze względu na bezpieczeństwo, są też takie, których nie wypowiadamy, gdyż przynoszą nam tylko wspomnienie ogromnego cierpienia, ale są i też takie, których nie chcemy wyjawić, gdyż boimy się prawdy. A ona zawsze prędzej czy później wyjdzie na jaw.

Sylwia Trojanowska napisała kolejną wspaniałą powieść z historią w tle od której nie mogłam się oderwać. Ja jej nie przeczytałam, ja ją wprost pochłonęłam, bo inaczej nie potrafię tego nazwać. Z każdą kolejną powieścią warsztat pisarski autorki jest coraz lepszy, da się to odczuć. Sylwia pisze niezwykle dojrzale, a jej historie chwytają za serce. Stopniowo dawkuje nam napięcie, czasem przyprawia nawet o dreszcze na ciele. Jestem przekonana, iż dla niej nie ma rzeczy niemożliwych. Aż się boję pomyśleć czym zaskoczy nas następnym razem.

Samotność jest przyjemna, ale tylko na jakiś czas. Kiedy trwa zbyt długo, staje się cierpieniem.

No i to zakończenie... czy takie traktowanie czytelnika nie powinno być zabraniane? Autorka wprowadza nas w szybsze bicie serca, sprawia, że powoli tracimy grunt pod nogami, a potem następuje jedno wielkie bum... urywa w jednym momencie pozostawiając nas z wielką niewiadomą. I jak mam teraz żyć ze świadomością, że na drugi tom przyjdzie mi jeszcze jakiś czas poczekać? No jak?


Sekrety i kłamstwa to historia od której nie sposób się oderwać. To książka, która ukazuje nam, iż niektórzy ludzie zachowują się wręcz dziwacznie, ale czasem powodem do tego może być wiele czynników. Razem z bohaterami będziemy odkrywać ich korzenie rodzinne, a po przeczytaniu książki najdzie nas refleksja: czy ja tak właściwie wiem wszystko o swoich własnych? Zachęcam do przeczytania, gdyż naprawdę warto!






Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorce oraz 






piątek, sierpnia 17, 2018

"Płonący lód. Nieczyste zagranie" Patrycja Kuczyńska, Monika Rępalska [PRZEDPREMIEROWO + PATRONAT]

"Płonący lód. Nieczyste zagranie" Patrycja Kuczyńska, Monika Rępalska [PRZEDPREMIEROWO + PATRONAT]





➲ TYTUŁ  "Płonący lód. Nieczyste zagranie"  

➲ AUTOR  Patrycja Kuczyńska, Monika Rępalska

➲ DATA PREMIERY 20.08.2018

➲ WYDAWNICTWO  Novae Res

➲ ILOŚĆ STRON 458




➲ OCENA  4/6

➲ OPIS


➲ MOJE ODCZUCIA


Jakiś czas temu napisały do mnie autorki owej pozycji, czy chciałabym przeczytać przedpremierowo ich debiutancką powieść. Jako, że chętnie sięgam po debiuty, oczywiście zgodziłam się. Jakie zatem są moje odczucia po jej przeczytaniu? 

Przede wszystkim trochę bałam się książki napisanej przez dwie autorki. Wiadomo, każdy ma swój styl, inny język jakim się posługuje. A tutaj? Tutaj spotkało mnie wielkie zaskoczenie. Gdybym nie zapytała autorek wcale nie wiedziałabym, który fragment został napisany przez jedną, a który przez drugą z nich. Kompletnie nie można rozróżnić ich stylów, które na pozór powinny być odmienne, a tutaj scalają się w jedną całą spójność. 


Może nie jest to żadna nowość, jeśli chodzi o tematykę powieści, gdyż z podobnym tematem spotykałam się już kilka razy. Ja jednak lubię zadziorne charakterki, słowne potyczki między bohaterami. W tym przypadku ich nie brakuje, bo co rusz coś się dzieje, a autorki dbają o to, abyśmy nie musieli się nudzić.

Knox to chłopak, który uważa się za Boga. Wszyscy się mu podporządkowują i go słuchają, niczym swojego przywódcy. Ale to tylko taka maska pod którą skrywa swoją naturę. W głębi serca to dobry chłopak, który boi się okazać swoje słabości. Dlatego wiecznie zgrywa odważnego i wszechwiedzącego.

Lexi rozpoczyna naukę w akademiku. To dziewczyna, która nie boi się nikogo, ani niczego, a dobro przyjaciółek stawia przed własne. Nawet kiedy na jej drodze pojawia się Knox ze swoją paczkę, ta nie robi się uległa jak reszta ludności, tylko stawia opór. To dziewczyna z pazurkami, która twardo walczy o swoje i nigdy się nie poddaje. 


Zarówno Knox jak i Lexi ciągle na siebie wpadają. On daje jej jasno do zrozumienia, żeby znikała mu z oczu, natomiast ona ma zamiar pokazać mu, gdzie raki zimują. Wyjdzie z tego niezła mieszanka wybuchowa. Jak to wszystko się dla nich zakończy? 
Nie widzę nikogo, przez co mogę się w spokoju wypłakać. Robię to, bo muszę. Czuję potrzebę, a potem ponownie założę maskę. Odegram się na tym psycholu, który rani mnie, ilekroć tylko naruszamy wzajemnie swoją przestrzeń. Widziałam z początku w jego oczach pożądanie, ale coś go pchnęło w drugą stronę. Wtedy zobaczyłam w nich przerażający mrok. Może powinnam porzucić zemstę? Nie! Cholera, nie! Zemszczę się po stokroć! Nie boję się go!
Dwie autorki, jednak wspólna powieść. Zawsze zastanawiało mnie jak to jest możliwe, żeby napisać we dwójkę jedną książkę. Ale jak widać, dla chcącego nic trudnego. Te autorki dopiero debiutują, a ja już widzę w nich potencjał. Książka nie jest idealna w stu procentach, bo widać lekkie nieścisłości w języku, jednak nie są one nie wiadomo jak rażące w oczy. Obie autorki mają podobny styl, lekkie pióro, które przyjemnie się czyta. Ja wprost nie mogłam się oderwać od tej książki. Historia Lexi i Knoxa tak mnie wciągnęła, że koniecznie musiałam jak najszybciej przeczytać jak to wszystko się zakończy. 

Tutaj mamy do czynienia z akademikiem i mogę poniekąd porównać z moimi latami spędzonymi w internacie. W takich elitach zawsze znajdzie się ktoś, kto uważa się za "Boga" i myśli, że mu wszystko wolno, a każdy powinien być mu posłuszny. Otóż nie powinniśmy ulegać takim osobom, a na pewno nie okazywać im naszego strachu. 

Choć z początku denerwowało mnie chamskie zachowanie Knoxa względem dziewczyn, to jednak z każdą kolejną stroną zaczynałam go coraz bardziej lubić. A pod koniec powieści to już całkiem skradł moje serce. Z drugiej strony, gdyby w powieściach były tylko idealni, spokojni bohaterowie, wtedy wiałoby ogromną nudą. Więc zdecydowanie takich bohaterów jak Knox i jego paczka nam trzeba dla urozmaicenia. Jeśli chodzi o Lexi, to podbiła moje serce od samego początku do końca. Piękna, silna i niezwykle waleczna dziewczyna, która umie walczyć do upadłego. Taką przyjaciółkę chciałabym mieć w realnym świecie. 

Następnego dnia pozbierałam się szybko, tak jak zawsze to robię, obiecując Knoxowi, że mnie nie złamie już nigdy więcej. Nie dam mu tej satysfakcji. Wojna się jeszcze nie skończyła, a on swoim zachowaniem tylko dolał oliwy do ognia. Zwykł mi powtarzać, abym nie igrała z ogniem. Ja będę jak pieprzona woda, która go ostudzi, zostanie z niego tylko sam żar. 

Bohaterowie stworzeni przez autorki są różnorodni. Niektórzy z nich są niczym aniołki, inni jak diabełki, które lubią grzeszyć. Każdy z nas znajdzie bohatera bliskiego jemu sercu, któremu będzie kibicował przez całą powieść. Nie brak tutaj wulgaryzmów oraz miłosnych uniesień, ale uważam, że nie są zbyt przerysowane, a raczej napisane ze smaczkiem. 

Ja zdecydowanie temu debiutowi mówię tak. Widzę potencjał w autorkach i już jestem ciekawa czym nas zaskoczą kolejnym razem. Każdemu należy dać szansę. 


Płonący lód. Tom 1. Nieczyste zagranie to powieść, w której bohaterowie przez większość powieści igrają z ogniem, nie wiedząc tak dokładnie kiedy przerodzić może się w pożar. To powieść, z ciekawą fabuła i niezwykle charakternymi postaciami, które nie pozwalają nawet na odrobinę nudy, a wręcz przeciwnie - wciąż podnoszą naszą adrenalinę. Zachęcam do przeczytania.


Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję autorkom oraz 




środa, sierpnia 15, 2018

Zapowiedź "Płonący lód. Tom 1. Nieczyste zagranie"

Zapowiedź "Płonący lód. Tom 1. Nieczyste zagranie"

PREMIERA: 20.08.2018



Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Płonący lód. Tom 1. Nieczyste zagranie Patrycji Kuczyńskiej oraz Moniki Rępalskiej.


On władczy. Ona waleczna. Walka rozpoczęta.

Lexi Archibald wraz z przyjaciółką przyjeżdża na renomowaną londyńską uczelnię, by rozpocząć studia. Już pierwszego dnia wchodzi w konflikt z Knoxem, pochodzącym z rodziny królewskiej chłopakiem, który jest tu uważany za nieformalnego przywódcę. Odtąd każde ich spotkanie staje się dla obojga okazją do utarczek słownych i przepychanek, podszytych skrywanym erotyzmem. Wkrótce Lexi odkrywa, że wokół niej toczy się jakaś dziwna gra, a ona mimo woli staje się jej elementem…
Do czego doprowadzi starcie tych dwóch silnych osobowości? Czy Lexi zrozumie, w jak wielkim jest niebezpieczeństwie? Co się stanie, gdy dotrze do niej, że granica, jaka dzieli nienawiść od miłości, jest cieńsza, niż się jej do tej pory wydawało?


I jak Wam się podoba? Czy opis jest na tyle zachęcający, by sięgnąć po powieść?

Recenzja wkrótce!

środa, sierpnia 15, 2018

"Tu i teraz" Aneta Grabowska

"Tu i teraz" Aneta Grabowska




➲ TYTUŁ  „Tu i teraz”

➲ AUTOR  Aneta Grabowska

➲ DATA PREMIERY

➲ WYDAWNICTWO  WasPos

➲ ILOŚĆ STRON  216


➲ OCENA  5/6

➲ OPIS

Majka wskutek wypadku traci pamięć. Dzięki pomocy przypadkowo spotkanego na swojej drodze mężczyzny rozpoczyna tymczasowe życie w obcym miejscu, gdzie po jakimś czasie zaczyna czuć się jak u siebie.

Życie tu i teraz – niepewne, ulotne, niestabilne niczym domek z kart – przestaje wystarczać. Przeszłość upomni się jednak o Maję w najmniej oczekiwanym momencie i zmusi ją do podjęcia najtrudniejszych życiowych decyzji.


➲ MOJE ODCZUCIA

Wyobraźcie sobie, że żyjecie na tym świecie i nagle jeden dzień, a w sumie wypadek odmienia całkowicie wasze życie. W wyniku tego wypadku tracicie pamięć, nie wiecie kim jesteście, skąd pochodzicie, a do tego nie macie przy sobie żadnych dokumentów. Nikt nie zwraca uwagi na to, że potrzebujecie pomocy, wszyscy przechodzą obojętnie obok was. Ale jeden mężczyzna czuje, że musi wam pomóc.

Tak właśnie rozpoczyna się historia naszej bohaterki. Obcy mężczyzna zabiera ją do siebie. Tam jest traktowana jak członek rodziny, z dnia na dzień czuje się jak u siebie. Babcia Aniela daje niezwykle cenne rady życiowe. Majka powoli się zakochuje. Ale na uwadze ma to, że przeszłość może wrócić w najmniej oczekiwanym momencie, a ona kompletnie nie wie jaka będzie.

Karma wraca w najmniej spodziewanym momencie. I najgorsze, że nie możesz powołać się na jej niesprawiedliwość. Ktoś cierpiał przez ciebie, teraz swoje wycierpisz ty. Równowaga musi być zachowana.

Książka jest debiutem autorki, muszę przyznać, że całkiem udanym. Historia napisana przez Anetę Grabowską porwała mnie i sprawiła niejednokrotnie, że w moim sercu rosła nadzieja na to, iż każdy człowiek zasługuje na szczęście. Wykreowani bohaterowie są wyraziści i wyjątkowi. To osoby, które skradły moje serce. I choć nie mają za sobą ciekawej przeszłości to są najlepszym dowodem na to, że w życiu każdego może spotkać jeszcze coś pozytywnego. Język autorki jest prosty, dzięki czemu książkę czyta się niezwykle przyjemnie. Nie zabraknie tutaj również emocji, czyli tego co osobiście uwielbiam w czytanych powieściach.

Tej nocy kochali się inaczej niż zwykle. Pospiesznie, gwałtownie, jakby tym natłokiem emocji chcieli udowodnić, że należą tylko do siebie. Miłosne westchnienia raz po raz przerywały wyznania, które pewnie nigdy nie padłyby za dnia. Noc czyniła wolnym, pokrywała bezwstydność płaszczem namiętności, dawała wytchnienie od niepewnego jutra. Właśnie tego oboje potrzebowali – poczucia, że to oni są panami własnego losu, że mogą o nim decydować.

Ale nie myślcie sobie, że autorka zafundowała bohaterce łatwego i przyjemnego nowego życia. Bo przeszłość upomni się o nią i sprawi, że bohaterka będzie musiała podjąć najtrudniejszą życiową decyzję. Zatem jaka to będzie przeszłość? O tym musicie przekonać się już sami.

Szczęście, myślę, że każdy człowiek na nie zasługuje. I może czasem to przeznaczenie pomaga nam je odnaleźć. Bo gdyby nie stało się tak, to Majka pewnie nadal by go nie odnalazła. I choć tutaj losem bohaterów pokierowała autorka, to myślę, że w rzeczywistym świecie wszystko może się zdarzyć i to szczęście może uśmiechnąć się również i do nas.

Tu i teraz to niezwykła historia, która od samego początku do końca napawa czytelnika dobrymi myślami. Daje nadzieję na to, że w życiu każdego z nas jest miejsce na szczęście, że każdy z nas na nie zasługuje. To lektura niezwykle lekka i przyjemna od której nie można się oderwać. Gorąco polecam!


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorce oraz




poniedziałek, sierpnia 13, 2018

"Clarissa" Jack Lauriger

"Clarissa" Jack Lauriger


➲ TYTUŁ  „Clarissa”

➲ AUTOR  Jack Lauriger

➲ DATA PREMIERY  20.06.2018

➲ WYDAWNICTWO  Lira

➲ ILOŚĆ STRON  304

➲ OCENA  4/6
➲ OPIS

Seks i humor to połączenie niełatwe… Czego Angielka może doświadczyć w Polsce?

Kochająca żona, mama dwójki dorastających dzieci, spełniającą się w pracy zawodowej. Czy takiej kobiecie może czegoś brakować do szczęścia? Okazuje się, że czasem wystarczy drobny impuls, by nieuświadomione pragnienia znalazły swoje ujście i wywróciły nasze życie do góry nogami… Clarissa zostaje wysłana w najdłuższą podróż i najtrudniejszą delegację swojego życia. Przez pół roku będzie rozwijać filię swojej brytyjskiej firmy w odległej Polsce. Decydując się podjąć wyzwanie, nie zdaje sobie sprawy, że ta zawodowa misja przerodzi się w podróż do wnętrza samej siebie. Jak pobyt w Polsce wpłynie na jej małżeństwo? Jaką rolę odegra w życiu bohaterki tajemnicza Anna? Clarissa niespodziewanie zmierzy się z zupełnie nowymi doświadczeniami w sferze emocji, seksu i uczuć.

➲ MOJE ODCZUCIA

Clarissa to na pozór szczęśliwa mężatka i matka, która ma świetną pracę. Jednak w jej małżeństwie zaczyna jej czegoś brakować. Chciałaby znów poczuć motyle w brzuchu, tę mocną iskrę, która wiodłaby ich w nieznane zakamarki pragnień. Już układa sobie w głowie plan jak coś zmienić w małżeństwie, kiedy niespodziewanie dostaje propozycję pracy w półrocznej delegacji w Polsce. Z jednej strony się boi, a z drugiej ma chęć przeżyć tę przygodę. W końcu decyduje się na wyjazd, myśląc, że rozłąka wpłynie pozytywnie na jej związek z mężem.
Cóż, muszę przyznać, że pierwsze co mi przyszło na myśl po przeczytaniu owej powieści to: Czy tę książkę naprawdę napisał mężczyzna? Aż nie chce się wierzyć, że to właśnie mężczyzna tak pięknie opisuje emocje kobiety i jej doznania. Zatem, brawo dla autora. Książka porwała mnie już od samego początku, zaczęłam czytać i ani się obejrzałam dobrnęłam do końca, po czym zagościł u mnie smutek iż ten moment tak szybko nastąpił. Autor ma niezwykle lekkie pióro, a język którym się posługuje jest przyjemny i łatwy w odbiorze. Świetna kreacja postaci nie tylko pierwszo, ale i tych drugoplanowych. To postacie niezwykle rzeczywiste, z którymi bez problemu można się utożsamić. Momentami czytając książkę miałam wrażenie, że czytam o samej sobie.
Bywały chwile kiedy pragnęła znowu być sobą sprzed lat, tą, którą była, nim wzięła ślub, nim pojawiły się dzieci. Tęskniła za czasami, kiedy mogła wyrzucić z siebie emocje w spontanicznym wybuchu.
Jack Lauriger w swojej powieści przedstawia nam Polskę widzianą oczami Brytyjczyków. I miło robi się na sercu, kiedy możemy poczytać jak obcokrajowcy interesują się naszym krajem. Zresztą sam autor przedstawia nasz kraj, opisując pokrótce historię, przedstawiając ciekawe zabytki. Muszę przyznać, że zrobiło to na mnie wrażenie.
W małżeństwie różnie bywa. Czasem wydaje nam się, że wszystko układa się wspaniale, jesteśmy szczęśliwi, ale… no właśnie, pojawia się jakieś ale. Zaczyna jednak czegoś brakować, może zwykłego impulsu, który urozmaiciłby nasze dotychczasowe życie. Wkrada się rutyna, a my mamy wrażenie, że oddalamy się od naszego partnera. Niekiedy rozłąka dobrze robi, pozwala uświadomić nam sobie, jak wiele znaczy dla nas nasz partner. Jeśli myślicie zatem, że autor wysyłając naszą bohaterkę w delegację do Polski popchnie ją w ramiona innego mężczyzny, to muszę was rozczarować, bo tak się nie stanie. Jednak Clarissa odmieni się, zacznie poszukiwać samej siebie, pozwoli uwolnić się własnym pragnieniom, inaczej spojrzy na świat. Co takiego zaplanował dla niej autor? Musicie przekonać się sami.
Sekretem, który wyznacza granice naszych zachowań, jest życie w prawdzie.
W książce tej znajdziecie wiele ciekawych momentów, będziecie się śmiać, wzruszać, a może i poczujecie dreszczyk niezapomnianych emocji. Autor wkrada również sceny erotyczne, które są napisane z gracją i smaczkiem, dzięki czemu nie poczujecie niesmaku czy też przesytu.
Clarissa to doskonała pozycja dla kobiet, które skrywają w sobie nieuwolnione pragnienia, które pragną poznać siebie same i coś zmienić we własnym życiu. Dzięki tej powieści inaczej spojrzycie na własne życie. Jeśli nie wierzycie, przekonajcie się sami. Gorąco zachęcam.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorowi.

środa, sierpnia 08, 2018

"Latawce" Agnieszka Lis

"Latawce" Agnieszka Lis

TYTUŁ  „Latawce”

➲ AUTOR  Agnieszka Lis
➲ DATA PREMIERY  17.01.2018
➲ WYDAWNICTWO  Czwarta Strona
➲ ILOŚĆ STRON  192

➲ OCENA  5/6
➲ OPIS
Jeszcze nikt tak pięknie nie mówił o skrywanym smutku…
Grzegorz miał kilka lat, gdy jego ojciec opuścił rodzinę. Chłopiec został z matką, z którą z każdym rokiem coraz trudniej mu się porozumieć. Ojciec był mistrzem i autorytetem, matka jest łatwowierną, kochającą, uległą kobietą. Ona wybacza kolejne błędy, Grzegorz przekracza kolejne granice.
Myliłby się jednak ten, kto by uznał, że to zwyczajna opowieść o konflikcie pokoleń, toksycznych relacjach i braku zrozumienia. Bo „Latawce” to próba nieustannego poszukiwania wolności, tęsknota za nią. Ale czy Grzegorz ją odnajdzie, czy też da się oszukać jej złudzeniu? W pewnej chwili chłopak dotkliwie się przekona, że jednak człowiek nie ma skrzydeł…
Powieść oparta na prawdziwych wydarzeniach.


➲ MOJE ODCZUCIA

To moja druga powieść autorki i muszę przyznać, że po raz kolejny zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Zdecydowanie Agnieszka Lis wie jak poruszać trudne tematy w swoich książkach. To co jest nietypowe i z czym spotykam się po raz pierwszy, to iż została napisana w większości w formie dialogów. Są one zazwyczaj krótkie, jednak w pełni można zrozumieć ich przekaz. Pierwszy raz spotykam się z takim zabiegiem, ale muszę przyznać, że nie przeszkadzało mi to w czytaniu i odbiorze lektury.
Grzegorz to młody chłopak, który z każdym kolejnym dniem coraz bardziej zatraca się w swojej samotności. Ojciec odszedł, gdy był młodziutki, a matka nie robi sobie nic z jego złego zachowania, po prostu wciąż mu wybacza i go usprawiedliwia. A on z każdym kolejnym dniem robi coraz większe głupstwa…
Zawsze tak było, od zawsze nie mogłem znaleźć swojego miejsca w życiu. Pobłądziłem już dawno, w podstawówce, kiedy pierwszy raz się poddałem. W dodatku poczułem, że przez dwa dni mam dla kogoś znaczenie. Ktoś patrzył głęboko w moje oczy i widział mnie takiego, jakim w głębi serca jestem, jakim powinienem być.
Wolność. Wolność to możliwość decydowania o sobie samym, robienia tego na co ma się ochotę, po prostu to życie w zgodzie ze samym sobą. Niestety nie wszyscy mają taką możliwość. Nasz bohater nieustannie poszukuje swojej wolności. Wciąż nie może pogodzić się z odejściem ojca, który był dla niego autorytetem. Matka natomiast kocha go zaborczą miłością, w pewien sposób zabijając jakąś cząstkę w nim każdego dnia.
Autorka porusza w swojej powieści wiele ważnych aspektów. Mamy możliwość zobaczenia co się dzieje, gdy matka nie może porozumieć się z synem. Muszę przyznać, że momentami byłam wściekła na nią za to, iż nie potrafiła dostrzec jak jej syn się stacza. Zabrakło mi u niej stanowczości, a jej uległość względem syna momentami doprowadzała mnie do szewskiej pasji. Nie mogłam pojąć jak własna matka nie zauważa, iż z jej synem dzieje się coś złego?

Nie muszę chyba wspominać, iż powieści nie brakuje autentyczności, zresztą całość oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. Założę się, że na świecie jest wiele takich samych bohaterów borykających się z podobnymi problemami. W takich momentach rodzice nie powinni tylko zauważać, ale przede wszystkim działać. Brak zrozumienia, może prowadzić do tragedii, o czym zresztą przekonali się sami nasi bohaterowie.
Człowiek myśli, że może wszystko, ale w końcu nadchodzi taki dzień, że na własne oczy przekonuje się, że wcale tak nie jest. Że życie to nie bajka, w której wciąż można sobie wszystko odpuszczać, olewać szkołę, eksperymentować z narkotykami. Życie to my, to nasze jutro, pojutrze… I tylko od nas samych zależy jak ono będzie wyglądało.
Agnieszka Lis w prosty, ale jasny sposób przekazuje nam wiele cennych rad. I chodź mogłoby się wydawać, iż książka napisana w dialogach pozbawiona jest emocji, to nie dajcie się zwieść. Tutaj jest ich bardzo dużo. Książka nie należy do łatwych, jednak warta przeczytania.
Latałem, a to kosztuje. Leciałem, a to mogą tylko nieliczni. Doleciałem – a tego nie można zrobić bezkarnie. Wróciłem, by żyć – chociaż zostawiłem zastaw. A teraz idę po ciebie, życie.
Latawce to opowieść o chłopaku, który w swoim życiu troszkę się pogubił i wciąż szukał wolności. To historia, która ukazuje nam, jak ważne powinny być relacje rodzinne, i że problemów nie można zamiatać pod dywan. To historia warta uwagi, a ja Was gorąco zachęcam do zapoznania się z nią.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorce oraz


poniedziałek, sierpnia 06, 2018

"Lucynka, Macoszka i ja" Martin Reiner

"Lucynka, Macoszka i ja" Martin Reiner

➲ TYTUŁ  „Lucynka, Macoszka i ja”

➲ AUTOR  Martin Reiner

➲ DATA PREMIERY  26.05.2018

➲ WYDAWNICTWO  Stara Szkoła

➲ ILOŚĆ STRON  228

➲ OCENA  5/6
➲ OPIS

Splot ludzkich losów zawsze jest tajemnicą. Spektaklem, w którym przenika się czas i przestrzeń.

Co się stanie, gdy zapętlą się losy trojga tytułowych bohaterów – małej Lucynki, zapomnianego poety i nieśmiałego brneńskiego listonosza? Co się stanie, gdy postaci spojrzą sobie w oczy i dotkną własnych historii?

Lucynka, Macoszka i ja to opowieść i poszukiwaniu, miłości oraz sile przeszłości. Jednak książka Martina Reinera to nade wszystko urzekająca fabuła i starannie przemyślana konstrukcja. Ta powieść – choć w dużej mierze oparta na prawdziwych wydarzeniach – zabiera czytelników do innego świata. Znacznie piękniejszego.

➲ MOJE ODCZUCIA

Chyba pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się sięgnąć po literaturę czeską napisaną oczywiście w języku polskim. I muszę przyznać, że mocno mnie zaintrygowała. Styl autora wciąga w jego świat i nie pozwala się oderwać ani na moment. Dodatkowo autor w większej mierze swoją powieść opiera na autentycznych wydarzeniach. Co prawda znajduje się tutaj jakaś fikcja, jednak nie da się jej wyłapać co stanowi ogromny plus.

Razem z bohaterami przemierzamy ich przygody, wydarzenia i kolejne dni z życia. Jest to subtelna opowieść o życiu, o odnajdywaniu własnego ja, o pokonywaniu słabości. Mamy tutaj piękny obraz bezinteresownej miłości mężczyzny do dziecka. Autor ukazuje nam jak można cieszyć się z każdego dnia, z każdego wspólnego momentu, z drobnych radości. Piękny obraz ojcowskiej miłości i poświęcenia.
Czasem nie zdajemy sobie sprawy jak wiele czynników ma wpływ na nasze życie. To, że dzisiaj jesteśmy właśnie tutaj, a nie gdzie indziej, to, że spotykamy na swojej drodze dane osoby. Wszystko ma swój cel, gdyż nic nie dzieje się bez przyczyny. Tak właśnie jest z naszymi bohaterami. Narrator pragnie poznać losy zapomnianego poety Macoszki, więc podąża jego śladem. Czy uda mu się dowiedzieć czegoś, o czym inni nie mają pojęcia? Czy odkryje co się tak naprawdę stało z poetą?

Człowiek prawie nigdy nie rozumie, co oznaczają dni, które właśnie przeżywa. Czasem przeczuwa; ale tylko odważniejsze, bardziej pewne siebie jednostki potrafią w pełni przylgnąć do tych nierozpoznanych chwil z pasją i oddaniem już w sekundach teraźniejszości. Ja nie potrafię. Ja przeżywam każdy swój krok, krzyk, czyn jakby trochę z boku.


Narrator wprowadza nas w świat pełen pasji, uczuć i szukania własnej drogi życia. Stara się nam uświadomić, że nie tylko matka może kochać swoje dziecko, że mężczyzna również może je wychować i darzyć pięknym uczuciem. To co mnie tutaj urzekło to prostota. Nie ma tutaj jakiś wyniosłych sytuacji, przerysowanych bohaterów. Autor pisze o prostym życiu, ale w niezwykły sposób. Nie pamiętam już czy w polskiej książce spotkałam się z takim zabiegiem. Bohaterowie wykreowani w powieści są życiowi, Martin Reiner nie ubóstwia ich, nie nadaje im samych pozytywnych cech, czyniąc ich doskonałymi. Stworzył normalnych ludzi, takich jak my sami. Jednym powodzi się lepiej, drugim gorzej.

Cała powieść jak dla mnie jest melancholijna, wywołuje u czytelnika pewien sentyment. Czytając miałam wrażenie, iż znajduję się tuż obok bohaterów i razem z nimi przemierzam każdy dzień. Lubię takie uczucia, które zawsze wywołują we mnie ogrom emocji. Autor pisze na wysokim poziomie, ma bogaty język obok którego nie sposób przejść obojętnie. I choć na pierwszy rzut oka, patrząc na samą okładkę w mojej głowie kołatały się myśli: chyba się na nią nie skuszę, to jednak opis mnie zaintrygował na tyle, że postanowiłam dać jej szansę. I jak widzicie nie żałuję.
A teraz nie podobało mi się, że tak bezbłędnie odgadła, co się we mnie kotłuje, ale jednocześnie imponowała mi brutalna otwartość, z jaką to wyraziła. Nie chciałem żeby wróciła, ponieważ czułem, jak Lucynka przywiązuje się do mnie z każdym dniem coraz mocniej. Po raz pierwszy w życiu ktoś wpatrywał się we mnie wzrokiem pełnym oddania i zaufania. Pragnąłem, żeby to trwało jak najdłużej. Pragnąłem, żeby zostało tak na zawsze.
Lucynka, Macoszka i ja to niezwykła opowieść o życiu, miłości i poszukiwaniu własnej drogi. To powieść, która gwarantuje emocje, niezapomniane przeżycia, a przede wszystkim, która zawiera wiele cennych myśli i przekazów. Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję





środa, sierpnia 01, 2018

"Kiedy zniknę" Agnieszka Lingas-Łoniewska

"Kiedy zniknę" Agnieszka Lingas-Łoniewska

➲ TYTUŁ  „Kiedy zniknę”

➲ AUTOR  Agnieszka Lingas-Łoniewska

➲ DATA PREMIERY 18.04.2018

➲ WYDAWNICTWO  Novae Res

➲ ILOŚĆ STRON  311

➲ OCENA  5/6

➲ OPIS

CO ZROBILIŚCIE TAMTEGO LATA?
Mateusz to utalentowany gitarzysta i autor pięknych piosenek. Razem z matką i siostrą mieszka w niewielkiej Rokietnicy. Kiedy otrzymuje szansę na zrobienie kariery rockowej, nie waha się ani chwili, aby wyrwać się z dusznego, przeoranego podziałami miasteczka i zapewnić sobie lepszą przyszłość.

Jednak gdy wszystko wydaje się wreszcie układać, na jaw wychodzi tajemnica z przeszłości. Mateusz, chcąc nie chcąc, będzie musiał się z nią zmierzyć i ponieść konsekwencje wydarzeń, które miały miejsce jeszcze przed jego narodzinami.
Kiedy zniknę to pierwsza część dylogii o dawnych sekretach i dramatycznych decyzjach, oraz o tym, że dzieci nie powinny odpowiadać za grzechy rodziców.

➲ MOJE ODCZUCIA

Jak już zapewne doskonale wiecie, uwielbiam książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej po które mogę sięgać w ciemno. Autorka po raz kolejny stanęła na wysokości zadania i zachwyciła mnie swoją powieścią. To, co niezmiernie się nie zmienia, to brak chęci odkładania książki na półkę dopóki nie dobrnie się do ostatniej strony. Tak, tak, te książki zawsze wciągają mnie i porywają w swój świat, pozwalając zapomnieć o całej otaczającej mnie reszcie.

Tym razem głównymi bohaterami są  młode chłopaki i dziewczyny, którzy wywodzą się z różnych sfer – jedni są bogaci, drudzy biedni. Przez to są różnie postrzegani. I choć mogłoby się wydawać, że znacznie się od siebie różnią, to wcale tak nie jest, bo tak samo borykają się z różnymi problemami. Większość bogatych uważa się za lepszych, bo myślą, że mają wszystko i wszystko im można.

Autorka w swojej powieści stara się nam uświadomić, iż nie ma ludzi lepszych czy też gorszych ze względu na swój stan majątku. Każdy powinien być traktowany tak samo. Przecież to, że ktoś jest biednym dzieckiem nie oznacza, że to jego wina. Po prostu, jednym powodzi się lepiej niż innym. Smutne jest jednak to, że tacy ludzie są wyśmiewani, szturchani czy też wyrzuceni za margines społeczny. Na szczęście wśród naszych bohaterów nie wszyscy postrzegają się w taki sposób. Są przyjaźnie pomiędzy jednymi i drugimi, a nawet naradzają się miłości.

Gdy się rozstali i Weronika poszła do swojego domu na wzgórzu, Leon patrzył jeszcze na jej oddalającą się postać, zmierzającą do eleganckiej rezydencji, otoczonej wysokim murem z czerwonej cegły. Kiedy zamknęła się za nią automatyczna brama, odwrócił się i poszedł w dół miasteczka, do nizin, jak dzieciaki z bogatych rodzin nazywały ich, mieszkających w czynszówkach lub kwadracikach, czyli małych domkach wybudowanych w latach osiemdziesiątych, albo w poniemieckich kamienicach, gdzie w niektórych mieszkaniach nie było nawet łazienek, a jedna wspólna na dwa lokale toaleta znajdowała się na półpiętrze.

Sekrety. Czym one dla was są? Tajemnicą, którą należy zabrać ze sobą aż do grobu? Podejrzewam, że mogłyby być na ten temat różne debaty. Sekret powinien być czymś, co nie powinno ujrzeć światła dziennego, to fakt, ale co zrobić, jeśli ten sekret ma wpływ na przyszłość naszych potomków? Nasi młodzi bohaterowie przekonają się o tym na własnej skórze. Tajemnice ukrywane przez ich rodziców odbiją się na ich obecnym życiu. Będzie sporo zamieszania, smutek, żal i złość. Tylko czy dzieci powinny odpowiadać za grzechy swoich rodziców? Przecież każdy decyduje o sobie sam, dlatego powinien być odpowiedzialny za to co robi.
Wykreowani bohaterowie są rzeczywiści, to młodzieńcy jakich wiele na świecie. Mają swoje słabości oraz mocne strony. I pomimo tego, iż ich życie nie było i nie jest zbyt kolorowe, potrafią się cieszyć z dobrych chwil w swoim życiu. Da się ich lubić, choć niektórzy nie od razu na to zasłużyli. Człowiek jednak pod wpływem miłości potrafi się zmienić.

Po chwili wyrównał oddech, a gdy nadeszła Lenka, był już całkowicie spokojny. Taki, jakim zawsze widzieli go wszyscy. Zamknięty w sobie outsider, mający swój świat młody muzyk z kiepskiego domu. Obrazy. Rysujemy je, pokazując ludziom tylko te kreski, które chcemy. A prawdę i tak zawsze nosimy głęboko w sobie. To nasza broń przed światem i nasza metoda na przetrwanie. Na przeżycie.

Skończyłam czytać i miałam chęć od razu sięgnąć po kolejny tom, jednak pomyślałam – nie, pozwolę sobie dłużej żyć ich życiem. Dlatego też w niedługim czasie sięgnę po kontynuację.
Kiedy zniknę to emocjonalna powieść, w której pojawią się radość, smutek, żal i niedowierzanie. To historia młodych ludzi, którym w życiu przyszło się zmierzyć z niejednym problemem. To opowieść o sekretach i rodzinnych tajemnicach, które w końcu wyszły na jaw i pokomplikowały życie niektórym z bohaterów powieści. Gorąco zachęcam do zapoznania się z tą pozycją.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger