środa, 22 czerwca 2016

"Władczyni mroku" K.C.Hiddenstorm



*Tytuł: "Władczyni mroku"
*Autor: K.C. Hiddenstorm
*Wydawnictwo: e-bookowo
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 707



*Ocena:  8/10
*Opis:


Megan Rivers jest do bólu przeciętną mieszkanką San Francisco; jedyną rzeczą wyróżniającą ją z tłumu jest jej niesamowity tatuaż. Prowadzi zwyczajne, wręcz nudne życie, jednak wszystko zmienia się w dniu, w którym oblewa swojego szefa kawą w cokolwiek paranormalnych okolicznościach zmienioną we wrzątek, w konsekwencji czego zostaje zwolniona. Kolejne tygodnie obfitują w coraz więcej niedających się racjonalnie wytłumaczyć incydentów; ludzie z jej otoczenia zaczynają umierać, a ona zaczyna przejawiać bardzo niepokojące zdolności... Gdzieś ponad tym wszystkim majaczą tajemnicze pożary dotykające kościoły na całym świecie oraz wielka zdrada, jaka dokonała się dawno temu. W Megan zaczynają rodzić się pewne przerażające podejrzenia, lecz bagatelizuje je z chwalebnym wręcz uporem... do czasu aż zostaje przyjęta do pracy u enigmatycznego Nicholasa Marlowe'a, który okazuje się być samym Księciem Ciemności...


*Moje odczucia:


Prawdę powiedziawszy sięgając po książkę nie do końca byłam przekonana czy mi się spodoba. Nie przepadam za fantasy, jednak tutaj połączenie dark fantasy z romansem wypadło doskonale. Autorka zaciekawiła mnie swoją powieścią już od samego początku.

Główną bohaterką jest Megan Rivers:

"Nazywam się Megan Rivers, mam trzydzieści trzy lata i odkąd tylko sięgam pamięcią, w moim nieco gównianym życiu zawsze czegoś mi brakowało. Jakby to zgrabnie powiedzieć, żeby przekaz był właściwy? Nie chodzi o to, że mam poluzowanych o kilka klepek za dużo i kwalifikuję się do tego specyficznego hotelu, w którym okna są zakratowane, a pensjonariusze noszą gustowne białe kaftaniki (a przynajmniej wydaje mi się, że nie), chodzi o to, że ja… no, w jakiś ciężki do zdefiniowania sposób odstaję od reszty populacji. Kolejną sprawą jest moje absurdalne, lecz bardzo silne przeświadczenie, że ilekroć patrzę w lustro, widzę swoją twarz… i właśnie, widzę swoją twarz, tylko że nie jest to twarz, którą powinnam zobaczyć, którą podświadomie spodziewam się zobaczyć; jakąś cząstką duszy czuję, iż nie jest to moja prawdziwa twarz. "
Megan jest postacią, którą lubi się od pierwszych stron. Mówi, co jej ślina przyniesie na język, a do tego bywa pyskata. Ma swój charakterek, który zdecydowanie przypadł mi do gustu. Bohaterowie w tej książce są świetnie wykreowali, nie są przesłodzeni, lecz każdy ma swój osobisty charakterek, który go cechuje.
Świat ten realny jak i równoległy również wspaniale przedstawiony, razem tworzy jedną spójną harmonię.

Wyobraźcie sobie, że istniejecie na tym świecie, myślicie, że jesteście normalnymi ludźmi, aż tu nagle odkrywacie, że posiadacie niezwykłe moce. Jak się zachowujecie w takiej sytuacji?
Tak dzieje się z Megan, która codziennie spogląda w lustro i wydaje jej się, że nie widzi własnej twarzy, tylko kogoś innego. Czy w końcu odnajdzie samą siebie?
 
"Myślę, że na tym właśnie polega okrucieństwo tego świata – nie ważne, co się wydarzy lub kto z niego odejdzie – życie niewzruszenie toczy się dalej."
 
W książce pojawia się również erotyzm, ale jak mogłoby go zabraknąć, skoro książka jest o miłości? Przyznaję, że na początku te ponad 700 stron trochę mnie przytłoczyło i zastanawiałam się ile czasu zajmie mi przeczytanie tej powieści. Jednak porywa już od pierwszych stron, więc poszło w miarę szybko. Może małym minusem jest to, iż książka jest długa, a mogłaby być krótsza. Czasem opisy były zbyt rozległe.
 
Władczyni mroku to historia wielkiej miłości osadzona w realiach dark fantasy. Spotkamy się tutaj z czarami, poznamy Lucyfera (który chyba nikomu nie jest obcą postacią) oraz archaniołów. Akcja dzieje się dwutorowo, tu i teraz - życie Megan Rivers oraz wątek Piekła i Nieba. Większość czasu jednak i tak spędzamy w San Francisco. 
Zachęcam do przeczytania wszystkich tych, którzy lubią historie dark fantasy.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce książki.
 
 
Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.

12 komentarzy:

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.