poniedziałek, 1 sierpnia 2016

"Kalejdoskop wspomnień" Gaja Kołodziej



 
*Tytuł: "Kalejdoskop wspomnień"
*Autor: Gaja Kołodziej
*Wydawnictwo: Muza SA
*Rok wydania: 2016 (08.06)
*Ilość stron: 287
 
 
*Ocena:  8/10
*Opis:

Uciekamy, całe życie uciekamy przed swoimi strachami i szukamy szczęścia, zamykając oczy na to, że najczęściej jest ono tuż obok. Martwimy się na zapas, tęsknimy za nieosiągalnym, tworzymy niepotrzebne scenariusze, zagłuszamy głos serca. Ale czasami przeznaczenie nie pozwala nam po raz kolejny popełnić tego samego głupiego błędu i zmusza nas do pójścia ścieżką, na końcu której znajdziemy to, co znamy tak dobrze.
 
W życiu Anieli było zbyt dużo smutku, samotności i rozczarowań. Uciekała od świata, obwiniając bliskich za przeszłość. Dopiero, gdy straciła matkę, a mozolnie zbudowany świat zachwiał się w posadach, zrozumiała, że nic nie zależy wyłącznie od niej. Stojąc nad przepaścią pojęła, że siła człowieka tkwi w jego odwadze. A szczęście przybiera często postać kogoś bardzo dobrze znanego...
 
 
*Moje odczucia:
 

Muszę przyznać, że Gaja Kołodziej swoją powieścią skradła moje serce. Nie zawsze jest łatwo pisać powieści dotyczące ludzkiej przemijalności, śmierci i cierpienia. Czytając tę powieść, od razu naszły mnie refleksje dotyczące osób, które mnie już opuściły, a za którymi wciąż czuję tęsknotę. Ludzie rodzą się i umierają, taka jest kolej rzeczy. Lecz jak pogodzić się z odejściem osoby najbliższej? Każdy z nas ma prawo do żałoby, do smutku i cierpienia, każdy z nas też inaczej to przeżywa.
"Miłość chwyciła mnie w objęcia, zanim nauczyłam się chodzić, przez lata rozwijała się, dojrzewała, przekształcała, aż stała się obsesją. Miłość szalona, porywcza, bezmyślna i zaborcza. Miłość ślepa i głucha, nierzeczywista, odrealniona. A jednocześnie absolutna, bezwarunkowa, bezgraniczna, niezniszczalna, niewzruszona i dogłębna. Miłość od zawsze i na zawsze, która pęta, dusi i więzi. Miłość, która dodaje sił i skrzydeł, unosi ponad gwiazdy i zabiera w podróż nadświetlną. Miłość, która niespełniona płacze krwawymi łzami, niewoli myśli i pragnienia. Sprowadza bezbrzeżną tęsknotę, której ani czas, ani dystans nie ukoi..."
 
Główną bohaterką powieści jest Aniela, dziewczyna, która mogłoby się zdawać, że poniekąd jest egoistyczna. Jednak z każdą odsłoną jej wspomnień, przekonujemy się, że wcale taka nie jest. Los okrutnie ją doświadczał i po kolei zabierał z tego świata osoby, na których najbardziej jej zależało. Jak poradzić sobie, kiedy budzisz się pewnego dnia i uświadamiasz sobie, że jesteś całkiem sama? Że z rodziny oprócz ciebie nie pozostał już nikt?
Aniela od zawsze podkochiwała się w Adrianie, lecz oboje nie mogli się porozumieć co do swoich uczuć. Będziemy się mogli o tym przekonać, czytając każde wspomnienie.
"Lecz najwyraźniej oboje byliśmy na swój sposób ślepi. On nie widział, że moja miłość do niego jest nieco innej natury, a ja nie zauważyłam, że on kochał mnie tak mocno, iż gotów był poświęcić dla mnie życie. To było tak niedorzeczne, że aż śmieszne."
 Kiedyś Aniela wciąż uciekała przed Adrianem, myśląc, że jemu na niej nie zależy. Kiedy po latach wróciła do Polski, los od razu okrutnie ją doświadczył, gdyż jej matka zginęła w wypadku jadąc po nią. Po tym wydarzeniu jej oparciem okazał się nikt inny jak Adrian, na którego wciąż mogła liczyć.
 
Autorka uświadamia nam jak ważne jest, by umieć sięgać po to, czego się chce. Że ucieczka przed własnymi emocjami nie jest najlepszym rozwiązaniem. Bo ileż można uciekać? Ale przede wszystkim daje nam do zrozumienia jak kruche jest życie ludzkie.
"-Wiesz, na czym polega sekret życia? - Pokręciłam głową ciekawa definicji. - Zrozumieć, czego się chce, a potem odważyć się po to sięgnąć."

W książce spotykamy się z narracją pierwszoosobową, która zdecydowanie do mnie przemówiła. Bohaterowie książki są świetnie wykreowani, wręcz mogłam wyobrazić sobie, że siedzę obok nich i obserwuję wszystko z boku. Adrian to niezwykle opiekuńczy człowiek, natomiast docinki Anieli, które zawsze miała na końcu języka momentami potrafiły mnie rozbawić do łez.

Kalejdoskop wspomnień to niezwykle interesująca pozycja na rynku wydawniczym. Sprawiła, że na nowo ożyły we mnie wszystkie wspomnienia o tych, których już w moim życiu zabrakło. Na każdego z nas kiedyś przyjdzie czas. Mówią jednak, że czas leczy rany. Ci co odeszli będą dla nas żywi, tak długo jak nasza pamięć o nich będzie żywa. Samotność, cierpienie i śmierć to główny temat tej powieści. Jednak nie zabraknie również miłości, takiej, która pojawiła się już we wczesnych latach dzieciństwa i przetrwała wiele lat, by w końcu mogła się połączyć w jedną całość.

Gorąco zachęcam do przeczytania tej niezwykle cennej powieści.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję




 Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę. 

11 komentarzy:

  1. jestem ciekawa tej książki. Piękne zdjęcie.

    OdpowiedzUsuń
  2. to prawda, fotografia naprawdę urzekająca. Recenzja również. Cenię powieści, których autorzy nie boją się trudnych tematów. Chętnie sięgnę po Kalejdoskop.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Będziesz zachwycona książką :)

      Usuń
  3. Mnie również zaciekawiłaś swoją recenzją. Chętnie sięgnę po książkę

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka wydaje się ciekawa :) okładka również zachęca tak jak Twoja recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to nie pozostaje nic innego jak sięgnąć po książkę ;)

      Usuń
  5. O Autorce i o książce po raz pierwszy słyszę od Ciebie. I cóż mogę powiedzieć ,zachęciłaś mnie .W mojej bibliotece jest tylko "Wystrzałowa maturzystka" ,ale tę sobie odpuszczę ,a będę szukała tego kalejdoskopu wspomnień...to raczej nowość (chyba z czerwca) więc jeszcze chyba poczekam,ale wiem ,ze warto.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.