sobota, 13 stycznia 2018

Blog talk show #13 - NIEnaczytana


Przedstaw się.

Joanna Wolf, znana również jako NIEnaczytana.



Pierwsza rzecz z dzieciństwa, którą pamiętasz i przychodzi Ci w obecnej chwili do głowy to?

Ojej! To było tak dawno, że chyba nie pamiętam … (śmiech)

Jak pieszczotliwie nazywali Cię rodzice/rodzeństwo?

Mój tato nadal mówi do mnie „maluch”, a bracia to zazwyczaj próbowali mi dopiec, więc nie wiem czy ich określenia, nadają się do publikacji? (śmiech)

Jesteś jedynaczką, a może masz rodzeństwo?

Mam dwóch młodszych braci.

Jaka byłaś w szkole: grzeczna i potulna jak aniołek, a może grzeszna niczym diabełek?

Z tego co pamiętam to byłam grzeczna. Na pewno byłam bardzo wygadana, co zresztą do dziś mi zostało.

W blogosferze działasz krótko, ale szalenie efektywnie. Skąd masz na to siły? 

Moja serdeczna koleżanka Ania zwykła mawiać: „Nie wiem co ty bierzesz, ale daj mi namiary na miejsce, skąd to zamawiasz.” (śmiech)
A tak poważnie. Wiesz, czasem nie mam już siły. W końcu pracuję na etacie, co z dojazdem zajmuje mi prawie 10 godzin. Do tego dwójka dzieci, mąż, dom, blog, książkowe media społecznościowe … W sumie to dobre pytanie mi zadałaś J Nie wiem skąd biorę na to siły. Myślę, że to trochę tak, jak napisała na swojej stronie Karolina Wilczyńska: „Posiadam dar nieograniczonego rozciągania czasu …”. A jeśli się lubi, to co się robi, a blogowanie jest dla mnie czymś takim, to można tę dobę w magiczny sposób rozciągnąć.

Dlaczego zaczęłaś blogować?

W pewnym momencie mojego życia doszłam do takiego etapu, że czułam wręcz fizyczną potrzebę zmiany. Próbowałam znaleźć coś dla siebie, czynność czy hobby, które da mi możliwość realizowania się, wyładowania mojej „kreatywnej frustracji”.
Książki czytam od zawsze, moja biblioteczka pęka w szwach. Skończyłam dziennikarstwo i komunikację społeczną i to pisanie gdzieś tam zawsze mi towarzyszyło.
Pewnego dnia postanowiłam, że spróbuję blogowania. Zacznę pisać o książkach, które czytam, a jeśli komuś się spodoba, to nie będę już pisać tylko dla siebie. Potem to ewoluowało i tak powstała NIEnaczytana. Nie ukrywam, że lepiej czuję się na stronie na Facebooku, niemniej blog stanowi jej fundament, tu pojawiają się recenzje czy wywiady.



Jak ogarniasz czas i pomysły na zarządzanie ¾ (?) grupami autorów? 

 ¾?  (Śmiech) Tak, aktywnie administruję aktualnie w trzech grupach fanów autorek: Świat książek Magdaleny Majcher, Fani książek Joanny Szarańskiej oraz Anna Dąbrowska – grupa fanowska. I chociaż zajmuje mi to mnóstwo czasu, bo zawsze staram się aby moje posty były spersonalizowane, dostosowane do profilu konkretnej autorki, jej książek oraz osób, które do tych grup należą, to  ja naprawdę to lubię. Dobrze się tam czuję, grupowicze są fantastyczni, niektórzy bardziej się angażują, inni mniej, ale to cały czas świetna zabawa! Do tego miałam to szczęście, że trafiłam na świetne autorki, które są po prostu normalnymi kobietami, lubię z nimi rozmawiać. Chociaż każda jest inna, to z każdą z nich coś mnie łączy.  Jednak więcej już nie „ogarnę” – to tak informacyjnie, gdyby ktoś jeszcze miał zamiar mi to zaproponować.  (śmiech)

Jesteś niesamowicie kreatywna. To z doświadczenia? Z zamiłowania? 

Mówisz, że jestem? Cóż, staram się. Ale to nie z doświadczenia, a raczej mam chyba  „taki dar”. Właściwie od zawsze moi znajomi mówili, że mam milion pomysłów na minutę. I chyba było w tym trochę racji. Cały czas coś wymyślam. Niejednokrotnie pomysły są wręcz absurdalne, ale zawsze je zapisuję. Potem do nich wracam, czasem ewoluują i stają się kolejnym cyklem na NIEnaczytana. 
Bo tak naprawdę to ja traktuję mojego bloga bardziej jako stronę, na której można znaleźć: newsy, ciekawostki, premiery, recenzje, wywiady, czyli wszystko to, co w moim odczuciu kojarzy się z książkami.

Masz swój pierwszy patronat – jakie to uczucie?



O matko! Nie da się tego opisać! Jestem szczęśliwa, bo spełniło się moje marzenie! Do tego mam tę przyjemność patronować świetnej książce, autorki, którą bardzo lubię i cenię. „Kłopoty mnie kochają” Joanny Szarańskiej to książka trafiona w punkt, jakby idealnie dla mnie napisana. Moje poczucie humoru, cięte riposty i bohaterowie, którzy są przezabawni. Zresztą nie będę za dużo zdradzać, sami się przekonacie.



Drugim patronatem medialnym NIEnaczytana objęła w styczniu książkę Karoliny Wilczyńskiej „Performens”. To wznowienie debiutu autorki, której książki bardzo lubię. Cenię ją za to, że nie boi się poruszać trudnych tematów.



Spełniasz się zawodowo? Czy chciałabyś robić coś innego? 

Nie mogę powiedzieć, że się w 100% nie spełniam. Jednak widziałabym się gdzie indziej. Moim marzeniem jest móc pracować przy promowaniu autorów i ich książek. Jeśli udałoby się kiedyś w przyszłości połączyć pasję z praca zawodową, to będzie świetnie. Póki co, staram się robić obie rzeczy jak najlepiej.

Podaj TOP 5 polskich autorów i TOP 5 ulubionych książek. 



To bardzo trudne zadanie, bo mamy wielu świetnych autorów, których czytam i cenię. Jednak lubię wyzwania, to postaram się i temu podołać. Zaznaczam, że to duże ograniczenie, a kolejność przypadkowa. 


Autorzy, a właściwie autorki:


  • Karolina Wilczyńska – za to, że pisze o uczuciach, nie bojąc się nawet najbardziej intymnych i trudnych;
  • Anna Dąbrowska – za to, że jej książki są jak tatuaże, które zostają na zawsze w głowie i w sercu;
  • Gabriela Gargaś – za emocje, które opisuje w sposób piękny i niewymuszony;
  • Magda Majcher – za autentyczne bohaterki, za to, że zmusza swoich czytelników do refleksji;
  • Joanna Szarańska – za humor, za nietuzinkowych bohaterów i za dystans do tak wielu spraw.
Książki:

Na pewno „Mały Książe” i „Harry Potter”, a co do reszty, jeśli pozwolisz, spasuję, bo jest ich zbyt dużo…

Ale skoro nie podałam 5 książek, to mogę dopisać jeszcze trzy autorki? (śmiech)

To chciałam dołączyć jeszcze: Renatę Kosin - za cudowne historie napisane pięknym językiem, Krystynę Mirek - za ciepłe i mądre książki oraz Agnieszkę Krawczyk - za to, że jej książki pokazują świat, do którego chciałabym się przenieść.


Oprócz czytania i wszystkiego co z książkami związane, co jeszcze lubisz robić?

Gotować! Moi znajomi potwierdzą, że do mnie przychodzi się po tygodniowej głodówce. (śmiech). Lubię gotować, staram się ciągle wymyślać coś nowego, przy wykorzystaniu produktów, które możemy znaleźć na co dzień w lodówce. Ostatnio wyzwaniem jest kuchnia wegetariańska. Mój „główny krytyk” z tego zakresu uważa, że mój pasztet z cukinii „wywala z butów”, więc chyba dobrze mi idzie.



Mąż śmieje się, że kolejny blog, o ile go założę, będzie nosił nazwę: NIEnajedzona (śmiech).



Nagle fb przestaje istnieć. Jaki masz pomysł na promowanie literatury? 

Myślę, że zaczęłabym wysyłać maile do bibliotek z propozycjami literackich happeningów, spotkań autorskich, a już w ogóle to marzy mi się kawiarenka literacka, w której można poczytać i coś zjeść, a w której to wieczorami mogłyby się odbywać spotkania poświęcone literaturze. Dzięki niej mogłabym połączyć moje dwie pasje.

Opisz siebie za pomocą 52 tytułów polskich książek (tylko tytuły, bez dodawania innych słówek).

Grzechu warta
Wilcze dziewczyny
Przyjaciółki
Jutro będziemy szczęśliwi
Kłopoty mnie kochają
Wszystkie pory uczuć (cykl)
Serce z bibuły
Słodkie życie
Bilet do szczęścia
Taka jak ty
Karuzela
Z popiołów
Smaki życia
Mogę wszystko
Obudź się, Kopciuszku
Wymarzony czas
Jak cię zabić kochanie
Zdążyć z miłością
Rodzinne sekrety
Szczęśliwy dom
Spełnione marzenia
Pod prąd
Nie podchodź bliżej
Sezon burz
Magiczne miejsce
Bądź przy mnie zawsze
Nieszczęścia chodzą stadami
Przyjaciele i rywale
Prawdziwa miłość
Zaplątana miłość
Po nitce do szczęścia
Właśnie dziś, właśnie teraz
Jutra może nie być
Nie pytaj dlaczego
Kasacja
Melodia zapomnianych miłości
Zamek z piasku
Pudełko z marzeniami
Dziewczyna z daleka
Za zakrętem
Galeria uczuć
Kobiety ciężkich obyczajów
Za głosem serca
Nic dwa razy się nie zdarzy
Granat poproszę
Układanka
Szczęście pachnie bzem
Moja asteroida
Apetyt na więcej
Miód na serce
Miłość oraz inne dysonanse
Ósmy cud świata :) 

Jaki tytuł miałaby Twoja biografia?

Chilli&cherry, bo „Wilczą kobietę” już mi Hania Greń podebrała (śmiech)




Nie polecam… i dlaczego?


Tego, czego sama nie czytam. Dlaczego? Bo kiedy poleca się bezkrytycznie „wszystko jak leci”, wtedy traci się na wiarygodności. Dlatego z założenia wolę przeczytać mniej i być przekonanym w 100%, że to co polecam jest dobre lub że czegoś nie polecam, bo jest słabe.

Jaką osobą jesteś na co dzień?

Podobno słowo, które opisuje mnie najlepiej to: autentyczna. Nie udaję kogoś, kim nie jestem. Mam swoje wady, ale wychodzę z założenia, że przecież nie wszyscy muszą mnie lubić. Jestem szczera, co czasami wpędza mnie w kłopoty, ale moim mottem życiowym są słowa, że „gorycz prawdy jest lepsza niż największa słodycz kłamstwa”, dlatego staram się postępować według tej dewizy. Oczywiście wszędzie tam gdzie to możliwe. Czasami lepiej trzymać język za zębami, bo i tak nasza szczerość niczego nie zmieni i nie warto go strzępić.

Do czego masz słabość?

 Nie będę oryginalna – do książek! Uwielbiam kupować, mieć i czytać książki. I chociaż moją ulubioną formą lektury są wydania papierowe, niestety z braku miejsca w mieszkaniu, muszę zacząć „dojrzewać” do czytnika.

Czym kierujesz się w życiu? Rozumem czy sercem?

 W sumie to jednym i drugim. Generalnie jestem realistką, twardo stąpającą po ziemi. Ale czasem oddzywa się moja wrażliwość i to właśnie ona dopuszcza do głosu serce.

Najgłupsza rzecz jaką przytrafiło Ci się zrobić w życiu?

Wiesz ... tyle ich było ... (śmiech).



Do czego nigdy nie wracasz?

Do złych wspomnień. Przynajmniej staram się tego nie robić. Nie warto skupiać się na negatywnych rzeczach, lepiej patrzeć optymistycznie w przyszłość.

Podróż Twoich marzeń to…?

Nowa Zelandia, śladami „Władcy pierścieni”.

Gdybym mogła być zwierzątkiem, byłabym…?

 Chyba wilkiem, nazwisko zobowiązuje. (śmiech)

Ile czasu dziennie spędzasz przed elektroniką?

Nie licząc tego co w pracy? To ok. 4 godziny.






Dziękuję Ci Asiu, za to, że zechciałaś zagościć na łamach mojej Czytaninki. I choć funkcjonujesz w blogosferze od jakiegoś czasu, to muszę przyznać, że potrzeba nam więcej takich osób jak Ty - pozytywnie zakręconych :) Rób to co robisz i nie zmieniaj się.


Tutaj możecie odwiedzić Asię. Po kliknięciu w nazwę zostaniecie przeniesieni w docelowe miejsca.






5 komentarzy:

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.