niedziela, 7 maja 2017

"Konkurs na żonę" Beata Majewska [PRZEDPREMIEROWO]



PREMIERA: 10.05.2017






*Tytuł: "Konkurs na żonę"
*Autor: Beata Majewska
*Wydawnictwo: Książnica (PUBLICAT S.A.)
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 303


*Ocena: 5/6
*Opis:


Młody prawnik z Krakowa, Hugo Hajdukiewicz, planuje jak najszybciej zmienić stan cywilny. Założenie rodziny przed trzydziestymi urodzinami to warunek narzucony mu w testamencie przez wuja. W poszukiwaniu idealnej kandydatki pomysłowy biznesmen wprowadza w życie plan „Żona”. Wkrótce poznaje młodziutką, nieśmiałą studentkę. Niedomyślająca się niczego dziewczyna szybko ulega urokowi przystojnego mężczyzny. Jednak misternie przygotowany plan matrymonialny niespodziewanie wymyka się spod kontroli…


*Moje odczucia:


Beata Majewska stworzyła powieść, która jest pełna zaskakujących intryg oraz tajemnic. Występują w niej nietuzinkowi bohaterowie, których losy śledzimy z zapartym tchem. Ona to młoda wrażliwa dziewczyna, która wszystko skrzętnie przeżywa, on to pozbawiony jakichkolwiek uczuć drań, dla którego liczą się tylko pieniądze. Jego wujek spisał testament, w którym występuje warunek założenia rodziny. Tylko czy można założyć rodzinę, jeśli tylko jedna strona kocha prawdziwie, a druga knuje ciągłe intrygi? A może i miłość się pojawi z czasem?

Łucja to postać, która momentami mnie denerwowała, tym ciągłym płaczem i swoją wrażliwością na dosłownie wszystko. Ale mimo tego i tak ją lubiłam. Te jej nagłe ataki wybuchu, w których stawała się prawdziwą lwicą, wywoływały u mnie ogromny podziw. Czasami miała jednak zbyt miękkie serce.

Hugo chociaż od początku był prawdziwym draniem to uwielbiałam go. Ach, my kobiety, chyba kochamy draniów. Jego podejście do zdobycia żony za wszelką cenę było bardzo egoistyczne. Patrzył tylko i wyłącznie na swoje korzyści, nie bacząc, że może skrzywdzić biedną i bezbronną dziewczynę.

Chyba pierwszy raz w literaturze spotykam się z pomysłem konkursu na żonę. Akcja nie toczy się jakoś błyskawicznie, lecz wiele się dzieje, przez co trudno oderwać się od powieści. Autorka funduje nam chwile radości, złości, ale i smutku. Lubię, gdy powieści wywołują we mnie wiele emocji, gdyż mogę wszystko przeżywać wspólnie z bohaterami. Tutaj tak właśnie było. On i ona to całkowite przeciwieństwa, a jednak coś ich wzajemnie przyciągało. Tylko, czy można zdobyć żonę bez jakichkolwiek uczuć? A może należy zadać pytanie, czy uczucia można udawać? Może w normalnym świecie są jakieś naiwne kobietki, które dają się nabrać na te głupie zagrywki, ale są i takie, które potrafią wszystko przewidzieć.




Miłość to nie coś co można zdobyć w jakimkolwiek konkursie. Miłość to uczucie między dwojgiem ludzi zapatrzonych w siebie, a nie chęć zdobycia dobra materialnego kosztem drugiej osoby. I co pieniądze potrafią czynić z ludźmi? Sprowadzają ich na niezbadane ścieżki, sprawiają, że tacy ludzie są wciąż samotni, nie potrafią kochać, a w ich głowie siedzą wciąż pieniądze. Czy tacy ludzie obudzą się z tego chorego snu i zrozumieją, że w życiu to nie pieniądz jest najważniejszy? Czy nasi bohaterowie mają szansę na szczęśliwe zakończenie?

Książka jest napisana prostym i barwnym językiem. Fabuła wciąga nas w wir czytania. To nic, że momentami mamy ochotę udusić naszych drani, bo my i tak mimo wszystko zawsze ich kochamy. Całość bardzo mi się spodobała i już z niecierpliwością oczekuję dalszych losów bohaterów, tym bardziej, że autorka zostawia nas z wieloma pytaniami bez odpowiedzi.

Konkurs na żonę to przyjemna historia o miłości z niebanalnymi bohaterami i ciekawymi zdarzeniami w tle. To historia, która ukazuje nam, co pieniądz potrafi zrobić z człowiekiem. Zachęcam do przeczytania!




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję







1 komentarz:

  1. Okładka tej książki jest przepiękna. Niestety ten tytuł nie jest dla mnie, zdecydowanie nie jestem fanką romantycznych opowieści.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.