piątek, 1 lipca 2016

Wywiad z Agnieszką Lingas - Łoniewską

 
Lipiec rozpoczynamy razem z Claudią z Zaczytanej wywiadem z jedną z moich ulubionych pisarek, która doskonale wie jak wywołać w czytelniku ogrom emocji.
 
 
 
Agnieszka Lingas - Łoniewska  - wrocławianka, pisząca książki łączące sensacje z romansem, kochająca zwierzaki, Within Temptation i jeszcze kilka ostrzejszych dźwięków.
 
Tworzy w internecie stronę Czytajmy Polskich Autorów, która ma na celu propagowanie polskiej prozy, prowadzi bloga z recenzjami, organizuje cykliczne konkursy, w których można wygrać książki polskich autorów.
W 2012 roku została uhonorowana Żelaznym Glejtem Ambasadora Krakowskich Targów Książki.
 
Od 2014 roku członkini Stowarzyszenia Autorów Polskich, oddział Wrocław.
 
 
 
 
1.       Kilka dni temu odbyła się premiera Pani najnowszej książki „Piętno Midasa”. Czy emocje związane z premierą już opadły czy może wciąż dają o sobie znać?

To zawsze są wielkie emocje, oczekiwanie, strach, nic się nie zmienia wraz z kolejną książką. Powiedziałabym nawet, że ta niepewność jak zostanie przyjęta kolejna powieść jest jeszcze większa, niż na początku drogi twórczej, bo przecież wiadomo, że poprzeczka idzie w górę, a oczekiwania czytelników rosną. To bardzo ciężkie chwile dla autora.


2.       Czy ma Pani miejsce, czas... kiedy najlepiej tworzy się Pani kolejną historię?
 
Z reguły piszę do południa i późnym wieczorem. Ale to już, tak zwana, praca wykonawcza. Gdy jestem w procesie twórczym, to znaczy gdy pracuję nad daną powieścią, tak naprawdę non stop tkwię w stanie napięcia, albo zbieram materiały, albo czytam coś, co jest mi potrzebne, albo rozmyślam, noszę tę historię „ w tyle głowy”. Tak więc jestem zaabsorbowana historią niemal non stop. To bardzo ciężkie chwile, zwłaszcza dla osób, które ze mną żyją.


3.       Zauroczyła nas Pani trylogią „Szukaj mnie wśród lawendy”. Czy jest w tej powieści coś osobistego, albo przynajmniej miłość do lawendy?
Miłość do lawendy, do Południowej Dalmacji, do Półwyspu Peljesac, gdzie spędzam zawsze wakacje. Trylogia lawendowa powstała właśnie tam, gdy przebywałam w Trpanj na wakacjach, tam wykreowałam moje bohaterki, Zuzannę, Zofię i Gabrielę, a wszystkie pomysły zapisałam w skórzanym notesie, zakupionym na wyspie Korcula.


4.       Czy decyzję o okładce książki podejmuje Pani sama, czy może w pewnym sensie „ktoś to narzuca”?

Oczywiście, że narzuca wydawnictwo, to ono ma decydujące zdanie co do tego, co znajdzie się na obwolucie powieści. Jednakże często są brane moje sugestie pod uwagę, ale i tak to zawsze wydawca ma ostatnie słowo w tym temacie.

5.       Czy ma Pani szczególnie bliską postać w swoich powieściach, kogoś, kogo szczególnie Pani polubiła?

Zawsze najbardziej lubię, jestem związana z postacią tego bohatera, którego w danej chwili tworzę. A tak naprawdę kocham wszystkich bohaterów, no bo inaczej, jaka matka byłaby ze mnie, która wyróżnia tego lub tego? Ale są oczywiście postaci, których stworzenie kosztowało mnie więcej pracy, do takich należą na pewno bracia Borowscy z „Zakrętów losu”, Tommy Cordell z „Brudnego świata”, Aleks ze „Skazanych na ból” czy Midas z „Piętna Midasa”.

6.       Nazywają Panią „Dilerka Twoich emocji”. No właśnie, jak udaje się Pani wywołać tyle emocji w każdym czytelniku?
Szczerze mówiąc to nie mam pojęcia. Po prostu gdy piszę, to odczuwam daną scenę całą sobą, przekazuję wszystkie uczucia, myśli, wrażenia, marzenia, te które w danym momencie siedzą we mnie. To jest prawdziwe, autentyczne, to jestem ja, z krwi i kości, czytelnicy też to czują i przeżywają. Bo to jest po prostu życie. Ja żyję życiem bohaterów, a potem to samo robią moi czytelnicy.


7.       „Piętno Midasa” to książka, która zwiera dwa zakończenia, więc czytelnik może sam wybrać, które woli. Skąd zrodził się pomysł na takie rozwiązanie?
Wszyscy moi Czytelnicy wiedzą, że mam skłonności do tak zwanych, „Szekspirowskich zakończeń”. Ale w tym przypadku za namową przyjaciółki, postanowiłam zrobić taki eksperyment i zaproponowałam dwa alternatywne zakończenia: happy end i bad end. Uznałam, że wszyscy ci, którzy lubią dobre finały będą usatysfakcjonowani. I okazało się, że nawet te osoby, które kochają szczęśliwe zakończenia, jednak wybierają to drugie! Piszą mi: serce wybrało pierwszy epilog, ale rozum drugie. Bardzo to ciekawe :)


8.       Będąc na spotkaniu autorskim z Pani udziałem, usłyszałam, że najchętniej uśmierciłaby Pani większość bohaterów. Dlaczego tak bardzo lubi Pani smutne zakończenia?

Oczywiście przesadziłam :) Nie wszystkich, zawsze mówię, że każda śmierć bohatera (głównego) w książce, musi mieć swoje uzasadnienie. Ale fakt, lubię dramatyczne finały, niejednoznaczne i pobudzające do refleksji. Albo do myślenia: co by było, gdyby… Taką książkę na pewno dłużej się pamięta.


9.       Napisała Pani i wydała wiele powieści. Którą z nich darzy Pani szczególnym sentymentem i dlaczego?
Kolejne pytanie, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Każda moja powieść jest dla mnie ważna, gdyż zabrała mi kawałek życia, a ja zostawiłam w niej cząstkę siebie. Gdyby tak nie było, nie byłoby warto pisać.


10.   Co lubi Pani robić poza pisaniem, czytaniem i recenzowaniem książek?
Lubię zwiedzać, poznawać nowe miejsca, kocham robić zdjęcia. Oglądam filmy i seriale, uwielbiam serial Most nad Sundem, polecam. Lubię spędzać czas w domu, z rodziną i moimi zwierzakami.


11.    Jakie jest największe marzenie znanej pisarki?
Żebym była zdrowa, aby moja rodzina była szczęśliwa i wolna od trosk. Nic nadzwyczajnego, a jednak od tego wszystko zależy.


12.   Następna książka, której możemy się spodziewać jest Pani dziełem oraz Pana Daniela. Czy pisanie wspólnej książki, to ciężkie zadanie? Jak wygląda proces powstawania takiej książki?
Tak, 1. września ukaże się nasza powieść „Zbrodnie pozamałżeńskie” i będzie to na pewno duże zaskoczenie dla naszych czytelników. Jak się pisze razem? Bardzo fajnie, gdyby tak nie było, na pewno byśmy tego nie robili. Na pewno pisze się szybciej, gdyż wzajemnie się motywujemy, poza tym szybciej postępuje proces tworzenia, planowania, bo co dwie głowy, to… wiadomo. A jak to wygląda? Tak jak przy samodzielnym pisaniu, wymyślamy historię, konstruujemy bohaterów i zaczynamy pisać. Umawiamy się, kto pisze jaką scenę i do dzieła!


13.   Czy lubi Pani pisać przy kawie i w spokoju? A może woli domowy hałas?
Jest mi to zupełnie obojętne. Bo gdy piszę, tak dalece zamykam się w tworzonym przez siebie świecie, że mogłabym chyba pisać na stadionie podczas meczu, w niczym by mi gwar nie przeszkadzał.


Serdecznie dziękujemy autorce za poświęcony czas na udzielenie odpowiedzi na nasze pytania.

 

4 komentarze:

  1. Pani Agnieszka Lingas-Łoniewska to jedna z tych Autorek mi bliższych więc z przyjemnością dowiedziałam się z Waszego wywiadu (brawo Dziewczyny) więcej.Cieszy mnie przy tym ,że Pani Agnieszka "wspiera" propaguje czytelnictwo naszych ,rodzimych autorów bo mamy ich i jeżeli chodzi o ilość ,a co ważne o "jakość "całkiem niezły "stosik".Do dzisiejszego dnia przeczytałam około 10 książek autorki,ale przyznaję-do tej pory-najbardziej piękna dla mnie to lawendowa seria.....ale zdanie mogę zmienić bo do przeczytania mam jeszcze sporo.Już teraz jestem ciekawa tego pisania w "duecie"...moim zdaniem to musi być trudniejsze ale ciekawsze...zresztą jestem laikiem w tej materii.W każdym razie będzie możliwość....mojego odczucia po jej przeczytaniu jeszcze w tym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lawendowa seria wciąż przede mną ;) Ale uwielbiam tę autorkę :)

      Usuń
  2. Udany wywiad. Uwielbiam książki pani Agnieszki! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.