środa, 19 kwietnia 2017

Blog Talk Show #5

BLOG TALK SHOW #5

Na początek przedstaw się wszystkim.

Nazywam się Dominika Smoleń, chociaż większość osób kojarzy mnie pod pseudonimem Iwi, pod którym aktywnie działam na blogsferze – na stronie Nasz Książkowir. Mimo że jestem także autorką, to sama o sobie myślę bardziej jak o recenzentce.








Gdzie się urodziłaś, skąd pochodzisz, gdzie obecnie mieszkasz? 

Urodziłam się w Sosnowcu – tak, pięknie to brzmi, biorąc pod uwagę te wszystkie memy i stereotypy. Pochodzę z okolic Zawiercia, a obecnie z powodu studiowania, pomieszkuję w Katowicach. W przyszłości mam jednak zamiar na stałe zamieszkać w stolicy województwa śląskiego.

Masz rodzeństwo? Jeśli tak, przedstaw je pokrótce.

Mam młodszą siostrę – nazywa się Kinga, obecnie ma piętnaście lat. Jesteśmy jak ogień i woda, zarówno pod względem wyglądu, jak i zachowania, czy zainteresowań. Ja nawet studiując, staram się przeczytać przynajmniej z 30 książek w miesiącu. Ona tyle przeczytała w ciągu swojego życia…

Najgłupsza rzecz jaką zrobiłaś będąc dzieckiem?

Dużo było takich rzeczy, naprawdę. Ale pamiętam, że jak jeszcze nie potrafiłam pisać, a w głowie już miałam masę pomysłów na różne historie, to wychodziłam na zewnątrz, siadałam na huśtawce i mówiłam sama do siebie. Musiałam uchodzić za naprawdę dziwne dziecko, ale wtedy mi to pomagało radzić sobie z weną i dopracowywać różne pomysły.

Naprawdę nie chcę wiedzieć, co musieli myśleć o mnie sąsiedzi i rodzina.

Kim chciałaś zostać w przyszłości będąc dzieckiem? 

Lekarzem. Obecnie dalej na bieżąco jestem ze wszystkimi serialami medycznymi. Dr Housa mogę cytować, a Chirurgów streszczać odcinek po odcinku. Czemu nie poszłam więc na medycynę? Bo jestem chora na cukrzycę, a to skreśla mnie z listy potencjalnych chirurgów… Nie wyobrażam sobie siebie natomiast w innej roli, jakiegoś kardiologa, czy pediatry. Za mało wrażeń.

Przedmiot szkolny, którego szczerze nienawidziłaś?

Pewnie niektórych to zdziwi, ale nie była to matematyka, czy fizyka, a… wf! Naprawdę, nienawidziłam się przebierać w tych małych, ciasnych, często śmierdzących i brudnych szatniach, a później biegać po boisku, bo nauczycielka nie miała innych pomysłów na zajęcia. Najgorsza była jednak siatkówka – do dziś nie umiem odbijać piłki, bo nienawidzę tej dyscypliny sportowej.  Jak teraz od niektórych swoich znajomych słucham, że oni na wychowaniu fizycznym mieli zumbę, albo robili treningi Chodakowskiej, to mi smutno, że ja nie miałam takich urozmaiceń. WSZYSTKO byle nie siatkówka…

Czy w latach szkolnych, zdarzyło Ci się podkochiwać w jakimś nauczycielu? 

Mam wrażenie, że to pytanie nawiązuje do mojej książki – „Cena naszych pragnień”, gdzie też pojawił się ten wątek. Mimo wszystko muszę wszystkich rozczarować – niestety, nigdy nie podkochiwałam się w nauczycielu, ani tym bardziej w nauczycielce.

Czym się obecnie zajmujesz? Pracujesz? Studiujesz?

Studiuję prawo, piszę książki, prowadzę bloga – to chyba rzeczy, które przede wszystkim jestem w stanie wymienić. Studia pochłaniają mi oczywiście najwięcej czasu… A szkoda. Zdecydowanie bardziej wolałabym jakoś produktywnie go spędzić!

Wydałaś już jedną własną książkę, obecnie ukończyłaś pisać następną i planujesz ją wydać. Skąd pomysł na pisanie? Czy to była Twoja miłość od urodzenia?

Tak – od zawsze kochałam czytać, a co za tym idzie: chyba także tworzyć. Moja mama i babcie często są przeze mnie widziane z książkami. Po prostu wchłonęłam to od nich. W jednym z powyższych pytań opisałam już, jak radziłam sobie z weną, kiedy nie umiałam pisać – od zawsze miałam bujną wyobraźnię. Kiedy nauczyłam się pisać, najpierw zaczęłam układać wiersze, później dopiero przeszłam na prozę i na pisanie opowiadań. Pierwszą książkę napisałam w wieku czternastu albo piętnastu lat.








Jakie książki najbardziej Cię interesują?

Praktycznie wszystkie – od młodzieżówek, po książki obyczajowe, czy psychologiczne. Ważne jest, by były dobrze napisane i żeby czytało się je z taką lekkością. Jeśli natomiast chodzi o moją ulubioną serię, jest nią „Anita Blake”, chociaż jeszcze jej nie skończyłam. Utknęłam na 21 części, bo nie jestem w stanie zdobyć jeszcze kolejnych. Na chwilę obecną jest ich jakoś 25.

Ile książek liczy dzisiaj Twoja własna biblioteczka?

Moja biblioteczka liczy mniej więcej pięćset pozycji. Staram się na bieżąco sprzedawać książki, których wiem, że nigdy w życiu nie przeczytam ponownie. Niestety nie mam jak dołączyć zdjęcia, bo biblioteczkę mam w domu rodzinnym, a do mieszkania zabieram tylko książki, które aktualnie czytam.








Czy zawsze dążysz do realizacji swoich marzeń?

Oczywiście – głupie pytanie. Jeśli mam jakiś plan, albo jakieś marzenie, to zrobię wszystko, żeby je spełnić. Staram się jednak nie dążyć po trupach do celu. Ważne jest, że daje z siebie 101%, żeby coś osiągnąć.

Największa wpadka jaką zaliczyłaś?

Eh, ciężko mi sobie teraz cokolwiek przypomnieć, ale jestem pewna, że takich sytuacji było milion. Codziennie mam te bardziej pozytywne i negatywne zdarzenia.

No, w każdym razie przynajmniej nie mogę odpowiedzieć, że największą wpadką była niechciana ciąża – to by była totalna katastrofa. Ja i dzieci się wykluczamy! ;)  

Jakie jest Twoje wyobrażenie o własnym księciu na białym koniu?

Osoba z poczuciem humoru. Wierny romantyk, dla którego znajduję się na pierwszym miejscu. Człowiek, który jest przy mnie w dobrych i w złych momentach. Chłopak, który umie poradzić sobie z moim trudnym charakterem i gadatliwością i kocha mnie mimo to. Przede wszystkim jednak – moja inspiracja do pisania książek romantycznych.

Gdybyś miała się opisać jednym słowem, jak ono by brzmiało i dlaczego?

Wariatka – no bo powiedzmy sobie szczerze, we współczesnym świecie tylko szaleńcy są coś warci!







Wolisz góry czy morze?

Morze – śliczne widoki, niepowtarzalny klimat i wiele fajnych miejsc, które można zwiedzić. Nie lubię jednak wylegiwać się na plaży i leżeć plackiem na piasku. Wolę działać! No chyba, że chodzi o pływanie w naszym zimnym Bałtyku – wtedy jednak wolę posiedzieć na leżaku…

Ulubiona pora roku?

Jesień – ale taka wczesna. Gdzie liście dopiero zmieniają kolor, a świeże owoce są dostępne wszędzie, w dowolnych ilościach i w dosyć niskich cenach. Nie wiem czemu, ale ta pora roku jakoś najbardziej przemawia do mnie i do mojej weny. 

Kiedy masz urodzinki? Lubisz ten dzień jakoś specjalnie świętować?

30 kwietnia – w ostatni dzień tego miesiąca. Zazwyczaj spędzam ten dzień ze swoimi przyjaciółmi, ale nie lubię imprez z tortem. W ogóle jakoś nie bardzo lubię jeść tort. Natomiast jeśli ktoś zarzuci hasłem „karaoke”, „kręgle”, albo „wypad na miasto”… wtedy jestem jak najbardziej „za”!

Jesteś wolna, w związku? Jak się z tym czujesz?

Od niedawna jestem w związku z chłopakiem, który przez prawie 8 lat był tylko i wyłącznie moim przyjacielem. Czuję się z tym zadziwiająco dobrze i nie sądziłam nawet, że może nam się tak dobrze układać. Nie chcę zapeszać, ale myślę, że dobraliśmy się idealnie!

Dlaczego faceci nie rozumieją kobiet?

Kto powiedział, że nie rozumieją? Zależy od faceta! Mężczyźni, których znam ja, z którymi zazwyczaj się przyjaźnie, rozumieją mnie zazwyczaj bardzo dobrze, częściej lepiej niż ja rozumiem samą siebie… Spokojnie, już się przyzwyczaiłam, nie mam im za złe tego, że spełniają moje zachcianki szybciej, niż ja sobie zdam z nich sprawę!

Jaki jest Twój ulubiony kolor i cyfra?

Mój ulubiony kolor to pomarańczowy – jest taki radosny i ciepły.
Natomiast ulubioną cyfrą jest chyba 9, chociaż nie mam pojęcia dlaczego. 

Czy zdarzyło Ci się kiedyś pobić jakiegoś chłopca / mężczyznę? 

Czemu ktoś mnie podejrzewa o agresję? Jestem miłą, grzeczną i spokojną dziewczyną… No, zazwyczaj. Niemniej jednak uważam, że przemoc to żaden środek rozwiązywania problemów – raczej środek do tego, żeby je zacząć…

Jakim motto kierujesz się w swoim życiu?

Staram się kierować mottem „carpe diem” i robić wszystko, co sprawia mi przyjemność, bez dbania o to, co myślą o tym inni, albo, czy później będę tego żałowała. Wiem, że bardziej byłam zasmucona, gdybym tego jednak nie zrobiła…



Jak uważasz? Dlaczego ludzie dopuszczają się zbrodni? 

Zazwyczaj z powodu targających nimi uczuć, albo sytuacji, które wydają się bez wyjścia – to trochę smutne, kiedy wydaje ci się, że jesteś sam przeciwko całemu światu, albo kiedy jesteś tak zamroczony wściekłością, że nie wiesz, co robisz.

Dlaczego postanowiłaś napisać książkę o dziewczynie chorej na cukrzycę? 

Sama na nią choruję. Dużo osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak naprawdę wygląda życie z tą chorobą cywilizacyjną! Pomimo że cierpi na nią większość naszego społeczeństwa, to ludzie zazwyczaj znają tylko stereotypy, albo naiwnie wierzą, że ta choroba nie sieje żadnego spustoszenia w organizmie danego człowieka. Chciałam naprostować trochę ten obraz i pokazać, że z cukrzycą da się żyć, ale ważne jest przy tym wsparcie bliskich osób.

Czy Twój facet powinien umieć gotować, prasować oraz sprzątać? 

Oczywiście, że tak. Ja będę mogła wtedy pisać książki. Przecież to układ idealny, nieprawdaż? Jeszcze jak ma umiejętność pieczenia ciast, to już w ogóle. Jestem w niebie!






Dominiko, serdecznie dziękuję Ci za udzielenie odpowiedzi na moje pytania. Myślę, że dzięki nim wszyscy będą mogli Cię jeszcze lepiej poznać. Mnie się to zdecydowanie udało. Jesteś pozytywnie zakręconą dziewczyną, i nawet Twoje "widły" mi nie straszne (śmiech).  Życzę Ci powodzenia w wydawaniu i pisaniu kolejnych książek.




Tutaj możecie odwiedzić Dominikę. Po kliknięciu w poniższe nazwy, zostaniecie przeniesieni w docelowe miejsca.




Nasz Książkowir
Fanpage Nasz Książkowir


2 komentarze:

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.