środa, 12 kwietnia 2017

"Pieskie życie wg Kroniki Brata Rocha" Grażyna Kałowska [PRZEDPREMIEROWO + PATRONAT]

PREMIERA: kwiecień/maj



*Tytuł: "Pieskie życie wg Kroniki Brata Rocha"
*Autor: Grażyna Kałowska
*Wydawnictwo: Białe Pióro
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 152




*Ocena: 5/6
*Opis:


Książka Grażyny Kałowskiej świadomie wystylizowana jest na kronikę, zgodnie z regułami gatunku, który nie stroni od elementów fantastyki. Stąd obecność św. Rocha - kronikarza i opiekuna psów, dziewczynki na bagnach, będącej ułudą, tęsknotą za lepszym życiem, a może złem zabłąkanym między jawą a snem oraz wielkich, różowych szczurów czekających na czyjąś zgubę.
Dwa pierwsze teksty dobitnie unaoczniają okrucieństwo wobec zwierząt, jakiego ludzie dopuszczają się z niewiadomych przyczyn. Zwierzęta tego nie rozumieją, cały czas poszukują poczucia bezpieczeństwa, kogoś, komu mogłyby służyć i kogo mogłyby kochać bezgranicznie. Tylko bohater trzeciego tekstu ma szczęśliwe życie, ale to dlatego, że właścicielka bardzo się o to starała.
Ta piękna opowieść o psiej doli nadaje się zarówno dla osób dorosłych jak i dla starszych dzieci, które z jego pomocą mogą uczyć się empatii do świata zwierząt, ale również - relacji między sobą.




*Moje odczucia:




Dzięki najnowszej książce Grażyny Kałowskiej mamy możliwość spojrzenia na pieskie życie z dwóch stron, z tej okrutnej oraz z tej dobrej. Dwie pierwsze historie naciskają właśnie na okrucieństwo ludzi wobec zwierząt. Dla mnie jest to niepojęte, bo jak można krzywdzić te biedne i bezbronne istoty?

Jeżeli ludzie już się decydują na psa, powinni mieć świadomość konsekwencji niosących się z tym zamiarem. Zwierzę nie jest rzeczą, którą można odłożyć w kąt, czy też wyrzucić, gdy się znudzi. Pies ma uczucia, tak samo pragnie miłości jak i my, chce czuć się bezpieczny i kochany. Jeżeli więc ludzie nie potrafią mu tego obiecać, niech się na niego nie decydują i nie wyrządzają mu krzywdy. Okrucieństwo ludzi wobec zwierząt zawsze mnie drażniło i drażnić będzie. Dlatego jeśli je widzę na własne oczy, reaguję, a nie pozostaję bezstronna.

Autorka w swojej książce, z pomocą św. Rocha przeprowadza nas przez pieskie życie, które nie zawsze jest kolorowe i usłane różami. Roch to opiekun psów, który każdemu stara się pomóc i nie zostawia żadnego na pastwę losu.



Poznajemy wiele ras psów, których większość z nich jest uważana za groźną i agresywną. Ale czy faktycznie tak jest? Myślę, że nie, że to człowiek wpaja sobie to, co chce. Każdy pies potrzebuje miłości, czułości, poświęcenia i akceptacji. To my ludzie, stajemy się odpowiedzialni za to, na jakiego pieska wyrośnie nasz podopieczny. To my staramy się mu wpajać od małego dobre maniery. A jeżeli już faktycznie boimy się, że dana rasa może okazać się groźna, zawsze możemy pójść z naszym psem na odpowiednie szkolenie. Zdecydowanie każdy pies wymaga poświęcenia mu odpowiedniej ilości uwagi. I nie jest to godzina, czy dwie dziennie, tego czasu musimy mu poświęcić zdecydowanie więcej.

Kiedy pies jest porzucany przez swego dotychczasowego właściciela, zastanawia się dlaczego tak się stało? Czym zawinił? Co go do tego zmusiło? Jednak najczęściej odpowiedzi na te pytania nie otrzymuje. Czy ktoś z Was, moi drodzy czytelnicy chciałby znaleźć się na miejscu takiego porzuconego pieska? Zatrzymajcie się na chwilę i zastanówcie jak on się w takim momencie czuje i jak moglibyśmy się poczuć my - oszukani, bezbronni i niekochani.




Pieskie życie wg Kroniki Brata Rocha to książka, którą powinni przeczytać wszyscy Ci, którzy posiadają psa, bądź mają zamiar go nabyć. Może dzięki tej kronice, w której zawartych jest kilka opowieści, zrozumieją na czym polega odpowiedzialność za żywe stworzenie. Może na świecie będzie coraz mniej obrazów okrucieństwa wobec tych zwierząt, ale za to coraz więcej pięknych wspólnie spędzonych lat. Pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Polecam!




Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję autorce oraz



2 komentarze:

  1. To mogłaby być bardzo dobra lektura, jednak muszę odpuścić. Okrucieństwo wobec zwierząt jest dla mnie nie do przetrawienia. Angażuję się czasami w jakieś schroniskowe sprawy lub inne akcje, ale bardzo trudno mi z tym. Oglądając film i widząc, że ginie zwierzę jest mi ciężko dojść do siebie, chociaż to tylko film. Może mam za dużą świadomość tego, jak duży to problem.
    Cenna książka, ale kosztowałaby mnie za dużo nerwów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myśle ze ta książka nauczy pokory. Może jakiś procent czytelników zastanowi sie nad nieprzemyślanym prezentem świątecznym , który wyląduje uwiązany do drzewa w lesie . Polecam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad.